Ale ja naprawdę mam strasznie mały biust!
Złapałam się na tym, że czasami pisząc o problemach z doborem stanika, zupełnie pomijam te kobiety, dla których główną trudnością jest dopasownie bielizny nie do dużego, ale do bardzo drobnego gorsu. Szczuplutkie w żeberkach i o filigranowym biuście — tak, tak, takie kobiety też istnieją! Niestety, producenci wąskich obwodów na ogół zapominają o miseczkach poniżej D. Osobie o sześćdziesięciu kilku centymetrach pod i siedemdziesięciu kilku w biuście pozostają więc dwie możliwości: pogrążyć się w drobnobiuściastej frustracji („mam takie małe cycki, że nawet na mnie nie szyją, buuu ”) albo poszukać marek bielizny, dla których miseczki A, B i C w obwodach 60 i 65 to najzwyklejsze rozmiary na świecie. Szczerze polecam tę drugą alternatywę:)
La Senza — ciasne obwody w przystępnej cenie
La Senza słynie z ciasnych obwodów swoich staników. Ich tabela rozmiarów podobno rzeczywiście odzwierciedla rozciągliwość staników tej marki. W obwodzie 30 (odpowiadającym naszemu 65) La Senza oferuje miseczki już od AA, czyli dla kobiet mających nawet 8-10 cm różnicy pomiędzy wymiarami w biuście i pod nim.
W rozmiarach z początków tabeli znajdziemy w ofercie przede wszystkim lekko usztywniane plandże z wyciąganą (lub wszywaną) wkładką. Prym wiodą modele Lullaby Lace i Love Lace, dostępne w intensywnych kolorach frezji, ultramaryny, neonowego różu, karminowej czerwieni i morskiego błękitu, a także w tradycyjnym beżu, bieli, czerni i stalowej szarości.
Możemy też wybierać spośród trzech balkonetek z pionowym szwem, jak np. utrzymany w marynistycznej stylistyce model Girly & Gorgeous Ruched Ribbon. Na uwagę zasługują starannie wykończone, wąskie ramiączka (widać na zbliżeniu zdjęć na stronie producenta).
Ceny staników La Senzy nie są wygórowane. W trwającej promocji wybierzemy dwa staniki za nawet 18 funtów, co razem z kosztami przesyłki daje nam wydatek rzędu 115 złotych.
Możemy też przejść się do jednego z pięciu otwartych w Polsce stacjonarnych sklepów La Senzy. Z niewiadomych przyczyn polscy sprzedawcy tej marki nie oferują pełnej rozmiarówki, więc rozmiarów z obwodem 65 raczej w nich nie dostaniemy.
Mimi Holliday — małe, luksusowe miseczki
Dysponujące nieco zasobniejszym budżetem stanikowym mogą skusić się na ofertę marki Mimi Holliday. Firma szyje rozmiary od 60AA — zatem jeszcze mniejsze niż La Senza. Mamy tu jednak dużo mniejszy wybór fasonów. Mimi Holliday oferuje tylko half-cupy, czyli staniki o niskozabudowanej miseczce. Na większych biustach ten fason prezentuje się bardzo niekorzystnie, ale nie jest powiedziane, że równie źle sprawdza się na piersiach mniejszych.
Staniki z oferty Mimi Holliday kupić można w brytyjskim sklepie Figleaves.com i na stronie producenta. Trzeba jednak przygotować się na większy wydatek, stanik tej marki kosztuje około 50 funtów, czyli mniej więcej 230 zł.
Fotografie pochodzą ze stron lasenza.co.uk oraz figleaves.com.



Komentarze: 271 / Dodaj komentarz »
świetny tytuł notki ! aż przez chwilę pomyślałam, że to sama mauzonka się tak zarzeka ...
Nie wiem, jak wygląda ściśliwość LaSenzy przy małych obwodach, ale ja przy ok. 85 cm pod biustem spokojnie wchodziłam w 75F (tylko miska zrobiła się za mała).
Warto też wspomnieć o takiej marce jak Elle Macpherson, która ma bardzo ścisłe obwody i słynie z małomiseczkowości, więc 65D nierzadko wypada jak 60D, mają poza tym rozmiary 65C i 65B. Ponadto oczywiście Marks & Spencer, który w moim odczuciu obwody ma bardzo porządne (mam 66cm pod biustem i nie narzekałam na rozciągliwość 65tek od M&S). W M&S można znaleźć staniki w rozmiarach 65A, 65B, 65C i więcej - te trzy wymieniam jako istotne dla małobiuściastych. Jeśli kupuje się na eBayu, to ceny tych marek są dość okazyjne - staniki M&S można upolować dosłownie za kilka funtów. Ich sklep internetowy niestety nie wysyła za granicę, więc eBay jest miejscem, gdzie najprościej znaleźć te staniki.
Z polskich marek Milena powoli wychodzi naprzeciw małobiuściastym klientkom, z tego co wiem obwody 65 z miseczkami A mają też takie firmy jak Key czy Atlantic.
Aha, jeszcze Debenhams ma trochę staników dla małobiuściastych - są rozmiary 65AA, 65A, 65B itd.
Niektóre sieciówki mają chyba w Polsce 65A, ale nie jestem pewna które. Co do wspomnianego post wyżej Atlantica to już sama nie jestem pewna, czy ma te 65tki, coś mi mignęło na ten temat na LMB.
Ogólnie staniki dla małobiuściastych można dostać i to po całkiem korzystnych cenach. Wspomniana w notce La Senza ma dużo niskich plunge'ów w fajnych kolorach, a na swej stronie oferuje wysyłkę światową, więc spokojnie można wyszukiwać promocji - czasem zdarzają się staniki dosłownie za kilka funtów.
A propos La Senzy w Polsce - to nie do końca tak, że nasi sprzedawcy nie chcą poszerzyć rozmiarówki. La Senza jest zdaje się marką kanadyjską i takie produkty są oferowane w Polsce. Brytyjczycy jako jedyni produkują własne wzory we własnej rozmiarówce pod szyldem La Senzy. Stąd oferta się różni. Nie wiem, jak wyglądałaby kwestia sprowadzania produktów La Senzy brytyjskiej do Polski w sytuacji gdy wszelkie umowy/franszyza są podpisane z La Senzą kanadyjską.
Na forum LMB powstał watek "mniej niż D" - zapraszam.
Trudno jest - tak samo jak z drugiej strony tabelki.
O miękkie, dobrze leżące na mniejszych biustach, o lekko usztywniane, nie skorupki, o half-cupy.
Najbardziej dyskryminowana chyba przez producentów - i najbardziej poszukiwana jest miseczka C, w obwodach 60, 65.
Pojedyncze modele szyje Adore, można faktycznie znaleźć Elle z małą miską D, znajdziemy coś w PourMoi?, Frilly Intimates. Przeważnie 65-ki.
Mało tego, w tym segmencie jakoś nie może się odnaleźć żaden z producentów.
Zastanawiam sie, czy napisac, w ktorej sieciowce widzialam 65A i 65B, bo sieciowka miala na ten rozmiar tylko straszne, sztywne i mocno wyscielane, push-upy, w ktorych miejsce przeznaczone na piers ksztaltem przypominalo wszystko ale nie piers.
W innych modelach 65A i B nie sa produkowane, mimo ze 80A owszem. Nie rozumiem dyskryminacji.
Świetna notka. Opętane szałem G+ nieraz nie zauważamy, że z drugiej strony tabelki też pojawiają się problemy.
Akurat w odmętach Lobby trafiłam na http://www.aalingerie.com/ Piękne staniki, sama bym takie chciałą, tylko cena przesyłki straszna :( Ale dla młodszych czy mniejbiuściastych piękne :)
Świetna notka :) Podlinkowałam ją wszędzie, gdzie wiem, że zaglądają dziewczyny, które w 60-65 naprawdę potrzebują miseczek mniejszych niż D :)
To też jest w tej chwili nisza, bo ląduje zwykle między dwoma różnymi wyobrażeniami producentów.
Tylko proszę - nie patrzcie na zdjęcia. Nieważne jaki rozmiar ma modelka, ważne od jakiego rozmiaru produkowane są te staniki.
A wątek na LMB specjalnie dla bardzo małobiuściastych kobiet jest tu:
http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.htm...
A Elle Macpherson i Discover Mademoiselle? Oj, coś za mały risercz był. ;)
Wielkie dzięki za notkę!
Wreszcie znalazłam stanik moich marzeń - właśnie plandż z La Senzy. Tylko jeszcze na kolor się zdecydować nie mogę...:)
Spokojnie, o innych markach też jeszcze napiszę. Wiedziałam o Elle Macpherson, Adore i Pour Moi (czytam też wątki na LMB:), o Discover Mademoiselle dopiero teraz się dowiedziałam:) Risercz doszlifuję i rozwinę temat w niedalekiej przyszłości:)
Zrobiłam przegląd sklepów. O ile zdobycie czegoś poniżej D, to w rozmiarach 30B, 30C jest całkiem duży wybór. Oprócz marek już wymianionych (Lepel, M&S, Elle Macpherson, Pour Moi?, Adore, La Senza, Frilly Intimates, Mimi Holliday) jest jeszcze:
After Eden (Listki)
Aubade (Listki, Undercover)
Ballet (Listki, Undercover)
By Caprice (Listki, C-O, eBay)
Chantelle (Listki, Undercover)
Charnos (Undercover, eBay)
Fantasie (Listki, Undercover, C-O, eBay)
Fauve (Listki, Undercover, C-O)
Freya (Listki, eBay, Undercover, C-O)
Gossard (Undercover, eBay)
Itsy Bitsy (Listki)
Just Peachy (Listki)
Lejaby (eBay)
Lise Charmel - dla milionerów (Fishnets)
Panache Atlantis (Fishnets, Undercover, C-O, eBay)
Pierre Cardin (eBay)
Princesse Tam-Tam (eBay, kiedyś widziałam na Listkach)
Shock Absorber (Listki, Undercover, eBay)
Sista Shei (Listki)
Sloggi (Listki, Fishnetslingerie, Undercover, eBay)
Sista Shei to młody brytyjski dizajn :) Jedwabie itd. To są te rzeczy, których większobiuściaste zazdroszczą małobiuściastym - "małe luksusowe miseczki", jak to ładnie ujęła mauzonka. Segment "28-30 B-C" ma wielki potencjał rozwojowy i naprawdę dziwię się, że nie ma jeszcze większego wyboru.
Mam pewien problem z tą notką, a dokładniej ze zdjęciami. Rozumiem, że wpis jest o LS i Mimi i w związku z tym powinny się w nim znaleźć zdjęcia staników tych marek. Zdjęcia jakie są, takie są, nie mamy wpływu na to jaka modelka na nich jest. Większość forumek wie, że pani na zdjęciach LS nie ma rozmiaru "poniżej D". Wyobraźmy sobie, że ktoś wpisuje w Google "mały biust" i tu trafia. Wpis jest o "strasznie małym" biuście, dziewczynach "drobnobiuściastych", które mają "tak małe cycki, że na mnie nie szyją". A obok te zdjęcia. Dla mnie dosyć naturalne jest założenie, że kobiety na zdjęciach mają właśnie bardzo małe piersi. Ktoś może sobie pomyśleć "O Boże, a ja mam JESZCZE mniejsze :( "
O ile często można spotkać zdjęcia modelek z dużym ("nasze" marki), srednim, bądź mało-średnim biustem, to takich z omawianymi tu rozmiarami jest nie za dużo (chociaż na Listkach można znaleźć parę chlubnych wyjątków). W "naprawdę małobiuściastym" wątku na LMB dziewczyny żalą się, że nawet w galerii ich nie widać. Wiecie co? Marzy mi się akcja pt. "Pokaż się!". Dziewczyny, pokażcie, że kobitki z minibiustem też są sexy laskami, że mogą mieć ładną i dobrze dobraną bieliznę. W galerii jest parę fajnych fotek, więc wiem, że tak jest. Może ktoś zgodziłby się na publikację swoich zdjęć na balkonetce? Zysk byłby podwójny: wpisy zyskałyby na jakości, a dla was byłby to w pewnym sensie kop energetyczny. :)
Mam już dość czytania, dosłownie lub między wierszami, że ktoś wstydzi się swojego biustu.
Oj, masz rację kasica. Mi bardzo podobają się np. Itsy Bitsy czy DM, gdy tymczasem powinnam celować w 28E lub F, czyli wypadam z ich rozmiarówki. Ech... Kobitom nigdy nie dogodzisz.
Jeszcze dodam, że Discover Mademoiselle ma w swojej ofercie rozmiary 28B i 28C.
A ja bede nudna i znowu napisze o dyskrymiancji chudzielcow przez producentow:) Czemu nie moze byc tak prosto jak Ewa wymyslila: obwod 60 na 58-62 cm pod biustem? A tu szukaj i czytaj, ktory stanik jest rozciagliwy (czesto) lub scisliwy (rzadko). Rozmiarowka czesto sie zaczyna od 65, jak jest scisliwe to do DD, zaczyna sie od 60 to zas rozciaga sie jak 70 itd.
@pitupitu10 - to może raczej inicjatywa do kasicy na kolejny biust tygodnia - dziewczyny z 30C itp. pokażcie się ! Na razie w bluzkach, ale z dobrym stanikiem itp. Tak żeby było widać, że może rozmiar nieduży, ale biust ładny i dobrze zaprezentowany.
@pitupitu10: Zdjęcia w katalogach są, jakie są i nic na to nie poradzę, że królują okolice 30E/F. Ale podpisuję się pod Twoim apelem całym sercem! NaprawdęMałoBiuściaste: pokażcie się! Biuściaste blogi z pewnością chętnie powitają dowód zdjęciowy na to, że z drobnymi piersiami można wyglądać sexy - jeśli się tylko tego chce:)
W sklepach La Senzy można dostać obwód 65! Przynajmniej w Starym Browarze w Poznaniu. Problemem dla mnie było jedynie to, że oferowano mi miseczkę D. A wtedy nosiłam E/F.
Poza tym te staniki są jakoś kiepsko uszyte - może dlatego tak niewiele kosztują?
Dziewczyny, już nie raz i nie dwa była mowa o tym, że potrzebne jest także małobiuściaste "niech nas zobaczą". Jednak nie zrobimy tego bez Waszych zdjęć! Tak się składa, że np. mój "Biust tygodnia" (obecnie: "na żywo" :)) nie powstaje w ten sposób, że latam miarką po ulicach i werbuję, kto się nawinie ;) Publikuję, przynajmniej na razie, nadesłane fotki. Ktoś więc musi się ruszyć i je zrobić :) (A przynajmniej zanim obłaskawię nowe zwierzę w moim domu, czyli W Miarę Przyzwoitego Cyfraka :) Reasumując, sądzę, że zarówno mauzonka jak i ja nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć na tę potrzebę bez Waszej aktywnej współpracy.
A ja bym chciała spytać co się dzieje z blogiem Katinkovej.
Oj zgadzam sie, ze za malo jest dziewczyn z naprawde malym biustem pokazanych w dobrym staniku... Tutaj na stronie podanej wyzej znalazlam modelke z naprawde malym biustem:
http://www.aalingerie.com/product_inf...
Mysle, ze dopoki nie ma chetnej do pokazania sie w dobrym staniku, to dobrze by bylo wstawiac takie zdjecia.
No coz, sama tez nie chcialabym pokazywac swojej twarzy w internecie, bo po prostu boje sie reakcji znajomych... Narazie zbieram sie na odwage, zeby zrobic sobie zdjecia do Stanikomanii :) Mysle, ze taki przeskok z 70a z H&M (ktory ma mniejsze miski niz inne firmy) na 60dd pokazalby, ze to wcale nie jest duzy rozmiar.
O kurcze. Spojrzcie na ten bialo-niebieski stanik w rozmiarze D+. Co ta pani ma pod pacha? :| To wyglada jak
o g r o m n a bula! Dlaczego tego nie poprawili, przeciez wyglada fatalnie....
Dobrze ze ja takich nie mam :)
edytaf5: nikt nie każe ci pokazywać twarzy. Do tej pory wszystkie zdjęcia na Stanikomanii były anonimowe, prawda?
Oczywiście. Twarzy modelek najczęściej nie znam nawet ja, anonimowość zapewniam, nicków nie podaję (chyba, że ktoś sobie wyraźnie życzy), imiona zmieniam. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, żeby pokazać się z twarzą, ale decyzja należy wyłącznie do modelki. To wyłącznie modelki sprawa, komu się przyzna, że ona to ona :) Więc nie ma obaw.
Chyba ja zle zrozumialam, bo gdzies wyzej przeczytalam o tym, ze malobiusciaste powinny sie "pokazac" ;) Wiem, ze na stanikomanii sa zdjecia bez twarzy, wiec z takimi nie byloby problemu :) Musze tylko chlopaka poprosic o taka sesje ;)
A od kiedy to "pokazanie się" oznacza pokazanie twarzy? Biuścik wystarczy, byle dobrze ostanikowany :-)
Teraz to sama nie wiem, dlaczego pomyslalam, ze to musi byc zdjecia z twarza ;)
http://www.aalingerie.com/shop/ex/119...
Kolejna modelka, która wygląda seksi mimo małego biustu, zresztą mam b. podobną figurę. Szkoda, że więcej sklepów nie prezentuje swoich staników też na takich biustach.
Coś się pomieszało, bo pod tę notkę trafiły komentarze do notki "kreseczka u władzy".
Jak dla mnie to zdecydowanie jest za mało notek dla małobiuściastych.
Osobiście jestem trochę sfrustrowana, że nie ma żadnego sklepu stacjonarnego, gdzie byłby miękkie biustonosze na fiszbinach w rozmiarach mniejszych niż 60D. Byłam dziś w Peachfield na Żeromskiego, gdzie jedyny dobry na mnie stanik w rozmiarze 60D musiał być... sztywny (z kolei sztywny 60C był już za mały). Przy takim Tango Plunge w rozmiarze 60D w obwodzie i miseczce wszystko było ok, tylko na górze materiał się marszczył. W takim przypadku, mimo że wg wszelkich pomiarów mam 60D, to 60C wyglądałby lepiej. Jak mi powiedziano: jeszcze producenci nie wpadli na to, by zacząć produkować tego typu staniki w rozmiarze 60C (lub 60D ale bez żadnych marszczeń), o czymś takim mogę chyba pomarzyć. Jest mi z tego powodu naprawdę źle, miałam nadzieję, że mój biust w końcu doczeka się czegoś miękkiego, nie chcę być na wieki zakuta w same "sztywniaki" tylko dlatego, że matka natura musiała mi złośliwie poskąpić.
A ze sklepów internetowych nie zamierzam kupować - bez możliwości przymierzenia, sprawdzenia materiału, mówię "papa", jako że potem nie zamierzam cackać się potem ze zwrotami (które to miałyby na pewno miejsce).
Uch, wyżaliłam się.
Ja powiem ,że ten artukuł ma w sobie wiele racji. Dlaczego??? ja osobiscie jestem bardzo szeroka w biuście bo mam 85 a rozmiar biustu A.i jaki ja mam stanik nosić?????????? nie podoba mi się to ze firmy produkujace biustonosze biora pod uwage rozmiar w biuscie i do tego dobieraja miseczke...a przeciez ktos moze miec taki sam problem jak ja lub odwrotnie moze miec maly obwod a biust w rozmiarze D . i co wtedy??? pomyslcie nad tym....pozdrawiam
Hena, chyba musisz poczytać sobie Stanikomanię lub fora, bo "mały obwod a biust w rozmiarze D" to mniej więcej to, co widać na zdjęciach do notki :)
Zresztą obejrzyj sobie tu: http://stanikomania.blox.pl/2008/07/A...
Nosisz 85A? Z pewnością przyda ci się konsultacja w wątku rozmiarowym na Lobby Małobiuściastych: http://forum.gazeta.pl/forum/71,1.htm...
Kurczę ja już mam po prostu dość szukania tych staników... Mam rozmiar 60D (65/79), nie łatwo go znaleźc, a jak już się znajdzie to cena powyżej 100zł... Mam 15 lat, bogata zbyt nie jestem, mieszkam na wsi (żadnych możliwych sklepów do przymierzenia biustonoszy, a więc mam do wyboru tylko internet), w pobliskim mieście to nawet nie ma staników o obwodzie 65... Jednak mimo to postanowiłam kupić mój pierwszy "dobrze dobrany stanik". I co? Katastrofa... Kupiłam Kostar 0017... Z wyglądu bardzo ładny ale robi tzw. kacze dzioby! Przymierzyłam go a teraz muszę go gdzieś sprzedać... Jestem wprost załamana, bo szukam czegoś dla mnie od 5 miesięcy i znalazłam tylko ten kaczodzioby kostar... ble... Jeżeli któraś z Was natknie się kiedyś na stanik o rozmiarze 60D w cenie poniżej 40 zł to serecznie proszę aby mi o tym napisała w tych komentarzach. A może któraś z Was ma w swojej szafie biustonosz w moim rozmiarze, który okazał się za mały bądź za duży. Proszę o pomoc!
madzinka: Allegro, eBay i lobbowa giełda.
/* bo ja chora jestem i mi sie rece trzesa i dziwne rzeczy robie.. to powyzej to do usuniecia generalnie.. */
madzinka: w 60d wystepuje flamenco Mileny - do znalezienia na stronie Mileny http://www.milena-bielizna.pl/shop/?p... lub w dopasowanej.pl.
a wogole to na poczatek tak jak pitupitu10 radzi - najlepiej chyba lobbowa gielda
W atlanticu są teraz obwody 65 do staników C-E (zależy od modeli). Nie wiszą raczej na wystawie, ale wystarczy zapytać. Ekspedientka mi powiediała, ze to najnowsza kolekcja i tak już teraz będzie :) I nie wyśmiała mnie, jak odmówiłam przymierzenia 65D (dla mnie musi byc co najmniej 65E). Sama stwierdziła, że przy małych obwodach te miseczki są mikroskopijne.
Z ciekawości zerknęłam na tę kolekcję Atlantica. Jest tylko jeden stanik miękki na fiszbinach w obwodzie 65. W całej kolekcji są dwa!
Zdjęcia tej kolekcji są tak na marginesie dość koszmarne. Staniki na modelkach przynajmniej 2 rozmiary za małe, piersi pocięte przez fiszbiny..... Dramat
mam na imie Artur.Chce powiedzieć ze moja dziewczyna ma małe piersiulki i mi to nie przeszkadza.SA O.K.Pozdrawiam hehe
Dziewczyny nie mogę dobrać rozmiaru odpowiedniego. A więc odwód pod biustem ciasno zmierzony: 76 a w biuście 88-90 zależy jak luźno ma być :)
Według różnych kalkulatorów wychodzi 70 C lub 65D.
Proszę pomóżcie :( Nie mam możliwość zmierzenia powyższych rozmiarów ponieważ pochodzę z małej mieściny i jedynie będę zamawiać przez neta i chciałabym aby rozmiar był odpowiedni żebym nie musiała wymieniać i odsyłać go :(
Może któraś z Was mi doradzi?
Jeśli mierzyłaś się naprawdę ciasno, to lepiej celuj w brytyjskie 70c (polskie 70d), a w małomiseczkowcach nawet w bryt. 70D (pol. 70e)... Zaniżanie obwodu do 65, aż o 11 cm, to przesada, chyba że w jakimś megarozciągliwcu.
Pod biustem zmierz się naprawdę ciasno i na wydechu.;) Ja musiałam się zmierzyć bardzo wiele razy, zanim się nauczyłam to robić prawidłowo i poznałam swój rozmiar.;)
Przy kupowaniu staników może Ci pomóc to:
http://spreadsheets.google.com/pub?ke...
Polecam ten kalkulator - jest wiarygodny, choć to nie wyrocznia.;)
http://www.atlastravel.nazwa.pl/maris...
przy Twoich wymiarach podaje bryt. 70D.
Przy zakupach przez neta lepiej zamów 2 sąsiednie rozmiary, niepasujący odeślesz - będzie bardziej ekonomicznie niż kupować dwa razy.
A co do tych pomiarów, na początku wychodziło mi ciasno 73, a jak już zrozumiałam, co znaczy "ciasno", centymetr pokazał 69...
Jak chcesz, mam do odsprzedania jeden czarny 70C - Marks & Spencer, czarny, usztywniany, stan bdb., miękki w dotyku i z ładną tasiemką. Kupiony na siostrę, ale był za duży na jej 86 w biuście. Kupiłam za 5 zł, odsprzedam za tyleż plus przesyłka (listem ekonomicznym jakieś 3 zł). Jakby co, pisz na alladyna[at]gmail.com
Jeśli rzeczywiście będą Ci pasować 70c, to nie zawadzi poszukać w tej mieścinie.;) Ja tez nie pochodzę z duzego miasta (Piotrków Tryb.), ale w paru sklepach znalazlam ten rozmiar (z 70D bylo gorzej).
Mam nadzieję, ze pomogłam choc troche
alladyna dziękuje pięknie :* oczywiście że pomogłaś :) Zmierzyłam się jeszcze raz jeszcze ciaśniej i wyszło mi 73.
A jeśli chodzi o stanik M&S to na razie dziękuje, upatrzyłam sobie na necie 2 kolorowe w których się zakochałam i zobaczę jak przyjdą czy trafiłam z rozmiarem.
Dziękuje jeszcze raz i pozdrawiam serdecznie :)
A ja byłam w Lublinie w La Senzie i nie było nic poniżej 32 :( Za to w innym sklepie usłyszałam, że powinnam poszukać jakiegoś push-upa w rozmiarze 75 a lub b, bo na takie "maleńkie piersi" miękkie staniki nie są produkowane(!). Dodam, że mam wymiary 68/86 i kupuję zazwyczaj 30d/dd lub 28dd/e. Szkoda słów.
No niestety, la senza jest cywilizowana tylko w UK, wszędzie indziej idzie to, co jest w Kanadzie, czyli 70-90 A-D
Jeżeli jeszcze jakaś szczupła i drobnobiuściasta ma wątpliwości, czy należy nosić stanik o odpowiednim obwodzie, "bo przecież ja mam mały biust, i grawitacja nie działa jak przy dużym", to tu mam świetną ilustrację - pani w niebieskim na drugim planie ma wręcz wyheblowane plecy zbyt luźnym obwodem. I to niestety widać nawet bez stanika, a szczególnie w tej sukience.
http://pszczolkoweskarby.home.pl/brid...
Jej kreacja to w ogole dramat... strasznie psuje ladna sylwetke.
Ja bez stanika wygladalabym podobnie w takiej sukience, minus zgarbiobe plecy (brrr) i te dziwne faldy skory na nich. Nie rozumiem czemu niektorzy upieraja sie przy samonosnosci biustu. Rozumiem ze niektorzy maja na tyle szczescia ze naprawde nie wyladaja w sumie zle w nie do konca dobranych stanikach (jesli chodzi o widok w ubraniu oczywscie), ale ile jest takich osob? Jak tylko zalozylam moj pierwszy uswiadomiony stanik to biust od razu poszedl w nim w gore o dobre 10cm (moze przesadzam, nie wiem, nie mierzylam), ale nawet pomimo tego ze byl to stanik nie usztywniany (i to full cup) to biust wygladal na wiekszy pod swetrem.
Maskaradko, ale mi właśnie o te plecy chodzi. Te dziwne fałdy to prawdopodobnie noszenie za luźnego obwodu. Plecy ma po prostu jak wyheblowane do wysokości podjeżdżającego stanika. Do przodu się nawet nie miałam zamiaru odnosić - akurat ta babeczka jest umięśniona, nie ma stanika na sobie, a sukienka ma fatalny krój, więc nie ma się co czepiać :).
wyheblowane plecy zbyt luźnym obwodem? Tzn co? Bo kilka minut się przyglądam i nie wiem o co chodzi.
mi się wydaje że kobitka troszkę się pochyliła do przodu czy nawet zgarbiła i stąd ten efekt.
A w ogóle to jak coś luźnego może heblować? Jak jest luźne to nie uciska itd....
Pani na zdjęciu jest bardzo szczupła i pewnie nie musi ściskać się strasznie wąskimi obwodami.
Też jestem chuda i na 68 pod biustem obwodowo starczają mi 70- i to nie jakieś potworne ściśliwce. Mówię to całkiem serio.
error - popatrz tu: http://www.bravissimo.com/perfectfit/...
na zdjęciu jest modelka w za luźnym obwodzie, który jeździ do góry. Po latach może wyheblować taką fałdę...
też jestem taka chuda i co z tego, nie mdleję jakoś z tego powodu.I nie nazwałabym tego hoho, hoho to są anorektyczki:)
Ja tam nie widzę żadnych fałdek, myślę że to kwestia zdjęcia. Pochyliła się i łopatka odstaje albo coś w tym guście.
Tak szczupłym kobietom raczej się fałdka nie zrobi bo z czego?
Nawet jeśli mi podjeżdża obwód to nic nie podcina- nie mam praktycznie tkanki tłuszczowej tylko żebra i skórę.
Tak samo problemy bułek podpachowych albo skrzydełek z tłuszczyku na plecach nie są mi znane, tej pani pewnie zresztą też.
nie jestem bardziej chuda, babka ze zdjęcia ma grubaśne ramiona ( w porównaniu z moimi)
chociaż jak się tak dłużej przyglądam to może faktycznie jest to fałda skóry?
A czy kobieta jest bardzo chuda to nie wiem, przed nią stoi przecież pulchna kobieta.
Kobieta jest raczej płaska a nie przerażająco chuda, dochodzi jeszcze koszmarne źle dobra na sukienka
no chodzi o tą krechę od pachy w kierunku łopatki
Ja nieśmiało zaprotestuję przeciwko nazywaniu pani z przodu "pulchną". Gdzie ona jest pulchna?
no ma tylko pełną twarz i jakieś tam wałeczki, ale kto ich nie ma ;)
No moim zdaniem wygląda całkiem przeciętnie jak na swój wiek. BMI pewnie w normie, a widocznie taka już jej uroda.
Strasznie wyczulona jestem na takie teksty, bo sporo wysiłku włożyłam w to, żeby wrócić do prawidłowego BMI, a i tak nie mam idealnie gładkiego ciała i mam fałdki. Gdybym przejmowała się taką "pulchnością" to pewnie moim celem byłoby BMI 18, a nie 21 do którego teraz dążę.
ach, a pani z tyłu ma całkiem normalne ręce, widziałam już ręce a la anoreksja i byłoby widać różnicę
ja nie mam wałeczków, żadnych:)
Nazwalam panią z przodu pulchną bo ma jakieś fałdki. Zlinczujcie mnie ale uważam że osoba z fałdkami w połączeniu z rozmiarem 40 i większym jest gruba.
W sklepach strefa dużych rozmiarów zaczyna się dla mnie od 38.
Pulchność to moja subiektywna ocena.
A pani szczupła wcale nie jest szczupła że hoho <- o to mi chodziło. Ma fantastyczną figurę tylko ma malutki biust.
Jeśli chodzi o jakieś tam BMI czy jak to się tam nazywa to mam lekką niedowagę ale jestem całkowicie zdrowa- całą tą tabelkę wzrostu i wagi traktuje umownie.
"Zlinczujcie mnie ale uważam że osoba z fałdkami w połączeniu z rozmiarem 40 i większym jest gruba."
CIOS XD
O rany :D Ja się nie wypowiem chyba jednak :D Jestem gruba i chyba nie ma już dla mnie ratunku :D Osoba z fałdkami to kalectwo :D
obliczyłam sobie to BMI i wychodzi że 18,4.- niedowaga przy czym pisze że BMI poniżej 18 to niedowaga. a 18, 4 to chyba powyżej. Ja chyba spałam na matematyce albo coś tu się nie zgadza. Poniżej 18 to niedowaga a 19 to waga w normie. a co między tym. Debil matematyczny to określał.
Przy moim wzroście idealna waga to 50kg, (wg innego kalkulatora 55kg wow taki rozrzut to ma katiusza) a ja ważę 49,70kg, tylko każdy kalkulator liczy mi to jaki 49kg. I każdy kalkulator zakłada inne przedziały wielkości.
Czyli przyjmuję że jednak moja waga jest ok.
A czy ja napisałam coś o kalectwie.
To są moje subiektywne odczucia i tyle. Ty możesz uważać że ja jestem chuda i dobrze. Przeciwieństwo słowa chudy to gruby.
No chyba że taka osoba ma 180cm wzrostu.
Np taka kasia cichopek- bez fałdek ale jednak gruba.
a bo ja nie powiedziałam najważniejszego.
W moim słowniku istnieją 3 słowa chudy, gruby i otyły.
Wszystko co duże nazywam grubym i tyle.
Nie zrozumiemy się nigdy, bo dla mnie Kasia Cichopek ma prześliczną, szczupłą sylwetkę i tak długo jak ktoś nie przekracza dozwolonej wagi (BMI<25) tak długo nie pomyślę, żeby nazwać tego kogoś grubym. Człowiek gruby jest chory, a mając prawidłową wagę jest się zdrowym, a zatem nie chudym.
Dodam tylko, że takie wypowiedzi jak Twoja sprawiają, że osoby o bardzo prawidłowej sylwetce popadają w kompleksy i niepotrzebnie się odchudzają.
To dokładnie to samo, gdybyś pisała, że duży biust jest obleśny albo oznacza osobę grubą.
"a zatem nie chudym" - miało być grubym oczywiście. Za szybko myślę, za wolno piszę.
nie dlaczego duży biust ma być oleśny.
Ja już mam takie nazewnictwo i tyle. Słowo gruby to dla mnie zwykły przymiotnik nie mający negatywnego znaczenia.
tu mnie zabijecie ale np jak ktoś ma na studiach ledwo tróje to dla mnie jest głupi:)
Już takie mam srogie kryteria oceny. tylko one są w mojej głowie- nikogo tak nie nazywam ani nie mówię wprost.
error, wydaje mi się, że mogłabyś bardziej fortunnie dobierać określenia ;) "Nie chuda, tylko płaska" może być odebrane obraźliwie, zwłaszcza, że mnie się wydawało, że ta pani biust ma może nieduży, ale trochę go jest, tyle, że jest rozwałkowany i ściągnięty w dół fatalną kreacją. Wałek plecowy jest prawie na pewno spowodowany złą bielizną, bo nie jest to miejsce, w którym tłuszcz odkłada się naturalnie i jako pierwszy (a kobieta jest szczupła).
Też mnie zszokowało, że "40 i fałdki = gruba", to już jest oczywiście prywatna opinia i nie ma co polemizować, tyle, że rozmiar ubrań nie jest żadnym wyznacznikiem tuszy - sama noszę z reguły 34/36, ale mam dwie pary spodni w rozmiarze 42 (jakieś dziwnie ometkowane widocznie) i nie przybywa mi ani kilogram od ich noszenia. (No i jak dla mnie pani na pierwszym planie ma bardzo dobrą figurę, mogłabym mieć taką, jak będę w jej wieku, ale jak już mówiłam, kwestia upodobań zapewne ;)).
Nie nazwałabym tego srogimi kryteriami tylko pewnego rodzaju ubogim patrzeniem na świat. Ale może tylko ja nie szufladkuję ludzi trzema słowami, ani tym bardziej nie oceniam ich intelektu po tym jakie mają oceny, czy to jak zachowują się w związkach.
mówimy o jakimś zdjęciu obcej osoby, o żadnej forumce nie powiedziałabym że jest płaska, ani gruba.
Mówię że mam takie nazewnictwo. Co jest obraźliwego w słowie gruby? nic.
To jest moja subiektywna ocena- dla osoby noszącej rozmiar 40 będę anorektyczką i często to słyszę od grubasków:) ale wiem że zazdroszczą mi figury, bo wydaje im się że łatwiej mi się ubrać.
Jeśli chodzi o biust pani to nie mogę się wypowiadać bo raczej go nie widać więc nie wiemy jak jest
widzisz to twoja subiektywna ocena.
Jeśli ktoś ma słabe oceny to są zawsze dwie opcje albo nadaje się do łopaty i tylko ludziom mądrym miejsce zabiera lub ma ciężką sytuację materialną i pracuje nie mogąc się uczyć.
I podkreślam że nie oceniam ludzi tylko raczej określam za pomocą przymiotników.
NIe czuję się osoba która mogłaby kogokolwiek oceniać, szczególnie jeśli chodzi o wygląd.
Ta blondynka w niebieskiej sukience na zdjęciu faktycznie ma nieźle wyheblowane plecy... w naturze nikt nie ma tak wysoko końca łopatki, chyba że wyciąłby sobie pół kości operacyjnie. Wiecie, przedwczoraj widziałam w busie bardzo szczupłą dziewczynę w czarnej koszulce, która na całych plecach miała prześwitującą koronkę. Pięknie prezentowała obwód zapięty jakieś 7-10 cm pod karkiem, a nad obwodem pod pachami właśnie takie buły, z których pewnie w ogóle nie zdawała sobie sprawy, bo inaczej by nie założyła takiej bluzki. Więc jednak można.
Wow, strefa dużych rozmiarów od 38? Włącznie? No nieźle. Za takie herezje lincz się należy.;p To jest bardzo subiektywny punkt widzenia... i wg mnie tak mogła napisać tylko osoba, na której ubrania w tym rozmiarze wiszą.;p Ja bym raczej powiedziała, że od (orientacyjnie) 42 się powoli zaczynają średnie rozmiary, ale na pewno nie duże. Jedna z kobiet z mojej rodziny nosi 56, a wcale nie wygląda jak szafa trzydrzwiowa, w porównaniu z wieloma innymi jest normalna, w życiu bym nie powiedziała, że gruba. A Kasia Cichopek ma okrągłą buzię i miała w ciąży spory biust i dlatego niektórzy ją uważają za grubą... bez sensu. Przy takiej Ani Musze Kasia to drobina i szczuplak. Ja wyglądam bardzo podobnie, figura podobna, tylko biust mniejszy, a nie czuję się grubasem.;/ Choć może powinnam.;/
No to ja taki link dam:
http://www.sjp.pl/co/Gruba
http://www.sjp.pl/co/g%B3upi
Wydaje mi się, że używasz słów, których nie znasz znaczenia ;) Osoba w rozmiarze 40 raczej trudno, żeby miała nadwagę (patrząc na mnie), a osoba, kończąca rok studiów bez poprawek mało inteligentna być nie może (nie ma znaczenia jakie studia, więc myślę, że nie ma potrzeby pisać na jakim jestem kierunku) ;)
error - czy wyjrzałaś kiedyś poza swój mały rolniczy świat i miałaś do czynienia ze studentami innych kierunków? Zdajesz sobie sprawę, że oceny na studiach to słaby wyznacznik przydatności do społeczeństwa?
Gotuje się we mnie, serio. Zapracowałam sobie na moje 3,5 na medycynie przez cały rok ciężkiego zakuwania i nazywanie mnie głupią mnie naprawdę koszmarnie drażni.
Nie zaczynajmy, proszę, tematu, czy lepiej mają grube, czy lepiej mają chude, może umówmy się po prostu, że wszyscy jesteśmy "normalne"? Zakładam, że normalne jest wszystko, co nie zwraca uwagi na ulicy wszystkich przechodniów w promieniu 100m ;)
O ile "gruby" czy "chudy" może być odbierany neutralnie (chociaż przez większość osób nie jest), "głupi" już do komplementów nie należy ;) Ocenianie czyjegoś intelektu na podstawie ocen na studiach zwyczajnie bardzo mnie dziwi. Żeby być głupim, wystarczy mieć jedną tróję, czy może spisujesz wszystkie oceny i wyciągasz średnią? :)
tak na mnie większość ciuchów w rozmiarze 36 wisi w 38 mogę się już utopić.
Pewnie dlatego tak to nazywam.
Nie zamierzałam nikogo urażać.
Dla osoby która nosi rozmiar 42 moje bluzka będzie dziecięcym ciuchem.
Jeśli chodzi o Chocipek to jest to niska kulka, może faktycznie nie jest duża ale taka się wydaje.
Reguło, chyba po raz pierwszy zgadzam się z Tobą absolutnie.;D
Error, masz przedziwne poglądy i na siłę starasz się nam wytłumaczyć, że określenia wartościujące (gruby, chudy) tak naprawdę nie są wartościujące, a ocena słowna (przymiotniki) to nie to samo co prawdziwa ocena. Bzdura, bo akurat te przymiotniki od dawna były i pewnie jeszcze długo będą wartościujące negatywnie. Jak ktoś zamiast określeń neutralnych używa obraźliwych, no to sorry, ale świadczy to tylko o nim.
"Jeśli ktoś ma słabe oceny to są zawsze dwie opcje albo nadaje się do łopaty i tylko ludziom mądrym miejsce zabiera lub ma ciężką sytuację materialną i pracuje nie mogąc się uczyć."
matko moja ;/ pracuję z osobami pracującymi fizycznie (sama też w sumie pracuję fizycznie) i nie powiedziałabym, że nie są mądrzy... Wiadomo, że niektórzy pewnie są głupi ;), ale samo to, że machają łopatą, jeżdżą koparką, układają kostkę, nie umniejsza ich inteligencji O__o (poza tym jechałam kiedyś autobusem uczelnianym i wielcy panowie studenci przygłupy naśmiewali się z robotników w pomarańczowych kamizelkach :/ moim zdaniem ci drudzy są cenniejsi dla społeczeństwa ;) )
Poza tym można mieć tróje na studiach, a doskonalić inne umiejętności i w zasadzie być "mądrzejszym" niż niektórzy piątkowicze.
error - urażasz ludzi. Nie tak dawno były dyskusje, że słowo "chudy" ma wydźwięk pejoratywny. "Gruby" tak samo. Nie wiem czy robisz to świadomie, czy nie, ale sugerowałabym po prostu dobierać ładniejsze słowa bez względu na to jaką masz skalę ocen - po prostu niech dotrze do Ciebie, że to są słowa obraźliwe i krzywdzące.
*miało być "wszystkie" oczywiście i jejuuu, nie nadążąm za Wami ;)
"Jeśli ktoś ma słabe oceny to są zawsze dwie opcje albo nadaje się do łopaty i tylko ludziom mądrym miejsce zabiera lub ma ciężką sytuację materialną i pracuje nie mogąc się uczyć."
Na poczekaniu przychodzi mi do głowy siedem innych powodów, a w praktyce jest ich dużo więcej.
Grubcia, to masz takie parametry wagowo-wzrostowe jak ja.;D [3 miesiące temu, bo teraz już niestety nie;p]. Hehe, na wszystkich imprezach rodzinnych mój wujek (oj, na oko dobre 50 kg nadwagi i zaawansowana lustrzyca) lituje się, że taka ze mnie bida, "mogłabyś przytyć, bo marnie wyglądasz". Taa, chyba drugie tyle.;p
Dołujecie mnie - ja bym chciała wyglądać jak alladyna, ale koniec odchudzania zaplanowałam na 57-58kg :D I widzę, że musiałabym zejść jeszcze niżej. :D
"grubosc to chyba dla mnie wtedy gdy ktos ma juz problemy z doborem ubran"
Akurat te chyba większość z nas ma ;)
Ale "grubość" da się w miarę rozsądnie wyliczyć, powyżej 25 BMI zaczyna się nadwaga i wiadomo, że 2kg ponad 'normę' to jeszcze nie tragedia, ale znak, żeby być ostrożnym. Raczej nikt nie budzi się pewnego ranka z taką nadwagą, że nie jest w stanie samodzielnie egzystować, dochodzenie do takiej otyłości to proces, który zajmuje trochę czasu i po drodze można zauważyć symptomy dziesięć razy.
Akurat to, czy otyłość spowodowana jest chorobą (btw, otyłość to choroba sama w sobie) czy fatalnymi nawykami żywieniowymi nie ma wpływu na to, czy taką osobę można nazwać grubą, wpływ ma tylko kultura osobista nazywającego (i ewentualne nastawienie osoby nazywanej) ;)
Error - wykładam na uczelni i z doświadczenia wiem, że ocena dostateczna nie oznacza braku inteligencji! Oznacza bardzo wiele różnych rzeczy. Przemyśl troszkę swoje poglądy, może. Warto też pamiętać, że istnieje więcej słów niż chudy / gruby / otyły dla określenia typu sylwetki.
Reguło, tydzień temu przed okresem doszłam do 56 i to był mój rekord życiowy.;D No ale przy takich chłopięcych biodrach trudno ważyć więcej... Podejrzewam, że przy szerszych miałabym jeszcze parę kilo.;) No i żałuję, że nie mam szerszych, ale tego akurat nie zmienię. A waga skacze mi głównie po dużej ilości piwa pitego regularnie i po równie dużych ilości słodyczy, resztę jedzenia trawię, wykorzystuję i wydalam na bieżąco.;p Aż mi czasem wstyd za moją przemianę materii, bo jak pójdę ze znajomymi do baru, to zawsze pierwsza, ostatnia i najczęściej latam do wc.;p Celowa zmiana wagi to byłby dla mnie ogromny problem, w życiu nie byłam ani jeden dzień na diecie - podziwiam tych, którzy w ten sposób skutecznie zrzucają kilogramy.;)
o ja... właśnie się dowiedziałam że jestem gruba i głupia...
o grubośc się podejrzewałam, nie sądziłam też że jestem einsteinem, ale o głupotę się nie posądzałam. Pójdę jutro do pracy i się zwolnię, bo przecież zajmuję miejsce pracy jakieś inteligentnej osoby, a ja to do łopaty, lub miotły.
Error- ja powtórzę coś- wydaje mi się że masz niską samoocenę spowodowaną nieakceptowaniem swojego ciała (piersi). Jeśli to jest sposób na poprawienie sobie samopoczucia... To niski cios, świadczący o braku empatii.
A inteligentna osoba powinna znać więcej niż 3 słowa na określenie sylwetki (według mnie, ale ja jestem głupia :P )
Muszę przyznać, że jestem zdegustowana Twoimi wypowiedziami error. gdyby nie to, że kojarzę Twojego nicka już dawno uznałabym Cię za trolla i zignorowała całą dyskusję. Rozmiar 38 to wyznacznik bycia grubym? Niedorzeczne. Tróje na studiach oznaka głupoty? To już naprawdę idiotyzm jest. Tróje na studiach mogą EWENTUALNIE sugerować, że dana osoba wybrała nienajlepszy kierunek studiów. Zresztą uważam, że niejedna niestudiująca osoba jest mądrzejsza od niejednej studiującej. Studia nie są wyznacznikiem inteligencji, co więcej wg mnie w naszym kraju liczbę studentów powinno się zmniejszyć o połowę. Nie wszyscy powinni studiować i tyle.
A Cichopek ma naprawdę genialną figurę. Jedną z najlepszych wśród polskich gwiazd.
I tak na marginesie pisze to osoba mniej więcej Twoich rozmiarów, na którą 34 często jest za duże, buty pasują tylko w dziecięcych rozmiarach i przede wszystkim lubiąca swoje ciało.
Trója na studiach świadczy wyłącznie o tym, że taka osoba dostała z danego egzaminu ocenę dostateczną ;) O niczym więcej. :)
Dokładnie reguło_przekory :)
jeśli ktoś ma SAME tróje i to po wszystkich egzaminach poprawkowych- nie stara się ma to gdzieś - to uczy się tylko dla papierka a dla mnie to czysta głupota. nie chodziło mi o inteligencję czy jej brak.
Znam mnóstwo takich ludzi: Po co się uczysz? dla papierka:)
jeśli chodzi o oceny to dla mnie 4 to biedota a reszta roku w panice że jeśli u mnie 4 to u nich 2:)
Dla mnie słowo chudy gruby nie jest pejoratywne. Tak samo mały duży.
Możecie powiedzieć mi że jestem płaska- nie obrażam się bo jestem.
Jeszcze w odniesieniu do tych Samych trój na studiach to naprawdę uważam że taka osoba marnuje czas swój i uczącego oraz studentów.
Jeśli chodzi o robotników to niejeden jest mądrzejszy od prezesa. Zawód czy wykonywana praca nie świadczy o inteligencji.
Natomiast nazywanie biustu np zwisami mleczarniami itp to już jest dla mnie obraźliwe.
A tak poza tym to moi znajomi mówią że mnie ciężko obrazić nawet najbardziej wymyślnymi epitetami.
Error, raczej odwrotnie - jeżeli ktoś idzie na studia tylko dla papierka, to mu tam rybka, czy będzie miał tróję, czy więcej, byle zdać, a się nie uczyć.;p
A jak ktoś się bardzo stara, uczy się i dostaje mimo tego same tróje, to wcale nie świadczy o tym, że poszedł na studia dla papierka.
Może macie rację zamiast można używać słów: przy kości, szczupły,
zamiast głupi- postępujący niemądrze tylko po co? Nie widzę takiej potrzeby.
Hmm, a co do obrażania epitetami - to jednak znaczenie słów kształtuje się w społeczeństwie, a nie w mniemaniu jednostek.;p I nie wierzę, że ktoś, kto w tym społeczeństwie żyje, nie zdaje sobie sprawy z obraźliwego ładunku niektórych słów, nawet jeśli się o nie sam nie obraża.
"Może macie rację zamiast można używać słów: przy kości, szczupły,
zamiast głupi- postępujący niemądrze tylko po co? Nie widzę takiej potrzeby."
--> to się nazywa kultura dyskusji i reguły współżycia społecznego. Właśnie po to.
ktoś kto bardzo się stara a ma same troje nawet nie 3,5 tylko 3 i to ze wszystkiego nie jest głupi tylko mało inteligentny.
Wybaczcie ale tak uważam. Jeśli ktoś się stara to przynajmniej ma te kilka czwórek albo trój z plusem.
A potem ludzie z wyższym nie mają pracy ponieważ każdy ma wyższe.
to wychodzi na to że jestem bez kultury:)
Może i tak, nie mnie osądzać.
Dziewczyny ja jestem chamska. to się tak nazywa:)
czyli jestem głupia i gruba. bardzo mi miło.
error, zapraszam na medycynę - szybko zweryfikujesz swoje poglądy
Mało inteligentny, albo dzieli czas między pracę, studia, rodzinę. Albo ma wrednych profesorów. Albo ma zwyczajnego pecha. Albo się stresuje na egzaminach. Albo .... mogę tak długo wymieniać.;p Nie przekonuje mnie takie szufladkowanie.
error - skąd w Tobie tyle frustracji? Naprawdę swoją samoocenę budujesz na ocenach? Bo tak to właśnie wygląda. Co Ciebie szczypie motywacja innych do studiowania czy ich oceny?
Są kierunki na których trójka to bardzo dużo, a są takie, na których bardzo mało - mówią o tym nie tylko studenci. Tak jest i koniec. Na niektórych kierunkach trzeba coś zakuć, a na innych przede wszystkim zrozumieć. Specyfika różnych studiów to klucz do zrozumienia wszystkiego.
Na drugim roku na moim kierunku o byciu naprawdę dobrym studentem świadczyło to, że ktoś zdał sesję w pierwszym terminie. Na późniejszych latach można się pokusić o wyższe średnie czy stypendium, ale wynika to i z zupełnie innych przedmiotów i systemu nauki, i z tego, że ludzie przywykają do kolokwiów z 500-stronnicowego materiału.
Mam wrażenie, że nie przyjmujesz do wiadomości, że nie wszyscy uczą się jednakowo łatwego materiału i te 60% na zaliczenie nie wszędzie jest jednakowo łatwo osiągnąć.
"Zlinczujcie mnie ale uważam że osoba z fałdkami w połączeniu z rozmiarem 40 i większym jest gruba."
powtórzę za Sunako - CIOS. Jestem gruba ;( ;( ;( moja pupa jest w rozmiarze 40 i mam fałdki na brzuchu, chyba się zabiję z tego powodu ;(
dziewczyny, nie karmcie trolla, bo aż żal to czytać :) Jesteśmy piękne, szczupłe i mądre niezależnie od ilości trój w indeksie :)
mi jest wszystko jedno jak mnie będą nazywać ich sprawa.
Alladyna nie masz racji- wredni profesorowie, pech i stres to słabe wymówki. Jak ja to lubię: bo on się uwziął:) Tak ale ja jakoś dostałam tą piątkę. Bo pani prof z biochemii stawia tylko 3 i jeszcze nikomu się 4 nie zdarzyło w całej historii uczelni, ja jakoś miałam 4,5 chociaż stres był
Alladyna ja faktycznie wszystko szufladkuję ale przynajmniej mam porządek.
error - to super, że jesteś zdolna, ale naprawdę nie musisz się wywyższać i sypać takimi mądrościami, bo są bardzo krzywdzące i w dodatku nieprawdziwe.
Popieram morning_lullaby - zapraszam na medycynę, żeby zweryfikować poglądy. Inne kierunki pewnie też by się dopisały do listy.
dlaczego mam budować swoją samoocenę na ocenach. Jest wiele rzeczy w których jestem dobra i równie wiele rzeczy w których jestem beznadziejna- np prowadzenie auta- strach ze mną jeździć.
Nie umiem robić wielu rzeczy dlatego jeśli uważam że do czegoś się nie nadaję to ćwiczę do upadłego a jeśli dalej nie wychodzi to uznaję cudza wyższość i daję sobie spokój.
Ludzie powinni robić to na czym się znają i co najlepiej umieją.
Widzę, że dyskusja nie ma sensu.
Da radę przekonać Cię, że oceny nie świadczą o niczym? Bo widzę, że próbujesz wartościować ludzi w najbardziej prymitywny i krzywdzący sposób typowy dla osób, które nie chcą przyjąć do wiadomości, że świat nie jest czarny i biały, czy chudy-gruby-otyły.
sorry, ale jeśli ktoś dostaje się do pracy bo ma papierek, a mimo to miał same trójki i to w poprawkach, a systematyczna osoba która miała same piątki nie dostaje się a nie wchodzą tu w grę znajomości, to tylko oznacza, że liczą się inne umiejętności przy przyjmowaniu do pracy, a nie tylko papier czy oceny.
Ci leniwi czy nieinteligentni mają też prawo do tego, żeby dostać pracę. Nie powiedziałabym, że kosztem tych, którzy ciężko pracują na swoje wykształcenie, bo im też nikt nie broni się owalać na studiach i stosować regułę 3xZ
Regułko, przy okazji gratuluję, naprawdę. Jesteś świetna, nieważne co Ci tu próbują wcisnąć :)
Zresztą - nie tylko Tobie ;)
morning_lullaby - to głupie uczucie, kiedy musisz udowadniać, że nie jesteś wielbłądem :D Ale tak chyba mają uczestniczki całej dyskusji, więc uznaję, że error prowadzi jakieś badania, tworzy prowokację i bada nas socjologicznie :D Nie dopuszczam myśli, że można mieć takie poglądy :D
Ja wyznaję zasadę której nauczył mnie mój instruktor z elki: jeśli coś robisz to przynajmniej wykonuj to średnio/ jako tako a nie beznadziejnie.
I tego się będę trzymać.
Oczywiście leniwi też mają prawo dostać pracę nie mówię że nie, jeśli potrafią coś więcej niż tylko parzyć kawę.
Ale jeśli ktoś stosował zasadę 3Z to co on umie? nic.
I nie ma takich rzeczy których trzeba się uczyć na pamieć, wszystko można pojąć na skojarzenia i zrozumienie- nawet skomplikowane związki chemiczne.
reguło jakie znów badania?
Ja mam takie poglądy.
dla mnie świat jest czarny albo biały:)
no niestety - a ja już prawie uwierzylam w tego wielbłąda, ale patrzę w lustro i mówię - niee, no bez jaj :D
a może to faktycznie badania? kurczę, to ciekawe. myślałam, że to ja będę prowadzić w przyszłości badania (chociaż jestem głupia. i gruba przy okazji też :P), a tu proszę - mogę poznać sprawę z drugiej strony! dzięki, naprawdę cenne doświadczenie!
error ----> ja na studiach uczyłam się tyle rzeczy, które w praktyce nie będą mi zapewne potrzebne, jeśli kiedykolwiek będę pracowała w branży ;) Uczyłam się chętnie tego co mnie interesowało, niektóre przedmioty tylko po to, żeby zdać (np. logika, statystyka), niektóre po prostu nie chciały mi wchodzić do głowy ;) Wiem też, że nie jest łatwo dostać z niektórych przedmiotów 5, nawet jak się uczy i lubi dany przedmiot :/ (i jak cię krew zalewa, że 5 dostaje osoba, która nie była na żadnym wykładzie i ściągała ;) ja nie ściągałam jeśli chciałam siebie sama sprawdzić, ale w czymś co mi kompletnie nie leżało, zdarzało mi się, żeby zaliczyć przedmiot)
Do tego np z matury z jednego przedmiotu dostałam 2 (i to na ściągach), a umiem i pamiętam o wiele więcej niż niektóre osoby, które w innej szkole z innym nauczycielem miały 5.
chociaz ja glupia, myslalam do tej pory, ze na badania trzeba wyrazic zgode... no ale coz, czlowiek cale zycie sie uczy ;)
ancia87 też na stanikowych offtopach "prowadziła badania", dla kolegi młodocianego psychologa :P
dajcie spokój, nie karmić, nie karmić :P
to możesz robić zawsze głupie badania:)
Nie no, ale serio powiedzcie mi o jakie badania chodzi.
missalchemist super, tylko dalej nie wiem o co chodzi.
Error, no kto jak kto, ale Ty powinnaś wiedzieć, o jakie.
aha.?????
Oj, tak, świat jest czarny i biały - czarny to wielbłądy, biały to jedna piątkowa dziewczyna.;p
poniedziałkowa wtorkowa środowa czwartkowa sobotowa i niedzielowa:)
A czy Ty naprawdę uważasz, że umiejętności nabywasz na studiach? Kolejna bzdura w Twoim wykonaniu. Nie sądzę, aby istniały studia, które przygotują Cię od razu do pracy. I znacznie wyżej cenię osoby, które na studiach mają może i same 3, ale pracują zawodowo i nabywają praktycznej wiedzy - tego co im się faktycznie w przyszłości przyda, niż kują głupawe regułki, żeby mieć ze wszystkiego 5. Znam kilka osób co to ze wszystkiego mają 5, a jak niżej to osobista tragedia. I większości z nich nie wróżę kariery. Zresztą badania nie pokazują związku między IQ a karierą zawodową. Tutaj znaczenie ma inteligencja makiaweliczna wspomagana inteligencją emocjonalną (której swoją drogą Ci brakuje). radzę wyjść z szufladek i cieszyć się światem w przeróżnych odcieniach szarości, bo istniej więcej odcieni niż biel i czerń.
jeśli lekarz zakuł zaliczył i zapominał to właśnie tak uważam.
ja nie mam ze wszystkiego 5, nie jestem również najlepsza na roku:) Nie kuję na pamięć.
dzizas. zalamalam sie. ale nie tym, ze przy 176 cm mam czelnosc nosic rozmiar 38 i uwazac sie za calkiem szczupla (ba, otoczenie tez mnie tak postrzega O_o), ale Twoimi pogladami, error. i szczerze powiedziawszy, mam jeszcze cicha nadzieje, ze zartujesz. okrutnie, bo okrutnie, ale to tylko joke taki.
w nomenklaturze ewidentne braki, bowiem miedzy grubymi a chudymi MUSI byc cos w srodku, prawda? dychotomii tu nie ma, zreszta, jest jeszcze kategoria ludzi otylych (rozumiem, ze tych od rozmiaru 42...). jest cos takiego jak proporcje. i nierowna rozmiarowka. i miesnie. i rozna budowa ciala. i Kasia Cichopek jest szczupla dziewczyna.
error, masz zaburzony obraz swiata. mam nieodlaczne skojarzenia z ED. nie masz/nie mialas problemow w tym kierunku? pytam najzupelniej powaznie, do tego bez ironii, bo to sa powazne sprawy. wiem sporo na ten temat.
gruby jest okresleniem pejoratywnym. i to nie my, forumowiczki wymyslilysmy. zatem nie pisz, prosze, error, ze nazywasz rzeczy po imieniu, okreslajac wykla eMke jako grubaske. po prostu sie mylisz.
co do ocen na studiach i ich wplywu na stopien inteligencji, tu mnie zamurowalo calkowicie. nie inteligencje sie mierzy ocena, error, mowi Ci to starsza i doswiadczeniem, i wiekiem, kolezanka. ktora uczyla sie te pare lat wiecej niz Ty.
z Twoich postow plynie taki jad, podszyty niby luzactwem, ze mam nadzieje, ze zadna z pozostalych kolezanek - zwlaszcza tych z fatalnych okolic 40 - tki ;), nie wziela sobie tej pisaniny do serca.
a, a propos tego, ze nie mozna Cie urazic. pamietam jeden z Twoich watkow ze stanikiem, gdzie jakas dziewczyna - malobiusciasta - napisala, ze z malych biustow nie zrobi sie nie wiadomo jakiego efektu Pameli. byla to uwaga wcale nieagresywna, zwlaszcza, ze dziewczyna pisala o sobie. Ty zas, jak pamietam, bardzo sie wtedy unioslas.
Ej spoko, Grubcia się wyrobiła (przepraszam najmocniej, ale jesteś świetnym przykładem ;)), to może i Error się wyrobi..
hm, grubcia miala faktycznie pare niefortunnych stwierdzen, ale nie porownywalabym jej do error, w zadnym wzgledzie... bo u grubci to byly wlasnie NIEFORTUNNE stwierdzenia, znaczy, dziewczyna chciala dobrze, a wyszlo ciut nie tak, no i pare razy nerwy jej puscily, kazdemu sie moze zdarzyc, prawda? ;)
ale dyskusja:)strasznie zboczylyscie z tematów okolo stanikowych;D co do mnie bylam dobrá studentká i skoczylam studia bez poprawek i mimo klopotów z matematyká i statystyka dawalam radé (po prostu lubilam swoje studia:))Oceny wedlug mnie nie sá wyznacznikiem przydatnosci spolecznej, to ze bylam nogá z fizyki, nie oznacza, ze uwazam sié za glába. i studiowalam z osobami bardzo inteligentnymi i wiem czasem gorsza ocena czy poprawka to wina zlego humoru profesora (np.kolega nie zdal, bo profesorowi nie spodobalo sié zdjécie w indeksie)
co do spraw wagi noszé teraz rozmiar 36-38, swego czasu bylam bardzo chuda z mojej wlasnej winy. teraz waze 56kg przy 167cm i calkiem mozliwe, ze w klasyfikacji error juz jestem pulchna. w Polsce uchodzila bym za tzw normalná, tu w UK jestem uwazana za bardzo chudá, srednia rozmiarowa kobiet to 42 i wzwyz. I co lepsze one nie majá kompleksów, poniewaz normá jest otyla kobieta w mini czy bluzce odslaniajácej brzuch.
uff,ale mi sié napisalo;)
o rany, jakby nie była po 4 kieliszkach wina to bym się pewnie uniosła :D
Przykre, że gdzie się pojawi wątek rozmiarowy (czy to stanika czy ubrania) zaraz wychodzą na wierzch kompleksy ogólno-życiowe. Ja jestem dziwna ale nawet najładniejszej figury nie będę zazdrościć dziewczynie, która ma takie ograniczenia umysłowe. Piątki na fizyce jądrowej tego nie zmienią, bo tu chodzi o inteligencję emocjonalną.
Error, gdybyś faktycznie trzymała się zasady swojego instruktora z eLki to w ogóle nie wypowiadałabyś się publicznie, bo nie robisz tego nawet przeciętnie dobrze.
Dołączam do grona grubych (a, przepraszam! otyłych) oraz głupich. Kurczę, jak ja nie lubię generalizowania i szufladkowania. Nie można przykładać ludziom szablonu i wrzucać wszystkich do jednego worka, bo takie się przyjęło kryterium. I bronienie się argumentem, że DLA MNIE takie określenie oznacza to czy tamto, jest z założenia błędne. Jeśli takie jest DLA MNIE, to zatrzymuję je dla siebie, a w dyskusji używam słów, które będą właściwie zrozumiane przez innych. Idąc tym tokiem rozumowania - czy mogłabym zwracać się do rozmówczyń per np. "Drogie Pipki", bo dla mnie to nie jest obraźliwe i oznacza kobiety? No wybaczcie, wydaje mi się to nie do przyjęcia.
Szkoda, że na tak przyjaznym forum pojawiają się momentami nieprzyjemne zgrzyty. Ciężko jest konstruktywnie dyskutować, gdy czyta się takie niekonstruktywne argumenty. Czyżby forumka świadomie wybrała sobie nick, którym podpisuje swoje wypowiedzi?
rozm 40 to osoba gruba w myślach nazywana wielorybem, a osoba otyła to potwór ( w myślach).
bardzo pieszczotliwe wyrażenia nieprawdaż?
A jeśli chodzi o te stopnie to napisałam wyraźnie że SAME SAME! tróje ze WSZYSTKIEGO WSZYSTKIEGO! to GŁUPOTA ( nie brak inteligencji) ponieważ to nauka dla samego papierka bez jakichkolwiek ambicji i chęci. Kojarzy mi się z taką łajzą co na kolanach drepta za profesorami, którym jednocześnie współczuję że muszą robić poprawki głównie dla kretynów i leni śmierdzących.
ED- musiałam w gogle wpisać:) Ludzie w Polsce mieszkamy więc mówcie po polsku. Nie mam i nie miałam żadnych zaburzeń tego typu
Ludeczka wyrażaj się jak chcesz mogą być też drogie cipki. Mi to nie przeszkadza. Chociaż drogie bym wyrzuciła- za bardzo oficjalne.
a i to byłam ja error ale nie ze swojego konta zapomniałam wylogować koleżankę.
Gratuluję słownictwa :/ Jeśli tak ma się wyrażać prymus-magister to ja wolę się zadawać z tymi "kretynami", którzy nie obrażają innych. :/ :/ :/
Jak to w ogóle o Tobie świadczy dziewczyno??? Uważasz się za lepszą od innych, a wypowiadasz tak, że nie mam najmniejszej chęci poznać Cię kiedyś. :/
Error, Ty lepiej nic już nie pisz, tylko od razu dzwoń do psychologa i umów się na terapię.;/
Dziewczyny, a czy Error to nie nowe wcielenie Anci87 i Sarenki?
Sposób wyrażania i poglądy się zgadzają, a awatar XXX do złudzenia przypomina awatar anci.
Widze gruba dziewczynę na ulicy to myślę ale wieloryb, gdzie ja mam harpun? i co nie wolno mi tak myśleć? Moje myśli moje nazewnictwo. Za każdym razem tak samo pieszczotliwe- używam określeń pochodzących od moich ulubionych zwierzątek.
Nie uważam się za lepszą od innych.
error - skończ proszę, bo prędzej czy późńiej ktoś poprosi maużonkę o usunięcie Twoich obraźliwych wypowiedzi.
Zaczynasz mocno przeginać i dobrze wiesz, że nie życzymy sobie tutaj taich tekstów.
no i jeszcze dorobiłam się kilku wcieleń:) Wow.
A Pani to przepraszam z wielorybów czy potworów?
Używam zawsze jednego i stałego nicka na wszystkich forach gazetowych, wizażu i jeszcze kilku innych.
nie error - ty tylko wszystkich chcesz zrownac do twojego poziomu...
i to ma mowic zdolna, inteligentna, wyksztalcona osoba? jak dla mnie to jest koniec tej dyskusji.
Mail do maużonki wysłany. Mam nadzieję, że znajdzie czas, żeby skasować tę żenującą dyskusję. To już przekroczyło pewne granice moim zdaniem.
ochanomizu ty wierzysz w reinkarnację czy co?
Może w poprzednim wcieleniu byłaś kotem:)
granice czego? Wy chyba z pisu i chcecie leżeć na Wawelu:)
error - przekroczyłaś granice dobrego smaku i kultury osobistej.
O sory nie wiedziałam. Peace:)
Ojej, niezła patologia nam się tu ujawniła. Współczuję Twoim znajomym, Error, o ile jakichkolwiek masz, bo ja też nie chciałabym Cię poznać w realu. I pomyśleć, że tak łatwo Ci przychodzi obrażanie osób, które chciały Ci pomóc w doborze staników i akceptacji własnego ciała.
Odezwała się, kijanka wśród wielorybów. To ja zdecydowanie wolę być wielorybem.;)
dopiero teraz przeczytałam tą burzliwą dyskusję i:
1. co do error to nie będę nic dodawać, bo chyba wszystko co się dało napisałyście
2. bardzo rozbawiła mnie wersja z badaniami ;)
3. ja tam chętnie bym została wielorybem w następnym wcieleniu, a już szczególnie w takim doborowym towarzystwie:)
wieloryby są piękne, interesujące, rzadkie i urocze
zapomnialas dodac ze bardzo inteligentne :)
Reguło_przekory, wysłałam maila do Mauzonki już wczoraj. Wierzę, że zrobi porządek.
sellenko tak, tak! to pewnie dlatego, że mi jeszcze tej inteligencji brakuje;)
i jeszcze śpiewają<rozmarza_się>
W imieniu szczupłych, małoiuściastych jest mi wstyd za takie obrażanie kobiet o innej sylwetce. Masakra ;/
@Ochanomizu - już pisałam na SO że wg mnie Error to nowe wcielenie Anci87. Zgadza się imię, wiek, miejsce zamieszkania, sposób wyrażania się, rozmiar stanika :P A teraz ta wtopa z kolejnym kontem i avatarem taki, jak niegdyś avatar anci... jak dla mnie, sprawa jest jasna i TROLLA należy zignorować.
Nie powinnam się pchać na afisz i tu pisać.
Jestem zielona emocjonalnie i młoda wiekiem, więc lepiej byłoby siedzieć cicho.
Ale...
Jestem tolerancyjna, serio. Życie już zdążyło nauczyć mnie tolerancji :) Wobec czego toleruję jej poglądy, co nie znaczy, że uważam je za mądre/prawidłowe.
Wypowiedzi error nie tyle mnie śmieszą/denerwują co raczej smucą. Jestem osobą otyłą i mam tego świadomość. Ale nie życzę sobie, żeby obcy ludzie mi to wytykali, niezależnie od ich widzimisię. Prosta rzecz – nie robię obraźliwych komentarzy, więc nie chcę, żeby mnie obraźliwie komentowano. I, jak pokazuje ostatni rok w szkole, jestem głupia. Nie studiuję, więc nie mam pojęcia jak to jest z tą tróją w indeksie, natomiast chodzę na drugiej klasy liceum i wiem, jak to jest mieć niejedną dwóję w dzienniku. Jasne, że mi wstyd dwójek i jedynek, bo czasami zawalałam sprawę, wiedząc jakie będą konsekwencje. Jednak były pewne zagadnienia, których nie byłam w stanie zrozumieć/nauczyć się . Myślę, że ze studiami jest podobnie. Bawią mnie ludzie, którzy uczą się dla papierka, dla mamy, dla świętego spokoju. Był czas, kiedy nauka dla musu była dla mnie normą. Teraz poglądy mi się zmieniły. Ale wracając do tematu: znam osoby uczące się naprawdę świetnie, startujące w olimpiadach, konkursach i udzielające się Merlin wie gdzie, które są bardzo ograniczone jeśli chodzi o dobre zachowanie i pojmowanie pewnych moralnych wyznaczników.
Podsumowanie: czemu posty error mnie smucą? Bo jej myślenie odzwierciedla myślenie lwiej części społeczeństwa, niestety, gdzie dziewczyna z kilkoma fałdkami to 'pasztet', a człowiek z pałą ze sprawdzianu to życiowa porażka. I o ile to drugie może z czasem się rozejść po kościach (albo życie da kopniaka i prymus będzie podawał kawę, a jedynkowicz opracuje świetną teorię i napiszą o nim w gazetach), to to pierwsze zawsze zostanie w ludzkiej mentalności.
I naprawdę życzę wszystkim pięknym mądrym, żeby nie przytyli nagle lub żeby oceny się nie pogorszyły. Bo jeszcze by musieli zmienić poglądy (boli) albo stać przed lustrem i szeptać: gruby, głupi, gruby, głupi... (mniej boli)
Przepraszam za złośliwości i chaotyczność tekstu, ale chora jestem.
(A jeżeli to troll, to trudno, najwyżej wyplułam z siebie negatywne emocje ;) )
No tak, ale trolle nie wrzucają co jakiś czas swoich fotek w bieliźnie;p Czy się mylę? To chyba jakaś krzyżówka.
Miss - to doszłyśmy do tych samych wniosków.
Bee nie było chaotycznie, a złośliwości mi umknęły ;)
pisz więcej, bo dobrze się czyta:)
drogie pipki! ;)
Balko jest fajnym miejscem i nawet nie sadzilam, jeszcze jakis czas temu, ze tak sie tu zasiedze. i ono bedzie fajne (miejsce) nadal. dopoki tworzymy je wspolnie, ze tak sentymentalno - ckliwo - banalnie rzuce. ale wybaczcie, po alkoholu zem.
:))
Siarko ja sobie sácze winko i tez mi dobrze, ogólnie i na Balkonetce:))
no, to, imienniczko moja (jak sadze:>) - siuup za Balkonetke, toast wzniesmy :))
tak tak, Balkonetko duza rosnij:))
Ja też, ja też! Piwkiem co prawda, ale zawsze. :)
Uwielbiam Was, pipki Wy moje kochane ;P
Przeczytałam dyskusję i mnie tylko rozśmieszyła.
@Error, masz swoje zasady, obraz świata, ale wiesz co? Inni mają inne zasady i inny obraz otoczenia. Świat jest jeden wszyscy musimy jakoś ze sobą żyć. I jeśli swoim zachowaniem utrudnia tę kohabitację innym to nie jest to w porządku. Temu dziewczyny się oburzają.
Napisałaś, że Ciebie niełatwo obrazić. Spróbuj sobie wyobrazić, że są osoby, które z różnych powodów jest-wedle Twoich kryteriów-łatwo obrazić. Które wchodzą na Balkonetkę żeby się rozerwać i nie oczekują, że coś niemiłego może je tu spotkać. Czy chcesz być osobą, która-choćby nieświadomie- zakłóca ich spokój? Po co? Żyjmy sobie spokojnie razem :)
Zauważyłam na SO, że gdy zobaczyłaś, że może kogoś obraziłaś to przeprosiłaś za to. Ale wiesz, to tak nie działa, że przeprosiny wymazują i tego, co było nie ma. To często gdzieś tam zostaje w pamięci, nadal boli. Jeśli jest tak, że w tej dyskusji nie chciałaś nikogo obrazić (a zapewne tak było) to wiedz, że obiektywnie jednak wiele osób mogło się poczuć urażonych. Z Twojej, bardziej lub mniej uświadamianej winy. Masz teraz małe pole do manewru, bo "przepraszam" nie sprawi, że tym, którym było przykro od razu przestanie być niemiło. Czasem po prostu trzeba się wysilić by wcześniej starać się przewidywać jak nasze słowa wpłyną na innych. Jeśli Ciebie dane określenie nie jest w stanie obrazić to to nie znaczy, że nie może ono innych obrazić. I to nie oznacza, że te osoby, które można łatwiej urazić są w jakimś stopniu od Ciebie gorsze. Nie są. Są po prostu inne. Szanuj to.
Dziewczyny: nie podoba mi się, że parę obraźliwych słów pod adresem error tu padło. Mimo wszystko.
Inteligencja emocjonalna, bo to tu kluczowe słowo, naprawdę może przybrać różne postacie. Skrajnym przykładem jest w moim odczuciu Sheldon z "Teorii wielkiego podrywu". Dlatego nie ma sensu się obrażać. Mnie one nie uraziły, choć mogłabym uznać, że były o mnie, ale przecież moja samoocena jest czymś całkowicie odrębnym od tego, co tu mogłam przeczytać (niby o sobie). "Swoje wiem" ;-)
Kurcze, dziewczyny popracujcie nad swoją samooceną. Czy jest aż tak wątła, że nawet tak wyssane z palca oceny, jakie tu padły mogą ją naruszyć? Tak naprawdę ta niemiła konwersacja miała sens, bo niektórym powinna pokazać, że muszą wzmocnić poczucie własnej wartości.
Mogę usprawiedliwić regułę, bo są czasem w życiu takie okresy, gdy człowiek potrzebuje ochrony, nawet nieuświadamiania sobie wszystkiego, woli to odłożyć na czas gdy będzie silniejszy. Ale czy na prawdę wszystkie forumki, które tu się oburzyły mają przejściowy okres ochronny. Niedobrze jest mieć notoryczny okres ochronny. Jeszcze raz mówię: popracujcie nad samooceną.
O widzę, że już nad tym pracujecie ;-)
hm, glupie pytanie... co to SO?^^
W mojej nomenklaturze to Stanikowe Offtopy. Forum gazety.pl pokrewne Lobby Biuścistych i Lobby Małobiuściastych, ale na tematy niestanikowe (te same mniej więcej osoby a inne tematy). Nie dziwię się, że możesz nie kojarzyć skoro na Balkonetce można i to tym (o stanikach) i o tamtym (nie o stanikach) gadać a tam nie ;-) tu jest 2w1 ;-)
Asiu, ja znam gazetowe, wszak i tam jestem zalogowana :)
jeno kompletnie skrotu nie moglam rozszyfrowac ;)
dzieki :)
Aaaaa. Spoko.
Często mi się zdarza w taki głupi sposób "wygłupić" (wiem, pleonazm). No cóż, chciałam wytłumaczyć ;-)
ale Ty w sensie, ze mi tlumaczac, sie "wyglupilas"?
no, cos Ty, skad moglas wiedziec, ile ja wiem, skoro robie baranie oczy na haslo "SO" ;)
czy skierowanie do terapeuty kwalifikuje się jako okres ochronny? xDD
Mnie się wydaje, że część osób, którą poruszyły wypowiedzi error nie poczuła się osobiście dotknięta, raczej po prostu nasz wewnętrzny radar namierzył słowa potencjalnie drażliwe i się uaktywnił ;) Mogę mówić tylko za siebie oczywiście. Osobiście nie miałam powodów by poczuć się dotkniętą, bo rozmiarowo łapię się w zakres chudych (wolałabym "normalnych", ale nie można mieć wszystkiego) a ocenowo "inteligentnych", także same komplementy, biorąc pod uwagę, jak wąskie są te kategorie w oczach error i jak niewiele ludzi się do nich zalicza ;) Jednak mam to szczęście, że zdaję sobie sprawę z istnienia słów bardziej i mniej właściwych i wiem, że istnieją takie, które przez różnych ludzi są różnie odbierane i staram się ich unikać, jeśli się da (a jeśli nie, doprecyzować, jak ja dane słowo odbieram). Kiedy widzę, że komuś tego brakuje, staram się grzecznie zwrócić uwagę - każdy rozsądny człowiek powinien wówczas uświadomić sobie niefortunność pewnych swoich wyrażeń i zreformować się ;) Ale zdaję sobie sprawę z tego, że zasady współżycia społecznego nie wszystkim są tak drogie jak mnie.
Wiem, że to totalny offtop, ale zasmuciła mnie inteligencja machiavelliczna, obawiam się, że moja jest bardzo niska. No, ale wiem nie od dziś, że skończę jako bezrobotna de luxe ;)
Papillon, mi się uaktywnił tryb obrońcy uciśnionych.;) Osobiście też się poczułam dotknięta, bo mnóstwo moich znajomych nosi rozmiar 40 i większy. Choćby mój TŻ, a jego bym nie nazwała wielorybem. Zresztą, sama też kupiłam ostatnio gacie, które mają na metce 42, więc się takoż kwalifikuję. A niesprawiedliwe szufladkowanie ogółu wg własnego nieuzasadnionego widzimisię od zawsze mi działa na nerwy, niestety... i świadczy raczej o braku inteligencji, niż o jej posiadaniu. Grzeczne zwrócenie uwagi sprawiło, że niegrzeczność ujawniła się w pełnej krasie.;/ Czasem trzeba dosadniej.
Mam nadzieję, że nie byłam chamska w tej obronie.;D
Jeśli ktoś szuka stuprocentowej poprawności politycznej, to znajdzie na Lobby.;p
Papillon, a czemu sądzisz, że brak Ci IM? Poza tym badania i korelacja to jedno, ale życie drugie. I różne rodzaje inteligencji są tylko jednymi z czynników wpływających na sukces. Więc bez smutasów mi tu! :)
No to ja dorzucę swoje trzy grosze.
Poza chudy, gruby i otyły istnieje jeszcze norma. I akurat rozmiar 40 jest normą raczej niż grubością (chyba, że nosi go osoba naprawdę niska, ew. dziecko). I wiem co mówię, bo w swoim życiu przewinęłam się przez BMI na poziomie 33 i przez BMI niższe od BMI error.
Ładna laska z rozmiarem 40 plus, biustem, pełnymi biodrami i piękną wąską talią będzie wyglądać lepiej niż przeciętna szczupła bez zarysowanych bioder i biustu. Proporcje i atrybuty kobiecości to taki spadek po przodkach- tak, to wciąż się liczy.
Co do ocen zaś, to inteligentne osoby mają taki mały minusik- szybko się nudzą i przeważnie nie przykładają się do nauki. Stąd ta pewność samych wysokich ocen to bzdura :).Jest różnica pomiędzy zakuwaniem, mądrością, wiedzą czy jak ja to nazywam "szybszym rozwiązywaniem sudoku" ;) czyli IQ. Poza tym studia studiom nierówne, więc jeśli się wypowiada o poziomie ocen to można odnosić tylko do swojej uczelni i swojego kierunku, żeby było miarodajne. Oceny z jednego przedmiotu nie są równorzędne z ocenami z innego nawet.
Takie ładne słońce dzisiaj za oknem. :P
Przeczytałam tylko 3 posty w górę, ale chciałam powiedzieć, że nie ma co 'bronić' krągłych kobiet i zapewniać, że, dajmy na to, rozm. 40 jest lepszy, bo generalnie panuje kult nie na szczuplizny (z takich się śmieją, że wieszak, że "fuj, chuda jak modelka"), ale właśnie na 'pełne kształty'. Tylko, że schudnąć zawsze można, a co ma powiedzieć szczupła osoba?
Kopytko - nie powiedziałabym, że pełne kształty są na topie ;) Ale wiadomo - punkt widzenia zależy od punktu siedzenia ;)
Punkt widzenia zależy od strzałki na wadze :) Ja widze nagonkę na szczupłe, młodo wyglądające kobiety, bądź na bardziej kształtne, ale nadal młode i w świetnej formie fizycznej kobiety.
a chude osoby mogą nabrać masy! jest parę osób na forum które się z tym borykają, w domu mój mąż dzielnie walczy aby troszkę ciała nabrać. Jest to trudne, ale do zrobienia. Potrzebna jest odpowiednia dieta oraz ćwiczenia, systematyczność i stalowa wola :)
sellenka - to tak jak przy chudnięciu :D
@alladyno: nie lubię poprawności politycznej.
Po prostu, gdyby to były inne oblegi, może jakieś zawoalowane, to może by mnie dotknęły. A takie odnośnie ocen...to są tak wyssane z palca, że tak jak napisałam, mnie rozśmieszyło to tylko. Ale to też jest tak, że mam akurat teraz dobry okres, może gdybym miała gorszy to też by mnie to poruszyło. To też właśnie zależy od punktu siedzenia więc więcej się nie wymądrzam ;-)
nie znam osoby, która chciałaby przytyć do rozmiaru 40, jeśli nosi np 34 ;) jeśli już to co najwyżej do rozmiaru 36 ;))
Sunachan - dokładnie ;)
A ja znam :P Moja mama usilnie próbuje przytyć. No dobrze, może nie do rozmiaru 40, bo ma 155cm wzrostu i to by oznaczało u niej już nadwagę, ale nosząc rozmiar 34, a potem 36 cały czas uważała, że jest za mała i że kobiecie w jej wieku (ok. 45 lat) to nie przystoi. I udało jej się przez 2 lata zbudować 4 czy 5kg masy mięśniowej, co nie było łatwe.
@tutusia: mamy są najlepsze z tym myśleniem co im "nie przystoi" ;-)
Natoamiast wierzę, że nie było łatwo.
hihi ja właśnie też miałam na myśli osoby niższe np coś ok mojego wzrostu ;) 157-160 ;)
Ja mam 162cm w porywach do 164cm i szczerze mówiąc bardzo chciałabym przytyć do rozmiaru 38/40 :) a noszę 34/36, niestety. Z kolei mój luby kocha małe rozmiary i nie pozwala mi przytyć, więc jestem w czarnej...:) Chociaż i tak ostatnio 6kg przybrałam i już mam BMI w normnie (ważę ok. 51kg)
Sweet - ja mam w tym rozmiarze problem z kupnem spodni ;) Znaczy - przy obecnym wyborze nawet nie tak duży jak kiedyś jeśli chodzi o dżinsy, ale z innymi to gorzej, no i to wieczne skracanie ;) chociaż ja w sumie nie pamiętam kiedy nosiłam rozmiar mniejszy niż 38 pomijając jakieś dziwne sieciówkowe rozmiarówki ;)
Ze spodniami to chyba przy każdym rozmiarze jest problem. Ja mam 155cm wzrostu, w biodrach 89, i normalne (w sensie, że średnie, a nie odbiegające od standardu) proporcje, tzn. mam zauważalne biodra i talię, ale nie mam między nimi jakiejś dużej różnicy w centymetrach a i tak nic na mnie nie ma :P Moja siostra, która jest mojego wzrostu, ale pulchna (ma nadwagę), też nie może znaleźć spodni, więc to raczej standard.
tzn ja nie twierdzę, że w rozmiarze 36 świat ciuchów od razu staje się piękniejszy ;) ale mam koleżankę noszącą rozmiar 34/36 i ona nosi takie kiecki, o których ja mogę pomarzyć ;) no i liczy się proporcjonalna figura - ostatnio koleżanka nosząca 36/38 szukała sukni wyjściowej i dość szybko znalazła idealnie leżącą, ja musiałabym się nachodzić, a i tak nie wiadomo czy nie skończyłoby się na szyciu/przeróbkach u krawcowej.
Do tego poczułam się ostatnio dyskryminowana ze względu na rozmiar majtek :P Chciałam kupić ładne figi, ale z takich tańszych, no i szukałam w sklepie gdzie było sporo majtek, ale ładne to były malutkie, a na mój tyłek bawełniane majciochy w kwiatki :/
Bawełniane majciochy rulez :D Ja poszukuję sklepu, w którym hurtowo i za niewielką sumę kupię gładkie, czarne, bawełniane figi albo szorty. Kupiłabym sobie z 10 par takich.
Sunachan - te proporcje to OK, ale do pewnego momentu chyba. Ja mam figurę proporcjonalną, ale mam i trochę biustu, i pupy, co czyni szukanie w sieciówkach sukienek idealnych (heh...) niemożliwością :/ Naprawdę maaaało jest takich, które dobrze leżą :(
Także podsumowanie jest takie, jak zawsze: na kogo oni w końcu szyją?!
na wieszak xD
Sunachan: niestety, ale masz rację i to jeszcze taki zwykły, szafowy, bo bynajmniej nie na manekin - ostatnio zauważyłam na wystawie pięknie leżący płaszczyk, przymierzyłam - klapa. Podchodzę do manekina w celu obadania, czy to na pewno identyczny, a on z tyłu cały pospinany szpilkami, żeby tak dobrze wyglądał. Także skoro nawet manekin się nie odzieje, to ja nie wiem, na kim to ma dobrze leżeć.
pewnie manekin miał za duży biust i za wąską talię xDD
wieszak... że też na to nie wpadłam :D już wszystko wiemy! ^^
Dawno się tak nie uśmiałam, zacna komediantka z Error, chylę czoła i jestem za tym, żeby nie usuwać tych postów, moim zdaniem mają nieocenioną wartość merytoryczną :D "Jak w prosty sposób stać się pośmiewiskiem całego forum".
To mnie przepysznie ubawiło-cytat z kabarecistki Error:
"I nie ma takich rzeczy których trzeba się uczyć na pamieć, wszystko można pojąć na skojarzenia i zrozumienie- nawet skomplikowane związki chemiczne."
Zapraszam na prawo, miła panno, spróbuj zrozumieć i pokojarzyć kodeksy ;D Zresztą, właśnie popadłam w kompleksy, czymże są moje dwa kierunki robione jednocześnie, skoro nie mam samych piątek, jakiż smutek, jakież utrapienie ;<
Co do tuszy to chyba nigdy nie dojdziemy do ładu z tym, kto jest gruby a kto chudy, a kto szczuły, kto normalny ;] Ja się w tym gubię, sama nie wiem, jaka jestem, w talii mam 64cm, a w biodrach 97, kto to słyszał, taka dysproporcja. Od jutra przywdziewam wór pokutny i udaję się w podróż leśnymi ścieżkami, coby bliźnim w zasięg wzroku się nie pchać.
Jednym słowem, jestem beznadziejna, ale to pewnie genetycznie po mym protoplaście hydrauliku oraz matuszce i innych krewnych po kądzieli o zacnym kształcie gruszki.
A na serio - marudzący pseudointeligenci niesamowicie poprawiają mi humor, zawsze i nieodmiennie. :D
O, a ja mam 66cm w talii, 96cm na koncu pupy, w najszerszm miejscu, witaj w klubie. Mi sie wydaje ze wygladam normalnie, poza tym ze kupuje bluzki do pol biodra, zeby wydluzyc tulow, ale tak to jakos nie wyrozniam sie w tlumie, pewnie temu ze inni ludzie tez sa jacys zbyt dziwni:D
squirrell i maskaradko i ja przyłączam się do Waszego klubu ;) Mam 97 cm w biodrach i 64 cm w talli (tak jak squirrell) i mutantem się nie czuję. Nawet teksty Pań w sklepach pt. "Ojej ale na Pani ta sukienka nie będzie dobrze wygladała...ma Pani za dużą różnicę między talią a biodrami" nie sprawiają że mi przykro.
Zawsze mi się wydawało, że kobieta powinna mieć widoczną talię, przecież Marylin Monroe, Twiggy miały obwód talii do bioder aż 0,7 :-)
wiadomo, że inaczej szyje się na 14latki inaczej na dorosłe kobiety. Nie ma Jedynego Słusznego Wymiaru.
Ojtam. Kobieta nic nie powinna. A najfajniejsze kobiety to te, które są w jakiś sposób ciekawe. Mają jakąś pasję, są inteligentne, może dobrze tańczą? Mam koleżankę z solidną otyłością, która nijak nie wydawała mi się atrakcyjna. Do czasu, aż zobaczyłam ją w tańcu. Poruszała się z taką gracją i lekkością, jakiej ja nigdy nie miałam. Moje tańczenie ogranicza się do przestępowania z nogi na nogę i kiwania głową ;) Ze mną dla odmiany dobrze się rozmawia, lubię i umiem słuchać. I rozmiar ciuchów nie ma nic do tego.
Nawiasem, według kryteriów error nie jestem ani gruba, ani głupia, ale wcale nie mam ochoty należeć do jej elitarnego klubu... I coś mi mówi, że takich ludzi pod hasłem mam-same-piątki-a-ty-jesteś-głąbem to na studiach nikt nie lubi... Trudno się dziwić, że potem ktoś taki pluje jadem dalej niż widzi. Tylko współczuć.
Słyszałam ostatnio dobrą tezę, którą zadedykuję error:
W życiu zazwyczaj piątkowi uczniowie pracują dla trójkowych, a czwórkowi pracują w urzędach.
Mam wrażenie, że jest zaskakująco słuszna ;)
oczywiście dotyczy to życia zawodowego
teza dość życiowa bym rzekła, choć na pewno wyjątki potwierdzają regułę ;)
jasne :) jak to w życiu ;)
grunt, to nie szufladkować ludzi z żadnego powodu (stopni, wyglądu, pochodzenia itd.)
zgadza się, czego zrozumienia serdecznie życzę error
wow, alez tu przegapilam dyskusje! szkoda, ze te czasu error juz sie skonczyly ;) jakas rozrywka.
he,he:) ja też śledziłam, no może nie z wypiekami na twarzy, ale z szerokim uśmiechem, podejrzewam, że poszło error w pięty:)
dziewczyny czy wszystkie la senzy D- to staniki małomiseczkowe?
Czy tylko trafiłam na jeden egzemplarz z zawyżoną numeracją?
edith: może spytaj o konkretny model, o który ci chodzi, nikt tu nie zna wszystkich la senz ;) Ja mogę powiedzieć, że ruched ribbon jest małomiskowy.
właśnie rouched ribbon mam i jest małomiskowa.
Może sprecyzuję co wiecie na temat tych staników:
Georgia:
http://tnij.org/h0w9
ten bezramiączkowec
http://tnij.org/h0xa
taki stanik bezszwowy
http://tnij.org/h0xb
edith, w katalogu jest pare la senz, w tym georgiany i ten bezramiaczkowiec. strapless posiadam i powiem tak - jako strapless moze byc, na mnie obwodowo jest ok 32, miska jest ciut malawa.
tak sprawdzałam w katalogu ale nic ciekawego się nie dowiedziałam.
Ne ma niczego w moich okolicach rozmiarowych. Ani nie ma informacji o głębokości misek czy szerokości fiszbinów. Na podstawie odległych wymiarów ciężko mi stwierdzić czy akurat na mnie dany stanik będzie dobry.
Dlatego pytam tu, w kąciku dla małych biustów, a wy tu o zwykłych pierdołach rozmawiacie.
Edith, La Senza ma własną rozmiarówkę i szyje miseczki co 2 cm, nie co 2,5 cm, jak inne brytyjczyki, więc z założenia wszyskie lasenzowe D- i D+ są małomiskowe, zwłaszcza im bliżej większego końca tabelki. Ale praktyka może się różnić od teorii.
Mmmadalena - też bym chciała, żeby Errorce poszło w pięty, ale niestety ostatnio czytałam te wielorybie mądrości na innym forum (gazetowym), więc chyba jeszcze nic nie zrozumiała...
co 2cm? To nie wiedziałam. Alladyno bardzo mi pomogłaś. Dzięki.
Poszukam w takim razie ich tabeli rozmiarowej
Powinna być na stronie;) Chociaż i tak polecam przejrzeć katalog, bo różne modele wypadają bardzo nierówno pod względem obwodu i wielkości miseczek, można się przejechać. Nawet jeśli nie ma Twoich okolic rozmiarowych, to warto zobaczyć, co dziewcyzny piszą pod innymi rozmiarami, bo jak któryś model/kolor jest dożo-/małomiseczkowy, to we wszystkich rozmiarach.;)
spojrzę raz jeszcze do katalogu.
Na stronie La Senzy znajduje się co prawda tabela rozmiarowa ale jest raczej tradycyjna i nie bierze pod uwagę małomiseczkowatośći.
dziewczynom może czasem chodzić o to, że dany rozmiar u La Senzy jest małomiseczkowy w porównaniu z taką samą literką w brytyjczykach. Bez brania poprawki na tabelkę.
A ja bym właśnie powiedziała, że Rouched Ribbon jest dużomiskowe, ewentualnie w normie ;)(miałam do czynienia z miskami powyżej D)
http://balkonetka.pl/katalog/bra/la-s...
tu znalazłam porównanie
Różnica kolosalna.
ech, alladyna, nic tylko żałować takiej, biedne, zakompleksione dziewczę musi gdzieś znaleźć ujście dla swojej frustracji, to się wyżywa na rozmaitych forach, bo nie podejrzewam jej o posiadanie wielu znajomych, żeby mogła się na codzień wygadać, z resztą kto by spełnił takie wygórowane kryteria, sami idioci i grubasy, toż to nie warto sobie takimi głowy zawracać:)
edith ----> wiesz, różnica w zabudowaniu jak najbardziej, tylko ja mierzyłam dwa rozmiary RR, w różnych obwodach, ale miskowo teoretycznie powinny na mnie pasować i w obydwu biust wpadł mi do misek, przynajmniej o rozmiar za duże.
dzisiaj dostałam ten model:
http://kataloglb.blox.pl/2009/11/La-S...
W wersji D- na pewno małomiskowy
Edith: To życzę ci, żeby pasował, bo piękne cudeńko :)
Pasuje:) Dla mnie za bardzo kusidełkowy, wolę bawełniane zwyklaczki, ale będę coś miała na specjalne okazje.
Zdradzę wam że upolowałam go na allegro za 21 złociszy już z przesyłką.
Mam 4 staniki z czego 3 to la senzy z różnych kolekcji.dzisiaj dotarł do mnie jeszcze half-cup Silk. Świetnie leży.
Teraz jestem prawie pewna że ta firma produkuje małomiseczkowce, przynajmniej jeśli chodzi o początek alfabetu.
Przeczytałam całą dyskusję i jedyną sprawę, którą chciałabym poruszyć, będzie temat BMI.
Dziewczyny - NIGDY NIE BIERZCIE BMI ZA WYZNACZNIK CHUDOŚCI/NORMALNOŚCI/GRUBOŚCI! Jest to wskaźnik niezwykle bzdurny, z mnóstwem ograniczeń i nie biorący pod uwagę wielu czynników. Dwa najważniejsze, o których warto pamiętać: waga kości oraz mięśni, która u każdego jest inna, a BMI to kompletnie pomija. Waga wskazuje dużą liczbę?
MIĘŚNIE WAŻĄ NAJWIĘCEJ!
Dlatego z całego serca odradzam kierowaniem się BMI przy odchudzaniu lub ocenianiu swojej sylwetki. Wg. tego wskaźnika mnóstwo osób zarówno chudych jak i z lekką nadwagą ma wagę w normie, a nie jest to prawda.
Patrzcie w lustro, nie na wagę!!! :) :) :)
jest jeszcze takie coś jak stopień/współczynnik otłuszczenia (DasLicht jeśli coś kręcę, to mnie sprostuj), który również jest pominięty przez BMI. a on też odgrywa istotną rolę w określaniu chudości/grubości ciała.
Może leicht? Licht - światło, leicht - lekki. Nie jestem pewna, czy mówimy o tym samym, ale prawdopodobnie chodzi Ci o tzw. Body Fatness. Istnieje wskaźnik, który łączy w sobie BMI i BF - Body Fat Mass Index (BFMI). Jest to udoskonalony wskaźnik BMI i jego wynikiem jest procentowa wartość tłuszczu w naszym organizmie. Można to obliczyć z prostego wzoru:
Wskaźnik dla dziecka w % = (1.51 x BMI) - (0.70 x Wiek) - (3.6 x Płeć) + 1.4
Wskaźnik dla dorosłego % = (1.20 x BMI) + (0.23 x Age) - (10.8 x gender) - 5.4
gdzie: mężczyzna = 1, kobieta = 0
Jest to lepszy wskaźnik, bo brana jest pod uwagę płeć i wiek, a wyniki procentowe również są interpretowane różnie dla różnych grup.
Dla kobiet:
10 - 13% -minimalna ilość tłuszczu konieczna do prawidłowego funkcjonowania
14 - 20% -średnia ilość tłuszczu dla sportowców
21 - 24% -średnia ilość tłuszczu dla osób aktywnych fizycznie
25 - 31% -średnia ilość tłuszczu dla osób prowadzących siedzący tryb życia/nadwaga
>32% -otyłość
Z tym, że wszystkie te wskaźniki obracają się wokół naszej wagi. Tymczasem nasza waga nie jest stałą, tylko zmienną. Zmienia się po każdym posiłku i wypiciu każdej szklanki wody. Szacuje się, że w jelitach dorosłego człowieka znajduje się stale ok. 2kg. Waga kobiety w czasie okresu zwiększa się średnio o 1-3kg. I ciekawostka - cellulit staje się bardziej widoczny po nawodnieniu organizmu :)
Dlatego tak ważne jest patrzenie w lustro, a nie na wagę :)
Choccolatte - Black chodziło o użytkowniczkę DasLicht, jak mniemam ;)
Haha, no to wtopa :D Wybaczcie, jestem tu od niedawna i znam tylko niektórych :)
choccolatte - a jak ten wskaźnik odnosi się do sportowców? Wydaje mi się, że najniższe wyniki będą uzyskiwać tu osoby, które mają najmniej mięśni i niską wagę. Osoba z cięższym kośćcem i dużą masą mięśni wpadnie w wyższy zakres i może nawet nadwagę.
Pomiar ilości tkanki tłuszczowej jest ok, ale tylko przy użyciu tych wszystkich urządzeń, a nie wyliczania ilości tłuszczu na podstawie masy ciała.
Jeśli czegoś nie zrozumiałam to popraw mnie proszę, bo z tego co wyliczyłam, żeby mieć wskaźnik 24 musiałabym schudnąć do BMI 20,5 a to by oznaczało bardzo niską wagę w sumie.
lol wg tego wzoru wyszedł mi wskaźnik 29,5 czyli mniej więcej tyle co na pomiarze w aptece ;)) (przedział oznaczony chyba "norma" albo "przeciętny")
Reguło_przekory: tak jak pisałam, ten wskaźnik jest bardziej miarodajny od BMI, ale nadal się na nim opiera, więc ma swoje ograniczenia :) Dlatego wskaźnik BFMI to jedno, a tabela z interpretacją wyników procentowych to drugie. BMI i BFMI, tak jak napisałaś, sprawdzają się u osób z niewielką ilością mięśni i standardowym kośćcem. Dlatego lepszym rozwiązaniem są specjalistyczne badania pomiaru tkanki tłuszczowej, lub jedna z wag nowszej generacji - mierząca ilość tkanki tłuszczowej, mięśni, wody w organizmie i ciężar kośćca za pomocą impulsów elektrycznych wysyłanych przez metalowe płytki umieszczone na wadze. Metoda zupełnie nieinwazyjna, waga niezbyt droga, ale z dosyć sporym błędem pomiaru, na moje oko +-1,5%. Sporym, bo dla osób będących na granicy jak np. ja raz wychodzi, że mam górną wagę sportowca, a innym, że dolną osoby aktywnej fizycznie. Ale rozwiązanie lepsze od BMI/BFMI/innego bzdurnego wskaźnika :)
Tak naprawdę to idealnego sposobu na taki pomiar chyba nie ma :) Najważniejszy jest zdrowy rozsądek - znowu ;)
A wagi też oszukują - wystarczy zrobić pomiary przed/po siusianiu, przed/po wysiłku fizycznym, przed/po napiciu się wody, u kobiet w różnych fazach cyklu itd. - i już otrzymuje się różne wyniki ;)
hm, ja mam w domu zwykłą elektroniczną wagę i od dłuższego czasu waga mieści się w widełkach o różnicy ok. 1kg. Na wadze, która mierzyła mi też ilość tłuszczu, wyszło tak samo jak w domu. Wiadomo, że rano na czczo bez ubrania waga będzie inna niż w ciągu dnia po obiedzie w kompletnym ubraniu ;) trzeba brać na to poprawkę.
Mam wrażenie, że często twierdzenia o tym, że BMI i inne współczynniki nic nie znaczą mają prowadzić do wmawiania sobie "i tak jestem szczupła i w normie", do tego to ciągłe podkreślanie że mięśnie ważą ;) Nie wiem jakie ma to zastosowanie do osób, które mają naprawdę sporą ilość tłuszczyku, nie uprawiają sportu, a BMI mają takie lub inne. Ja sobie mogę wmówić, że moje BMI jest w normie i na pewno moje mięśnie tyle ważą, tylko sama siebie nie oszukam :P Tak samo w przypadku kobiety, która nie uprawia sportu regularnie, wyczynowo, BMI powiedzmy ok. 35 chyba będzie już czegoś wyznacznikiem, prawda? Chyba że założymy że nic to nie znaczy i ta kobieta na pewno jest szczupła i ma sporo mięśni...
Warto też się zastanowić do czego służą te wskaźniki ;)
W pewnych granicach, które chyba każdy rozsądnie wyczuwa wiadomo, że człowiek jest zdrowo szczupły i nie ma zwiększonego ryzyka chorób układu krążenia/nowotworów itd. Teraz pytanie pozostaje - czy to nam wystarcza, czy chcemy utrzymywać nasze ciało w formie "sportowej". Myślę, że to bardzo indywidualna kwestia, bo oczywiste jest, że ludzie mają różne predyspozycje do utrzymywania takiej sylwetki i przyjdzie im to z różnym wysiłkiem. Nie chodzi mi tu o to, czy mamy wybór nie ruszać się wcale i zostawić swoje ciało samemu sobie, czy się forsować ćwiczeniami, bo pewna dawka aktywności to obowiązek każdego - chodzi mi o to, czy za wszelką cenę będziemy dążyć do bardzo niskiej ilości tkanki tłuszczowej.
Kobieta z dużym biustem, naturalnie krągłymi biodrami i wydatną pupą będzie tego tłuszczu miała zawsze więcej niż dziewczyna drobniutka i zawsze ślicznie szczupła - zabrzmi to pewnie trochę jak pocieszanie się, ale też nie wymagam od swojego ciała niemożliwego - i tak nigdy już nie będę mogła zapomnieć, że nie mogę jeść tego co wszyscy, bo mam tendencje do tycia.
Wydaje mi się, że w tych wszystkich wskaźnikach najistotniejsza jest granica za którą należałoby się zastanowić poważniej nad tym jak wyglądamy - te umowne granice nadwagi/otyłości i po to zostały one stworzone.
A swoją drogą bardzo mnie ciekawią różnice, bo chyba z Sunachan nie różnimy się bardzo wiekiem (ja 21), ale znacznie różnimy się wagą (podejrzewam, że jeszcze daleko mi do osiągnięcia Twojej sylwetki, ale się staram :D) a mnie wynik wyszedł 27 z groszami, a Sunachan 29.
Czy aż taką wagę gra tutaj wiek?
Sunachan - mi z tym błędem chodziło o wagi pokazujące pomiar w organizmie tłuszczu/wody/mięśni/czegokolwiek, a nie tyle o samą wagę - bo to wiadomo, że ona się trochę waha i w ciągu dnia, i w ciągu cyklu. Mi chodziło o 'zawartość' ciałka - np. po siusianiu będziesz miała mniej wody w organizmie niż przed ;) Dlatego zawsze trzeba pamiętać o takim marginesie błędu. Nie wiem, czy dalej się jasno wyrażam ;)
@reguło:
"Kobieta z dużym biustem, naturalnie krągłymi biodrami i wydatną pupą będzie tego tłuszczu miała zawsze więcej niż dziewczyna drobniutka i zawsze ślicznie szczupła - zabrzmi to pewnie trochę jak pocieszanie się, ale też nie wymagam od swojego ciała niemożliwego - i tak nigdy już nie będę mogła zapomnieć, że nie mogę jeść tego co wszyscy, bo mam tendencje do tycia."
Reguło: Ty chyba nie wiesz co to są kragłe biodra ;-)
To co napisałaś znaczy mniej więcej: to gdzie nam się odkłada tłuszcz zależy od naszej budowy. Teraz możnaby tu wymienić wszystkie sylwetki. Że np. jest wiele grobnych dziewczyn, którym tłuszcz się odkłada głównie na tyłku czy biodrach choć czasem chciałyby żeby na biuście też itd. itd.
Myślę, że bardzo dobrze, że Pani czekolada (taki unik, żeby nie popełnić literówki) napisała o tym jak zawodnym wskaźnikiem jest BMI. Popieram i to bardzo. Miałam w życiu taki okres, gdy byłam delikatnie, ale jednak atletycznie zbudowana, miałam sporo mięśni i wtedy 56kg mogłam ważyć tylko gdy pół dnia nic nie jadłam. Teraz ważę może kilo więcej a tłuszczu mam o wieeeele więcej (w lustrze to od razu widać). Od razu wyjaśniam: nie przytyłam kilograma, a więcej i zaraz po przytyciu waga mi skoczyła a po paru miesiącach sama, bez ćwiczeń spadła. Oczywiscie ucieszyłam się gdy waga pokazała mniej a to przecież nie było nic innego jak "zniknięcie" mięśni przez X czasu bez ćwiczeń <głupek>
Z tą waga 56kg wiąże się też inna historia. Otóż ćwiczyłam wówczas z dziewczyną, która była naturalnie bardzo szczupła. Prawdopodobnie miała szybką przemianę materii, ale wcale nie koniecznie, bo jadłyśmy razem śniadania i widziałam, że ona nie ma nawyku wciskania w siebie dużej ilości jedzenia (w uproszczeniu: szybko jest syta). Myślę, że to był wynik jej nawyku żywieniowego, który z tego co wiem praktykowała od zawsze, bo tak ją karmiono od zawsze i takie jedzenie było dla niej normalne. W ogóle było normalne. Otóż ona ćwiczyła żeby nabrać ciała. Nie potrafiła się zmusić by jeść więcej (od razu uprzedzam wątpliwości: nie był to typ anorektyczki a normlanej dziewczyny), więc chciała masy nabrać ćwiczać. I ona ważyła także te 56kg i zawsze się śmiałyśmy z tego (po wejściu na siłownie miałyśmy rytuał ważenia), bo ja, choć wyglądałam normalnie, nie szczupło, nie grubo to jednak z na kogoś cięższego, masywniejszego niż ona.
Poza tym, mam dokłądnie takie samo BMI jak wtedy (mimo posiadania o wieeeele większej ilości tłuszczu,co nie jest w sumie dziwne skoro ani wzrost ani waga mi się nie zmieniły)
Także BMI by mnie nie zaalarmowało, że coś jest nie tak (gdybym tego nie widziała).
Sunachan pisze o tym, że krytykując BMI można sobie wmawaić, że nasze kg to mięśnie (cięższe od tłuszczu). Jako ktoś kto parę lat był wysportowany: nigdy bym na to nie wpadła. Nigdy bym nie tłumaczyła przybywających wagą mięśni gdybym nie ćwiczyła. Jesli ktoś, kto nie "rusza się" tak myśli to jest to chyba szczyt głupoty. Skąd ma niby mieć mięśnie? Takie do poruszania się i "życia" ok, ale nic ponadto i nic ponad i brak podstaw do zakładnia posiadania "ciężkich mięśni".
O mięśnie wacle nie jest tak łatwo z resztą.
Przepraszam za literówki.
Zgadzam się z Asią. W swoim czasie uprawiałam sporo sportu, wręcz nałogowo. Wyglądałam jak patyk w porównaniu do tego, jak wyglądam teraz. Ważyłam wtedy może 1,5, max 2 kg mniej. Po prostu masę tworzyły mięśnie. Tylko na takie ciężkie długo pracowałam;).
A teraz cóż, nie będę oszukiwać się wchodzeniem na wagę - centymetr krawiecki nie kłamie:D.
asiabudyn - kompletnie nie o to mi chodziło, ale chyba mam zły dzień i nie umiem wyjaśnić prościej ;)
Po prostu są kobiety biodrzaste, biuściaste, o większych udach, które do pewnego stopnia szczupłości nigdy w życiu nie dojdą. To jest taki specyficzny typ sylwetki, genetyczne 'przekleństwo'. Tu nie chodzi o odkładanie tłuszczu nawet (bo co jak co, ale np. biust to nie jest jednak tylko i wyłącznie kwestia odkładania się tłuszczu, podobnie tyłek), tylko o budowę ciała.
Sunachan: To działa właśnie odwrotnie :) Robiono badanie na grupie kobiet i mężczyzn prowadzących siedzący tryb życia i nie stosujących żadnej diety. Wykorzystano cztery wskaźniki: BMI, obwód talii, BFMI i ogólne otłuszczenie ciała, a następnie je porównano. Wg. dwóch wskaźników opierających się na wadze, BMI oraz BFMI, kolejno 11% i 21% cierpiało na skrajną nadwagę. Natomiast dwa kolejne wskaźniki, które wyliczane są nie na podstawie wagi, ale ilości tłuszczu, czyli obwód talii i ogólne otłuszczenie, wskazały że kolejno 25% i 29% cierpiało na skrajną nadwagę.
Wnioski?
Wskaźniki BMI i BFMI, opierające się na wadze, najgorzej sprawdzają się w grupach o sporej nadwadze i bagatelizują problem nadmiernego otłuszczenia. Osoby, które powinny natychmiast zmienić swój tryb życia i nawyki żywieniowe dostają od tych dwóch wskaźników informację: 'jeszcze nie jest źle, skoro żyję tak od X lat i nadal mam prawidłową wagę, to mogę żyć tak nadal!' - a to nieprawda i tym samym wskaźniki BMI i BFMI robią ludziom krzywdę, a szczególnie tym, którzy są grupą najbardziej narażoną na ryzyko.
Przez te wskaźniki najbardziej poszkodowane są dwie skrajne grupy: najmniej i najbardziej umięśnione. Problem w tej drugiej grupie, o której wspomniała asiabudyn, jest o wiele mniejszy, ale również istnieje. Przykład z życia wzięty: moja znajoma z LO, szczupła, bardzo wysportowana, medalistka narciarstwa alpejskiego juniorów. Przez całe liceum wstydziła się podać nam, dziewczynom z klasy, swoją wagę, choć było wśród nas kilka grubszych i wszystkie bez oporów o tym rozmawiałyśmy. Powiedziała tylko, że waży więcej niż każda z nas. Nie zgodziła się nigdy usiąść nikomu na kolanach i nie pozwoliła żadnemu chłopakowi wziąć się na ręce - ponieważ uważała, że jest gruba. Bo 'waga nie kłamie'. Spotkałam się z tym co prawda tylko raz, ale jestem pewna że istnieje więcej takich dziewczyn.
Dlatego nie mówię, że powinno się zupełnie zaprzestać robienia pomiarów swojej tkanki tłuszczowej. Powinno się to robić mądrze, czyli u lekarza, dietetyka, w ośrodku sportowym lub na własnej wadze mierzącej ilość tkanki tłuszczowej. Nie za pomocą wskaźników, które wprowadzają w błąd i robią krzywdę społeczeństwu.
megane - uwielbiam Cię kobieto :D Doskonale mnie zrozumiałaś :D
Każdy ma ograniczenia związane ze swoją figurą, to jasne.
Przy większym biuscie to nie tylko nie zaznaczenie np. talii daje wrażenie bycia grubszym niż się jest, ale sam biust już coś takiego daje.
Mało tego, mały biust daje czasem "wrażenie młodości". W jedym odcinku "Trinny and Susannah rozbierają Wielką Brytanię" (odcinku o biuście) Trinny jest w jednej scenie z częściowo pokazanym biustem. Taki mały biust ją "odmładza" (miała w czasie kręcenia serialu chyba ponad 40 lat).
Wszystko ma swoje plusy i minusy.
Reguło ---> że daleko do mojej sylwetki? xDD no ja mam 5 lat więcej, jestem niższa o te 4-5cm i ważę hm ;) 61kg. Szczerze powiedziawszy spodziewałam się wyniku ponad 30 :P
Sunachan - ja myślałam, że Ty masz maks. 23 lata szczerze mówiąc ;) Nie wiem czemu ;) Może stąd ta różnica jednak.
A tak nawiasem mówiąc muszę nauczyć się nie przepraszać za to jak wyglądam i nie czuć się winna, że moja waga oscylować będzie w granicach 60kg (+/- 3kg). Pewnych rzeczy nie przeskoczę i nie każdemu da się wyjaśnić, że nie jestem w stanie utrzymać wagi np. 54kg przy mojej sylwetce ;)
przecież mam wiek w profilu xDD no czuję się na mniej lat niż mam ;) mnie się udało utrzymać 55kg ok. 2,5 roku ;)
Ale to dość zabawne, że 12kg temu miałam wyższą samoocenę niż teraz, po schudnięciu - może pierwszalitera by to wyjaśniła jakoś :D
Reguła, ja rozumiem bo jak czytam co piszesz to mam wrażenie, że to moje słowa :PPP I jak zobaczyłam Twoje fotki w wątku o sylwetkach to uznałam, że możemy być spokrewnione ;)) [a jak napisałaś, że cyt. 'urodziłaś się w złym ciele' to mało co nie padłam :D]
Dołączam do klubu 60tek ;). Raz w życiu zobaczyłam na wadze 59, i nigdy więcej mi się to już nie udało. Od ponad 3 i pół roku mam książkowe nawyki żywieniowe [z krótkotrwałymi wyjątkami], 2 lata temu doszłam do 62 kg (stracone 16), a teraz co bym nie robiła, tzn. od ćwiczeń mogę lepiej wyglądać, w talii trochę spadam jak zacisnę pasa, to waga stoi jak zaklęta. Czas się z tym pogodzić ;) Nic nie poradzę że z tego BFMI wychodzi mi nadwaga.
Ktoś mnie nie widział wcześniej, może uznać że jestem typem lenia kanapowego z chipsami w ręku, ale to jak wyglądam to są lata ciężkiej pracy i walki z genetyczną w mojej rodzinie nadwagą. Nic nie poradzę, że niektórym w głowie się to nie mieści ;) Osoba o innej sylwetce z moim trybem życia dawno byłaby już kruszynką heh ;)
no ja w środku tak naprawdę jestem wiotka, szczupła i zgrabna ;)))
Hihi, wiesz Sunako, w tamtym wątku chodziło o ciuchy, i ja właśnie [podobnie jak Reguła, w sensie lubię dokładnie nie to co na mnie pasuje :P] uwielbiam workowate luźne ciuchy, noszenie legginsów i t-shirtów, trampek, buty za kostkę, falbanki i zwiewne sukienki ale nic z tych rzeczy do mojej figury nie pasuje :P a nie znoszę pasków w talii, dopasowanych bluzek, spódnic do kolan [ołówkowych nie daj boże] i takich innych, bo to dla mnie zbyt kobiece... ale w ramach kompromisu, muszę to jakoś poskładać ;)
Jeśli czujesz się szczupła i zgrabna to good for you :D każdy ma prawo dobrze czuć się ze swoją figurą, jaka by ona nie była.
aa myślałam, że chodzi o co innego ;) nie no, ja się nie czuję szczupła i zgrabna, po prostu gdybym miała być "naprawdę sobą" to taka bym była xD
@reguło: no właśnie dało się zauważyć, że masz teraz gorszą samoocenę. Nie mam pojęcia dlaczego i jak to działa. Może rzeczywiście pierwszalitera by pomogła.
Osobiście źle odebrałam ten tekst o urodzeniu się w niewłaściwym ciele. Nie wiem czemu, może ja jestem przewrażliwiona, ale zabrzmiał mi jak fałszywa skromność. Zapewne znowu nie zrozumiałam Cię. Ale akurat piąte przez dzisiąte mamy podobne figury i to są NAPRAWDĘ łatwe
do ubrania figury. Naprawdę my możemy nosić co chcemy, co mniej więcej mamy harmonijne zbudowane te sylwetki i mniej więcej "wszystko" może na nas dobrze pasować, więc jak przeczytałam tamto to uznałam, że to jest wyssane z palca marudzenie.
Jasne, że są rady dla waz (i zapewne z kolumnami jest podobnie), ale niedostosowanie do nich wg mnie nie jest tak drastyczne w skutkach jak dla figur mniej harmonijnych, więc po prostu nie ma na co narzekać.
megane - lejesz miód na moje serce tymi słowami :D Ja nie lubię siebie usprawiedliwiać i naprawdę walczę ze swoimi kilogramami, ale jak czasem czytam, że wystarczy się za siebie wziąć i zostać modelką to mi słabo :) No nie zostanę modelką, chyba, że size plus w rozmiarze 38 :D Wierzę, że nie jest to złą wolą osób piszących, bo ich szczęście, że urodziły się bez obciążeń genetycznych i nie rozumieją, że nie trzeba jeść fastfoodztwa i słodyczy, żeby przytyć. I tak jak tutaj nauczyłam się, że każda kobieta ma biust i każdy jest piękny, tak dobrze by było wprowadzić też afirmację sylwetki, która o ile jest zdrowa to zawsze jest piękna, a trochę mi tego tutaj brakuje. A może po prostu przewrażliwiona jestem i Wy tego tak nie odbieracie.
asiu - jeśli naprawdę odebrałaś to jako krygowanie się to popracuję nad tym w jaki sposób piszę, bo daleka jestem od nazwania się chociażby przeciętnie atrakcyjną, a co dopiero pustego marudzenia przy tak naprawdę zadowoleniu z wyglądu.
Wiem, że coś ze swoim samopoczuciem muszę zrobić i chyba nie obejdzie się bez chociaż jednorazowej rozmowy z psychologiem, bo albo skończy się na robieniu głupstw w życiu prywatnym, albo będę się bała przestać odchudzać. Też nie umiem wyjaśnić jak to jest, że obiektywnie wyglądam lepiej i wszyscy to potwierdzają, a w duchu nadal czuję się takim samym jak nie większym wielorybem ważącym ponad 75kg. :/ Po nałożeniu na siebie jednorazowo ciuchów podkreślających sylwetkę może i czułam się seksowniej, ale z drugiej strony nie czułam się sobą i to powód do kolejnej frustracji, bo to co lubię nosić powoduje, że wyglądam na 10kg cięższą.
Ja chyba w duchu nadal jestem grubasem po prostu.
@reguła: nie, no przecież nie musisz pracować nad językiem z mojego powodu ;-)
Kurcze, wiesz to jest chyba dość częsty problem, że osoby po schudnięciu czują się nadal tak jak przed utratą wagi. Noszą czasem te same (za duże) ubrania i przede wszystkim mają w sobie frustrację. Nie wiem czy Ty masz w sobię tę frustrację.
Może chodzi o to, że ciało się wyraźnie zmienia a duch nie i powstaje jakiś dysonans? Czasem (u Ciebie tego nie zauważyłam) osoby po schudnięciu mają żal do ludzi, których znały przed utratą wagi za to, że ich wcześniej nie doceniały w jakiś sposób. A może po prostu po schudnięciu czy w jego trakcie człowiek potrzebuje takiego okresu ochronno-dostosowawczego i potem może samo wszystko wraca do normy?
Pierwszalitera by się tu przydała :-(
Asia - po prostu punkt widzenia zależy od punktu siedzenia... ja mam podobne spojrzenie jak Reguła, i nie widzę też tutaj podtekstów.
Reguła - dla mnie też większość aspektów odchudzania nie jest zrozumiała, i widzę to na bardzo własny sposób,i lepiej nie będę tutaj się już produkować, bo zaraz znowu się rozpęta burza, jak to już miało miejsce dziesiątki razy :). Faktem jest, że bycie grubą to kwestia psychiki, odchudzanie bynajmniej nie jest żadnym rozwiązaniem tego problemu. Jak skończysz się odchudzać, to powoli jakoś dojdziesz z tym do ładu, ale na to trzeba czasu. Niektórzy odchudzający nigdy sobie tego nie uświadamiają, ale mam wrażenie że Ty dasz radę :)
@reguło: a może jakimś minisposobem byłoby nieprzeskakiwanie,choćby w ubraniach na coś nowego a noszenie tego samego mniej więcej (tylko w odpowiednio mniejszym rozmiarze), czyli noszenie tego co lubisz i robienie tego co lubisz (prócz jakiś jednoznacznie niedobrych nawyków,które prowadzą do powrotu do starej wagi, bo szkoda Twego wysiłku poświęconego na schudnięcie). Jeśli np. do tej pory nie lubiłaś eksponować ciała to teraz przecież nie masz nakazu jego pokazywania. Możesz tak na prawdę pod tym względdem robić co chcesz. Może potrzebne jest Ci jakieś "utrzymanie łączności" z tym co było i nieprzestawianie się (albo nie od razu) na nowe? Bo tak naprawdę to możesz chyba utratę wagi zapisać do plusów i właściwie, czy wiążą się z tym jakieś minusy (nie wiem: czy np. teraz bardziej niż wcześniej musisz kontrolować swoje ciało, np. żeby na powrót nie przytyć?). Na Twoim miejscu chyba starałabym się jakoś cieszyć, bądź co bądź sukcesem w postaci utraty wagi, który jak piszesz nie był Ci dany za darmo. Zrób może coś przyjemnego. Spróbuj się samą nagrodzić i dostrzec plusy.
Dziewczyny czy mogłybyście mi wytłumaczyć na jakiej zasadzie działa wskaźnik BFMI. Jeśli do 1xBMI dodajemy 0,23xwiek itd. to im osoba starsza tym WIĘKSZY wyjdzie jej wynik. A przecież 60-latka o tym samym wzroście i wadze co 18-latka będzie wyglądała bez porównania lepiej mimo, ze wg tego współczynnika znacznie szybciej znajdzie sie poza granicą 30%. Może któraś z Was jest mi to w stanie wytłumaczyć, bo mnie się wydaje, że albo ja błędnie myślę, albo jest jakis błąd w podanym wzorze albo ten wskaźnik jest do kitu.
Tylko wiecie, to nie jest tak, że ja codziennie się tym zamartwiam - są dni kiedy wkładam mniejsze spodnie z radością, ale ten grubas gdzieś tam we mnie siedzi i w dni takie jak dzisiaj daje o sobie znać bardzo mocno.
Ta frustracja chyba mnie omija jednak, bo otaczam się raczej życzliwymi mi ludźmi, ale kto wie, czy po powrocie na uczelnię tego nie poczuję. Na pewno widzę pewną niesprawiedliwość dziejową, że na słodycze patrzę jak na wrogów i nigdy z czystym sumieniem już po nie nie sięgnę, a to, że mam znacznie lepsze nawyki żywieniowe niż wcześniej może i pociesza, ale jednocześnie znam masę osób, które jedzą co chcą i ważą mniej niż ja. Do końca życia będę pilnować obsesyjnie tego co jem i mimo to nie wyglądać bardzo szczupło - to jest frustrujące. Doskonale opisała to megan - ktoś inny przy naszej diecie szybko osiągnąłby skrajnie niską wagę, a my co najwyżej nie wyglądamy tłusto.
Mnie się rzeczy dla klepsydr baaardzo podobają, ale na kimś innym ;) Sama wolę zniknąć w tłumie w dżinsach i t-shircie czy jakiejś bluzce nieco mniej dopasowanej. Pomijam już fakt, że niesamowicie uwielbiam to, co workowate i luźne i nie muszę w tym pamiętać o wciąganiu brzucha i prostowaniu się :D
Walczę u siebie z tym, żeby nie czuć się lepsza, że udało mi się schudnąć. Łapię się na tym, że zdarza mi się myśleć o innych, że mogliby schudnąć gdyby naprawdę zechcieli, bo na każdego jest sposób - ale to jest złe myślenie i jest mi z tego powodu bardzo wstyd, bo wiem jakie to krzywdzące.
Może dlatego tak prawdziwe jest stwierdzenie, że w innych ludziach najbardziej drażnią nas cechy, które sami posiadamy ;)
Reguło, weź pod uwagę parę rzeczy, może Ci to pomoże ogarnąć :). Dla otoczenia, nawet niezbyt życzliwego, Twój spadek wagi tak naprawdę nie znaczenia. Być może nawet nikt tego nie zauważy, a jeśli ktoś nawet, to będzie to osoba która sama ma niezdrowe podejście do kwestii wagi. To zmiana dla Ciebie, ale tak jak piszesz - nie jesteś teraz lepsza w żaden sposób, jesteś chudsza. Po prostu, mniej ważysz. To nie jest nic wielkiego. Owszem, Twój sukces, osobisty. :)
A druga sprawa o której chcę wspomnieć - obsesyjne pilnowanie tego co jesz. Nic, co przeradza się w obsesje, nikomu na dobre nie wyszło. Nie wiem w jaki sposób się odchudzasz, ale nie nie zakładaj że musisz być na diecie a słodycze (kto ich nie lubi) to wróg. Jasne, trzeba się pilnować, wyrobić odpowiednie nawyki, ale to nie może być obsesja. Niesprawiedliwość dziejowa - jest, owszem ;). Ale nie ma rzeczy, której Ci nie wolno jeść. Wszystko możesz jeść, ale rozsądnie.
Nie wiem czy dobrze ujmuję, to co chcę przekazać, ale może aby nie zaśmiewać wątku o stanikach na małe biusty przeniesiemy to na jakiś priv w razie potrzeby? :D
Kocisko: wskaźnik uwzględnia fakt utraty tkanki mięśniowej na rzecz tłuszczowej wraz z wiekiem. Ale masz rację, jest do kitu - bo ten proces zaczyna się mniej więcej w 40 roku życia lub po zaprzestaniu regularnych treningów :)
Dziewczyny, głupio mi się odzywać, bo ja tych problemów tak naprawdę nie rozumiem. Urodziłam się chuda (wcześniak bez tkanki tłuszczowej) i nadal jestem chuda. Ale nie wszędzie i wiem, co to znaczy: genetyczne przekleństwo, budowa, której nie da się zmienić ćwiczeniami ani dietą. Zredukować - owszem, ale to nie to samo. Nie wiem, jak wy się czujecie w swoim ciele, ale ja mam dni, kiedy każdy ciuch zdaje się podkreślać we mnie wszystko, czego nienawidzę :( I parę innych problemów, o których nie warto wspominać.
I nie wiem jak to u was działa, ale mnie przekonywanie, że wcale nie wyglądam źle nie przekonuje. Mam wrażenie, że się mnie tylko pociesza, bo nikt nie chce mi powiedzieć w twarz, jak źle i nieproporcjonalnie wyglądam.
Choccolatte: czasem powiedzenie samej sobie, albo usłyszenie od kogoś życzliwego, że wygląda się źle działa lepiej niż "głaskanie" i potwierdzanie, że wyglądamy ok. Bo potem możemy się od tego jakoś "odbić", przestać się oszykiwać, czy być podsztymi obawą o nasz rzeczywisty wygląd a zacząć pracować nad myśleniem: nie jestem idealna, ale sobie z tym radzę.
Albo wstawić zdjęcie w wątku forumowym o figurach, jesteśmy tam raczej szczere ;-)
"usłyszenie od kogoś życzliwego, że wygląda się źle"
to jeszcze zależy od kogo, w jaki sposób itd ;) Mam koleżankę, która często komentuje mój wygląd i gdybym miała się do tego stosować to musiałabym zmienić wszystko :P Poza tym nie zawsze wiadomo, czy to życzliwe rady idące prosto z serca ;)
No ale co innego usłyszeć od dobrej koleżanki 'niekorzystnie wyglądasz w tych spodniach', a co innego 'ale masz krótkie nogi i wielki tyłek'. To jest gigantyczna różnica :D
Nie chodzi o stosowanie się co cudzych rad, tylko o komentowanie niemożliwych do zmiany elementów wyglądu. Jeśli niezbyt bliska a osoba mowi 'ale przytylas przez wakacje' to zasługuje co najwyżej na wredną ripostę, a nie na 'dziękuję, zmotywowałaś mnie'. ;>
choccolatte - ja rozumiem w dużej mierze, że każdy ma inny problem, można mieć kompleksy na każdym punkcie. Z nadwagą różnica jest jednak taka, że ludzie mają tendencję do oceniania człowieka po wyglądzie. Jeśli np. masz nieproporcjonalnie szerokie ramiona, to może ktoś spojrzeć i pomyśleć najwyżej 'a boze ale szerokie ramiona'. ale jak jesteś gruby to od razu przychodzi do głowy stereotyp 'ruszyłaby się i przestała żreć' [mówię oczywiście o ludziach, którzy uwielbiają innych oceniać i leczyć własne kompleksy, zamiast zajmować się poważnymi sprawami ;)]. Nie muszę mówić jakie to krzywdzące najczęściej.
Asiu - ale takie powiedzenie 'prawdy' może też osiągnąć totalnie odwrotny skutek, i najczęściej jednak tak się dzieje [przynajmniej moim zdaniem]. Każdy tę prawdę zna, tylko może raczej nie akceptuje i odsuwa od siebie. Fakt, że inni ją wytkną powoduje moim zdaniem to, że coraz bardziej nie radzimy sobie z daną wadą, bo zdajemy sprawę, że inni też zwracają na to uwagę...
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.