Sarah Jessica Parker przedstawia: Stanikowe Grzechy Gwiazd
Sarah Jessica Parker, drobniutka Carrie Bradshaw z serialu "Seks w Wielkim Mieście" powraca na ekran w pełnometrażowym "Sex and The City - the Movie". Nie jest żadną tajemnicą, że w filmie, pomyślanym jako zwieńczenie serialu, Carrie wyjdzie za mąż. Z tej okazji styliści musieli wymyślić dla czterdziestodwuletniej aktorki odpowiednią ślubną kreację.
Niestety, wiek i lata noszenia niespecjalnie dobrze dobranych staników robią swoje. Biust Carrie nie jest już tak jędrny, jak w odcinkach pierwszego sezonu. Utratę dobrej kondycji piersi można jednak łatwo zamaskować - dobierając odpowiedni biustonosz. Szczególnie w rozmiarach poniżej G istnieje spory wybór bezramiączkowców, staników przepinanych, czy głębokich plunge - nadających się do każdego rodzaju dekoltu.
Styliści "Sex and The City" wpadli jednak na inny pomysł. Zamiast bawić się w dobieranie stanika szczupłej Parker, której przydałaby się zapewne 60-ka z miseczką co najmniej F, praktycznie niedostępna w Stanach, styliści postawili na obszerny, sztywny dekolt z tafty. Wystudiowane marszczenia materiału wokół klatki piersiowej rzeczywiście optycznie powiększają biust. Ale jeden nieostrożny ruch sprawia, że każdy może się przekonać, że efekt ten jest naprawdę jedynie optyczny. Wewnątrz tak skonstruowanego dekoltu biust po prostu fruwa - niech tylko Carrie Bradshaw schyli się nieco bardziej, a jej piersi autentycznie wyskoczą spod sukienki.
Na tym właśnie polega bycie ofiarą mody... zamiast komfortowej elegancji świadczącej o klasie stroju, mamy ekstrawagancką, nieprzemyślaną kreację, nieudolnie próbującą ukryć mankamenty figury aktorki.
Fotografia pochodzi ze strony celebslam.buzznet.com.



Komentarze: 26 / Dodaj komentarz »
Eeech, nie mogę tego pojąć, że wśród rzeszy stylistów, otaczających aktorkę na planie, nie ma ANI JEDNEJ OSOBY, która wiedziałaby, jak ważny dla ogólnego wyglądu sylwetki jest biustonosz. Szkoda Sary:/
W ogóle tak jakoś w Stanach wśród gwiad po mocoszemu traktuje się sprawę staników. Bo jakiż stanik zmieści się pod suknią na rozdanie Oskarów? Dlatego też zawsze zastanawiałm się, jak te panie sobie radzą, i po bliższym przyjrzeniu się widać, że po prostu NIE NOSZĄ stanika. Pewnie to wśród nich norma. Ale efekt nie zawsze jest najciekawszy.
Dodam gwoli sprawiedliwości, że tę piękną suknię (cóż! to niefortunne ujęcie powinno po prostu być wymontowane przy edycji filmu, ale może się realizatorom spieszyło :-))) zaprojektowała Vivienne Westwood.
Sama już się nie mogę doczekać premiery tego filmu - druhny też będą pięknie ubrane :-) Polecam artykuł na ten temat Elle polskie wydanie 3/2008. Jest na co popatrzeć.
Też się nie mogę doczekać filmu:)
Swoją drogą, Kakabubu, znasz się na modzie - jak to jest, czy moda się musi wykluczać ze stylem i klasą? Mam na myśli modę na normalnych sylwetkach, nie na modelkach z wybiegu. Jeszcze nie widziałam dzieła żadnego Wielkiego Projektanta, któe dobrze wygladałoby na konkretnej, niepozbawionej mankamentów sylwetce.
O, właśnie, ostatnio oglądałam Sex and the city i stanik SJP podjezdzał pod kark (z tyłu) i paskudnie opadał (z przodu). Aż się dziwiłam, że taka niby "z klasą" a sobie dobrego cyckonosza nie potrafi dobrać ;)
A propos jak te panie sobie radzą. Gdzieś ostatnio czytałam, że bodajże Rihanna zamiast stanika czasami po prostu nakleja PLASTRY na sutki.
Dziś na dziennik.pl jest tekst o różnych torturach, którym gwiazdy poddają swój biust: wstrzykiwanie botoksu czy własnego tłuszczu pobranego z brzucha. Koszmar!
Nie no - te plasterki na sutki to wcale nie taki głupi pomysł. Różne tkaniny syntetyczne mogą niestety podrażnić to i owo, a czasami jednak człowiek zaszaleje i bez stanika pochodzi :-)
Jeśli zaś chodzi o te mankamenty, to każdy je przecież ma. Sarah Jessica Parker jak nie jest wyfotoszopowana w Vogu też nie jest wielką pięknością, nie przesadzajmy. Zawsze jak o tym pomyślę, patrzę na wspomnianą Vivienne Westwood - stara i brzydka na oko, ale ubiera się w swoje projekty i wygląda genialnie. Poza tym - nie dajmy się zwariować - styl nie zależy od tego, że od dołu do góry ubierzemy się w modne stroje. Owszem: trzeba trzymać rękę na pulsie trendów, ale nie szaleć z gazetowymi paradygmatami. Najważniejsze, moim zdaniem, to unikać ewidentnego badziewia (nie ubierać się na stadionie itp.) i zawsze mieć w głowie jedno - mam określoną sylwetkę, dobieram do niej to, co będzie podkreślać moje zalety i tuszować moje wady. Potem dopiero idę na zakupy i szukam rzeczy dla siebie. Odkąd mi samej z nieznanych przyczyn zwiększyły się piersi, sama zaczynam mieć problemy w zarze czy innych popularnych sklepach, bo XS się nie dopina w "cyckach", a M wyrczy w pasie. Trzeba kombinować... Pozdrawiam!
Ja też słyszałam o tzw. "tit tape", ciekawe, jak to wygląda i czy działa. Ciekawostka bezstanikowa - nie wiem, czy słyszałyście - podczas kręcenia pierwszej części Gwiezdnych Wojen George Lucas doszedł do wniosku, że w Odległej Galaktyce staników się nie nosi, a podskakiwanie piersi Carrie Fisher też jakoś nie bardzo jest fotogeniczne (doskonale widać w pierwszej scenie jak prowadzą ją ze związanymi rękami), zatem potem kazał jej okręcać biust mocną i szeroką taśmą samoprzylepną używaną na planie filmowym. Carrie żartowała, że najlepiej sprawujący się członek ekipy filmowej w nagrodę na koniec dnia dostawał zadanie zerwać jej tę taśmę z piersi...Koszmar...
Dobra krawcowa jest w stanie uszyc taka suknie (patrz chocby watek o gorsetach slubnych na lobby biusciastych), w ktorej biust bedzie tak podtrzymany konstrukcja sukni, ze nie bedzie potrzebowal wsparcia stanika. Dlaczego gwiazdy majace forsy jak lodu nie moga zatrudnic po prostu dobrej krawcowej tylko wbijaja sie w cos takiego zupelnie nie pasujacego do ich figur?
A ja z innej beczki - nie jestem wcale z tych czepliwych i wydziwiających nad urodą aktorek, ale Sarah Jessica Parker okropnie mi się nie podoba. Oglądałam trochę "Sex and The City" i jakoś nie mogłam jej ścierpieć ;) Z postacią, którą gra, też mam pewne problemy, ale to bez związku z urodą. A w stanikach pokazywała się we wszystkich scenach, powiedzmy, łóżkowych, więc można sobie popodziwiać.
Serce mnie boli jak patrzę na jej biust.. Zimą jak wegetowałam w łóżku z powodu choroby z nudów obejrzalam 3 sezony S&C pod rząd i widać jak z sezonu na sezon bylo coraz gorzej.. niejednokrotnie tez pokazywano jej staniki... i ehh... co tu duzo mowic, dorze dopasowane one nie były.
Aha, no i mam takie odczucia jak Kasica.. Sarah sama w sobie jest specyficznej urody i cięzko ją zdzierżyć.. a jeszcze świadomość,że ma tyle kasy i moglaby zamiast inwestowac w operacje kupować naręcza dobrych staników... ale z wszystkich przyjaciółek" chyba ani jedna nie ma dobrze dobranego.. Samantha w dekoltach woła o pomstę do nieba (choć i tak lepiej niż Carrie) ALE ALE MOJE PANIE COS MI SIE PRZYPOMNIALO !!! ta ruda, nie pamiętam imienia, w jednym odcinku kupowała stanik i brafiterka weszla do przymierzalni ją pomierzyć , dość nachalnie wpakowała się z centymetrem powodując zdenerwowanie Rudej -ciągle powtarzała, ze zna swój rozmiar(to odcinek gdy zmarła jej matka) i dobrała jej miskę C.. pamiętam jak dziś :]
A możecie podrzucić jakiś adres w Wawie, gdzie jest dobra brafiterka, która powie mi, co ja właściwie powinnam nosić? Słyszałam o kimś takim tu na Pradze, ale do końca nie wiem gdzie. Będę wdzięczna...
Kakabubu, ja bym osobiście zareklamowała Marysię z Peachfield (opisanego w dziale sklepy). Mimo że prowadzi sklep internetowy, można się z nią umówić na brafitting u niej w mieszkaniu. Warto też odwiedzić Avocado na Brackiej (od strony placu 3 Krzyży), gdzie czasami zdarza się dobra ekspedientka - pani Ania albo Asia, nie pamiętam imienia. Albo... wejdź na Lobby Biuśicastych/Małobiuśicastych i wpisz się w wątku rozmiarowym. Dziewczyny chętnie doradzą rozmiar - choć wiadomo, cyferki i literki to nie wszystko. Trzeba mierzyć i mierzyć, prawidłowo wygarniając wszystkie "tkanki biustne" spod pach, najlepiej w pozycji pochylonej. A do mierzenia najlepsze jest właśnie Avocado i Peachfield.
Dzięki, ale do D mi jeszcze daleko :-D Chociaż - cholera wie, człowiek faktycznie - jestem tego żywym przykładem! - nie wychodzi poza głupie 75A i B, a może ja mam jednak inaczej, bo coś ostatnio mi się nie podoba to, co biustonosze robią z moim ciałem. Dzięki wielkie - keep going, wciągający blog!
Kakabubu, po wielomiesięcznych poszukiwaniach i doradzaniu kilku tysiącom dziewcząt udało się na Lobby znaleźć jedną (JEDNĄ) dziewczynę, która faktycznie powinna nosić 75B. No może coś przegapiłam, może są 2-3. Więc zapraszamy na www.biusciaste.prv.pl i do wątku rozmiarowego:)
I dodajmy jeszcze, ze ta jedyna znaleziona osoba jest byla plywaczka. Autentycznie. I tylko dlatego wyglada dosc normalnie. Bo przecietna osoba noszaca 75A powinna byc plaska grubaska. A Ty raczej nie jestes. :)
OT Mauzonko, cos chyba z datowaniem odpowiedzi nie gra - ja naprawde nie siedze w necie i na Lobby od 6 rano:)
No - przeprowadziłam własne śledztwo i odkryłam, że dopasować stanik można w zasadzie u mnie za rogiem. Na Grochowskiej (237), naprzeciwko poczty i akademików, przemiła pani prowadzi niepozorny sklepik z bielizną. Szyba stłuczona, ale to praskie klimaty :-) Za to właśnie ona potwierdziła wasze twierdzenia na temat rozmiaru 75B. Po przymiarkach okazało się, że ja mam 70C lub D (w zależności od firmy). Niezłe, przyznam. Ale gorąco polecam ten sklep - pani mówiła, że wkrótce ma mieć Panache, a próbowała sprzedawać Anitę, ale to na nikogo nie jest dobre. W każdym razie, dużo się można dowiedzieć o stanikach, bo pani chyba całe serce w to wkłada! Wow, ale jestem zaszokowana...
dimensions aires
O, Panache na Pradze to miła wiadomość. Kakabubu, pochwal się, co tam sobie kupiłaś. Czy tylko mierzyłaś, a teraz obkupisz się w necie:)?
No - ja jeszcze nie jestem w tej najbardziej zwariowanej grupie rozmiarowej, więc nie jest źle z towarem ;-) 70C to mozna nawet dostac w galerii centrum - nawet sobie kupilam z Triumpha, kolekcja Temptations (fajnie pionowo ciete staniki, przywodzą na mysl stare gorsety...) - jednak byl tam dokladnie jeden jedyny taki stanik, a 70D to w ogole - jak pani orzekla - bardzo rzadko sie pojawia. Ogolnie - na stojakach wisialo prawie wylacznie 75B - teraz mnie nie dziwi, ze tak duzo tego zostaje, nawet na wyprzedazach ;-) Przymierzalam 70C z kolekcji DIM - tam powinnam nosic 600tkę chyba :-)
Zawitalam wiec do reklamowanego przez was Avocado, i obsluga przemila :-) Stalam tam chyba z pol godzinki do przymierzalni, ale akurat lalo sakramencko, wiec sie wcale nie denerwowalam. Po przymiarkach, wyszlo, ze mam 65D lub DD, ale nie dam sie poki co przekonac, ze zebra mozna splaszczyc i spelzlo na 70D Arabella firmy Freya w kolorach tak soczystych, ze chce sie je zjesc, mniam. Akurat udalo sie to kupic w cenie troszeczke nizszej niz standardowa, wiec jestem bardzo zadowolona - a teraz bede nosic i przekonywac sama siebie do tych faktow biustowych. We'll see. Ale sklep Avocado - jezu, ile ja razy tamtedy przechodzilam z mysla, ze tam to na pewno nic nigdy nie kupie! - polecam serdecznie! Super sliczne rzeczy, i tak milutkie wnetrze, ze prawie jak u gorseciarza!
Żeber sobie spłaszczać nie musisz:) Wystarczy że uwzględnisz fakt, że mierzysz się nierozciągliwą miarką, a staniki uszyte są z materiałów rozciągających się:) Oznaczenia obwodów pochodzą chyba z czasów, kiedy te tkaniny nie były tak elastyczne. Teraz rzadko kiedy stanik "75" pasuje na kobietę o takimż obwodzie pod biustem. Przeważnie jest od niej już na starcie szerszy. Ja mam 76 pod biustem i noszę głównie 65:)
Ja mam pod biustem 72 centymetry, ale poki co jeszcze musze sie przyzwyczaic tak przejsciowo... bo inaczej mam psychoze, ze juz prawie jestem zaduszona ;-) Jedno wam powiem: dobranie stanika do swojej figury, swojego danego stroju, swoich gustow estetycznych - to wydaje sie niezla jazda, żeby wszystko razem zgrać. No ale nic - zobaczymy. Pojade do Niemiec, to moze sprzedam jakis fajny patent, co tam oni proponują. Poki co, pozdrawiam wszystkie biusciaste!
Doskonale rozumiem wątpliwości co do spłaszczania żeber, ja kupiłam pierwszy dobry stanik (o obwodzie 60) jakieś trzy tygodnie temu i do ostatniej chwili wahałam się czy jednak nie wziąć 65. Dałam się jednak przekonać przemiłej brafiterce w krakowskim intimo4you i jestem z tego bardzo zadowolona - pierwszego dnia miałam uczucie, że od obwodu w dół mam odcięte krążenie, przez następne dwa kiepsko mi się siedziało, potem stanik się dopasował i jest cudownie :) Już mi nawet zaczyna tego brakować, chyba przerzucę się na środkową haftkę :) Mam model "Rio" Freyi.
Kakabubu
od razu Ci powiem, ze nie masz w Niemczech czego szukac. Jako jednostka osiadla po zachodniej stronie Odry na stanikowa rozpuste udaje sie gdy odwiedzam rodzinna Warszawe. Tym bardziej ze tam oprocz avocado jest tez peachfield.
:-( zasmucasz mnie, bo tak liczylam, ze tam zaszaleje i sobie kupie juz cos superladnego. ale pani miala racje - na mnie powinno byc 65: jednak powiem tyle: arabella jest super, a mnie wreszcie przestalo bolec pod pachami. sukces. teraz czekam na oslawiona migracje piersi ;-)
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.