Piersi do przodu! Mimo za małych miseczek i za luźnych obwodów?
"Piersi do przodu!" i "Dobierz właściwy rozmiar stanika!" - tymi hasłami kusił francuski producent bielizny Chantelle do uczestnictwa w sobotniej imprezie bra-fitterskiej w Złotych Tarasach w Warszawie.
Dzielnych Biuściastych Lobbystek nie mogło na niej zabraknąć. Od dawna wiadomo, że Chantelle nie szyje ładnych staników w pełnej rozmiarówce - zaczynają od obwodów 70, a kończą na misce H (odpowiednik brytyjskiego G, mniej więcej). Jednak dyrektor Chantelle na Polskę tak intensywnie zapewniała, że Chantelle ubierze każdy biust, że postanowiłyśmy przetestować ofertę francuskiego producenta. Chciałyśmy też sprawdzić, czy przy okazji imprezy promującej pozytywne postawy wobec własnego ciała nie pojawią się przypadkiem żadne anty-biuściaste farmazony.
Farmazony oczywiście pojawiły się, bra-fitterki Chantelle wykazały się mało wprawnym okiem, a oferta firmy - zgodnie z naszymi przewidywaniami - nie zadowoliła wszystkich naszych potrzeb.
Jak to dokładnie wyglądało? Po kolei...

Scenę zorganizowaną na I piętrze Tarasów, stylizowaną na studio telewizji śniadaniowej, okupowały Dorota Wellman, jak zwykle zgarbiona, i Marzena Rogalska, co chwilę akcentująca swoje wielkie marzenie zostania polską Trinny lub Susannah.

Panie toczyły na kanapach rozmowy o przysłowiowej... pogodzie, w trakcie których co rusz rzucały cierpkim bon-motem na temat biustów i bielizny. Rogalska na przykład, z intencją - zgaduję - dowartościowania Małobiuściastych, podzieliła się publicznie informacją, że wielkim fanem piersi D-minus jest Cezary Żak (Małobiuściaste, pokażcie, jak się cieszycie!). Wellman zaś, z uporem maniaka, usiłowała zaszczepić w poprawnej polszczyźnie wyrażenia "busthalter" i "cyckonosz".
Zaproszeni eksperci - doktor ortopeda i wizażystka - popisali się za to otwartością umysłów. Pan doktor powiedział między innymi, że na prosty kręgosłup powinny zwracać uwagę w szczególności panie ze "zbyt dużym biustem" - może założymy stowarzyszenie Zbyt-Biuściastych? Wizażystka natomiast podkreślała konieczność posiadania w szufladzie biustonosza beżowego. To ponoć absolutna podstawa dobrego stylu. Jeśli chcesz być naprawdę classy, jak śmiesz mówić "Nie! namiotom w brudnym beżu"?!
Poza nudną w gruncie rzeczy gadką prowadzących zaskoczył nas brak ekspozycji bielizny reklamującej się firmy. Bez odstania swojego w kolejce, nie można było spokojnie obejrzeć i podotykać staników Chantelle.
Gwóźdź programu, czyli bra-fitting odbywał się w dziesięciu przymierzalniach obok sceny. W długiej kolejce stałyśmy prawie półtorej godziny. Każda z nas trafiła na inną fitterkę - a były i lepsze, i gorsze.
Moja fitterka zaskoczyła mnie - z początku bardzo negatywnie, a na końcu - bardzo pozytywnie. Zmierzyła mnie taśmą mierniczą - według wzorca metra Chantelle:), - którą możecie zobaczyć na zdjęciu. Spokojnie, nie była cała pokryta takimi esami-floresami. W okolicy siedemdziesiątego centymetra pojawiły się kreski z podpisami 70, 75, 80 itd. Moja Fantasie Cally 65GG (nie przyznałam się do rozmiaru) została przez panią uznana za przymałą w miskach. Na moje życzenie zmierzenia czegoś bardziej seksownego, dobrego do głębokich dekoltów, pani obiecała przynieść lepsze staniczki - w rozmiarach 80D i 80E.
Dostałam rzeczywiście ładniutkie egzemplarze - czarne i kremowe osiemdziesiątki. Pani kazała zapiąć je na środkową haftkę, bo - jak głosi wiedza ludowa - klata żeńska w trakcie okresu magicznie się rozszerza o dobrych kilka centymetrów i musi być ten zapas luzu. Zapięłam się, jak nakazano, a efekty możecie obejrzeć na fotkach. Pani nie przekonywała mnie do tego rozmiaru, zwłaszcza, że dzielnie fotografująca w przymierzalni besame.mucho profesjonalnie kręciła nosem na podsuwane przez fitterkę propozycje.
Z początkowego 80D zeszłyśmy do 75F - oczywiście mierząc wszystkie szczeble pośrednie, zupełnie bez sensu. Okazało się, co było dla nas szokiem, że szantelki od miseczki F są opancerzane dodatkową porcją siateczki! Bezsensowne dopancerzanie staników, które we Freyach i Panache'ach dzieje się od GG wzwyż, we francuskim wzornictwie stanikowym mamy już na poziomie europejskiej miseczki F!
Mój ostateczny wynik fittingu to... 65G lub 65H z zaleceniem przymierzenia staników firmy... FREYA! Tak, tak, Drogie Czytelniczki, moja fitterka przyznała, że powinnam celować w 65 w konkurencji! Na zakończenie dostałam "wizytówkę" Chantelle z sugestiami rozmiarowymi - same zobaczcie!
Podobnie szczerze zachowała się fitterka Aliny z Lobby Małobiuściastych. Alina została wymierzona analogiczną taśmą, a że z reguły nosi 60-tki i 65-tki z miseczkami D i DD, fitterka od razu powiedziała, że Chantelle nic dostatecznie wąskiego nie szyje. Zasugerowała jednak Alinie zmierzenie 70A - bo wedle jej oka, 70B będzie za duże. Czy rzeczywiście? Zobaczcie na zdjęciu.
Bez zachwytów relacjonuje swój fitting również Mariska. Trafiła na najmniej rozgarniętą fitterkę, a postawiła, tak, jak ja, na taktykę zgrywania Biuściastej Nierozgarniętej. Za karę dobrano jej rozmiar 75E - dodajmy, że Mariska kupiła chwilę potem Arabellę 65G. Fitterka Mariski pewnie złapałaby się za głowę - wcześniej skomentowała jej stanik we właściwym rozmiarze jako za ciasny w obwodzie, bo odciskał się na skórze. Cóż, spodnie, skarpetki i majtki też odciskają się na skórze, a jakoś nikomu to nie przeszkadza...
Koniec końców żadna z nas nie kupiła bielizny Chantelle. Zgrywałam wprawdzie, że rozważam nawet zakup takiego nieidealnego 75F, ale gdy dowiedziałam się, że taki trefny rozmiarowo stanik kosztuje 279 złotych, nie musiałam nawet udawać zaszokowania. Zwłaszcza, że moja fitterka dodała, że sama nie kupiłaby drugi raz swojej szantelki, bo okropnie się rozciągnęła...
Reasumując...
Duży plus dla niektórych fitterek Chantelle za szczerość i uczciwość. Duży minus dla innych, za wciskanie za luźnych obwodów, w tym Marisce - powiewającego 75E. Duży minus dla pań Wellman i Rogalskiej za niski poziom wystąpień. Duży minus za źle dobrane staniki u samych bra-fitterek. Zwróćcie uwagę na te podjeżdżające obwody na plecach! Mieszane uczucia odnośnie do konkursu, który zorganizowano w trakcie imprezy. Dla pani, która odważyła się pokazać publicznie w samym staniku Chantelle dobranym podczas fittingu, przewidziano... butelkę wina. Mogli chociaż pokusić się o nagrodę w postaci kompletu bielizny. Do tego głównym adresatem podziękowań za odwagę pokazania normalnego, niewyfotoszopowanego biustu stał się mąż tej pani. "Brawo dla męża, że tu panią przyprowadził!" - wołała Rogalska, tak jakby "piersi do przodu" miały być tylko po to, żeby nasi mężczyźni mogli się nimi chwalić w centrach handlowych...
Dziękuję besame.mucho i sheenie777 za dzielne fotografowanie imprezy. Mojej fitterce dziękuję za szczere i mądre sugestie na końcu. Towarzyszkom broni: Alinie, Kasiamat00, Marisce i Sylwiastce dziękuję za miłe popołudnie we wrogim świecie drogich, nieidealnych staników:)
Autorką zdjęcia Aliny jest Sheena777. Autorką reszty zdjęć jest besame.mucho.








Komentarze: 122 / Dodaj komentarz »
Stanior wygląda jak parodia zbroi na grubych szelkach.
Tragedia. A najgorsze jest to, że naprawdę widziałam poro kobiet z "czymś takim" :(
Łomatkoboska, a ja za jednopierś uważałam moje biedne piersi uroczo ściśnięte w za małym puszapie... W porównaniu z tym zdjęciem, to miałam wtedy dwa okrąglutkie, oddzielne jabłuszka, nie jakąkolwiek jednopierś, ot co. A stanik faktycznie porażający.
Ale powódź w tym to nie grozi, nie?
Z któregoś sklepu internetowego amerykańskiego z katalogu Goddess... Niestety nie pamiętam dokładnie, gdzie je znalazłam:/ Ubolewm, bo czuję się nieswojo, jak nie mogę podać linka do źródła.
No cóż, można się było spodziewać, że żadna z Biuściastych nie kupi prawidłowo dobranego stanika firmy Chantelle, bo zakres rozmiarów tej marki pozostawia sporo do życzenia. Jestem jednak zaskoczona, że bra-fitterki były zorientowane jaka firma produkuje biustonosze z miseczkami powyżej D. Brawa dla tych pań!!
Dzięki Mauzonko za reportaż.
Było tak, jak pewnie można się było spodziewać... Chyba najbardziej zaszokowały mnie te źle dobrane biustonosze fitterek.
Panie bra-fitterki w swoich "dobranych" stanikach rozbawiły mnie do łez "))
małe sprostowanie. Prezentuje rozmiar 70B, model z poduszkami. Aby leżał jakkolwiek musiałam ściągnąć stanik w obwodzie (mogłabym sobie kokardkę na plecach zawiązać) oraz przytrzymać ramiączka. Zdaniem pani fitterki jest on (po dopasowaniu ramiączek i obwodu) za duży w miskach, a boczna bułeczka podpachowa jest jak najbardziej normalna:)
przy ogladaniu zdjecia podpisanego '80D - na oko mialo byc dobre' przechodza mi dreszcze... i to nawet jak patrze drugi i trzeci i n-ty raz. te odstajace fiszbiny i piersi wychodzace dolem.... eh biedne nieuswiadomione ktore tak chodza...
Mauzonko, dzięki wielkie za ten tekst - czuję się, jakbym tam była;) Najbardziej spodobał mi się motyw nagrody w postaci butelki wina;) A serio jestem zaskoczona brakiem ekspozycji kolekcji Chantelle - myślałam, że jednym z celów imprezy jest prezentacja tej "eleganckiej i zmysłowej" bielizny. Myślę, że i klientki byłyby bardziej zadowolone, gdyby mogły dokładnie obejrzeć wszystkie fasony, koronki itp. No, chyba że Chantelle obawiało się, że jakaś klientka wypatrzy sobie śliczny model, po czym... nie znajdzie go w swoim rozmiarze;)
To pisała Zbyt Biuściasta;)
Aż zaczynam żałować, że nie ma tu moich zdjęć w 'dobrym' 75E. Które, żeby było 'dobre' musiało mieć poluzowane na maksa ramiączka, bo inaczej pojawiały się bułki. Nie muszę chyba dodawać, gdzie mi ten biust wisiał? ;) Ironia losu, byłabm najlepszym materiałem edukacyjnym a akurat nie było nikogo z aparatem w pobliżu :)
Rewelacyjne sprawozdanie, ujęłaś dokładnie wszystko, co najważniejsze. A co do konkursu i butelki wina - bez problemu pokazałabym się publicznie w dobrze dobranym staniku, pod warunkiem, że dobrze dobranym stanikiem byłaby Freya w której przyszłam, a nie to, co zapronowała mi fitterka. Jako nagrodę też szczerze wolałabym butelkę dobrego wina niż bieliznę w moim nowym 'lepszym' rozmiarze ;))
Mariska, no tak, biorąc pod uwagę jakość tej bielizny, to też bym wolała wino:) Następnym razem Ty bierzesz besame do kabiny. Miejmy nadzieję, że będzie jeszcze następny raz:)
Alina, przepraszam za pomyłkę. Sama też miałam problemy z określeniem, które zdjęcie przedstawia który rozmiar na mnie.
Butters, mnie zdziwiło też, że fitting rozpoczynał się od określenia, jaki styl i fason najbardziej mi się podoba - na podstawie katalogu. Podczas gdy pierwszym sitem dla tych staników był rozmiar - a raczej brak odpowiedniego.
Święta prawda - byłam w Tarasach z paniami moimi na zakupach, ale w tej kolejce (a było to ok.15tej) to raczej bym za żadne skarby świata nie stała, bo ciągnęła się ona aż do sklepu Palmers (o ironio!) i wyglądała dosyć niezachęcająco. Zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że w Tarasach jest problem z klimatyzacją i osoby co bardziej czułe na nieprzyjemne zapachy i wszechogarniające gorąco co prędzej opuszczają ten przybytek kapitalizmu w poszukiwaniu świeżego powietrza. Ale też byłam zdziwiona - faktycznie prezenterki wygadywały totalne nonsensy (myślę, że poza moimi 3 minutami pod sceną było równie tragicznie) - no ale w końcu to ich rola (nie będą przecież do śniadania, obiadu lub podwieczorka opowiadać o rzeczach istotnych...). Bardzo mnie zdziwiło, że samych staników nie ma na widoku, bo koniecznie chciałam zobaczyć, jak wielkie miseczki ma to moje chantilly w rozmiarze 70d. Ale nic nie można było zobaczyć, tylko tę tajemniczą kotarę i znudzone miny w kolejce. No cóż - niezbyt ciekawa impreza - służyła wyłącznie promocji marki w Polsce, a jest to marka, na którą i tak nikogo w tym kraju nie stać, bądźmy szczerzy. Można powiedzieć jedno: szkoda, że jest tylko jeden sklep Avocado w Warszawie; szkoda, że nie można kupić w Polsce stanika 55C (dla mojej siostry); szkoda, że gdy wchodzę do sklepu Atut na Grochowskiej Pani oferuje mi stanik na mnie za duży pod biustem w cenie 299 złotych, a potem oferuje, żeby teraz za 10 złotych oddać go do gorseciarza i skrócić; no i wreszcie szkoda, że żadna biuściasta nie jest ambasadorką Chantelle, żeby przemówić z telewizyjnego ekranu. Hmmm. Ale świetnie to wszystko ujęłaś - przynajmniej od strony przed-przymierzalniowej mogę powiedzieć, że było to wyjątkowo denne widowisko...
Ad vocem, czy mogłybyście zmienić tło bloga? Bo te kropeczki są bardzo męczące dla oczu, przynajmniej dla moich.
Dziękuję Mauzonko za relację! Zdjęcie "brafitterki" Chantelle rewelacyjne i właściwie wystarczy za cały reportaż:) Tak to jest, jak się 60tka w 70tkę albo i więcej odziewa:)
Zdjęcia "bra-fitterek" - bezcenne :)
A swoją drogą, Mauzonko, zdjęcia tej tęższej, mogą Ci posłużyć za motyw przewodni i omówienie kwestii baleronów na plecach. Bo jestem pewna, że jakby jej _zmniejszyć_ obwód o oczko (może dwa?) to nagle cudownie plecy by się wygładziły...
Ciekawa bylam tego reportazu. Wlasciwie tego wlasnie mozna sie bylo spodziewac. Dziewczyny powiedzcie choc-czy te staniki sa warte swojej ceny? mam na mysli wyjatkowa delikatnosc materialu, filigranowe koronki, cos co jest synonimem luksusu? Bo na zdjeciach niczego specjalnego nie zauwazylam.No i kolory-bialy-czarny...
Znajac zycie, na pewno znajduja sie kobiety, ktore kupuje ichnia bielizne niezaleznie od ceny, inaczej nie byloby sklepow, oferty, brefitterek itp otoczki medialnej, kiepskiej, jak sie okazuje.
ten 80 D - na oko dobry - no na oko to może i tak, ale na biust nie za bardzo.
Mauzonka, super tekst :).
Mariska, wielka szkoda, że nie mamy relacji z Twojej przymierzalni, bo trafiłaś na najmniej kompetentną fitterkę. Ale może Chantelle jeszcze kiedyś powtórzy akcję ;).
Wild-orchid, niektóre z tych staników są bardzo ładne (Mauzonkę i mnie zachwyciła czarna koronkowa bardotka z pionowym szwem - od F już pancerna :/ ), ale nie sprawiają wrażenia, jakby były szyte z bardziej szlachetnych materiałów niż znane nam firmy. A fitterka, która mierzyła Mauzonkę sama przyznała, że nie kupiłaby jeszcze jednego Chantelle za tę cenę, bo błyskawicznie jej się rozciągnął, więc wyrzuciła dużo kasy w błoto.
Skąd oni wzięli te fitterki?
Super tekst. A czy ktoś zalinkował go do firmy Chantelle? Może niech sie dowiedzą co uświadomione biuściaste sądzą na ich temat i się dwa razy zastanowią przy organizowaniu kolejny raz takiej imprezy :)
Na zdjęciu z 'nowym' rozmiarem Mauzonki pokazane są "Cztery efekty Chantelle" lub po polsku, kroje biustonoszy kompatybline z danym biustem. Czy muszę dodawać, że sprytna pani fitterka stwierdziła że na mój opadający biust jedyne, co się nada to full-cup? :)
Odkręcanie tego, co Chantelle napsuło musi być robione bardzo rozważnie - w przeciwnym razie zostaniemy nagłośnione jako banda wariatek wciskających się w zbyt ciasne obwody przy zbyt wielkich miseczkach i ukrywających to poprzez skracanie ramiączek (bo taką opinię usłyszałam o swoim staniku).
a tak nawiasem mowiac, to idealny stanik powinien i unosic i podtrzymywac i zbierac i modelowac. jesli (jak moznaby wywnioskowac z tej karteczki) poszczegolne modele chantelle wykonuja tylko po jednej z tych rzeczy to chyba troche kiepsko jest:)
moze by tak podeslac chantelle zdjecia ich fiterek?
co do tego, ze obwod nie powinien podjezdzac na plecach chyba sie przeciez zgadzaja.
@mariska
"zbyt ciasne obwody przy zbyt wielkich miseczkach i ukrywających to poprzez skracanie ramiączek (bo taką opinię usłyszałam o swoim staniku)."
- niech mi ktoś wytłumaczy, jakim cudem można przez skrócenie ramiączek ukryć za dużą miseczkę, bo zdecydowanie przekracza to możliwości mojej wyobraźni :)
@mauzonka: szacun za wciągającą relację i fotoreportaż, świetnie się czyta! I podziękowania dla całej biuściastej delegacji za obecność i celne obserwacje. Świetne te podjechane obwody... mówią same za siebie :) Ciekawam, jaki obwód miała tym razem ambasadorka marki p. Rogalska ;)
Co do materiałów i wykonania bielizny Chantelle - jest dobrze uszyta i przyjemna w dotyku, ale nie jest to jakość, z którą nie miałybyśmy już wcześniej do czynienia jako użytkowniczki Panache czy Fantasie. Kolory głównie podstawowe, aczkolwiek na własne oczy widziałam też czerwony, seledynowy i brązowy stanik (to jednak raczej wyjątki). Tak czy owak, rozmiarowo są poza rozważaniami (z mojego punktu widzenia).
Prooszę, wyślijcie tę relację Chantelle!
kurcze, a ja si? lekko zasmuci?am, ?e ju? w stolicy nie mieszkam i do ZT nie pójd?:) okaza?o si?, ?e strata ?adna. Do??czam si? do apelu - ca?y materia? wraz z komentarzami podes?a? do kierownictwa firmy:) jako extra bonus do??czcie im tabelk? rozmiarow? staników brytyjskich, mo?e CO? im za?wita w g?owach:)
o szlag jasny, przepraszam za te krzaczki ale z komputera MAC pisze, wychodzi na to ze tutaj nie przyjmuje polskich zbnakow
nieźle by było, gdyby któraś z Biuściastych zdecydowała się pokazać publicznie w nowo dobranym staniku, ale zastrzegając, że pokaże się też dla porównania w swoim starym, w którym przyszła. myślę, że wywołałoby to sporo kontrowersji i zdemaskowało brak profesjonalizmu tego bra-fittingu ;)
Moją uwagę przykuł efekt Ch. x 4. A czy dobry stanik nie powinien pełnić tych 4 funkcji na raz??
Kasico, akurat w przypadku pań R. i W. nie dało się tego stwierdzić, bo miały luźne, kolorowe i wzorzyste bluzki. Czyżby specjalnie?
4 efekty chantelle (biust wymodelonany, uniesiony, zebrany do środka i poddtrzymany jednoczesnie) uzyskasz gdy załozysz 4 ich biustonosze na raz! nie wiem tylko w jakiej kolejności, choć i tak myslę, że by to niewiele pomogło.
sylwiastka - zaplułam monitor ze śmiechu :))))
O co chodzi z tymi efektami? Niezbyt to rozumiem.
4 biustonosze, każdy za 300zł, to jest prawdziwy "efekt Chantelle" ;-)
To nie prawda, że chantellowskie obwody się naciągają. Na pewno mniej niż inne staniki, które do tej pory nosiłam. Jeżeli jednak ktoś zamiast potrzebnej 70-tki kupił sobie od Chantelle 80-tkę, to będzie naturalnie uważał, że stanik się szybko naciąga. Dlatego nie powtarzałabym słów niezorientowanych brafitterek. Ja noszę chantellowskie 70-tki i uważam je za ciasne. Niektóre, takie jak Africa original t-shirt bra, albo Couture nawet za cholernie ciasne.
@kasica: Chantelle ma w kolekcji więcej niż staniki czarne, białe i beżowe. Sama seria Africa fashion na przykład jest w kolorach leo, ethnic, silver, soleil, copper. Africa original - kość słoniowa, heban, czarny, toffee. Chantilly - czarny, czerwony, różowy, kość słoniowa. Caprice - czarny, kość słoniowa, pastelowy zielony z różem i brąz. Kolekcje wychodzą co pół roku i w każdej są jakieś nowe kolory.
I owszem, skracaniem ramiączek można zatuszować za dużą miskę. Mnie się w ten sposób z halfcupa zrobił się balkonik. Z góry nic już nie odstaje, ale za to pierś jest spłaszczona z boku. Możliwe, że balkoniki i fullcupy można podciągnąć pod brodę bez straty fasonu.
@mefistofelia: Staniki Chantelle w dopasowanym rozmiarze robi? rewelacyjny biust. Ja nosz?c kontynentalne 70E-F musz? tylko sprawdzi?, który rozmiar danego modelu lepiej le?y, a potem zak?adam i biust wygl?da fantastycznie. ?adnych kaczych dziobów, ?adnych gniot?cych fiszbin, ?adnych niespodzianek. Biust wysoko, ?adnie zebrany, ?liczna dolinka. A porówna? potrafi?, bo wcze?niej nosi?am rozmiar 80B.
Zdecydowanie dyskryminacja uzytkownikow MACa ;-)
Rozbiła mnie "miarka Chantelle". Na której do 70 cm są... szlaczki. A ostatnio doradzałam paru małobiuściastym dziewczynom mierzącym pod 68 cm. Nie istniały znaczy się ;))
Pierwszalitero, każda użytkowniczka odbiera stanik inaczej. Jestem w stanie bez zastanowienia wymienić co najmniej dziesięć staników, które większość osób uważa za ciasne, a ja za bardzo rozciągliwe. Ty odbierasz staniki Chantelle jako ciasne, brafitterka Mauzonki jako dosyć ciasne, ale szybko rozciągające się, a jeszcze kto inny powie, że od razu są luźne. I doświadczenie nie ma tu nic do rzeczy - to po prostu rozne reakcje na ciasnosc obwodu.
Co do robienia rewelacyjnego biustu - to tez skomplikowana sprawa. Ty jestes kompatybilna z Chantelle i leza na Tobie dobrze. Na sporej ilosci osob, ktore mieszcza sie w ich rozmiarowke pewnie tez leza dobrze. Ale sa tez na pewno takie, na ktrorych nawet dobry rozmiar lezy okropnie - po prostu nie sa kompatybilne z ta firma. To normalna sprawa, jakby istnial stanik pasujacy wszystkim to by znaczylo, ze nie ma zasadniczych roznic miedzy jedrnoscia, ksztaltem, szerokoscia podstawy itd biustu. Dlatego nie szafowalabym twierdzeniami, ze staniki Chantelle w ogole robia rewelacyjny biust, tak samo jak unikam pisania, ze rewelacyjny biust robia Freye czy Miss Mandalay, bo zdaje sobie sprawe z tego, ze szerokofiszbinowcom na pewno wcale takiego biustu nie robia.
@pierwszalitera: Tak z czystej babskiej ciekawości zajrzałam na Figleaves, który uważam za najlepiej zaopatrzony stanikowy sklep, i po wyszukaniu stanikow firmy Chantelle moim oczom ukazały się przede wszystkim: biele, beże i czernie. Owszem, są pojedyncze brązy, czerwienie, mataliki, ale jest ich naprawdę niewiele.
(o proszę, z mojego maca wchodzą polskie znaki :) ).
Maith, z tą miarką to śmieszna sprawa była. Ona po jednej stronie ma te szlaczki, a po drugiej już nie pamiętam czy od 70 czy od 65 centymetra cyferki. W każdym razie kiedy brafitterka wyszła z przymierzalni przynieść jakieś staniki rzuciłyśmy się z Mauzonką na miarkę, coby sobie szybciutko obejrzeć czym to fitterki Chantelle odmierzają. Zobaczyłyśmy te szlaczki i tak nas to zdziwiło, że z wrażenia nie odwróciłyśmy miarki na drugą stronę. Już myślałyśmy, że "profesjonalne" mierzenie polega na tym, że panie jakieś ściemniane szlaczki przykładają i udają, że mierzą, a tak naprawdę to wszystko się "na oko" odbywa. Więc szybciuteńko obfociłyśmy tę taśmę, żeby Wam takiego sensacyjnego newsa przekazać popartego dowodem w postaci zdjęć, a po chwili zobaczyłyśmy, że po drugiej stronie jednak są cyferki ;).
Ale już nie zdążyłyśmy cyferek obfocić, żeby pokazać jak miarka wyglądała, bo brafitterka wróciła ;).
Z tego co sie dzisiaj dowiedziałam to bra-fitterkami były miedzy innymi dziewczyny ekspedientki. Jakis czas temu przeszły specjalny kurs,zeby dobrze doradzać klientkom.
Byłam dzis w ZT, w buduarze,przymierzyłam chyba z 20 staników, żaden z Chantelle nie leżał tak jak powinien za to kupiłam Fraya. Ekspedientką była moja kolezanka z liceum i naprawde dobrze doradziła. Rozmiar pozostał taki sam jak dobrany w Promenadzie :-)na modelach Fraya 75E.
Miałam zatem prywatny bra-fitting ;-)
Zmierzam do tego,ze nie wszystkie kobiety zostały wprowadzone w bład,było kilka perełek.
@limonka: Tylko ciekawe, dlaczego te kolorowe staniki Chantelle wisza u mnie w domu towarowym w centrum miasta? Chyba nie powiesili specjalnie dla mnie, bo wtedy mieliby zawsze 70E-F, a tych rozmiarow w sklepach stacjonarnych zawsze brakuje. ;-) Zreszta mam aktualny katalog przed nosem i wiem jakie kolory produkuja. Oczywiscie klasycznych tez nie brakuje i mozliwe, ze niektore sklepy internetowe nie maja po prostu calej kolekcji.
@besame: Bardzo ciekawa uwaga. Naturalnie kazda odbiera stanik inaczej. Irytuja mnie tylko uwagi osob, ktore nigdy stanika nie przymierzyly, nie nosily i opowiadaja horrory. Jasne, te mierzone staniki na zdjeciach wygladaja fatalnie. Freya w zlym rozmiarze wygladalaby tez nie lepiej. I jest tez tak, ze Chantelle byla pierwsza firma, ktora wyprobowalam po znalezieniu dobrego rozmiaru. Na razie najlepsza. Porownujac z innymi kobietami, ktore bardzo dlugo szukaja odpowiedniego brytyjskiego modelu moge tylko powiedziec - mialam chyba spore szczescie. ;-)
Zgodnie z rachunkiem prawdopodobienstwa jesli sie usadzi stado malp przy maszynach i zmusi sie je do walenia w klawisze to kiedys powstanie inwokacja z Pana Tadeusza.
Zgodnie z rachunkiem prawdopodobienstwa jesli bedziemy wsadzac kazda kobiete w rozmiary pomiedzy 70 a 90 i miseczki miedzy A i F to ktorejs stanik bedzie pasowal.
Nie dziwie sie wiec erico_kane, ze Tobie stanik pasuje, bo to jest zgodne z rachunkiem prawdopodobienstwa. Ale zeby od razu z rachunku prawdopodobienstwa robic usprawiedliwienie dla takiej akcji?
@pierwszalitera, a dlaczego nie dopisalas Chantelle do tabeli obwodow? Przejdzmy do konkretnych cyferek i bedziemy mialy jasnosc. Bo tak to nie ma co dyskutowac.
erica_kane: niestety moje wizyty w Buduarze nie potwierdzają twojej obserwacji - ekspedientki same do końca nie wiedzą, co mają w sklepie, nie orientują się w rozmiarach, twierdzą, że podwójne literki to rozmiary połówkowe i nie warto ich sprowadzać... Z możliwości bra-fittingu tam nie korzystałam i mam pewne wątpliwości czy można tam wysyłać osoby nie znające zupełnie swojego rozmiaru.
Poza tym na Wielkim Przymierzaniu nie doradzały ekspedientki z Buduaru, (przynajmniej żadna z tych, które kojarzę), więc nie wiem czy takie porównanie ma sens.
Dla przykładu - ja mam stanik Chantelle 75B (dostałam kiedyś na prezent i leży w szafce sobie od kilku lat...) - obwód tego stanika bez naciągania: 73 cm, gdy go rozciągnę to mam już 95cm i spokojnie pójdzie nawet za 100tkę :-))) Gdy go mam na sobie, to mogę okręcać dookoła ciała. A miseczki B są takie jak u Triumpha C. Jedno trzeba za to powiedzieć: stanik jest pięknie wykonany i bardzo efektowny estetycznie, koronka jest prześliczna, a ramiączka z satyny i koronki bardzo gustowne:
http://i125.photobucket.com/albums/p5...
tylko jeśli 75b się naciąga do 100, to 70 pewnie się naciąga do 90, a 65 to oni już tego nie produkują. A szkoda! Bo ładne.
@turzyca: Na forum znalazlam glosy kobiet, ktore niektorych modeli stanikow nie nosza, bo sa z ich biustami niekompatybilne. Niektore w ogole Freyi nosic nie moga i tez nie wypowiadaja sie o firmie z pogarda. Szukaja czegos innego. Chantelle widocznie tez nie jest dla wszystkich i nikt do kupna ich stanikow nie zmuszal. Juz sama cena odstrasza wielu. W Niemczech jest firma samochodowa pod nazwa Volkswagen, co znaczy samochod dla ludu, a tez nie kazdy Niemiec jezdzi VW. Dlatego nie wierze, ze Polki przez podobna akcje ubzduraja sobie, ze tylko stanik Chantelle bedzie lezal dobrze na ich biuscie.
@kakabubu: Nie wiem co ty masz za stanik Chantelle, nie podalas nazwy, ale moje 70-tki, a mam ich od Chantelle 4 ( africa original, couture, essensia, meli melo) naciagaja sie aktualnie maksymalnie do 78-79cm. W stanie spoczynku tylko meli melo ma 69cm, ale kupilam z przeceny, bo to stara kolekcja. Inne mialy nowe okolo 64-65, w trakcie kilkumiesiecznego uzywania naciagnely sie do 66-67. Moj obwod pod biustem 76cm. Tylko essensie i meli melo nosze na srodkowej haftce, reszte na najluzniejszej. Rozciagliwe staniki wygladaja dla mnie inaczej. Dodam jeszcze, ze ciagle ciasny couture nosze juz od jesieni.
pierwszalitera - kakabubu wkleiła zdjęcie, nawet po tytule taki laik jak ja rozpozna, że model nazywa się Chantilly. I wcale się nie dziwię, że się aż tak rozciąga, skoro obwód jest uszyty z koronki - koronki mają to do siebie, że rozciągają się niezależnie od marki producenta ;)
A w katalogu rozdawanym w Złotych Tarasach naprawdę ciężko było znaleźć coś wykraczającego poza biały, czarny, beżowy i (czasem) brązowy, chociaż naprawdę się starałyśmy. Nie wiem, czy to była jakaś specjalna edycja katalogu, bo nie orientuję się w ofercie tej firmy.
Mam Chantelle Chantilly - oraz 72 pod biustem: tak więc z twojego opisu wynika, że nie mam po co mierzyć tych 70tek :-)
Był też w szafce stanik 70A, ale niestety zniknął w tajemnicznych okolicznościach :-0 Ale jak mówię - te staniki są prześliczne, ale po co mi prześliczny stanik, skoro mi ląduje po 2 godzinach noszenia na karku? Ja np. nie atakuję tej firmy - może mieli po prostu nieudany dobór personelu w tarasach i tyle - z drugiej strony, jak coś kupuję za kupę forsy, to chcę, żeby to przynajmniej było na mnie dobre. Ktoś może argumentować - kupiłaś sobie nowe spodnie levis 501 za 100 dolarów - dlaczego kupujesz coś za tyle pieniędzy, skoro i tak trzeba to skrócić i wydać na to dodatkowe 15 złotych? OK - ale skrócenie spodni ich nie defasonuje, skrócenie stanika raczej wymaga fachowej wiedzy z zakresu budowy stanika, anatomii itd., i nawet jeśli zrobi to specjalista gorseciarz, to nie gwarantuje to, że po kilku godzinach noszenia nadal będzie trzymał fason. Innymi słowy - stanik czy gorset to chyba najbardziej skomplikowana sztuka odzieży.
Zgadzam się z tobą - mi też Freya w tych stanikach full-cup nie bardzo się podoba, ponieważ szukam balkonetek, których ramiączka idą jak najbliżej linii ramienia (bo noszę bardzo dużo kwadratowych dekoltów) - z drugiej strony, to ładne, ale niedobrane chantilly będzie mi wyglądać z tyłu z dekoltu na plecach i wbijać mi się źle rozstawioną miseczką pod pachy. Jak znaleźć salomonowe wyjście - nie wiem. Mierzyć, mierzyć i jeszcze raz mierzyć.
@pierwszalitera
"I owszem, skracaniem ramiączek można zatuszować za dużą miskę. Mnie się w ten sposób z halfcupa zrobił się balkonik. Z góry nic już nie odstaje, ale za to pierś jest spłaszczona z boku. Możliwe, że balkoniki i fullcupy można podciągnąć pod brodę bez straty fasonu."
Nie wyobrażam sobie wykonania tego manewru tak, żeby nie było od razu widać, że coś nie gra. Da się może w ten sposób podciągnąć biust do góry, ale po pierwsze diabli wezmą kształtowanie, po drugie marszczący się materiał będzie się marszczył dalej, tylko inaczej, a po trzecie szerokość miski tudzież fiszbin i tak pozostanie ta sama. Nie mówiąc już o tym, że mało kto lubi nosić staniki z golfem :) Summa summarum - miseczki o pół rozmiaru za duże nosić się jeszcze da, ale o jeden czy dwa, to już gorzej jest. Żeby nie było - próbowałam :)
Szczerze mówiąc, jak dla mnie kość słoniowa, tofee, biszkoptowy, stare złoto, szampan, łososiowy, kremowy, waniliowy i to wszystko pozostałe to po prostu brudny beż, a nie żaden wybór kolorów. Takie coś znajdzie się wszędzie.
Ho ho, zawsze kiedy mowa o Chantelle, to dyskusja aż huczy:)
O kolorach nie ma co dyskutować, bo jedni będą upierać, że łosoś, ecru, wanilia, szampan i toffee to bogata gama kolorystyczna, inni będą obstawać przy tym, że to wszystko brudny beż. Rozciągliwość też kwestia sporna - jednego ściska bardziej, drugiego mniej, chociaż chociaż podanie obwodu w spoczynku i w rozciągnięciu trochę sprawę wyjaśnia.
Zasadniczą kwestią jest rozmiarówka. W Chantelle raczej ograniczona i dlatego podnosi się protest przeciwko stanikowaniu Polski za pomocą wyrobów tej firmy - a taki cel ewidentnie przyświeca paniom ambasadorkom akcji.
To ja tylko dodam, że na tej nieszczęsnej imprezie mierzyłam Chantelle z obwodem 70, zapiętym na środkową haftkę, którego zupełnie nie czułam. Poza jednym wyjątkiem, kiedy miseczka była trochę za mała. Fakt, w stosunku do niektórych polskich firm, których 70 lata mi dookoła pleców, jest to nieźle. W stosunku do Triumpha też. W stosunku do przeciętnej Freyi lub Fantasie - już nie. Jakiś czas temu dla dowcipu zmierzyłam staniki mojej siostry (6ixty 8ight w rozmiarze 70D) i miały podobny obwód jak Chantelle. Oczywiście mierzyłam je _bez_ zakładania miseczek - przy tyle za małych uznałabym je zapewne makabrycznie ciasne.
a tak w sumie to myslicie, ze chantelle moze ostanikowac rogalska?
jedno trzeba ch przyznac- ma bardzo fajne kroje stanikow. o czyms takim jak chantilly to po prostu marze ;)
szkoda, ze rozmiaru na mnie brak (mierzylam taka africe i byla sporo za luzna)
@kasica-k: Hallcupy maja zwykle szeroko rozstawione ramiaczka i troche za duza miseczka sie nie marszczy, tylko odstaje na gorze, bo krawedz jest za luzna i za szeroka. W balkoniku i fullcupie ma sie w takim wypadku wlasnie tylko troche marszczenia na gorze i przez podciagniecie ramiaczek wyrownuje sie problem. Ale skoro forumki proponuja ciagle te podciaganie ramiaczek przy przymierzaniu, to tez sprobowalam. Stanik otacza gladko piers, ale traci fason i naturalnie tak nie chodze. Zrobilam na misce zaszewki. Fiszbiny nie maja nic do rzeczy, bo w sasiednich rozmiarach nie ma czasem specjalnej roznicy. Co najwyzej w zaduzej misce nie wskazuja mi w srodek pachy, tylko w ten srodek wchodza. ;-)
@mariska: Dziekuje za zwrocenie uwagi, przeoczylam nazwe stanika. Chantilly mierzylam w rozmiarze 70F. Obwod wydawal mi sie luzniejszy niz w serii Africa, porownalny z Meli Melo, miska byla na moje wymiary 76/94 za duza. Na poczatku myslalam, ze Chantelle ma z reguly wieksza miseczke, ale odkrylam, ze to tylko specyficznosc moich piersi. Mocno wyciete potrzebuje mniejsze, wyzej zabudowane staniki wieksze. :-)
A koronka nie zawsze sie tak naciaga. Koronka moze byc rozna. Akurat te bez koronki w obwodzie, jak Meli Melo i Essensia sa w uzytkowaniu najluzniejsze. A Afrcia Original z koronka jest bardzo odporna na naciaganie.
@zarin: Nie pisalam, ze Chantelle jest mistrzem w odcieniach kosci sloniowej, chociaz brudny bez wyobrazam sobie inaczej. Mnie w kremowym ladnie i jest moim podstawowym kolorem stanika obok czarnego. Jak ktos ma fobie z przeszlosci na temat bezu, to nie moja wina. ;-) Ja nie toleruje na przyklad bialego. Ale Chantelle ma tez inne kolory: czerwony, zielony, rozowy, seria Africa jest etniczna w cieplej gamie, zolty to tez nie bezowy. W zeszlej kolekcji byl niebieski i oberzyna. Ale masz racje, pstrokatosc zarezerwowala sobie inna firma. ;-)
@kasia: Ciesze sie, ze ktos potwierdzil, ze obwody Chantelle nie sa az tak tragiczne i daja sie porownac z brytyjskimi. W przymierzaniu. Bo co robi sie z Brytyjczykami i z Chantelle w trakcie noszenia, to kazda musi ocenic dla siebie sama. Ja w kazdym razie nie odczuwam Chantelle jako ciasne ze wzgledu na male miseczki. Male miseczki i za luzne obwody, to doswiadczylam mierzac rozne modele 75E Triumpha. W takim rozmiarze u Chantelle, to bym sie w misce utopila.
@aadrianka: Rozmiarowka jest jaka jest, u Triumpha wydaje mi sie jeszcze gorsza, potrzebowalabym u nich 70G, najlepiej bez kaczych dziobow. ;-) Jezeli mialabym wiec kogos odstrzelic, to raczej firme T. Za to polskie ambasadorki Chantelle to dno totalne. Fatalnie dobrany slogan akcji, fatalne przeprowadzenie, fatalnie dobrane staniki na ciele, fatalne odzywki. Te panie pomylily kobieca emancypacje z chamstwem. W ogole w polskiej prominencji zrobilo sie tyle chamstwa, ze wracajac z Polski do Niemiec, gdzie mieszkam, przez kilka dni ogladajac telewizje dziwie sie, ze mozna byc tak opanowanym. :-) Dobrze, ze i Francuzi w wiekszosci slabo rozumieja polski. ;-)
Pierwszalitero, ale ja nie "odstrzelam" Chantelle nawet ze względu na rozmiarówkę. Mają, jaką mają i fajnie, jeśli ktoś się mieści i mu w niej dobrze, tylko zazdrościć. Niedopuszczalne są dla mnie hasła typu "zapraszamy niezależnie od rozmiaru", chociaż jak czytam, niektóre fitterki wykazały się uczciwością i przyznały, że w Chantelle dziewczyny nic na siebie nie znajdą.
Być może jest to wyłącznie wina kierownictwa polskiego oddziału, ale z mojego punktu widzenia rzutuje na cały koncern.
Co do klasy prowadzących - galę piosenki biesiadnej z tekstami na podobnym poziomie z tego zrobiły. Żenua.
To ja sie uciekne do mojej ulubionej metafory. Oprocz stanikow z obwodem 65 nosze buty w rozmiarze 35. W Polsce mam warunki uswiadomionej biusciastej - firm produkujacych moj rozmiar jest niewiele, ceny sa raczej wyzsze, ale za to jakosc odpowiednia do ceny. Jesli jednak chce kupic sobie plastikowe butki w modnym akurat wscieklym zoltym czy jakis inny wyglup to niestety musze sie zgodzic na to, ze beda niedopasowane. W Niemczech jestem traktowana niczym nieuswiadomiona biusciasta - takiego rozmiaru sie w ogole nie produkuje, trzeba isc do sklepu dla dzieci albo wkladac wkladki zmniejszajace. Tyle ze wkladki zmniejszajace to ja moge wkladac do butow za 20 zlotych, a jak ktos zada 100 euro, to ja chce miec but idealnie dopasowany do mojej stopy.
Gdybym rozpoczela wielka kampanie jednoczaca wszelkie uciskane w Niemczech malostope kobiety wskazujac, ze przeciez w Polsce ten rozmiar sie sie produkuje, a ktoras z wielkich firm obuwniczych produkujaca od rozmiaru 37 zaczelaby robic kampanie pod haslem "obujemy kazda stope" i wciskac to wszedzie gdzie sie tylko da, tlumaczac osobom o malych stopach, ze tak przeciez powinno byc, ze im stopa w bucie lata, a ich sprowadzane z Polski pantofelki sa za male bo zostawiaja slady na stopie, to lagodnie mowiac bylabym wkurzona.
I lobby jest zirytowane taka wlasnie akcja.
Nie chodzi o Chantelle jako takie, tylko o to ze prezentuje sie jako firma, ktora dobierze stanik kazdej kobiecie i psuje nasza wytrwala prace.
Jak komus sie chce wydawac prawie 300 stowy na stanik to jego sprawa. Ja wole kupic cos lepszej jakosci (macalam Chantelle, nie jest to cos wyjatkowego) za jedna trzecia ceny. Ale wolalabym to moc kupic mozliwie prosto, a do tego potrzebuje rozkrecic prawidlowe postawy konsumenckie wsrod kobiet.
A co do wyboru kolorow w Chantelle - mam zakaz noszenia brazow (przy czym rozumiemy pod tym wszystko od jasnego bezu, szampana czy kosci sloniowej przez toffi i capuccino po ciemna czekolade) i z definicji nie nosze pasteli, bo wygladam jak ciezko chora. Sadzac po stronie sklepu duzy wybor mi nie zostal, znalazlam dwa staniki. Ale na jarmarczne kolory krisline tez sie nie zdecyduje.
Brawa za relację! :)
Świetnie napisane, dowcipnie i treściwie.
@turzyca: Rozumiem twoja logike, to troche tak jak w przyslowiu, ze kto raz klamie, temu sie wiecej nie wierzy. Na pocieche napisze, ze chociaz producenci wydaja kupe pieniedzy na reklame telewizyjna, to naukowo udowodnione jest ta reklama nie dziala. Tak sama ta akcja Chantelle nie bedzie miala wielkiego wplywu na stanikowe zakupy Polek.
Nie potrafie jednak pojac skad przekonanie o wyjatkowosci Chantelle? Czego oczekiwalas macajac ich staniki? Ceny nic nie znacza. Przeciez Chantelle nie moze sprzedawac w Polsce taniej niz w innych krajach Europy. A w Europie taki stanik kosztuje okolo 65 euro. Dla przecietnej Niemki, Francuzki albo Brytyjki nie jest to cena wygorowana i firma nie ma opini nieslychanie ekskluzywnej. Widzialam w sklepach drozsza bielizne. A to juz naprawde nie jest wina Chantelle, ze statystyczna Polke nie stac na tak drogie staniki. Dlatego teksty o "fhancuskich koronkach" uwazam za mijajace sie z celem. Tak jakby ktos chcial leczyc swoje wlasne kompleksy. Mnie poraza przede wszystkim ignorancja polskiego zespolu, ktorego zadaniem bylo dostrzezenie, ze slogan "ostanikujemy cala Polske" to wielka arogancja i nie tylko z powodu ograniczonych rozmiarow.
Przekonania o wyjątkowości Chantelle można nabrać czytając te wszystkie artykuły sponsorowane chociażby na Gazecie. Jakaż to ta firma ekskluzywna, achoch i jednocześnie dla każdego coś się znajdzie (że jedno drugiemu przeczy, to szczegół).
Wiadomo, że to zwyczajna firma, z ubogą rozmiarówką i wysokimi cenami. Mam jednak poważne obawy, że z Chantelle chcą zrobić drugiego TriumPHa, w tym negatywnym sensie. Że "Chantelle" znaczy "luksus i najwyższa możliwa jakość".
Nie wiem, jaką opinię ma Chantelle poza Polską, widzę tylko, jak ta marka jest lansowana u nas.
A opinie o "fhancuskich kohonkach" są równie uprawnione, jak teksty o naciąganiu ramiączek do oporu i nieistniejących za dużych miseczkach...
Super artykul i ciekawe komentarze :)
Ad Pierwszalitera - o tym skąd się bierze przekonanie o wyjątkowości Chantelle bardzo ładnie napisała Aadrianka. Ja tylko od siebie dodam, że nie trzeba się oburzać na powiedzenie "fhancuskie koronki". Pewne wyrażenia funkcjonują w języku niezależnie od naszej sympatii czy antypatii do Chantelle. Mamy takie powiedzenia jak "elegancja Francja", w codziennym języku przy sarkastycznym opisie czegoś bardzo niby "ekskluzywnego" pojawia się określenie "fhancuski", i to normalne. Tak samo jak o rzeczach na pozór szalenie postępowych wiele osób mówi "toż to hameryka, panie" i nikt nie próbuje z takich tekstów wnioskować o niechęci do Ameryki, a tym bardziej o leczeniu własnych kompleksów. Nie widzę powodu, żeby czepiać się wyrażeń, które z różnych historycznych względów w języku polskim funkcjonują.
Chantelle jest firmą francuską, w Polsce reklamowaną jako "super ekskluziw". Nie dziwota więc, że jednym z pierwszych wyrażeń, jakie przychodzi do głowy, są "fhancuskie koronki".
pierwsza litero, przeciez ja mieszkam na zachod od Odry, to jak myslisz gdzie to Chantelle macalam? A ceny porownuje w funtach, ew. w euro, nie w zlotowkach. I z wynagrodzeniem wyplacanym w euro. :)
No nie wiem - byłam już tu i tam (z serii gdzie ja nie był, co ja nie widział...), i nawet przed moim zreflektowaniem się, że nie mam naprawdę rozmiaru 75B zawsze z namiętnością oglądałam zagramaniczne sklepy z bielizną (a wiadomo - nic tak nie polepsza samopoczucia niż nowy stanik!). No i fakt Chantelle zawsze leżało na najwyższej półce, bo to są staniki drogie: to jest coś jak w perfumach: stanik z bazaru jest jak woda Pani Walewska, Triumph to coś na miarę perfum Gabriella Sabatini, Chantelle to dajmy na to... jakiś zapach Calvina Kleina, Lejaby to odpowiednik droższych Geurlainów, Agent Provocateur to Coco Mademoiselle , a dalej to już brniemy w ceny za czyste perfumy , tudzież archiwalną butlę Le Feu Issey Miyake. Chantellki były kiedyś na tej półce co Lejaby, ale firma po prostu zmieniła profil i teraz postanowiła ( między innymi takimi akcjami) wyjść "do ludu". Ludem w tym wypadku jest wyższa klasa średnia. I jeśli ktoś pisze, że we Francji 65 euro za stanik to nie jest zbyt drogo, to jego zdanie jest sensowne tylko, jeśli się weźmie pod uwagę wąską grupę docelową upper middle classów. Poza tym Chantelle szyje w Polsce - i choćby to świadczy o prestiżu tej firmy. W Polsce natomiast za 250 złotych można mieć szyty na miarę stanik od gorseciarza: on/ona na przykład może nam miseczki zrobić z jedwabiu, a przyozdobić je gipiurą czy haftem klockowym, co sobie tylko wymyślimy, i to nawet w naszym rozmiarze to wszystko będzie. Ciekawe, czy ktoś z lobby biuściastych korzystał z takiego zaopatrywania się w staniki!
Kakabubu, pytasz o gorseciarzy? Wiele z nas próbowało, żadna nie wyszła zadowolona.
Jedna usłyszała, że "taki" biust to, pani, trzeba chować pod pachy :(
Jeśli znasz naprawdę dobrą gorseciarkę, to daj namiar, na pewno dobrze znać kogoś takiego
@kakabubu: E tam, upper middle class. Wielka przesada. Ty chyba nie wiesz jak zmienily sie w ostatnich latach ceny na Zachodzie. ;-) Paczka papierosow, to w Niemczech chyba juz 5 euro, a szczegolnie ludzie z mniejszymi zarobkami sporo pala. Paczka dwie, dziennie masz 200 euro w miesiacu. A na skromne zakupy zywnosciowe w supermarkecie, na przyklad w Plusie na weekend dla czerech osob wydasz lekko 65 euro. A pojdz w Paryzu do restauracji. Nie wiem czy siedza tam tylko upper middle class. Zreszta takich sztywnych okreslen juz nie ma. Ludzie bogaci kupuja tanioche, a biedniejsi szarpna sie czesto na luksus. Rodzice zyja na przyklad z zasilku, a dzieci nosza najdrozsze ciuchy i komorki. A jak poszlam na otwarcie nowego domu towarowego, to wisialy tam jakies koronkowe sutkozaslaniacze w rozmiarach 75B za 170 euro. To Chantelle przy tym wydawala mi sie jeszcze calkiem normalna. Chantelle szyje w Polsce? To cieszy mnie wyjatkowo. Jestem zdania, ze nie wszystko musi byc Made in Asia. :-)
@besame: Poczucie humoru, to ja tez mam, ale chyba zyje juz za dlugo za granica, bo zarty z odmiennosci wygladu innych ludzi mnie juz nie smiesza. Podkreslanie stereotypow bywa niebezpieczne, bo jest oznaka braku tolerancji. W jakims watku na forum dziewczyny sie tych wyrazen " fhnacuskie kohonki" i "fhnacuskie, wysuszone elegantki" bardzo uczepily. Wygladalo to tak, jakby Polki wszystkie byly rumianymi babami z wielkim okraglym cycem i zamilowaniem do wiejskiego, naturalnego piekna. A ja myslalam, ze czas mundurkow w Polsce sie skonczyl i nie jestesmy zmuszone wygladac jednakowo, i kupowac u jednej firmy. Na Zachodzie podoba mi sie szczegolnie, ze dorosli ludzie kichaja na aktualna mode i ubraniem staraja sie raczej podkreslic indywidualnosc. I nosza Diora w polaczeniu z H&M. Stanik od Chantelle, M&S, albo w ogole bez stanika na ulicy. W Polsce to jeszcze rzadkosc, bo jak ktos sie wyroznia (wisualnie, stylem zycia, pogladami, przekonaniami), to nie do konca jest akceptowany. Ciagle przyjezdzajac do Polski spotykam sie z gapiostwem na ulicy i dziwnymi komentarzami znajomych. :-)
@turzyca: Jak mieszkasz tam gdzie ja, to wiesz, ze Triumph jest tu od Chantelle tylko odrobinke tanszy, a dla mnie to jednak ogromna roznica w jakosci.
Pierwszalitero, ale gdzie ja pisałam o żartach z odmienności innych ludzi i o poczuciu humoru? Przeczytaj mój post jeszcze raz. Pisałam o _języku_. Między używaniem wyrażenia "francuskie koronki", a nabijaniem się z "francuskich wysuszonych elegantek" jest spora przepaść. I wydaje mi się, że dyskutowałyśmy tu o tym pierwszym wyrażeniu, a nie o drugim. A Ty czynisz tu przejście do tego drugiego i przechodzisz do opisywania stereotypów narodowych, mody francuskiej, czasu mundurków i braku akceptacji dla osób wyróżniających się poglądami.
Owszem, "francuskie wysuszone elegantki" to określenie obraźliwe i można się go czepiać. Ale nijak nie ma się to do czepiania się "francuskich koronek". Idąc tym tokiem myślenia wyrzućmy z języka takie wyrażenia jak "szwajcarska precyzja", "ruski miesiąc", "niemiecki porządek", "angielski humor", "czeski błąd/film" czy "hiszpański wąsik" bo bronią okrutnych stereotypów i powodują brak akceptacji osób o odmiennym stylu życia.
Nie chcę brnąć w socjologiczne dumania, ale naprawdę stanik będzie ostatnim wyznacznikiem luksusu, a szczególnie stanik w dobrze dobranym rozmiarze (no chyba, że oświecicie cały świat zachodni - czego wam serdecznie życzę :-)) Wydanie dużej kwoty na ubranie z logo określonej firmy, np jak zauważyłam w Niemczech Adidasa czy Pumy, nie równa się wydaniu równie przesadnej kwoty na bieliznę. Ubranie jest wyznacznikiem statusu społecznego - tak było, tak jest, tak będzie. Nawet jeśli jest to ubranie vintage z takiego sklepu jak "Made in Berlin", który cytuje niemiecki Vogue. Istnieje przynajmniej jeden powód, dla którego stanik nie jest wyznacznikiem statusu społecznego. No chyba, że jest to stanik ad bikini Gucci. Dlatego cena i markowość stanika to zupełnie inna parafia niż cena i markowość spodni Adidas, czy nowej kolekcji Pumy czy pierścionka takiej a takiej firmy, który nosi Doda Elektroda. Dlatego twoja argumentacja z "szarpnieciem się" na coś wydaje mi się absurdalna. Postawy konsumenckie to raczej skomplikowana i czasem niewiarygodna mieszanka. Dlatego np. mój sąsiad z bloku dwie przecznice obok pali dwie paczki dziennie, ale gdyby się dowiedział, że jego żona kupiła sobie stanik za 200 złotych (nie mówiąc o 300), skończyłoby się rozróbą na pół dzielnicy. Nie wiem - ale ja jestem realistką; fajnie jest zanurzyć czasem głowę w chmury, pomyśleć sobie: "nie ma już klas społecznych, w postkapitalizmie każdy ma na wszystko!" - ale nie na długo. To, że paczka papierosów kosztuje tyle w Niemczech, o niczym nie świadczy, ponieważ papierosy to uzależnienie - są jak lekarstwo. Kosztują nawet więcej w UK. Ale twoja argumentacja sprowadzona ad absurdum głosi: nałogowy palacz (tudzież "nałogowy alkoholik" w końcu alkohol to też drogie dobro), prędzej kupi żonie drogi stanik. Niestety - tak nie jest. Zresztą, przynależność do klasy społecznej chyba nadal (po ostatnim krachu hipotecznym to pewnie niejedna osoba już się całkiem pogubiła w tym temacie...) określa się po tym, ile kto ma, a nie po tym, ile kto wydaje. Mimo popularności kredytów (które - o wielkie nieba!) - nadal maja w Polsce wysoką spłacalność).
W kraju, który znam najlepiej poza Polską - a więc Hiszpanii - co druga na oko kobieta chodzi w źle dobranym staniku. Raczej nie są to staniki dobre - raczej z tego, co widziałam króluje Oysho, Triumphy i sieciowe "nibystaniki". Gdyby im podsunąć te wspaniałości po 65 euro - wątpię, czy by się skusiły, nawet na argument o doborze rozmiaru (bo Hiszpanki przecież wielkim biustem słyną!) - za 65 eurasów to one mogą mieć z zary najdroższą sukienkę z czystego jedwabiu, albo stertę ciuszków na wyprzedaży w Inditexach różnej maści. Kupuje się tam dużo odzieży, ale nie kupuje się tam dużo staników - mimo faktu, że ludzie mają na to pieniądze. Zatem - możliwość kupna nie przekłada się jeszcze na zakup. Tak jak w Polsce np. do restauracji chodzi tylko specyficzna grupa ludzi - normalny średnioklasowy Polak nie chodzi do restauracji, ni chyba że mieszka w Krakowie, Warszawie lub Gdańsku i to jest akurat na topie.
Ostatni raz co do Chantelle - staniki ok - drogie i nie ma rozmiaru: w tej sytuacji nie rozglądam się za stanikami Chantelle.
Aha - w Polsce nie jest tak strasznie :). Jeśli chodzi o ubiór, to wyróżniam się dosyć często i nie zauważyłam braku akceptacji. Nie mam wrażenia, żeby na "nietypowo" ubraną mnie patrzono się inaczej (nie wiem, bardziej wrogo, czy jak?) w Polsce niż w krajach zachodnich :).
Besame - wszystko zależy, co to znaczy nietypowo ubrana :)
Ja standardowo łażę nietypowo ubrana przede wszystkim na sobotnie imprezy - i nie raz spotkałam się z wrogim spojrzeniem w moim kierunku ;) Nawet za mną "szatan, szatan" krzyczano ;))))))
To ja znow wykaze sie moimi wadami i bede logiczna i konsekwentna. A nawet "konsekwentna". ;)
Prosze mi palcem pokazac, gdzie ktoras lobbystka napisala “fhnacuskie, wysuszone elegantki”.
Bardzo nie lubie jak ktos komus wypomina zrobienie czegos, czego druga strona jako zywo nie zrobila.
Pierwszalitero, bądź realistką.
Dziewczynom na dopasowaniu Chantelle zaproponowano staniki w szokującej gamie kolorów
(biały, czarny, beż).
Tymczasem na normalnych dopasowaniach (i Bellissimy i na krakowskim spotkaniu w Intimo i małym warszawskim w Peachfield) jakoś dziwnym trafem ten żenujący zestaw babci Stefy nie królował.
Fajnie, że TY w swojej szafie masz coś więcej, ale
-w sklepach jakoś tej feerii barw nie widać (zaczynam się zastanawiać, czy to nie są jakieś specjalne propozycje dla broniących ich pazurami)
-na imprezie był tylko ten smętny wybór, który był,
-no i może ew. na Twoje 70E-F jeszcze coś odrobinę znośniejszego mają(kosztem wąskich pasków, od których się puchnie, jak zrozumiałam z innej Twojej wypowiedzi).
@kakabubu: Moja argumentacja wydaje ci sie absurdalna, bo jej nie zrozumialas. Moimi przykladami chcialam zaprzeczyc tylko, ze istnieja produkty dla poszczegolnych klas spolecznych. Kazdy kupuje co uznaje za godne zakupow i cena nie zawsze gra najwazniejsza role. I nigdzie nie napisalam, ze kupujac jedna droga rzecz kupie od razu druga droga.
@turzyca: Na forum jest kilka watkow o Chantelle. W jednym z nich byla mowa o kohonkach i zasuszonych elegantkach. Chyba w pierwszym o Zlotych Tarasach.
@maith: Naprawde zadna z was nie zagladala nigdy do katalogu Chantelle? Ale mozesz sobie myslec, ze kolory sobie wymyslilam. W koncu to ja biedna musze te nudne babcine staniki nosic. ;-) A uwaga o waskich paskach jest nie na temat. Chcialas mi osobiscie dowalic? Owszem, w moim skromnym rozmiarze paski stanikow nie sa zbyt szerokie i faktycznie kilka razy obwod mi napuchl. A skad wiesz, ze tylko od tych od Chantelle? Ale co sie martwisz? Jak bedzie mi za ciasno, to zawsze moge kupic sobie 75-tke. Moj problem jest latwiejszy do rozwiazania niz twoj z za luznymi 70-tkami. ;-)
@Pierwszalitera: Zrozumiałam twoją wypowiedź, ale aby wykazać jej niedorzeczność, zastosowałam logiczny zabieg sprowadzenia czegoś do absurdu. Może to i niefajny sposób wnioskowania, ale czasem skuteczny. W logikach niefregowskich (lol) rozważa się tzw. zagadnienie implikatury wypowiedzi, ale nie będę w to wnikać - w każdym razie nadal uważam, że twoja argumentacja jest chybiona. Z rynkiem jest tak jak z panopticonem u Foucaulta - wszystkim się wydaje, że nikt nikogo nie widzi, a każdy każdego obserwuje - tzn. ty, idąc do sklepu i będąc tym kim jesteś, możesz nie wiedzieć, że coś tam specjalnie dla ciebie zostało wywieszone i oto na ciebie czeka, natomiast te wesołe metki, które tam wiszą, reprezentują setki ludzi zajmujących się marketingiem, reklamą, promocją, wizerunkiem i wszelkim innym śmieciem - w tym sensie, metki widzą ciebie lepiej niż ty widzisz je same :-) Dzisiaj dokonałam wywiadu środowiskowego wśród moich zagranicznych kolegów, którzy obstawili już z pół Europy - dla każdego 65 euro za stanik to jest dużo w realiach niemieckich, francuskich, hiszpańskich, brytyjskich, włoskich. Mało kto się na szarpnie - w Złotych Tarasach głównie żonki rosyjskich gangsterów obawiam się (o cóż za niepoprawna politycznie wypowiedź!).
@pierwszalitera - właśnie mam przed sobą katalog Chantelle, najnowszy, SS2008. I co widzę? Na _zdjęciach_ w katalogu jeden stanik w panterkę, jeden czerwony i reszta białe, czarne, w różnych odcieniach brązu i beżu oraz jasnego, majtkowego różu. Na ostatnich stronach, przy wypisanych modelach i rozmiarach, przy prawym brzegu strony jest cała kolorówka. I tak, wśród _wszystkich_ kolorów _wszystkich_ staników Chantelle z najnowszej kolekcji jest jeden odcień czerwonego i jeden granatowy, prawie czarny. Do tego panterka, cztery wersje haftowane, biały, czarny, czekoladowy i 11 odcieni beżu, jasnego różu i ecru. Według tego katalogu Chantelle ma dwa staniki czerwone (Chantilly i Fete Starlette), jeden granatowy (Classy) i jeden zielono-różowy (Caprice - taki: http://images.figleaves.com/product/2... zielono-różowy jakby ktoś miał wątpliwości).
Przy takim wyborze nawet oferta Fantasie, znanej z potwornie zachowawczej stylistyki, jawi się jako szczyt rozpusty i feeria barw i wzorów.
Nie wiem, może mam wybrakowany katalog, ale jako żywo, taki został mi wciśnięty w sobotę. Swoją drogą, uważam za szczyt bezczelności i olewania klienta robienie takiej akcji i poskąpienie na _polską_ wersję katalogu. Chociaż może nie powinnam narzekać, i tak były angielskie, a nie np. włoskie...
@kakabubu: Wybacz prosze, ze o implikaturach wypowiedzi i niedorzecznosci moich wypowiedzi nie bede z toba dyskutowala. Za skomplikowane to sie robi i prawde mowiac, wrzucasz socjologie, marketing, klasy spoleczene , domniemany luksus za 65 euro i pare innych trudnych do zdefiniowania rzeczy do jednego wora. Powoli robi sie z tego niezrozumiale dla nikogo bla bla. ;-) By zostac przy konkretach - wywiady srodowiskowe wsrod malego grona znajomych nie maja zadnego znaczenia argumentacyjnego. Ja moglabym podac co najmniej taka sama liczbe znajomych obcokrajowcow, dla ktorach 65 euro za stanik, czy w ogole za jakis produkt, to pikus. Ani twoi znajomi, ani moi nie sa grupa reprezentacyjna. I o tym, kto kupi te staniki w Zlotych Tarasach, to tez mozemy tylko spekulowac. :-)
@kasia: Super! Czyli jednak wiecej niz bialy, czarny i bezowy. Jak policze te odcienie na okladce, to wychodzi w moim katalogu 21. A jak uznam tez kiedys pudrowy roz, toffee, soleil i kosc sloniowa za ten sam odcien, to nie musze ograniczac sie do Chantelle. :-)
No tak - tylko ja czasami chodzę do tego sklepu, co je tam sprzedają. Jeśli w trzech przypadkach na trzy są tam tylko Rosjanki o twarzach rumianych od pudru, to albo ja źle chodzę, albo wszystko, co istnieje, jest najogólniej rzecz ujmując fikcją. Nie będę próbowała cię przekonać, że stanik to nie po prostu "w ogóle jakiś produkt". Wnoszę, że nie ma to sensu, albowiem ty wiesz lepiej. Prowadząc research w biznesie ciuchowym przekonałam się, na ile właśnie czynników trzeba zwracać uwagę, jeśli się chce sprzedać jakiś produkt. OK - dla niektórych ubrania to po prostu pozszywane kawałki materiału na wieszakach. Alleluja i do przodu :-)
Ha! Drogie panie! Proponuję na łamach balkonetki (tudzież petycję jakąś wysłać) napisac na temat:
- popularnych katalogów typu Quelle czy Bonprix - wszystko A,B,C a dział "dla puszystych" oferuje rozmiarówki od D do aż F i obwody od 80 wzwyż. O! Nawet sobie sprawy nie zdajecie ile dziewczyn sie na to łapie i jak szanowne Quelle deformuje kobitkom sylwetkę (a przecież oni tacy dobrzy, dla puszystych eFek też coś mają...)
- zdjęcie dać z KappAhla z działu bielizna: "jeśli masz mały biust wybierz miseczkę A [...] E - miseczka XXL" (tja, a ja przy swojej jotce to wstać już nie mogę, bo mam cycki za ciężkie) i porządnie zjechać. Panie z K. nie reagują bo "one to tak już dostały a poza tym ja tu tylko sprzatam..."
- można by się porzucać jeszcze o "bieliznę erotyczną", no bo co?! Panie na filmach mają duże piersi, ale w realu to są płaskie? Ej, ja też chcę sobie pochodzić w lateksie!
- ...i w stanikach typu Inferno (co ja stara babcia, żeby wszystko koroneczka pod szyję?! nie ma wyciętych 65J!)
- ...kostium kąpielowy też jest fajną rzeczą, ale tylko do G zazwyczaj i to jeszcze w Anglii (spróbuj zamówić coś w Polsce!)
- by fajnie było porobić wywiady z szefami Triumpha, Gai (wyrzucili mnie z biura w Białymstoku :) ) i innymi jak się czują ze świadomością, że deformują kobietom piersi i kręgosłupy
- ...a także czemu myślą, że u nas w kraju tylko grube płaskie kobitki mieszkają
A artykuł może nieco topornie, ale jak najbardziej słusznie napisany. Gratulacje! Tylko byłoby jeszcze fajnie producentów pognębić a nie tylko na necie się pluć i gnębić ekspedientki :)
@pierwszalitera - wiem jak bardzo chwalisz Chantelle, ale zaczęłam się zastanawiać, czy Ty w ogóle mierzyłaś czy masz staniki innych marek w swoim dobrym rozmiarze ? Bo może dałaś się oczarować pierwszej firmie, która zaproponowała Ci stacjonarnie coś dobrego ? Ja też przeżyłam kilka lat temu taką fazę, że tylko Triumph i tylko pani Hania z Grochowskiej.
@Magdalena: Tak, mierzylam inne staniki. Hurtowo wszystkie dostepne dla mnie rozmiary Triumpha w celu pierwszej orientacji. Wniosek: Nie kupie nigdy Triumpha. Oprocz tego Lejaby 70E i jakas inna firme z francuska nazwa, drozsza od Chantelle 70E i 70F. Passionata robi tez niektore zabudowane modele w 70E-F, straszliwe rozciagliwce i kacze dzioby. Acha, Simone Perele jeden stanik 70E. Wszystko co moglam znalesc w sklepach stacjonarnych. Widzialam tam tez Feline, ale jakos nie moj styl. I oprocz Chantelle mam jeden znakomity scisliwy fullcup firmy Hunkemoeller, a wlasciwie dwa, 75E i 75F, za 18 euro, wygodny jak druga skora i robi mi jabluszka. Fullcupy potrzebuje chyba w wiekszej misce. Brytyjczykow jeszcze nie zamawialam, chociaz mam katalog z Bravissimo, bo sorry, ale... nie podobaja mi sie. Ani kolory, ani fasony. Dwa zabudowane staniki mi na razie wystarcza, a od Chantelle mam dwa fajne halfcupy i dwa lekko usztywniane, troche w stylu plunge. I wlasnie zamowilam sobie jeszcze ten czarny koronkowy Chantilly w 70E, bo w 70F miska byla za duza. Bede dalej mierzyla rozne staniki i pewno tez jakis brytyjski, ale skoro jestem zadowolona, to uwazam, ze siedem nowych stanikow od jesieni, na razie wystarczy. Poza tym od Chantelle tez juz odeslalam 4 staniki, to znaczy, ze nie biore kazdego z naszywka firmy. :-)
>Poza tym od Chantelle tez juz odeslalam 4 staniki, >to znaczy, ze nie biore kazdego z naszywka firmy. >:-)
Tak z ciekawości: do tego domu towarowego w centrum miasta możesz odesłać staniki? Zazdraszczam.
Zaraz, zaraz. O czym my tu w ogóle dyskytujemy?
Pierwszalitero: nosisz 70E czy tam 70F, z powodzeniem mieścisz się w rozmiarówce firmy na Ch i jesteś zadowolona - ale czy my koniecznie musimy podzielać Twoje upodobania? Dlaczego miałybyśmy wychwalać firmę, która nie szyje dla nas bielizny, a jednocześnie jej marketingowcy głoszą wszem i wobec, że ubiorą każdy biust? To hasło jest nieprawdziwe, a staników Chantelle jest w Polsce marny wybór, w dodatku są bardzo drogie jak na kieszeń przeciętnej Polki, nawet w porównaniu z Freyą czy Panache. To są FAKTY, z którymi raczej ciężko dyskutować - jesteśmy tu i teraz, w Polsce, nie w Niemczech czy Francji, gdzie domy towarowe być może pękają w szwach od pełnych kolekcji wszystkich światowych marek, i mamy takie rozmiary i wymiary, jakie mamy. Nie przekonasz żadnej z nas, żeby przerzuciła się na Chantelle bądź zaczęła piać peany na cześć tej marki, więc może jednak uznajmy, że ta rozmowa do niczego nie prowadzi? Każdemu jego stanik.
@Valoyossa, właśnie sobie wyobraziłam najazd biuściastych z aparatami fotograficznymi na przeciętnych sex-shop :)
Ale materiał mógłby być super. Jestem za i zgłaszam się na ochotnika o ile akcja organizowana byłaby po ogólnopolskiemu :D
@kasicia_k: Gdybys przeczytala na gorze jedna z moich wypowiedzi, to zobaczylabys, ze sama wspomnialam, ze dla statystcznej Polki Chantelle jest za droga. Co nie znaczy, ze kogos w Polsce na taki stanik stac. Nikogo nie naklaniam do kupowania Chantelle, ludzie, co wy interpretujecie w moich wypowiedziach? Przyznalam, ze haslo Chantelle bylo nieodpowiednie i wiadomo, ze nieprawdziwe, ale to nie swiadczy, ze wszystko na Chantelle jest be. Nikt moich upodoban dzielic nie musi, ale jak mamy wszystkie byc zawsze jednego zdania, to po diabla mozliwosc komentarza? Tylko, by laskotac sobie wzajemnie ego? Ja jestem przykladem, ze jest ktos, kto w rozmiarowke Chantelle sie miesci, ich staniki na mnie leza, kolorystyka mi sie podoba i moge sobie tez na nie pozwolic. Acha, Polka tez jestem. Cala ta akcja z mojej strony, to tylko pytanie, czy jestem naprawde takim wyjatkiem? Skoro jestem, to uchylam sie pod prawem wiekszosci. ;-)
@strusia: Staniki Chantelle zamawiam online.
Dziewczyny, wyluzujcie. :) Przeczytałam wszystkie komentarze i szczerze mówiąc straciłam wątek jeszcze przed dotarciem do połowy. Czemu ma służyć licytowanie się ile kolorów staników ma Chantelle i czy jest to dużo czy mało? Co biust to gust. Ktoś ma prawo uważać, że Ch ma fajne staniki, ktoś inny, że ich staniki są beznadziejne. Zgódźcie się, że macie odmienne zdania i podajcie sobie (wirtualne) ręce.
@pierwszalitera - przykro mi, ale przestałaś być dla mnie wiarygodna jako osoba oceniająca jakość staników. Bo nie masz porównania. Nosisz Chantelle, mierzyłaś Triumpha i jakieś luksusowe francuskie marki. Czyli same marki, których na forum nie polecamy.
Nie znasz smaku porządnych brytoli, więc nie wierzysz, że wybieramy je nie tyle dla urody (dla mnie też wiele Frei jest zbyt krzykliwych), ale dla wygody i dobrego podtrzymania.
@Magdalena: Pewnie masz racje. Ubzduralam sobie, ze moje fhancuskie staniki na mnie dobrze leza i podtrzymuja, a kobiety, ktore zamowily i wymienily juz cala mase brytyjskich stanikow, bo nie moga dopasowac na siebie modelu nie istnieja. ;-) A moze, to wlasnie o to chodzi? O dlugie szukanie i dopasowywanie? Skoro ktos, kto od razu trafil na pasujacy stanik jest niewiarygodny. Nie wykluczam jednak, ze te brytyjczyki made in china faktycznie cuda z biustem wyprawiaja. ;-)
Łojezuu!!! Od jakiegoś czasu noszę się z zamiarem napisania komentarza, w którym podziękuję Wam wszystkim za miłe słowa pod adresem tego wpisu. Tylko, że taki flejm tu się zrobił, że aż nie wiedziałam, czyt wstrzelę się w dobry moment:) Ale chyba już dogasa, co? No to dziękuję za wszystkie komentarze - ta liczba wygląda naprawdę imponująco na pierwszy rzut oka:) I nie kłóćta się już!
Planuję rzucić Mariskę (ona jeszcze o tym nie wie:)) na pożarcie niekompetentnym sprzedawczyniom w sklepie z Freyami i Panache'ami i zrobimy notkę, pod którą równie zaparcie będą mogły bronić swoich ulubionych marek wszystkie fanki Brytyjczyków. A Pierwszalitera będzie wtedy mogła napisać "a nie mówiłam, że te freje i panasze nie są takie uniwersalne":)
O wypraszam sobie - moja Freya przyjechała do domu z Maroka, a to kraj piękny, dziki i nieodległy. O, jak malowniczo wyglądają wzgórza Maroka z wybrzeża Hiszpanii, prawie widać na nich wybiedzone kobiety szyjące staniki Freya. Możecie sobie mówić, co chcecie, ale jako że znałam kadrową ze szwalni Chantelle'a, to wiem, że szwaczka (zazwyczaj matka co najmniej dwojga) za uszycie X sztuk tych koronek miesięcznie dostaje na rękę niecałe 1500 PLN. Z tej oszałamiającej kwoty może sobie zapewne odłożyć na stanik, który szyje, i to nawet kupi go od siebie z 30% zniżki. Oto niewidzialne ręce rynku :-) Wychodzę tu na jakiegoś rzecznika międzynarodowej biedoty, ale cóż. Ktoś wyżej powiedział wszystko jasno i wyraźnie: jakie by nie były, Chantelle nie występują w rozmiarze 60E albo 60F, a takie Chantilly bym chętnie przymierzyła!
Zaczynam ci lubic Kakabubu. Czuje sie w staniku Chantelle od razu lepszym czlowiekiem. ;-) Przynajmniej wiem, na co poszla czesc moich euronow. Na pensje polskiej szwaczki. Moze te 1500 PLN to nie kokosy, ale zawsze w kieszeni rodaczki i jak Chantelle zacznie jak Freya i Panache szyc jeszcze taniej w Azji, albo w Afryce, to polska szwaczka bedzie musiala szukac sobie nowej pracy. A jak takiej nie znajdzie, to dlugo nie kupi sobie zadnego stanika. Chyba ze chinskie na bazarku, za kilka zlociszy, w uniwersalnym rozmiarze 80B. Pasuje tez na 75C i 85A. ;-)
Myślę, że ona i tak kupuje na bazarku, a twoje eurozlote wydane u Żabojadów to pędzą raczej do kieszeni tej bandy marketingowej, która te produkty ludziom na calym globie sprzedaje. Polskie szwaczki jak nie szyją Chantelle'a, to szyją Marca Jacobsa albo Kookai albo co tam jeszcze sobie człowiek nie zamarzy. Tak więc, wydając 300 bugsów na spódniczkę Jacobsa paradoksalnie wspieramy polski upadly przemysl? Nie wiem... Przepraszam za tę dygresję, ale akurat tego dnia przymierzania staników byłam potem pod OPZZem w Warszawie, gdzie wisi ogromny napis "Żądamy zabezpieczeń socjalnych!". Zrobiło to na mnie kolosalne wrażenie - bo tam kolejka na dwie godziny do przymierzalni w złotych tarasach, szał konsumpcji, a ci naiwniacy żądają zabezpieczeń socjalnych :-D Może ja faktycznie wszystko niepotrzebnie widzę w tzw. szerokim kontekście społecznym - ale szefowa bloga ma rację - nie ma się co przekomarzać, poczekajmy do kolejnych wpisów :-)
Hej, sorki, że się znowu odzywam po tym, jak powiedziałam, żeby się już nie odzywać, ale postanowiłam zbadać problem "genetycznie" i prześledzić tę markę ab ovo. Po prostu od początku tej dyskusji wydawało mi się, że pomijamy najważniejszy problem (nie wiem, może już dziewczyny wyciągnęłyście to zagadnienie na forum gazety, ale nie mam czasu tego gigantycznego forum śledzić...). Otóż firma Chantelle nie jest przecież żadną firmą, tylko grupą Chantelle. Chantelle jest jedną z jej marek (najważniejszą), ale jest i Passionata, i Dajeerling, i taki dziwny twór, który się nazywa Orcanta.fr. O tym wszystkim możemy przeczytać na ich stronie: http://www.groupechantelle.com/ Firma ta jest rosnącym molochem z dobrymi i starymi tradycjami. Oraz filozofią konsumencką, tzw. polityką lojalności.
Mnie samą zdziwiło, że w Tarasach co drugie słowo to "ambasadorka". Ambasadorka bowiem to podstawa kampanii marketingowych Chanelle, a jest to po prostu suto opłacana gwiazda show-businessu (czasem dość leciwa...), która ma wszędzie i zawsze nadawać o wyższości Chantelle nad wszystkim innym na świecie. W Polsce taki rodzaj profesji (na skalę towarzyską) zdobywa zresztą coraz większą popularność i zwie się trendsetter. Ale do rzeczy: strasznie wam polecam przejrzenie ich strony www.passionata.com we flashu...), gdzie jest najśmieszniejsza na świecie "Tabela rozmiarów" oraz przejrzenie ich kampanii reklamowych, szczególnie z Davidem LaChapelle dla Pasionaty. Strategia marketingowa tej firmy polega głównie na "podsycaniu kobiecości w dobrym tonie" u kobiet we wczesnym wieku średnim, kobiet, które odnoszą sukces, chcą być modne i mogą sobie pozwolić na luksus, a także - jak podkreślają ich spokesmani: takich, które zdobyły świadomość swojego ciała. Lansując jako swe ambasadorki takie właśnie kobiety (jak w Tarasach - ta teatralizacja i show to była dekoracja Chantelle, a nie telewizji śniadaniowej...), firma - również poprzez publikacje sponsorowane w luksusowych magazynach - zdobywa rzeszę stałych klientek w wieku 35-50 lat. To jest zresztą target tej firmy, jak już chciałam wcześniej wykazać. OK - powiecie, nic z tego nie wynika - każda firma się jakoś reklamuje, ma jakiś target etc. Ale - na boga - niech nikt nam po polsku nie handluje populizmem i nie tłumaczy, że "ostanikuje" cały nasz kraj. A oto link do fajnego sponsorowanego artykuliku w necie:
http://modowo.hg.pl/index.php?option=...
oraz cudowny cytat z przedstawiciela handlowego:
"Kobieta kupuje po raz pierwszy bieliznę Chantelle miedzy 30 a 35 rokiem życia – wyjaśnia Alain Prost, dyrektor generalny Grupy Chantelle. – W tym wieku zaczyna potrzebować modelującej bielizny. Jej ciało zmieniło się z wielu przyczyn, w tym z powodu macierzyństwa. Kobieta dojrzewa i nie chce już cierpieć, aby podążać za modą. Pragnie stylowej bielizny, która dobrze leży, jest wysokiej jakości oraz ma zmysłowy i finezyjny charakter. Kobieta kupuje w bardziej przemyślany i zaangażowany sposób niż wtedy, kiedy była młodsza. To początek wierności produktom Chantelle, identyfikacji z filozofią naszej marki."
Sorki, jeśli już ktoś o tym pisał i powtarzam tylko bez sensu, ale poczułam się nagle wyzwolona z tego szalonego "problemu z Chantelle". A teraz zamykam usta i wyrzucam kluczyk! ;-)
staniki ładne, ale niestety mojego rozmiaru nie produkują, więc mnie ich oferta nie interesuje
OT - muszę przyznać, że firmie Chantelle udało się zrobić rzecz niezwykłą. Ich przepiękna stronka w Javascripcie (hehehe...) jest absolutnie niekompatybilna z moim Firefoksem. Jedyne, co mogę zrobić, to zmienić język strony głównej (ang fr), no i wyskakuje mi jakiś durny popup. Jeśli chcę zobaczyć coś więcej, to muszę sprawdzać URLe w kodzie i wpisywać je z palca.
Chyba rzeczywiście nie jestem ich targetem, nawet strony mi nie chcą pokazać :)
Chciałam się już przymknąć, ale przeczytałam tekst cytowany przez Kakabubu "Kobieta kupuje w bardziej przemyślany i zaangażowany sposób niż wtedy, kiedy była młodsza".
Jeśli, kiedy dobiję do trzydziestki, będę bardziej zaangażowana w kupowanie bielizny niż teraz, to to już się chyba będzie kwalifikowało do leczenia i odeślą mnie do jakiejś przyjemnej kliniki.
Mauzo, nie strasz mnie :) Albo ostrzeż jakoś przed faktem, żebym zdążyła się psychicznie przygotować :) Jaki sklep masz na myśli? Buduar, Avocado.. ? Mam nadzieję, że ekspedientki będą równie kompetentne jak pani z Chantelle, i dobiorą mi jakieś wspaniałe 36D - z tego byłby rewelacyjny materiał edukacyjny ;)))
Yaga7, za mna tez wołano kiedyś, że jestem szatanem!;)
No obejrzałam sobie tę stronę passionaty, i oczywiście obwody poniżej 70 NIE ISTNIEJĄ. Modelka nawet na swój dosyć niewielki biust ma staniki przeważnie źle dobrane, za małe, piękne buły pod pachą i fiszbiny celujące raczej w środek mostka niż pachy.
A te teksty o niesamolubnych kobietach oddających się miłosci i przyspieszonym biciu serca, no żenua,takie trochę soft porno dla pań w wieku balzakowskim. Czyli bielizna raczej do zdejmowania niż noszenia. No i oczywiście dla tych dla których 65 Euro za stanik to pikuś... Smutno mi się robi i chyba czym prędzej wydam swoje ciężko zarobione pieniądze na stanik Fantasie made in Tunisia, no cóż, nie będę wspierać polskiej szwaczki tylko tunezyjską, ale oni przynajmniej nie wmuszają we mnie swoich wyrobów za pomocą tekstów z (kiepskiego) harlekina.
@thorrey: Chyba nie pomylilas chantelle z passionata? Bo passionata nie kosztuje 65 euro. Ceny tych stanikow to 35-40 euro. Ale mowiac uczciwie, passionaty nikomu nie polecam. Obwody sa straszliwie szerokie. Nawet te nieliczne 70-tki, ktore robia, sa na moje 76cm w obwodzie za szerokie i naciagaja sie w reku jak guma do zucia. Kiedys mialam taki pushup passionaty 75B, noszony baaaardzo rzadko, a przed wyrzuceniem naciagal sie do 95cm. Miseczki maja jeszcze bardziej ograniczone niz chantelle i o ile wiem, to passionata jest marka skierowana do mlodszych kobiet. Wiek balzakowski, to jest chyba miedzy 30-tka, a 40-tka, bo o takich kobietach Balzak pisal. W tym wieku nie czyta sie dzisiaj soft porno. ;-)
Pierwszalitero, nie chcę się przesadnie czepiać, ale jak to co teraz napisałaś: "Obwody sa straszliwie szerokie. Nawet te nieliczne 70-tki, ktore robia, sa na moje 76cm w obwodzie za szerokie i naciagaja sie w reku jak guma do zucia. Kiedys mialam taki pushup passionaty 75B, noszony baaaardzo rzadko, a przed wyrzuceniem naciagal sie do 95cm."
Ma się do tego:
"Ja mam szczęście kupować biustonosze znanej i nie taniej firmy Passionata i nawet po kilku latach nic się nie rozciąga i nigdy, przenigdy nie podnosi na plecach"?
czy tego:
"Mój nowy kupiony w niemieckim domu towarowym ma
rozmiar 80B (Passionata). (...) Z ciekawości zmierzyłam taśmę biustonosza: bez rozciąania są to tylko 68cm, a rozciągnięte na maksa dokładnie 80."
Bardzo to obniża wiarygodność pochwał Chantelle, skoro Passionata raptem 5 miesięcy temu była perfekcyjna, a teraz jest be.
PIerwszalitero, no sorki, rzeczywiście nie sprawdziłam, ile kosztuje ta pasionata, myślałam, że tyle samo co Chantelle, bo wzornictwo zdecydowanie ładniejsze. Natomiast, czy nie przyznasz, że ta cała ich "filozofia" jest opara na epatowaniu "subtelnym" seksem? Sama jestem jak najbardziej w wieku balzakowaskim i trochę mnie to żenuje, bo jak sama powiedziałaś, w tym wieku soft porno się nie czyta. Możemy się spierać, dla jakiej grupy wiekowej przeznaczona jest ta pasionata, chociaż jeśli dla kobiet przed trzydziestką, to jest to jeszcze bardziej śmieszne, bo tym bardziej wydaje mi się że współczesne dziewczywy nie muszą czytać soft porno. Dlatego zrobiło mi się smutno, bo ja nie oczekuję od mojej bielizny spełnienia bajeczki dla pensjonarek tylko wygodny, podtrzymania, kształtowania, nie wyłażenia podczas biegania, itp. Dlatego mówię, że ich bielizna jest do zdejmowania - na rozbieraną randkę może i bym kupiła ten w szare paseczki, bo jest bardzo gustowny, ale na co dzień nie mogłabym tego nosić, bo za mały. Natomiast przekonałam się do Fantasie, bo to oni właśnie robią "poważne" staniki dla kobiet w wieku balzakowakim i przemawiają do mnie jakością i nie muszą wciskać mi bajeczek o przyspieszonym biciu serca. I na upartego na rozbieraną randkę też się nadają.
W dodatku Chantelle sytuuje się jako producent "erotycznych" staników, rezygnując z szycia karmników. Tak jakby po urodzeniu dziecka nie należała Ci się bielizna dobrej jakości i ładna. Nie mówię o szyciu dla amazonek, bo to faktycznie jest trudne i a rynek ograniczony , ale przecież prawie każda kobieta zostaje w końcu matką. Zresztą z tymi amazonkami to nie byłoby takie głupie - nie musisz kupować paskudnego stanika amoena tylko możesz mieć Fantasie prawie taką samą jak przed operacją. A w dzisiejszych czasach całkiem sporo pań jeszcze w niezbyt sędziwym wieku potrzebuje takich staników.
@besame: No nie, przegiecie. :-( Wyszukalas mojego starego posta z zeszlego roku. Akurat moje pierwsze wpisy, kiedy pojecia nie mialam o dobrze lezacych stanikach. Przenioslam sie z 75B na 80B i wydawalo mi sie dobre. Ten akurat nowy biustonosz passionaty w 80B faktycznie mial takie wymiary, tylko, ze ja go ani razu jeszcze nie zalozylam. Dopiero pozniej zaczelam dokladnie mierzyc wszystkie staniki, ktore mialam w szufladzie. Uwazalam wczesniej, ze sie nie rozciagaja, bo male miseczki dawaly mi uczucie ciasnosci i staniki raczej nie podnosily mi sie do gory, nosilam na luznych ramiaczkach jak koszulki, jako sutkozakrywacze po prostu, a moj cierpliwy biust od samosci trzymal sie na gorze. Ty to nigdy nie zmieniasz zdania?
@Magdalena: Ogolnie nie widze w tym nic zlego, gdy jakas firma robi sobie jakis image. Ja tez w mojej pracy profituje ze szczegolnych umiejetnosci i obsluguje pewna grupe niszowa. Tylko ja nie obiecuje, ze zadowole wszystkich. Statystycznie biorac, coraz mniej kobiet w Europie decyduje sie tez na macierzynstwo.
Pierwszalitero, czemu tak agresywnie z tym wyszukiwaniem i przegięciem :) ? Dyskusja nad Passionatą była długa i, powiedzmy delikatnie, żarliwa, a ja mam niezłą pamięć, więc skojarzenie, że Twoja opinia na temat tej marki była zupełnie inna nie wymagało specjalnego wyszukiwania.
Oczywiście, że czasami zmieniam zdanie. Z tym, że ta zmiana zdania dotyczy raczej mojej oceny faktów, a nie samych faktów. Dla przykładu: zmienię zdanie z "ten stanik jest ładny" czy "ten stanik jest dobrze dopasowany" na "ten stanik jest brzydki" czy "ten stanik ma za małe miski".
Ale ciężko mi będzie zmienić zdanie z "kiedy naciągałam staniki Miss Mandalay w rękach to były jak stal, nie rozciągały się ani na milimetr więcej, niż wynosiły ich nominalne obwódy" na "kiedy brałam staniki Miss Mandalay do rąk, to nie musiałam nawet używać specjalnej siły, żeby miały po dwadzieścia centymetrów więcej, niż twierdził producent".
Nieco mnie więc zdziwiła taka radykalna zmiana zdania z Twojej strony i ciekawa byłam co ją spowodowało.
@pierwszalitera - jak głosi stare porzekadło ludowe tylko krowa nigdy nie zmienia zdania ;). Tyle, że nie chodzi nam o twoje obecne i wcześniejsze pojecie o dobrze leżących stanikach, a o suche fakty - cyferki od ilu do ilu centymetrów obwód się naciąga. Niezależnie od stopnia zużycia, stanik z obwodem 75 naciągający się do 95 centymetrów to zupełnie co innego niż stanik z obwodem 80 naciągający się do 80. Nawet zakładając błędną technikę pomiaru przed uświadomieniem.
Więc niestety, wygląda mi na to, że co najmniej jeden z tych staników nigdy nie leżał nawet obok miarki krawieckiej a jego dane zostały wzięte nie wiadomo skąd. Nie uważasz, że nie jest to zbyt wiarygodne?
@besame i mariska: Chodzi przeciez o zupelnie rozne staniki i zupelnie inny stan oceny. Podam wam konkrety. Stanik 80B (w starym poscie) nowiutki, nienoszony, w obwodzie 68cm i naciagal sie do 80cm, to byl stanik Nolita Light plunge w kolorze czarnym. Nie wiem co zrobiloby sie po dwoch dniach noszenia. I moze faktycznie naciagalam wtedy troche ostroznie i poszedlby kilka centymetrow dalej. Nie nosilam stanika, bo miseczki mialy zdecydowanie za male fiszbiny na mnie. Przy kupowaniu nie zwracalam na to uwagi, bo bylam kompletnie nieuswiadomiona. Wyrzucilam w bloto 50 euro, bo kupilam tez do niego majtki. ;-) Inne staniki Passionaty mialam w rozmiarze 75B i te wydawaly mi sie ciasne. Nawet za ciasne, dlatego siegnelam wlasnie po 80B, bo miseczka 75C wydawala mi sie za duza i ciagle bylo mi ciasno. Teraz wiem, ze mialam sprobowac lepiej 75D. Po uswiadomieniu zmierzylam stary, noszony wprawdzie rzadko, ale jednak prany kilka razy pushup Passio 75B i naciagal sie az do 95cm. Ale mnie wydawal sie autentycznie ciasny i nierozciagliwy, i nie jest to wypowiedz typu ladny, albo brzydki. On BYL kretynsko ciasny, bo miseczka byla ultra za mala dla mnie. Fenomen za malej miseczki byl mi jednak przedtem nieznany i myslalam, ze w pushupie wlasnie tak ma byc, z cycem na wierzchu. ;-) Dzisiaj mierze obwody bez miseczki i widze, ze Passionata juz w 70 jest dla mnie sporo za szeroka. Model Serenity bialy w 70F naciagal sie wlasnie w reku jak guma do zucia. A tego Nolita Light w 70-tkach nie robia, to rozciagliwosci w tym rozmiarze sprawdzic nie moge. Nie wiem w czym jestem niewiarygodna? Tylko dlatego, ze inaczej oceniam rozciagliwosc stanikow przed uswiadomieniem i po? Czepiacie sie. Nawet nie wiem po co sie tlumacze. ;-)
@pierwszalitera - A czy mierzyłaś jakieś 65 ? bo może Twoja obecna chęć noszenia 70 bierze się z braku porównania ?
Większość z nas po uświadomieniu nie jest już przesadnie pewna swojego rozmiaru (nic w stylu "od liceum noszę 75B"), co jakiś czas mierzymy się, sprawdzamy nowe rozmiary, bo może okazać się, że nastąpiła migracja, zmiana któregoś obwodu i trzeba kupować nowe staniki.
pierwszalitero, chciałabym się spytać, czy Tobie się oby na pewno dobrze oddycha? bo ja nie wiem czy to dla Ciebie nie jest bolesne, że masz pod biustem na wydechu ciasno mierzone 76cm, a jak sama piszesz Twoje staniki rozciągają do 78-79cm. Przecież klatka piersiowa rozciąga się na wdechu więcej niż 2-3 cm....
Poza tym chciałam się zapytać jaką w ogóle odczuwasz między stanikiem 70F a 80B, skoro ta Twoja 80tka jak sama pisałaś rozciągsała się do 80cm. Skoro obydwa staniki są na tyle samo w biuście i 80B ma minimalnie węższy obwód (2cm), to nie potrafię sobie wyobrazić faktycznej różnicy w komforcie noszenia...
Poza tym jeżeli kupujesz staniki z obwodem 80, które rozciągają się do 80cm, to gratuluję - trafiłaś na idealny stanik i nie widzę sensu zaniżania obwodu przy kupowaniu.
Wg tabeli obwodów, baaaardzo mały % z z nas nosi stanik z obwodem 2-3cm większym i są to staniki zwykle określone jako "nowe", potem już się rozciągają... Więc chyba się ściskasz stanikami bardziej, niż 99% z nas...
@Magdalena - No sluchaj, ja sie mierze prawie co drugi dzien i miarke mam na stoliku przy lozku. :-) Ja nie jestem pewna zadnego rozmiaru, zwlaszcza, ze obwod biustu i pod zmienia mi sie o kilka centymetrow w zaleznosci od cyklu. To sprawia, ze raz dobra jest miseczka 70E (przy 76/92), a kilka dni pozniej wskakuje do 70F (76/94). A przed samym okresem chodze w fullcupie 75F (78/96), bo wszystko inne jest za male i za ciasne. Moze sprobuje jeszcze jakies luzniejsze 70G na takie dni. A gdy obwod 70 zacznie mi latac, to sprobuje 65. Dlaczego nie? Ja nie mam specjalnej checi, albo niecheci do jakiegos konkretnego rozmiaru. :-)
@agafka88 - Juz napisalam, ze tej wymierzonej 80-tki nie nosilam. W nowym staniku 80B obwod wydawal mi sie (wtedy) dobry, ale jak chyba wiesz, ze obwod to nie wszystko. Miseczka 80B miala fiszbine wbijajaca sie w bok piersi, czyli miska dla mnie za mala. I na pewno obwod tez by sie z z czasem mocno naciagnal. A jezeli chodzi o 70-tki naciagajce sie do 78-79cm, to owszem, na poczatku sa ciasne. Tak ciasne, ze nie nosze nowego stanika na poczatku dluzej niz kilka godzin. Ale jakos te 79cm wystarczaja do oddychania. ;-) Dwa z moich modeli Chantelle nosze jednak po kilku miesiacach ciagle na najluzniejszej haftce. Dlatego nigdy nie myslalam o 65-tkach. A roznica miedzy 80B a 70F jest taka, ze 70F ma fiszbine na cala piers, biust lezy wyzej i ladniej, nie mam odgniecen od ramiaczek, ktore uwazalam wczesniej za normalne i zrobila sie miedzy piersiami dolinka. To kilka zalet, z ktorych nie chce zrezygnowac. A jak chce zupelnego komfortu, to chodze bez stanika. ;-)
PIERWSZALITERO przeczytałam wszystkie komentarze i całą dyskusje z Twoim udziałem.. moge powiedzieć tylko tyle że zazdroszcze Ci. Należysz do bardzo wąskiej grupy osób które nosząc rozmiar 75c czy tam 80D (podawałaś ich tyle róznych ze już straciłam rachubę ale wszystkie w tonie 70-80 i B-D) Znaczy że wpisujesz się w standardowy obraz kobiety w/g ogólnie dostępnych producentów bielizny i wiesz co? Ciesz sie! mozesz sobie wejść do każdego sklepu i kupić stanik albo 20 nawet Ja posiadając rozmiar 65F nie mam takiej możliwości i oferta takich firm w których Ty sobie mozesz kupić bielizne, zwyczajnie mnie śmieszy przez łzy. Szczególnie hasło "dobierz właściwy rozmiar stanika" zasługuje w tym kontekście na miano bzdury roku. Przyłączam się do gratulacji za wpis i trafny opis imprezy
z całym szacunkiem, ale czytając Twoje wypowiedzi odnosze wrażenie, że poprostu lubisz mieć zupełnie odmienne zdanie nawet jeśli nie masz racji (a może zwłaszcza wtedy)
Pozdrawiam i życze wszystkim dobrego podtrzymania w każdych warunkach hehe ;-)))
My w Polsce marudzimy, że nie mamy bra-fitterek....Przecież mamy! Twórczyni Stanikomanni są lepsze(!) od tej babki w Wielkiej Brytanni....
Nejlepsze jest to,ze kobieta wychodzi z takiej "imprezy" z "doskonale" dobranym stanikiem i jest przekonana,ze powinna nosic 57b albo 70 b...
"Ja się znam, 30 lat staniki sprzedaje! 70F to to samo co 80E!"
Uwielbiam te baby ze sklepów z cyckonoszami. Są wspaniałe. Moja kobieta ma zawsze ubaw jak wychodzimy ze sklepu. A ja się zawsze zastanawiam nad oceną z matematyki owych pań, bo jak żesz matka o wątpliwym stopniu prowadzenia się 80=70? Nie ponimaju!
Rogalska strasznie się podniecała tą imprezą w dzień dobry TVN, ale widać, ze to dupny syf. Jak będą robić taką imprezę w trójmieście chętnie się wybiorę ze swoją laską i poszydzę z pań brafitterek z 80D=70F (czy jakoś tak), bo to druga najlepsza rzecz jaką może sobie wyobrazić mężczyzna idący ze swoją kochanką na cyckowe zakupy ;)
Pozdrawiam
Malkoff miłośnik dużych cycków (tudzież dużego biustu - wedle upodobań) (swoją drogą cycki są lepsze od biustu, bo są dwa, a nie jeden ;)
jeden komentarz dotyczący beżowych staników.
Otóż to prawda - wizażyści, styliści, ogólnie osoby zajmujące się modą, polecają zakładanie pod białą wyjściową częściowo prześwitującą bluzkę właśnie stanika w beżowym, cielistym kolorze.
Słyszałam, że to jest mocne uchybienie, jak założy się biały stanik pod taką bluzkę (to, że się odznacza to fakt)
Nie rozumiem czemu autorki w tym kontekście napisały o "namiotach". Stanik w takim odcieniu można dostać obecnie w ofercie wielu firm, oczywiście nie mówię tu o rozmiarach, ale o fasonach, które są takie same jak i w innych kolorach.
Bo co innego jak masz do wyboru beż, beż i beż, a co innego jak beż jest jedną z opcji. Mnie bezowe staniki zawsze brzydziły, ale zamówiłam jeden, o zgrozo. Potrzebuję właśnie pod jasne bluzki, wolałabym biały ale akurat tego modelu nie robią...
ja mam taki jedyny beżowy...
fason beznadziejny tzn nie trzyma biustu, ale kupowany pod konkretną sukienkę... (już pominę rozmiar ;) )
http://image.ceneo.pl/data/products/6...
Hm, czy na tym dobieraniu były tylko modele bazowe? Bo to co widać na zdjęciach- bez rewelacji. Ten przedostatni stanik to jeszcze jeszcze, ale reszta... gdzie te koronkowe cudeńka? Gdzie ta francja-elegancja?
Reportaż świetny, bardzo dobrze mi się go czytało :). Mam nadzieję, że będzie takich więcej.
W dyskusji na temat Chantelle nie będę się wypowiadać bo nie znam się, nie nosiłam.
kurcze tak sie napaliłam na to ,,wielkie przymierzanie,, a tu taka lipa. 150 km przebyłam i tak sie rozczarować- WSTYD. Taka impreza była organizowana z myślą o takich jak ja Biuściastych i tęższych, które naprawdę mają kłopot z dobraniem biustonosza. Rozbawiło mnie to, że mając 90 pod biustem pani pokazała mi tylko 2 modele i to takie powiem szczerze paskudne. Powiedziałam ok, a może w sklepie na górze coś dostane a tam lipa straszna 90 w ogóle nie miały ha ha ha. Stałam ponad 4 godziny i nie było to tego warte.Prawdę mówiąc te Złote tarasy to strasznie przereklamowane, klima na najniższym poziomie. Pociesza mnie tylko to ,że w dzisiejszym programie Dzieńdobry TVN przez moment byłam w TV haha. Pokiwałam tylko głową z niedowierzaniem jak to w super świetle wszystko było pokazane. Pozdrawiam wszystkie stojące Panie do przymierzalni biustonoszy firmy Chantelle.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.