Sekrety Victorii

Kiedy nieuświadomione stanikowo Polki marzą skrycie o szufladzie pełnej buduarowych Triumphów, amerykański mężczyzna po drugiej stronie Atlantyku wzdycha na myśl o swojej partnerce odzianej w bieliznę Victoria's Secret. VC, budujący swój image wokół "seksownego luksusu", szyje biustonosze w porażającej rozmiarówce 70-90, A-DD. Na nasze biuściaste nieszczęście, marka ta cieszy się ogromną popularnością, o czym świadczy choćby fakt, że rozsyła katalogi do ponad 400 milionów klientów rocznie!
Na rodzimym rynku marka Victoria's Secret jeszcze nie zaistniała w pełnej krasie - choć można podobno kupić jej bieliznę w sklepie Lanoro przy placu Konstytucji w stolicy. Zamiast frustrować się w przymierzalni Lanoro faktem niedopasowania do rozmiarowych standardów VC, warto wpierw spojrzeć na markę z zimną krwią. Bo Victoria's Secret, mimo ochów i achów, jakie wzbudzają jego niby-super-ekskluzywne pokazy mody, jest marką potwornie tandetną!
Rokrocznie urządzane przez VC pokazy mody z udziałem crème de la crème światowego modelingu to kabaret pierwszej klasy - czy tylko w moim odczuciu?
Co my tu mamy? Heidi Klum i Karolinę Kurkovą w kuso-ciasnych staniczkach, neony "SEXY" na ścianach, srebrzącego się cekinami Seala, którego występ upiększają chórki a la gospel - śpiewające "hallelujah". Wszystko przyprószone sztucznym śniegiem...
Podejrzewam, że nawet gdyby VC produkował staniki w rozmiarze 65H, kupowałabym je możliwie najdyskretniej i szybko wypruwała metki. Jednak zdaniem menedżerów VC, którzy od lat konsekwentnie stosują jedną strategię marketingową, taki właśnie wizerunek kobiecości i bielizny sprzedaje się najlepiej... amerykańskim facetom.
Pierwszy sklep Victoria's Secret powstał w 1972. Jego właściciel, Roy Raymond, czuł się bardzo niekomfortowo kupując bieliznę dla żony w sklepach z normalną obsługą. Dlatego postanowił stworzyć sklep samoobsługowy, w którym mężczyźni będą mogli dyskretnie nabyć bieliznę dla swoich partnerek, oraz wydawać katalog wysyłkowy - również ułatwiający zakupy nieśmiałym panom. Siłą rzeczy, marketing takiej marki musiał być profilowany według tego, co - wydawało się - podoba się facetom. Szczupłe supermodelki, wiele odsłaniające kusidełka, hasła "twoja żona będzie sexy" (jak Heidi Klum) i "pokaż jej, że stać cię na luksus" (mimo że staniczek z nowej kolekcji VC kosztuje średnio 75zł).
Niestety, menedżerom VC tylko wydawało się, że posiadają wgląd w sposób myślenia facetów. Marka notuje systematyczny spadek osiągnięć. Zeszłoroczna sprzedaż spadła o 8%, a akcje Limited Brands (właściciela VC a także innej bieliźnianej marki, La Senza) spadły do poziomu 15% (za money.pl). Wybuchł także skandal związany z urągającym podstawowej przyzwoitości traktowaniem osób zatrudnionych przez jordańskiego dostawcę Victoria's Secret. Na uszycie jednego staniczka wartego 40 dolarów, pracownik ma 3 i poł minuty, za co dostaje aż 4 centy.
Morał z bajki o Victoria's Secret płynie jeden - potentaci rynku bieliźnianego to firmy tworzone przez mężczyzn i dla mężczyzn. Czy dojrzeją kiedyś do decyzji o zmianie oferty i wizerunku na bardziej biusto-kobieco-przyjazny?
Dziękuję Ellenie za podesłanie linka do fotek z pokazu VC.


Komentarze: 33 / Dodaj komentarz »
najgorsze ze wygooglalam tez zdjecia na ktorych widac blizny po jej operacji powiekszenia biustu, i osysaniu tluszczu koszmarne jak tak mozna siebie okaleczac...
O matko jedyna !!!!!
Auuu... Okropność.
A kogo ona grała w "BL"??:)
Auaaaa... Swoją drogą, czy niesilikonowy biust mógłby wyprodukować aż taką bułkę? Raczej stawiałabym, że poszedłby w dół... A tej pani musi być poza tym okropnie niewygodnie w szyję.
az glowe pochylila :) ciekawe jak cos takiego wyglada przy wyprostowanych plecach
Boże, czy ona lustra nie ma??
Butters, IMDB mówi, że grała Bunny Lebowsky. W sumie, nie pamiętam dobrze, ale nadaje się:)
Rzeczywiście, grała Bunny w The Big Lebowski, ale nie można powiedzieć, że była gwiazdą tego filmu. Miała raczej rolę tysięcznoplanową=)
Drobny koszmarek :/ zastanawiam się, po co robić sobie operację powiększania piersi, aby potem prezentować się w taki sposób. Chyba miało być ładniej, a nie brzydziej?
Obejrzałam ten pokaz i w gruncie rzeczy całkiem mi się podobał, ale jako takie widowisko sceniczne z pogranicza seksu i Bożego Narodzenia (ten płaszcza a'la choinka był świetny).
Ale nie jako pokaz bielizny ! większość modelek była tak ubrana, żeby nie było widać tyłu stanika i tyłu majtek (może dlatego, że te 70 są spięte agrafką ?). Nie można było się przyjrzeć jakie modele firma wypuszcza ico tu jest bielizną do sprzedaży a co tylko rekwizytem do zdjęć (np. te kubraczki). Generalnie fajny wpis.
Jeśli VS opanuje polski rynek, zrobi biuściastym krecią robotę gorszą niż TriumPH i Chantelle razem wzięte. Bo tu powiew luksusu, jakim wioną supermodelki, będzie jeszcze bardziej ożywczy. A równanie "bułki znaczy sexy" wdrukuje się na amen.
Ciekawa notka i cieszę się, że coś nowego się wreszcie pojawiło :) Byłam rozczarowana brakiem jakiegoś mini-reportażu po warszawskim zlocie z Effuniak.
Z całym szacunkiem do cudownego głosu Seal ;-) pokaz jak dla mnie mocno kiczowaty. Ale amerykański do szpiku kości.
Dziewczyny, a co myślicie o http://www.agentprovocateur.com/ ? Ostatnio mają dobrą passę w "wybiórczej". Jak się bliżej przyjrzałam, to rozmiarówkę mają raczej ubogą. Ale ich styl promocji i zdjęcia o wiele bardziej mi odpowiadają, niż VS :-)
Mam jeden komplet z VS, kupiony 10 kilogramów temu, też był niedoskonały rozmiarowo, ale leżał świetnie. I jest tak cudny, że dalej wyciągam go czasem z szuflady i czekam czasów, aż coś podobnego wyprodukuje ktoś na jakieś 32H...
VS ma tragiczną rozmiarówkę, ale mam do niej sentyment - zawsze znajduję jakieś modele cudnej urody... I to ciuchy mają fajne, w sweterki i topy wchodzi większy biust bez problemu i rozmiarówka jest przyjazna kobietom - mieszczę się w M, nie w jakieś kosmiczne xxl, jak to bywa w polskich sklepach...
Brrr... Kicz ociekający kiczem. Mnie sklepy VS bardzo rozczarowały - byłam w co najmniej trzech w Bostonie i jednym w Nowym Jorku i jedyne, co mi się podobało, to była bielizna Intimissimi, którą też mieli w salonie. Poza tym, nawet wtedy - przed uświadomieniem - nie podobał mi się ten bardzo agresywny, strasznie seksistowski marketing VS - musisz mieć naszą bieliznę, żeby podobać się facetom plus musisz kupić naszą bieliznę swojej kobiecie, żeby dobrze wyglądała.
A tutaj pasek z mojego ukochanego komiksu - pokazuje, kto dostaje te katalogi VS ;-):
http://img165.imageshack.us/my.php?im...
Okropny ten pokaz. Tandeta okropna, nawet nie obejrzałam do końca. A staniki VS też kiepskie.
A mi się wzornictwo VS podoba bardziej niż Freyi, Charnosa, Fantasie i Panache. Podobnie Intimissimi. I Agent Provocateur. Triumpha nie lubiłam nigdy. Szkoda, że te firmy mają tak ubogą rozmiarówkę, a za skandal z produkcją wielki minus dla VS. Jakości VS nie znam.
Natomiast ich pokazy traktuję bardziej jako rozrywkowe eventy i cała ta kiczowata otoczka, anielskie skrzydełka, piórka, stelaż "gwiazdeczki", zielony choinkowy płaszcz, atmosfera zabawy, uśmiechnięte supermodelki, każda z superfryzurą, opalona itp itd- nawet mi się podobają. I wolę popatrzeć na taki pokaz, niż na najnowszą kolekcję Diora prezentowaną przez kościste, androgeniczne modelki o "nietypowej" urodzie i z zaciętym wyrazem twarzy. Może to antyfeministyczne, może proste, ale czasem lubię popatrzeć na tego typu pusty "american dream". Tylko później mnie nachodzi refleksja, że im człowiek głupszy, tym szczęśliwszy;)
Dla mnie najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, ze ile kobiet znam noszacych VC to mimo zlego rozmiaru JAKOŚ wygladają. Nie tak źle jak w zle dobranym Triumphie, czy innym...
Ja osobiscie nie lubie ich ciuchowej rozmiarowki, wtedy juz na prawde dostaje kompleksow bo wszystko ze mnie spada! :/ A ciuchy fajne maja!
@Szelmiasta: pasek rewelacyjny, uśmiałam się do łez:)
@Rosemary: W Agencie podoba mi się sposób prezentowania bielizny - z taką zadziorną pikanterią. Ale za rozmiarówkę powinni dostać niezłe lanie, niestety. Ztcw, Kasica_k jest fanką Agenta:)
A propos ciuszków VC: zamówiłam sobie swego czasu ich katalog i zakochałam się w jednej kiecce (twist dress), z takim węzłem jakby na dekolcie. Potem chciałam ją upolować na Allegro, o dziwo - była, ale jak zobaczyłam zbliżenia i te wąziutkie zakładki materiału, postrzępione szwy i ordynarny dżersej, z którego była zrobiona, to odkochałam się całkiem szybko. Nie wiem, nie byłam nigdy w stacjonarnym VC, ale wydaje mi się, że pod względem jakości, to VC nie jest na poziomie oferty niemieckiego New Yorkera:/
@Babajaga: Wiem, wiem, przepraszam za brak reportażu ze Zlotu:) Może uda mi się jeszcze jakoś poprawić i poruszę tematy okołozlotowo-okołoeffuniakowe:)
abstrahujac od strasznego kiczu, jak sie zastanowic, to wiekszosc firm na polskim rynku tez uwaza, ze reklamy bielizny maja lechtac meskie libido :/ nie dotarlo, ze w wiekszosci to *my* kupujemy sobie bielizne? odrzuca mnie od pan typu softcore tanie porno, niezaleznie od tego co dana marka produkuje. a firmy brytyjskie, malo ze reklamy maja sympatyczne, to jeszcze fajnie dobieraja modelki do profilu danego producenta (mloda "skandynawska" bogini do freyi, wysmakowany, nieco wiktorianski rudzielec do masquerade etc :)).
A ja mam pewną hipotezę na ten temat. Otóż przeciętny net-sklep polski targetuje się właśnie na facetów. Być może założenie jest takie, że polska kobieta kupi sobie bieliznę w normalnym sklepie, a Internet jej do niczego nie potrzebny - wciąż bardzo mały procent ludzi w Polsce w ogóle uważa net za pełnoprawne, czy nawet lepsze miejsce robienia zakupów. A facet, jako że do sklepu ze stanikami wstydzi się nawet wejść (przeciętny Polak to osobnik pełen najróżniejszych zahamowań), będzie szukał właśnie sklepów netowych. I to do nich ma owo soft-porno przemówić przede wszystkim.
Bardzo ciekawa notka, Mauzonko. Jak już wspominałam gdzieś, niezwykła trendowość i ekskluzywny nieomal image marki Victoria's Secret w Polsce jest dla mnie zagadką. Może to tak, jak z kosmetykami Body Shop - dopóki były dostępne jedynie za granicą i na Allegro, szał trwał. Teraz chyba nie budzi aż takich emocji :)
Agent Provocateur jest moją ulubioną wizualnie marką bieliźnianą, niestety rozmiarówka nie ta.
O, właśnie dotarło do mnie, że chyba miałaś, kokainistko, na myśli marki dostępne naziemnie, niekoniecznie netowo :) No cóż, to wirtualne skrzywienie chyba jest symptomatyczne :)
kasico, naziemnie w sumie juz od dluzszego czasu i tak nie mam okazji ogladac :> chociaz samanta czy firma-ktorej-imienia-nie-bede-wymawiac akurat calkiem niezle sie na tle ogolnym prezentuja. zreszta zdjecia w sklepach net pochodza czesto z katalogu producenta, wiec wszystko jedno czy netowo czy stacjonarnie...
a netowo chyba jeszcze tylko jedzenia nie kupuje :D
Ja mam do VS nieustajacy dostep - ich sklepy sa w kazdym centrum handlowych, i tony katalogow od nich dostaje. Jak tu przyjechalam VS jawila mi sie jako stanikowy i ubraniowy raj... Jesli chodzi o ciuchy - jakosc jest dosc przecietna, (kupowalam topy, spodnie) i zbyt droga jak na to co soba reprezentuje. Staniki tez kupowalam przed uswiadomieniem, wylatywaly mi z nich cycki na potege, nie mowiac o bulkowaniu...
Ale po pewnycm czasie zaczelam dostawac katalogi od innych firm - wyglada na to ze VS sprzedala moje dane, i niektore katalogi sa bardzo fajne. Znacznie ladniejsze ciuchy sa tu: www.bostonproper.com :) VS sie moze schowac:) Ale staniki tez niestety maja w tej samej rozmiarowce co VS...
I tak OT. O wlasnie, co z tym sklepem-salonikiem effuniak? I jak to bedzie dzialac? Cxy trzeba bedzie przyjsc, dac sie obmierzyc i effuniak bedzie szyc (wtedy bede musiala poczekac do powrotu ze Stanow:(), czy bedzie rzomiarowka do kupienia?
@AleksandraLM: Effuniak obiecała mi zdradzić trochę swoich sekretów na łamach tego bloga, więc niebawem - mam nadzieję - ukaże się wywiadzik na temat jej planów na przyszłość:)
Dla mnie w ogóle pomysł widowiska "z pogranicza seksu i Bożego Narodzenia" jest chory.
A marka, cóż, dawniej marka oznaczała jakość produktów, dziś pokazuje tylko, kogo stać na lepszych marketingowców.
Pamiętam, jak kilka lat temu słuchałam ze zdziwieniem o Amerykanach, którzy nie potrafią oceniać jakości kupowanych rzeczy, więc kierują się metką/ceną. Brzmiało to dla mnie, jak nieumiejętność odróżnienia smaku słodkiego od słonego. A teraz nawet w Polsce takich osób jest coraz więcej. I dzięki temu takie firmy się utrzymują.
W całym pokazie najmniej ciekawa była bielizna.
ktos juz nie pamietam kto, pytal o Agent Provocateur... Mialam ostatnio okazje zajrzec do ich sklepu - wlazlam tam zreszta specjalnie obejrzec, bo cos kajarzylam czy z Lobby czy wlasnie stad ze ktos wspominal i chcialam zobaczyc... Rozmiarowka - taka jak w VS...:/ szczerze mowiac nic specjalnego... Zaluje tylko ze nie poprosilam o dobranie mi stanika i nie zrobilam show z crash testem coby ukazac tamtejszym ekspedientkom nieadekwatnosc ich rozmiarowki...:/
Hej, a dzis yahoo donosi, ze saniki VS maja w sobie formaldehyd i wywoluja reakcje alergiczne! Ciekawa sprawa, bo ktos chce im wytoczyc proces. Nigdy nie mialam stanika VS, wiec nie moge sie wypowiadac o jakosci noszenia itp., ale na pewno nie jest to moje wzornictwo.
@kakabubu, rzucisz linkiem o tym formaldehydzie ?:)
http://abcnews.go.com/GMA/story?id=62...
na przykład po tym linkiem - ale wiele serwisów o tym pisało, ja akurat oglądałam filmik, który mi się wyświetla na głównej stronie yahoo - i to trudno podlinkować, ale google zapewne ci podpowie, o co konkretnie chodzi z tym procesem. Być może to jakiś szantaż przemysłowy (jak to w Ameryce :-)), a być może sprawa osiągnie jeszcze większy rozgłos. Kurcze, mam nadzieję, że moje staniki uszyte są z normlanych tkanin typu bawełna bez dodatku jakichś trucizn! :-))) Tak na marginesie, marzę o stanikach jedwabnych w tej rozmiarówce typu 65e - to by był komfort! pozdr.k.
Znowu po czasie, ale wątek o figurach jakoś mnie poniósł w stronę ich pokazu z 2008r. Zdjęcia:
http://www.skinnyvscurvy.com/heidi-kl...
Może ktoś ma linki do pokazów z innych lat?
W każdym razie chciałam ocenić jakie typy figur mają ich modelki i niestety mało figir widać i w sumie mało bielizny. Dodatki biodą wszystko. I pomyśleć, ze na kimś o figurze np. Kelly Brook nie trzebaby było doczepiać skrzydeł, pasów i brokatów by pokazać kobiecość.
To taki absurd: najpierw każą tym modelkom być takie beztłuszczowe i umięśnione a potem, żeby pokazać kobiece kształty na nich muszą im dobierać krzykliwe ozdoby, które kreują wszytsko. Bez sensu.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.