Susan Sarandon przedstawia: Stanikowe Grzechy Gwiazd
Susan Sarandon, amerykańska gwiazda doceniona Oskarem (najepsza aktorka pierwszoplanowa 1995), mogłaby uczyć dziewczęta całego świata, jak źle dobranymi kreacjami pozbawiać biust wszelkiej naturalnie mu przysługującej klasy.

Sarandon urodziła się w roku 1946; chcąc nie chcąc trafiła swoją młodością w hippisowską modę na powrót do natury. Być może stąd właśnie wzięła się jej ostentacyjna niechęć do staników. Susan bez stanika widać i na zdjęciach z lat 80., i na tych z czasów kampanii wyborczej Baracka Obamy. Na marginesie — aktorka obiecywała Ameryce, że jeśli McCain wygra wybory, ona sama wyjedzie z kraju. Złośliwcy komentowali: "ci liberałowie... obiecują i obiecują, a potem i tak nic z tego nie wychodzi".
Wracając do tematu: nie uważam, żeby pokazywanie się bez stanika było jakimś strasznym przestępstwem i szczególnym blamażem. Jednak dobrze dobrany stanik, zwłaszcza na obfitym biuście, podkreśla klasę kobiety. To tak jak z obuwiem — aktorka stąpająca po czerwonym dywanie bosą piętą będzie wyglądać nieco mniej dystyngowanie niż aktorka w eleganckich sandałach na obcasie.
Moim zdaniem Sarandon w swoich współczesnych kreacjach, paradująca bez stanika i z głębokimi dekoltami, tworzy sobie wizerunek osoby, do której nigdy nie dotarło, co to znaczy nosić się z klasą. A miała na to, przyznajmy szczerze, całkiem sporo czasu. Choć trzeba oddać aktorce honor — kondycja jej ciała i skóry ani trochę nie wskazuje, że skończyła już 60-kę. Sądzicie, że to dzieło skalpela, czy właściwej pielęgnacji?
Zdjęcia pochodzą ze stron: theerant.yuku.com, filmrecensiepagina.nl i 101lifestyle.com. Dziękuję Golfstrom za zwrócenie mi uwagi na koszmarne umiejętności stanikowe Susan Sarandon:)


Komentarze: 39 / Dodaj komentarz »
O rety, wszystko mi opadło z wrażenia (złego...) :O
No cóż, estetycznie to to nie wygląda... Na pierwszym zdjęciu to jakby zaraz miała jej sie zsunać sukienka, chociaż chyba ma jakiś stanik na sobie(???)
Aj, biedne te Amerykanki... Współczuję tym, które zechcą sie na gwieżdzie wzorować.
O matko i córko! 1 i 3 fotka to istna tragedia... Ycik chyba ma rację, to coś wystającego w kolorze balkonetkowego tła może być stanikiem ;)
Straszne w tym wszystkim jest to, że gdyby ta kobieta nosiła się jakoś po ludzku, to mogłaby wyglądać naprawdę pięknie jak na swój wiek... Chociaż ta operacja nosa to chyba był zdecydowanie zły pomysł :/
i niech mi ktoś jeszcze powie, że buły są sexy :(
Uwielbiam ją oglądać w filmach, ale tutaj rzeczywiście straszne stanikowe grzechy :). I faktycznie, na pierwszym zdjęciu widać ramiączko i mostek. Jeśli to stanik, a nie jakaś super-atrapa doszyta do sukienki, to rozmiar jest dobrany niesamowicie fatalnie.
Aua, aua aua!
BTW nie rozumiem po co nosić stanik w którym wygląda się tak samo jak bez niego.
Piękna kobieta, o ładnym biuście i się tak marnuje... Aż szkoda na to patrzeć, naprawdę.
O rany... Przychodzi mi do głowy tylko jedno - kobieta w życiu nie miała na sobie idealnie dobranego, wygodnego biustonosza. Bo nie wierzę, że DOŚWIADCZAJĄC takiej wygody, można się dobrowolnie decydować na miażdżenie piersi kiecką z drugiego zdjęcia.
Jeśli chodzi o trzecie zdjęcie, to ja bym się na taką kreację nigdy nie zdecydowała - ale wiem, że niektóre kobiety lubią puszczać piersi samopas;) Jednak w autentyczne przekonanie, że za ciasna kiecka nr 2 wygląda dobrze i jest wygodna, nie uwierzę nigdy;)
Nie podoba mi się, że krytykuje się kobiety za nienoszenie staników i wypowiada o nich jakoby nie były z klasą. Biust bez stanika jest jaki jest, wiele z nas, nawet te młodsze, nie mają kształtu idealnego. Nie widzę jednak powodu, dlaczego miałybyśmy pokazywać się światu tylko w jabłuszkowych stanikach. To przecież tylko jedna z opcji i też tylko dopasowanie do narzuconego wzorca piękna. Natomiast świadoma akceptacja swojego naturalnego ciała, niezależnie od wieku, to dla mnie wartość nie do pogardzenia. Dlatego Sarandon to dla mnie kobieta z wielką klasą. Podziwiam ją za pewność siebie, ma po prostu w nosie czyjeś kompleksy.
Ja też uważam, że chodzenie bez stanika to żaden grzech, chociaż sama akurat czuję się tak niezbyt komfortowo. Na pewno jest to niczym wobec epatowania gołym kroczem przez Britney Spears ;) Jednak o ile sam brak stanika jestem w stanie zrozumieć (nie do każdej sukienki można go zresztą włożyć), to niedopasowanie sukni numer 2 woła o pomstę do nieba - przecież to coś nie mieści nawet 1/3 jej biustu. W stroju dopasowanym do figury wyglądałaby znacznie lepiej, niezależnie od posiadania stanika czy też nie.
BTW. Szczerze marzę o takiej kondycji biustu, gdy będę w jej wieku :)
@pierwszalitera: nie piszę, że Sarandon to kobieta bez klasy. Piszę, że dobrze dobrany stanik podkreśla klasę, a źle dobrany lub jego brak - nie. I myślę, że analogia do noszenia/nienoszenia butów nie jest taka do końca nietrafiona:)
Hmm w latach '70 w filmie "Rocky Horror Picture Show" miała znacznie mniejszy biust. :D I oczywiście podjeżdżający obwód hehe.
@mauzonka: Nie mam nic przeciwko krytykowania źle dobranego stanika. Kreacja nr. 2 jest moim zdaniem beznadziejnie dobrana. Nawet pierwszej sukienki można się od biedy przyczepić, bo istnieje w niej coś na biust, co jakoś nie pasuje do biustu modelki. Ale na trzecim zdjęciu aktorka nie ma stanika, ani żadnego ustrojstwa na biust, więc moim zdaniem nie ma co komentować. Dla mnie brak stanika nie jest brakiem klasy, chociaż rozumiem, że ktoś może być innego zdania. Uważam jednak, że nawet mała insynuacja, że naturalny biust bez stanika świadczy negatywnie o kobiecie jest bardzo niebezpieczna. Obojętnie, czy mamy na myśli problemy obyczajowo-moralne, czy po prostu tylko gustowe. Walce z bułkowym terrorem mówię tak, ale kreowaniu innego wizualnego musu, zdecydownie nie. Bo z takich rzeczy biorą się potem zrozpaczone posty kobiet, że niby w staniku biust wygląda ok, ale bez, to nikomu nie można pokazać. Dla wielu też link do galerii normalnych biustów okazał się zbawienny.
I nie jest to osobisty atak na autorkę tekstu, tylko zwrócenie uwagi na problem. Bo chyba nie chodzi o wytykanie innym kobietom "brzydkiego" biustu, którego nie wolno w takim stanie (bez stanika) pokazywać?
@pierwszalitera: w pełni się z Tobą zgadzam. A od insynuacji, że biust bez stanika to zło, odcinam się sekatorem:)
A ja sie Wam po cichu przyznam: mi sie tam fotka numer trzy podoba. Mimo braku stanika. Naprawde ma to swoj urok, choc daleki od lansowanego standardu.
Aczkolwiek do wydania ostatecznego sadu, wolalabym zobaczyc calosc kreacji.
PS pogoogle'alam sobie. Butters chyba ma racje, bo nie znalazlam ZADNEGO zdjecia, na ktorym mialaby dobrze dobrany stanik. To faktycznie, jak ma sie do wyboru opcje tak wygodne, jak z fotki numer dwa, to nie ma sie czemu dziwic, ze sie od nich ucieka.
A ksztalt biustu ma mniej wiecej ten sam, co w mlodosci, moze go tylko nieco wiecej. ;)
Pierwszalitero, ale na zdjęciu nr 1 ona ewidentnie ma stanik. Wprawdzie jedno z ramiączek spadło, ale drugie cały czas dzielnie wbija się w ramię. A dzięki temu, że biust jest prawie całkiem na wierzchu, można próbować strzelać, o ile za szeroki nasza gwiazda ma obwód. 2-ka byłaby ok, gdyby tylko miseczki sukienki były właściwej wielkości, a do trójki w zasadzie nie mam uwag. Bluzka (czy co to jest) ma styl hippisowski, a chęć pokazania doskonałego stanu piersi w jej wypadku nawet mnie nie dziwi.
Natomiast zwracam tu Waszą uwagę, że to kolejny przykład kiepskiego wyglądu gwiazd na czerwonym dywanie (co się tak znowu często nie zdarza). Więcej czasu jednak spędzają kręcąc filmy, a tam już są w nieco lepszych rękach.
@maith: Dla mnie pierwsze zdjęcie wcale nie jest takie ewidentne. ;-) Nie chcę się jednak sprzeczać i przyznałam już przecież, że można się do tego zdjęcia przyczepić. Mnie chodziło o sprawę chodzenia bez stanika i ocenę naturalnego biustu. Dla mnie i widzę, że dla ciebie i turzycy też, fotka nr. 3 nie jest od razu zamachem na nasze oczy, ale pojawiły się też głosy, że tragedia. A potem porówna ktoś ze swoim biustem i uzna, że ma beznadziejne cycki, bo normą są przecież jabłuszka i powinny być nawet bez stanika, a ktoś z taaakim biustem to patologia.
okropność- tzn, to drugie byłoby jeszcze ok, gdyby jej sie ta sukienka tak nie wrzynała, ale to pierwsze? Wszystko tam dosłownie powiewa :/
Tragedia to IMO jest zdjęcie drugie. Mniejsza z estetyką, ale takie ściskanie biustu jest po prostu bolesne i chyba niezbyt zdrowe. Na pierwszym też nie jest najlepiej, bo (jak sama się, Pierwszalitero, wyżej zgadzasz) kiedy stanik już jest, to lepiej żeby był dobrze dobrany, a ten taki ewidentnie nie jest.
Do trzeciego zdjęcia uwag nie mam i, tak jak Mariska, chciałabym będąc w wieku Susan Sarandon mieć taki biust!
Swoją drogą, jeśli chodzi o kreacje ze stanikiem, to zdarzało jej się założyć może nie idealnie dobraną bieliznę, ale na pewno lepiej niż na pierwszym zdjęciu. Na przykład:
http://supersizeme.files.wordpress.co...
http://img.dailymail.co.uk/i/pix/2008...
Co kto lubi, ja bez stanika po domu nawet nie chodzę, ale jeśli ktoś czuje się swobodnie i wygodnie? Jej sprawa :)
Ale na najróżniejszych zagranicznych plotkarskich stronach Susan Sarandon przez to swoje epatowanie biustem saute uchodzi za absolutną seks bombę w pewnym już wieku. Bez mrugnięcia okiem i żartu - za SEKS BOMBĘ. Jakby miała stanik dobrze dobrany obawiam się, że o wiele mniej osób by ją zauważało. No i jest to biust naturalny, nie silikonowy, co to jest swoistym kuriozum w showbiznesie :) Naturalny, wiekowy opad, ledwo okryty? WOW! ;)
Bardzo lubię tą aktorkę. Trzeba przyznać, że wygląda świetnie i ma piękne piersi. Uważam, że w dobrze dobranym staniku wyglądałaby po prostu lepiej i byłoby to z korzyścią dla kondycji takiego pełnego biustu.
@vesper_lynd: Podoba mi się ta seks bomba. :-) To jeszcze raz potwierdza moje obserwacje, że ludzka atrakcyjność to nie tylko idealne i młode ciało. I że najbardziej pociągające (dla płci przeciwnej) są kobiety może nie odpowiadające modelom, ale lubiące swoje ciało i mające do niego pewien dystans. :-) A Susan Sarandon już zawsze pozwalała sobie na chodzenie bez stanika. W wielu jej filmach go na sobie nie ma. Może nie przepada za bielizną? ;-)
Proszę bardzo.
Susan Sarandon jest wspaniałą aktorką, co nie zmienia faktu, że notorycznie maltretuje swój biust. Albo ściska go, jak na zdjęciu 2. albo koniecznie stara sie go spłaszczyć i dociągnąć do brzucha. Z ideologicznego punktu widzenia może ze swoim biustem robić, co jej się żywnie podoba, z estetycznego musi sie liczyć z niekoneicznie przychylną oceną osób trzecich. Co mi po tym, że ktoś uważa SS za seksbombę, skoro mnie się nie podoba.
Meryl Streep też jest wspaniałą aktorą, a jednak nie mozna zaprzeczyć, że prywatnie ubiera się fatalnie.
Nie chodzi o umniejszanie klasy tych aktorek. Chodzi jedynie o kwestię stylu
"Może nie przepada za bielizną? ;-)"
Jeśli dobiera takie atrapy jak na zdjęciu pierwszym taką jak na zdjeciu pierwszym to się nie dziwie. Swoją drogą piękny ma biust. Maltretowanie go jak na zdjęciu drugim woła o pomstę. Do zdjęcia trzeciego trudno mi się doczepić, a krój tego co ma na sobie podoba mi się od dawna, tyle że biustonosz nie ma się tu gdzie zmieścić :). Ze wszystkich trzech opcji: powiewający stanik, sexy-buły czy brak bielizny zdecydowanie wybieram bramkę numer trzy.
A ja patrząc na pierwsze zdjęcie przypomniałam sobie scenkę, o której opwiadała mi córka. A było tak:
rzecz działa się w pobliżu jakiegoś bazaru, przy przystanku tramwajowym w czasie deszczu.
Wydekoltowana kobieta o rubensowskich kształtach, obładowana dwiema dużymi tekstylnymi torbami biegła do tramwaju.
Można być w 100% pewną, że miała źle dobrany biustonosz, bo w czasie sprintu biust wyskoczył jej a dekoltu.
Kobieta nie wiedziała co zrobić. Czy wstawić w kałużę torby i ratować piersi, czy pędzić, żeby zdążyć na tramwaj. Wybrała to drugie. Poprawiała się dopiero w tramwaju.
Choć było to parę lat temu, córka nie może tego widoku zapomnieć.
Wracając do SS, to zastanawiam się w jakiej sytuacji miała ona 1-szą suknię na sobie. Bo ja będac na jej miejscu bałabym się nie tylko biec, ale nawet pochylić.
Wedlug mnie wyglada po prostu niechlujnie i tyle. Na pierwszym zdjeciu wszystko jej powiewa i lat i trzyma sie na slowo honoru, a na drugim kiecka jest ewidentnie za mala, na trzecim - piersi rozplaskane calkowicie. Mozna nie nosic stanika i wygladac ladnie, a ta pani sprawia wrazenie, jakby sie ubierala w pospiechu, zupelne nie dostosowujac ubran do wymiarow.
Stanikowe (czy raczej ubraniowe) grzechy to tylko na dwóch pierwszych zdjęciach są.
Na trzecim krzywdy sobie nie robi, ubrania nie gubi, więc to tylko kwestia gustu.
No i nie wyszlo za dobrze
Zdjęcie 1 i 2 to tragedia. Na pierwszym fatalnie dobrany stanik i sukienka ledwo trzymająca się na ciele. Na drugim buły jak bochenki. Trzeciego się nie czepiam, bo jest w porządku :)
ja powiem, że mnie i zdjęcie trzecie przyprawia o gęsią skórkę. I nawet nie chodzi o estetykę, ale wygodę. Pierwszalitera może sobie pisać o chodzeniu bez stanika, ale ja wiem swoje i wiem lepiej ;) Bez stanika boli, bez stanika naciąga się skóra i bez stanika stałabym się niechybnie sensacją na ulicy czy w pracy. Dla mnie bez stanika to bez klasy.
To oczywiście wszystko kwestia rozmiaru.
@szarsz:
mnie też bolą piersi gdy chodze bez stanika i też nie widze siebie bez stanika np. w szkole :)
Ja osobiście też źle się czuję bez stanika - spływam potem podbiustnym i strasznie mi się biust buja. Jenak jeśli Susan Sarandon lubi chodzić bez stanika to niech chodzi.
Ojej, dziewczyny, przecież ja wam nie każę chodzić bez stanika! ;-) Tylko jak ktoś lubi, to czemu mu zabraniać? Stanika w wycięciu jak na zdjęciu 3 w ogóle sobie nie wyobrażam.
Ja tak jak Susan na drugim zdjęciu mam prawie ze wszystkimi przymierzanymi sukienkami ;) No ale ona to gwiazda z Hollywood, a ja przeciętna Polka, więc stylistów u mnie brak. Jej nawalili ;)
Ja tez lubie nie nosic stanika ...tak samo jak lubie chodzic boso :)
ale uwazam, ze co innego nie noszenie stanika na codzien, a co innego pokazanie sie tak na jakiejs gali na czerwonym dywanie...
tam przyjescie boso byloby tak samo nie trafione ;)
p.s. chociaz ona chyba ma jednak stanik na tym pierszym zdjeciu - kiepski ale ma ;)
dla mnie akceptowanie siebie jest ok, ale potrzeba tez troche samokrytyki, to pierwsze zdjecie jest okropne ;/ wygląda jakby sie chciała na siłe rozebrać i pokazać, ze jeszcze moze to robić, to samo nastepne. Dla mnie sa zbyt ostentacyjne. W moim rozumieniu ostentacja kłóci się z klasą. no i orbi swoim piersią krzywdę, aż czuję jak skóra ciągnie, a piersi bola niemiłosiernie brrrr
Jest ok. Miała babka ochotę się tak ubrać i ok. Miał ochotę ktoś to skrytykować i ok. Podoba się, nie podoba, wywołuje śmiech, podnosi ciśnienie, rujnuje miło rozpoczynający się poranek (trudno) - wszystko ok jest. To są tylko zdjęcia, może źle na nich wypadła, może najlepiej jak można - wszystko jeden pies. Jesteśmy w internecie, a ktoś kto przejdzie się boso po czerwonym dywanie, to stanowczo coś najlepszego co może się przydarzyć czerwonemu dywanowi gniecionemu buciorami.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.