Recenzujemy staniki, bo wiemy, że dobrze dobrane czynią cuda!

Stanikowa przedsiębiorczość

MamBra.plPolski krajobraz bieliźniany w ciągu ostatnich 2 lat zmienił się nie do poznania. Dzięki działalności Lobby Biuściastych powstało wiele sklepów z biustonoszami D+, sporo założonych przez same członkinie tej internetowej społeczności. Dziś, po wpisaniu do Google wyrażenia „stanik na duży biust”, już na pierwszej stronie wyników pojawiają się linki do internetowych społeczności biuściastych, Lobby i Duży-Biust.pl, czy rodzimych sklepów z dobrym asortymentem, jak np. Intimo4You.

KaroLine.pl
My, klientki probiuściastych sklepów, często nie zdajemy sobie sprawy z tego, ile pracy trzeba włożyć w prowadzenie stanikowego interesu. Często słychać narzekania: czemu w moim mieście nie można kupić stanika w moim rozmiarze? Kiedy wreszcie i u nas ktoś otworzy fajny sklep ze stanikami?

Dlatego zapytałam właścicielki trzech probiuściastych sklepów o ich doświadczenia w powadzeniu stanikowego biznesu. Byłam ciekawa, jakie jest ich spojrzenie na polski rynek bielizny, co uważają za największe trudności, jakie obserwują trendy. Być może dzięki temu tekstowi nowa stanikowa przedsiębiorczyni znajdzie się wśród balkonetkowych Czytelniczek? ;)

Monache.eu
Rozmawiałam z paniami z KaroLine, Monache oraz MamBra. KaroLine działa jako sklep internetowy i stacjonarny (w Zielonej Górze), już od trzech lat. Monache powstał jesienią zeszłego roku jako sklep internetowy. Za to MamBra to młodziutka bra-przymierzalnia, sprzedająca także przez Internet.

Z Internetu na ulicę
Wszystkie trzy sklepy zaczęły przygodę z handlem w D+ od sprzedaży internetowej. KaroLine zaczęło oferować usługi brafitterskie stacjonarnie, aby pozyskać nowe klientki.
MamBra właśnie planują otwarcie sklepu w lokalu, póki co służą brafittingiem we własnym mieszkaniu i objazdowo. Wyjście na ulicę wiąże się z większymi kosztami prowadzenia sklepu, ale też zwiększa liczbę klientek. Nie wszystkie przecież korzystają z e-zakupów, zwłaszcza w starszym pokoleniu.

Marketing? Wirusowo i internetowo
Potrzeba posiadania dobrze dobranego stanika zaraża niemal wirusowo. Dziewczyny z MamBra stale goszczą u siebie ciotki, babcie, siostry, szwagierki i kuzynki swoich wcześniejszych klientek. To samo zjawisko obserwuje też KaroLine. Dlatego warto, aby sklep posiadał asortyment odpowiadający różnym grupom wiekowym.

Monache i MamBra zauważają, że bardzo duża liczba klientek pojawia się dzięki akcji lobbingowej internetowych społeczności Biuściastych. MamBra stara się równiez promować w mediach mainstreamowych. Ostatnio gościły w TOK FM, wcześniej w Dzień Dobry TVN. Wzmianka o MamBra pojawiła się także w ostatnim Cosmopolitan.

Polscy producenci w peletonie
Najpopularniejsze marki wymieniane przez sklepy to nieodmiennie Panache i Freya. Ich ceny dla niektórych są zaporowe, dlatego coraz większą popularnością cieszy się Curvy Kate (w Karoline). Sklepy rozszerzają swój asortyment o polską produkcję, która powolutku dogania brytyjskie marki w zakresie rozmiarów i fasonów. W KaroLine kupimy np. staniki Kostar, Comexim, czy Dalia, w MamBra i Monache — Gaię.

Monache narzeka, że niektórzy zagraniczni producenci bielizny w ogóle nie są zainteresowani polskim rynkiem, inni za to w ogóle nie są zainteresowani sprzedażą przez Internet. Tak, jak właścicielce Monache — trudno mi to zrozumieć!

Stanikowe bolączki biznesowe
Główne problemy związane z prowadzeniem sklepu to:

  • brak zadowalającej oferty dla każdego biustu,
  • wysoka cena trochę lepszych staników,
  • mały odsetek kobiet, którym naprawdę zależy na dobraniu właściwego stanika — sklep musi włożyć wiele wysiłku w organiczną pracę uświadamiającą,
  • kłopoty z dostawcami i dystrybutorami, którzy notorycznie spóźniają się z dostawami.

Rzecz, o których sklepy nie piszą bezpośrednio, ale która ostatnio spędza sen z powiek niektórym Biuściastym, to ceny minimalne narzucane sklepom przez dystrybutorów bielizny. Skutkiem tego sklepy nie mogą samodzielnie ustalać sobie marży, rywalizując między sobą cenami. Są zobowiązane do utrzymania marży na poziomie 80 - 100%, tym samym skłaniając klientki do tańszych zakupów np. na eBay czy w Brastopie.

Wiem, że także inne stanikowe przedsiębiorczynie czytują Balkonetkę — być może także te, o których jeszcze nie wiem? Zachęcam więc do dzielenia się swoimi doświadczeniami. Jak radzicie sobie z problemami bra-biznesu? Jak promujecie swoje sklepy? Jak docieracie do klientek?

Sprostowanie: na prośbę sklepu KaroLine wyjaśniam, że „KaroLine nie chce w żaden sposób przyczyniać się do dyskusji na temat cen minimalnych”. Informacja o cenach minimalnych nie pochodzi od KaroLine, ani też od żadnego ze sklepów, z którymi rozmawiałam.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Komentarze: 59 / Dodaj komentarz »

  • malaruska
    malaruska · 23-06-09 09:09 · do góry^

    Nie rozumiem, jaki "interes" ma dystrybutor w narzucaniu stałej i tak wysokiej marży sklepom? Na mój niehandlowy rozum to nielogiczne :(

    Dodaj komentarz»
  • annyonne
    annyonne · 23-06-09 09:59 · do góry^

    To straszne z tymi cenami minimalnymi - czy producenci na prawdę uważają, że chętniej będziemy kupować produkty droższe?? zwłaszcza, że jak słusznie pisze mauzonka, rodzimi producenci mają ofertę powoli coraz bardziej konkurencyjną.
    Ja cieszę się, że powstają sklepy stacjonarne i nie chcę robić tak, że traktuję sklep jako przymierzalnię Płacąc trochę więcej za stanik stacjonarnie, płacę też za czas i pomoc udzieloną mi przez właścicielkę/ekspedientkę, a w lobbowych sklepach są one na poziomie. Ale mogę przecież wyjść z drogim brytyjczykiem albo tańszym polakiem a sklep tak samo zarobi... :)

    Dodaj komentarz»
  • ocisza
    ocisza · 23-06-09 11:32 · do góry^

    Z tego rozumiem, że sklep podpisuje z dystrybutorem umowę, w której zobowiązuje się utrzymywać cenę minimalną, a do tego w ramach tajemnicy handlowej nie może o tym głośno mówić pod groźbą zerwania współpracy?! Naprawdę przechlapane...

    Dodaj komentarz»
  • KAROline
    KAROline · 23-06-09 12:07 · do góry^

    Temat cen minimalnych nie był w ogóle poruszany w rozmowie z nami podczas przygotowywania tekstu. Wbrew naszej woli zostałyśmy wmanipulowane w sam środek dyskusji, wobec której chciałyśmy pozostać całkowicie neutralne. Uważamy, że jest to próba rozpętania burzy naszym kosztem. Jest nam z tego powodu bardzo przykro.

    Dodaj komentarz»
  • Annathea
    Annathea · 23-06-09 12:23 · do góry^

    Ja też wolę kupić stacjonarnie, niż przez net. Choćby dlatego, że nie zawsze wiem,czy stanik dobrze leży i czy rozmiar odpowiedni.

    Dodaj komentarz»
  • labellamafia
    labellamafia · 23-06-09 12:59 · do góry^

    Ja też wolę sklepy stacjonarne. Mogę sobie pozwolić na dopłacenie tych "paru" złotych więcej więc kiedy mam okazję wolę wspierać sklepy stacjonarne. Inna sprawa, że do najbliższego mam 2 godziny drogi.

    Dodaj komentarz»
  • malaruska
    malaruska · 23-06-09 13:10 · do góry^

    Moim zdaniem z notki nie wynika, ze informacja o cenach minimalnych wyszla od ktoregoś ze sklepów, ale z LB. Nie mogę otworzyć LB żeby przeczytać dyskusję. Rozumiem jednak, że problem jest drażliwy, zwłascza jeśli doda się to, o czym pisze Ocisza.
    Nie o to mi jednak chodzi.
    Jaki wg Was cel ma dla dystrybutora az taka wyskość marży? Dystrybutor i tak zarabia na tym, co sprzeda sklepom, a marża zostaje dla sklepu, więc co ma do jej wysokosci dystrybutor?
    Chodzi o to, ze towar jest niby taki kosztowny i luksusowy? :>

    Dodaj komentarz»
  • malaruska
    malaruska · 23-06-09 13:16 · do góry^

    Ps. Też jestem zwolenniczką stacjonarnego i nabiustnego mierzenia staników z fachową pomocą :)

    Dodaj komentarz»
  • mada
    mada · 23-06-09 13:38 · do góry^

    Może dystrybutor myśli, że stanikowe maniaczki to snobki i im wieksza cena tym lepiej ;>
    No,ale jak nie wiadomo o co chodzi to o pieniądze chodzi. Dystrybutor chce zarobić.

    Cieszę się, że na takim zadupiu jak woj. lubuskie mamy porządny sklep stacjonarny. Tak się lepiej kupuje niż przez internet.

    Dodaj komentarz»
  • Annathea
    Annathea · 23-06-09 13:52 · do góry^

    Wydaje mi się, że dyskusja o cenach minimalnych jest bezcelowa, bo i tak się nie dowiemy co chodzi po głowie panom dystrybutorom :)

    Dodaj komentarz»
  • asdzxc
    asdzxc · 23-06-09 15:05 · do góry^

    Ja też nie odniosłam wrazenia, że te ceny minimalne wyszły w dyskusji z którymś sklepem - wg mnie była to po prostu dodatkowa uwaga piszącej skąd takie ceny itd, a sprawa wyszła wcześniej na lobby, więc myślę, że troszeczkę reakcja przesadzona - ten dopisek na dole, że karoline nie ma nic z tym wspólnego mnie zaskoczył i aż zaczęłam czytać jeszcze raz czy faktycznie było tam do nich jakieś odniesienie :)

    Dodaj komentarz»
  • Acrobat49
    Acrobat49 · 23-06-09 16:04 · do góry^

    Bardzo cenne informacje. Ceny minimalne nie są wymyślone tylko przez producentów "stanikowych". Większość producentów stosuje taką politykę, nie rozumiem czemu się dziwicie.

    Dodaj komentarz»
  • butters77
    butters77 · 23-06-09 16:06 · do góry^

    Bardzo fajna notka! Dobrze jest poznać punkt widzenia drugiej strony:)

    PS. Też nie przyszłoby mi do głowy (na podstawie notki), że Karoline ma cokolwiek wspólnego z cenami minimalnymi:) Pozdrawiam!

    Dodaj komentarz»
  • Annathea
    Annathea · 23-06-09 22:46 · do góry^

    Hmm, czyli przy miseczce (70)F powinnam nosić już gorset, żeby mi kręgosłup nie trzasnął?

    Konstruktorzy z Freyi chyba biorą sobie do serca takie teksty, stąd ramiączko-szelki.

    Dodaj komentarz»
  • odziak
    odziak · 23-06-09 23:53 · do góry^

    Mauzonko do cholery, czy ty kiedykolwiek jakiś biznes prowadziłaś? (koniec pytania retorycznego)

    Marża 100% jest niemożliwa (nawet teoretycznie!) 80% oznaczałoby raj na ziemi. Raju nie ma.

    Zastanów się nieco zanim coś napiszesz. Tak rodzą się plotki o tym jak wszystkim przedsiębiorcom w tym kraju dobrze.

    Dodaj komentarz»
  • quleczka
    quleczka · 24-06-09 00:35 · do góry^

    to chyba po prostu blad pojec, no bo marza o ile sie niemyle to (koszt sprzedazy -koszt zakupu)/koszt sprzedazy

    czyli to jest 100% tylko wtedy gdy koszt zakupu jest zerowy ;)

    Dodaj komentarz»
  • odziak
    odziak · 24-06-09 01:15 · do góry^

    No dokladnie quleczko:)

    Dodaj komentarz»
  • asiabudyn11
    asiabudyn11 · 24-06-09 08:07 · do góry^

    Co do dystrybutora to wydaje mi się, że on też być może nie ma dowolności w ustalaniu cen. Że prawdopodobnie "trzymanie cen" na określonym poziomie pochodzi od producenta i jest wynikiem takiej a nie innej polityki cenowej. Tak na prawdę to przecież Brytyjskie sklepy też "trzymają ceny" na w pewnym stopniu równym poziomie, tyle że wyprzedają więcej i częściej i po atrakcyjniejszych cenach. Już to kiedyś pisałam, choć to zasłyszane tylko, że T&S w odcinku nt. staników w UK (chyba w "T&S ubierają Wielką Brytanię" czy rozbierają) podawały, że większość Brytyjek kupuje staniki w M&S i Debenhams'ie a nie w Panache na przykład.

    Dodaj komentarz»
  • scarlet_agta
    scarlet_agta · 24-06-09 09:37 · do góry^

    Mauzonka prawdopodobnie pomyliła marżę z narzutem. Nie ona pierwsza i nie ostatnia. ;)

    Dodaj komentarz»
  • joankb
    joankb · 24-06-09 10:33 · do góry^

    Nieprawda...
    Istnieje marża "w stu" i marża "od sta". Ta druga nazywana jest też narzutem.
    I częściej wśród nieekonomistów używana, bo lepiej oddaje rzeczywistość.
    Marża "w stu" jest po prostu mniej czytelna.

    Dodaj komentarz»
  • malaruska
    malaruska · 24-06-09 10:43 · do góry^

    Hmmm... Wikipedia głosi co następuje
    narzut: http://pl.wikipedia.org/wiki/Narzut_(...)
    marża:
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Mar%C5%BCa
    Istotnie marża jest jak dla mnie mało czytelna i nadal nic nie rozumiem... Chyba po prostu przyjmę wersję o której pisze Mada ;)

    Dodaj komentarz»
  • mauzonka
    mauzonka · 24-06-09 12:09 · do góry^

    Odziak do cholery:) Retorycznie Ci odpowiem, że owszem, prowadzę. I oczywiście masz rację, że marża liczona jako (cena sprzedaży - koszt zakupu)/cena sprzedaży, w wysokości 100%, jest możliwa tylko wtedy, gdy koszt zakupu = 0. Oczywiście, posłużyłam się obiegowym pojęciem marży, czyli marży zysku, czyli narzutu: cena sprzedaży - koszt zakupu.

    Dziękuję za docholerowe zwrócenie uwagi!:-)

    Dodaj komentarz»
  • mauzonka
    mauzonka · 24-06-09 12:11 · do góry^

    @Malagracja - dziewczyny z MamBra też ubolewają nad tym, że ten tekst został napisany tak a nie inaczej. Mimo że same zaoferowały napisanie tekstu. Miejmy nadzieję, że tych z wysypkami chociaż się w ten sposób przekona do dobrego obrafittowania;)

    Dodaj komentarz»
  • joankb
    joankb · 24-06-09 13:02 · do góry^

    Tu jest wyjaśnienie rodzajów marż:
    http://www.findict.pl/slownik/marza/

    Dodaj komentarz»
  • odziak
    odziak · 24-06-09 14:33 · do góry^

    Wiesz mauzonko, obojętnie czy bierzemy marże czy narzut bzury piszesz i tyle. Nikt nikomu (niestety) nie narzuca marży/narzutu w tych granicach.

    Rzeczywista jest na poziomie 20-30%(marża)

    Docholerowa zwracam Ci na to uwage, bo w ten sposób tworzysz/popierasz i-tak-za-dobrze-sie-majace wyobrażenie naszego cudnego społeczeństwa o tym jak to wspaniale jest np miec sklep.

    Przychodzi potem jakas lady po przeczytaniu takiego to profesjonalengo artykulu i kupując towar po 50% obniżce (dla mnie ze STRATĄ) komentuje "no to dałam Pani zarobić".

    Sorry, ale takie rzeczy należy zwalczać docholerowo.

    Dodaj komentarz»
  • falconeye
    falconeye · 24-06-09 15:16 · do góry^

    @asiabudyn11 - odnośnie preferencji brytyjek co do miejsca kupowania staników.

    1) Ja się im nie dziwię, bo gdybym była brytyjką to też pewnie kupowałabym tylko staniki marki Debenhams (M&S nie robi dla mnie rozmiarów) - bo są "dobre i tanie"
    2) Trinny i Suzannah w swoim komentarzu nie uściśliły jednak czy mają na myśli sieć sklepów Debenhams czy też markę o takiej nazwie. Z M&S nie ma problemu, bo w swoich sklepach sprzedają tylko własne wyroby. Natomiast Debenhams to taka trochę Galeria Centrum - większość towaru mają jednak innych niż własnej marki. W regularnej ofercie są Panache (również Masquerade), Freya, Fantasie, Ultimo, Wonderbra, LaSenza, również Triumph. Zatem nadal nie wiemy jakie najchętniej staniki kupują brytyjki, bo może właśnie Panache :)

    I na koniec osobiste przemyślenie - ja nie kupię Panache za 200PLN. Frey zresztą też, jeśli dystrybutor Evedenu wpadnie na podobny pomysł. I nigdy nie uznam, że taka cena jest odpowiednia za te staniki. Kibicuję polskim producentom i polskim sklepom stacjonarnym.

    Dodaj komentarz»
  • mauzonka
    mauzonka · 24-06-09 15:51 · do góry^

    @Odziak, ja widziałam listingi cenowe naszych dystrybutorów brytyjskiej bielizny D+. Ty - jak rozumiem - też widziałaś, co więcej handlujesz tą bielizną i uważasz, że ja kłamię i rozpuszczam plotki.

    W tej sytuacji trochę mi przykro, że po prostu nie ujawnisz, że jesteś właścicielką sklepu. Nie wiem, wstydzisz się nas tutaj? Przecież mogłabyś nawiązywać relacje z klientkami, występując jawnie.

    Chyba, że działasz w zupełnie innej branży, którą rządzą inne zasady. Wówczas robisz bardzo nieładnie zarzucając mi plotkarstwo i szerzenie neiprawdziwych informacji w sytuacji, gdy nie masz o faktach zielonego pojęcia.

    Nie wiem, czym handlujesz, nie wiem, jak wygląda Twoja branża, ale wierz mi -swoje info o działaniu branży bieliźniarskiej czerpię z trochę innychźródeł niż tylko forum LB. I bardzo mi się nie podoba Twój ton w komentarzach. Ja Tobie cholerami nie rzucam.

    Dodaj komentarz»
  • wrrrona
    wrrrona · 24-06-09 16:05 · do góry^

    Niestety producenci/dystrybutorzy wprowadzają ceny minimalne, bo to często zwiększa sprzedaż. Przecież kupując ciuchy, kosmetyki itp. w dużej mierze płacimy za markę (szczególnie gdy prawie cała produkcja przeniosła się do Chin i Afryki). Koszt projektu/przepisu nie koniecznie decyduje o cenie. Niektóre marki są "stylizowane" na luksusowe właśnie przez narzucanie wysokich cen. Była już głośna afera gdy Levis pozwał Tesco o odszkodowanie za narażenie na szwank dobrego imienia marki, gdy Tesco sprzedawało ich jeansy taniej niż inne sklepy. I co? Levis wygrał! Takie już mamy społeczeństwo, że część osób (nie twierdzę, że wszyscy) nie kupi taniej bluzki/kremu właśnie dlatego, że są tanie (a nie gorsze). I Panache chyba chce na takim snobizmie społeczeństwa wykreować się na luksusową markę. Zobaczymy jak im się to uda. Szkoda tylko polskich sklepów, które mogą mieć kłopoty...

    Dodaj komentarz»
  • joankb
    joankb · 24-06-09 17:02 · do góry^

    Tylko, że to nie ta grupa marek.
    Wejdź sobie na listki, poszukaj rozmiaru 34B (największa reprezentacja producentów) - zobaczysz od jakich cen zaczyna się "dobra marka".
    I panache i freya to średnia półka.
    Owszem, sprzedawana we wszystkich angielskich sklepach w podobnych cenach. Wyjściowo - przez ca. miesiąc od wejścia na rynek. Potem nikt nie narzuca cen minimalnych. Są rabaty, promocje, oferty specjalne, okazje, dwa w jednym itp....
    Sklepy samodzielnie decydują co i w jakiej cenie sprzedają.
    Nie sądzę zresztą żeby nawet na początku sezonu były jakiekolwiek ceny minimalne - co widać po sklepach ebayowych, mających staniki w tym samym czasie co wszyscy i sprzedających od początku taniej.

    Dodaj komentarz»
  • odziak
    odziak · 24-06-09 17:25 · do góry^

    Moja argument bazowany jest na branży bieliznianej i sytuacji z roku około 2004-2005.

    Dodaj komentarz»
  • asiabudyn11
    asiabudyn11 · 24-06-09 18:06 · do góry^

    @falconeye: ja też im się nie dziwię. Tanie i dobre marki są potrzebne. A żeby każda kobieta (w przyszłości) mogła sobie kupić stanik w dobrym rozmiarze: niezbędne. Lobby i tak mnóstwo kobiet przekonało, że ich biusty są warte (często droższych od wcześniej kupowanych) staników. Ale wszystkich tak się przekonać nie da (np. mojej mamy, normalnie muszę przed nią ukrywać ceny staników :-/). Dlatego-może już nie do końca w temacie, ale nieco w nawiązaniu-wkurza mnie gdy jakaś stanikowa firma coś "załapie" i sądzi, że to wystarczy na zawsze (wg. mnie tak robi Milena i po 1 zakupie u nich wiem, ze z takimi konstrukcjami po produkty tej firmy nie sięgnę więcej).
    Czy ma tak wiele chcemy?

    Ewo, powiedź (bo chyba najlepiej wiesz)?

    Dodaj komentarz»
  • wrrrona
    wrrrona · 24-06-09 18:09 · do góry^

    joankb - ale Anglia to inne realia. U nas to jest towar importowany i już tylko ten fakt stawia go na wyższej półce. Np. oliwa z oliwek to żaden luksus na południu Europy, a u nas...

    Dodaj komentarz»
  • swierszczowa1
    swierszczowa1 · 24-06-09 18:17 · do góry^

    eny Panachów w sklepach są faktycznie bardzo wysokie i jestem w stanie uwierzyć w wysokie marze narzucane przez tą firmę. Przecież wyprodukowanie Effuniaka nie może być 2x tańsze. Jeśli by tak było, Panache dawno przeniósłby cała produkcję do Polski:). A Effuniaka można kupić za 100zł. Przecież Ewa nie sprzedaje wszystkich swoich staników ze stratą dla siebie (mam nadzieję;)) Ja rozumiem Odziak pisze o branży bieliźnianej, ale czy konkretnie o Panache? Czy raczej o stanikach w cenach effuniaków? I wcale nie wiem czy dla sprzedawców taka sytuacja jest korzystna. Przecież gdyby te staniki były tańsze, kupowałybyśmy ich po prostu więcej, wiec zarobiliby tak samo (nie mowie o sprzedawaniu ze strata)

    Dodaj komentarz»
  • Pucca
    Pucca · 24-06-09 19:36 · do góry^

    No jak to bywa tradycyjnie prawo swoje, życie swoje
    "Prawo ochrony konkurencji zabrania narzucania dystrybutorowi sztywnych i minimalnych cen odsprzedaży. Zakazane są nie tylko działania polegające na bezpośrednim ustaleniu ceny odsprzedaży w umowie (bez względu na jej formę) lub w korespondencji handlowej, lecz także wszelkiego rodzaju działania zmierzające pośrednio do uzyskania wpływu na poziom ceny na sklepowej półce. Do takich pośrednich zakazanych metod należą: ustalanie sztywnej marży dla dystrybutora; ustalanie maksymalnej wysokości rabatu, którego może udzielić dystrybutor; uzależnianie przyznania rabatu lub zwrotu kosztów promocji od zachowania określonego poziomu cen półkowych; wstrzymanie dostaw, nakładanie kar umownych lub rozwiązanie umowy za nieprzestrzeganie ceny odsprzedaży itp."

    Dodaj komentarz»
  • joankb
    joankb · 24-06-09 21:30 · do góry^

    Toż najwyższy czas żeby nasze realia zbliżały się do normalności :)).
    A serio - wyjścia mamy trzy:
    - dać się strzyc jak baranki
    - nic nie robić i kupować gdzieś we świecie
    - jeśli informacja się sprawdzi napisać skargę do UOKiK.
    Najtrudniejsze będzie wyście trzecie, bo to i zmobilizować się trza i w ogóle...
    Skuteczne może okazać się drugie, to, że jak pisze mauzonka, polski rynek się zmienia zawdzięczamy m.in. temu, że przestałyśmy kupować drogie_byle_co.
    Najgłupsze jest pierwsze- i jak dla mnie odpada w przedbiegach.

    Dodaj komentarz»
  • Pucca
    Pucca · 24-06-09 21:34 · do góry^

    Tak to wygląda w prawie
    Przepis art. 5 ust.1 pkt 1 tej ustawy wyraźnie stwierdza, że zakazane są porozumienia, których celem lub skutkiem jest wyeliminowanie, ograniczenie lub naruszenie w inny sposób konkurencji na rynku właściwym, polegające w szczególności na ustalaniu, bezpośrednio lub pośrednio, cen i innych warunków zakupu lub sprzedaży towarów. Na podstawie art. 7 Ustawy wydane zostało Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 13 sierpnia 2002 r. w sprawie wyłączenia określonych porozumień wertykalnych spod zakazu porozumień ograniczających konkurencję, którego przepisy mają bezpośrednie zastosowanie do porozumień pomiędzy franczyzodawcami i dostawcami a franczyzobiorcami i dystrybutorami. Rozporządzenie określa, między innymi, klauzule, których występowanie w porozumieniu stanowi naruszenie art. 5 ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów (tzw. klauzule niedozwolone). Jedną z takich niedozwolonych klauzul, wymienioną w §10 pkt 1 Rozporządzenia, jest klauzula ograniczająca prawa nabywcy do ustalania ceny sprzedaży przez narzucenie przez dostawcę minimalnych lub o określonej wysokości (sztywnych) cen sprzedaży towarów objętych porozumieniem.

    Dodaj komentarz»
  • pipeline
    pipeline · 24-06-09 22:18 · do góry^

    Dla mnie powód tego calego zamieszania z cenami minimalnymi jest oczywisty. I można tu przytaczać przeróżne powody, porównywać z innymi branżami i zastanawiać się komu to utrudni, a komu ułatwi życie. Fakty są takie, że popyt na staniki D+ przez ostatni okres czasu bardzo wzrósł (dzięki LB itd), powstało sporo nowych sklepów i sprzedaż Panache w Polsce na pewno zwiększyła się kilkakrotnie. Więc ktoś bardzo mądry wymyślił że w ten sposób można zarobić jeszcze więcej! Nie znam sie na tym jak to ma zadziałać, bo ja osobiście Panache za 200zł nie kupie, ale takie jest moje zdanie.
    @falconeye, przecież Freya już teraz kosztuje 200zł. Też była kiedyś o tym mowa, że się sztucznie kreują w Polsce na ekskluzywną marke.
    Tak więc dwie główne i najpopularniejsze firmy poza moim zasięgiem:)

    Dodaj komentarz»
  • kotwtrampkach
    kotwtrampkach · 24-06-09 23:16 · do góry^

    a czy ceny minimalne mozna obniżyć na wyprzedażach? (czyli jak wchodzi kolejna nowość? zrobić przecenę?) czy ceny minimalne mozna obniżyć kodami promocyjnymi/innymi promocjami?
    no bo moze to nie będzie takie straszne, że nowy model osiągnie wysoką cenę - przecież mozna kupić coś z poprzedniej kolekcji (o, jak misię marzy czerwony aragon...)

    Dodaj komentarz»
  • mmm_mm
    mmm_mm · 25-06-09 04:47 · do góry^

    Freyi nie kupuje, mam Zete (planuje cos zrbic z gorna krawedzia miseczki) i millie half cup upolowane na e-bayu. Panache nie kupuje jesli chodzi o glowna marke. Kupuje tylko masquerade i cleo, ktore sa tansze od dwoch powyzszych. Nie wydam moich pieniedzy na cos, co zasloni mi klatke piersiowa bardziej niz koszulka. Nie rozumiem czemu te marki tak skacza z cenami. Problem dotyczy nie tylko brytyjskich marek stanikow. Glupia biala koszulka i biale majtki calvina kleina damskie do spania kosztuja w Polsce okolo 160 zlotych + 120 zlotych. Myslalam ze padne. To to samo co w sklepie widzialam za 8 dolarow + 5 dolarow (nikt nie kupi ich za 20 dol. + 15 dol.). I niby taka luksusowa marka ha ha. Albo pumy, nike i inne adidasy. Nie rozumiem tego, ile jest ludzi w Polsce, ktorych stac na to?!!!

    Dodaj komentarz»
  • effuniak
    effuniak · 25-06-09 08:46 · do góry^

    :)))
    Nie sprzedaję ze stratą a firmie przeszywającej płacę najwyższą stawke na rynku ale uważam , że tak być powinno
    Natomiast między mną a klientką nie ma pośredników, którzy na moim produkcie zarabiają więc i poziom cenowy jest inny
    Kolekcja jesienna prawdopodobnie będzie też sprzedawana w kilku sklepach stacjonarnych o ile uda nam sie ustalić zasady działania
    Natomiast z całą pewnością nie bedę narzucała ani cen minimalnych ani innych a co więcej z pewnością sklepy nie beda stanowiły dla siebie konkurencji bo dany wzór bedzie dostępny tylko w sklepie który go zakontraktuje więc nie będzie możliwości balansowania cenami gdy np. w jakimś sklepie bedą nizsze koszty utrzymania dzięki czemu mógłby sobie pozwolić na zastosowanie niższej ceny niż konkurencja
    A i klientka jeśli spodoba jej się wzór bedzie kupowała go w określonym sklepie bo nawet u mnie tego nie kupi
    Proste,czytelne i uczciwe dla wszystkich

    Dodaj komentarz»
  • MamBra
    MamBra · 25-06-09 12:40 · do góry^

    @Malagracja - Cosmopolitan - Niestety mimo usilnych starań, nie miałyśmy żadnego wpływu na treść artykułu. Jest to przedruk z amerykańskiego czasopisma (nie wiemy czy nie przypadkiem amerykańskiej wersji Cosmopolitan). Redakcja chcąc nam się odwdzięczyć za lobbowanie na rzecz uruchomienia tematyki dużych biustów zamieściła notkę pod spodem nt. profesjonalnej konsultacji w MamBra. Za to jesteśmy bardzo wdzięczne. Natomiast nie dała nam szansy na napisanie autorskiego tekstu ani nawet na konsultacje :( Natomiast teksty o biustonoszach pojawiające się co tydzień na GG Lejdis są całkowicie naszego autorstwa i pod nimi się podpisujemy :)

    Dodaj komentarz»
  • MamBra
    MamBra · 25-06-09 13:05 · do góry^

    A propos cen minimalnych - chciałyśmy poinformować, że od dnia 30 czerwca jesteśmy zobowiązane do dostosowania cen modeli bazowych Panache (m.in. Harmony, Eliza, Confetti, Tango) do nowego cennika. Będzie to również dotyczyło cen modeli sezonowych z kolekcji jesień/zima 2009, które wkrótce pojawią się w naszej ofercie. Oznacza to, że jeszcze tylko przez 5 dni będziemy mogły utrzymać ceny obowiązujące obecnie w naszym sklepie (w przypadku modeli bazowych).

    Dodaj komentarz»
  • wolffie
    wolffie · 25-06-09 13:11 · do góry^

    effuniak doskonały pomysł z tymi unikalnymi kolekcjami (już teraz to trochę funkcjonuje i Bravissimo ma trochę wzorów dostępnych tylko u nich)
    przynajmniej jeśli chodzi o sklepy internetowe
    ale stacjonarne, to wątpię czy sklep w Lublinie stanowi konkurencję dla tego we Wrocławiu czy Łodzi biorąc pod uwagę tylko sprzedaż stacjonarną

    Z innej strony: effuniaczki są wszystkie piękne i doceniane za konstrukcję i wygodę, więc i tak konkurować ze sobą będą.

    Dodaj komentarz»
  • mmena
    mmena · 26-06-09 11:46 · do góry^

    Pracuje u producenta, ktory wymusza stosowanie cen minimalnych. Dystrybutor, ktory nie zastosuje sie do polityki firmy przestaje byc dystrybutorem. Rozwiazuje sie z nim umowe. Producent moze sobie na to pozwolic. Jest silniejszy niz dystrybutor, a na jego produkty jest nieslabnacy popyt.
    Wbrew obiegowej opinii ceny minimalne nie zostaly wprowadzone po to by producent, posrednik czy kto tam inny wiecej zarobil. Ceny te sa po to by, jak to sie mowi w branzy, nie psuc rynku. Czyli by firma X, bardzo bogata, nie zasypala rynku tanim towarem, sprzedawanym po kosztach, tylko po to by doprowadzic do wypadniecia z rynku biedniejszej firmy Y. Firma X jest bogata, moze przez pewien czas ponosic strate. Firma Y nie moze sobie na to pozwolic.
    Po sprzedazy po tak niskiej cenie rynek nie bedzie chcial kupowac po cenie wyzszej. Z kolei cena wyzsza nie moze zostac obnizona, bo producent sprzedawalby ponizej kosztow. Jest to nie dosc, ze zakazane prawnie, to dodatkowo bezsensowe, gdyz w dluzszym czasie doprowadza do bankructwa.

    Dodaj komentarz»
  • joankb
    joankb · 26-06-09 12:01 · do góry^

    Czyli na dodatek pewnie mamy do czynienia z porozumieniem między (mało udolnymi) producentami.
    Co do konkurencji firmy X - jeśli firma jest bogata, zależy jej na podniesieniu udziału w rynku - to i tak te biedne igreki wykosi bez zmiłowania.
    Firma X nie będzie wszak stroną żadnych porozumień o cenach minimalnych :))
    Poza tym - nie dyskutujemy tu o sprzedaży poniżej kosztów - dyskutujemy o sprzedaży z dużą lub nieco mniejszą marżą.

    Dodaj komentarz»
  • agafka
    agafka · 27-06-09 23:14 · do góry^

    Odziak, ja podobnie jak mauzonka widziałam cennik producenta (z 2009 roku)i naprawdę nie chciałabym, żebyś zarzucała mauzonce plotkowanie czy podawanie nieprawdziwych informacji.

    Tango plunge i balkononetka kosztowały u dystrybutora niecałe 14 funtów, czyli +/- 70zł. Natomiast w większości sklepów model ten kosztuje 130-150 zł. Nijak się to ma do 20-30% o których mówiłaś.

    Dodaj komentarz»
  • olusimama
    olusimama · 28-06-09 13:20 · do góry^

    W ubiegłym roku mocno myślałam nad otwarciem stacjonarnego sklepu z bielizną D+. Nawiązałam kontakt z dystrybutorami Frei oraz Panache'a. Dostałam pocztą katalogi i cenniki. I uwierz, odziak, mogłabym sprzedawać te biustonosze po 100-120 złotych i wciąż na nich zarabiać. A jak widać po cenach w istniejących sklepach , które się od siebie nie różnią i są na poziomie 140-200 w zależności od modelu - wniosek jest prosty. Minimalne ceny narzucone przez dystrybutorów są faktem.
    A narzuty i marże oblicz sama.

    Dodaj komentarz»
  • thorrey
    thorrey · 28-06-09 14:19 · do góry^

    Na rynku są firmy, które do tej pory (nie wiem, jak to będzie po 1 lipca)sprzedawały starsze modele staników po 100-120 pln, a nawet niżej. Nie wierzę, żeby sprzedawały je poniżej kosztów zakupu. Stąd też marża 80-100% (procentowo od ceny zakupu) jest jak najbardziej realna. Oczywiście, trzeba wziąć pod uwagę, że jest to marża brutto, tj. nie uwzględnia kosztów sprzedaży detalicznej, dosć znaczych.
    Możliwe, że odziak miała na myśli marżę netto, czyli rzeczywisty zysk sklepu na sprzedaży, po odliczeniu kosztów wynajmu lokalu, pensji sprzedawców itp. Wtedy może to być 20-30% w zależności od tego, jakie koszty ma sklep.

    A w ogóle to po ostatnich wiadomościach odechciało mi się wszystkiego i zwątpiłam w zdrowy rozsądek brytyjskich firm na F i P. Normalnie zarzynają sobie rynek. Najpierw Fraya ze swoimi plastikowymi drapiącymi wyrobami podnosi ceny do 200 PLN +100 PLN za dół od kompletu, teraz Panache ze swoimi schrzanionymi konstrukcjami i tandetnym wykonaniem.

    Jeśli producent woli, żebym nic nie kupowała niż kupowała taniej ale cośkolwiek (i to wśrodku kryzysu!), to już naprawdę nic na to nie poradzę.

    Teraz będę pracować nad własnoręcznie wydzierganym stanikiem na szydełku :)

    Dodaj komentarz»
  • malaruska
    malaruska · 29-06-09 16:31 · do góry^

    @joankb - odnośnie Twojej wypowiedzi o realiach, normalności i wyjściach (nr 39 z dn 24.06.2009 :P - wybaczcie, praca w administracji sie kłania ;)) - moim zdaniem, kupowanie w świecie nie jest wyjściem, bo nie zmienia nic na naszym rynku. Producentowi to bez różnicy, czy kupisz po cenie minimalnej w Polsce czy w UK.
    Ja byłabym za napisaniem do UOKiK, czy do dystrybutora, ale nie wiem jak to formalnie czy prawnie miałoby wyglądać. I czy mamy wystarczającą argumentację.
    Widzę po komentarzach tu i na Stanikomanii że polityka cenowa "firm na F i P" ma wiele przeciwniczek, połączmy siły przeciwko - jak piszesz - strzyzeniu nas jak barany :> Może pomału, jak Saudyjkom ;) coś nam się uda?
    Nie wiem, czy na LB była podnoszona taka inicjatywa? nie moge tam wejść i sprawdzić...

    Dodaj komentarz»
  • Wlasciciel sklepu z bielizna
    Wlasciciel sklepu z bielizna · 05-07-09 18:29 · do góry^

    Drogie Panie - marza w sklepach z bielizna to ok. 20-30% co ledwo starcza na dochodowa dzialalnosc (klienci niestety sami nie przychodza, a koszt pozyskania jednego zamowienia to jakies 20-40 zł w zależności od źródła ruchu.
    Ceny minimalne obowiązują jedynie w internecie i są czymś bardzo dobrym. Stworzone zostały po to, aby internet z racji niższych kosztów funkcjonowania miał podobne ceny jak sklepy offline, a nie obniżał marże na potęge jak to ma na przykład miejsce w temacie agd/rtv gdzie sprzedawcy mają niekiedy 0,1% marży. Dzięki temu, że sklepy z bielizną nie prowadzą walki cenowej stać ich na konkretne działania zwiększające Wasze zadowolenie jak np. darmowe koszty przesyłki czy dopłacanie do zwrotów, nie mówiąc już o obsłudze często o niebo lepszej niż w branżach z minimalnymi marżami. Sklep to nie tylko kupić za 50 zł i sprzedać za 80 zł, wbrew logicznej matematyce to nie daje 30 zł zysku właścicielowi.

    Dodaj komentarz»
  • Alka88
    Alka88 · 05-07-09 18:36 · do góry^

    @ wlasciciel sklepu z bielizna.
    To takie tcze gadanie. Na Allgro mozna kupic bardzo ładne staniki o ponad 50% taniej niż w sklepach. Nie sądzę aby doplacali do swojej dzialalnosci. Po prostu stosują racjonalne marże i nie próbują wzmogacić sie na kliencie.

    Dodaj komentarz»
  • Makowa Panienka
    Makowa Panienka · 05-07-09 18:50 · do góry^

    @ wlasciciel sklepu.
    Ja bym zarabiala nawet 5 zl i by mi sie oplacilo. Wystarczy policzyc: 5 zl razy 18 mln Polek = 90 mln zlotych.
    Wiec nie płacz i nie opowiadaj głupot ,że jest tak źle.Po prostu ogranicz swój apetyt na zysk i tyle..

    Dodaj komentarz»
  • mszn
    mszn · 05-07-09 19:49 · do góry^

    @ Alka88
    Nie porównuj Allegro ze stacjonarnym sklepem. Na palcach jednej ręki policzyć można legalnie działających sprzedawców na Allegro (mówię o użytkownikach, którzy sprzedają kilkadziesiąt-kilkaset staników miesięcznie i nie odprowadzają podatków od tej działalności). Jasne, że można wtedy sprzedawać taniej.
    "nie próbują wzbogacić się na kliencie" - ?! czyli co, nie handel, a działalność charytatywna?

    Dodaj komentarz»
  • Alka88
    Alka88 · 05-07-09 19:53 · do góry^

    A dlaczego nie porównywać Allegro? To normalny handel taki sam jak w sklepach. Ludzie pracują i nie szaleją z cenami. Uczciwa konkurencja- bardzo dobrze , ze tak jest bo staników mają tam bardzo dużo. I ceny są na poziomie a nie takie paskarskie jak w sklepach, gdzie w głowach im się poprzewracało od bogactwa !

    Dodaj komentarz»
  • Pucca
    Pucca · 05-07-09 19:54 · do góry^

    @właściciel sklepu z bielizną
    Skoro sklepy internetowe mają się tak dobrze to czemu sam sobie takiego nie otworzysz -też będziesz mógł lecieć z marżą i zbijać kokosy :)

    Dodaj komentarz»
  • asiabudyn11
    asiabudyn11 · 06-07-09 08:40 · do góry^

    Wydaje mi się dziewczyny, że przesadziłyście w krytyce sklepów.

    Zastanawiam się o jakich sklepach sprzedających na allegro konkretnie piszecie. Bo taki ebras czy dopasowana to ma na allegro niewiele tańsze towary niż w sklepie (wskutek tańszej przesyłki o ile pamiętam).
    Ostatnio ja ciągle coś odsprzedaje na allegro, z tego co kupiłam czy w sklepie w UK, czy ba ebay'u i powiem Wam, że średnio mi idzie. A odsprzedaję bez zysku, tyle ile zapłaciłam, cena wywoławcza nie uwzględnia kosztów przesyłki. Także ja mam tego dokładnie odwrotny od Was obraz, że dziewczyny się decydują na zakup czegoś coraz częściej tanio i-już gdzieś o tym pisałam-bardzo skuteczną strategią na allegro jest wystawianie przedmiotów na licytacje z b. niską ceną minimalną (niższą, niż w ocenie sprzedającego wart jest towar). Już kilkakrotnie obserwowałam 2 staniki na allegro dla porównania: jeden startujący od ceny minimmlanej bliskiej cenie "kup teraz" (przyjęłam, że to cena, która w jakimś stopniu zapewnia sprzedającemu zwrot poniesionych kosztów) i startujący od b. niskiej (nie zapewniającej zwrotu kwoty przybliżonej wartości rzeczy) i często licytacje kończyły się tak, że te z niską ceną wywoławczą przebijały w końcu cenę wywoławczą tych towarów, które miały wyższą cenę wywoławczą (bo sprzedający chyba chciał odzyskać wtopione w nie pieniądze). Trzeba dodać tutaj to, że to używane towary mają tą wartość, którą trudniej wycenić i to używane staniki częściej mają b. niską/zachęcającą cenę wywoławczą. Także mi się zdarzało porównywać jak nowy stanik nie był wcale licytowany a używany osiągał wg mnie wysoką cenę (szczególnie jak na towar używany i szczególnie w porównaniu z towarami nowymi). Także wg mnie to obrazuje, że kupujące kierując się niską ceną wpadają niekiedy w pułapkę tej ceny. Sama się przyznam, że gdy zacznę licytować towar, ktoś przebije moją ofertę to jakoś pamiętam o tym staniku i jeśli dalej nie licytuje to chociaż śledzę jego losy (za ile został kupiony).

    Takż

    Dodaj komentarz»
  • asiabudyn11
    asiabudyn11 · 06-07-09 08:57 · do góry^

    Także ja w swoich poglądach jestem bliska temu co napisał Właściciel sklepu z bielizną.
    Osobiście mnie baaarzo dziwi, gdy kupuję stanik najtaniej (po przejrzeniu większości lub wszystkich sklepów), okazuję się być za mały i sprzedaję stanik na allegro po cenie samego nabycia towaru na ebayu (czyli przesyłkę i koszty allegro mam w plecy) i nikt tego stanika nawet nie licytuje.

    Poza tym, ostatnio naprawdę zmęczona kupowaniem staników i ich odsprzedawaniem (szczególnie gdy tyle osób kieruje się ceną wywoławczą) kupiłam stanik w Brytyjskim sklepie, żeby nie być zmuszoną go odsprzedawać a po prostu odesłać do sklepu. No i jest zły. Wystawiłam go na allegro na 3 dni żeby jeśli nikt nie kupi normalnie go odesłać do sklepu. I pewnie go odeślę! Dla mnie to jest szok! Bo po niższej cenie tego nowego stanika nie ma nigdzie (na ebay'u też). Bardzo żałuję, że mi się taka okazja nie trafiła. Że nikt nie wystawił w podobnej cenie staników ze sklepu na allegro, bo bym sporo kasy i czasu zaoszczędziła.

    To, że na allegro są jakieś trendy cenowe nie pozostaje bez znaczenia dla przyszłości sprzedaży staników na allegro. Nie ma innej opcji. Jeśli teraz sprzedawca widzi, że na jego towar nie ma popytu to powstrzyma się z kupowaniem nowego i będzie miał miejsce inny trend: wysyp tanich staników z opcji "reject" czy używanych (bo nie oszukujmy się: w przypadku nowego stanika nie można iść z ceną w dół w nieskończoność). Każdy może sobie sam ocenić czy to dobrze czy źle.

    Dodaj komentarz»
  • joankb
    joankb · 06-07-09 09:08 · do góry^

    Żeby powiedzieć, że koszty przesyłki (zerowe) to jakiś ukłon w stronę klienta to trzeba mieć tego klienta za durnia...
    Każdy niedurny klient liczy tyle ile ma zapłacić - cenę+koszty przesyłki.
    Jeśli gdzieś będzie o 20% taniej, a przesyłka zwiększa koszty o 10% to ja tę ŁĄCZNĄ cenę na pewno zapłacę.
    A obsługa??
    W każdym sklepie mam prawo do:
    Informacji, porady, szybkiej wysyłki, szybkiego zwrotu. To są standardy - i więcej mi nie potrzeba.

    Dodaj komentarz»
  • clio11
    clio11 · 26-08-09 07:57 · do góry^

    Pisałam wczoraj wieczorem, ale mi zeżarło, więc ponowię swoje pytanie-Ostatnio zauważyłam w sklepie stacjonarnym staniki na wieszakach z Brastop-u. Z pewnością zostały zakupione taniej, ale sprzedawane były w cenach porównywalnych do cen minimalnych w Polsce. Czym tłumaczyć takie zachowanie sprzedawcy? Chęcią większego zysku?

    Dodaj komentarz»

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.

Zarejestruj się i zaloguj, aby dodawać komentarze.