Recenzujemy staniki, bo wiemy, że dobrze dobrane czynią cuda!

Stanik idzie do pracy

Wiele z nas nieraz szukało pracy. Wysyłanie CV, rozmowy kwalifikacyjne - często tylko po to, aby zastać zamknięte drzwi kariery. Zastanawiamy się, jakie są przyczyny tych niepowodzeń. Może to dyskryminacja płciowa, może zbyt wysokie wymagania, a może brak koneksji? Niestety, czasem w grę wchodzi również aparycja.

W Daily Mail pewna zbulwersowana pani redaktor opisuje przypadek kiedy nie przyjęła kandydatki, mimo jej idealnego CV. Dlaczego? Ponieważ przyszła niestosownie ubrana na pierwszą rozmowę. Według autorki "niestosownie" oznacza głęboki dekolt i wystające fragmenty stanika. To mówi o potencjalnej kandydatce tylko to, że nie jest inteligentna i nie szanuje swego rozmówcy. Nie można się dziwić. Nawet badania amerykańskiego psychologa Petera Glicka wykazały, że kobiety ubierające się bardzo "seksi" (dekolty, mini, wysokie obcasy) są źle postrzegane w pracy, nawet jeżeli zajmują niższe stanowiska. Co więcej, kobiety na stanowiskach kierowniczych są wręcz ostrzej krytykowane - współpracownice mogą je postrzegać jako konkurencję, a poza tym mają opinię mniej bystrych i kompetentnych. Nie należy również polegać na dobrych słowach koleżanek - w pracy bardzo rzadko szczerze powiedzą o Twoim ubraniowym faux pas. W końcu tylko czekają na Twoje potknięcie.

Sposób ubierania się w sytuacjach formalnych jest bardzo wrażliwą kwestią. Gdzie leży granica dobrego smaku? Czy odrobina ramiączka wystająca spod białej koszuli jest już źle postrzegana? Czy można założyć bluzkę z dekoltem? Z drugiej strony zbyt toporne i "męskie" stroje również mogą nam zaszkodzić - nie jest tajemnicą, że z ładnie ubraną kobietą rozmawia się chętniej i milej. Czy lepiej wybrać seksapil Ally McBeal czy klasyczną nudę?

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Komentarze: 81 / Dodaj komentarz »

  • zlotamalinka
    zlotamalinka · 10-09-09 15:36 · do góry^

    Przypomniało mi się jak w pewnym odcinku Gotowych na wszystko Lynette ma biustonosz w którym miseczki niesamowicie ostają na 5 cm :)

    Dodaj komentarz»
  • daslicht
    daslicht · 10-09-09 16:44 · do góry^

    A porządnie wytaliowana koszula i spódniczka nad kolano też są prowokacyjne?

    Gdzieś czytałam, że czarne rajstopy są prowokacyjne i erotyczne ^^ a ja praktycznie innych nie noszę

    Dodaj komentarz»
  • papillon
    papillon · 10-09-09 16:51 · do góry^

    Ponoć są :p Ale brak rajstop jest chyba jeszcze gorzej postrzegany.
    A biały stanik pod białą koszulę też jest wielkim wykroczeniem? Bo ja na przykład czekam na cielistego, bezszwowego nudziarza od Frei, ale jak dotąd jeszcze nic takiego nie mam.

    Dodaj komentarz»
  • sellenka
    sellenka · 10-09-09 17:04 · do góry^

    podobno sandały do pracy są prowokacyjne :)

    a ja lubiłam i nadal lubię włożyć czarny garnitur, specjalnie dopasowany na mnie, białą prostą koszule i do tego przefajne lakierowane czarne sandały :). z ćwiekami :) na obcasie. ale to na specjalne okazje.

    stanik zależy od sytuacji. w pracy liczy się profesjonalizm, również w "imagu", dlatego uważam że dekolty tak, ale bez wystających koronek, miseczek itp. po pracy - niech sobie koronki, ramiączka wychodzą.

    Dodaj komentarz»
  • martooshka
    martooshka · 10-09-09 17:26 · do góry^

    pod białą bluzkę tudzież koszulę stanik tylko i wyłącznie cielisty! nie wyobrażam sobie widoczniej bielizny w takim miejscu jak praca! tak samo wystające ramiączka czy co gorsza -silikonowe ramiączka, prawdziwy koszmarek

    Dodaj komentarz»
  • czekolada
    czekolada · 10-09-09 17:53 · do góry^

    praca to praca... biały stanik pod białą bluzką nie jest elegancki i już. najpierw oceniają nas na podstawie tego, jak wyglądamy, tak po prostu jest. po co świecić dekoltem? po pracy co kto lubi, ale w pracy? ja jestem m.in. nauczycielką i na lekcje zawsze ubieram się tak, żeby moi uczniowie widzieli we mnie profesjonalistkę, a nie wyluzowaną dziewczynę, kobietę czy nie daj Boże koleżankę.
    no i na litość, klasyczny strój nie musi być nudny! od czego są dodatki?

    Dodaj komentarz»
  • wrrrona
    wrrrona · 10-09-09 17:58 · do góry^

    Całe szczęście, że sama sobie jestem szefową i nikt mi nie narzuca stroju ale nie pozwoliłabym sobie na widoczną bieliznę podczas spotkań z klientami. A co do spódnic to ponoć dopuszczalne są takie 5 cm nad lub 5 cm za kolano, a zarówno dłuższe jak i krótsze są prowokacyjne.

    Dodaj komentarz»
  • thorrey
    thorrey · 10-09-09 18:00 · do góry^

    Tak czy inaczej, kobiety w biznesie mają przechlapane. Ubierze się "wyzywająco" - za przeproszeniem panieneka lekkich obyczajów. Ubierze się konserwatwnie - nudziara i sztywniara. I na wódę z kolegami jakoś tak głupio pójść, bo o czym ma z nimi rozmawiać?
    Facet może śmierdzieć, nie mieć zębów i mieć brudne paznokcie i nikt mu złego słowa nie powie. Kobieta ubierze spódniczkę o 5 cm krótszą od tego jak uczą na kursach na asystentki i już jest na cenzurowanym.

    Jakoś nie ma poradników "imidżu" dla facetów.
    A cieliste staniki pod białe bluzki noszę nie dlatego, że jest to "profesjonalne" tylko nie lubię, jak mi ktoś ogląda stanik.

    Dodaj komentarz»
  • Barbarella
    Barbarella · 10-09-09 18:02 · do góry^

    Pytanie według mnie retoryczne, droga Amelciu.
    Nasz strój zależy od ogólnie przyjętych zasad obowiązujących w miejscu pracy.
    Nie wyobrażam sobie, by protokolantka w sądzie, mimo świetnie dobranego garnituru-miała na BOSYCH stopach sandały. Pani inspektor w urzędzie skarbowym-zabójczą mini i superwysokie szpile.
    Tak samo jest z bielizną-nie wypada epatować ozdobnym ramiączkiem (wiem, wiem, że cudna, podziwiałam i ja wiosenno-letnią kolekcję 2010) Panache'owej Hestii, kiedy podpisujesz kontrakt idący w miliardy.
    Nuda jest klasyczna, więc kojarzy się ze stabilnością i profesjonalizmem.
    Są jednak miejsca, gdzie dowolność stroju (w tym szalona, kolorowa bielizna od Frey'i) jest dopuszczalna a nawet oczekiwana:)

    Dodaj komentarz»
  • mankencja
    mankencja · 10-09-09 18:04 · do góry^

    "Sposób ubierania się w sytuacjach formalnych jest bardzo wrażliwą kwestią."
    chyba raczej drażliwą.

    Dodaj komentarz»
  • AleksandraLM
    AleksandraLM · 10-09-09 18:06 · do góry^

    Jej... Jak to dobrze ze ja nigdy nie musialam pracowac w biurze... I mam nadzieje ze nie bede musiec... Nie cierpie "dress code'u", uwielbiam wolnosc stroju, a styl mam cokolwiek cyganski... W tej chwili w mojej szafie nie ma ani jednego zakietu i zadnej "klasycznej" koszuli...

    Dodaj komentarz»
  • Barbarella
    Barbarella · 10-09-09 18:55 · do góry^

    A jak ubierają się na codzień autorki naszych ulubionych stron, tj. balkonetki i stanikomanii? Czy sztywny mundurek, czy też szalone lata 70-te-asymetryczne dekolty i kolorowe ramiączka? Ciekawe...

    Dodaj komentarz»
  • chatte toute noire
    chatte toute noire · 10-09-09 19:35 · do góry^

    Thorrey, panowie nie mają lepiej od nas. W ich własnym systemie wartościowania też istnieje szufladkowanie wzgledem ubioru. Zauwazyłam to dzięki mojemu chłopakowi. Wystarczą za krótkie/za długie nogawki spodni lub rękawy koszuli, noszenie do garnituru koszuli z krótkim rękawem, nie dobrany krawat (np w infantylne wzory), długie pazury i jeszcze długo wymieniać co to może pozbawić awansu, a przynajmniej autorytetu.
    Ja dress code uwielbiam, i lubię "biurowe" ciuszki. I dlatego na praktykach w urzedzie w tym roku byłam chyba najstosowniej ubraną osobą, chociaż nosiłam sandałki czy pojawiałam się w jeansach. Miało to pewną niedogodność: petenci uważali, że to do mnie należy się kierować...

    Dodaj komentarz»
  • masza.s
    masza.s · 10-09-09 19:43 · do góry^

    Oczywiście, że duży dekolt i ramiączka wystające spod bluzki są w poważnych firmach ( przy wykonywaniu określonych zawodów) niedopuszczalne. Pomijając fakt, że moim zdaniem pracodawca ma prawo przyjmować kogo chce. Ja nie przyjęłabym osoby, która nie potrafi się stosownie do pracy ubrać. I tak, uważam, że duży dekolt podczas wykonywania wielu prac jest niestosowny i oznacza brak szacunku wobec rozmówcy.

    Dodaj komentarz»
  • turzyca
    turzyca · 10-09-09 19:46 · do góry^

    "Facet może śmierdzieć, nie mieć zębów i mieć brudne paznokcie i nikt mu złego słowa nie powie. Kobieta ubierze spódniczkę o 5 cm krótszą od tego jak uczą na kursach na asystentki i już jest na cenzurowanym.

    Jakoś nie ma poradników "imidżu" dla facetów."

    Jak nie ma, jak sa? Tylko wiekszosci facetow w ogole nie przychodzi do glowy odejscie od sztampy ubraniowej, wkladaja garnitur i juz. Widzial ktos kiedys faceta w powaznym biurze np. w obcislej, eksponujacej klate bluzce z dlugim rekawem? Na imprezach to ja widywalam sporo, ale do biur tego nie przenosza. A pania w zbyt glebokim dekolcie ktos w biurze widzial?

    Dodaj komentarz»
  • thorrey
    thorrey · 10-09-09 20:34 · do góry^

    Turzyco - ja widziałam takiego faceta :) Obcisłe spodnie biodrówki-rurki z błyszczącej madery, obcisła czarna koszula i włosy "w dziobek" na żelek. I to faceta na dosyć wysokim stanowisku. I jakoś mu to nie przeszkadzało w karierze. I panie w zbyt w sukienkach obcisłych nie w tych miejscach co trzeba i dekoltachdo pasa też widziałam. I faceta który chodził po biurze w kapciach. I odsłonięte pępki. I to w niejednym miejscu w Europie, za wyjątkiem UK, gdzie dress code jest rzeczywiście sztywny i przeważnie wpisany w regulamin pracy. Zwłaszcza przygnębiające wrażenie zrobiła na mnie kiedyś Paddington Station w porze powrotów z pracy, gidze wszyscy, ale to wszyscy, panowie i panie mieli na sobie mundurki w kolorze "kolejarski granat" szczególnie ukochany przez wyspiarzy. Na tym tle widok przystojnej, wysokiej Muszynki ubranej też w garniturek ale w kolorze intensywnego turkusu był naprawdę lekkim szokiem :)

    Dodaj komentarz»
  • czekolada
    czekolada · 10-09-09 20:59 · do góry^

    wiadomo, że wszystko zależy od tego, gdzie się pracuje. co innego biuro w którym nie ma się kontaktu z klientem, co innego pani w okienku, co innego barmanka, kelnerka, nauczycielka, co innego agencja reklamowa a co innego korporacja. nie ma jednego uniwersalnego dress code. a o tym, że panom nikt złego słowa nie powie? jak to nikt. inny pan. ktoś, kto poda mi dłoń z brudnymi paznokciami, przykro mi, ale jest skreślony.

    Dodaj komentarz»
  • bloodorange
    bloodorange · 10-09-09 21:20 · do góry^

    (ja po raz pierwszy, więc wszystkim dygam:)

    niezwiązane, ale właśnie znalazłam coś - niestety nieprzetłumaczone - co dało mi wiele radości: mamy rok 1963, właśnie wynaleziono spandex, fasony są z piekła, rozmiarówka nieprzewidywalna, a sklep z bielizną odwiedzamy co 12-18 miesięcy (w końcu Kanada...) robi się ciekawsze w drugiej połowie:))

    http://archives.cbc.ca/lifestyle/etiq...

    Dodaj komentarz»
  • bloodorange
    bloodorange · 10-09-09 21:29 · do góry^

    przepraszam najmocniej - zmyłka w linku...

    http://archives.cbc.ca/lifestyle/etiq...

    co do mody męskiej - wydaje mi się, że mężczyzni w większości są tym bardziej świadomi stylu, im bliźsi są czubka 'piramidy prestiżu' - od pewnego momentu nie tylko uznajemy za pewnik higienę, ale też pewne oznaki indywidualności w stoju, a później naprawdę zastanawiamy się nad tym, jaki krawat, skarpetki, koszula, zegarek... :)

    a druga rzecz - czy my same nie utrwalamy w mężczyznach analfabetyzmu w tej kwestii? ile razy widziałam w tym roku panów i pań w czarnych sukienkach i garniturach na ślubach, na przykład... komu chce się dobierać nastolatkowi dobrze leżący garnitur?

    Dodaj komentarz»
  • missalchemist
    missalchemist · 10-09-09 21:34 · do góry^

    jejku, ja mam szczerą nadzieję, że uda mi się zostać tym elektronikiem-informatykiem i będę mogła nosić flanelową koszulkę z wytartymi jeansami. ja się urodziłam ze wstecznym wyczuciem elegancji i chyba nigdy się nie nauczę, co wypada, a co nie wypada. nie rozumiem, dlaczego i po co :P jeszcze by mi ktoś na co dzień kazał w spódnicy chodzić i w rajstopach (o nie, nienawidzę rajstop) albo, co gorsza, w butach na obcasie, brrrr... to ja już wolę naprawiać telewizory po domach :P

    żeby nie było - noszę też sukienki, i spódnice i takie tam, ale naprawdę nie wiem, co do czego pasuje i z jakiego powodu :P

    Dodaj komentarz»
  • Sunako
    Sunako · 11-09-09 00:45 · do góry^

    nie mieszajcie ubioru na rozmowie o pracę z ubiorem, który się wybiera już po dostaniu tej pracy ;)
    widziałam kiedyś formularz oceny kandydata i tam m.in. była też ocena fryzury :/ stroju na pewno też. a chodziło o pracę w sklepie z zabawkami, gdzie raczej pracownice nie noszą marynarek i białych koszul...
    (oczywiście teraz rozwinie się kolejna jałowa dyskusja o dress code :P)
    w każdym razie moim zdaniem na rozmowę o pracę warto ubrać się "nudziarsko" i nie ryzykować

    Dodaj komentarz»
  • ametyst89
    ametyst89 · 11-09-09 01:19 · do góry^

    Jak kobieta przychodzi z czymś na głowie co przypomina fryzurę najnowszych trendów inspired by thunder albo innym afro to w sumie nie można dziwić się takim tabelkom ;)

    Dodaj komentarz»
  • black_lemon
    black_lemon · 11-09-09 04:38 · do góry^

    Niestety, w pracy noszę "mundurek" (biała koszula+krawat+kamizelka, czarne spodnie), ale pod to oczywiście zakładam kolorowe staniki 8) Pewnego razu wynikła z tego zabawna sytuacja, gdy szef poprosił mnie, żebym zdjęła na chwilę kamizelkę (chciał zobaczyć, jak prezentowałby się strój bez tego elementu). A ja pod lekko przezroczystą koszulą miałam krwistoczerwoną LaSenzę ;) Szef spojrzał fachowym okiem, po czym stwierdził, że całość wygląda całkiem nieźle, tylko musiałby zrobić dziewczynom pogadankę o doborze koloru bielizny... Na szczęście wersja bezkamizelkowa nie przeszła i nadal mogę nosić staniki w kolorach tęczy BD

    Dodaj komentarz»
  • asiabudyn11
    asiabudyn11 · 11-09-09 09:31 · do góry^

    Dress code bez jakichś przesad (lubię białe staniki pod białe bluzki, a stanika beżowego chyba nigdy już nie dotknę-wygląda jak brudny :-//)jest potrzebny. Szczególnie w urzędach irytują mnie ubiory pracowników. A w korporacjach mnie nie obchodzą.
    Pod względem odzieżowym wg mnie najlepsza jest praca, w której na zwykle nosi się co chce a od czasu do czasu (jak np. pisała któraś dziewczyna na spotkanie z klientem) coś eleganckiego.

    Muszę też powiedzieć, że jako że ubiór wyraża niejako moją osobowość/nastrój (zapewne wiele kobiet tak ma) to miałam swego czasu niespodziewany duży problem z wytrzymaniem w jednej pracy. Wszystko było ok, stosownie się ubierałam, ale monotonia ubioru przekładała się u mnie na postrzeganie pracy jako monotonnej.
    Co więcej identycznie ma mój kolega. On uwielbia ruch i marzy o jeżdżeniu do pracy rowerem (a potem przebieraniu się w stosowny strój), ale przełożeni mu mówią, że nie wypada mu w ogóle pokazywać się w stroju "rowerowym" nawet ukradkiem przechodząc do swego pokoju.

    @missalchemist: nie wiem czy pisząc o koszulach flanelowych nie stosowałaś metafory, ale ja szukam właśnie względnie dopasowanej koszuli flanelowej w kratę i nie ma takiej nigdzie. Pech.

    Dodaj komentarz»
  • missalchemist
    missalchemist · 11-09-09 10:29 · do góry^

    @asiabudyn - nie, to nie była metafora. niestety, 99% koszul jakie mam, są na mnie o iks rozmiarów za duże, ale ja to uwielbiam po prostu :) często zakładam koszulę mojego chłopaka :P ponadto flanelowa koszula w kratę ponoć jest znakiem rozpoznawczym informatyków :D:D

    ja w ogóle chyba jakaś dziwna zawsze byłam. mundurki w szkole to też jakiś dress code, a ja zawsze byłam im skrajnie przeciwna i kochałam moje liceum za to, że mogłam tam przyjść w dziurawych spodniach, w dowolnej bluzce i z czymkolwiek na głowie i nikt, poza woźnym Rysiem (który ganiał za obuwie niezmienione :P), nie patrzył na to, jak wyglądam, tylko na to, jak się uczę i zachowuję.

    i nie umiałabym się dostosować do jednolitego, nudnego stroju w pracy, no jakoś nie wyobrażam sobie tego ;( na rozmowę o pracę jeszcze bym wytrzymała (w końcu na egzaminy też się odpicowuję), ale na co dzień to dramat jakiś.

    co ciekawe, w drużynie harcerskiej mojej plinuję umundurowania dosyć surowo :P mam chyba rozdwojenie jaźni :)

    anyłej, czy ktoś mi wytłumaczy, dlaczego biały stanik pod białą bluzkę jest nieelegancki?

    Dodaj komentarz»
  • jestem_wredna
    jestem_wredna · 11-09-09 10:47 · do góry^

    missalchemist, też chciałabym to wiedzieć. Może jak bluzka przezroczysta bardzo to jeszcze, ale jak nie?

    Dodaj komentarz»
  • blueberry
    blueberry · 11-09-09 11:17 · do góry^

    Stanik jest nieelegancki, jak go widać (chyba że to efekt zamierzony, ale wtedy to już inna para kaloszy i raczej nie do biura). Białe staniki pod większością białych bluzek po prostu widać. Chyba że bluzka jest z bardzo grubego materiału, ale wtedy to prawie żadnego koloru nie będzie widać i też będzie OK ;)
    Ja na szczęście nie muszę nosić białych bluzek, mam jedną, nie widać spod niej jasnoróżowego stanika i jest OK. Beżu nie cierpię.

    Dodaj komentarz»
  • elrosa
    elrosa · 11-09-09 11:23 · do góry^

    Chciałam zaprotestować, jakoby flanelowa koszula w kratę była obowiązkowym odzieniem informatyków - na informatyce jestem już drugi rok i nikt, od studentów po wykładowców, nie nosi tu kraciastych koszul :P flanelowe koszule widziałam tylko na politechnice, ale to akurat elektronicy byli :P

    Dodaj komentarz»
  • missalchemist
    missalchemist · 11-09-09 11:30 · do góry^

    to ja chyba noszę jakieś dziwne białe bluzki (o ile w ogóle je noszę, fuj!), bo naprawdę nie widać spod nich białego stanika, natomiast ciemne staniki - owszem :P dla mnie elegancka jest czarna bluzka do czarnej spódnicy i czarnych butów :P

    elrosa: http://demotywatory.pl/1427/Informatycy

    :P no ja akurat na elektronice jestem :P

    Dodaj komentarz»
  • blueberry
    blueberry · 11-09-09 11:33 · do góry^

    missalchemist: to kwestia materiału, jak nie widać, to jest OK (ale obejrzyj się też z tyłu w dobrym świetle, czy aby na pewno)

    Dodaj komentarz»
  • elrosa
    elrosa · 11-09-09 11:37 · do góry^

    Może jestem na jedynej uczelni w Polsce, gdzie informatycy takich koszul nie noszą? ;-) a może to dlatego, że z rozpoznawaniem nie mamy większych kłopotów - w tym samym budynku są jeszcze dziennikarze, a raczej dziennikarki. Jak jakaś nieznajoma dziewczyna chodzi po korytarzu, to od razu wiadomo, że nie nasza, koszuli ne trzeba ;-)

    Dodaj komentarz»
  • missalchemist
    missalchemist · 11-09-09 11:41 · do góry^

    @blueberry - a co mnie interesuje, czy widać :P niech się wstydzi ten kto widzi :P na razie nie idę na rozmowę o pracę :)

    @elrosa - u mnie na wydziale też nie ma flanelowych koszul, ale to taki sympatyczny stereotyp :)
    nieznajoma dziewczyna? na elektrycznym? to nie znamy którejś z tych 15-tu dziewczyn? :P

    Dodaj komentarz»
  • papillon
    papillon · 11-09-09 11:54 · do góry^

    "pod białą bluzkę tudzież koszulę stanik tylko i wyłącznie cielisty! nie wyobrażam sobie widoczniej bielizny w takim miejscu jak praca!"
    A jeśli ktoś jest w okolicach rozmiarowych, w których nikt nie produkuje odpowiedniej bielizny? Przecież pod żakietem i tak nie widać, jakiego koloru ma się stanik. Wolę ubrać nie-beżowy, a dobrze leżący, niż wciskać się w niewygodny i zamiast pracować, myśleć o tym, co mnie gniecie, uwiera, gdzie się wylewa a gdzie podjeżdża.
    Widać, że ze względu na bieliznę nie mam szans na pracę, bo wszystkie staniki sięgają mi tak wysoko, że wychodzą z dekoltu w serek, bynajmniej nie dlatego, że takie lubię.

    Dodaj komentarz»
  • julka
    julka · 11-09-09 11:54 · do góry^

    missalchemist -> cudne zdjęcie w linku :))

    Dodaj komentarz»
  • regula_przekory
    regula_przekory · 11-09-09 11:59 · do góry^

    papillon - podoba mi się takie podejście. Dress code też trzeba ujarzmić. Są miejsca, gdzie kolor bluzki musi być biały i koniec, ale w większości biur mogą to byc dowolne inne kolory, byleby fason był elegancki i stonowany. Nie mówię tu też o wściekłym różu, czy pomarańczu :)

    Dodaj komentarz»
  • cissnei
    cissnei · 11-09-09 12:59 · do góry^

    Brr, ciężko by mi się pracowało w firmie, w której narzuca się innym, jak mają wyglądać. Cienkie rajstopy, obcisłe spódnice i te okropne, elektryzujące się bluzki... kompletnie nie mogłabym się w tym skupić. Zresztą, taka ze mnie znawczyni stylu, jak i mistrzyni pierogów, choćbym miała nie wiadomo ile pieniędzy, i tak pewnie ubrałabym się śmiesznie i nieodpowiednio :P

    Na szczęście, w firmie, w której pracuję, nie ma żadnych specjalnych wymagań. Nieraz przychodziłam do pracy w bluzce z naprawdę dużym dekoltem, a mój facet w bluzie z wielkim malunkiem hinduskiego boga Ganeszy :P Zresztą, nasz szef chodzi w bojówkach moro i wcale nie jest przez to mniej profesjonalnym szefem ;)

    Co jest jednak najfajniejsze, to to, że mogę pracować w domu :) Siedzę właśnie przy biurku, mając na sobie domową bluzkę z dekoltem, w której w życiu nie wyszłabym z domu, mam wywalone na wierzch pół Eleanorki i właśnie w takim stroju pracuje mi się najlepiej ;)

    Tak a propos, to białe staniki są jednak kompletnie niepraktyczne. Nieładne, nudne, szybko się brudzą i szarzeją, a jak wystają spod ubrania, to wygląda idiotycznie. Dlaczego w takim razie to ich jest najwięcej? :P

    Dodaj komentarz»
  • thorrey
    thorrey · 11-09-09 13:17 · do góry^

    No właśnie, też jest to dla mnie kompletna zagadka. Biały stanik, choćby nie wiem jak uważnie się go prało, zawsze zżółknie - pot, dezodoranty, nie da się tego uniknąć, a jeśli nieco gorszy gatunkowo, to i zszarzeje bardzo szybko. Miałam takich staników kilka za komuny, po kilku paniach wyglądały jak szmatki do podłogi i totalnie się do białych zraziłam i nigdy w życiu takiego nie kupię.

    Co do białych staników przebijających przez bluzkę - nie podoba mi się i już , chyba że efekt zamierzony. Z resztą, jasny stanik przez niektóre czarne bluzki też przebija, co kiedyś ze zgrozą zauwazyłam na jakimś swoim zdjęciu. Jakoś wolę, żeby mi nikt niepowołany nie oglądał bielizny, takie skrzywienie.

    Dodaj komentarz»
  • regula_przekory
    regula_przekory · 11-09-09 14:08 · do góry^

    A ja się zastanawiam, jak można nosić cielaki pod białe bluzki i uważać, że są niewidoczne. Przecież zarys stanika widać. Szwy, miski, ramiączka, o zgrozo! Obwód z tyłu tym bardziej!

    Dodaj komentarz»
  • papillon
    papillon · 11-09-09 14:15 · do góry^

    Mój ulubiony stanik jest biały, ale tylko dlatego, że udało mi się go kupić okazyjnie za 1/3 w komplecie z dołem po tym, jak czarny umarł.
    Niestety, obecnie sytuacja jakoś się odwróciła i bardzo trudno dostać przyzwoitego nudziarza - poza tym jednym (który nawet wstyd byłoby mi wrzucić do katalogu, bo nawet Vanish Oxy sobie z nim nie radzi) mam same kwiatki, groszki, hafty... Jak tak pomyśleć, to nic, w czym wypadałoby się udać na rozmowę o pracę (gdzie jednak chyba warto ubrać się "bezpiecznie", bo nie wiadomo, z kim ma się do czynienia).
    Mój problem polega też na tym, że standardowy beżyk nie ma nic wspólnego z odcieniem mojej skóry i nie dość, że i tak się odznacza, to jeszcze wygląda jak brudas :-)
    Myślę, że w ogóle byłoby mi trudno wytrzymać w pracy, gdzie byłby sztywny dress code - takie formalne ciuchy zawsze kojarzyły mi się ze straszliwą niewygodą, poceniem się i brakiem swobody ruchu. Pewnie jedną z przyczyn jest fakt, że do tej pory właściwie niemożliwością było kupić przyzwoicie dobraną koszulę - zawsze gdzieś się ciągnęła, przekrzywiała, marszczyła i ogólnie była koszmarem. W swoich kontaktach z urzędnikami raczej nie przypominam sobie, bym zbyt często widywała panie, które wyglądały świeżo i elegancko, niestety - najczęściej ich uniformy były absolutnie niedopasowane. Pewnie w wielu przypadkach z niewiedzy, ale na pewno często również z braku asortymentu. Myślę, że to przykre. Przyzwoity sklep z odzieżą powinien prowadzić przynajmniej jedną, bardzo klasyczną linię w zróżnicowanej rozmiarówce, tak, jak to się dzieje z jeansami.

    Dodaj komentarz»
  • blueberry
    blueberry · 11-09-09 14:17 · do góry^

    Właśnie wyszła pani z sekretariatu, elegancka biała letnia bluzka z jakiegoś połyskliwego materiału, dość luźna. Z przodu wygląda jakoś (modulo zły rozmiar), z tyłu dokładnie widać cały obwód białego stanika. Cielak albo różowy jednak mniej by się odznaczał.

    Dodaj komentarz»
  • thorrey
    thorrey · 11-09-09 14:33 · do góry^

    regula_przekory - szwy, obwód, miski i ramiączka widać jeśli się nosi _obcisłe_ bluzki. I wtady czy to białe, czy kolorowe staniki widać dokładnie tak samo, jesli bluzka jest zupełnie nieprześwitująca. Ale jeśli jest prześwitująca, to stanik różniący się kolorystycznie od tła bardziej się odznacza . Jesli pod czarną bluzkę która odrobinę prześwituje założę jasny stanik, to się przebija spod bluzki. Jeśli pod białą przezroczysta bluzkę założę biały stanik, to się odznacza od różowego/beżowego ciałka, no chyba że ktoś jest mlecznobiały.

    I takie odznaczanie się jest IMHO niefajne. Pod obcisłe bluzki są różne smoothingi i t-shirt bra. Pod luźniejsze ale przezroczyste są nudziarze, które można spróbować dobrać pod kolor skóry. Niektórym mniej się będzie odznaczał różowy, innym cielak. DLa mnie np. najlepsze i najbardziej sprawdzone jest cieliste Rio - naprawdę mało widać przez białą bluzeczkę.

    Dodaj komentarz»
  • cissnei
    cissnei · 11-09-09 14:39 · do góry^

    Czasami zarys i wzorek stanika widać, co się na siebie nie włoży, bo jest po prostu bardzo wyraźny. Nie mam pojęcia, co bym musiała nosić, żeby spod tego nie było widać charakterystycznej krateczki Oriona. Chyba, że sweter, ale ja swetrów nie noszę ;) Moim zdaniem lepszy odznaczający się wzorek niż śliczny, gładziusieńki stanik w niedobranym rozmiarze, eksponujący buły i wałki na plecach.

    Aha, dla niektórych po prostu nie ma luźnych letnich bluzek ;) Co bym nie włożyła, zawsze będzie opięte na biuście, który niebezpiecznie zbliża się do 110 cm w obwodzie (tak, wiem, mutant, jak się patrzy :P).

    Dodaj komentarz»
  • olgivanna
    olgivanna · 11-09-09 14:47 · do góry^

    Cóż, ostatnio byłam na rozmowie o pracę w sporej firmie i minęłam się z inną kandydatką, ubraną w czarną plażową sukienkę i białe piankowe japonki. Stanika nie miała, bo biust jej się gdzieś kołysał koło pępka (na oko miała ok. 25 lat). Nie dostałam tej pracy, mimo że dzień wcześniej zaopatrzyłam się w odpowiednią "małą szarą" (miałam remont i przy sobie tylko ciuchy codzienne), mam jednak nadzieję, że ona jej też nie dostała.

    A jak się ubierać do pracy? Cóż, to zależy od pracy. Ally ma jak na mój gust za krótką spódnicę, ale i formalny strój Lynette jest na co dzień zbyt formalny.

    Dodaj komentarz»
  • emcete
    emcete · 11-09-09 14:53 · do góry^

    Och, jakie to szczęście, że nie muszę nosić nic białego i omija mnie ten dylemat:P
    Odkąd pamiętam, mam awersję do białej bielizny, no ale parę razy w przeszłości musiałam taką nabyć, bo po prostu innej w miarę pasującej nie znalazłam. Podpisuję się pod dwoma ostatnimi zdaniami cissnei - niepraktyczne, do niczego nie pasują i zawsze żółkną, choćby nie wiem, co.
    Z drugiej strony- moja mama bardzo lubi nosić jasne bluzki (w tym białe), ale od dość dawna nie może znaleźć wygodnego (i niedrogiego...) cielaka w swoim rozmiarze. Więc nosi ecru lub białe i się nie przejmuje (ubiera się elegancko i jest nauczycielem akademickim). Zresztą kiedy patrzę, co noszą jej koleżanki (zwłaszcza pod spodem...)...ech :/

    Dodaj komentarz»
  • daslicht
    daslicht · 11-09-09 16:59 · do góry^

    A dlaczego elegancka koszula to obowiązkowo biała? Ja tam wolę czarną i takie noszę. Czarny kolor dobry na wszystko!

    Dodaj komentarz»
  • blueberry
    blueberry · 11-09-09 17:23 · do góry^

    Nikt nie twierdzi, że elegancka koszula musi być biała, ale można mieć w pracy dresscode, który takowej wymaga.

    Dodaj komentarz»
  • pieczyste
    pieczyste · 11-09-09 18:24 · do góry^

    Mnie na szczęście formalny ubiór do pracy nie obowiązuje. Zdarza mi się przychodzić w jeansach i bawełnianej koszulce, a zdarza mi się w czarnych rajstopach ze szwem i naprawdę dużym dekoltem. Poza tym, gdy nie siedzę przy kompie to często noszę fartuch, więc i tak nikt nie wie co mam na sobie. W moim zawodzie 90% to mężczyźni (inżynier elektronik) z których większość nie przywiązuje uwagi do stroju, a wyjazdy w teren wymagają założenia odzieży roboczej. Chociaż z tego co zauważyłam, dziewczyny pracujące w biurach mojej firmy też nie mają jakiegoś specjalnego dress code.

    Dodaj komentarz»
  • buszel
    buszel · 11-09-09 19:06 · do góry^

    Hmm ja nie cierpię takich garniturków, tak jak nie cierpię fartuszków, tak jak nie cierpię pozorów. Dla mnie ważne jest co się ma w głowie, jeśli się tą głową pracuje.

    Rozwalają mnie pracownicy banku, urzędu, którzy nie mają pojęcia o swojej dziedzinie.

    Wybaczcie jeśli kogoś obrażę, ale dla mnie w pewien sposób ludzie tak poubierani to są przebierańcy i mnie śmieszą w ten sam sposób jak śmieszy mnie "ministerstwo głupich kroków", zwłaszcza kiedy nie idą za oficjalnym ubiorem kompetencje.

    Ja uważam że przymuszanie do oficjalnego stroju ma coś z totalitaryzmu. Małego firmowego totalitaryzmu. W pracy przestaję być człowiekiem o swoim charakterze. Mam być elementem maszyny. Tak jak by nie wystarczyło że wykonuję pracę na rzecz firmy. Tak jak byśmy byli niewolnikami. Właściciel Apple chodzi w trampach dżinach i koszulce. Jakoś nie najgorzej mu biznes idzie.

    Z tymi strojami to się uzewnętrznia gorsza pozorancka część ludzkiej natury. Taka płytkość tej naszej globalnej pop kultury.

    Ja na szczęście nie muszę się przebierać. Tylko na rozmowy oficjalne (rozmowa o pracę, egzamin-tylko te dwie sytuacje) ubieram się szorstko i elegancko (dopasowany garnitur)jest to w tej sytuacji element wygodnego dla obu stron konwenansu, jakiejś tradycji, bo jest to sytuacja odświętna. Coś jak suknia wieczorowa, na wyjątkowe wieczory.

    Poza tym nawet na biznesowych spotkaniach bojkotuję powerfull dressing, ubieram się jak mi pasuje. Uśmiech, inteligencję, indywidualność, pomysłowość i kompetencje cenię najwyżej i to staram się przekazać.
    Na szczęście mi WOLNO.

    Jeśli kiedyś będę miała firmę to chciałabym mieć w niej wolnych ludzi, dobrych pracowników, którzy będą mieli jakieś zadowolenie z tego co robią, a nie przebierańców.

    Dodaj komentarz»
  • papillon
    papillon · 11-09-09 21:21 · do góry^

    A jednak udowodniono, że w firmach, w których jeden dzień w tygodniu był dniem "wolnym od uniformów" w tym dniu właśnie spadała efektywność pracy. Ludzie czuli się bardziej swobodnie, rozleniwiali się, więcej czasu poświęcali na obijanie się, kawkę, ploteczki i plany, co będą robić po pracy, a przy okazji, stawali się bardziej bezczelni względem klientów. Także jednak uniform w jakiś sposób dyscyplinuje ludzi - ważne, żeby dress code nie przeszkadzał im w normalnym funkcjonowaniu.

    Dodaj komentarz»
  • moniach_1
    moniach_1 · 11-09-09 21:39 · do góry^

    tylko pytanie, kto to udowodnił, kto badania sfinansował, na ilu firmach przeprowadzono badanie, czy w tych firmach dzień bez uniformów był od zawsze, czy wprowadzono go na potrzeby badań, czy dzień wolny od uniformu to nie był np. po prostu piątek, kiedy i tak wszyscy już wyczekują weekendu... jakoś zawsze mam mnóstwo wątpliwości, kiedy czytam takie "udowodniono". mam wrażenie, że jeśli chce się coś udowodnić, to zawsze uda się nakłonić amerykańskich naukowców do przeprowadzenia odpowiednio skonstruowanych badań :)

    Dodaj komentarz»
  • buszel
    buszel · 11-09-09 21:56 · do góry^

    papillon czy Ty jesteś z działu "jak ponieść efektywność tej maszyny składającej się z tysiąca egipskich niewolników"?
    W pracy pracują ludzie i od tego należy zacząć.

    Gdzie udowodniono, kto, jaki instytut i na czyje zlecenie.

    Dziewczyno, ja tu piszę że ludzi się za wszelką cenę stara odczłowieczyć, a Ty mi że to ma sens.
    Przecież stąd się wzięły mundury. W wojsku nie jesteś Janem Kowalskim, w wojsku jesteś... żołnierzem. Tylko że to wojsko to był wyższy cel-bronić Ojczyznę, to był stan wyjątkowy.
    Chodzi o to że w korporacjach zarządza się stan wyjątkowy non stop.
    I to jest chore w naszej pop kulturze. Polecam trochę dystansu i obiektywizmu do tego świata.

    Lecz nie polecam Ci białej bluzeczki, koniecznie bez żakietu, kiedy będziesz karmić dziecko gdy będziesz cały czas sprawdzać czy nic nie wyciekło. Nie polecam także butów na obcasie jak będziesz w ciąży (wpasuj się wtedy w uniformek-wiesz co się wtedy dzieje?-zazwyczaj nie pracujesz)itd.

    Dodaj komentarz»
  • daslicht
    daslicht · 11-09-09 22:13 · do góry^

    A co by było gdyby strój wymagał np. określonego fasonu butów, a pracownica nosi 35 lub 43? Albo określonego fasonu bluzki a pracownica to bezwględny J+ i wystaje jej mostek od stanika?

    Dodaj komentarz»
  • Neith
    Neith · 11-09-09 22:24 · do góry^

    ja się tak zawsze z tych filmowych dersscode'ów śmiałam, z tego mierzenia linijką, ile cm nad kolano sięga spódnica, jak wysoki jest obcas, sprawdzania metek... a ostatnio doznałam szoku, bo dowiedziałam się, że moja ciotka pracuje w firmie, w której dostają dokładne wytyczne dot. marek, w jakich wolno im przychodzić do pracy (nie tyczy się to bielizny, w tym rajstopów, choć rajstopy muszą mieć określony kolor), dokładny spis fasonów, w jakich mogą się pojawić w biurze, te centymetry przy obcasach, spódnicach i żakietach to nie żarty... boję się, że kiedyś mogę w takiej firmie wylądować :( wydaje mi się, że przez takie przesadzone wytyczne się trochę zabija kreatywność człowieka jednak...

    Dodaj komentarz»
  • Sunako
    Sunako · 11-09-09 23:17 · do góry^

    (wiedziałam, że będzie dyskusja o dress code :PPPPPP)

    Dodaj komentarz»
  • AleksandraLM
    AleksandraLM · 12-09-09 00:19 · do góry^

    Jezu, Neith, dla mnie takie cos jest straszne:( i chore:( toz to jest ubezwlasnowolnienie czlowieka...

    Dodaj komentarz»
  • Neith
    Neith · 12-09-09 01:00 · do góry^

    AleksandraLM z jednej strony to rozumiem, bo nie zostawia to miejsca na niedomówienia w sprawie niechlujności czy zbyt ekstrawaganckiego ubioru w naprawdę poważnej firmie, ale ta lista firm, których ubrania można nosić i żadnych innych...

    Dodaj komentarz»
  • maskaradka
    maskaradka · 12-09-09 05:13 · do góry^

    Ot, pracodawca podpisal kontrakcik z jedna i z druga firma, to temu tak sie trzesie, zeby pracownicy nie nosili ubran z innych marek. Nie widze innego powodu. Jakos nie chce mi sie wierzyc w bezwzgledne i bezinteresowne upodobanie do kilku marek, jesli chodzi o ciuchy innych ludzi. Pieniadze za tym stoja:)

    Dodaj komentarz»
  • asiabudyn11
    asiabudyn11 · 12-09-09 10:33 · do góry^

    Wczoraj mając na sobie spódnicę pomyślałam o tych max. 5cm przed kolano i powiem, że to wcale nie jest moim zdaniem mało. Ja chyba nawet wcale nie mam sukienki ani spódnicy, która by była tak krótka.

    Dodaj komentarz»
  • kindafunny
    kindafunny · 12-09-09 11:09 · do góry^

    Tym bardziej, że jak siadamy, to spódniczka przed kolano skraca się do miniówki, a spódniczka długości 3/4 uda do mini-minówki :)

    Dodaj komentarz»
  • turzyca
    turzyca · 12-09-09 11:19 · do góry^

    A mi sie wydaje, ze dresscode jest owocem popkultury w sposob bardzo przewrotny. 100 lat temu nikomu do glowy by nie przyszlo pisac dresscode'ow, bo osoby zajmujace okreslone stanowiska wynosily z domow rodzinnych, a najpozniej ze szkol pojecie, jak powinno sie w okreslonych sytuacjach wygladac. Z linijka latal nie dyrektor firmy, a dyrektor szkoly i niezaleznie od wlasnych pogladow ludziom sie wbijalo do glowy, jaki jest wzorzec.
    Teraz gdzies nam sie ten wzorzec zagubil - ile osob twierdzi, ze czarny to swietny wybor na slub, a jak pannie mlodej sie nie podoba, to jej wypala miedzy oczy, ze sama jest w kolorze zalobnym. Japonskim. (Szczyt wyczucia, nie?) Podobnie iles osob pojdzie na pogrzeb w odblaskowej spodnicy i wscieklych rajstopach. A potem starsza pani pare lat przezywa, ze jej synowa pokazala jej dobitnie, jaki ma szacunek dla jej zmarlego meza i dla niej samej.
    Z instytucjami oficjalnymi jest mniej wiecej taka sytuacja - jest iles osob, dla ktorych niewlasciwy stroj obslugujacego dyskredytuje cala instytucje. Tak wiec zarzadzajacy nia dbaja o to, zeby uniknac takich problemow. A skoro pracownicy nie wiedza sami z siebie (bo nie nasiakli tym za mlodu), to dbaja o to uregulowaniami. Ze robi sie dziwnie? No owszem, ale ma ktos lepsze rozwiazanie?

    Dodaj komentarz»
  • papillon
    papillon · 12-09-09 11:41 · do góry^

    "papillon czy Ty jesteś z działu "jak ponieść efektywność tej maszyny składającej się z tysiąca egipskich niewolników"?
    W pracy pracują ludzie i od tego należy zacząć."

    Napisałam "ważne, żeby dress code nie przeszkadzał im w normalnym funkcjonowaniu" - nie wiem, dlaczego jest to interpretowane jako chęć mierzenia linijką spódnic, zmuszanie ciężarnych do noszenia szpilek i nie wiadomo co jeszcze. Miałam raczej na myśli to, co napisała turzyca. Kiedyś sfery praca - dom były jasno rozdzielone, teraz gdzieś się to rozmywa - ludzie często pracują w domu, a pracodawcy chcą stworzyć w miejscu pracy luźną, domową atmosferę. Tylko że w takiej sytuacji brakuje bodźca, który przełączałby nas między pracą a odpoczynkiem. Kiedy ktoś musi ubrać się do pracy inaczej, niż na co dzień, jest to sygnał dla jego umysłu "teraz będę pracować", a kiedy go zdejmuje - "teraz mogę odpocząć". Na pewno są osoby, którym to nie jest potrzebne i pracowałyby tak samo dobrze w tym samym wyciągniętym podkoszulku, w którym chodzą po domu, ale to raczej nie jest większość. I myślę, że wymaganie, aby pracownik przychodził do pracy ubrany czysto, schludnie i względnie klasycznie (jeśli jego praca wymaga kontaktów z ludźmi, których poglądów nie można przewidzieć) to nie jest jakiś wymysł z kosmosu. Takie założenie pozostawia jeszcze sporo miejsca na indywidualność.

    Dodaj komentarz»
  • ZamiraDrakasha
    ZamiraDrakasha · 12-09-09 14:47 · do góry^

    A ja dalej nie rozumiem czemu biały stanik pod białą bluzką wygląda źle. Każdy stanik widać spod przeźroczystej bluzki, czy to będzie cielak czy delikatny róż czy właśnie biały. Dla mnie istotne jest żeby stanik w eleganckiej sytuacji nie kontrastował. Więc ma się zlewać albo z ciałem albo z ubraniem. A taki różyk wystający z białej bluzki też parę razy zdarzyło mi się widzieć i paskudne to było. A cielak niestety w większości odcieni wygląda jak brudny. Mnie osobiście bardziej pasuje ubranie białego niż wystający spod bluzki "kawał brudnej szmaty".

    Dodaj komentarz»
  • kindafunny
    kindafunny · 12-09-09 14:58 · do góry^

    ale dlaczego "wystający spod bluzki"? Raczej nie powinien wcale wystawać! Cielistego nie widać, dopóki się nie zaczniesz przyglądać, chyba że kontrastuje z karnacją. Albo znać szwy spod obcisłej bluzki. Ale to już raczej nie ta kategoria, bo jak rozumiem rozmawiamy o białych bluzkach koszulowych :)

    Dodaj komentarz»
  • ZamiraDrakasha
    ZamiraDrakasha · 12-09-09 17:03 · do góry^

    Czepiasz się, prześwituje miałam na myśli.

    Dodaj komentarz»
  • sharteel
    sharteel · 12-09-09 21:22 · do góry^

    Jedną sprawą jest ubiór stosowny do pracy, a zupełnie inną sprawą jest ocenianie ludzi po wyglądzie przez osobę rekrutującą.

    Uważam, że firma lub instytucja może wymagać od swoich pracowników ściśle określonego ubioru, określając to w regulaminie pracy, w załączniku do umowy, itp. Natomiast ocenianie inteligencji potencjalnego pracownika na rozmowie kwalifikacyjnej po jego wyglądzie jest niemądre i pachnie dyskryminacją.

    Oczywiście, są zawody, w których pewne cechy wyglądu mają pierwszorzędną wagę (trudno wyobrazić sobie zaniedbane ręce u osoby starającej się o pracę manikiurzystki).

    Ale w tym Daily Mail chodziło o pracę umysłową - dyskwalifikacja nastąpiła z powodu "zbyt seksownego wyglądu", który pani rekrutującej skojarzył się z niską inteligencją. Nie wydaje mi się to rozsądnym podejściem.

    Dodaj komentarz»
  • burn_it_up
    burn_it_up · 12-09-09 21:23 · do góry^

    Ja noszę białe staniki pod białe bluzki na oficjalne okazje i nosić będę ;),jeżeli nie jest to super prześwitumjąca biała bluzka w której wygląda się jak nago(a taka moim zdaniem nie będzie dobrze wyglądać tak z cielakiem jak białym czy jakimkolwiek innym kolorem bielizny)to nie ma w tym moim zdaniem nic złego.Cielaki wbrew pzorom też prześwitują bo cięzko jest dobrać taki,który zgrałby się idelanie z karnacją(szczególnie tą bardzo jasną)."Coś" zawsze będzie widać i o ile nie jest to wyzywające i widać tylko trochę to IMHO nic złego się nie dzieje.Znacznie ważniejsze jest dla mnie to,żeby cały stój był sotsowny,odpowiednio elegancki i neutralny.Stanik dopasowany do tekigo stroju oczywiście powinien być raczej subtelnie ozdobiony niż wysadzany diamentami,ozdobiony falbanami i kokarami,ale to chyba oczywiście.
    Natomiast poza sytuacjami oficjalnymi noszę dowolne staniki pod dowolne kolory ubrań i dobrze mi z tą nonszalancją,jakoś nie gryzie mnie że zp od białej bluzki widać nieco zararys rózowego czy czarnego stanika,lubię bowiem białe bluzk iale białą bieliznę już nie bardzo.Chciałabym mieć też możliwość w przyszłej mojej pracy ubierać się w miarę swobodnie.
    Razi mnie natoimast zakładanie zbyt skompych ubrań do pracy,szkoły,na uczlenie czy nawet w mieście,nitk mi nie wmówi że szorty czy mini odsłaniające pośladki są odpowiednie gdzie indziej niż na plaży czy w zaciszu swojego własnego domu,tak samo ma się rzecz z za dużymi dekoltami,po prostu nie wypada i tyle.Byłam ostatnio na pogrzebie gdzie to kobitka wystroiła się w bluzkę bez pleców,mini i srebrne sandały na obcasie które kończyły się nitką z głową węża oplatającą łydką.Ludzie,no jak można?

    Co do flanelowych koszul to nie tylko informatycy je uwielbiają niestety...

    Dodaj komentarz»
  • czekolada
    czekolada · 12-09-09 23:58 · do góry^

    "Każdy stanik widać spod przeźroczystej bluzki, czy to będzie cielak czy delikatny róż czy właśnie biały."

    no jasne, ale nie zaklada sie do pracy przezroczystych bluzek :)
    koszula powinna byc z tkaniny na tyle gesto tkanej, zeby nie przeswitywalo nic - ja nie mam cielaka, mam bialy - noszepod biale bluzki, ale takie, przez ktore nawet frei cassie zielonej nie widac. o.

    widzialam na ulicy dziewczyne w cienkim, luzno tkanym sweterku, pod spodem miala kontrastujacy stanik i to wygladalo super. sweterek byl bezowy a stanik granatowy! na zakupy, impreze, kawe z kolezanka - super polaczenie. do pracy - nie. proste :)

    Dodaj komentarz»
  • moniach_1
    moniach_1 · 13-09-09 00:18 · do góry^

    czekolada: właśnie wyobraziłam sobie taki kodeks, o jakim pisała Neith wymagający odpowiednich parametrów gęstości splotu materiału, z którego jest zrobiona koszula :) a tak swoją drogą, to dobrze skrojonych koszul jest tak niewiele, że każdy kolejny parametr coraz bardziej uniemożliwia znalezienie tej dobrze leżącej i odpowiedniej do pracy jednocześnie.

    Dodaj komentarz»
  • cissnei
    cissnei · 13-09-09 08:20 · do góry^

    Mnie wystający stanik nie razi, o ile nie wystaje go zbyt dużo, natomiast stringi wyłażące z biodrówek budzą we mnie obrzydzenie, niezależnie od tego, ile ich widać. W mojej pracy nosiłam bluzki na bardzo cienkich ramiączkach, spod których wystawały ramiączka od stanika i nikogo to nie raziło, zwłaszcza, że zwykle obydwie rzeczy były czarne ;) Ale ładne, kontrastujące ramiączka również mogę być ozdobą. Oczywiście, wiadomo, że nie w firmie, w której panuje sztywny dresscode. U nas jednak każdy ubiera się, jak chce, i nie zgodzę się, że w związku z tym spada skuteczność pracy, bo i tak każdy ma wzrok wlepiony we własnego kompa, a ja na pewno miałabym problemy ze skupieniem się w czymś sztywnym i niewygodnym. Ale, tak jak pisałam, majtek wystających ze spodni nie toleruję nigdzie, ani w pracy, ani w sklepie, ani na ulicy, i uważam za obleśne. Gdybym to ja przeprowadzała rozmowę kwalifikacyjną, to pani, której widać gołe plecy i bieliznę dolną, miałaby znacznie ciężej niż ta, której wystaje ramiączko od stanika.

    Dodaj komentarz»
  • asiabudyn11
    asiabudyn11 · 13-09-09 09:21 · do góry^

    @sharteel: mam inne zdanie na temat ubioru stosownego na rozmowę.
    Nawet gdyby rozmowa dotyczyła pracy umysłowej, którą wykonuje się w domu to jednak na rozmowę się z tego domu wychodzi i trzeba jakoś wyglądać.
    Moim zdaniem to nie jest żadna dyskryminacja. To ta dziewczyna popełniła błąd ubierając się niestosownie, tak, że wg. mnie okazała strojem brak szacunku dla przeprowadzającego rozmowę. A wniosek o niższej inteligencji może być w ten sposób wyciągnięty: skoro ona nie rozumie, że na rozmowę kwalifikacyjną trzeba się odpowiednio ubrać to tym bardziej...
    Tak jest i już. Ni żyjemy w próżni. Otaczają nas ludzie i także strojem należy okazywać im szacunek.
    Tutaj chciałabym zauważyć, że współpracownik to też osoba, którą należy "szanować strojem". Całkowitej nudy odzieżowej w pracy-jak pisałam-nie lubię, ale np. pracując w biurze wolałabym nie oglądać ud koleżanek. Coś w tym jest w tym czy to dress code'ie czy zasadach właściwego ubierania się wyniesionego z domu.

    Teraz modne jest docenianie siebie, swojej wartości (co jest dobre), ale jeśli nie łączy się to z szacunkiem dla innych to powstają tacy narcyzi, gdzie cały świat jest głupia a tylko oni cokolwiek warci.

    Dodaj komentarz»
  • asiabudyn11
    asiabudyn11 · 13-09-09 09:23 · do góry^

    A ten ostatni akapit to napisałam widzę tak ni z gruszki ni z pietruszki ;-)

    Dodaj komentarz»
  • burn_it_up
    burn_it_up · 13-09-09 09:35 · do góry^

    Czekolada:mnie właśnie o to chodziło,że nie noszę(czy też wogóle nie powinno nosić się do pracy)białych prześwitujących bluzek i dla tego też uważam,że pod "zwyczajnie prześwitującą" białą bluzkę koszulowa z grubeszego materiału biały stanik(lub inny w jasnym kolorze,niekoniecznie cielak) to nic złego.

    Dodaj komentarz»
  • 3mkm3
    3mkm3 · 13-09-09 14:31 · do góry^

    Ja wybierając koszulę nie kieruję się stopniem prześwitywania, ale stopniem dopasowania. Może i mam mały biust, ale różnica obwodu między nim a talią jest dość spora, więc jak coś pasuje w talii, to w biuście się rozłazi. Nie lubię też koszul "plastikowych" (takie śliskie, zimne i dość przezroczyste). Wole bawełniane lub satynowe. Satyna raczej nie prześwituje (hurraaa!), z bawełną niestety bywa gorzej. Pot takie lekko prześwitujące bluzeczki zakładam biały lub beżowy podkoszulek (długi lub taki za biust)

    Dodaj komentarz»
  • asiabudyn11
    asiabudyn11 · 13-09-09 18:07 · do góry^

    @malagracjo: dzięki :-)

    Dodaj komentarz»
  • ocisza
    ocisza · 14-09-09 11:37 · do góry^

    Do mnie zdecydowanie bardziej przemawia styl Ally. Elegancja, ale z pomysłem i zaznaczająca wyjątkową osobowość. Oceniam z punktu widzenia obserwatora, bo mnie osobiście problem mało dotyka. Mogę chodzić do pracy w czym mi się podoba. Może dlatego, że nikt chyba nie ośmieliłby się zwrócić mi uwagi :P Dyrektor w mojej firmie chodzi do pracy w dżinsach i T-shircie, a niektórzy moi pracownicy chodzą w kapciach i nikomu to nie przeszkadza :)

    Dodaj komentarz»
  • sharteel
    sharteel · 14-09-09 13:18 · do góry^

    @asiabudyn11

    No cóż, ja akurat nie mam problemu z ocenianiem mnie przez pracodawców lub kontrahentów jako seksownej, czy frywolnej - ubieram się w męskim stylu i dobrze się z tym czuję. Natomiast nie wyobrażam sobie, żebym przyjmując osobę dowolnej płci do pracy czy współpracy koncentrowała się na jej wyglądzie, a nie na umiejętnościach. Rezygnować z bystrej osoby, mogącej przynieść zysk firmie tylko dlatego, że coś w jej wyglądzie nie odpowiada mojemu gustowi? O, nie! :)))

    Dodaj komentarz»
  • asiabudyn11
    asiabudyn11 · 14-09-09 21:33 · do góry^

    @sharteel: na pewno jest coś w tym co piszesz, ale czy my na pewno myślimy o podobnej pracy, czy też jej warunkach?

    I mi nie chodziło absolutnie o gust, ale zasady ubioru. No nie wiem jak to wytłumaczyć. Ja widzę między tym różnicę.

    W ogóle mi się wydaje, że w tej dyskusji część osób pisze o X typie pracy a część o Y.
    Barmanka, albo pracownicy myjący okna w wieżowcach mogą się ubierać inaczej niż pani sekretarka w urzędzie :-D

    Dodaj komentarz»
  • gość balkonetki
    gość balkonetki · 18-09-09 21:58 · do góry^

    Dziewczyny,czy wy nie przesadzacie? biały stanik pod biala bluzka to przestepstwo? to pod co zakladac biala bielizne, pod czarne swetry? tak samo sandaly na gole stopy.. tez sa nieprawomyslne, lepiej wygladaja nogi w rajstopach i w sandalach... jak tak dalej pojdzie to wszystkie z godnie z tym pseudo dress codem bedziemy wygladaly jak wlasne klony. moim zdaniem w pracy trzeba wygladac czysto schludnie estetycznie, i nie wplywa na to kolor stanika albo gola stopa. nie wplywa na to nawet glebokosc dekoltu, byleby nie przesadzic.. poza tym nie kazdy ma w biurze klimatyzacje by w upaly paradowal w welnianej garsonce i nie kazdy moze miec tyle strojow ile dni w roku. w koncu wiadomo ze ponczochy ze szwem sa zabronione ;)

    Dodaj komentarz»
  • gosc hehe
    gosc hehe · 28-10-09 17:51 · do góry^

    Wiecie co wam powiem najlepiej do pracu sie ubrac np.w satynowa bluzke z długim rekawem j jakas spodnice lub spodnie i wtedy wyglada sie modnie elegancko i stosownie .Bo taka satynowa bluzka nadaje elegancji

    Dodaj komentarz»
  • iwona922
    iwona922 · 28-10-09 19:48 · do góry^

    "Jakąś spódnicę" ? To ja założę mini z koronki lub dresy, też będzie stosownie i elegancko ? ;]

    Dodaj komentarz»
  • aktena
    aktena · 28-03-18 08:43 · do góry^

    A nie przesadzajmy, wiadomo, że chodzi o coś eleganckiego i z klasą. A swoją drogą, to faktycznie faceci mają jakoś łatwiej. Założą garnitur i po sprawie:) No i dobrze, bo z tego co ja zauważam, to im nawet problem sprawia dobranie odpowiedniego zegarka do danego ubrania i najchętniej nosili by tylko jeden na okrągło:) Ostatnio mojemu facetów podsunęłam ten artykuł - http://www.tunanoc.pl/jak-nosic-zegar... i mam nadzieję, że w końcu zrozumie, po co na gwiazdkę kupiłam mu elegancki zegarek na bransoletce.

    Dodaj komentarz»

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.

Zarejestruj się i zaloguj, aby dodawać komentarze.