Recenzujemy staniki, bo wiemy, że dobrze dobrane czynią cuda!

Nie mam w co się ubrać!

Nie przepadam za zamieszczaniem na Balkonetce notek osobistych, ale tym razem muszę zrobić wyjątek - bo kto, jak kto, ale Wy, drogie Balkonetkowiczki, będziecie najlepiej na świecie potrafiły skomentować to, co chodzi mi od dłuższego czasu po głowie.

Wszystko sprowadza się do jednego: nie mam w co się ubrać:-) Wycieczki do Zary, H&M, M&S, C&A, KappAhl, Cubus i innych Złotych Tarasów zajmują za dużo czasu - a tego ostatnio kompletnie mi brakuje - i prawie nigdy nie przekładają się na radość posiadania. Lumpeksy i małe butiki - poproszę o 30-godzinną dobę. Bravissimo - mogłabym się tu ubierać, ale dopiero w sekcji Sale.

Gdyby ktoś narzekał mi tak, jak ja sobie, powiedziałabym: weź się w garść i załóż biznes, który zaspokoi twoje własne potrzeby ubraniowe! I właśnie teraz mówię to sobie.

Z dyskusji na Balkonetce, Stanikowych Offtopach, czy Lobby Odzieżowym wnioskuję, że nie tylko ja byłabym swoją klientką. Wszystko źle leży, wszystko się nie dopina, we wszystkim grubo wyglądam - wiele z nas tego doświadcza i założę się, że równie wiele skorzystałoby z takiego scenariusza zakupów ubrania: wybierz fason, wybierz kolor, wybierz materiał, podaj swoje dokładne wymiary, w ciągu 7 dni odbierz przesyłkę z ciuchem, który leży idealnie.

Nie wierzę, że tego nie da się zrobić. Nie wierzę, że jestem skazana na szukanie krawcowej w, ekhem, ekhem, oflajnie! Jestem przekonana, że w samej Polsce, sądząc po liczbie techników odzieżowych (jest ich jakieś 190), jest sporo osób znających się na konstrukcji ciuchów, które potrafiłyby opracować wykroje dla różnych stopni krągłości kobiecej sylwetki. Sądząc po liczbie blogów krawieckich, mnóstwo dziewczyn i kobiet ma w sobie sporo kreatywnej ikry, którą wystarczy przekuć na przedsięwzięcie z pomysłem.

Dało się to zrobić z ciuchami dla mężczyzn (vide firmy robione przez facetów dla facetów: bonobos.com, shirtsmyway.com, inditailored.com, TailorStore.co.uk, fits.me, wirtualna przymierzalnia). Dlaczego więc nie miałoby się dać tego zrobić z ciuchami dla kobiet?

Co mnie więc powstrzymuje? Wyłącznie brak osoby w moim otoczeniu, która znałaby się na robieniu odzieży. Ja niestety nie znam się na tym kompletnie i potrzebuję kogoś, kto w tego typu projekcie byłby kimś w rodzaju Chief Technology Officer.

Pytania do Was, Drogie Dobre Dusze: czy mój entuzjazm ma sens? Czy da się znaleźć osobę, o pewnej dozie przedsiębiorczości w swoim podejściu do życia, która chciałaby porwać się ze mną na taki projekt? Może znacie taką w swoim otoczeniu, albo któraś z Was myśli o czymś podobnym?

Gdybyście mogły nagle kupić ubrania, które są idealnie dopasowane do Waszych kształtów, co kupiłybyście w pierwszej kolejności? Czego Wam najbardziej brakuje?

Jeśli któraś z Was, po przeczytaniu tej notki, pomyślała, że chce się ze mną skontaktować, czekam pod mejlem: mauzonka@gazeta.pl.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Komentarze: 213 / Dodaj komentarz »

  • Plecha1
    Plecha1 · 04-10-10 06:30 · do góry^

    Kasico,mam wrażenie, że to, co piszesz, jakkolwiek piękne, moim zdaniem ma pewien słaby punkt - zwroty. Kto przyjmie z powrotem np. ciuch na 115 w biuście i 80 w talii? Owszem, ubranie będzie z dużym prawdopodobieństwem idealne rozmiarowo, ale co z fakturą materiału, która okazała się inna niż to sobie wyobrażaliśmy? Albo na naszym komputerze tkanina wydawała się być ciemnozielona, a naprawdę jest jasnozielona i ten odcień do niczego nam nie pasuje?

    Dodaj komentarz»
  • Yaga7
    Yaga7 · 04-10-10 06:36 · do góry^

    "wybierz fason, wybierz kolor, wybierz materiał, podaj swoje dokładne wymiary, w ciągu 7 dni odbierz przesyłkę z ciuchem, który leży idealnie."

    Super, to mi się podoba. Ale faktycznie, jak pisze Plecha, na pewno będą problemy ze zwrotami. Ja osobiście na pewno bym kupiła na próbę taki robiony na wymiar ciuch nawet bez możliwości zwrotu, ale sądzę, że byłabym w mniejszości.

    "Gdybyście mogły nagle kupić ubrania, które są idealnie dopasowane do Waszych kształtów, co kupiłybyście w pierwszej kolejności? Czego Wam najbardziej brakuje?"

    Na pewno chętnie bym przygarnęła fajną sukienkę, tylko nie mam pojęcia, gdzie bym w niej chodziła ;)

    Dodaj komentarz»
  • maskaradka
    maskaradka · 04-10-10 07:03 · do góry^

    Brakuje mi dlugosci. Pomimo swojego malego wzrostu lubie bluzki do pol biodra, bo troche przedluzaja moj krotki tulow, no i plecow nie mam odkrytych jak usiade. Przez swoje dziecinstwo i lata gimnazjum widzialam wielu ludzi, ktorzy mieli sklonnosc do kupowania przykrotkich rzeczy. Potem wyjechalam z Polski i wreszcie moglam kupic cos z dlgimi rekawami, ktore nie koncza sie rowno z nadgarstkiem lub przed nim i to jak sie nie ruszam albo koszulke z krotkim rekawem, ktorej nie musze naciagac. Chcialabym zeby byl jakis przedmiot w szkolach zamiast chocby i religii (10 lat chodzenia skutecznie zniechecilo mnie do kosciola), ktory by uczyl: "Jesli bluzka zachodzi 15cm na spodnie to nie znaczy ze jest za dluga, tylko w sam raz". "Kurtki, ktore sa dlugosci bolerka nie sa odpowiednie na zime ani nie wygladasz w nich dobrze". "Jesli bluza z kapturem lub bez ledwo ci zakrywa pepek to bierz rozmiar wieksza, jesli zle sie uklada to znaczy z pownnias zrezygnowac z jej zakupu, to samo sie tyczy swetrow." "Nie sugeruj sie tym ze zawsze bierzesz rozmiar S, bo S-ka S-ce nierowna i nieraz ciuch o rozmiar wiekszy (albo i dwa), o zgrozo, lezy lepiej, nawet jesli ci sie wydaje ze nie." "Spodnie do kostki sa modne, ale tylko wtedy kiedy NIE sa to dzwony." Tak jakby wszystkim brakowalo materialu na ciuchy albo co wydaje mi sie bardziej prawdopodobne to to, ze firmy odziezowe maja wykroje jeszcze z lat 50-tych kiedy ludzie byli troche mniejsi.

    Dodaj komentarz»
  • theredgirl
    theredgirl · 04-10-10 07:27 · do góry^

    @maskaradka rozumiem Cię, ale każdy ma prawo ubierac się tak jak chce. Dla mnie nie do przyjęcia jest uczyć kogoś, że tak a tak ma się ubierać, bo każdy jest inny i nie wszyscy chcą mieć zachodzące na spodnie bluzki:P tak jak nie każdy chce mieć obciskającą bluzkę, żeby było widać talię. O to właśnie chodzi, że mamy wybór, jedni korzystają dobrze inni mniej, ale ubierasz się w to co lubisz, nikt nie ma prawa narzucić Ci że masz tak nie robić, chyba, że to uraża jakieś zachowania społeczne. Dla mnie bluzy przed pępek są ok, jeśli dziewczyna jest zgrabna to czemu ma się tak nie ubierać o ile jej to pasuje? A to, że ma gołe nerki??- to jest jej wybór. Ja nie chodziłam do gimnazjum:P ale na dziewczyny z klasy mojej sis babki się strasznie darły jeśli wychodził pępek którejś, potrafiły zwyzywać dziewczynę, a o to też nie chodzi. Wysokie obcasy też robią szkody a wiele kobiet je nosi.
    A spodnie nie sięgające niżej kostki to naprawdę ciężki temat dla wysokich dziewczyn i to nie jest ich wina, że nie szyją na ich nogi.
    Co do samego tematu, myślę tak jak Yaga, dobrze skrojona sukienka to cud, tak samo np. z koszulą czy tuniką. Ale pojawia się problem znowu typów figur, fasonów, no bo wzrost i brak materiału to raczej nie problem:) Ciuchy musiałyby być szyte indywidualnie chyba, a to już trochę trudne, ale nie niemożliwe:)

    Dodaj komentarz»
  • effuniak
    effuniak · 04-10-10 08:09 · do góry^

    Mauzonko - świetny pomysł ale ma jedna zasadniczą niewyjaśnioną opcję - cena !
    Cena za taką usługę byłaby wielokrotnie wyższa niż ciuch z sieciówki
    I taka usługę wraz z wyborem projektu oferują różni projektanci

    A poza cena zostaje nastepna kwestia - wymiary
    Podajesz wymiary ale dwie kobiety o jednakowym wzroście będa miały inaczej położoną talię, inaczej wysklepioną pupę, w innym miejscu odkłada im sie tłuszczyk na biodrach i inaczej będą miały zarysowane ramiona czy na innej wysokości wypadnie szczyt biustu
    I w jaki sposób kobieta ma sobie sama "zdjąć" te wszystkie wymiary a ponadto jaką będzie miał producent pewność że wszystko jest zrobione zgodnie z jego zaleceniami ?
    A wybór fasonu ?
    Pani X podoba sie sukienka pani Y i taką chce !
    Ale ma inna figurę i na próbe i tak sobie taką "strzeli".
    A co, nie wolno ? Wszak zakupy internetowe można ZAWSZE oddać w przepisowym terminie
    I co zrobisz z taką zamówioną i oddaną rzeczą ?
    Jaka musiałaby być cena by pokryć wszystkie takie "eksperymentalne" czy tez zwyczajnie nietrafione zamówienia

    Zapytaj Kingę , ile kosztują stany magazynowe skrajnych rozmiarów i to w produkcji tzw masowej

    Zapytaj mnie ile kosztuje wyprodukowanie skrajnych rozmiarów staników dla klientek indywidualnych i co sie robi z takimi sztukami które wrócą od klientek bo im z tego czy innego powodu nie pasują

    A potem dodaj jeszcze koszt utrzymania pracowników + pracowni bo takich pojedynczych egzemplarzy nikt Ci nie uszyje poza własnym zakładem

    Suma składowa tych wszystkich elementów da cenę nie do zaakceptowania przez większość potencjalnych klientek, które powzdychają do tych śliczności co to by je mogły mieć ale nie za takie pieniądze i pójdą kupić tam, gdzie taniej

    Gdyby Bravissimo produkowało coś bardziej w naszym stylu to i tak mało kto kupowałby ich wyroby ze względu na cenę - wystarczy poczytać komentarze

    Reasumując - pomysł utopijny

    Dodaj komentarz»
  • alladyna
    alladyna · 04-10-10 08:36 · do góry^

    Oooo, mi też to samo chodzi po głowie.;) Mam całą szafę ciuchów, a kompletnie nie mam się w co ubrać. Próba kupienia płaszcza na jesień i zimę spełzła na niczym, straciłam tylko cały dzień na łażenie po sieciówkach. Ani jeden płaszcz nie był porządnie uszyty, wszystkie workowate albo na jedno kopyto. W tym sezonie prym wiedzie H&M, jeśli chodzi o zupełnie niekobiece okrycia wierzchnie.;p
    W garderobie najbardziej brakuje mi sukienek, chociaż jednej codziennej i jednej wyjściowej!;(... Bravissimo i Biu-Biu nie mają mi w tym zakresie nic do zaoferowania, bo fasony są z materiałów, którym kształt ma nadać dopiero kobieca sylwetka. Ja potrzebuję czegoś, co już ma kształt (od pasa w dół), żeby mi nadało kobiecą sylwetkę.;p No ale nie dziwię się, że wśród biuściastych ciuchów nie ma czegoś takiego, bo to jednak mało popularny typ w ogóle, a co dopiero w tej grupie kobiet.

    Pomysł na biznes jest świetny:D Tylko że faktycznie - problem byłby ze zwrotami. Niby taką zwróconą rzecz można przeszyć raz jeszcze, ale to są dodatkowe koszty i nie wszystko się tak da. Może zamiast zwrotów wprowadzić odsyłkę do poprawek krawieckich, jeśli ciuch nie leży tak, jak powinien? Bo chyba nie da się otworzyć sklepu nieprzyjmującego zwrotów... byłoby to niezgodne z prawem konsumenta? A czy można np. ograniczyć zwroty do tych dot. fasonu itp., a nie np, faktury materiału? Przecież skoro takie serwisy działają dla mężczyzn, to ten problem został jakoś rozwiązany.;)

    Dodaj komentarz»
  • alladyna
    alladyna · 04-10-10 08:36 · do góry^

    I jeszcze co do samego dopasowania ciuchów... przyuważyłam ostatnio, że przez dopasowane staniki zrobiłam się strasznie rozpuszczona.;) Od swoich ciuchów wymagam znacznie więcej niż kiedyś, nie chcę kupować rzeczy, które leżą jako tako, chcę idealnych, przylegających, z talią w talii! Użytkowniczki Lobby, Balkonetki i siostrzanych stron int. dokładnie to zrozumieją. Ale mam wrażenie, że reszta społeczeństwa (spora jego część) nie ma takich problemów i w ogóle nie zakapuje, po co ta cała inicjatywa... skoro można iść do sklepu, zmierzyć cokolwiek i wziąć rozmiar więcej, bo większy rozmiar to jedyne słuszne postępowanie, jeśli się guzik na biuście nie dopina. Tyle że to prosta droga do ubierania biuściastych w rzeczy za duże o trzy rozmiary i robiące z nich trzydrzwiową szafę (świetny wybór: albo niedopinający się guzik, albo trzydrzwiowa szafa; już wolę to pierwsze). Żeby zauważyć, że nie tędy droga, trzeba odwrócić myślenie. A niestety wiele dziewczyn/kobiet jest do tego niezdolna albo niechętna.;/

    Ostatnio wrzuciłam na wizaż sukienkę, która była względnie dopasowana w biodrach i tyłku, wisiała nad talią i robiła mi bulbę na brzuchu, a piersi sprasowała i nieładnie wypchnęła pod pachy. Rozmiar był większy, niż normalnie noszę, i dokładnie, jasno zaznaczyłam, co z tym krojem jest nie tak, gdzie leży źle, jak powinna leżeć itp. Efekt? Szacowne grono zjechało mnie personalnie, że taki gruby krasnal z tłuszczem pod pachą nie powinien się dowartościowywać 38 na metce, tylko brać większe, bo będą lepiej leżeć. Taa, jeśli odstawanie w talii o 10 cm i pogrubianie o 20 kg można nazwać "lepiej". Tylko ze dwie osoby zaczaiły, w czym rzecz - że to producent/konstruktor spartolił sprawę i wypuścił pogrubiający ciuch na nikogo (średniobiuściasta się nie zmieści, małobiuściastą kompletnie spłaszczy, z wysokiej zrobi gidyję z balonem wokół tyłka, a z niskiej - pączka). Reszta jak jeden mąż orzekła, że kiecka za mała, mam brać większą (mimo że już w pierwszym poście napisałam, że za mała tylko w biuście). Nawet jeśli od razu wyłoży się kawę na ławę, poda przyczyny wszystkiego, to i tak zrozumienie zastrzeżeń do ciucha graniczy z cudem - myślenie boli, przynajmniej niektórych.;/
    Wydaje mi się, że to nie jest odosobniony przypadek w społeczeństwie, bo po prostu wiele kobiet/dziewczyn nie widzi tego, co my widzimy... I na ciuchy patrzy bardzo powierzchownie w kategoriach podoba się/nie podoba się, modne/niemodne, pasuje/nie pasuje (nieważne, dlaczego nie pasuje). Sprasowane cycki są seksi (ale tylko mniejsze, bo większe to już obleśny tłuszcz), oversize jest na topie, a "wieloryby" powinny nosić namioty - mówiąc dosadnie.;/ Żeby dostrzec, że nie tędy droga, trzeba by zmienić postrzeganie świata i świadomość własnego ciała. A to jest gigantyczna praca.

    Dodaj komentarz»
  • asiabudyn11
    asiabudyn11 · 04-10-10 08:41 · do góry^

    Ja bym tak nie odbierała od razu nadzieji Mauzonce ;-)
    Dodam uwagę co do wymiarów tyłka/bioder: wiem po sobie i wiele razy już to pisałam tu na forum: to co jednej dziewczynie robi wymiar w tym miejscu to biodra a innej tyłek, więc mimo np. identycznego wymiaru ciuch powinien być raczej inaczej szyty (szczególnie ważne przy spodniach).
    Co do pomysłu ogólnie: wydaje mi się Mauzonko, że musisz wszystko wykalkulować, czy będzie Ci się opłacało. To podstawa. Ceny właściwie musiałyby być podobne jak w sieciówkach, bo inaczej mało byś miala klientek. A jednocześnie musi Ci się opłacać, więc to nie jest łatwe.

    Co do indywidualnego dopasowania: jest teraz na pewno taki trend. Zauważamy, że ubranie X nam wisi tu i tam, ale też mogę napisać o czymś, o czym wiem po sobie, że my duzo wymagamy od ciuchów a tak na prawdę to nie umiemy się ubrać. Więc nawet gdybyśmy miały fajne ciuchy to wyglądałybyśmy n razy gorzej niż byśmy mogły w wersji optymalnej. Ciąle to sobie uświadamiam na forum, jak mało wiem o ubieraniu. Myślę, ze ta wiedza o ubieraniu jest lekcewazona przez więskzosć z nas.

    Do tego: wg mnie spokojnie przynajmniej pół Balkonetki mogłoby się świetnie ubrać w zwykłych sklepach. Jesteśmy rozpuszczone czytaniem o dopasowaniu staników i stąd wieczne marudzenie m.in. Takze moim zdaniem wrażenie o niedostępnosci dobrych ciuchów jakie można odnieść po czytaniu tego czy tamtego w większosći jest jednak wynikiem niewiedzy co do sposoby ubierania (któej ja sama nie posiadam).
    Ale oczywiscie "na niewiedzy" czy raczej ignorancji mozna zarabiać ;-)

    Dodaj komentarz»
  • lakka
    lakka · 04-10-10 08:50 · do góry^

    w kwesti zwrotow - spojrzalam na strone producenta butow. No i jesli towar jest robiony wg indywidualnego zamowienia klienta, to nie ma prawa zwrotu. W cene wliczona jest mozliwosc korekty, ale nie zwrotu. Przeklejam przepis:

    Rozdział 2. Umowy zawierane na odległość
    Art. 10. 1. Termin dziesięciodniowy, w którym konsument może odstapić od umowy, liczy się od dnia wydania rzeczy, a gdy umowa dotyczy świadczenia usługi - od dnia jej zawarcia.
    pkt 3. Jeżeli strony nie umówiły się inaczej, prawo odstąpienia od umowy zawartej na odległość nie przysługuje konsumentowi w wypadkach:
    4) świadczeń o właściwościach określonych przez konsumenta w złożonym przez niego zamówieniu lub ściśle zwiazanych z jego osobą

    Dodaj komentarz»
  • PepperFox
    PepperFox · 04-10-10 10:10 · do góry^

    Ha! wiedzialam, ze ktos wreszcie podchwyci ten pomysl!!
    Polska potrzebuje nowego powiewu ciuszkow, koniecznie!! jesli potrzeba konsultanta/stylisty/konsultanta w UK (czyli podpatrzenie innych biznesow) to ja jestem chetna ;)

    pomsyl wcale nie jest utopijny, obserwowalam wiele rynkow, pracowalam w branzy, i dlaczego niby innym krajom sie udaje a u nas nie? Jasne, ze sie uda. Trzeba tylko byc sprytnym i niestety trzeba wylozyc kase zeby robic kase, wiec srodki trzeba miec.

    No i ze zwrotami to nie jest problem, po prostu traktowac to jako sklep intenretowy, gdzie towar mozna odsprzedac jesli jest nienoszony. No i zmodyfikowalabym pomysl szycia idealnie na miare, raczej powielilabym pomysl bravissimo i powiekszyla rozmiarowke o rozm. 34,32, o dluzsze ciuszki dla wyzszych no i petite, jak i ciuszki na wieksze pupy.
    Ja kupuje przez internet od lat 2 prawie wszystkie swoje ubrania, w 90% daje rade trafiac idealnie. A z kolorami i materialami - wszystko da sie tez to dobrze zakomunikowac klientkom, trzeba zrobic umiejetne zdjecia, czego w polskich sklepach online w ogole nie ma. (dobre przyklady to np urban outfitters albo nawet asos, gdzie zdjecia za w przyblizeniach, jak i rowniez mozna obejrzec video z modelka ktora ma ten ciuch na sobie)

    Dodaj komentarz»
  • effuniak
    effuniak · 04-10-10 10:57 · do góry^

    Ok :)
    Skoro jesteście tak entuzjastycznie nastawione do tego pomysłu to pomyślcie o tym, że to Wasze pieniądze maja byc zainwestowane w jego realizację
    ...że to Wasze ryzyko ....
    i co? nadal tak chętnie na to patrzycie ?

    Dodaj komentarz»
  • effuniak
    effuniak · 04-10-10 11:00 · do góry^

    ...a z męskimi ciuchami jest o połowę mniej problemów że o ich braku skłonności do marudzenia nie wspomnę... przynajmniej w wiekszosci przypadków...

    Dodaj komentarz»
  • effuniak
    effuniak · 04-10-10 11:01 · do góry^

    znaczy facetów nie ciuchów :)))

    Dodaj komentarz»
  • mohherowa
    mohherowa · 04-10-10 11:02 · do góry^

    Białych bluzek, "co by" w nich była talia i biust... I chociaż bardzo bym chciała robić zakupy np. w BiuBiu.pl, to... Wstyd powiedzieć, ale mnie nie stać. Więc dłubię, grzebię, donaszam, "oszukuję" paskami itd.
    A szczerze - póki miałam ciocię, która potrafiła tu lekko zaszyć, tam podwinąć, to nigdy nie miałam problemów z posiadaniem idealnych ciuchów.
    Teraz - noszę tzw. bazę, od czasu do czasu z wielkim pietyzmem zakładając jakiś szczególnie dobrze dopasowany do mnie i mojego stylu ciuch, upolowany albo z pokazu hc od koleżanki modelki (mam taką sukienkę), albo od znajomych (koleżanka kupiła, ale przestało jej się podobać), albo odziedziczony po kuzynce, albo wykopany w lumpeksie. Fakt, że mam prawie "standardowe wymiary" (totalna średnia, pomijając wygłupy w stylu przydługich nóg, wąskich stóp, grubych łydek, chudych ud, wąskich bioder... etc etc - ale wynikałoby z tego, że właśnie na takie potworki większość producentów szyje [pomijając te łydki]) i łatwiej mi coś upolować.
    Nauczyłam się za to kupować przez internet (gdzie indziej też) bez przymierzania. I zwykle trafiam we właściwy rozmiar.
    Dlatego moje ciuchy, nawet jeśli w dobrym gatunku, są naprawdę strasznie tanie. Top na ramiączkach za 39 zł? Zdzierstwo!
    Dlatego jednak podchodzę cokolwiek sceptycznie :D Ale to tylko ja, posiadaczka miliona staników w stanie straszliwym ;)

    Dodaj komentarz»
  • Yaga7
    Yaga7 · 04-10-10 11:08 · do góry^

    Ja na pewno jestem entuzjastycznie nastawiona, ale zdaję sobie sprawę, że takie ciuchy muszą być drogie i w związku z tym będą ZA drogie dla wielu kobiet. No i w związku z tym mimo entuzjastycznego nastawienia realistycznie uważam, że to jednak się nie uda.

    To już większa szansa by była na to, aby jakaś znana już firma / sieciówka wprowadzała powoli jakąś jedną linię / jeden model o zmiennej biuściastości przykładowo. Tak jak Levis i pupiaste spodnie ;)

    Dodaj komentarz»
  • mohherowa
    mohherowa · 04-10-10 11:10 · do góry^

    Albo jak w bardzo dawnych czasach - dopasowanie "na" klientce w sklepie :)
    Wiadomo jednak, że siebie samej nie wyśle się e-mailem w załączniku :|

    Dodaj komentarz»
  • Magdalaena
    Magdalaena · 04-10-10 11:57 · do góry^

    Ja bym jeszcze dodała dwa możliwe problemy:

    - wyobraźnia. Nie jestem w stanie przewidzieć, czy w danym ciuchu (dobrym rozmiarowo) będę dobrze wyglądać. Wiem, co mnie pogrubia (wcięcie pod biustem), ale różne fasony wyglądają na mnie dobrze.

    - styl. Pamiętacie mój temat o savoir vivre na Offtopach ? Gdybyś zaczęła szyć, licząc przede wszystkim na zakupy lobbystek musiałabyś uwzględnić rozmaite gusta, style życia, zasobności portfeli.

    Reasumując:
    Uważam, że powinnaś zacząć od spodni. Dopasowane bluzki obstawiła już Kinga, a doły pozostają niezagospodarowane. Łatwiej wyobrazić sobie konkretne fasony (bootcut, szerokie, biodrówki itp) i dopasowanie ich do konkretnych osób, które podawałyby Ci dokładne wymiary - obwód bioder, obwód uda, długość nogi. Miałabyś ogólne wykroje, a potem krawcowa szyłaby dla konkretnej klientki.
    Zamówiłabym takie spodnie (wysoki stan, wąska talia, szerokie uda, zwężane na dole) i byłabym gotowa dać za nie powiedzmy 100 zł z wysyłką, za zimowe spodnie z tweedu powiedzmy nawet 120 zł.

    Dodaj komentarz»
  • mauzonka
    mauzonka · 04-10-10 11:59 · do góry^

    Effuniak, kiedy ja myślę o zainwestowaniu w to swoich pieniędzy, to jakoś mnie to nie odstrasza. I, paradoksalnie, tym bardziej motywują mnie teksty w rodzaju "to się nie uda".

    Dodaj komentarz»
  • nelyen
    nelyen · 04-10-10 12:01 · do góry^

    to nie prościej iść po prostu do krawcowej?

    jestem osobą wybredną, ale o dość standardowych wymiarach - dość łatwo znaleźć mi dobrą górę, z dołami trochę gorzej, bo mało jaka firma uwzględnia dużą różnicę biust/talia czy talia/biodra.

    cóż, biubiu ceny ma dość mordercze, ale wierzę, że korespondujące z jakością ich produktów, czyli rzeczy na lata. wtedy od wielkiego dzwonu można się szarpnąć na bluzkę za 70zł jak jest taka potrzeba.

    Dodaj komentarz»
  • Majka
    Majka · 04-10-10 12:09 · do góry^

    Na allegro jest (było?) sporo aukcji sukienek (a być może nie tylko sukienek; nie patrzyłam), gdzie jest zaprezentowany model, a Ty im dosyłasz swoje wymiary. I to nie tylko dwa, a więcej, bo poza cyckami interesuje ich też wzrost i proporcje ciała.
    Także jeśli o to chodzi, to taki krawiec on-line już jest.

    Dodaj komentarz»
  • Magdalaena
    Magdalaena · 04-10-10 12:12 · do góry^

    @nelyen - dla mnie wyroby biubiu są całkiem tanie (większość sieciówek jest droższa) i bardzo żałuję, że na mnie nie pasują.

    Dodaj komentarz»
  • Majka
    Majka · 04-10-10 12:13 · do góry^

    A jeszcze co do BiuBiu... Ceny może i niskie nie są, ale być może jakbym miała wielką potrzebę posiadania bluzki koszulowej (i nie wylicytowała nic z bravissimo na ebayu :)) tobym kupiła, bo przecież to wydatek raczej na lata niż na sezon. Ale to, co mnie najbardziej ob BiuBiu odstrasza to nie ceny, a KOSZMARNE wzornictwo.

    Dodaj komentarz»
  • alladyna
    alladyna · 04-10-10 12:14 · do góry^

    Ja sobie zamówiłam ostatnio spódnicę od takiego krawca z Allegro. Efekt jest niestety taki, że kiecka przyszła co prawda zgodna z wzorcem, ale uszyta strasznie niechlujnie i krzywo. Sama bym to lepiej zrobiła. A sprzedająca miała same dobre komentarze...;/
    Ale dziewczyny zamawiały też sukienki od innych sprzedających i żadna się nie skarżyła.

    Dodaj komentarz»
  • effuniak
    effuniak · 04-10-10 12:14 · do góry^

    Mauzonka - wobec tego powodzenia i to całkiem szczerze

    Mysle, że juz znalazłaś i krawcowe do szycia i lokal i maszyny i najważniejsze :
    masz perfekcyjnego konstruktora/technologa/modelarza który ogarnie wszystkie niuanse i to jeszcze przed pojawieniem się zamówień

    Aha ... i nie ma w tym nawet cienia cynizmu tylko - doświadczenie hurra optymistki sprowadzonej na ziemię ;D

    Dodaj komentarz»
  • Yaga7
    Yaga7 · 04-10-10 12:18 · do góry^

    Żeby iść do krawcowej, trzeba mieć pomysł, co się chce. A ja nie zawsze mam. Natomiast jeżeli czarno na białym widzę X fasonów, Y materiałów, to wiem, że fason X w kolorze Y będzie na mnie dobry. A z tego co wiem, to u krawcowej tak nie ma. Przynajmniej u tych krawcowych, które mam w zasięgu ręki. A na drugi koniec miasta jeździć nie będę - dla mnie kupowanie online jest dużo prostsze.

    Dodaj komentarz»
  • alladyna
    alladyna · 04-10-10 12:24 · do góry^

    Yaga, może nawet lepiej, że nie masz sprecyzowanego pomysłu. Gorze, jeśli dokładnie wiesz, czego chcesz, a w necie i w sklepach stacjonarnych nic takiego nie ma (znalezienie graniczy z cudem), a na krawcową nie stać.
    Jakbym miała czas i sprawną maszynę, nauczyłabym się szyć sobie ubrania ze zmodyfikowanych wykrojów ze starych Burd.;) Kiedyś nawet mi to wychodziło. Ale nie mam ani czasu, ani maszyny.

    Dodaj komentarz»
  • caroline_1
    caroline_1 · 04-10-10 12:50 · do góry^

    Jest w tym odrobina prawdy, że kiedy dopasowałyśmy idealnie biustonosze, to automatycznie stałyśmy się bardziej wybredne, jeśli o dopasowanie chodzi; od bielizny zaczynając, a na spince do włosów kończąc ;) I nie ma w tym przecież nic złego, tylko że wydaje mi się, że o ile źle dopasowany stanik pociąga za sobą pewne konsekwencje w postaci np. obciążania kręgosłupa (w przypadku większego, cięższego biustu) czy rozwałkowywania po klatce piersiowej, pachach, plecach masakrowanego push upami (biustu mniejszego), to w przypadku ubrań skrojonych "na miarę" głównie chodzi o estetykę i - co za tym idzie - naszą pewność siebie, dobre samopoczucie, akceptację. Oczywiście, to ważne sprawy i byłoby fantastycznie, gdyby faktycznie każdej z nas była dana taka możliwość ubrania się. Niestety, mam obawy, które już padały w poprzednich postach - cena. Problem leży nie w tym, że te ubrania są drogie, ale oczywiście w tym, że zarabiamy za mało :) i to się nieprędko zmieni. Już dawno temu zapomniałam o sieciówkach, dla mnie płacenie około 100PLN za bluzkę, która po kilku praniach będzie się nadawała do, ekhm, ścierania kurzu na przykład, to rzecz nie do przyjęcia. W BiuBiu zakupiłam na wyprzedaży dwie sukienki (też były dla mnie drogie, niestety :/ ) i nie wmawiam sobie, że to zakup "na lata", ale chyba ideowo wolę wesprzeć taką inicjatywę, niż sieciówki, chociaż jako małobiuściasta z jakąś "uśrednioną" budową ciała nie mam problemu z dostaniem na siebie dobrze leżącej rzeczy.

    U mnie w rodzinie jest zwyczaj chomikowania ;) co ma swoje dobre i złe strony - lepszą jest np. możliwość dziedziczenia pewnych ubraniowych skarbów :) Mam po babci m.in. jakieś żakiety, koronkowe bluzki, klasyczną małą czarną. Wszystko było szyte u krawcowej, na miarę. Babcia jest ode mnie parę cm niższa, trochę bardziej biuściasta. Absolutnie wszystkie rzeczy dało się przerobić dosłownie paroma pociągnięciami igły z nitką tak, że leżą, jak druga skóra. Tu malutka zaszewka, tam przesunięty guzik i voila! Część z tych rzeczy nosiła też moja mama, osoba podobna wagowo, ale o zupełnie innej sylwetce i też się dało je dopasować. Tylko że jej retro-styl nie odpowiadał.

    Wierzę w inicjatywę mauzonki, chociaż słabo znam się i na biznesie, i na technicznej stronie projektowania ubrań :) Ale wydaje mi się, że to się może udać :) Skoro kiedyś były takie krawcowe, że uszyte przez nie rzeczy nosi trzecie pokolenie (myślę, że i czwarte da radę), to komuś chyba tę wiedzę przekazały?

    Dodaj komentarz»
  • Yaga7
    Yaga7 · 04-10-10 12:51 · do góry^

    Wszystko ma wady i zalety ;)
    Jak szukam, dajmy na to butów, to i tak łażę po x sklepach, bo nic mi się nie podoba. A może jakbym wiedziała, czego szukam, to łatwiej by mi było znaleźć. Ale z drugiej strony - wtedy można popaść we frustrację, jak nie można tego kupić, heh.

    A osobom, które choć trochę potrafią szyć, zazdroszczę. Ja nie mam do tego ani chęci, ani talentu - kiedyś probowałam i wiem, że to nie dla mnie.

    Dodaj komentarz»
  • czekolada
    czekolada · 04-10-10 13:27 · do góry^

    miałam w życiu dwie rzeczy uszyte przez krawca, wspaniałego fachowca. spódnicę i kurteczkę. kurtkę noszę nadal, ma jakieś 8 lat, jest podniszczona, ale nie umiem się z nią rozstać. spódnicę zanosiłam na śmierć. była idealnie dopasowana do mojej wąskiej talii, szerokich bioder, linii ud. no bajka. nie miałam drugiej lepszej...
    poza sukienkami nie mam wielkiego problemu, mało kiedy kupuję spodnie, wiec ten problem odpada. gorzej z butami, moja wąska stopa z wysokim podbiciem w masówkę się nie wpasowuje... i to jest kłopot!

    Dodaj komentarz»
  • Sunachan
    Sunachan · 04-10-10 13:31 · do góry^

    co w pierwszej kolejności? Przede wszystkim jakąś sukienkę...
    Btw nie do końca wierzę, że ciuch byłby dopasowany idealnie... Nawet u doświadczonej krawcowej, która nas wymierzy, często są konieczne poprawki.

    Dodaj komentarz»
  • blueberry
    blueberry · 04-10-10 13:51 · do góry^

    Jeśli już, to chyba od spodni i spódnic należałoby zacząć, bo tu też jest dziura na rynku, oraz łatwiej się do tego wymierzyć.
    Ale ja też mam problemy pt: a) nie wiem, co na mnie będzie pasować (zawsze mierzyłam w sklepie sukienki, w których wyglądałam jak kloc, bo takie mi się podobały, i gdyby nie koleżanka, nigdy nie spróbowałabym zupełnie innego fasonu, w którym wyglądam jak należy - myślałam, że będzie mnie tylko pogrubiać); b) brakuje mi wyobraźni na zaprojektowanie własnego ciucha, który by jeszcze dobrze na mnie leżał. To można jednak rozwiązać poprzez przedstawienie w takim sklepie iluś tam szablonów, propozycji, które będa punktem wyjścia.
    c) może się okazać, że na daną figurę nie da się zrobić żądanego fasonu, który by wyglądał dobrze. Przykładem niech będzie moja wymarzona ołowkowa spódnica - nie mam pojęcia, czy to się w ogóle da wykroić tak, żeby przy wystającym brzuchu wyglądało dobrze. Taki ciuch wróci do sklepu, mimo że nie będzie miał żadnych wad, tylko żądanie będzie nierealne.
    Ale też się obawiam, że to będzie za drogie - ceny BiuBiu to jest dla mnie akurat taka granica, powyżej której codziennych ciuchów raczej nie kupię, a przecież to nie są ubrania na miarę.

    Dodaj komentarz»
  • olgivanna
    olgivanna · 04-10-10 14:09 · do góry^

    Mnie się wydaje, że ceny w BiuBiu są całkowicie normalne - jak sieciówkowe, a te ubrania są przecież szyte w Polsce, a nie w Azji, w normalnych warunkach i nie masowo. Podobną kwotą trzeba dysponować chcąc coś uszyć na miarę u krawcowej.

    Ja bym chętnie kupiła na siebie wszystko szyte na miarę: od spódnicy ołówkowej (w tych ze sklepu moja wystająca pupa JLo wygląda jakby krzyczała "weź mnie tu i teraz!"), poprzez spodnie (większość spłaszcza pośladki i przez to poszerza biodra i/lub jest za krótka), sukienki (tercet wąskich pleców, szerokich bioder i średniego biustu nie pasuje do żadnego rozmiaru), skończywszy na bluzkach (raz na egzaminie guzik na biuście mi nie wytrzymał i wystrzelił w stronę wykładowcy...).

    Tylko to wymaga czasu i chęci. A płaszcz ciężko zrobić na miarę, choć chyba się wkurzę i tak właśnie postąpię.

    Dodaj komentarz»
  • olgivanna
    olgivanna · 04-10-10 14:11 · do góry^

    Aaa! Za wcześnie wysłałam.
    Konkluzja moja jest taka, że życzę Ci wielkiego sukcesu w tej kwestii - mimo że na pewno będzie Ci trudno, bo jeśli wszyscy mówią "nie uda się", to może w tym być ziarenko prawdy, doświadczyłam tego na własnej skórze. Ale trzymam kciuki!

    Dodaj komentarz»
  • yagoda
    yagoda · 04-10-10 17:11 · do góry^

    moim zdaniem to swietny pomysl, ostatnio przegladalam strone biubiu i spodobala mi sie tylko jedna bluzka bo moim zdaniem jest to odziez dla starszych kobiet, a i tak w koncu nie bylo rozmiaru... jednak dziewczyny maja racje z tym szyciem na zamowienie moim zdaniem lepszym pomyslem byloby szycie bluzek odpowiadajacych np brytyjskim roziarom stanikow... klientka wybieralaby z wielu fasonow i kolorow i szyc mozna byloby dopiero po zlozonym zamowieniu zeby towar nie zalegal :) nie wiem czy jest to mozliwe do zrealizowania ale jak bym tak wlasnie to zrobila
    ps.ja w pierwszej kolejnosci kupilabym bluzki koszulowe, z kwadratowymi dekoltami i dopasowane sukienki zapinane na zamek np bawełniane bo o takie najtrudniej... pozdrawiam i powodzenia ;)

    Dodaj komentarz»
  • mauzonka
    mauzonka · 04-10-10 18:06 · do góry^

    Olgivanna, piszesz, że "doświadczyłaś tego na własnej skórze" - opowiesz coś więcej?

    Dodaj komentarz»
  • pipeline
    pipeline · 04-10-10 19:41 · do góry^

    Zgadzam się z effuniak że problemem może być znalezienie godnych zaufania, profesjonalnych i zaangażowanych współpracowników, dostawców, wykonawców itd. Wiadomo jak to u nas jest, nieuczciwych i zwyczajnie leniwych nie brakuje.
    Ale nigdy nie powiem że to nie ma sensu. Trzeba znależć swoją niszę i wydaje mi się że jest na takie coś miejsce.
    Porównanie może mało subtelne, ale tak mi się skojarzyło:)
    W supermarketach sprzedają tanie i obrzydliwe żarcie, te supermarkety wymuszają na dostawcach, że np szynka nie może kosztowac więcej niż ileś zł bo inaczej się "nie sprzeda". W związku z tym jest niskiej jakości, wypchana jakimiś wypełniaczami.
    Jednocześnie cały czas rozwija się rynek tzw żywności ekologiczej, czy wyrobów regionalnych. Tradycyjne metody, więc mniejsza skala, wyższa jakość i oczywiście wyższa cena, ale jacyś ludzie to kupują. Nie da sie tego pogodzić, albo coś jest masowe, albo dla koneserów. Ale wierze że da się na tym zarobić.

    Dodaj komentarz»
  • korina
    korina · 04-10-10 19:43 · do góry^

    Wydaje mi się, że bardzo dużo by się zmieniło, gdyby sklepy wprowadziły 3 wymiary dodatkowo tj. np. niski, średni i wysoki. I żeby to było na prawdę na niską osobę, średnią i wysoką lub ewnetualnie bardzo wysoką (od np. 180 cm). Chciałabym, żeby zaczęto uwzględniać proporcje dla tych wzrostów, bo talia dziewczyny 155 a 185 to naprawdę jest kompletnie gdzie indziej. Ja zaliczam się do stosunkowo niewielkiej grupy bardzo wysokich dziewczyn (mam 184 cm) i znalezienie w miarę leżących ciuchów zajmuje mi bardzo dużo czasu. Czuję się mocno dyskryminowana przez producentów ubrań. Mimo, że szczupłe modelki są na topie (a ja nieskromnie powiem, że wymiary prawie modelkowe mam- no może jak te grubsze :), to bardzo niewiele rzeczy jest produkowanych dla dziewczyn o takich sylwetkach. Bardzo chciałabym, żeby to się zmieniło, dlatego trzymam kciuki za każdą tego typu inicjatywę.

    Dodaj komentarz»
  • Katia
    Katia · 04-10-10 19:59 · do góry^

    Hm, Biu Biu ceny ma raczej znośne, niektóre rzeczy, np. sukienki, są w moim odczuciu całkiem niedrogie. niestety to jednak mocno konserwatywne, mało ekstrawaganckie wzornictwo.

    I coś jeszcze - to sukienki może i na biuściaste kobiety, ale nie na te biodrzaste - mam mocno wypukłą pupę i mam 106 cm w tzw biodrach (a raczej pupie;P) i 73 cm w talii.

    Na coś takiego jest dobre wyjście - zaufana krawcowa:).

    Dodaj komentarz»
  • alladyna
    alladyna · 04-10-10 20:07 · do góry^

    Katia, a ja właśnie odniosłam wrażenie, że kroje sukienek Biu-Biu są na kobiety biodrzaste. Bo np. każda z tych sukienek na osobie niebiodrzastej wisiałaby nieładnie jak na wieszaku od biustu w dół. Co z tego, że w biuście byłoby OK, skoro reszta źle...
    I też mi się wydaje, że ceny w Biu-Biu są względne, jak wszędzie;) Czaję się na bluzeczkę Etno,jest prześliczna.;)

    Dodaj komentarz»
  • Katia
    Katia · 04-10-10 21:31 · do góry^

    Może i masz rację, ale nie podoba mi się, że kiedy chcę kupić sukienkę i wchodzę do przymierzalni, to tylko dwa wymiary brane są pod uwagę - biust i talia. Zresztą modelka biodra ma w normie, a ja mam porządne zawieszenie - normalnie z afroamerykankami mogłabym iść na zawody ;).

    Dodaj komentarz»
  • mam_to_w_nosie
    mam_to_w_nosie · 05-10-10 10:42 · do góry^

    Co kupiłabym w pierwszej kolejności? Spodnie, spodnie i po raz kolejny spodnie! Z tym mam największy problem, bo nikt nie uwzględnia, że można mieć szerokie biodra, masywne uda i do tego stosunkowo wąską talię (ale to już było ;)).

    Dla mnie ceny w biubiu wcale nie s takie niskie, aczkolwiek to zależy od produktów, sukienki wypadają całkiem nieźle na tle bluzek, gdzie 70 zł za kiepskiej jakości szmatkę to dla mnie gruba przesada (no niestety, mam cztery bluzki biubiu i pomimo rewelacyjnych krojów - uwielbiam odcięcie pod biustem! są to cztery ostatnie) Kilka prań i są w opłakanym stanie, bzarkowe lepiej się trzymają :/ A sukienki niestety też nie dla mnie, bo bodajże jedna miała dłuższy fason, wszystko inne na granicy kolan (a ja niska jestem, więc dla wysokich osób to już zgroza), a ja kolan nie odsłaniam ;) Niemniej kibicuję Kindze z całych sił!

    Co do pomysłu, to jak już ktoś napisał ja bym zaczęła od jednej rzeczy, np właśnie spodni i zobaczyła jak to będzie działać. Chociaż z drugiej strony trochę to jak wizyta u krawcowej, a biorąc pod uwagę potencjalną cenę takiej usługi, wolałabym iść do krawcowej (zwłaszcza, ze mam sprawdzoną), tam przynajmniej mierzę na sobie. A ja i tak spodni właściwie nie kupuję, bo zwyczajnie na moją figurę nic nie ma :/

    Dodaj komentarz»
  • 7meryl
    7meryl · 05-10-10 12:15 · do góry^

    To powiem jak ten problem rozwiązła moja sąsiadka:). Tak się składa że z wykształcenia jestem "technologiem odzieży" czyli krawcową a przy okazji lubię szyć, robić przeróbki i w ogóle rzeczy niestandardowe jeżeli chodzi o szycie (np zaczynam szyć spodnie a wychodzi bluzka :)i to całkiem fajna) nigdy nie pracowałam w zawodzie bo uważam że jest to nudne wole właśnie sama coś wymyślać i mam do tego talent ( tak twierdzi moja sąsiadka). Wracając do sedna znajoma kupuje coś w sieciówkach, na wyprzedażach, i ciucholandach to co jej się spodoba i przynosi do mnie do poprawki więc skracam, zwężam, popuszczam, przedłużam tak jak klientka sobie życzy jaką ma wizje i żeby leżało idealnie. I ma kupiony ciuch który jest dopasowany specjalnie do jej wymagań. Czyli faktycznie zostaje znaleźć krawcową ale taką która będzie kreatywna i z podobnym gustem do naszego (sąsiadka też próbowała tej metody już wcześniej ale i tak przynosi ciuchy do poprawek do mnie nawet po innych krawcowych powiedzmy z większą praktyką w zawodzie).

    Dodaj komentarz»
  • 7meryl
    7meryl · 05-10-10 12:22 · do góry^

    To chyba trochę nie skromnie wyszło ale ja lobię właśnie takie wyzwania gdzie trzeba pokombinować. Nie nadaje się do szycia masówki.

    Dodaj komentarz»
  • olgivanna
    olgivanna · 05-10-10 12:59 · do góry^

    Mauzonko, na maila chyba lepiej :-)

    Dodaj komentarz»
  • kasica
    kasica · 05-10-10 15:29 · do góry^

    Mauzonko! Czyżby szansa na moje Mityczne Bojówki zaczęła majaczyć na horyzoncie? :-) (dla nie zaglądających na Lobby Odzieżowe: od pół roku szukam portek, spełniających z grubsza pewną specyfikację - wciąż bez skutku).

    A tak serio: czuję, że te biznesy, które podałaś jako przykłady, to jest przyszłość e-handlu, zwłaszcza handlu ciuchami. A przynajmniej ważna część tej przyszłości. Mamy już dosyć wybierania z ograniczonego zestawu średnio pasujących rzeczy, bo to się niczym nie różni od bezskutecznego łażenia po Zarach (oszczędność czasu jest wątpliwa, zważywszy wysokie ryzyko konieczności odsyłania ciucha, który na obrazku wyglądał OK, a do człowieka nie pasuje). Włączenie uwzględniania konkretnych wymagań klienta do procesu produkcji ciucha, przynajmniej w pewnym zakresie, dla mnie jest kierunkiem oczywistym. A że będzie być może drożej niż w byle jakiej sieciówce? A ile kasy marnujemy na rzeczy, z których nie jesteśmy naprawdę zadowolone? Z kobietami, w porównaniu z facetami, faktycznie sprawa wygląda na bardziej skomplikowaną, bo są "trudniej" zbudowane. Choć, z drugiej strony, nie zdziwiłabym się, gdyby się okazało, że faceci też nie są tacy "prości", jak się uważa, i że kilka wymiarów wcale nie wystarczy do stworzenia idealnie pasującej rzeczy. Tyle, że faceci - raz, że mają skłonność do ignorowania szczegółów, jak przydługi o 2 cm rękaw czy za szerokie o 4 cm ramiona, dwa - przeciętnie mniej im zależy na wyglądzie.

    Wyżej padło sporo sugestii na temat spodni. Czy ze spodniami jest łatwiej, niż z bluzkami? Nie znam się na szyciu, ale nie jestem przekonana. Spodnie to też jest bardzo skomplikowany ciuch i o dobrze leżące spodnie jest również bardzo trudno. Proponowałabym też przyjrzeć się tematowi spódnic - z rozkoszą zostałabym klientką jakiejś "spódnicowni", gdzie do wyboru miałabym: długość, krój spośród powiedzmy 10 (ołówkowa, tulipan, linia A, z klinów...), materiał, no i oczywiście wymiary. Niestety nie mam pojęcia ani o stronie organizacyjnej, ani technologicznej, ani finansowej tego typu przedsięwzięć. Ale trzymam kciuki.

    Dodaj komentarz»
  • mmadalena79
    mmadalena79 · 05-10-10 16:30 · do góry^

    Hmm, wszystko pięknie, ale to naprawdę nie tak łatwo. Ja mam za sobą parę ładnych lat pracy z ciuchami i bielizną a także współpracy z technologami odzieży i fabrykami. Powstanie ciucha w sieciówce to naprawdę żmudna praca, miesiące pracy. Od projektu, przez wykonianie szablonów, stopniowania, dobór materiału, podszewki, akcesoriów. Ja widziałam super projekty, szablony od bardzo dobrych technologów, ale przy stopniowaniu rozmiarów wszystko się sypało i znowu modyfikacja szablonów, i tak aż do zadowalającego efektu. Zmiana materiału, znowu trzeba poprawiać, bo się nie układa. Ja nie mówię, że się nie da, ale to naprawdę dużo kosztuje i zajmuje dużo czasu. Żeby ciuchy były idealnie dopasowane to naprawdę trzeba dobrego krawca, szycia na miarę i przymiarek. Sieciówki mają modeli rozmiarowych, według standardów, to znaczy według tabel i do nich dopasowane są ciuchy i rzeczywiście leżą, ale, że nie każdy jest standardowy...
    W związku z pomieszkiwaniem w różnych krajach i kupowaniem różnych ciuchów, muszę powiedzieć, że bardzo łaskawe dla mnie są długości spodni w modelach produkowanych na rynek chiński, tam nic nie musiałam skracać, ale rozmiary to tylko do 30 w dżinsach i L/40 w normalnych spodniach. W tej chwili widzę, że nie mam problemu z zakupieniem sukienek, bluzek i marynarek w rozmiarówce brytyjskiej, standardowo mają więcej miejsca na biust. Jestem fanką Oasis, ale coż, nie ich cen, no i z biuściastych marek kiecki Bravissimo są super.

    Dodaj komentarz»
  • zireael00
    zireael00 · 05-10-10 21:00 · do góry^

    Po pierwsze, odnosząc się do posta Balkonetkowiczki, która ma kilka ciuszków po babci (zazdroszczę, rany, jak zazdroszczę!) - wiedza o właściwym i starannym dopasowaniu ubrania do sylwetki, niestety, jakoś przepadła na przestrzeni lat. Urkye kiedyś przytoczyła na Lobby/Offtopach fragmenty podręcznika krawiectwa, w którym "obfity" biust był określony jako charakterystyczny dla kobiet w podeszłym wieku i/lub znacząco otyłych, zaś najwyższa przewidywana do "normalnych" wykrojów różnica biust-talia wynosiła aż... 12 lub 13 cm!
    Paryżanka pisała, że kiedy stawiała ze swoją firmą pierwsze kroki i nie miała jeszcze własnej szwalni, szwaczki przy szyciu bluzek bardzo się dziwiły, że tyle miejsca z przodu, że takie wąskie plecy i, że nikt nigdy wcześniej nie szył w ich zakładzie takiej osobliwej odzieży.
    Moja serdeczna koleżanka marzy o własnej firmie z probiuściastymi ciuszkami i poszła bidula na scenografię i projektowanie ubioru na ASP, w nadziei, że nauczy się tam porządnie szyć i kroić. Obawiam się jednak, że do większości rzeczy, podobnie jak Kinga czy Ewa będzie musiała mozolnie dojść sama, bo mam spore wątpliwości, czy wykładowcy zdają sobie sprawę, że kobieta jest stworzeniem trójwymiarowym.
    Co do BiuBiu - uważam, że ubrania Paryżanki mają akurat taką cenę, jaką powinny. Nie są tanie, ale skrajnie drogie też nie. Nie mogę sobie pozwolić na wszystkie ciuszki, które mi się spodobają, ale wiem, że tych kilka (sześć, siódmy zanoszony na śmierć), które mam, sprawia, że moja sylwetka wygląda jak marzenie, nie jak senny koszmar. :P
    No i na koniec - oczywiście gust, jak rzyć, każdy ma własny, niepomiernie jednak dziwią mnie zarzuty pod adresem Biubiowych ciuchów, jakoby były "babciowe". Kolory są żywe, dekolty odważne, a całość mniej lub bardziej, ale dopasowana. Osobiście nie wyobrażam sobie żadnej z moich babć czy starszych cioć np. w Tequili.
    IMHO wzory projektowane przez Kingę są gustowne i ponadczasowe. Mam 19 lat, gdyby ktoś nie wiedział. ;)
    Uff, ale mi wyszedł pean pochwalny.
    Teraz może coś na temat:
    Szycie na miarę może nie wypalić. Jestem pełna wiary w Ciebie, Małżowinko, ale sceptyczne głosy (w tym oczywiście Effuniak) mają sporo racji.
    Wydaje mi się, że lepsze jest rozwiązanie zastosowane przez Bravissimo i Kingę: mądrze skrojone ubrania w rozmiarach konfekcyjnych z trzema poziomami biuściastości.
    To by mogło wypalić i uzyskać wsparcie mojego portfela.
    A w pierwszej kolejności kupiłabym codzienną sukienkę.

    Dodaj komentarz»
  • asiabudyn11
    asiabudyn11 · 05-10-10 22:20 · do góry^

    @zirael: trzy poziomy biuściastości? Fajnie. A wzrost i biodra? A tyłek? Nie skałdamy się z samych biustów ;-)

    Dodaj komentarz»
  • asiabudyn11
    asiabudyn11 · 05-10-10 22:26 · do góry^

    No i nie napisałam najważniejszego: trzymam kciucki :-)
    Nie mam jakiejś trudnej do ubrania sylwetki, ale miejsca na biust mi brakuje dość często.

    Dodaj komentarz»
  • zireael00
    zireael00 · 05-10-10 23:20 · do góry^

    Asiu, przy dołach mogłyby być trzy poziomy pupiastości, niemniej, każda kolejna marka uwzględniająca w ogóle jakąś sensowną różnicę kobiecych wymiarów to wielki sukces i krok naprzód.

    Dodaj komentarz»
  • asiabudyn11
    asiabudyn11 · 05-10-10 23:51 · do góry^

    Pewnie :-)

    Dodaj komentarz»
  • asiabudyn11
    asiabudyn11 · 06-10-10 14:02 · do góry^

    Moim zdaniem, może nie od razu na początku, ale ogólnie też należałoby pomyśleć o rozreklamowaniu ewentualnie powstałego sklepu poza kręgiem Balkonetki czy Lobby, bo jednak to grono nie jest jakoś bardzo liczebne.

    Dodaj komentarz»
  • Maith
    Maith · 06-10-10 15:07 · do góry^

    Pomysł super, jakby coś takiego zadziałało, byłabym zachwycona. Tylko faktycznie to się może w praktyce okazać niezbyt realizowalne...
    Wypiszę Ci problemy, z którymi będziesz musiała się uporać, które wyszły mi ze wstępnej analizy.
    1) Na miarę
    Każdy kto szył u krawcowej na miarę, kojarzy moment opinania szpileczkami. Nawet jeśli coś było szyte z wziętej miary, to potem przy ostatecznych przymiarkach dochodziło do... szpileczek.
    To jest chwila, kiedy krawcowa dostaje w łapki trójwymiarowy model. Ona nie musi niczego przeliczać. Nie musi zastanawiać się, jak miara wzięta w paru miejscach przełoży się na całość. Obleka sobie tą całość tam gdzie trzeba, bo ją ma w łapkach.
    A przy tylko wzięciu miary, ostateczny efekt może nie wyjść na miarę. I teraz. Czasem to tylko średnio wygląda, ale inteligentna krawcowa prostymi przeróbkami to wyrówna, a czasem nie. Przy opcji 1 jest ten problem, że klientki chętne na opcję na miarę mogą się na nią zdecydować, bo właśnie nie trafiły na inteligentną krawcową. Te będą niezadowolone, co wyrażą. A te co trafiły, drugi raz zamówią rzecz od razu u niej, od razu na miarę. Czyli tu jest pierwsze ryzyko. Nie bardzo wiem, jak je ominąć, trzeba by pomyśleć.

    2) Błąd klientki lub błędnie wyświetlony na monitorze kolor
    Kobiety często nie zdają sobie sprawy, że jakiś krój totalnie do nich nie pasuje. Widzą rzecz na kimś, do kogo pasuje i chcą tak wyglądać. W efekcie będą zamawiać rzeczy, które nawet dopasowane do figury będą je oszpecać. A niezadowolenie przerzucą na firmę. To można jeszcze spróbować zminimalizować, pokazując każdy krój na kilku figurach, czy pisząc dla kogo raczej tak, dla kogo raczej nie. Kolory też musiałabyś dodatkowo opisywać, że zimny, żywy, zgaszony, przybrudzony, pomiędzy takim a takim.

    Dodaj komentarz»
  • Maith
    Maith · 06-10-10 15:15 · do góry^

    3) Dopracowanie konstrukcji
    Przeczytaj spokojnie mój wywiad z Kingą z BiuBiu. Ona też na początku wierzyła w istnienie kompetentnych konstruktorów, dobrych książek, sensownych programów. Okazało się, że figa z makiem. Nawet doświadczeni konstruktorzy niewiele rozumieli, programy nie uwzględniały części kobiecej anatomii, albo przeliczały wszystko bez sensu. Nie widziały nas jako skomplikowanych brył, tylko jako coś bardzo dziwnego i uproszczonego. W książkach uczniowie tych techników odzieżowych czytali, że różne typy kobiecej figury to 3 opcje gruszki (w jednej z dyskusji chyba o normach, ktoś podał taki cytat). Uczyli się, że (co już zostało tu podane) powyżej 100 cm w biuście to mają tylko otłuszczone staruszki. I wtedy właśnie (typowo staruszkowo) otłuszczenie zbiera im się z przodu klatki. Bo jak nie, to może zebrałoby się gdzieindziej. Nie wiem, co ćpał ktoś, kto to pisał. Ale wyobraź sobie ten ogrom niewiedzy, braku podstawowych informacji i głupoty. Kinga w końcu zaczęła konstrukcje tworzyć sama, bo inaczej się nie dało. Czyli musisz znaleźć kogoś takiego jak ona. Trudne. Kto nie będzie chciał założyć własnej firmy.

    Dodaj komentarz»
  • Maith
    Maith · 06-10-10 15:32 · do góry^

    4) Krawcowe
    Śledząc ostatnie dyskusje w wątkach BiuBiu i Effuniaka nietrudno dostrzec kolejny problem. U Ewy są awantury, że staniki trafiają z opóźnieniem. Czy oni ich nie pakują na czas? Wątpię. Bo te 24h docierają od razu. One muszą czekać w kolejce do szycia. Ten sam problem widzę u Kingi. Gdzie kolejne już dopracowane wzory też czekają w kolejce na uszycie. Co to oznacza. Że znalezienie krawcowej, która Ci nie schrzani tego, co już masz dobrze dopracowane też takie łatwe nie jest. A znalezienie kilku takich krawcowych, to horror. A tam jest mowa o produkcji masowej. Tutaj będzie mowa o indywidualnej. Ilość możliwych błędów rośnie. Do tego szukać powinna osoba, która sama się na krawiectwie zna, bo im szybciej wyłapie problem, tym lepiej. Tym mniej strat i niezadowolenia klientek.

    5) Materiały. Czytałaś komentarze, że Kinga ma genialne konstrukcje, ale materiały, to ostatnio loteria? A ona się na tym zna i sprawdza wszystko jak może i zmienia firmy, które okazały się nieuczciwe. Ale wygląda, że tam panuje jakiś totalny komunizm. A czytałaś opis Kingi, na co pozwalają sobie producenci materiałów? Możesz dostać materiał gorszej jakości niż zamawiany, możesz dostać materiał, który dopiero po jakimś czasie okaże się do kitu, a oni przyjmują reklamację tylko przez parę dni, mogą Ci ukraść 20 m. ze stumetrowej belki.

    6) I na końcu zwroty czy nie
    Prawo daje Ci wybór, ale oceńmy rzecz świadomie.
    Korzystasz z niego i nie zgadzasz się na zwroty.
    Skutek? Już nie tak wiele klientek zaryzykuje. A te, które zaryzykują po części nie będą zadowolone. Będą miały pretensje, bo nie będą mogły się z transakcji wycofać. Ich niechęć będzie większa niż jak po prostu rzecz okazała się nie pasować i mogły odesłać.
    To co? Zwroty?
    Klientki by się nie bały i zachęta byłaby większa.
    Ale, co ze zwróconymi rzeczami.
    Mogąc kupić coś na swoje wymiary nie chce się kupować na wymiary kogoś innego. Czyli rzeczy ze zwrotów musiałyby być znacząco przecenione. Czyli albo sprzedawane po kosztach, jak nie poniżej kosztów, albo pierwotna cena powinna być wyższa.
    Ciężka decyzja. Bo też i w obu wypadkach jest spore ryzyko.
    Tyle wstępnej analizy. Mam nadzieję, że pomoże Ci to rozeznać się w problemach, z którymi musiałabyś się zmierzyć :)

    Na marginesie, zgadzam się, że na facetów szyje się prościej.

    Dodaj komentarz»
  • mauzonka
    mauzonka · 06-10-10 16:03 · do góry^

    Dziewczyny, dzięki wielkie za wszystkie komentarze. Macie rację, że to się nie uda, a główny powód jest zasadniczy - brak kompetentnych ludzi w Polsce, którzy znają się na szyciu, na konstrukcji, na materiałach, nie boją się wyzwań, są przedsiębiorcze i nie uważają, że najlepiej "wszystko sama" (uwaga nr 3. Maith).

    Toteż plan jest, ogólnie, "po wuju";-) I całe szczęście, że wychodzi to już po analizie Waszych komci, a nie później.

    Dodaj komentarz»
  • asiabudyn11
    asiabudyn11 · 06-10-10 17:00 · do góry^

    No szkoda, ale jestem niemal pewna, że prędzej czy później ta luka zostanie przez kogoś wypełniona. Piszę teraz konkretnie o krojach z nieco większą ilością miejsca na biust (czyli o potrzebach własnych, bo inne dziewczyny mogą chcieć np. uwzględniania sporej rożnicy talia-biust). Niekoniecznie brak ludzi to jest taką zaporą. Skoro BiuBiu jakoś sobie radzi to sądzę, że dla innej firmy miejsce też by się znalazło spokojnie :-) Nie mówię, że bez jakichkolwiek problemów, ale że jest to do zrobienia. Tym bardziej, że BiuBiu nie zapełnia całego rynku. Jest wiele krojów, także bluzek, sukienek (nie tylko "dołów") które wystarczyłoby w sumie dopasowac do innych kształtów. Nie twierdzę, ze to jest łatwe a tylko, że BiuBiu ma swoją, oryginalną stylistykę (i bardzo dobrze, nie chcemy wszytskie wygladać tak samo i nie lubimy wszystkie tego samego), ale wieeeeeele krojów na topie pozostaje, choćby probiuściasto, nieobstawionych.

    Gdyby jednak taki sklep miał powstać to sama wybrałabym po prostu modną bazówkę na pierwszy ogień. Mam nadzieję, że wkrótce powstanie :-)
    Przy czym nie piszę o szyciu na miarę absolutnie! Na takie coś uważam, że trudno jest się porwać. Raczej mam na myśli ubrania na kilka typów sylwetek.

    Osobiście zawiodło mnie, wielokrotnie przeze mnie wychwalane, Reserved. Jeszcze do zeszłego sezonu było moim sklepem :-) Oczywisćie nie wszystko tam na mnie leżało, ale wiele rzeczy. Nieporównywalnie więcej niż w innych sklepach. A od tego sezonu zeszli na psy. Nie mają prawie nic ciekawego wzorniczo. Wielka szkoda :-//

    Dodaj komentarz»
  • dorczersik
    dorczersik · 06-10-10 17:33 · do góry^

    Ja uwielbiam szyć u krawcowej. Także dlatego, że nie zawsze wszystko na mnie pasuje. Jednak głównym powodem jest to, że zwykle mam w głowie dokładny obraz sukienki, jaką bym chciała mieć i jest to zwykle składowa kilku innych sukienek albo bluzek, które wcześniej gdzieś widziałam. A ponieważ jestem uparta jak osioł, to muszę mieć taką, jaką sobie upatrzyłam. Teraz znów szyję sukienkę na wesele. Obeszłam wszystkie sklepy w moim mieście w poszukiwaniu materiału, ale nie znalazłam, dlatego szukałam w necie. Właśnie czekam na przesyłkę, a następnie pędzę do krawcowej. Obie lubimy inne rzeczy w ciuchach, ale zawsze uszyje mi to, co chcę. Oczywiście zawsze doradzi, podpowie. I jestem z niej bardzo zadowolona. Szyje nawet suknie ślubne. Myślę, że kiedy mi będzie potrzebna taka suknia, to też u niej uszyję, bo pewnie po wielu przymiarkach w salonach, będę miała swoją wizję. Ceny nie są wygórowane, a przynajmniej mam taką rzecz, jaką sobie wymarzyłam (sukienkę mam za ok.150zł) I jeszcze nie zdarzyło się, żebym była niezadowolona:)

    Dodaj komentarz»
  • dorczersik
    dorczersik · 06-10-10 17:39 · do góry^

    A mój narzeczony szyje garnitur u krawca. I też nie będzie to droższe niż przeciętny garnitur. Teraz zastanawiam się nad uszyciem płaszczyka u mojej krawcowej:)

    Dodaj komentarz»
  • ptasia
    ptasia · 06-10-10 18:49 · do góry^

    Mój mąż jest niewymiarowy i ma nie tylko garnitury od krawca, ale także 2 koszule i marynarkę - i akurat w jego przypadku to wychodzi dużo droższe niż ze sklepu, ale to zapewne dlatego, że ma m.in. b. duże wymagania i co do samego krawiectwa, i do materiałów. I tak wychodzi z tego produkt poniekąd luksusowy, ale za to dokładnie taki, jak chciał, w każdym szczególe.

    Dodaj komentarz»
  • dorczersik
    dorczersik · 06-10-10 19:17 · do góry^

    ptasia: a ile Was wyniesie ten garnitur? My szyjemy garnitur pierwszy raz. Za materiał zapłaciliśmy 330 zł (czysta wełna). Do tego 350 zł za uszycie i pewnie jeszcze kilkadziesiąt złotych za dodatki (guziki, podszewka,itp). Mój narzeczony jest niski, dlatego wystarcza taka ilość materiału (3,30m). Krawiec podobno bardzo dobry, ma mnóstwo chętnych. Zresztą nie chciał nam uszyć, bo się obawiał, że nie zdąży, bo ma tyle pracy.

    Dodaj komentarz»
  • ptasia
    ptasia · 06-10-10 20:06 · do góry^

    Po pierwsze, nie wiem, czy mieszkasz w W-wie - ja jeszcze tak, więc pewnie za to też się płaci. Po drugie: Nie powiem, ile zapłacił, ale dużo, dużo więcej. I za materiał, i za szycie. I nie tylko teraz za ten garnitur, z którego jest zadowolony, ale za taki parę lat temu, z którego był średnio zadowolony, ale było to i tak lepsze, niż ze sklepu.

    Dodaj komentarz»
  • zankamuflowana
    zankamuflowana · 06-10-10 21:25 · do góry^

    już miałam w głowie wielkie 'ach!' zanim doczytałam, że pomysł upadł. Mam zdecydowanie niestandardową figurę (ogólnie malutka z mhm.. niespotykaną pupą;P) i nienawidzę zakupów. Nie mam 300zł na cudowne liwajsy, a w standardowej sieciówce mniej więcej pasuje na mnie jedna para na sto. Wszystkie muszę skracać, czego szczerze nie cierpię i wszystkie (dosłownie) spodnie dopasowane w biodrach odstają mi powyżej; również biodrówki (chociaż to wybitnie nie mój fason i nie lubię, mirzę z braku innych) te parę centymetrów powyżej pupy odstają mi już dobre 5-7cm. Zawsze mam w szafie jedne spodnie i następnych zaczynam szukać dopiero, gdy 'skończę' posiadane, bo szczerze tego nie cierpię i bardzo mnie męczy, że kobieta nie może mieć tych 30cm między talią i biodrami:|
    Z sukienek odpada mi 'tylko' fason, w którym, wyglądam najlepiej - mała i dopasowana; jeśli w pupie się mieszczę, powyżej odstaje mi w talii, biuście i ramionach i wyglądam śmiesznie.
    I chociaż doskonale wiem w których krojach (ba, nawet gdzie marszczenie, zaszewka i jaki typ materiału) wyglądam najlepiej, też nie mam się w co ubrać. U krawcowej też nie wiadomo, czy wyjdzie jak chcemy

    Dodaj komentarz»
  • alex24
    alex24 · 07-10-10 10:32 · do góry^

    A dlaczego miałoby się nie udać, na allegro np szyje się suknie ślubne na miarę, często te suknie szyte są za granicą, więc nie ma opcji, żeby jechać przymierzyć, do tego te suknie są dużo tańsze niż te, które można zakupić w sklepie bądź uszyte przez krawcową, mój przykład: suknia szyta na zamówienie przez internet: 1.000zł, koszt tej samej sukni szytej przez krawcową: 3.000zł. Ok można powiedzieć, że suknie z allegro są gorszej jakości, z gorszych materiałów, ale tak nie jest, wystarczy poczytać komentarze, zwrotów też jest bardzo mało, a taką suknię napewno o wiele trudniej uszyć niż bluzkę czy spodnie. Także moim zdaniem pomysł fajny tylko trzeba wszystko dokładnie przemyśleć i zorganizować, co już nie jest takie łatwe. Noi na początek może by zacząć szyć tylko bluzki albo spodnie, a z czasem dodawać kolejne rzeczy.
    A mi w 1wszej kolejności brakuje spodni, wszystkie mam zza długimi nogawkami.

    Dodaj komentarz»
  • Maith
    Maith · 07-10-10 10:42 · do góry^

    Tylko że suknie ślubne szyją sobie też ludzie, którzy nigdy nawet nie pomyśleliby o uszyciu bluzki czy spodni, skoro pasują na nich spokojnie rzeczy z sieciówek. A klientki takiego projektu miałyby prawdopodobnie o wiele bardziej zróżnicowane figury...

    Dodaj komentarz»
  • pierwszalitera
    pierwszalitera · 07-10-10 13:13 · do góry^

    No i suknie ślubne na allegero szyją chyba najczęściej osoby, które chcą po prostu zoszczędzić pieniądze i dla których absolutne dopasowanie przy indywidualnych przymiarkach w salonie, albo u krawcowej nie jest najwyższym priorytetem. Taką suknię zakłada się bowiem tylko raz, w razie czego jakaś fastryga, albo nawet agrafka i taśma klejąca pomogą. To podobnie jak przy kostiumach scenowych, muszą trzymać przez określoną ilość czasu i tyle dobrze wyglądać. Nawet wygoda nie gra tu zawsze wielkiej roli, bo mamy inną motywację noszenia. Co innego spodnie, albo bluzka, którą chcę założyć codziennie, tu wolę być pewna, że wszystko leży jak należy.

    Dodaj komentarz»
  • asiabudyn11
    asiabudyn11 · 07-10-10 18:32 · do góry^

    No i przeciętna klientka typowego sklepu czy na allegro czy nie nie jest tak "marudna" jak te uświadomione stanikowo ;-)
    Chodzi mi o to, że widzę jakich uwag "musi" słuchać np. BiuBiu czy Effuniak. Każde niedopasowanie, niedopracowanie jest szeroko omawiane. Co oczywiście ma pewne plusy, bo można na podstawie
    uwag klientek udoskonalać produkt, ale ma tez oczywiste słabe strony dla sprzedawcy. Pewnie wiele ewentualnych klientek sklepu o jakim pisala mauzonka miałoby od niego duże oczekiwania. Że rozwiąże ich określone problemy ubraniowe, z którymi np. zwykłe sklepy sobie nie radzą. Czy więc taki sklep może sobie te trudności odbić w cenie? Widząc uwagi co do cen BiuBiu widzę, że nie. Czyli jest to myślenie: chcę więcej dając tyle samo.
    Zapewne już opracowane projekty ubrań (czyli dopasowane do figur X) mogą być punktem ułatwiającym dalsze prace, więc może potem takiego kosztu wliczać nie trzeba. Ale gdzieś go trzeba uwzględnić.

    Co oczywiście, jak pisałam, nie oznacza, że nie da się tego zrobić. BiuBiu istnieje, więc i coś podobnego mogłoby istnieć. Bo czemu nie?

    Dodaj komentarz»
  • Katia
    Katia · 07-10-10 19:10 · do góry^

    Oj, dziewczyny, dziewczyny. Problem jest, ale przeróbki krawieckie sporo mogą załatwić. Nigdy nie szyję od podstaw, tylko przerabiam, a właściwie przerabia moja ulubiona krawcowa:). Szczerze polecam taki system :) (N.b., moja koleżanka o wyjątkowo szczupłych łydkach to nawet kozaki zwężała u szewca i wyglądało wsio po przeróbkach świetnie).

    Dodaj komentarz»
  • Magdalaena
    Magdalaena · 07-10-10 20:00 · do góry^

    Katia: "Oj, dziewczyny, dziewczyny. Problem jest, ale przeróbki krawieckie sporo mogą załatwić"
    Ale to jest tak jak mówienie w bieliźniaku Pani-se-zwęzi. Przerabiać można, ale chęć kupienia ciucha, który pasuje OD RAZU jest dość naturalna. W dodatku nie zawsze te poprawki krawieckie dają oczekiwany efekt, bo ubranie owszem pasuje, ale mało przypomina oryginalny projekt, który spodobał się nam w sklepie.

    Dodaj komentarz»
  • Katia
    Katia · 07-10-10 21:03 · do góry^

    Ha, no powiem, że przerabianie sukienki do talii to nie to samo, co przerabianie stanika, gdzie zwężanie obwodu zmienia jego walory konstrukcyjne.

    Zaufana krawcowa, najlepiej sama lubiąca fajne i dopasowane ciuszki, potrafi zdziałać cuda:). Oczywiście, jeszcze trzeba taką krawcową znaleźć. Nie zauważyłam, żeby moje ciuchy po przeróbkach coś straciły. Jedynie zyskały:).

    U krawcowej tnę wszystko - od kolarskich kurtek z Windstoppera (zawsze kupuję męskie ciuchy kolarskie, bo damskie mają kiczowate i cukierkowe wzornictwo, no i nery odsłaniają) po majtki do zestawów bieliźnianych, jeśli chcę je poprawić.

    Przyznaję - krawcową mam kilkaset metrów od domu, ale i tak polecam tym, które mają dalej - po przeróbkach dostajemy ciuch idealnie dopasowany do nas. O ile oczywiście krawcowa faktycznie wie, co robi:).

    Dodaj komentarz»
  • Yaga7
    Yaga7 · 07-10-10 22:04 · do góry^

    Jakbym znalazła DOBRĄ krawcową BLISKO domu, to jasne, żebym przerabiała więcej. Nie ma sprawy.
    Na razie przetestowałam dwie, z czego jedna odpadła, ale druga wydaje się być całkiem, całkiem - nawet mi bravissimową sukienkę w biuście dopasowała bardziej (wiecie,wyprzedaż, bierze się to, co jest ;))), więc niewykluczone, że powoli będę jej znosić niedopasowane ciuchy.
    Ale na pewno nie jest to idealna krawcowa, niestety.

    Dodaj komentarz»
  • Leiree
    Leiree · 07-10-10 22:19 · do góry^

    mi brakuje koszul.. uwielbiam je ale czuję się w nich bardzo źle. jeśli te z sieciówek się dopinają, to ledwo-ledwo, albo wiszą wszędzie indziej.
    koszul: swobodnie zapinających się w biuście, przylegających w talii i na plecach oraz w ramionach. z elastycznego materiału chętnie.
    niby biu biu ma, ale są trudnodostępne a przez net mi się nie chce na razie bawić. poza tym często odstają na plecach i mają luźne rękawy. to nie to.
    i w ogóle ciuchy biu biu są mało nowoczesne IMO.

    tak, żeby były ciuchy tak fajne jak w sieciówkach, ale dobrze leżące na kształtnych nas.

    i dżinsy: nie biodrówki ale i nie z wysokim stanem. węższe u góry, tak, żebym nie musiała nosić do nich paska i żeby nie spadały. ale o tym już było :)

    Dodaj komentarz»
  • pierwszalitera
    pierwszalitera · 08-10-10 01:54 · do góry^

    E tam DOBRA krawcowa BLISKO domu do przeróbek, przecież jak się jest takim szczęśliwcem i ma kogoś takiego, to co przeszkadza uszyć coś od podstaw? Po co jakieś przeróbki? Moim zdaniem łatwiej uszyć coś nowego, bo nie trzeba kombinować ze starym przekornym krojem. A jeszcze łatwiej by było gdybyśmy SAME sobie szyły ciuchy. Przecież najlepiej wiemy, czego chcemy, prawda? ;-) A potem jeszcze pieczmy sobie chleb z własnoręcznie zebranego i mielonego zboża oraz hodujmy w łazienkach kury. Baaaaardzo praktyczna sprawa. ;-)))

    Dodaj komentarz»
  • Katia
    Katia · 08-10-10 06:13 · do góry^

    Pierwszalitero, przesadzasz. Poza tym, nie, nie wiemy, czego chcemy. Ale niezły pomysł w sklepie może być dla nas inspiracją. Poza tym, przerabianie wychodzi taniej i zawsze wiemy (jeśli krawiec wie, co robi), jaki będzie tego efekt.

    Poza tym, nie spędzamy czasu szukając w sklepie sukienniczym materiału, który byłby dokładnie taki sam, jak w wypadku inspirującego nas ciuszka (najprawdopodobniej go nie znajdziemy) i nie chodzimy wielokrotnie na przymiarkę podczas szycia.

    Ale po co to wszystko piszę? Po prostu uważam, ze uprawianie malkontenctwa jest jakieś takie polskie w negatywnym tego słowa znaczeniu.

    A od poprawiania sukienek do kur w łazience (n.b., czemu w łazience? Nie lepiej od razu w salonie?) jest chyba dłuuuga droga.

    Dodaj komentarz»
  • effuniak
    effuniak · 08-10-10 07:34 · do góry^

    Katio - Pierwszalitera nie jest malkontentką tylko kreatywną designerką tworząca sztukę użytkową .
    Ot chociażby koszyczki wielkanocne ze staników....
    :DDDDD

    Dodaj komentarz»
  • Magdalaena
    Magdalaena · 08-10-10 08:41 · do góry^

    pierwszalitera: "E tam DOBRA krawcowa BLISKO domu do przeróbek, przecież jak się jest takim szczęśliwcem i ma kogoś takiego, to co przeszkadza uszyć coś od podstaw?" Moja umiarkowanie idealna pani od poprawek krawieckich twierdzi, że w dzisiejszych czasach nie opłaca się szyć od podstaw. Jest problem z materiałami, wykrojami. Ona w każdym razie nie szyje.

    Dodaj komentarz»
  • asiabudyn11
    asiabudyn11 · 08-10-10 09:47 · do góry^

    @Leiree: z koszulami jest problem. Nie wiem jaki Ty nosisz rozmiar i jaką masz figurę (różnica talia-biust itp.), ale na mnie mozna coś dorwać świetnie leżącego w sieciówkach z dodatkiem czegoś elastycznego. Ale nie jest tak, że zawsze coś takiego na siebie znajdę. Gdy jest: kupuje. Ale ja bardzo problematycznej sylwetki nie mam. Tym bardziej myślę: tak mało mi brakuje, gdyby dawali delikatnie więcej miejsca biust byłoby super. A na "klasyczne" białe bluzki koszulowe już się nie oglądam, bo tez mi się nie dopinają :-//
    W sumie piszemy tak ogólnie. Może się porwę na zrobienie zdjęć i zobrazuje problem.

    Przerabianie a kupienie do razu czegoś dobrze leżącego. Wiadomo, że każdy woli od razu mieć cos gotowego, ale czasem coś można przerobić. Taki półśrodek nie jest zły. Tym bardziej gdy nie ma za bardzo innego wyjsćia. No bo jakie jest?

    Dodaj komentarz»
  • daslicht
    daslicht · 08-10-10 11:51 · do góry^

    Bardziej realistyczne byłoby szycie ciuszków na różne wymiary - biust, biodra, wzrost. Mój największy problem to długość, z biuściastością radzę sobie tak:
    - kupuję w lumpeksie ciuch w rozmiarze 44/46 - zwykle są dłuższe i szersze w ramionach
    - zwężam talię na odpowiedniej wysokości.
    Ciuchy sklepowe odstraszają mnie ceną. Wolę zwężać bluzkę za 5 czy 10 złotych, a nie za 100.
    Bravissimo jest drogie i krótkie, BiuBiu jest krótkie, nie w moim stylu, długorękawkowe i w sumie też drogie. Ale gdyby coś mi się spodobało, to bym się nawet wykosztowała.

    Gdybyś szyła ciuchy jak Bravissimo i BiuBiu, ale z większą ilością opcji do wyboru, to pewnie te firmy poczułyby konkurencję i zwiększyłyby choćby długość czy wzornictwo. Klientkom wyszłoby to tylko na dobre.

    Dodaj komentarz»
  • pierwszalitera
    pierwszalitera · 08-10-10 20:24 · do góry^

    No a ja nie wiem co potrafi dobra krawcowa, bo z moimi hobbystycznymi umiejętnościami łatwiej jest mi coś uszyć od podstaw niż przerabiać. A kupić materiały online, jest łatwiej niż zdobyć ciuch nadający się do przeróbki. Ciasnej w biuście sukienki raczej nie przerobię na bardziej pojemną. Możliwe, że w miarę wzrostu umiejętności krawieckich można i z przypadkowych szmatek zrobić coś, co będzie chciał ktoś nosić. Effuniak coś o tym wie. :-DDDDD

    Dodaj komentarz»
  • polka_w_brukseli
    polka_w_brukseli · 08-10-10 21:24 · do góry^

    A moze by taka wariacja pomyslu? Zamiast na wymiar, szyje sie na rozne typy sylwetki, zalozmy ze bylaby to 12-tka Trinny i Susannah. Wiadomo, ze jak sie to pomnozy przez ilosc rozmiarow konfekcyjnych to wychodzi strasznie duzo kombinacji, wiec w efekcie i tak by sie szylo pod zamowienie, ale przynajmniej redukuje sie problem sprzedawania zwrotow po kosztach, bo jest wieksza szansa ze ktos kiedys taka kombinacje zamowi. Po za tym niektore ciuchy moga byc odpowiednie dla wiekszej liczby sylwetek, np. ta sama bluzka bedzie pasowac rozkowi i kreglowi (strzelam, srednio sie znam). No i mniejsze byloby ryzyko, ze sie totalnie nie trafi w styl, bo bluzka oznaczona zalozmy tym rozkiem bylaby zaprojektowana pod katem tego, co rozkowi pasuje. Brzmi jak bajka, tylko wylania mi sie z tego jakies monstrualne przedswziecie, mnostwo planowania i projektowania. Ktos chetny sie podjac? :)

    Dodaj komentarz»
  • sylwiastka
    sylwiastka · 09-10-10 02:53 · do góry^

    A może zacząć od szycia uwzględniającego także wzrost. na początek trzy opcje : petite, medium i tall. Później różnicować np co 10cm. Na mnie nie pasują ciuchy z sieciówek, dlatego, że jestem niska. W sukienkach talia wypada na moich biodrach, w żakietach robi się "balon" na plecach. Daslicht ma problem odwrotny, bo wszystko jest na nią za krótkie. To trochę "oszczędna" opcja, ale dobra na początek i rozwiązująca problemy ubraniowe niektórych kobiet.

    Opcję dobrą krawcową jestem zmuszona "uskuteczniać" od wielu lat. Ani to tanie, ani oszczędzające czas.

    Dodaj komentarz»
  • effuniak
    effuniak · 09-10-10 07:48 · do góry^

    Prawdę rzekłaś Pierwszalitero :)
    ...ale... takie talenty na kamieniu się nie rodzą więc statystycznie rzecz ujmując jestem - "jedna na miliooooon"
    ...
    ;*

    Dodaj komentarz»
  • effuniak
    effuniak · 09-10-10 08:04 · do góry^

    Sylwiastko - a ile znasz kobiet swojej postury ?
    Ile jest kobiet postury Daslicht ?
    Obie Was widziałam więc wiem, że raczej niewiele
    Jesteście bardzo zgrabne ale - przepraszam za sformułowanie- nietypowe
    A biznes to nie jest i instytucja charytatywna i musi sie opierać o rachunek ekonomiczny (kto jak kto, ale ja już baaaardzo dokładnie i dotkliwie poznałam) a uszycie Dla którejkolwiek z Was ciuszka dopasowanego do sylwetki to nie tylko proces szycia, wykrojenia czy projektu...
    To przede wszystkim zrobienie formy czyli skonstruowanie szablonu uwzględniającego niuanse Waszych sylwetek a to jest NAJDROŻSZE w procesie tworzenia
    I nie może paść argument, że przecież jak już raz bedzie dopasowane to na zawsze zostanie, bo inny projekt kroju bluzki/sukienki - to nowa konstrukcja , chyba że ktoś potrafi perfekcyjnie przekształcać i modelować formy - ale jak widać po perypetiach Kingi znalezienie takiej osoby graniczy z cudem

    Mauzonko - Twoje pieniądze, Twoja sprawa
    Ale nim je utopisz w tym przedsięwzięciu - pomyśl na chłodno czy warto, czy rzeczywiście warto

    Dodaj komentarz»
  • korina
    korina · 09-10-10 08:09 · do góry^

    Ja widzę to tak. Stworzyć kolekcję- różne fasony na różne typy figury, różne kolory itd. Stworzyć zestaw podstawowych, uśrednionych rozmiarów- xs,s,m,l,xl,xxl ewentualnie dalej jeśli jest potrzeba i dla trzech wymiarów wzrostu- petitte,medium,long. Dodatkowe przeróbki dla klientek, które nadal nie mogą nic dobrać, ew. za niewielką dopłatą. Nie jest to rozwiązanie idealne, ale na pewno bardzo poszerzy możliwość wyboru. Widać po postach, że są problemy z długością w obie strony i uwzględnieniem potrzeb wielkości biustu, talii i bioder w różnych konfiguracjach. Myślę, że stworzenie takiej kolekcji jest realne. Ja jestem gotowa pomóc, mogę tworzyć pomysły ciuchów i dodatków, niestety o szyciu na razie nie mam zbyt dużego pojęcia. Ja tam trzymam kciuki za pomysł, bo taki sklep jest nam potrzebny i jestem pewna, że osoba, która pierwsza zdecycuje się na uwzględnienie większej różnorodności kształtów i wymiarów znajdzie wiele klientek.

    Dodaj komentarz»
  • zireael00
    zireael00 · 09-10-10 12:37 · do góry^

    Pierwszalitero, akurat zwiększenie biuściastości sukienki nie jest aż takie trudne. Zaufana krawcowa zrobiła to szybko, sprawnie i za mniej niż 20 zł. ; )

    Dodaj komentarz»
  • pierwszalitera
    pierwszalitera · 09-10-10 14:26 · do góry^

    Owszem zireael00, jest problemem, bo sukienka w rozmiarze 38 nie ma wystarczająco materiału na biuście, by zrobić w niej miejsce jak w rozmiarze 42. Być może twój problem biuściastości jest inny, bo ciekawa jestem, skąd ta krawcowa za 20zł bierze ten dodatkowy materiał? Z tej mikroskopijnej zaszewki? No way. Trochę na szyciu się znam. Być może coś pomyliłaś i chodzi ci tylko o dopasowanie w talii? Ale sukienkę w rozmiarze 42, to ja musiałabym zwężać w plecach, talii i biodrach, i pewnie trochę jeszcze skrać. Dziękuję, to wolę uszyć nową.

    Dodaj komentarz»
  • martva
    martva · 09-10-10 14:52 · do góry^

    Tez mnie strasznie ciekawi to zwiększenie biuściastości, mam kilka ciuchów których nie mam serca podać dalej a robią ze mnie placki, i jedyną rzeczą która przychodzi mi do głowy jako rozwiązanie problemu jest wycięcie w nich dekoltu, ale to tylko teoria, w praktyce by nie wyszło :(

    Dodaj komentarz»
  • asiabudyn11
    asiabudyn11 · 09-10-10 15:58 · do góry^

    Ja tez nie wiem skąd brać tkaninę, gdy jej za mało na biusćie, ale już większe rozmiary nie zawsze muszę przerabiać też na plecach. Ale w sumie różnie bywa.

    Myslę, że myśl koriny (będąca jakby udoskonaleniem myśli Polki) jest chyba jak narazie najrozsądniejsza. Do tego nie mieć (przynajmniej na początku) gotowych rzeczy a ustalić czas szycia na parę tygodni (jeśli się nie mylę to w ModCloth 5-6 tygodni). W tym czasie zbierać zamówienia. W sumie tak sprzedaje np. Panache do naszych sklepów.

    W sprawie sylwetek: w wielu przypadkach pewnie nie będzie sensu tworzyć tak rozbudowanej rozmiarówki, bo wiele ubrań nie będzie leżeć dobrze na wszystkich sylwetkach już z załozenia (opcja z symbolami rożka itp. brzmi ciekawie).

    Opcję petit i long zrobić "jeszcze bardziej na zamówienie" (bo uważam, jak Effuniak, że nie ma aż tak dużo bardzo niskich i bardzo wysokich osób-szczególnie, by biznes zaczynać tylko od klasyczncyh rozmiarów konfekcyjnych powiększonych o wersję petite i long).

    Dodaj komentarz»
  • sylwiastka
    sylwiastka · 09-10-10 16:23 · do góry^

    Czy ja napisałam, że ubrania muszą być szyte dokładnie na mnie czy Daslicht? Nie, napisałam o opcjach na mniejszy i większy wzrost.
    Effuniak, mylisz się z tym zapotrzebowaniem. Są kobiety niskie i wysokie (tak samo jak szczupłe i tęższe). W Polsce jest kilka sklepów, które wprowadziły ciuchy petite, np. Wallis. Jakoś jeszcze nie zbankrutowały. Spodnie różnej długości ma M&S i jakoś instytucją charytatywna nie jest. Może kiepskim, ale zawsze jakimś argumentem jest, to że właśnie na zachodzie odkryłam, że te opcje są normą. U nas tylko myśli, że o takich osobach: nietypowi, gdzie indziej są to klienci z pieniędzmi.

    Dodaj komentarz»
  • Magdalaena
    Magdalaena · 09-10-10 17:31 · do góry^

    M&S ma spodnie short, które są na mnie tylko odrobinę za krótkie, ale i tak lepsze od standardowych.
    Ale nikt jeszcze nie szyje spodni i spódnic z uwzględnieniem różnic "pupiastości". Lewisy są pierwszą jaskółką, a i tak pewnie nie obejmują większych rozmiarów. I dlatego takie spodnie (jak najbardziej uniwersalne, ale wygodne) są potrzebne.

    Dodaj komentarz»
  • asiabudyn11
    asiabudyn11 · 09-10-10 17:33 · do góry^

    Sylwiastka, chyba za bardzo się uniosłaś. Ja tam jestem za tym by kroje petit i long były u nas powszechne. Mi osobiście chodziło o to, że gdyby teraz np. mauzonka założyła sklep, który miałby do zaoferowania o tyle inną rozmiarówkę, że z fasonami na osoby wyższe i niższe to dla mnie taki sklep by nie był postępem, bo pasują mi akurat te przeciętne kroje. Ale to tylko mi. Choć w sumie nie wiem czy tylko mi czy raczej ogólnie "średniowzrostowcom" ;-)

    Dało mi to do myślenia w innej sprawie: jaka jest korelacja między tym co zgłaszamy, ze potrzebujemy/byśmy kupowały a tym co rzeczywiście kupujemy. Z tego, co Effuniak pisała w paru miejscach wynika, że jednak nie jesteśmy jakoś bardzo różnorodne figurowo (w sensie: skrajne rozmiary, jeśli dobrze zrozumiałam, schodzą najgorzej). Czyli takie a nie inne strategie sieciówek nie sa tez jakoś bardzo wyssane z palca. Ale z 2 str, stajemy się jako konsumentki bardziej wymagające i jeśli jesteśmy np. wyższe niż przeciętna osoba to chętnie poszukamy sobie sklepu, który nam odpowiednią odzież dostarczy. Taka specjalizacja oczywiście też ma sens. Na pewno. Tylko, że nie wiem czy ewentualny sklep, którzy mógłby powstać po powyższcyh dyskusjach, poprzez związek z tematami dobierania staników i spraw z nimi blisko związanymi nie szukałby klientek na początku wśród kobiet "uświadomionych stanikowo", które oczywiście często są wymagajace nie tylko jeśli chodzi o staniki, ale które WYDAJE MI SIĘ raczej na sprawę dopasowania ubrań raczej w biuście. A to z tego powodu, że poznanie zasad prawidłowego dobierania bielizny niejako "przygotował grunt" na "rozmowy"o dopasowaniu w biuście.

    Dodaj komentarz»
  • asiabudyn11
    asiabudyn11 · 09-10-10 17:44 · do góry^

    Przedostanie zdanie zjadłam w części. Sorry.
    Miało być: "Tylko, że nie wiem czy ewentualny sklep, którzy mógłby powstać po powyższcyh dyskusjach, poprzez związek z tematami dobierania staników i spraw z nimi blisko związanymi nie szukałby klientek na początku wśród kobiet "uświadomionych stanikowo", które oczywiście często są wymagajace nie tylko jeśli chodzi o staniki i dopasowanie ubrań w biuscie, ale które WYDAJE MI SIĘ raczej sprawę dopasowania ubrań w biuście mają lepiej "przegadaną" a przez to "potrzeba" istnienia takiego sklepu/sklepów jest w ich (także moim) przekonaniu już jest jakoś ugruntowana.

    Nie twierdzę, że np. ktoś niski nie wie, że potrzebuje krótszych nogawek, niż te, które mają standardowe spodnie w sklepach. Chodzi mi raczej o to, czy dużo się takich osób znajdzie tu, bo zapewne gdzieś tu, potencjalny sklep by zapewne szybko poinformował o swoim istnieniu i pewnie tu się gdzieś też reklamował.

    Ale zaznaczam: nie mam nic przeciwko temu by ktoś poszedł tropem szycia w większym uwzglednieniem wzrostu (bo JAKIEŚ uzwględnienie wzrostu już zawiera się w standardowych rozmiarach, bo np. często gdy chcę sięgnąć po mniejszy rozmiar niż mój standardowy konfekcyjny mniejsza wersja jest na mnie za krótka w rękawach itp.-ależ Amerykę odkryłam ;-)).

    Chyba za bardzo się tłumaczę ;-)

    Dodaj komentarz»
  • sylwiastka
    sylwiastka · 09-10-10 18:00 · do góry^

    Nie uniosłam się, chciałam tylko dość jasno i wyraźnie przedstawić moje argumenty. Oczywiście osób o średnim wzroście jest najwięcej i są dużym targetem, szyją dla nich wszyscy. Tak jak osób ze średnim biustem i średnią pupą. Nietypowi czy skrajni pojawiają się zawsze, duże/małe biusty, wypukłe/płaskie pupy, niscy/wysocy, rozmiary 0 i plus size. Ja po prostu zwróciłam uwagę, na to, że niedopasowanie nie bierze się tylko z niedopasowania obwodowego, lecz także "długości". Ciuch nie jest wtedy niedopasowany w jednym miejscu, ale "po całości". W dodatku rozwiązanie, które podałam sprawdziło się w innych krajach i być może jest dobrym pomysłem na biznes. Jako przykład dość popularna marka Ann Tylor, ma "skrajne opcje" http://www.anntaylor.com/home.jsp i więcej klientek (w tym mnie). To prawda, że mieszkańcy USA są bardziej zróżnicowani od mieszkańców Polski, ale myślę, że nierozsądnym jest sądzić, że w Polsce są tylko "przeciętniacy", a reszta to jakiś nieopłacalny margines. To samo z butami, Ryło ma linię małych i dużych rozmiarów, sztuk w kolekcji mniej, ale biznes się kręci. Jednak zawsze te skrajności muszą być wspierane przez sprzedaż "przeciętniaków", tak jak w sklepie z bielizną, rozmiary 85+ i 60 są niejako utrzymywane przez najbardziej chodliwe 70F itp.

    Dodaj komentarz»
  • effuniak
    effuniak · 09-10-10 18:03 · do góry^

    ... i jest produkcja masowa a nie szycie indywidualne, prawda?
    A produkcja masowa = zysk
    Produkcja indywidualna = .... no cóż... brak zysku !
    i akurat mnie nikt nie przekona, że jest inaczej
    Coś takiego jak koszty stałe rozkładają sie na ilość wyprodukowanych sztuk
    I jeśli firma produkuje 1000 szt /m-c to to wyglada inaczej niż gdy w tym samym miesiącu wyprodukuje 50 szt i to każda z innego szablonu i na indywidualne życzenia
    I nawet jeśli ktoś powie, że są inne koszty przy firmie dużej a inne przy małej to i tak te kwoty muszą być wkalkulowane w cenę wyrobu
    A przecież juz tu padaja komentarze że np BiuBiu to ma za wysokie ceny a Kinga ma już prawie masówkę I inaczej jej sie rozkładają koszty
    I w tej dyskusji padały takie słowa by było dopasowane, modne ale by nie przekroczyło ceny ciuchów z sieciówek - czyli szytych w Azji
    A skoro juz są takie sklepy, jak zauważyła Sylwiastka, to w jakim celu uskuteczniać krawiectwo miarowe i to na odległość?

    Dodaj komentarz»
  • effuniak
    effuniak · 09-10-10 18:14 · do góry^

    Z tym, że buty nie potrzebuja jakichs specjalnych parametrów poza długością i tęgością stopy w przeciwieństwie do ciuchów

    A sklep zalinkowany przez Sylwiastke ma prawie same ciuchy z dzianiny bez dopasowania i bez miejsca na biust - rzeczywiscie rarytas !

    Dodaj komentarz»
  • Ochanomizu
    Ochanomizu · 09-10-10 18:34 · do góry^

    A tu się nie zgodzę: buty powinny też uwzględniać wysokość podbicia, ideałem byłaby też tęgość i szerokość cholewki (w przypadku kozaków czy botków) rozpatrywana osobno. No i obcas wyprofilowany w odpowiedni sposób.

    Dodaj komentarz»
  • sylwiastka
    sylwiastka · 09-10-10 20:33 · do góry^

    Effuniak, racz zauważyć, że moje posty poruszają wyłącznie kwestię dopasowania do wzrostu, nie biustu. Nie miałam zamiaru linkować sklepu szyjącego ciuchy zróżnicowane w biuście czy biodrach, bo nie tylko te parametry są istotne, ba na biucie się świat odzieżowy nie kończy. Przedstawiłam jedynie odpowiedź, na Twój argument, że skrajni są kiepskim targetem, jak widać nie dla wszystkich. Nie pisałam także, że krawiectwo miarowe na odległość jest dobrym pomysłem na zaczęcie biznesu. Przedstawiłam jedynie Maużonce nisze, która jest słabo zagospodarowana, w dodatku nisza ta nie wyklucza szycia rozmiarów bardziej "chodliwych". A za klucz do sukcesu uważam dobry pomysł, duży kapitał na początek i marketing. Tego ostatniego brakuje mi najbardziej, aby nie promować towaru w wąskim gronie lobbystek, ale wyjść "do ludzi"

    Dodaj komentarz»
  • sylwiastka
    sylwiastka · 09-10-10 20:49 · do góry^

    Aha niszę do zagospodarowania w Polsce, w niektórych częściach świata to już norma. Czemu więc Polki nie mogłyby mieć polskich ciuchów szytych masowo i w 3 opcjach wzrostowych? Inne firmy mogą uskuteczniać pupiastość czy biusciastość. Miejsce na rynku jest jeszcze dla każdego.

    Dodaj komentarz»
  • asiabudyn11
    asiabudyn11 · 09-10-10 22:09 · do góry^

    Wyobraźmy sobiem, że jutro mauzonka otwiera sklep on line, którego oferta różni się tym tylko od przeciętnej sieciówki, że jest tez rozmiar petit i long. Taki sklep musiałby zarabiać na wersjach long i petit jak najszybciej (szybciej niż sieciówka wypuszczająca serie dla niskich i wysokich nie tylko dlatego, że sieciówka znaczy: już nagromadzony kapitał najczęściej i wiedzę). Bo sieciówka może zawsze liczyć, że "średniacy" przyniosą zysk gdyby skraje rozmiary nie przyniosły. Natoamiast trudno mi sobie wyobrazić w przypadku takiego sklepu online, że przyciągnie on do siebie "średniaków". Bo co będzie miał im do zaoferowania? A raczej, co więcej niż sieciówka? Nic. I do tego to wszystko bez przymierzenia i pomacania materiałów jak w sklepie stacjonarnym.

    W tech chwili, niejako a contrario, myślę o tym, co spowodowało, że w BiuBiu (tak mniemam) kupują nie tylko Ci, którzy "muszą" (bo w "normlanych sklepach nie ma ich rozmiarów lub są babcine etc.), ale też dziewczyny, które mogłyby spokojnie coś sobie znaleźć w zwykłych sklepach. Otóż potrzeba posiadania dopasowanego do biustu stroju, którą wytworzyło Lobby, Balkonetka. Ona wcale nie jest potrzebą "wyższego rzedu" niż potrzeba np. posiadania pantofli ładnie wydłużajacych nogi!!!!!

    Dodaj komentarz»
  • asiabudyn11
    asiabudyn11 · 09-10-10 22:09 · do góry^

    Ale jest związane ze stanikowym uświadomieniem pewno przewartościowanie biustu. To,co wiele razy było powtarzane: "nie jesteśmy chodzącymi biustami". Szczególnie dobrze to widać, gdy przyjrzymy się sylwetkom. Jaką "rolę" w naszej figurze ma biust? U klepsydry czy wiolonczeli czy kielicha czy wazonu na pewno ważniejszą niż u np. gruszki. Jasne, że każda gruszka i nie gruszka ma prawo kupywać co chce i skupiać się na czym chce. To jednak nie jest to samo co u np. wazonów. Nie oszukujmy się, że można tak podkreslić mały (w stosunku do sylwetki)biust żeby dopasowanie ubrania tylko w miescu biustu mogło nasz wygląd definiować wystarczająco. Bo po prostu: biust jest wówczas zbyt małą częścią naszego ciała, by poświęcenie uwagi tylko jemu mogło "ratować" całą sylwetkę. I tu mogę tylko powótrzyć oczywiste, że sklep, który szyje ubrania "bez miejsca na biust" nie może być zły
    zdefinicji, bo małobiuściaste istnieją! Mało tego,panuje moda na obszerne, niedopasoweane góry. Te sylwetki, którym na to wolno mogą spokojnie z niego korzystać i wyglądać fantastycznie! Nie każdy potrzebuje specjanych ubrań z miejscem na biust!
    Ale zboczyłam z tematu.
    Zatem by powaznie myśleć o sklepie budowanym od podstaw z rozmiarami petit i grand trzeba się albo skupić na tych końcach tabelki (czyli dostrzeć do jak największej liczby niskich/wysokich). Można to zrobić, ale zrobienie sklepu "probiuściastego" jest o tyle łatwiejsze, że "środowisko stanikowe" wytworzyło potrzebę posiadania ubrania z miejscem na biust (lub nam uświadomiło jej istnienie) w swoim gronie, znalazło też potencjalne klientki (powiedzmy ogólnie: nas). Tego "darmowego""podłoża" nie miałby sklep dla niskich czy wysokich (chyba, że nie wiem o jakichś inicjatywach wysokich, niskich).
    Także Sylwiastka ma rację, że taka nisza istnieje i jest do zagospodarowania, ale probiuściasta zdaje się być łatwiejszym gruntem dla wchodzącego na rynek.

    Dodaj komentarz»
  • marifiori90
    marifiori90 · 09-10-10 22:22 · do góry^

    Ostatnimi czasy po dyskusjach w dziale o figurach i obejrzeniu wielu zagranicznych stron ze świetnymi ciuchami zastanawiałam się nad znalezieniem dobrej krawcowej. W sklepach nie mogę kupić prawie nic bo do moich dotąd już i tak dość wygórowanych kryteriów ;P doszedł jeszcze warunek pro-kregielkowatości. Gdyby istniał sklep on-line który uszył by na mnie ciuszek marzeń biorąc pod uwagę moje wymiary to było by po prostu więcej niż mogę sobie wymarzyć! Ale to chyba nierealne, bo żeby coś uszyć trzeba mieć wykroje i tak ze zdjęcia to chyba się nie da... chociaż ja tam się nie znam. Co do materiału - dobre zdjęcia uchwycą grubość, wzór, kolor, strukturę...
    Z ciuchów najbardziej mi brakuje:
    -swetrów! Wiem, że to banalne, ale bardzo ciężko znaleźć ciepły sweter który nie wygląda jak worek, nie robi z ciebie prostego kloca, jest ciekawy w ładnym kolorze i przystępnej cenie ;P
    - spodni dopasowanych w talii (!) uwzględniających pupę i uda :/
    - żakietów ładnie podkreślających talię i biust

    Dodaj komentarz»
  • korina
    korina · 10-10-10 15:30 · do góry^

    Ja tam czekam na sklep z ciuchami dla wysokich i baaardzo wysokich. Wchodzę, mierzę, płacę. Wybieram między krojami i kolorami, bo reszta świetnie na mnie leży, bo ma moje proporcje. Ooo tak, tego mi potrzeba. Jestem za specjalizowaniem się sklepów. Potrzebuję żakietu bo jestem niska i mam bardzo duży biust? jest; potrzebuję żakietu bo jestem bardzo wysoka i mam mały? też znajdę. W sklepie specjalizującym się w szyciu np. żakietów, płaszczy, kurtek i bluzek itd. uwzgledniającym 3 parametry: wzrost, wielkość ogólną i wielkość biustu. Z możliwością poprawek krawieckich na miejscu. I chętnie zapłacę więcej, bo przynajmniej znajdę coś doskonale dopasowanego. W internecie też chętnie pod warunkiem, że zdjęcia i opisy będą idealnie oddawać rzeczywistość. I na różnowymiarowych modelkach.

    Dodaj komentarz»
  • asiabudyn11
    asiabudyn11 · 10-10-10 18:27 · do góry^

    @marifiori: nie bądź taka, zamieść w tym dziale o figurach linki do tych stron, podziel się ;-)
    Ale myślę, że by mogło być trudno o sklep i jakim marzysz. Bo byłby on w sumie wirtualną krawcową i o ile jeszcze można podejrzeć zdjecia z innych stron by zobaczyć gdzie idzie szew i inne detale dot. tego, jak coś, co zostało upatrzone w necie uszyć, ot tyle myślę, ze gorzej by było z materiałami. Bo trudniej je znaleźć, a jeśli znajdowałoby się je dla uszucia np. żakietu 1 klientce to automatycznie sklep ponosiłby duży trud w odnalezienie takiej tkaniny, więc mogło by być trudno z opłacalnością.

    Dodaj komentarz»
  • squirrell
    squirrell · 10-10-10 21:11 · do góry^

    Swetry to dla mnie akurat mały problem - biorę druty i włóczkę i dzieję ;D i mam jaki tylko chcę :D
    Ale największy problem to spodnie. Przeważnie wszystkie dostępne w sklepach mają za krótką nogawkę, a ja mam w końcu tylko 172 cm wzrostu ;D

    Dodaj komentarz»
  • anulka
    anulka · 11-10-10 11:24 · do góry^

    Takie mały offtopik: Co to znaczy, że spodnie są niedopasowane w tali? Bo ja też mam różnicę talia-biodra ok 30 cm, ale nie mam problemu ze spodniami, bo spodnie noszę w pasie. Czy to tylko moje wielkopolskie rozumieniu słowa talia - najwęższa część tułowia i pas - poniżej pępka? Pytam serio, bo my Wielkopolanki nosimy bluzki na naramkach, a nie z ramiączkami;p

    Dodaj komentarz»
  • asiabudyn11
    asiabudyn11 · 11-10-10 12:07 · do góry^

    Ja używam słowa talia i pas zamiennie, jako słów bliskoznacznych.
    Ale rozumiem Cię, bo np. w sklepach jeansowych zawsze pytają o wymiar ten "poniżej pępka" jako o talię/pas.
    Może dziewczynom chodzi o takie wyższe stanem spodnie (np. moje idelane to takie, gdzie "pas spodni" (czyli ta część wszyta zwykle z oddzielnegoo pasa tkaniny w spodniach) jest ponad "pasem" w Twoim rozumieniu, czyli nie w talii jako najwęższym miejscu tułowia, ale tuż ponad "pasem" wg Twojej noenklatury. Takie spodnie wtedy fajnie mieszczą w sobie całą moją "część biodrową".
    Innymi słowy: z tego, co zrozumiałam Ty nosisz klasyczne biodrówki (wg definicji podanej wyzej przez Alladynę) a ja wyższew stanie spodnie. Oczywiśćie gdy takie znajduję ;-)

    Dodaj komentarz»
  • asiabudyn11
    asiabudyn11 · 11-10-10 12:09 · do góry^

    Sorry, "definicja" a raczej przykład klasyczncyh biodrówek Alladyny jest w komentarzach nie pod tą notką a notką o Levisach (o tytule "Czas na pupy?" czy jakoś tak).

    Dodaj komentarz»
  • anulka
    anulka · 11-10-10 12:29 · do góry^

    No właśnie dla mnie to są zupełnie różne słowa. Posłużę się zdjęciem dity żeby pokazać w czym rzecz: http://www.google.pl/imgres?imgurl=ht.... Jej talia znajduję się nad pępkiem i jest to najwęższa część tułowia. Dlatego dla mnie spodnie dopasowane w talii to są spodnie z wysokim stanem, wg mojej definicji coś takiego: http://allegro.pl/czarne-spodnie-wyso...

    Dodaj komentarz»
  • asiabudyn11
    asiabudyn11 · 11-10-10 12:46 · do góry^

    Jak dla mnie to BiuBiu mogłoby mieć linię zaprojektowaną przez Peperfox, marifiori czy jakąś inną dziewczynę (wtedy doświadczenie BiuBiu związane z zakupem materiałow,szyciem, sprzedażą byłoby podparte fajnymi projektami). Tyle, że BiuBiu skupia się na dodpasowaniu w biuscie a nie tego/nie tylko tego potrzeba wszystkim nam.

    Dodaj komentarz»
  • asiabudyn11
    asiabudyn11 · 11-10-10 12:58 · do góry^

    @anulka: to samo miałam na myśli tłumacząc Ci moje rozumienie. Tylko zaznaczyłam, że prócz spodni trzymającyh się na "pasie" w Twoim rozumieniu (ja nie posiadam specjalnego słowa, zeby to miejsce pod pępkiem jakoś okręslić) i tych dopasowanych w talii w Twoim rozumieniu są jeszcze takie trzymajace się "na zakończeniu miednicy". I myślę, że dziewczynom chodziło o to, że muszą nosić spodnie o długości takiej, jakiej Ty nosisz, bo jakiekolewiek "wyższe w pasie" (czy takie aż do najwęższego miejsca w talii czy tylko "za miednicę") już przez róznicę talia-biodra są na nie niedopasowane.
    Tak mi się wydaje.

    A że Wielkopolanie" mają inny słownik to wiem :-)

    Dodaj komentarz»
  • Maith
    Maith · 11-10-10 14:46 · do góry^

    A to jakaś nowa definicja?
    Bo pas to chyba do tej pory (przed ostatnią wydłużoną modą na biodrówki) oznaczało miejsce, gdzie nosi się pasek.
    A pasek z natury nosiło się tam, gdzie się naturalnie utrzymuje, czyli w naszym naturalnym wcięciu, czyli w talii.
    A że potem weszły biodrówki i wiele kobiet zaczęło sobie paskiem robić wcięcie w biodrach, to już smutny efekt niedostępności innych opcji spodniowych przez kilka lat, ale absolutnie nie powód, żeby uznać, że to jest miejsce na pasek, czyli pas. Tak na logikę...

    Dodaj komentarz»
  • pierwszalitera
    pierwszalitera · 11-10-10 21:42 · do góry^

    Maith, nie zgodzę się, że biodrówki zmieniły definicję pasa/talii. Spodnie, czy spódnice z paskiem poniżej talii nosiło się już zawsze. Powiedziałabym, że spodnie z paskiem w samej talii są raczej przelatującą modą, a spodnie w męskim, tzw. klasycznym stylu były noszone przez kobiety już zawsze. I wiele kobiet w takich wygląda o wiele lepiej niż spodniach z wysoką talią, która bardzo często podkreśla brzuch. Pasek kilka cm pod najwęższą częścią tułowia, to nie są jeszcze biodrówki. Biodrówki kończą się na kościach biodrowych, a te są bardzo nisko. Spodnie o pasie w pasie, nie w talii i nie biodrówki:
    http://cdn.yoox.biz/36/360731842D_2.jpg
    http://3.bp.blogspot.com/_yS4IFIyif14...
    A to są biodrówki:
    http://www.planet-sports.de/images/pr...
    Spodnie z paskiem w talii wyglądają tak:
    http://www.luzifer.com/shop/BilderArt...

    Dodaj komentarz»
  • pierwszalitera
    pierwszalitera · 11-10-10 21:45 · do góry^

    Link ze spodniami z paskiem talii nie działa, tu jest inny: http://www.geomix.at/APA/272778712_BL...

    Dodaj komentarz»
  • nivalis
    nivalis · 11-10-10 22:44 · do góry^

    Hm, no ja właśnie zawsze myślałam, że talia to miejsce najwęższe, pas to tam gdzie kończą się spodnie (jak w pierwszym linku od pierwszejlitery), a biodra to najszersze miejsce ud, czyli mniej więcej tam, gdzie kończy się pupa. Zgadza mi się to z takimi określeniami jak szerokie, kobiece czy zaokrąglone biodra.

    Dodaj komentarz»
  • alladyna
    alladyna · 11-10-10 22:57 · do góry^

    Nie no, między biodrami a udami jest wyraźna różnica.;D Można mieć szczupłe uda i zaokrąglone biodra, albo zaokrąglone uda i szczupłe biodra, albo każde inne połączenie.;D Kości biodrowe znajdują się dużo wyżej niż miejsce, gdzie kończy się pupa, a zaczynają nogi;)

    Dodaj komentarz»
  • nivalis
    nivalis · 11-10-10 23:19 · do góry^

    no ja wiem, gdzie są kości biodrowe, ale nie zmienia to faktu, że większość osób nie utożsamia bioder z kośćmi biodrowymi, np: http://wizaz.pl/forum/showthread.php?... czy http://vitalia.pl/index.php/mid/25/fi... . Dlatego też ja zawsze mierzyłam biodra w najszerszym miejscu...

    Dodaj komentarz»
  • alladyna
    alladyna · 11-10-10 23:25 · do góry^

    No tak, ale bioder nijak nie można nazwać najszerszym miejscem ud.;) Tak jak biust nie jest najszerszym miejscem żeber.;)

    Dodaj komentarz»
  • nivalis
    nivalis · 11-10-10 23:41 · do góry^

    i ty byś powiedziała, że na tym zdjęciu: http://www.fotomodeling.pl/sprawy-roz... , biodra są tam gdzie 1? ja zawsze uważałam, że 2, no z tymi udami to trochę przesadziłam, bo to jednak bardziej dolna część pupy, ale jednak nie jest to miejsce gdzie są kości biodrowe. Temat jednak kontrowersyjny:)

    Dodaj komentarz»
  • alladyna
    alladyna · 11-10-10 23:56 · do góry^

    Jak dla mnie biodra są na całym odcinku od 1 do 2 i jeszcze trochę niżej do samych ud, a gdzie się je mierzy (i do jakiego ciucha to potrzebne), to inna sprawa.:) U mnie najszersze miejsce przypada dużo poniżej 2 - w ramach ciekawostki przyrodniczej.

    Dodaj komentarz»
  • Yaga7
    Yaga7 · 12-10-10 06:06 · do góry^

    Ja mam definicje spodni taką, jak podała pierwszalitera i zgadzam się z tymi fotami ;) Dlatego moich niższych spodni nie nazwałabym biodrówkami, bo się kończą wyżej.

    A co do 1 i 2, to dla mnie biodra są tam, gdzie jest nr 2 i w moim przypadku to jest najszersze miejsce.

    Dodaj komentarz»
  • maheda
    maheda · 12-10-10 16:08 · do góry^

    Mam wrażenie, Mauzonko, że - z całym dla Ciebie szacunkiem - całkowicie nie wiesz, o czym piszesz.

    Konstruktorzy w Polsce uczą się na książkach, których prawdziwość można przyrównać do słynnego "D to olbrzymia miseczka". No bo jeśli w książkach dotyczących konstrukcji wciąż młodzi projektanci i konstruktorzy uczą się, że "u normalnie zbudowanych kobiet" obwód w biuście powyżej 100 cm praktycznie nie istnieje, to czego się spodziewać?

    Można, oczywiście, wykonując masę pracy i wkładając w to olbrzymi wysiłek, zaprojektować staniki pasujące wielu biustom - Ewa Michalak jest na to bezsprzecznym przykładem.

    Podobnie BiuBiu jest przykładem tego, że się da - ale znowu - zostało to okupione wieloma długimi miesiącami (a tak naprawdę ponad rokiem) olbrzymiego wysiłku, mrówczej pracy, przymierzaniu, pruciu, przerabianiu i da capo...

    Swoich sił w tym zakresie próbowała (próbuje?) w Polsce kolejna młoda firma. Zauważ, że ponownie okazało się to wcale nie tak proste, jak się młodej projektantce wydawało, bo jak dotąd, firma wcale nie ruszyła pełną parą.

    O ile szycie staników - jak wszystkie wiemy - nie jest sprawą trywialną, o tyle szycie odzieży jest jeszcze bardziej złożone.
    Nie można już tutaj zaniedbać choćby szerokości ramion, który to wymiar całkowicie nie obchodzi konstruktorów górnej części bielizny. Dodajmy do tego talię i biodra - kolejne dwa czynniki, którymi - jeśli ciuchy miałyby być super dopasowane - również należałoby się zająć - a przecież to dopiero początek.
    Bo 120 cm w talii można mieć albo równo wokół kręgosłupa, albo bardziej z przodu. Cm w biodrach znowu mogą się rozkładać albo przeważnie w pupie, albo w wiszącym brzuchu, albo w szerokich biodrach.

    Do tego są oczywiście różne odstępy między talią a biustem, różne wysokości biustu, różne długości (i kształty!) tułowia, rąk, i tak dalej, i tym podobne.

    Gdy się nad tym wszystkim zastanowić - przestaje to być tak proste, jak "zatrudnienie Chief Technology Officer'a".

    Dodaj komentarz»
  • asiabudyn11
    asiabudyn11 · 12-10-10 16:27 · do góry^

    Maheda, masz rację, że ciało kobiety ma mnóstwo "wymiarów", ale bez przesady. Tak to można z szyciem na miarę u krawcowej. I to chyba tylko gdy się szyje obcisły kombinezon ;-)
    Dziwnie się po prostu czyta opis szycia jakoby było mision impossible ;-)
    Dodatkowo, myślę, że wielu przedsiębiorców ma wiele próblemów, szczególnie na początku działalności gopodarczej, więc to nie tylko domena "odzieżowych".

    Dodaj komentarz»
  • Tahti
    Tahti · 13-10-10 17:29 · do góry^

    Może ni szycie na wymiar na odległość (bo jednak zawodowa krawcowa miarę zdejmie lepiej niż klientka dyletantka) ale coś takiego jak BiuBiu, z tym że z szerszą rozmiarówką (np. rozmiary w obrębie tego samego modelu zróżnicowane nie tylko na szerokość ale i na długość, czyli coś, co w Wielkiej Brytanii funkcjonuje od dawna w mainstreamie w formie trzech długości spodni, linii ubrań "petite" czyli dla drobnych, itp.) i w większym wyborze modeli.
    Z butami się udało, to i z ciuchami może. :) A buty tu:
    http://www.duoboots.com/
    Kozaki można zamówić w niemal dowolnej szerokości cholewki, buty - na trzy szerokości stopy (fakt, jeszcze do ubiegłego roku ta opcja była znacznie bardziej rozbudowana, widocznie zwroty sprawiły, że przestała się opłacać). Jako sfrustrowana właścicielka łydki CIUT szerszej niż standard (czyli już prawie, prawie dopinam kozaki... ale jednak nie. Buu!) chwalę sobie zakupy (najlepiej poczekać na wyprzedaże), chwali sobie także koleżanka z łydunią cienką tak, że w standardowych rozmiarach wygląda żałośnie, jak dziecko w kaloszkach. Firma zaczynała od kozaków i było tylko kilka modeli, dostępnych tylko wysyłkowo (bez showroomów w Londynie), w ciągu kilku lat ładnie się rozwinęła.

    Dodaj komentarz»
  • amoureuse
    amoureuse · 13-10-10 22:23 · do góry^

    Mauzonko, zarejestrowałam się specjalnie, aby dodać komentarz o spodniach. Nie dodał się, czy naruszył jakiś pkt regulaminu i go usunięto? :/

    Dodaj komentarz»
  • effuniak
    effuniak · 14-10-10 02:11 · do góry^

    A jednak Maheda ma 100% racji i kto nie porwał sie na takie coś to zwyczajnie nie ma pojęcia o trudnościach i pułapkach jakie czekają - ot zwyczajna rzecz czyli zmiana surowca która często = zmianie parametrów technicznych i to często w obrębie jednej partii produkcyjnej .
    Nie możliwe ? A jednak !
    Reklamować ! nie możnaq bo się różnice zawierają w granicy błędu czyli jak to się ładnie nazywa - dopuszczalnej tolerancji
    A dopuszczalne 10% spowoduje, że mistena konstrukcję szlag trafi i nie da sie nanieść automatycznie zmian na całej rozmiarówce o jednakowy parametr bo wąski szablon zareaguje inaczej niż szeroki- w sensie rozmiarów
    i np rekaw perfekcyjnie mieszczący sie w paszce - jest za długi/krótki i trzeba zmienic jego kształt
    ... dla indywidualnej klientki, rzecz jasna bo na takich chcesz pracować
    Z Bogiem sprawa jeśli potrafisz to zrobić sama ale jeśli masz bazować na obcej osobie to albo jej zapłacisz odpowiednio dużo kasy by czuła więź z firmą i jej problemami(co i tak nie gwarantuje wypracowania takiego modelu zachowań) albo ... no cóż , bedziesz świecic oczami przed niezadowolona klientką
    A jeśli juz znajdziesz perfekcyjnego, oddanego pracownika ale sama sie na tym nie znasz to zabijesz taka osobe po miesiącu, dwóch, jeśli w tym czasie nie zrobi Ci nic konkretnego, bo chcac zrobić coś dobrze trzeba nad tym posiedzieć i mieć na tyle otwarty umysł, by nie zrobić tak, jak tego uczą w szkole czyli np. przyjąć , że kobieta nie jest papierowo płaska tylko jest bryłą z wieloma nieprzewidzianymi a potrzebnymi dla takiej a nie innej osoby wymiarami
    Ponadto - drobiazg - minima produkcyjne surowców
    ...no, chyba, że bedzie się kupować materiał w sklepie z tkaninami ale wtedy nie ma szans by dać cenę = sieciówkom

    I dodatkowy aspekt - strasznie ważny !
    Chcesz bazować na Lobbystkach, bo to najłatwiej, prawda ?
    Ano...
    Oczekiwania kobiet zgromadzonych wokół Lobby w stosunku do producentów wywodzących sie z tego kregu sa niewspółmiernie wyższe niż w stosunku do wszystkich innych
    I nie jest to tylko moja opinia
    To, na co nie zwraca się uwagi u innych urasta do rangi niebotycznego problemu
    Od nas oczekuje sie zdecydowanie cudów i od Ciebie tez tego sie bedzie oczekiwało !

    Dodaj komentarz»
  • Sunachan
    Sunachan · 14-10-10 10:21 · do góry^

    ekhm, ja mam 159cm wzrostu, zawsze muszę skracać spodnie (w moim mieście nie ma marek uwzględniających wzrost), rękawy często są na mnie za długie, spódnice często mogłyby być kilka cm krótsze. Oczywiście to dlatego, że jestem "za gruba" jak na mój wzrost, powinnam przecież przy takim wzroście nosić XS :/ Ale też szczupłe dziewczyny mojego wzrostu skracają spodnie, więc coś jest na rzeczy. Uważam, że kobiet o wzroście ok. 155-160 jest cała masa, to nie jest jakaś nisza. Kiedyś miałam kompleks wzrostu, ale teraz zauważam, że mój wzrost jest całkiem przeciętny w stosunku do innych kobiet spotykanych "na ulicy". Tylko oczywiście dla producentów nie - kobieta niska powinna być bardzo szczupła, spodnie w pożądanym rozmiarze zazwyczaj są szyte na wzrost ok. 170cm a takie 164cm to luksus...

    Dodaj komentarz»
  • squirrell
    squirrell · 14-10-10 11:48 · do góry^

    Podobnie wysoka kobieta to grubsza kobieta, im wyższa tym grubsza. Sunako, bardzo bym chciała, żebyś mi pokazała, gdzie można zadobyć tę masę ubrań na wzrost 170+, chętnie się tam przejdę^^

    Dodaj komentarz»
  • asia
    asia · 14-10-10 16:21 · do góry^

    @Effuniak: gdy piszesz o tych problemach z surowcami itp. to mi, jako laikowi, nie przychodzi do głowy nic innego jak spóbować (z definicji laika: zapewne nieudolnie) coś doradzić. A przychodzi mi na myśl tylko podniesienie cen lub oszczędzanie na jakości. W ogóle, to tak "psychicznie" stanie się sklepem/producentem tworzy pewną barierę i stawia klientki w pozycji uprzywilejowanej wobec Ciebie, bo one mogą od Ciebie wymagać a Ty od nich-jeśli np. wiesz, że np. podniesienie cen o tyle i tyle pozbawi Cie tylu a tylu klientek- nie. Od sklepu czy producenta po prostu się wymaga i nieczęsto chce się zrozumieć/rozumie się jego problemy. Sytuacja powstawania firm wokół lobby czy Balkonetki jakby stanowi wyłom w takich schematycznych relacjach (tj. pozostają jakby koleżeńskie relacje). I wydaje się, że jest to czasem rzeczywisty wyłom/wyjątek (takie wrażenie sprawia np. Agugabi). Jakiś czas temu Maith napisała notkę o BiuBiu, czasem Ty coś w podobnym tonie piszesz. Na pewno "dogodzić" klientce sam sklep może łatwiej niż producent. Sklep ma małe możliwości kreowania i cen i produktów. Sprzedaje coś już gotowego za z góry mu narzuconą cenę, a nawet zdjęcia ma jakie mu przysłano. Ale Ty i BiuBiu nie tylko sprzedajecie ale i szyjecie, więc pole do "wybrzydzania" jest większe. I na cenę i na jakość i na krój.
    Tutaj nie ma sposobu żeby się nie zgodzić z Tobą, że producenci nie z lobby mają lepiej, bo klietki nie są wobec nich tak wybredne. Sukienka z Bravissimo jest z nieciekawej tkaniny mimo, że była droga? Można ją zwrócić, ale przecież namarudzenie na nią np w katalogu Balkonetki niewiele raczej może zaszkodzić sprzedaży Bravissimo. Ale w podobnej sytuacji, sprzedazy np. Effuniaków myślę, że bardziej. Już nie mówiąc o tym, że negatywne opinie klientek przeciętny sklep (choćby mający system komentarzy itp.) mniej "boli" niż może boleć Ciebie czy Kingę. Bo wówczas narzekają na Was osoby jakoś z Wami związane"sentymentalnie" i których opinie mają większy wpływ na Wasz rynek zbytu (ograniczony przecież do dziewczyn z Balkonetki i Lobby głownie chyba). I wydaje się, że jest jakieś wyjście w postaci zdystansowania się. Zrozumienia, że jako producent musisz przede wszystkim wychodzić na swoje.
    Wydaje mi się Ewa, że Twoje słowa, w których piszesz o minusach biznesu szybko wszystkim spowszednieją, mało kto weźmie je do siebie, zostanie to uznane za notoryczne marudzenie i wkrótce mało kto będzie chciał ich słuchać. A Ty musisz sobie z nimi radzić na codzień. Więc zadbaj o siebie :-) Nie licz, że gdy napiszesz o problemach z dostawcami itp. to ktoś Ci pomoże, zrozumie itp. Lepiej skup się na tym, by dobrze na tym wychodzić, bo ze stanem rzeczy dotyczącym np. kontaktów z dostawcami chyba musisz się pogodzić. Innymi słowy: czym innym jest chcieć chodzić w Effuniakach a czym innym zrozumienie dla problemów Effuniak ;-) Niestety.

    Dodaj komentarz»
  • asia
    asia · 14-10-10 16:22 · do góry^

    Co do wywodzenia swego biznesu z lobby czy Balkonetki. Ma swoje plusy i minusy. Plus to reklama/zainteresowanie. Minus to "bycie zakładnikiem" tego kręgu odbiorców. Nie wiem czy masz i jeśli tak to ile klientek spoza tych stanikowych stron, ale są one ważne. Trudno musi być je pozyskać, bo to taka praca od podstaw by "kobieta z ulicy" kupiła nagle Effuniaka (skoro do tej pory kupowała staniki na bazarze za 15zł). Skoro do tej pory "stanikowe uświadomienie" nie zawitało pod strzechy (choć jakiś postęp jest przecież), mimo różnych akcji to jak Ty miałabyś tego dokonać sama? Pokazuje to tak na prawdę ograniczenie rynku zbytu staników w szerokich rozmiarach w Polsce. Bo można i na ebayu coś tanio kupić itp. Wiadomo. Bo większość osób kupującyh Effuniaki ma pewnie też staniki innych firm, więc konkurencja w Polsce w tej mierze jest spora.
    Ale uwazam, że producenci odzieży mają szersze pole do manewru. Tak jak opisana przeze mnie kobieta z ulicy nagle nie zacznie potrzebować rozmiaru 70GG, tak spodni z większą ilością miejsca na tyłek/dłuższymi nogawkami może już chcieć. Nawet ubrania probiuściste (czyli rynek zbytu ograniczony praktycznie do kobiet "uświadomioncyh stanikowo") nie jest do końca zagospodarowany. Tak jak można teraz łatwo kupić balkonetkę Frei, Effuniaka, coś z Pour Moi itp., tak poza tym co szyje Kinga nie ma prawie nic probiuściastego (osobiście nie biorę pod uwagę ubrań z Bravissimo i myślę, że ze względu na cenę wiele osób także).

    Dodaj komentarz»
  • asia
    asia · 14-10-10 17:09 · do góry^

    No i coś jeszcze dorzucę.
    Myślę, że większość osób Ewo kupuje u Ciebie staniki bez większego sentymentu. Jakby kupowali np. Panache. Bo im się jakiś spodoba itp. Dlatego Ty mogłabyś spokojnie się do tego zdystansować, nie dać się zakrzyczeć życzeniami jaki ktoś cche teraz design stanika, bo nie masz cen staników na zamówienie. Ja wiem, że fajnie gdy koleżeńsko Ewa takie prośby uwzględni. Ale gdy potem Ewa napisze, że X i Y w biznesie jest trudny to wiekszość osób pomyśli że to nie ich problem. Temu Ewo fajnie by było gdybyś umiała jakoś się w tym odnaleźć "psychicznie". Robić swoje i mieć z tego radość i pieniądze :-)

    Dużo w tym wątku padło słów nt. problemów producentów, trudności. Warto przypomnieć też drugą stronę medalu: sukces. Gratuluję Ci Ewo i Kingo, że potrafiłyście założyć własną działalność i w tym wytrwać. Że Ty Ewo chyba nauczyłaś się konstrukcji (bo wcześniej zajmowałaś się samym projektowaniem tak?), wielu rzeczy o materiałach, szyciu i wielu, wielu rzeczach, o których my użytkowniczki nawet nie wiemy. Podobnie Kinga. Nie wiem od jakiego pułapu startowała. Czy ma wykształcenie w kierunku szycia, tkanin, konstrukcji. Czy sama się tego nauczyła. To przecież powody do doceniania i świętowania. Że kobiety potrafią. Zacząć coś nowego, prowadzić przedsiębiorstwo, radzić sobie z dostawcami...i mają cierpliwość dla klientek (co jest czymś megatrudnym wg mnie ;-). Gratuluję Wam :-)))

    Dodaj komentarz»
  • MarikoGG
    MarikoGG · 14-10-10 18:29 · do góry^

    Asiu, świetna wypowiedź! Uwielbiam czytać, co piszą mądrzy ludzie :)

    Dodaj komentarz»
  • Sunachan
    Sunachan · 14-10-10 20:19 · do góry^

    squirrell ----> większość spodni, z którymi miałam do czynienia... niektóre musiałam skracać nawet 20cm. Pierwsze lepsze legginsy (takie sportowe). Co do kiecek to nie wiem ;)

    Dodaj komentarz»
  • effuniak
    effuniak · 14-10-10 21:52 · do góry^

    Asiu - dziekuję :)
    Rzeczywiści masz rację !
    Ula mi nie raz to mówiła i jeszcze KAZAŁA nic nie czytać a juz zupełnie nic nie pisać !
    i zachować DYSTANS !
    ale ... no cóż... chyba powinnam tak zrobić...
    Niemniej jednak serdecznie Ci dziekuję
    :)

    Dodaj komentarz»
  • extaza_w_masle
    extaza_w_masle · 14-10-10 21:52 · do góry^

    Asia ma rację, że o ile masa kobiet nie ma górnej granicy wydania pieniędzy na ubrania, to często ma ja na stanik (ja akurat mam odwrotnie). I fajnie wylansowana firma mogłaby odnieść sukces. Ale sukces musiałby byc w dobrej krawcowej - ja takiej nie uświadczyłam, i raczej mam złe doświadczenia w tej kwestii.

    Dodaj komentarz»
  • Maith
    Maith · 15-10-10 01:43 · do góry^

    A mi się wydaje, że Ewa nie pisze tego, żeby marudzić na swój biznes, tylko żeby pokazać, jak to u nas wygląda. Bo to co ona pisze potwierdzają też inni.

    Nasze podejście, to zależy czyje :) Owszem są dziewczyny, najczęściej te, które przyszły później, na gotowe i jeszcze mają rozmiar, na który da się sensowne rzeczy kupować gdzieindziej. Tak, one traktują "nasze" firmy jak wszystkie inne. Ale są też dziewczyny, które pamiętają, czego wcześniej nie było. I dziewczyny, które nadal w "nienaszych" firmach nie mają możliwości kupienia tego, czego im trzeba. I one już do "naszych" firm podchodzą bardziej osobiście. Szczególnie że często widziały, jak niemożliwe wydawało się na początku ich powstanie. Do tego ja już widziałam, jak znikały dobre firmy, a zostawały kiepskie. Dlatego my-klienki też mamy na to wpływ i możemy wpłynąć na rzeczywistość tak, żeby była dla nas korzystniejsza. To jest fajne. I super, że dziewczyny z szeroko pojętego Lobby roznoszą informacje o firmach dających nam więcej. Jak w Internecie trafiałam na kogoś, kto potrzebował Effuniaków czy BiuBiu, to często tam już były osoby, które coś o nich słyszały. Właśnie od innych lobbystek.
    I to, że np. na facebooku BiuBiu klientki Kingi same wrzucają zdjęcia w jej ciuchach najlepiej pokazuje, że to może być bardzo pozytywna zależność :)

    Ewa, też uważam, że nie powinnaś za bardzo czytać komentarzy, bo nawet jeśli w całej masie fajnych ktoś jeden Ci bez sensu wbije szpilę, to właśnie ten komentarz zwróci Twoją uwagę (tacy już jesteśmy).

    Dodaj komentarz»
  • Sunachan
    Sunachan · 15-10-10 02:03 · do góry^

    ale sugestie to jak najbardziej ;) no chyba, że tylko te na facebooku :PP

    Dodaj komentarz»
  • asia
    asia · 15-10-10 15:48 · do góry^

    @MarikoGG: dziękuję.
    @Ewo: cieszę się, że coś umiałam doradzić :-)
    @Maith: ja nie twierdzę, że Ewa piszę żeby marudzić (choć gdyby tak pisała to nie byłoby to dziwne, wszak i na Balkonetce i na Lobby wątki narzekalniowe są rozbudowane, więc narzekać to my chyba wszystkie lubimy ;-)), też dostrzegam to, że chce zakomunikować jak to wygląda. Tyle, że nawet najwierniejsza klienta nie jest tak związany z firmą jak właściciel i jest to oczywiste, ale myślę, że nie można tego zatracać z oczu, liczyć, że X klientka coś zrozumie (jeśli zrozumie to fajnie, ale jeśli nie, to przecież nie możemy niczego od niej wymagać a odpowiedzialność/koszty poniesie wtedy przecież producent).
    W sytuacjach o których piszesz to przywiązanie klientek do firmy może mieć plusy, ale i minusy. Pod postacią plusów widzę rozumienie problemów firmy i chęć ich rozumienia,co-jeśli dobrze zrozumiałam-występuje na Lobby. Ale to nie jest układ idealny. Choćby pod tym względem, że aby takie klientki sklep zrozumiały to "sklep" musi im to wytłumaczyć. Czyli poświęca na to czas, nie wiem, może czasem niekorzystnie nawet dla siebie pisze o realiach (bo siłą rzeczy "sprzedaje" wtedy za darmo know-how potencjalnej konkurencji), non nie wiem,o gólnie rzecz biorąc, chodzi o to, że jeśli sklep skupi na Was swoją uwagę to będzie od Was uzależniony, bo sprzedaż będzie siłą rzeczy rozwijana bardziej w kierunku lobby, a to nie jest przecież rynek nieograniczony.
    Myślę, że czasem dobrym rozwiązaniem dla sklepu jest to co kiedyś chyba próbowała wprowadzić Ewa (nie monitoruje tego i nie wiem jak to teraz wyglada), czyli "ograniczanie" działaności w Internecie do sklepu mniej więcej. Zapowiedzi,a nawet forum sklepowe (gdzie można przedstawiać sugestie nowych strojów czy ulepszania dotychczasowych) mogą spokojnie być na stronie sklepu. I nawet, wydaje mi się, wygląda to bardziej prefesjonalnie wówczas. Podobnie, stałą klientkę, której z tego powodu może czasem się dogadza bardziej niż przeciętnej (np. poprzez jakieś większe uwzględnianie jej uwag czy potrzeb) też można mieć w zakresie kontaktów sklep-klientka. Myślę, że fajnie jest gdy to jest bazą a nie forum jednak.

    Dodaj komentarz»
  • bzium
    bzium · 16-10-10 11:58 · do góry^

    Jak tak czytam początkowe wypowiedzi to chce mi się śmiać :D Chyba krzywdzę poczucie estetyki niektórych kobiet, bo moje ubrania nie są idealnie dopasowane i pewnie nie podkreślają zalet figury. Wisi mi to. Nie lubię kupować ubrań robię to raz na 3miesiące może rzadziej.. moja szafa świeci pustkami na przeciwko innych dziewczyn w akademiku. Raczej nie wyglądam jak obdartus spod mostu w nieupranych od miesiąca ubraniach :D ale wolę zaoszczędzić na bluzeczce i bez bólu wydać 200zł na WFF w jeden weekend. Każdy ma swoje priorytety toteż nie atakujcie ludzi, że wygląd nie jest najważniejszy w ich życiu i nie narzucajcie im lekcji "jak się ubierać, by podobać się innym" ;)
    Tekst o tych lekcjach w ogóle mnie zabił. Mój chłop ma rację czasem tu jak w sekcie :P
    A no jestem raczej średnia z każdej strony, dlatego nie mam problemów z kupieniem sobie czegoś w zwykłym sklepie, dlatego może was nie rozumiem (choć chyba wiele średniaczków tu się wypowiada).

    Dodaj komentarz»
  • kasiagrubasia
    kasiagrubasia · 16-10-10 13:37 · do góry^

    Bzium - doskonale rozumiem Twoje odczucia. Prawdopodobnie Twój tumiwisizm odzieżowy jest nieco większy niż średnia na Balkonetce. Mój w sumie chyba też, bo ubieram się w sposób bardziej przemyślany jedynie od wielkiego dzwonu - bo to są sytuacje, kiedy strój staje się ważny dla własnego dobrego samopoczucia w towarzystwie, które wytknie mi każde potknięcie. Masz rację, wygląd nie jest najważniejszy. Ale są sytuacje w życiu każdej kobiety, kiedy nieumiejętność ubrania się tak, żeby się dobrze prezentować, staje się tragedią życiową - i piszę to z pełną powagą. Znam kobiety, które były nieszczęśliwe przez lata tylko i wyłącznie z tego powodu, że nie umiały sobie kupić ubrania, w którym by dobrze wyglądały i naprawdę potrzebowały, żeby ktoś im w tym pomógł. I o tych kobietach wszystko można powiedzieć, ale nie to, że są płytkie.

    Dodaj komentarz»
  • bzium
    bzium · 16-10-10 17:02 · do góry^

    Ale nie mówię, że wszystkie użytkowniczki są płytkie, w końcu też nią jestem i wygląd nie jest mi w 100% obojętny, ale nie jest też najważniejszy. Przecież nie wyjdę w powyciąganym dresie na dwór :) To moje "ale" odnosiło się do maskaradki i pomysłu zajęć "jak się ubierać" w szkole. Wiem, że to nie jest projekt ustawy :P ale nawet jako żart brzmi to fanatycznie. Potem dużo dziewczyn też się wypowiadało, nie o sobie a krytykowało innych, że zakładają byle co. Dobrze mi w moim byle czym :)) dlatego nie czepiajcie się takich jak ja :D A byle co nie będzie się czepiać bardziej zadbanych ;))

    Dodaj komentarz»
  • squirrell
    squirrell · 16-10-10 20:27 · do góry^

    W zasadzie to mam tak samo, jak bzium :D ubierają mnie ciucholandy i allegro :D Narzekam tylko na długość spodni, bo 172 cm to naprawdę jest wzrost średni. Poza tym, każdy ma swój gust i jeśli mam ochotę iść na zajęcia w bluzie dresowej, to też czynię :D

    Dodaj komentarz»
  • asia
    asia · 17-10-10 00:41 · do góry^

    Co jakiś czas pojawiają się głosy, że to co modne jest workowate i niekobiece. Mam przykład tego, że nie zawsze(chyba to linkowała z innej okazji Pepperfox na forum), jesień-zima 2010-2011 Louis Vuitton (pod zdjęciem jest opcja pokazu slajdów itp):
    http://www.style.com/fashionshows/rev...

    Dodaj komentarz»
  • asia
    asia · 17-10-10 00:44 · do góry^

    Dla leniwych wersja w postaci krótkiego filmu:
    http://www.garancedore.fr/en/2010/03/...

    Dodaj komentarz»
  • Szaroskrzydla
    Szaroskrzydla · 17-10-10 21:58 · do góry^

    Przychylę się do zdania, że za dużo jest rzeczy do uwzględnienia, aby taki pomysł był realny. Poza wzrostem czy poziomem biuściastości jest wiele innych podziałów. Sama mam problem z żakietami, płaszczami, sukienkami i niektórymi bluzkami z powodu nieproporcjonalnego tułowia do reszty ciała. Niby mam 170cm wzrostu, ale tułowie mam tak krótkie, że wcięcie w talii w tego typu ubraniach wypada mi w biodrach -_-'

    Dodaj komentarz»
  • maskaradka
    maskaradka · 18-10-10 02:53 · do góry^

    Nie uwazam sie za fanatyczke, tylko mi az przykro patrzec jak dziewczyny i kobiety ubieraja ciuchy KOMPLETNIE niedopasowane do figury ani urody i po prostu brzydkie. Nie mowie zeby sie stroic, ale na litosc boska ile mozna ubierac dzien w dzien jakies dresy, ta sama wynaciagana, bluze koloru burego czy inne dzinsy, ktore wygladaja strasznie. Jakkolwiek to Cie przeraza Bzium, tak ja nadal bede trwac przy swoim. Kazdy ma gorsze dni, owszem, ale bez przesady. Jestem szczupla, mloda i ladna dziewczyna (Tylko bez wyrzutow o proznosci, bo jak juz w koncu sobie te fakty uswiadomilam to sie z nich ciesze, nie?) i lubie ciuchy w ladnych kolorach, pasujacych mi do kolorytu twarzu i podkreslajce sylwetke (to sie nie rowna obcisle). Nie uwazam sie za prozna, raczej za taka, ktora buduje swoja pewnosc siebie jesli chodzi o poczucie atrakcyjnosci. Tylko bez bajek o tym ze mozna sie czuc atakcyjna w byle czym, bo czuc sie, a byc to sa dwie rozne sprawy, ja na przyklad nie jestem tak charyzmatyczna dziewczyna, zeby "promieniowac" urokiem nawet w worku nylonowym. Ani mi sie mysli latac na okraglo w byle czym, no ale ja sobie moge tu z dobrego serca radzic zeby postarac sie troche jesli o chodzi o ciuchy i jak zwkle mi sie dostanie, bo sie tu drugie lobby robi.

    Dodaj komentarz»
  • maskaradka
    maskaradka · 18-10-10 02:54 · do góry^

    *atrakcyjna, *zwykle

    Dodaj komentarz»
  • regula_przekory
    regula_przekory · 18-10-10 09:35 · do góry^

    maskaradka - ale innym może to kompletnie nie przeszkadzać i jakkolwiek trudno to sobie może wyobrazić - ubrania mogą być sprawą kompletnie drugorzędną.

    Dodaj komentarz»
  • PepperFox
    PepperFox · 18-10-10 12:13 · do góry^

    w szkolach powinny byc zajecia z samoobrony i swiadomosci swoich praw, swojego ciala i asertywnosci, (mowie o mlodych dziewczynach) a wtedy i pewnosc siebie i dobry/odpowiedni ubior beda 'efektem ubocznym' czegos o wiele wiekszego ;)

    Dodaj komentarz»
  • rockiemar
    rockiemar · 18-10-10 13:05 · do góry^

    A ja mam jeszcze inny problem odziezowy. U mnie odcinek miedzy ramionami a gora piersi jest bardzo krotki, na tyle, ze zdecydowana wiekszosc zakietow i sukienek (oprocz tych na cienkich ramiaczkach) jest za duza, moglabym sobie po paczce waty wlozyc nad biustem. Moze ktos pamieta moje zdjecia z galerii, gdzie wszystkie staniki mialy laczenie miski z ramiaczkiem na wysokosci obojczyka? To mniej wiecej o taki efekt chodzi, tylko w przypadku ubran wszystko jest jeszcze bardziej meczace, sukienka z rekawkami wymagalaby rozprucia i praktycznie uszycia od nowa przez krawcowa...

    Dodaj komentarz»
  • Szaroskrzydla
    Szaroskrzydla · 18-10-10 15:42 · do góry^

    @PepperFox: co prawda zajęć z samoobrony nie miałam w szkole (ale co pół roku w moim mieście odbywały się nieodpłatne tygodniowe kursy organizowane przez jakąś szkołę karate, więc dla chcącego nie było problemu), ale zajęcia dla dziewczynek o asertywności, o tym jakie są rodzaje agresji, czym jest molestowanie itp.(nie wiem jak się te zajęcia nazywały) miałam w podstawówce, ale może moja podstawówka była w tej kwestii odosobniona.

    Dodaj komentarz»
  • Szaroskrzydla
    Szaroskrzydla · 18-10-10 15:43 · do góry^

    Jak tak się zastanowić, to nie miało to wpływu na osoby bardziej kierujące się modą niż własnym zdaniem.

    Dodaj komentarz»
  • emotion
    emotion · 18-10-10 16:46 · do góry^

    Ja przez ostatni rok sporo przytyłam, teraz jestem jak taki tucznik i jakiekolwiek zakupy to dla mnie męka. Nawet jak znajde cos w co sie cala jakims cudem mieszcze to wygladam w tym z reguly tragicznie. Najgorzej zima - kupic kurtke ktora w miare na mnie lezy, ktora mi sie podoba i w ktorej mieszcze piersi - niemozliwe. Bo niestety poza dosc sporym biustem mam tez mega obrzydliwy wielki brzuchol, ktorego nie znosze, o. Problem jest tez z kupnem swetrow chocby. Czy bluz. Czesto w nich tez wygladam tragicznie. Przez pokazny biust i brzuszek zwykle wszystko podjezdza mi do gory, a to szalenie irytujace. Latem moim wybawieniem byly sukienki i bluzki z Biu-Biu. A teraz juz nie ma dla mnie ratunku.

    Dodaj komentarz»
  • asia
    asia · 19-10-10 18:00 · do góry^

    Skoro mowa i biznesie to mam nowy postulat: sklep z gaciami, skarpetami i rajstopami. Ile ja się w tym roku nałaziłam żeby kupić skarpety. Te z H&M są koszmarne (miły materiał, ale po praniu wyglądają tak, że wstyd je pokazać). Skończyło się na Kappahlu. 5 par po 6zł. Cienkie skarpety. Zaczęły się mechacić od pierwszego założenia (jeszcze przed praniem!), potem kupiłam sobie frotte na ryneczku i kosztowały 1/3 tego co te cienkie (2zł za parę) a jakości są identycznej!
    Gdyby była taki sklep. Gdzie by było wiadomo, że są w cenie proporcjonalnej do jakości (więc też droższe, ale lepsze/trwalsze) skarpety/gacie/rajstopy to myślę, że sporo osób by się usieszyło. Nie mówiąc o ładnych skarpetach we wzorki.
    Jak na razie to najlepiej się sprawdzają jeśli chodzi o rajstopy takie minisklepiki gdzie sprzedają wyroby polskich producentów, np. Wola.

    I jeszcze do tego z gumkami do włosów. Może to zabrzmi dziwnie, ale wtych sieciówkowych sklepach z akcesoriami do włosów głupia frotka do włosów, którą można ponosić dosłownie kilka razy (a i tak od początku słabo trzyma włosy) kosztuje 80gr! Zdzierwstwo za taką jakość!

    Dodaj komentarz»
  • asia
    asia · 19-10-10 18:03 · do góry^

    No i dodam, ze taki sklep mółby funcjonować też Internetowo, bo się raczej frotek czy skarpet specjalnie nie mierzy itp.
    Tylko problemem mogą być koszty przesyłki.

    Dodaj komentarz»
  • Maith
    Maith · 19-10-10 23:16 · do góry^

    Bzium, słoneczko, jeśli jesteś "średnia z każdej strony" i "nie masz problemów z kupieniem sobie czegoś w zwykłym sklepie" to Ciebie ten problem zwyczajnie nie dotyczy.
    To trochę tak, jakbyś weszła na forum, gdzie ludzie zastanawiają się skąd zdobyć materiały do nauki a to japońskiego a to norweskiego, a to węgierskiego i wygłosiła tam tekst "ja naprawdę nie wiem, gdzie Wy widzicie problem. Ja tam też się uczę języka (angielskiego) i mam całą ścianę wyboru w każdym Empiku. Nie jestem taka głupia, żeby zawracać sobie głowę szukaniem rzeczy, które przecież wszędzie są".
    Na marginesie język może stać się modny, przez co zapotrzebowanie na niego wzrasta. Figury mamy stałe i moda w sieciówkach nic tu nie zmienia.

    Jeżeli nigdy w życiu nie zastanawiałaś się czy kupić bluzkę za szeroką o parę rozmiarów i sterczącą od tego w ramionach, czy może raczej taką, w której jakoś wygląda reszta, ale za to na biuście wszystko Ci się rozchodzi jak na fotce ilustrującej ten tekst, to po co wygłaszasz nam tu te teksty o ubraniach...

    Dodaj komentarz»
  • Maith
    Maith · 19-10-10 23:30 · do góry^

    A co do szkoły, to dzieci powinny mieć zajęcia z myślenia. Mogłyby tam przerabiać nienabieranie się na reklamy, świadome czytanie składów na produktach i umiejętność wybierania produktów lepszych po korzystniejszej cenie zamiast gorszych a droższych. Mogłyby się też uczyć nienabierania się na bajki niekompetentnych polityków i tego, jak obywatele też mogą zmieniać otaczającą rzeczywistość. Wtedy szkoły kończyłoby mniej ofiar syndromu wyuczonej bezradności, w więcej świadomych obywateli i konsumentów.

    Dodaj komentarz»
  • Katia
    Katia · 20-10-10 06:08 · do góry^

    Maith, zawsze myślałam, ze takie umiejętności powinno wynosić się z domu;>.

    Dodaj komentarz»
  • Maith
    Maith · 20-10-10 12:35 · do góry^

    Katia, ale przecież nie jesteś na tyle naiwna, żeby wierzyć, że większość ludzi naprawdę je z domu wynosi? ;)

    A nie muszę chyba wyjaśniać, że im bardziej świadomi konsumenci, tym lepsze muszą być firmy, a im bardziej świadomi obywatele, tym lepsze państwo. Zatem zupełnie nie opłaca nam się być w mniejszości :)

    Dodaj komentarz»
  • amoureuse
    amoureuse · 20-10-10 14:15 · do góry^

    @ Maith: ja od kilku lat powtarzam, że jedyną lekcją w szkole, jaka mi się przydała była lekcja przedsiębiorczości z gościem: panią z UOKIK. Mówiła głównie o reklamacjach, podawała numery telefonów i strony internetowe Rzeczników konsumentów itp. Bardzo pomocne :)

    Ale nie o tym chciałam :) Jeszcze raz w telegraficznym skrócie dodaję komentarz, który mi wcześniej zjadło.
    Otóż wiele osób skarży się na spodnie, a tak się składa, że pracuję w sklepie ze spodniami i uważam, że na 90% klientek (o facetach nie mówię, im jest łatwiej) da się dobrać spodnie, ale wymaga to o wiele więcej zachodu niż dobór stanika (serio!). Typowe błędy przy kupowaniu spodni to:
    1. "Mam 10 minut na mierzenie" i już wiem, że klientka wyjdzie niezadowolona. Na spodnie trzeba przeznaczyć godzinę, dwie albo i więcej, nie wybierze się spodni w 10 minut!
    2. "Koleżanka ma takie spodnie i ja też chcę" tylko że koleżanka jest wysoką i modelkowatą kobitką, której rurki podkreślają walory urody, a klientka jest niska i krępa i za nic nie będzie w czymś takim dobrze wyglądać. Nie, nie twierdzę, że rurki są tylko dla szczupłych, podałam taki akurat przykład.
    3. "chcę rozmiar 28 i koniec. Zawsze noszę 28". Tak, ale spodnie szyje się z różnych materiałów, różnie wypada rozmiarówka i w jednym modelu może być 28, w innym 27, a w innym 30! Najgorsze jak taka pani po przymierzeniu 2 par w rozmiarze 28 wychodzi z przymierzalni z tekstem "czuję się jak parówka, nic na mnie nie pasuje". Myślicie, że literkofobia dotyczy tylko staników? Spróbujcie zaproponować spodnie w rozmiarze 30+... (mówi to dumne 33 ;)
    4. "na mnie spodnie nie pasują, bo byłam w Levisie/Big starze/Lee (niepotrzebne skreślić) i nic nie było". Znów posłużę się stanikowym przykładem. Jeśli komuś nie pasuje Freya, bo ma za wąskie fiszbiny, to co robi? Mierzy Panache, czy decyduje się radośnie latać bez stanika? Określone firmy mają określone konstrukcje. W jednym sklepie może nic nie pasować, a w drugim każda para okaże się dobra.
    5. "spodni się nie skraca". Skraca się, ale nie za dużo. Do 5 cm nie powinny się zdefasonować.

    I fakt: najdłuższe spodnie damskie mają długość 36 ew 35. To dużo. To NAPRAWDĘ dużo. Zmienia się cały rynek odzieżowy, nie tylko bieliźniany. Rozmawiam ze "starszymi" (stażem, nie wiekiem) pracownikami i wiem, że kiedyś tych długości nie było, ale od 2-3 lat są! Są normalnie dostępne i jeszcze nie widziałam kobiety, na którą byłyby za krótkie. Więc życzę Wam wytrwałości w szukaniu i powodzenia :) na pewno znajdziecie spodnie idealne :)

    Dodaj komentarz»
  • asia
    asia · 20-10-10 18:57 · do góry^

    @amoureuse: nie pije do Ciebie czy coś, tylko tak ogólnie, bo czasem się to powtarza, otóż porównania czegoś do staników mnie troszkę śmieszą, bo to tak jakbyśmy były już takie ograniczone, że rozumieły problemy tylko gdy mają związek ze stanikami albo zostaną wytłumaczone na przykłądzie stanikowym. Ja oczywiście rozumiem, że chciałaś po prostu to wytłumaczyć. Gdybym takie porównanie przeczytała pierwszy raz to bym nic nie pisała. I w ogóle nie odbieraj tego osobiście, bo nie o Ciebie konkretnie mi chodzi ;-) Nawet mam do Ciebie pytanie, jeśli sprzedajesz jeansy: jak doradzasz klientkom w spr jeansów, które nieco się rozciagają w czasie noszenia? Brać większy czy mniejszy rozmiar? Bo ja nie lubię gdy mi jeansy wszędzie tak przylegają, że jest to niekomfortowe (a może powoduje celulitis itp) a rozmiar większy leży źle, jest za szeroki. Brać wtedy ten mniejszy rozmiar czy zrezygnować z fasonu? Ekspedientki mi mówią, żeby brać mniejszy bo po jakimś czasie się rozciagają a do stanu z przymiarki wracają tylko po praniu i na krótko. Znam ten problem, ale własnie tego czasu po praniu nie znoszę, bo jest mi wtedy niewygodnie. Można to jakoś ominąć/rozciagnąć?

    @Maith: czy myślenie równa się "nienabieranie się na reklamy, świadome czytanie składów na produktach i umiejętność wybierania produktów lepszych po korzystniejszej cenie zamiast gorszych a droższych"? ;-)

    Dodaj komentarz»
  • asia
    asia · 20-10-10 18:57 · do góry^

    No bo trochę śmiesznie to brzmi ;-) Nie bardzo wyobrażam sobie jaki miałby to by być przedmiot tak konkretnie ;-) Moim zdaniem to nie sprawa szkoły, czy nawet domu. Bardziej trzeba
    by zwrócić uwagę na media. To co serwuje telewizja to jest taki śmietnik, że mnie osobiście to poraża! I przecież "Klany" i inne "cuda" to są programy o dużej ogladalności! Gdy sobie to uświadamiam to myślę, że nasze społeczeństwo nie może jakoś ewoluować. W końcu (to w kontekście wypowiedzi Bzium) na przełomie lat 80 i 90 w Telewizji Polskiej puszczany był odcinek "Dekalogu" Kieślowskiego a teraz Telewizja Polska (z abonamentu!) płaciła gażę Dodzie za sędziowanie w tym programie o łyżwiarstwie to ręce opadają po prostu! Jakie filmy się kiedyś w Polsce kręciło a jakie się teraz kręci? Co leciało kiedyś na polskiej Vivie a co teraz leci? Gdy w moim ulubionym pubie był tydzień z muzyką z PRL-u to były takie kawałki Ewy Bem, że place lizać! A to co teraz leci w RMF FM i ZET (podaje te radia, bo mają najwyższą "słuchalność") to jest jakiś koszmar! Więc jacy możemy (jako społeczeństwo) być jesli takim czymś się nas karmi? Internet jest medium, z którego czerpiemy mniej więcej to co chcemy, więc teoretycznie mogłoba by to być kopalnia wiedzy. I w sumei jest. Ale jednak nas ciagnie w stronę bezproduktywnych i ogłupijącyh "Pudelków". Niestety :-//
    Przecież wiele rzeczy kształtuje to jacy jesteśmy/jakie mamy gusta. Poczawszy od otaczającej nas architektury, na mediach skończywszy.
    Teraz pomyślmy jakie fajne progrmay mogłyby lecieć w TV gdyby polacy nie byli zapatrzeni w np. "Jaką to melodię?". Konsumenckie i nie konsumenckie (podaje przykład, bo Maith zgłasza takie zapotrzebowanie). Zwalanie wszystkiego na szkołę, w dobie, gdy cieszy się ona średnim prestizem nie jest najlepszą metodą. Ponadto, szkołę się kiedyś kończy a o edukacja np. konsumencka (bo przeciez starszy pokoleniom obca w czasach ich młodości, nie mówiąc o zmianach, które ciagle w niej zachodzą) jest potrzeba permanentnie.

    I na koniec jeszcze raz się przyczepię do amourese (choć znowu zaznaczam, ze nie mam nic przeciwko jej :-)): pisanie, że tamta jedna lekcja, była Ci przydatna to chyba małe kłamstewko co? I mała przesada? Pod wieloma względami. Choćby pisanie. Nawet jeśli umiało się pisać przed szkołą to jednak to było to niezdarne kaligrafowanie zwykle ;-) I tak dalej programem szkolnym możnaby leciec ;-)

    Dodaj komentarz»
  • asia
    asia · 20-10-10 19:22 · do góry^

    Ja rozumiem Bzium w tym sensie, że ogólnie nasze ciało to nie wszystko i to oczywiście jest prawda. Ale też to "co z tym ciałem robimy" to nasza sprawa i dbanie o wyglad nie oznacza próżności. Próżność to wg mnie coś innego. Ostatnio sobie uświadomiłam, że Carrie Bradshaw była próżna. I to nie dlatego, że lubiła modę, bo to też jest jakiś talent/pasja/umiejętność/gust, (której ja np.nie mam i mogę jej tylko zazdrościć), ale z tego powodu, że nie było "odskoczni", czyli jakiejś przestrzeni życiowej, w której by okazywała swoją "niepróżnośc" (jako osoba raczej dobrze sytuowana i mająca śwetną w pewnym sensie pracę: np. robiąc coś na rzecz społeczności, tak, by jej życie nie kręciło się wokół jej, bo taką była postacia w sumie).

    Rozumiem też pewne znudzenie "gadaniem o ubraniach". Z wątków figurowych na forum łatwo można zrozumieć, że są takie figury, które maja szczególne wymagania odziezowe, że trudniej je ubrać. Ale nawet one nie powinny sie stawać "niewolnikami swojego ciała" i czasem jakieś drobiazgowe ocenianie dopasowania np. bluzki jest rzeczywiście dziwne. Jakby to była sprawa życia i śmierci i jakby producent był zły,bo nie szyje "drugiej skóry". Czasem trzeba sobie powiedzieć: "istnieją inne figury, wiec wszystko nie moze na mnie leżeć"=jeśli coś na mnie w danym sklepie nie leży to nie znaczy, że ten sklep jest zły. Bo przecież moze szyje ja kogoś innego :-))) Inni też istnieją ;-)

    Mnie osobiście raczej razi stanikomania i drobiazgowe ocenianie dopasowania staników i traktowanie tego, jak sprawy "życia i śmierci". To tylko biust ;-) Nawet najlepszy/najpięknieszy stanik nie "zrobi" nam całej figury, więc tego jak wyglądamy. Ja osobiście to umiejscawiam jak u Goka Wana: punkt wyjsćiowy, ale to po nim (czyli po dopasowaniu sobie staników) jest ten element ważniejszy/właściwy: wygląd. I chodzi tu mi o włosy i o ubrania i makijaż. Można olewać makijaż, ubrania,czy nawet uważać, że osoby bardzo interesujące się np. makijażem są próżne. Ale bardzo interesując się stanikami nie jesteśmy wcale mniej próżne od nich ;-)

    Dodaj komentarz»
  • amoureuse
    amoureuse · 20-10-10 21:38 · do góry^

    @ Asia :) moja Immienniczko ;) tak, po części było to nagięcie prawdy, jeśli chodzi o tamtą lekcję, ale niewiele. Jeśli czegoś pożytecznego się nauczyłam to albo sama (pisać i czytać) albo na studiach, w szkole było to może kilka podstawowych rzeczy w stylu tabliczka mnożenia, wzory kwasów i zasad, co to jest prawo rzymskie... Albo ujmę to inaczej: wiedzę teoretyczną wyniosłam ze szkoły ogromną-przyznaję. Praktyczną-bardzo, bardzo małą. I myślę, że o to Maith chodzi, żeby umieć wykorzystać to, czego się nauczyłaś, myśleć logicznie, podchodzić do życia zadaniowo (co rozumiem następująco: jest problem to go rozwiązuję, a nie czekam, aż Lobby sprowadzi mi staniki do miasta czy KTOŚ wyśle mail do firm produkujących bieliznę, że nie ma mojego rozmiaru). Oj, znów stanikowe porównanie ;) używam ich, bo mi tak wygodniej, moje pisanie wyraża mój tok myślenia, a właśnie w takich kategoriach zaczęłam o spodniach myśleć :) no i tutaj czuję, że moje porównanie jest ogólnie zrozumiane, bo klientce mówię po prostu, żeby poszła do innego sklepu, a ona najczęściej jest tak zdegustowana mierzeniem tych strasznych jeansów, że podejrzewam, że ma mnie daleko...
    Co zaś się tyczy Twojego pytania o rozmiar spodni, to problem nie leży w konstrukcji, a w charakterze materiału, w tym wypadku bawełny, a konkretniej jeansu. Ja zawsze mówię, że spodnie się rozciągną, ale bardzo wiele osób (mężczyzn też) ma dylemat, czy brać spodnie mniejsze czy większe. Wszystko zależy tutaj od samopoczucia: ja biorę mniejsze, bo nie przeszkadza mi, że przez kilka chwil nie mogę się swobodnie ruszyć ;) spora grupa ludzi woli brać jednak większe i doskonale to rozumiem. Gdybym wzięła większe, to przy moim rozmiarze wyglądałabym po rozciągnięciu jak w namiocie :( niestety, nie da się tego pominąć, chyba jedynym rozwiązaniem jest szukanie spodni z jak największą ilością streczu (czy jak tam to się pisze), które nie kurczą się w praniu tak bardzo.

    Dodaj komentarz»
  • asia
    asia · 20-10-10 23:02 · do góry^

    ok. Dzięki za odpowiedz :-)

    Dodaj komentarz»
  • Neith
    Neith · 21-10-10 01:55 · do góry^

    A ja to Wam powiem, że najlepiej to byłoby wygrać w Lotto i zatrudnić własną krawcową ;)
    A teraz tak poważniej - problemy z zakupami mam osobiście straszne, bo przez ograniczenia finansowe nie jestem w stanie kupić sobie ciuchów w sieciówkach, ponieważ po prostu nie odpowiadają mi designowo. Nie lubię cekinów, zbyt krzykliwych "modnych" nadruków, wszelkich udziwnień, spodni-rurek, na dodatek ledwo zakrywających "rowek", króciutkich kurteczek, luźnych tunik, różowego koloru.
    Wchodząc do sklepu chciałabym móc kupić:
    - czarną/ciemozieloną bluzkę, która zakrywałaby mi biodra, była dopasowana (ale nie obcisła!) w talii, nie miała nadruku, bądź miałaby jakiś fajny w moim uznaniu, ewentualnie miałaby spory dekolt (wtedy nadruku niet);
    - czarny sweterek, rozsuwany, bez ściągacza na dole, z odpowiednio długimi rękawami (a nie sięgającymi mi do połowy nadgarstków), z kieszeniami i kapturem;
    - bluzę j.w.,
    - jeansy z lekko rozszerzanymi nogawkami, pół-biodrówki, ciemne, ale nie granatowe (takie granatowo-szare?), ze standardowymi kieszeniami na tyłku, bez przetarć, dziur, cekinów, ćwieków, przeszyć, z nierzucającymi się w oczy szwami, zakrywające mój tyłek w całości i z materiału, dzięki któremu nie ma wrażenia figury smerfa (za dużo streczu czy jak?);
    - sukienkę dopasowaną w talii, biodrach i biuście, z dekoltem, nie za wąską w ramionach, za kolano albo zupełnie maxi;
    - kurtkę i płaszcz - czarne, odpowiednio długie (kurtka za biodra, płaszcz do kolan), z odpowiednio długimi rękawami, dopasowane w ramionach, biuście, talii, biodrach.
    Czy to aż tak wiele? :(

    Dodaj komentarz»
  • squirrell
    squirrell · 21-10-10 12:56 · do góry^

    Mi się udało ostatnio kupić płaszcz, który wygląda jak płaszcz, a nie jak odzienie Paszczaka :D Z polskiej firmy De Facto. Niestety był jak na moje standardy, strasznie drogi, ale to inwestycja na lata, więc nie żałuję. Ma kaptur i pasek, dzięki czemu mogę go dopasować w talii, mieści moje szerokie biodra i ma pojemne kieszenie. No i jest czarny ;3 Bez absolutnie żadnych futerek, guzików w dziwnych miejscach i naszywek, nadruków itp. :D Wielbicielki prostoty nie mają czego szukać w sieciówkach, a już na pewno nie znajdą tam spodni. Zwykłych, szerszych u dołu, spodni. Bez świecidełek na tyłku, przetarć, tudzież ogromnej białej plamy na dupsku, która przywodzi mi na myśl jedynie sarnie lustro, czyli białą łatkę pod ogonkiem u zacnego zwierza.

    Dodaj komentarz»
  • regula_przekory
    regula_przekory · 21-10-10 21:55 · do góry^

    squirrel - ja tam nie mam problemów z kupowaniem klasycznych spodni i odzień wierzchich w sieciówkach. ;) Takowe spodnie, a w zeszłym roku płaszczyk kupiłam w Promodzie. W płaszczyku mam widoczną talię, nie mam ozdób, a futerko przy kapturze jest odpinane. ;)

    Dodaj komentarz»
  • squirrell
    squirrell · 22-10-10 13:41 · do góry^

    Nie byłam nigdy w Promodzie, więc nie wiem ;] Wiem natomiast, że portki z h&m są strasznie krótkie, a do tego nie warte swojej ceny.
    Ale Tobie gratuluję, że jesteś w stanie znaleźć coś dla siebie w sieciówkach ;]

    Dodaj komentarz»
  • bzium
    bzium · 22-10-10 17:08 · do góry^

    Wybaczcie nie czytam wszystkiego, za dużo.
    Słowa "próżna" nie użyłam, "płytka" dopiero po kasigrubasi i podkreślając, że żadną użytkowniczkę za taką nie mam (przecież żadnej nie znam). W przeciwieństwie do wielu osób pisałam tylko o sobie. Wolę mieć coś średnio dopasowanego niż gonić za idealnym dopasowaniem, bo mam inne cele, DLA MNIE ważniejsze i nie uważam ich za głębszych i istotnych dla ludzkości, a dla mnie.
    Maith, słoneczko, oglądam zdjęcia na balkonetce i takich średniaczków jak ja znalazłabym tu mnóstwo, tylko widocznie ja mam mniejsze wymagania (i dobrze mi z tym). Ciągle się odnoszę do hipotetycznych lekcji stylu i jaksięubieractwa. Ja dziękuję, ale nie koniecznie będę się dobrze czuć w tym, co mi jakiś ktoś dobierze i tak taki pomysł jest dla mnie chory ;]
    Zresztą wiele osób tutaj ma problem ze stylem innych, bo stanik ohydny bo niebieski, że wygląda jakby go ktoś obrzygał, że dekolt za duży i wulgarny, że buty za toporne... czyli ciągłe czepianie się gustów innych ;)
    Jak już tak bardzo chcecie to też jestem próżna i płytka, bo też lubię ładnie wyglądać. Ale uwaga! To że się sobie podobam to nie znaczy, że spodobałabym się szkolnemu nauczycielowi stylu, może nie zaliczyłabym egzaminu z atrakcyjności, mimo że sama bym się tak czuła. Dla tego mówcie o sobie, a nie że to straszne, że inne kobiety nie potrafią się ubrać (chyba że te inne chcą pomocy w tej kwestii). Przede wszystkim czytałam początkowe komentarze, gdzie były dwa zdania o sobie i milion o innych.

    A teraz mnie zdjedzcie.

    Dodaj komentarz»
  • bzium
    bzium · 22-10-10 17:14 · do góry^

    A i jeszcze jedno, jeśli jeszcze ktoś będzie mi wytykał, że wytykam innym próżność. To błagam niech zacytuje moją wypowiedź i udowodni mi, że coś takiego napisałam.

    Dodaj komentarz»
  • asia
    asia · 22-10-10 21:19 · do góry^

    @bzium: bez nerwów :-))) Te lekcje ubierania zaproponowała maskaradka tylko (czyli 1 użytkowniczka!) i nawet mi to gdzieś mignęło i tego nie zauważyłam dopóki się do tego nie odniosłaś.
    Rzeczywiście wykształciło się coś takiego jak "gust balkonetkowy" czy stanikomaniacki ;-) (np. lubienie modelu Antoinette z Masquarade, czekanie na zielone czy szmaragdowe staniki itp.), ale myślę, ze ów gust nie jest całkowicie "ostry", czyli jednak nie totalitarny ;-) i miejsce na różne gusta jest :-)
    Podam własny przykład: raz gdy na forum dziewczynom zdecydowanie nie spodobała się moja kamizelka nie poczułam dotknięta [bo niby czym?] czy też nie uznałam, ze ktoś komentuje móg gust, po prostu napisałam, ze mi i tak się podoba i nic tego nie zmieni i to się spotkało z normalnym odzewem. więc nie jest tak źle;-)
    Uwagi co do dopasowania jakiejś części garderoby są raczej rzadkie, bo jednak proporcjonalnie mało tu zdjęć ubran ;-), ale uważam/wierzę, że są udzielane życzliwie i zawsze pozostają radami a nie nakazami przecież ;-) Przecież gdy ktoś ma taki a taki gust to opinia nawet 100 osób na balkonetce, że coś jest "be" nie może tego stylu zmienić, a przynamniej nie nalezy do tego dopuszczać. Nie warto. Oczywiście, że najażniejsze, żeby nam sie poodbało :-) i wart to podkreślać :-))

    Dodaj komentarz»
  • bzium
    bzium · 23-10-10 01:10 · do góry^

    Nie zawsze są miłe wyżej podałam jeden taki niemiły przykład, który nie był skierowany do mnie ;)
    A co do nerwów. Odhormonalne wahania nastrojów, czyli powinnam się zamknąć w izolatce by nie zadręczać innych :/ niestety. Ale to już do narzekalni pasuje.

    Dodaj komentarz»
  • asia
    asia · 23-10-10 10:56 · do góry^

    Pewnie różnie bywa. Też nie chcę świecić oczami za wszystkich (wystarczy, że mi nie tak rzadko się zdarza pisać/mówić bzdury ;-). W każdym razie trzymaj się :-)))

    Dodaj komentarz»
  • zlotamalinka
    zlotamalinka · 25-10-10 21:49 · do góry^

    Neith ciężko zgodzić się z tym co napisałaś. Zakupów nie lubię i po galeriach nie biegam, ale nie zauważyłam żeby wszystkie ubrania miały cekiny, wielkie nadruki, futerka itp. Ubieram się w klasyczne eleganckie rzeczy i ja nie mam problemu w znalezieniu czegoś dla siebie, bo jest mnóstwo gładkich bluzeczek, koszul, sweterków, spódnic, spodni (nie tylko rurek), zwykłych płaszczyków i kurteczek. Poza tym widziałam w wielu sklepach rzeczy z Twojej listy niemożliwych do zdobycia.

    Dodaj komentarz»
  • adra_19
    adra_19 · 26-10-10 01:22 · do góry^

    Odniosę się tylko do tego, co pisały dziewczyny na temat podręczników dla konstruktorów odzieży. Sama się na tym jeszcze za dobrze nie znam, ale chcę się nauczyć szyć i trochę rzeczy podczytuję. Mam podręcznik, w którym autorzy wcale nie zakładają, że kobiety mają max. 100cm w biuście - może komuś przyda się tytuł:
    Zofia Hanus, Kulisy kroju i szycia, Warszawa 1987.

    Tak dla przykładu tylko napiszę, że podstawowa konstrukcja bluzki jest przeznaczona na wymiary biust - talia - biodra 96-72-100. Dodatkowo konstrukcja na figurę nietypową ;) dla kobiety o zaokrąglonych plecach i dużym biuście: (jw.) 124-100-128. Wszystko z obszernym komentarzem, jak dopasować wykrój do sylwetki. W sumie nienajgorzej, choć oczywiście każdy by najchętniej zobaczył rozpisane własne wymiary.

    Sama nic jeszcze nie konstruowałam z tej książki, bo na razie nie mam maszyny do szycia, ale może jest gdzieś jeszcze do kupienia i jakaś amatorka rękodzieła na tym skorzysta :)

    Dodaj komentarz»
  • asia
    asia · 26-10-10 11:31 · do góry^

    Jeśli to książka z 1987 r to ma szansę być też w bibliotekach (w PRL-u biblioteki kupowały sporo książek do "samokształcenia: ;-).
    też mam parę takich książek, ale do głowy mi nie przyszło by tam zajrzeć i skonfrontować te dane. Może się kiedyś odleniwię.

    Dodaj komentarz»
  • Neith
    Neith · 26-10-10 11:46 · do góry^

    @zlotamalinka, widocznie lepiej trafiasz, bo mi jest ciężko znaleźć takie rzeczy :) Bo gdy widzę jednak jakąś ładną, gładką, czarną bluzkę, której krój podoba mi się na wieszaku, to zazwyczaj okazuje się za krótka (175cm wzrostu + te 30cm różnicy między talią a biustem, co powoduje, że trochę materiału z długości ubywa) albo materiał mi nie pasuje (bo uwidacznia i pięknie eksponuje wszystkie mankamenty figury), albo rozmiar nie przewiduje tego, że różnica obwodów między talią a biustem wynosi więcej, niż kilkanaście cm ;) Ostatnio szukałam płaszczyka, w którym zmieściłabym moje 112cm w biuście i wiesz co? Znalazłam, ale w talii miał 100cm ;)

    Dodaj komentarz»
  • asia
    asia · 26-10-10 14:00 · do góry^

    To ja się wtrące: co innego fasony, co innego "probiuściastość ubrań" i wzrost. U Ciebie Neith to jest lekka kumulacja problemów ubraniowych ;-)
    Zastanawia mnie to 100 w talii i 112 w biuście. Jaki krój miał ten płaszcz? Bo chyba Tobie by się przydał płaszcz z paskiem w talii, żeby paskiem trochę talię wyregulować.

    Dodaj komentarz»
  • Neith
    Neith · 26-10-10 16:16 · do góry^

    Asiu, teraz mam takie płaszcze, ale kupowane, gdy w biuście miałam około 108-109cm, więc trochę trzeszczą, jak je dopnę ;) I, o dziwo, kupowałam je w TopSecret i Reporterze - i to za śmieszne pieniądze :)
    A na krojach niestety się nie znam (czyt. na nazewnictwie), ale tamten 112 w biuscie/100 w talii wyglądał na szyty na prawieżeklepsydrę (czyt. szyjący chyba chciał zrobić dobrze, ale nie do końca wyszło) ;)

    Dodaj komentarz»
  • zlotamalinka
    zlotamalinka · 26-10-10 23:14 · do góry^

    Neith teraz w zupełności Cię rozumiem :) W takim razie to oczywiste, że nie jest Ci łatwo coś dopasować. Ja to mam za to problem z kupieniem sukienki bo znowu u mnie różnica między talią a biodrami to 35 cm w chwili obecnej i jak już coś przecisnę przez tyłek to w talii mam wielki pusty worek.

    Dodaj komentarz»
  • Neith
    Neith · 27-10-10 02:36 · do góry^

    Widzisz, złotamalinko, jeszcze do niedawna (no może nie tak niedawna, jakieś pół roku temu) miałam wymiary w okolicach 109/75/106 (w brzuchu około 85-90) i problemy miałam ze wszystkim - jak bluzka dobra w talii, to ciasna w biuście, jak dobra w biuście, to powiewała w talii, a przy okazji zazwyczaj przykrótka, natomiast spodnie jak dobre w biodrach, to cisnęły w pasie, a dobre w pasie źle się układały na biodrach... bo ja jakaś taka mało "wymiarowa" jestem (czyt. nie mieszczę się w standardach przyjętych przez producentów ubrań) :(
    Aaa i nie wspomniałam o barach jak u NRDowskiej pływaczki, bicach większych, niż u mojego byłego faceta i łydkach umięśnionych niesamowicie dzięki niegdysiejszemu śmiganiu po górach, rowerze i chodzeniu w glanach - też problem co nie miara :]

    Dodaj komentarz»
  • zlotamalinka
    zlotamalinka · 27-10-10 15:04 · do góry^

    Neith...Słońce to jak Ty sobie radzisz podczas wyprawy na zakupy ? Powiedz mi, że masz chociaż jeden sprawdzony sklep gdzie najczęściej trafiasz na jakieś odpowiednie ubrania ;)

    Dodaj komentarz»
  • Neith
    Neith · 27-10-10 17:05 · do góry^

    Złotamalinko, zdarza się, że coś na siebie znajdę w NewYorkerze (bo przeważnie chodzę w t-shirtach, tunikach t-shirtowych i sweterkowych), C&A lub Orsayu :) A bluzy kupuję męskie :D
    No i zapomniałam o tym, że jeszcze mam "płetwę" w rozmiarze 41 i bardzo jasno nakreślony gust, jeśli chodzi o buty (koniecznie czarne, bez kolorowych dodatków, bez zbędnych klamerek, dżetów i innych pierdółek) :)

    Grubciu, owszem, IMHO idealne proporcje, bo klepsydrowe, ale niestety zazwyczaj nie jest to uwzględniane w ubraniach sieciówkowych, na które mnie stać, ponieważ tam szyje się ubrania mocno zestandaryzowane, a za standard się przyjmuje obecnie średni/małobiuściastą kobietę z niezbyt dobrze zaznaczoną talią, wąskimi biodrami i płaską pupą, a ja taka bynajmniej nie jestem :( Ale przynajmniej te dziewczyny z bardziej "chłopięcą" (tudzież "modelkową") figurą mogą coś znaleźć na siebie ;)

    Dodaj komentarz»
  • regula_przekory
    regula_przekory · 27-10-10 17:08 · do góry^

    Na Balkonetce chyba każda jest niewymiarowa, niestandardowa i nieprzewidziana przez producentów :D

    Dodaj komentarz»
  • zlotamalinka
    zlotamalinka · 27-10-10 17:36 · do góry^

    No to chociaż masz jakiś punkt zaczepienia w tych sklepach. Ale fakt, po wymiarach widać, że klepsydra z Ciebie perfekcyjna :)
    Naprawdę po części rozumiem trochę Twój ból przy dopasowaniu ubrań, bo ja choć z innymi wymiarami to też mam dosyć sporą różnicę biust-talia i talia-biodra i również muszę się namęczyć żeby coś odpowiedniego dla mojej figury znaleźć.

    Dodaj komentarz»
  • Neith
    Neith · 27-10-10 23:58 · do góry^

    Regułko, no to jest pewne, aczkolwiek tym średniobiuściastym łatwiej znaleźć coś na siebie ;)
    Ale już od dawna twierdzę, że ubrania z sieciówek są jak szampony "wszystko w jednym, do każdego rodzaju włosów" - bo niby dla każdego, a de facto dla nikogo ;)

    Dodaj komentarz»
  • asia
    asia · 28-10-10 00:31 · do góry^

    @Neith i zlotamalinka: nawet nie wiecie jak ranicie moje serce pisząc, że na podstawie wymiarów można ustalić typ sylwetki ;-)
    Tylko powtórzę, że klepsydry nie charakteryzują się szerokimi ramionami (wspominane "bary jak u NRDowskiej pływaczki"). No i mają z zasady szczupłe łydki.

    W ogóle Twoje nigdysiejsze wymiary Neith (109/75/106)przypomniałymi moje wczorajsze forumowe dywagacje "na rolę tyłka w budowaniu obwodu w biodrach" ;-) i muszę powiedzieć, że te wymiary nie muszą wcale świadczyć o figurze klepsydry/wazy, choć mogą. Bo wymiar "w biodrach" przy "niepłaskiej pupie" robi nam przecież pupa także. Czyli: może to być różnie. Szczególnie, że opis ramion wskazuje bardziej na kielich niż klesydrę.
    No podałaś, że w brzuchu miałaś 85-90cm. Jeśli ten wymiar był mierzony gdzieś pomiędzy talią a biodrami (a tak podpowiada mi logika) to różnica 106 (biodra) a 85-90 (brzuszek) przy podkreśleniu przez Ciebie faktu posiadania "niepłaskiej" pupy każe mojej wyobraźni myśleć, że te 16-21cm różnicy dała w znacznej mierze pupa (która optycznie przecież nie ma szans równowazyć bioder), ale mogę się przecież mylić (można mieć różne kombinacje biodrowo-tyłkowo-brzuchowe ;-).

    W grę pewnie też wchodzi często brzuszek (wystający brzuszek+tyłek mogą dać przy wąziutkich biodrach podobny obwód bioder co nawet płaski tyłek i brzuch, ale w połączeniu z szerokimi biodrami-a przecież będą to wówczas całkowicie inne typy figur! ;-).

    Obecne tu klepsydry i wazy: czy macie identyczne/ bardzo podobne obwody bioder i biustu? Czy jednak "obecność Pana Tyłka" powoduje, że wymiar w biodrach jest większy (skoro optycznie biust i biodra mają mieć bardzo podobną szerokość a garbu na plecach nie mamy a tyłek we właściwy miejscu tak ;-)?

    Jeszcze mam pytanie do Neith: świetnie rozumiem Twoje problemy typu: co dobre w biuscie powiewa w talii i bywa przykrótkie (szczególnie gdy ma się jeszcze brzuszek ja mam ;-). Ale jak to się ma do noszenia T-shirtów, tunikach t-shirtowych i sweterkowych? Przecież one wszystkie zakładają przy większym biuście luz w talii. Czy to Twój kompromis czy po prostu to lubisz (jeśli to drugie to problem dopasowaniowy masz w pewny stopniu zniwelowany ;-).

    No i na koniec: moją idealną figurą waza albo rożek :-))) Magduś pisała parę razy o lizaku, więc różne są synonimy idealnej sylwetki ;-)

    Dodaj komentarz»
  • Neith
    Neith · 28-10-10 01:59 · do góry^

    Asiu, wspomniałam już gdzieś, że nie znam się na fasonach, nazewnictwie odzieżowym itd - dla mnie "t-shirt", to zwyczajna bawełniana bluzka, bez dekoltu, ewentualnie z jakimś nadrukiem czy czymś takim. Natomiast "tunika" to u mnie określenie po prostu bluzki na tyle długiej, żeby sięgała mi co najmniej do połowy bioder lub je zakrywała - zawsze staram się dobierać bardziej dopasowane w talii ubrania, bo niestety, ale mam krzywy kręgosłup (garbię się) + biust z przodu, więc luźne bluzki wyglądają na mnie po prostu fatalnie.
    Co do pupy, obwodów bioder itd... ze skrajności w skrajność - wg Twojego wywodu jeśli ktoś nie ma płaskiej pupy, to znaczy, że ma na tyle odstającą, że znacznie to zaburza określanie figury na podstawie wymiarów, a przynajmniej ja to tak odczytałam. Niestety (bardzo żałuję), ale nie mam pięknie okrągłego, niesamowicie odstającego tyłka - mam przeciętną, aczkolwiek nie płaską pupę.

    Co do nazewnictwa figur, określania, co dana figura może nosić, a czego nie i całego tego ostatniego kręcioła na tym punkcie - tak, jak przy fasonach - nie znam się, niezbyt mnie to interesuje, zawsze mi wmawiano, że podobne wymiary w biodrach i biuście + węższa talia = klepsydra, ale ostatnio jakoś się zrobiło głośno z tymi wszystkimi ludźmi od dobierania ubrań, że ja już nic nie wiem. Więc się nie sugeruję "radami dla danej figury", tylko kupuję ubrania, w których się czuję dobrze i w których, w mojej opinii, wyglądam dobrze :)
    Ot, cała filozofia :D A teraz czas spać... dobranoc :)

    Dodaj komentarz»
  • bzium
    bzium · 28-10-10 02:54 · do góry^

    te 12 typów figur są dla mnie nie do ogarnięcia Oo

    Dodaj komentarz»
  • regula_przekory
    regula_przekory · 28-10-10 08:34 · do góry^

    Na logikę: klepsydra/waza nie da rady mieć tyle samo w biuście i w biodrach, bo na proporcje składają się ramiona i to one równoważą biodra. A ramiona są szersze. Czyli na dobrą sprawę powinno się też mierzyć obwód ciała na bliższego końca kości ramiennej i wtedy można uznać, że jeśli ten wymiar = +/- wymiarowi w biodrach to wtedy sylwetka jest wazowa/klepsydrowa.

    A co do ubrań - ja poszukuję spodni na rozłożyste biodra i płaski tyłek - Levi to nie za mocno uwzględnił, ale muszę sprawdzić jeszcze CurveId dla płaskich pup. Większość spodni mi ten tyłek dodatkowo spłaszcza i rozsmarowuje. :/ Ale tak niestety wyglądają efekty odchudzania patrząc na siebie i koleżanki - pupa się robi płaska, a nie mniejsza całościowo.

    Dodaj komentarz»
  • Yaga7
    Yaga7 · 28-10-10 09:44 · do góry^

    U mnie obwód w biuście mniej więcej równa się obwód w biodrach. Natomiast obwód w ramionach jest większy. U mnie obwód w biodrach robią biodra, bo tyłek jako tyłek mam raczej bardziej płaski niż wystający. Więc od przodu czy od tyłu jak najbardziej widać zarys bioder - góra jest niewiele, naprawdę niewiele większa. Dlatego cały czas w swoim przypadku optuję za wazą, nie za kielichem, bo rady kielichowe się u mnie nie sprawdzają.

    Dodaj komentarz»
  • asia
    asia · 28-10-10 11:03 · do góry^

    @Neith: trochę mnie nie zrozumiałaś, bo pisałam z przymrużeniem oka o płaskich i niepłaskich tyłkach. Chodziło mi o to tylko, że chyba każdej z nas na obwód w biodrach skałada się także tyłek, więc nie można na podstawie samych wymiarów pisać, że z tego wychodzi dany typ figury bo tak nie jest. Jeśliby iść tropem samych wymiarów, jakim Ty, grubcia i złotamalinka poszłyscie to cegła powinna mieć pewnie wymiary 80-80-80 a tak nie jest przecież. Sama mam wymiary bardzo podobne do tych, o których adra pisała, że w danej książce są wyjściowe. Czyli 96 (biust)-69-99 i mam figurę CEGŁY!

    No ale kto by chciał się dowiedzieć, ze jest cegłą jeśli moze żyć w przekonaniu, że jest klepsydrą ;-) ? (i tego nie piszę w odniesieniu do Neith,bo nie mam pojęcia jaką ma figurę, tylko tak ogólnie, bo okazuje się nagle na forum, że niby jest 12 typów sylwetek, ale jednak mamy swoje preferencje którym typem "chcemy być" i z którym nam się jest ciężko pogodzić=są figury które są chętnie "przyjmowane" a są te, które nie spotykają się z entuzjazmem a to przecież ta sama osoba ją ma!i tak samo wygląda!Tylko chce siebie postrzegać jak X a nie jak Y-cała filozofia).

    Nie mogę się nie odnieść do "nowej mody" na określanie typ figur. Przecież tak samo można by napisać o brafittingu! Że nagle coś nowego, czego wczesniej nie było. Jeśli ktoś skorzystał z jednego, poznał to, to nicby czemu jest sceptyczny wobec drugiego? Nie rozumiem tego.
    Program np. Goka Wana, gdzie były i figury i brafitting leci i leciał w tym samym czasie! To jest jednen program. I ja nie widzę mody teraz na typy sylwetek powiem szczerze. Po prostu dorwałam latem parę sukienek probiuściastych i sądziłąm, że skoro dobrze leży w biuście i przylega w talii to to jest Święty Graal i muszę wyglądać rewelacyjnie. A jak miało wiele z Was okazję zobaczyć wcale w tym nie wyglądałam rewelacyjnie (moje zdjęcia były w katalogu, moze jeszcze są). Okazało się, że ubranie samego biustu nie rozwiazuje problemów całej sylwetki. Temu ja, tak jak kiedyś napisała Alladyna, nie liczę, że gdy kupię coś z Bravissimo czy BiuBiu to będę wyglądać rewelacyjnie,bo nie będę. Będę wyglądać jak wielki prostokąt, więc co mi z tego, że w talii nie ma za dużo materiału?
    Takze na Balkonetce to nie nowa moda czy coś w ty stylu przygnało debaty o figurach a MY SAME. Same zaczęłyśmy o tym pisać, gadać, wklejać zdjęcia. I tak szczerze, to niby gdzieś tam sa jakieś rady w internecie poza Balkonetką, ale mało w sumie dają. Myślę, że przez może 2 miesiące gadania na forum wiele nowych rzeczy ustaliłyśmy, których wczesniej nie było gdzie wyczytac.
    Z resztą, nie ma się czego bać, ale i nie ma przymusu. Chodzi mi o to, żebyśmy nie były hipokrytkami: dopasowanie staników-super, dopasowanie ubrań-dziwactwo, bo niby jakie jest logiczne wytłumaczenie takiego podejścia?

    Dodaj komentarz»
  • Neith
    Neith · 28-10-10 16:09 · do góry^

    Asiu, mi z tymi ludźmi od dobierania ubrań i określania rodzaju sylwetek chodziło o to, że np. o tych dwóch babkach z UK (Trinny chyba i jakaś druga) nagle zrobiło się głośno, bo niby super, że one się znają, dobierają itd... a jak widziałam w sieci zdjęcia tych "super dobranych kreacji", to nie wiedziałam, czy się śmiać, czy załamać, że one są zwane znawczyniami ;)
    I nie twierdzę, że dopasowanie ubrań to dziwactwo, bo (jak by nie było) każda z nas na swój sposób stara się, posługując własnym rozumem i zmysłem estetycznym, dobrać sobie odpowiednie ubrania, każda wie, jaki powinna wziąć rozmiar (a jeśli nie, to może przymierzyć), więc IMHO nie można tego porównać w brafittingiem - bo tak de facto każda kobieta mniej-wiecej wie, jakie ubranie należy założyć, jaki rozmiar, a ze stanikami jest inaczej, bo do niedawna jeszcze większość kobiet żyła w przekonaniu, że ma rozmiar 75A-85D i tyle. Ok, rozumiem umiejętne uświadamianie rozmiarowe i fasonowe, ale dla mnie to nie jest nic nowego :)
    Nie umiem tego wytłumaczyć tak, żeby ktoś inny zrozumiał, ale starałam się :D

    Dodaj komentarz»
  • PepperFox
    PepperFox · 28-10-10 17:45 · do góry^

    hmm nie zgodze sie ze brafitting jest bardziej wymagajacy od ubierania sie, chyba ze nie to mialas na mysli?
    ubior to cos co moze byc niesamowicie skomplikowane, skonstruowane, warstwowe, wymagajace, o wiele bardziej wymagajace niz brafitting, ale kazdy stworzy ten ubior tak skomplikowanym i tak wymagajacym jak tylko bedzie chcial

    (i to samo sie tyczy brafittingu, mozna kupowac sobie na targu 80C i dobrze sie z tym czuc, i mozna tez analizowac szerokosci mostkow i glebokosc misek miedzy FF a G.)
    czyli mozna kupic sobie jakis tam sweter w HM w 5 min i dobrze sie w nim czuc, ale mozna tez szukac swetra o idealnym kroju, czepiac sie grubosci splotu i skladu, ile procent welny, kaszmiru vs sztucznych skladnikow typu akryl, wiskoza, no i oczywiscie dopasowywac go godzinami do innych ciuszkow w szafie i przeanalizowac trendy z fashion week kierujac sie kupnem :)
    moja znajoma tnie tkaniny ze wzorow (tnie tkaniny! jest jedna z ponad 30 osob ktore pracuja nad jedna rzecza) dla viktor i rolf, widzac precyzje jej roboty i to, jak jej ciezka, zmudna, dluga robota jest jakas jedna czterdziesta wkladu do calosci, dalo mi do zrozumienia, ze nigdy nie bede negowac obsesji ludzi na temat ciuszkow :)mimo, ze jest to totalny high fashion.
    I to wcale nie jest nowa moda, moze dopiero teraz w Polsce ktos postanowil sie samo-uswiadamiac, dobieranie idealnego ubioru do figury siega daleeeko w przeszlosc, jeszcze do konstrukcji sukni viktorianskich, przez szycie na miare lat 40tych, waskie krawaty i sukienki olowkowe lat 50 do teraz. Dla mnie wskaznikiem stylu vs czas jest pewna ulica w londynie, savile row, ktora od ponad 120 lat jest miejscem gdzie mezczyzni szyja garnitury, znana na caly swiat ze swoich idealnych projektow szytych idealnie na miare dla kazdego mezczyzny (a tez przeciez maja rozne 'figury'), gdzie garnitur uszyty 20 lat temu, za 30 lat bedzie tak samo idealnie dobrany, ponadczasowy i modny (ceny - od conajmniej 3 000 funtow w gore za garnitor). I to jest majstersztyk, nic tylko sie klaniac tym firmom, co szyja tam od 200 lat ;) oczywiscie, bielizna to podstawa, ale po co zakladac idealnie dobrany piekny stanik pod ohydne rozciagniete swetry ktore niczego nie pokazuja?

    ktos powiedzial na jakims forum ze to 'dobieranie stanikow typu 60DDDD to jakas nowa moda i niedlugo im wszystkim przejdzie i powroca do NORMALNYCH rozmiarow a b c'. Brzmi smiesznie, nie? tak samo ubieranie sie zgodnie ze swoja figura nie jest zadna nowa moda :)

    Dodaj komentarz»
  • asia
    asia · 28-10-10 18:30 · do góry^

    Neith: prócz pierwszego akapitu pisłam bardziej ogólnie, nie specjalnie do Ciebie. Bo bardziej chcę ogólnie wyrazić swoje zdanie.

    Moim zdaniem można dobieranie ubrań porównac z brafittingiem.
    To są wg mnie takie same rzeczy "do nauczenia sie" i tyle. Po prostu: raz się tego uczysz i potem wiesz. Jeśli są jakieś większe wątpliwości można się poradzić i w sumie sprawa jest pod kontrolą w tej chwili (bo jest Balkonetka ;-)

    Z ubieraniem sie jest o tyle trudniej, że moda się zmienia i oczywiście jest sporo więcej cześci garderoby niż reprezentuje sam stanik, więc też nauczenie się jak się ubierać co do czego itp. jest trudniejsze. I trzeba mieć do tego "estetyczne oko", ale można się go też w pewnym sensie nauczyć (tak mi się wydaje). no i jeszcze są jakieś dress cody czy okazje, gdzie trzeba jakoś się ubrać (np. ślub). W stanikach przecież nie.

    Sam stanik w dobrym rozmiarze nie da ładnego wyglądu a ubranie poparte dobranym stanikiem czy nawet nie (modelki przecież chodzą na wybiegach bez staników ;-) już tak.

    Pewnie więcej kobiet nosi źle dobrany stanik niż jest źle ubranych, ale jednak szkodliwość złego rozmiaru stanika też jest ograniczona. Czyli wg mnie to nie jest aż taki wielki problem. Moim zdaniem zbytni pietyzm w dobieraniu stanika po wczesniejszym zupełnym niedopasowaniu to czasem skakanie ze skarajnosci w skrajonosc niestety.

    Wydaje mi się, że z ubieraniem się-że użyję wielkiego słowa-w społeczeństwie jest bardzo różnie. Jedni rzeczywiscie czy sami z siebie czy nauczeni np. przez mamy potrafią się świetnie ubrać i niczyjej pomocy nie potrzebują. Ja do nich nie należę. Ubierałam się okropnie i np. nie znoszę oglądać wielu moich zdjęć z tego powodu. Z resztą pod wpływem zmian w ubieraniu zmieniłam fryzurę i zaczełam używać szminki :-) Staniki by mnie do tego nie natchnęły na pewno ;-) W sumie mogłam gdzie indziej rozmyślać o ubieraniu się, ale akurat tu jest fajne towarzystwo, więc szkoda mi było je tracić ;-)

    Także dla mnie osobisćie to nie jest moda na dobieranie ubrań. Ale wzajemne doradzanie i pomoc. Bo np. doradzenie w dopasowaniu stanika nie jest mi już dawno potrzebne.

    Rzeczywisćie, jeśli umiemy sami się fajnie ubrać to nie ma potrzeby pytania innych o zdanie itp. A jeśli komuś taka pomoc jest potrzebna to wzajemne doradzanie jest fajną sprawą :-)

    Dlatego zainteresowałam się ubieraniem, żeby czegoś nowego "łyknąć", nauczyć się tego jakoś znośnie i ruszyć z tym dalej. Nie trwierdzę,że to jest jakakolwiek świętość czy "ubraniowe uświadomienie" (to jakoś strasznie głupio brzmi i nie tylko ;-).

    Dodaj komentarz»
  • asia
    asia · 28-10-10 18:34 · do góry^

    Dzięki Pepperfox :-)
    Po analizie naszych obu postów od razu widać, która z nas się lepiej zna na na ubraniach ;-)

    Dodaj komentarz»
  • papillon
    papillon · 28-10-10 20:43 · do góry^

    Brafitting a dobieranie ubrań różni się głównie tym, że "niewłaściwie" ubranie będzie mieć konsekwencje wyłącznie estetyczne (nie mówię o jakichś ekstremach w stylu konsekwentne noszenie za małych butów), a kiepski stanik może mieć również konsekwencje zdrowotne. Co nie znaczy, iż chęć wyglądania dobrze w ubraniu jest dziwactwem. Zawsze pytam: dlaczego wyglądać źle, skoro tym samym wysiłkiem można wyglądać dobrze?
    Nie zgodzę się z tym, iż większość kobiet wie, w czym im dobrze. Ja zawsze sądziłam, że mam wrodzony zmysł proporcji i widzę, jaki efekt ma dany ciuch na mojej figurze. Problem w tym, że dopóki nie zrobiłam sobie porządnych zdjęć, z przodu i z tyłu, tak naprawdę guzik wiedziałam, bo lustra w przymierzalniach przekłamują, a w domu ciężko obejrzeć się tak, jak widzą nas inni. Miałam swoje przekonania pod tytułem "mam szerokie biodra, więc muszę nosić spódnice o kroju 'A' za kolano" i w życiu nie przyszłoby mi do głowy, żeby nosić inną, gdybym podczas zakupów nie spotkała sukienki, która była tak świetna, że postanowiłam ją z ciekawości przymierzyć mimo, iż miała ołówkowy dół. No i niespodzianka - okazało się, że nie tylko mogę nosić ołówkowe spódnice, ale w dodatku ludzie nie myślą chyba na mój widok "ależ ma gigantyczne siedzenie", bo ilekroć mam ją na sobie, zbieram mnóstwo komplementów :-)
    W spódnicach za kolano o kroju 'A' wyglądam 10 lat starzej. Oczywiście mogę w takiej wyjść na ulicę i świat się nie skończy, nikt nie wytknie mnie palcem i w ogóle mogę przeżyć całe życie nosząc tylko takie spódnice, ale po co, skoro istnieją rzeczy, w których wyglądam sto razy lepiej, tylko nie wpadłam na to, że mogę je nosić?

    Dodaj komentarz»
  • PepperFox
    PepperFox · 28-10-10 20:48 · do góry^

    haha Asia :)
    lepiej wyrazasz mysli ode mnie, wiec moze powinnysmy zalozyc razem bloga :D

    Dodaj komentarz»
  • magda_744
    magda_744 · 28-10-10 21:15 · do góry^

    papillon, z ust mi to wszystko wyjęłaś :) Właśnie chciałam napisać dokładnie to samo.
    Często nam się wydaje, że potrafimy sie ubrać z korzyścią dla swojej sylwetki (albo przynajmniej jej nie szkodząc), a rzeczywistość jest jednak brutalna. Ja też myślałam, że znam swoje ciało, jego proporcje, atuty i słabsze strony figury, no i co za tym idzie potrafię sobie kupić takie ubrania, które wyglądają na mnie dobrze. Albo chociaż neutralnie. Tymczasem dopiero jak zrobiłam sobie zdjęcia i spojrzałam na siebie z dystansu (nie przed lustrem) i posłuchałam opinii osób postronnych (nie rodziny czy TŻ-ta, którym podobam się prawie zawsze i we wszystkim), to dostrzegłam tak oczywiste błędy, które wcześniej były dla mnie kompletnie nie do uchwycenia. Naprawdę wystarczyło kilka rad i już wiem, jak nie szkodzić swojej sylwetce. Myślę, że to naprawdę nie jest jakaś wielka filozofia, ale jednak mimo tego mało która z nas kieruje się doborem ubrania do typu figury. Raczej kupujemy to, co nam się podoba i w czym wydaje nam się, że dobrze się czujemy. Że niby takie jesteśmy nonszalanckie i potrafimy się wznieść ponad miałkość tego świata i nie przejmujemy się takimi "pierdołami" jak ciuchy.
    Ale skoro można bez większego wysiłku, ale jednak świadomie ubrać się w to, co jest dla nas korzystne i wyglądać naprawdę dobrze, to dlaczego tego nie zrobić?

    Dodaj komentarz»
  • asia
    asia · 28-10-10 23:30 · do góry^

    @Pepperfox: no nie wiem, moim zdaniem mam za agresywny styl wypowiedzi i nad tym próbuje pracowac, ale ciężko mi to wychodzi... Pierwszo coś napisze a potem mam wyrzuty sumienia, że użyłam za mocnych słow, bo przecież nic złego nie chciałam przekazać a gdy użyję za słabych to jakby...też niedobrze.
    Ech. Mówić nie umiem ;-)

    Co to za pomysł z blogiem? Jakiś blog: dobry/zły policjant? ;-)

    Dodaj komentarz»
  • tiliqua
    tiliqua · 29-10-10 10:09 · do góry^

    @Asia to ja rozumiem Twój problem z pisaniem doskonale, mam podobnie. często jak rozmawiam z ludźmi normalnie to mnie nie rozumieją to co dopiero jeśli są to tylko słowa i literki ;) dlatego czasem długo się zastanawiam zanim coś napiszę, a czasem całkiem odpuszczam (po co mam później pisać wypracowanie na temat: co tiliqua miała na myśli?)
    jeśli osobisty TŻ mówi, że jest się dzikusem i gburem, który ma problemy z dogadaniem się z ludźmi to też nie pomaga :D
    /się wyżaliłam :D/

    myślę, że blog mógłby Wam ciekawy wyjść :)

    Dodaj komentarz»
  • asia
    asia · 29-10-10 15:08 · do góry^

    @tiliqua: no to witam w klubie ;-)
    Wydaje mi się, że na żywo mi lepiej wychodzi, ale jednak rozmawiam zwykle z ludzmi, których znam, więc to też inna sprawa. No i cała mowa ciała.
    A z pisaniem jest właśnie ciężko. Trzeba lawirować. Mi się osobiście mój styl pisania właśnie o tyle nie podoba, o ile brzmię właśnie "agresywnie" czy zapalczywie gdy chcę coś podkreslić, wyjaśnić. Nie umiem wówczas tego w jakieś łagodniejsze słowa ubrać, bo wtedy za to czuję jakbym nie wyraziła tego co chciałam :-/// I taki zonk.
    Zatem tiliqua wygrywasz ze mną umiejętnością przemilczenia ;-)

    Dodaj komentarz»
  • PepperFox
    PepperFox · 29-10-10 17:31 · do góry^

    No co Ty asia mi sie zawsze wydawalas tak dyplomatyczna i zawsze ubierzesz wszystko w slowa tak, ze ja sie az za klawiature lapie i kasuje wszystko, bo nie potrafie tak klarownie wyrazic mysli :P
    ja jestem z tych co tylko skrotowo pisza i najchetniej bym wszystko pisala w punktach. Np.
    - bravitting - trudnosc 5pt na 10
    - ubieranie sie zgodnie z figura- trudnosc 8 pt na 10
    - ubieranie sie zgodnie z figura+trendami+dopasowywanie do garderoby= 10pt na 10

    :P
    a Ty tu b ladne wywody piszesz, ktore chce sie czytac!

    Dodaj komentarz»
  • papillon
    papillon · 29-10-10 18:35 · do góry^

    /offtop
    To ja mam problem w drugą stronę, cokolwiek napiszę, zdaję sobie sprawę z istnienia dziesięciu kontrargumentów i innych "ale" i mam wewnętrzną potrzebę wszystkie wymienić, żeby nikogo nie urazić i żeby nikt mi nie wytknął czegoś, z czego doskonale zdaję sobie sprawę formułując tezę, więc ostatecznie moje posty są długie, zawiłe i nieczytelne ;-)

    Dodaj komentarz»
  • asia
    asia · 30-10-10 16:45 · do góry^

    @papillon: to chyba dobrze? Prócz "nieczytelne" ;-)
    W każdymm razie skoro tak, to zajrzyj do wątku T&S to podywagujemy o wiolonczelach ;-)

    Dodaj komentarz»
  • kaya
    kaya · 30-10-10 16:58 · do góry^

    Chciałabym brzmieć agresywnie i nie urażając nikogo ... pisać tak by inni mnie rozumieli ... więc czytam i przyswajam wiedzę:) Jak coś już napiszę to pięć razy to poprawiam i a nuż coś źle przeniosę pozamieniam i wyślę bez zastanowienia ... a później tłumaczę co miałam na myśli.
    PepperFox: również wolałabym pisać w punktach bez rozwodzenia się dlaczego. Nigdy nie byłam dobra z polskiego i nie umiałam "lać wody", pisanie opowiadania to był dla mnie koszmar.
    Nie mam umysłu humanisty. Piszę na temat krótko i konkretnie.
    Zazdroszczę Wam umiejętności pisania tak zgrabnych wypowiedzi.

    Dodaj komentarz»
  • Rudi
    Rudi · 27-11-10 09:14 · do góry^

    Nawiązując do tematu- dopiero po przeczytaniu notki uswiadomilam sobie, jako to szczęscie, ze mam moja prywatną ciocię - krawcową ... Niby nie mam figury problematycznej, 171/88/66/90- ale czesto okazuje sie, ze np. kupiona niedawno sukienka w H&M w rozmiarze 36 lezałaby lepiej, gdyby byla w rozm.34, ale z kolei 34 nawet mi 4 literek nie zakrywał :(
    Wiekszosc ciuchów gotowych z "zaznaczoną " talią ma tę talię w innym miejscu, niz ja - ciocia wytlumaczyla, szyte są na standardowy wzrost ok.165 cm. Duzo spodni jest nie takich- jak dobre na dlugosc, to w pasie za luzne, jak dobre w pasie, to okazują sie byc rybaczkami:( O sukienkach juz nie wspomnę.
    A tak, to mogę sobie ubzdurzyc, co mi sie tam widzi, jadę do cioci, i po kilku godzinach mam to moje ubzdurzenie "jak na mnie szyte" :)

    Dodaj komentarz»
  • asia
    asia · 27-11-10 15:49 · do góry^

    @Rudi: ja mogę tylko dodać, że też dostrzegam, że mniejsze rozmiary są często nie wiadomo czemu krótsze i mnie to denerwuje :-//

    Dodaj komentarz»
  • papillon
    papillon · 02-12-10 13:22 · do góry^

    Mnie akurat cieszy,ze mniejsze są krótsze, bo najmniejszy rozmiar też najczęściej jest za długi. Mnie się wydaje, że producent zakłada, że "najmniejsza standardowa kobieta" występuje w wymiarze: 165cm wzrostu + ~75 biust, 60 talia, 90 biodra a następnie proporcjonalnie rośnie, tj. jeśli jest 10 cm wyższa, to ma odpowiednio większe pozostałe wymiary, ale proporcje pozostają te same, przy czym biust jest zawsze jakieś 10-20cm mniejszy niż biodra. Kobiety niższe niż 165cm nie istnieją, natomiast wyższe są odpowiednio przeskalowaną wersją Kobiety ver. 1.0. Wariacje w wymiarach nie istnieją.

    Dodaj komentarz»
  • swietlik
    swietlik · 12-12-10 22:15 · do góry^

    Na allegro są czasem modele sukienek "na miarę", gdzie da się trochę pogrymasić. Zresztą na Kobiecych Kształtach Butters (o rany, już zapomniałam, kto je prowadził) była w takiej zielonej satynowej sukience, taką samą miałam na części mojej studniówki. Dobrze się wymierzyłam i uszyto ją tak, że spokojnie i bez stanika miałam podniesione piersi, idealnie podkreśloną talię... Warto czasami szukać wśród tych klimatów.

    Co do rzeczy na miarę, to w sklepach nie tylko nie podlegają one zwrotowi, ale również często wymagana jest przedpłata przy realizacji zamówienia (to dotyczy rzeczy drogich, jak np, kożuchy). No i cena takiej usługi zdecydowanie wzrasta.

    Moim zdaniem dla 100-70-100, że też nazwę zbiorczo typ klepsydrowy, bo sama taki prezentuję, wciąż najlepsze są sieciówki plus drobne korekty. Oczywiście zależy to od stylu lubianych ubrań, ale ja mając mniej więcej dokładnie takie wymiary jak wyżej znajduję urocze sukienki w Zarze, genialne w Orsayu etc. Trzeba tylko patrzeć i mierzyć, mierzyć.

    Jako osoba niska (160) cieszę się z długości, bo zawsze łatwiej sukienkę skrócić niż przedłużyć... A tak to część "przed kolanko" wypada mi jako długość midi, którą noszę najczęściej.

    Dodaj komentarz»
  • swietlik
    swietlik · 12-12-10 22:18 · do góry^

    I w ogóle szycie na zamówienie to wydaje mi się, że kompletnie inny rodzaj już USŁUGI niż umowa kupno-sprzedaż przy "kup teraz" przy którymś ze staników dowolnego sklepu czy Biubiu, gdzie wybieramy jakiś konkretny rozmiar. W związku z tym nie, nie podlega takim samym zasadom.

    Dodaj komentarz»
  • swietlik
    swietlik · 12-12-10 22:34 · do góry^

    Moim zdaniem to nie ma szans się udać, chyba, że ktoś wykładający kasę ma chętkę prowadzić działalność dobroczynną. Produkcja ubrań w sieciówkach to psie grosze - i tak są sprzedawane za o wiele więcej. W przypadku ubrań na miarę koszt dobrych pracowników jest spory, nie wspomnę o materiałach i to MUSI przełożyć się na cenę. Nie wspominając o tym, że żeby klientka miała wybór koloru, faktury etc, to trzeba mieć zwykle te rzeczy realnie w magazynie. Dlatego BiuBiu szyje pojedyncze modele w ewentualnie różnych kolorach i je nam wykłada, a nie pozwala "no to ja chcę to zielone, to fioletowe, to żółte". Tak samo jest z każdym sklepem, jaki kojarzę na miarę... Wyjątkiem są kożuchy (6 - 30 tys złotych, oglądam je na zasadzie pięknych obrazów i innych dzieł sztuki i odczuwam ślinotok) czy luksusowe futra, ale to specyficzna branża, powiedzmy. Zresztą i tam nie wszystko bywa dostępne.

    A na miarę z danego modelu szyje co najmniej kilka sklepów, które się reklamują na decoobaazarze i takich tam. Moim zdaniem fajnie by było, gdyby po prostu krawcowe wróciły do łask. Krawcowe nie na zasadzie "to ja zwężę bluzeczkę", ale na zasadzie szycia ubrań. Ale to ma niestety swoją cenę. Nie wyobrażam sobie (a sama znam dziewczynę, która jest po szkole projektowania i współpracuje z krawcową), aby komuś opłacało się szyć spodnie na miarę za 100 zł czy sukienkę za tę cenę. Trzeba być realistą niestety.

    Można za to w ramach kółek gospodyń miejskich dokształcać siebie... Kiedyś to nasze babcie brały igłę i nitkę i voila! Ciach ciach, szyju-szyju i już wyglądały jak Audrey czy inna gwiazda, pomimo kompletnego braku ciekawego rynku w tym zakresie (no chyba, że czyjaś babcia jeszcze szalała w międzywojniu). Mnóstwo ciekawych książek na temat szycia... Ja mam wrażenie, że kiedyś to było tak oczywiste jak to, że my dzisiaj potrafimy obsługiwać komputer. ;)

    Dodaj komentarz»
  • UrsaMinor
    UrsaMinor · 19-08-12 13:13 · do góry^

    Amoureuse, jeśli jeszcze przypadkiem to czytasz - gdzie jest ten sklep, gdzie pracujesz? Teraz akurat jestem w ciąży, to nie miałoby sensu, ale od wielu lat mam wieczne problemy z dobraniem spodni.
    Skracanie to dla mnie nie problem, z konieczności nie raz ciachałam i o 8-10 cm i jeśli nie było zaznaczonych kolan ani kostek, fason rawdana tym nie tracił. Tyle, że:
    1) choć różnica biodra-talia nie jest jakaś olbrzymia (ostatnio przed zajściem 97-71), to przytłaczająca większość spodni odstaje z tyłu i to epicko. Dżinsy z H&M z tyłu leżą ładnie, ale z przodu i z boków zostawiają miejsce na kolejne dziecko ;)
    2) Levisy Bold Curves, przynajmniej ten egzemplarz, który miałam okazję mierzyć, w obwodach są prawie dobre, mogę na nich zapiąć pasek nie robiąc zakładek, natomiast ewidentnie są szyte na kogoś z grubszymi udami i na granicy pośladki-uda workowato wiszą :(
    3) Krótkie nogi i nieduży, ale sterczący do przodu brzuszek nie lubią się z biodrówkami, prawda?
    4) Spodnie krępujące ruchy to spodnie, których nie noszę.

    W efekcie noszę na co dzień bojówki z wszytą w pasek gumką, a od święta garniturzaki z H&M, w rozmiarze 36(!?) i bardzo luźnym kroju. W pasie są tylko kilka cm za duże.
    Dżinsów na siebie nie znalazłam.
    Czy należę do owych 10% pań, którym nie da się dobrać spodni, czy też po prostu brakowało mi dobrego, fachowego doradztwa?

    Dodaj komentarz»

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.

Zarejestruj się i zaloguj, aby dodawać komentarze.