Recenzujemy staniki, bo wiemy, że dobrze dobrane czynią cuda!

Nieprzyzwoita reklama stanika

Tym razem mam dla Was historyjkę, która pokazuje dość egoztyczne (z europejskiego punktu widzenia) pojęcie przyzwoitości obowiązujące w amerykańskiej telewizji. Dramatis personae to Lane Bryant (amerykański producent odzieży), telewizja ABC (producent m.in. znanego nam dobrze serialu „Gotowe na Wszystko”), telewizja FOX oraz modelka - modelka niechuda, dodajmy.

Lane Bryant wprowadza do sprzedaży nową kolekcję bielizny dla większych sylwetek (mniejsza o rozmiarówkę, jak na amerykańskie standardy miseczka G to już coś). W związku z nową kolekcją, producent produkuje sobie także reklamę, którą myśli wyemitować w telewizjach ABC i FOX, w najlepszym czasie antenowym, czyli w trakcie ichniejszego „Tańca z Gwiazdami” oraz „Idola”.

Firma kupuje czas antenowy i zamawia emisję i kiedy wszystko jest już prawie dopięte na ostatni guzik... okazuje się, że spot reklamowy zostaje uznany za nieprzyzwoity i nienadający się do emisji.

Too much cleavage — twierdzą stacje telewizyjne, odmawiając wyemitowania poniższej reklamy w paśmie reklamowym między 21 a 22 wieczorem:

Rzeczywiście, jak przystało na rekamę bielizny, modelka nie paraduje w niej w worze pokutnym i czego można się było spodziewać, widać całkiem sporo dekoltu. Problem jednak w tym, że nikt nie zgłasza takich zastrzeżeń w przypadku reklam Victoria's Secret, w których równie roznegliżowane modelki pokazują bieliznę w nieco mniejszych rozmiarach - nawet przed 21 wieczorem. I te modelki nie są uznawane za nieprzywoite. Natomiast modelka D+ już tak.

Autorzy bloga firmowego Lane Bryant dopatrują się w zachowaniu stacji telewizyjnych podwójnych standardów i dyskryminacji wizji kobiecości innych niż spod znaku Victoria's Secret. Na temat całej akcji możecie przeczytać też na blogu PopEater.

Jestem ciekawa, czy Wy miałbyście (mielibyście) jakikolwiek problem z tym, aby taki spot emitowany był o 21 w polskiej telewizji? Czy zasłaniałybyście swoim dzieciom oczy, gdyby na ekranie telewizora pokazała się nagle modelka w samych majtkach i staniku w rozmiarze, powiedzmy - 80G? ;-)

Przy okazji ciekawa informacja dla wszystkich chcących spróbować swoich sił jako modelki — i to niekoniecznie modelki w kształcie wieszaka na beiliznę:) Sklep ebras.pl ogłasza konkurs na twarz ebras. Główna nagroda to komplety bielizny aż za 1500 złoraz pełna sesja zdjęciowa. Szczegóły znajdziecie na stronie sklepu - moim zdaniem warto spróbować:)

Konkurs ebras na modelkę

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Komentarze: 461 / Dodaj komentarz »

  • Amelcia
    Amelcia · 11-05-10 02:12 · do góry^

    Czy ja słyszę Chopina w tle, czy tylko mi się wydaje?

    Dodaj komentarz»
  • szarlotka
    szarlotka · 11-05-10 07:59 · do góry^

    Modelka jest prześliczna, kurdeee chciałabym tak wyglądać :)

    Chodzę codziennie po domu bez bluzki (w staniku i spodniach), zwykle gdy panikuję, że znów nie mam w co się ubrać :P Mój czteroletni synek nie wpada w trwogę ani niezdrowe przejęcie na taki widok i tą panią też by się pewnie bardzo nie przejął.

    Jeżeli chodzi o emitowanie reklam z ludźmi bez ubrania przed 21:00 - na prawdę nie bawi mnie patrzenie jak się trzy prawie gołe niunie ocierają o jednego wymoczka, który jest macho, bo ma telefon w Simplusie, ani na stado niuniek które udają ruchy kopulacyjne w teledyskach dla nastolatek - uważam to po prostu za bardzo głupie.
    Niemniej skoro Britney może udawać puszczalską w swoich klipach, a pani w bikini zachwalać nowy samochód, to co im nie odpowiada w reklamie Lane Bryant? Wiadomo, są jakieś granice przyzwoitości, tylko, że media przekroczyły te granice już dawno i tylko od czasu do czasu robią raban z jakieś śmiesznego powodu.

    Na szczęście to nie jest już od dawna mój problem, bo wywaliłam telewizor z domu parę lat temu (polecam! :)

    Za to teraz, słuchając z maluchem radia nacięłam się parę razy w środku dnia na reklamę specyfików poprawiających erekcję :o

    Dodaj komentarz»
  • Magdalaena
    Magdalaena · 11-05-10 08:07 · do góry^

    Dla mnie dorosła kobieta w bieliźnie niezależnie od rozmiaru byłaby chyba zbyt erotyczna jak dla dzieci i wrzuciłabym tę reklamę raczej na wieczór. Także dlatego, że ona przedstawia tylko jedną scenkę cały czas prezentując piękne ciało i atrakcyjną bieliznę. Inaczej oceniałabym tę scenę jako fragment długiego filmu fabularnego.
    Ja w ogóle rzadko oglądam rano TV i nie potrafię powiedzieć jakie wtedy nadają reklamy. Zresztą pewnie zareagowałabym tylko gdyby obok mnie siedziało dziecko.
    I oczywiście rozmiar biustu nie ma znaczenia - liczy się stopień rozebrania i erotyzm przedstawienia postaci.

    Dodaj komentarz»
  • magdus
    magdus · 11-05-10 08:19 · do góry^

    jak dla mnie ta reklama jest jak najbardziej ok. tak jak napisała szarlotka, w tv jest dużo więcej erotyzmu w godzinach dziennych, niż w tym filmiku, który miałby być wyemitowany jednak wieczorem. przecież ona tak naprawdę tylko chodzi w tej bieliźnie. a małym dzieciom myślę, że nie robi to wcale różnicy. przecież one się na swoją mamę mają okazję napatrzyć, więc co im stanowi jakaś pani w telewizji?

    Dodaj komentarz»
  • renulecl
    renulecl · 11-05-10 08:50 · do góry^

    Reklama jest świetna, oglądałam ją z przyjemnością, modelka wygląda bardzo atrakcyjnie. O wiele więcej pokazują o wiele brzydsze modelki na rozkładówkach kolorowych magazynów.
    Nie miałabym nic przeciwko, gdyby ta reklama była nadawana przed, po i w trakcie wybicia 21-ej. Nie dajmy się zwariować. Wielu designerów opierało promocje swoich produktów na skandalizujących sesjach. Ubiegłoroczna sesja D&G przypominająca gwałt, której emisja szybko została zakazana, według mnie naruszała granice dobrego smaku oraz przekraczała normy obyczajowe.
    Spot Lane Bryant jest przy wczesniej wspomnianej reklamie D&G jak Mały Pikuś przy Dużym Pikusiu, więc nie bardzo rozumiem, o co cho.
    A gdy nie wiadomo, o co, to z pewnością...

    Dodaj komentarz»
  • renulecl
    renulecl · 11-05-10 08:52 · do góry^

    Oczywiście naruszała normy i przekraczała granice miało być.
    Tak to jest, gdy internautka (giętka) napisać chce szybko, co pomyśli głowa ;)

    Dodaj komentarz»
  • babelek
    babelek · 11-05-10 09:47 · do góry^

    No ja szczerze mówiąc nie przepadam za reklamami bielizny, bo są zwykle robione tak jakby bardziej miały trafić do facetów niż do mnie pokazując mojemu mężczyźnie jak powinnam wyglądać - tak to odbieram może też przez moje lekkie zakompleksienie ale to tak bardziej na marginesie, bo podoba mi się że wreszcie modelka jest taka "normalna" bardziej, że pięknie wygląda w swoim ciele a jest sporo okrąglejsza niż te ciągle lansowane...chociaż sama odbiegam raczej w drugą stronę;p Ale najbardziej uderza mnie właśnie (zgadzając się z szarlotką) że takiej reklamy się wystraszyli a te właśnie wszystkie klipy pseudogwiazdek są może ok? Albo te reklamy niektóre?? Szczególnie te teledyski straszne ja wcale już na to nie patrzę...Jak dla mnie okrutnie odzierają erotyzm z takiego piękna i magii...więc dla mnie to śmieszne że taka reklama ich zgorszyła biorąc pod uwagę całą resztę. No i zgadzam się też z Magdaleną.

    Dodaj komentarz»
  • elrosa
    elrosa · 11-05-10 09:50 · do góry^

    Mnie też modelka się bardzo podoba :)
    Niezbyt rozumiem decyzję o zdjęciu reklamy z anteny. Naturalnie, nie powinno jej się puszczać w bloku z bajkami dla dzieci, ale o innych porach, szczególnie wieczornych - dlaczego nie?
    Swoją drogą, ten różowy stanik migający przez chwilę też przyciągnął moją uwagę :) choć, niestety, dobrany jest średnio...

    Dodaj komentarz»
  • czekolada
    czekolada · 11-05-10 09:51 · do góry^

    reklama bardzo mi się podoba, mila dla oka i ucha. na pewno jest bardzo zmysłowa - działa na odbiorcę. ale czy jest nieprzyzwoita? wątpię. pani sobie nie wkłada ręki w majtki ani nie wykonuje innych dwuznaczności tak typowych dla telewizji.
    mój synek oswojony jest z widokiem mnie w bieliźnie, czasem właduje mi się do łazienki jak się kąpię. myślę, że widok tej pani w tv (gdyby oglądał telewizję o 21 ;)) nie zrobiłby na nim wrażenia.

    Dodaj komentarz»
  • extaza_w_masle
    extaza_w_masle · 11-05-10 10:29 · do góry^

    No niby żadna różnica, ale chudę dziewczę wystylizowane na młodego chłopca (mówię o ideale modelek) może być ładne, ale zmysłowe.. hmm.. raczej artystycznie niż erotycznie. A ta babka po prostu jest seksowna. I to tak jest. Kiedyś siedziałysmy na imprezie z kolezankami i oglądałysmy grupę młodych dziewczyn, które przyszły na imprezę. Jedna była puszystka, troche niepewna siebie, ale jak się zaczęła ruszać, nawet delikatnie, to te wszystkie gibania jej szczupłych wyzywająco ubranych kolezanek jakoś przestały być istotne. Może to kwestia przyzwyczajenia. Chude dziewczyny w teledyskach i reklamach widzimy z każdej strony, często w ruchach raczej mało wysublimowanych. A taka kobieta prawdziwa zaczyna być łakomym kąskiem. Inna rzecz, że to głupie i nieracjonalne zawieszać taką reklamę. Ewentualnie przesunąć ją na 22 jak już ktoś tak bardzo cierpi. Ale pruderia Amerykanów zawsze pozostanie dla mnie zagadką. Zwłaszcza, że oni Europejczyków uznają za wyuzdanych :)
    A jakbym miała dziecko, to chyba wolałabym, żeby obejrzało taką reklamę dla równowagi.

    Dodaj komentarz»
  • felisdomestica
    felisdomestica · 11-05-10 11:06 · do góry^

    Ta reklama nie jest ani jakoś szczególnie wyzywająca ni erotyczna. Ale nie jest też dobra. No bo co się dzieje na ekranie? Krągła pani kręci się po kadrze, odbiera smsa i wychodzi. Czy ta historyjka ma jakiś sens? jaki to ma związek z bielizną? Dlaczego ubiera się tylko w płaszczyk (pewnie dlatego, że nie chce zakrywać pięknej bielizny)? Tu nie ma żadnego "story".

    Dodaj komentarz»
  • regula_przekory
    regula_przekory · 11-05-10 11:09 · do góry^

    Dla mnie ta reklama jest bardzo seksowna. Modelka nie wykonuje czynności zwyczajnie i naturalnie tylko ciągle podkreślona jest ta zmysłowość i mimo, że właściwie bezpośrednich i wulgarnych scen nie ma to jakoś nie pasuje mi ona do dziennego bloku reklamowego.

    Dodaj komentarz»
  • megane
    megane · 11-05-10 12:14 · do góry^

    Dla mnie to jest troche story ;).

    Ale ja myślę, że tu po prostu chodzi o to, że krągła kobieta nie pasuje do amerykańskiej telewizji. Nie jest tajemnicą, że USA to kraj w którym robi się największy biznes na niezadowolonych ze swojego wyglądu kobietach [nie tylko kobietach], czy to poprzez diety czy operacje plastyczne.
    A to, że prawdziwa kobieta jest sama w sobie o wiele bardziej seksualna niż wychudzona modelka, było pretekstem do zablokowania reklamy. Prosty amerykanin obejrzy, pomyśli "no faktycznie co za wyuzdana baba, cycem świeci i do tego nieidalnym!" i nie będzie się zastanawiał. ;)

    Dodaj komentarz»
  • jestem_wredna
    jestem_wredna · 11-05-10 12:36 · do góry^

    Czytałam o tym. Jak dla mnie paranoja i totalna hipokryzja.

    Mi osobiście aniołki VS ani trochę się nie podobają, za to modelka na filmiku... mrrr...

    Dodaj komentarz»
  • zmijunia
    zmijunia · 11-05-10 12:41 · do góry^

    Ja tam widzę tu story - laska nie wie w co się ubrać i w końcu wychodzi na spotkanie z facetem w samej bieliźnie, bo w niczym innym nie będzie wyglądać piękniej. Mówi chyba nawet, że liczy się to, co jest pod spodem. :)

    Dodaj komentarz»
  • kasiulkasp
    kasiulkasp · 11-05-10 12:49 · do góry^

    Mi się bardzo podoba, jest seksowna, myślę, że to fajna reklama dla kobiet, chociaż nie jest jakaś mocna i uderzająca. Ale fakt, to co mówią dziewczyny, że mogłaby być puszczana później. Pamiętam jak mój kuzyn, ma teraz 8 lat, kiedyś oglądał reklamę nie pamiętam już czego, skwitował to potem: bo w tej telewizji to tylko gołe dupy puszczają(tak się wyraża jego ojciec), ale widać że chłopczyk nie ma ochoty oglądać reklam np.bielizny między bajkami i jakiego typu reklamy lecą kiedy przed tv są dzieci:)

    Dodaj komentarz»
  • ptasia
    ptasia · 11-05-10 13:02 · do góry^

    Dla mnie reklama nie jest nieprzyzwoita, całkiem ok reklama bielizny (btw - są jakieś w TV? Rzadko oglądam, przyznaję, i nie kojarzę). Kobitka atrakcyjna, całość sympatyczna, lekko seksowna czy zmysłowa, ale nie wulgarna. Imho nie ma więcej 'dekoltu' niż przeciętna gwiazda na dowolnej okładce gazety czy gazetki, o Dodzie nie wspominając.
    Natomiast co do czasu antenowego - no chyba reklamy powinny być adresowane do określonej grupy docelowej i puszczane w stosownym czasie antenowym, chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie umieściłby tego w bloku przed dobranocką - i nie chodzi mi o gorszenie, tylko mijanie się z celem.

    Dodaj komentarz»
  • kasiulkasp
    kasiulkasp · 11-05-10 13:26 · do góry^

    Dokładnie ptasiu mi nie chodziło dokładnie o reklamy bielizny,bo to była reklama czegoś zupełnie innego i po prostu z mocno wydekoltowana kobitką i nogi gołe jakoś tak, albo jakis krem wyszczuplającym nie pamiętam, nie przed dobranocką, tylko koło 11-12 kiedy dzieci i niepracujące zawodowo panie są w domu-sama z synkiem siedziałam w domu i właśnie lecą rożne reklamy skierowane do kobiet:) a ta reklama jak dla mnie jest jak najbardziej w porządku:)

    Dodaj komentarz»
  • ptasia
    ptasia · 11-05-10 13:33 · do góry^

    No tak, przed jakimiś babskimi programami to pasuje jak ulał ;) - właśnie, reklamy kremów antycellu i innych pokazują mniej więcej tyle samo. Osobiście nie miałabym nic przeciwko, żeby leciało to w dzień, np. na jakimś TVN Style czy przed jakimiś poradnikami/innymi pasującymi programami. Jeżeli dziecko przypadkiem (bo zastanowiłoby mnie raczej, czemu dziecko chce oglądać np. Marthę Stewart) zobaczy, uważam, że nic mu się nie stanie.
    BTW, podobno jak miałam ok. 4 lat, obejrzałam przypadkiem w TV naturalistyczny program na temat porodu. Mieszkałam wtedy w UK, byłam chora, poranne bajki się skończyły, ja nie wyłączyłam TV, a po bajkach leciało właśnie to. Mama była w innym pokoju, w pewnym momencie się zorientowała, że słyszy dziwne dźwięki z dużego pokoju, zajrzała i zobaczyła mnie na kanapie z oczyma jak spodki, a na ekranie pełen reality show :D

    Dodaj komentarz»
  • anulka
    anulka · 11-05-10 14:20 · do góry^

    Reklama mi się podoba, zakazu nie rozumiem, natomiast najbardziej nie podoba mi się powtarzające się w komentarzach stwierdzenie "prawdziwa kobieta". Bo taka w rozmiarze 36 to już nieprawdziwa? Wiem, że temat był wielokrotnie wałkowany, chciałam tylko grzecznie zwrócić uwagę, że można tak kogoś urazić

    Dodaj komentarz»
  • Greta
    Greta · 11-05-10 14:24 · do góry^

    O rany, przecież w reklamach żeli pod prysznic, czy nawet perfum pokazują wiele więcej.

    Dodaj komentarz»
  • olgivanna
    olgivanna · 11-05-10 14:43 · do góry^

    Uważam, że w dziecięcej psychice dużo większe spustoszenia mają szansę poczynić trailery filmów sensacyjnych i sceny przemocy niż kobieta w bieliźnie - w stroju odkrywającym tyle, ile odkrywa się na plaży.

    Dodaj komentarz»
  • asiabudyn11
    asiabudyn11 · 11-05-10 15:55 · do góry^

    Nie wierzę, że tak zwyczajnie zakazano puszczania tej reklamy. Banałem jest stwierdzenie, że taki skandalik ("zobaczcie, przecież tu nie ma nic do zbanowania a zakazują") przede wszystkim wzbudza zainteresowania ludzi, może też mediów. Słowem: robi zainteresowania lepsze niż mógłby zdziałać spot.To jest dla mnie oczywiste. Taka akcja marketingowa i tyle.

    A co do "Gotowych na wszytsko":postać samej Gabrielle pokazuje z serialu czasem znacznie więcej i jest znacznie bardzije nacechowana seksualnością.

    Także: marketing i tyle.

    Z piątej strony (;-) reklama tak na prawdę nie przedstwia nic nadzwyczajnego, mogłaby być lepsza. Dlatego sądzę, że gdyby ją puszczono o wyznaczonym czasie mogłaby nie wbudzić nawet większego zainteresowania.

    Dodaj komentarz»
  • asiabudyn11
    asiabudyn11 · 11-05-10 16:01 · do góry^

    A tak: wzbudza i interes ma szansę się kręcić.

    Marketing w wykonaniu Amerykanów jest nie tylko dużo mniej purytański niż europejski (inaczej zdaje się myśleć autorka notki). Ma też w sobie duuuużo więcej, bardziej lub mniej jawnego,pogrywania na prawach psychologii (jeśli dobrze pamiętam to "Wywieranie wpływu na ludzi" R. Cialdiniego zostało wydane w latach 90, teraz z całą pewnością nowych "chwytów" doszło jeszcze więcej,pomijając te, których autor nie zauważył/nie opisał).

    Dodaj komentarz»
  • mauzonka
    mauzonka · 11-05-10 16:16 · do góry^

    Asiabudyn - dokładnei takie same podejrzenia jak Ty mają autorzy z bloga PopEater: http://www.popeater.com/2010/04/22/la...

    Dodaj komentarz»
  • megane
    megane · 11-05-10 17:11 · do góry^

    Anulka - zauważ, że jako przeciwieństwo "prawdziwej kobiety" podajemy typową chorobliwie chudą modelkę, a nie "kobietę w rozmiarze 36". Nie chodzi o rozmiar tej "prawdziwej" tylko o jej... prawdziwość ;)

    Zgodzę się, że to może być próba prowokacji producenta. drugiej strony nie byłabym zdziwiona jakby faktycznie reklama zbulwersowała kogoś ważnego, kto ma swoją idealną wizję mediów.

    Dodaj komentarz»
  • mycha72
    mycha72 · 11-05-10 19:08 · do góry^

    Osobiście z wielką przyjemnością oglądnęłam reklamkę, zrobiona jest profesjonalnie, ma klimat i dobrze dobrane tło muzyczne. Może rzeczywiście parcie na chudość jako standard kobiecości przesłoniło komuś oczy na prawdziwy sexapil normalnej, zaokrąglonej tu i ówdzie kobiety przez duże K. Z drugiej strony wypuszczane są gry komputerowe nasycone taką dawką nienawiści i potworności i klasyfikuje się je na poziomie powiedzmy 12latka,że świat staje na głowie... notabene jeśli dzieciak jest sprytny to buszując po internecie ma dostęp do hardcoru i to wcale nie w wersji soft. Dziwię się co komu przeszkadza śliczna pani w ślicznej bieliźnie i to w godzinach wieczornych... niepojęte... Sama chętnie wzięłabym udział w takiej sesji bo na pewno wiąże się to z profesjonalnym spotkaniem z wizażystą fryzjerem i całym sztabem ludzi którzy mają za zadanie zrobić z ciebie i d e a ł!

    Dodaj komentarz»
  • niebieski_aniolek
    niebieski_aniolek · 11-05-10 21:31 · do góry^

    Hmm... Jak zwykle zrobiło mi się przykro, bo wychodzi na to, że jestem niekobieca, a ze zmysłowością to już na pewno nie mam nic wspólnego i pewnie mogę się poczuwać do bycia "wieszakiem na bieliznę", więc chyba dla dobra mojej (i tak potwornie niskiej) samooceny przestanę czytać cokolwiek.

    Pomijając to, że reklama jest sama w sobie słaba i trochę bezbarwna, nie przeszkadzałoby mi gdyby była emitowana przed 21:00. Pani się nie wypina, nie oblizuje, nie mruży zalotnie oczu i nie głaszcze po silikonach- co tu może być nieprzyzwoitego? Chyba raczej chodziło o zrobienie szumu wokół marki,a kto zrobi więcej hałasu niż kobiety w obronie "prawdziwej kobiecości" (nie urażając nikogo, bo moim skromnym zdaniem, prawdziwa kobiecość nie ma nic wspólnego ani z tuszą, ani z wielkością biustu, ale może to tylko moje zdanie- wieszaka na bieliznę...)

    Dodaj komentarz»
  • rebelious
    rebelious · 11-05-10 21:47 · do góry^

    niebieski_aniołek - popieram w 100%. Strasznie irytują mnie wypowiedzi pod zdjęciami, czy filmikami kobiet o bujniejszych kształtach, czy dużych (choć to pojęcie abstakcyjne) piersiach typu "to prawdziwa kobieta" etc. i tuż obok jechanie po "wieszakach" - wogóle co to za określenie ?!?
    Każdy ma prawo wyglądać tak jak chce, czy tak jak musi ( niejednokrotnie 'chudość' lub 'grubość' jest zależna od genów czy chorób).
    Większość zapytanych kobiet i mężczyzn zapytanych o idealne wymiary kobiety wyrecytuje: 90-60-90. Ja mam 87-59-88 - chyba nie tak wielka różnica prawda? A niejednokrotnie słyszę w sklepach (od grubszych sprzedawczyń) teksty typu: "trzeba przytyć" lub "pani chyba powinna w 5-10-15 ubrania kupować"- nie muszę chyba zaznaczać jak robi mi się przykro i jak głupio się wtedy czuję.
    Swoją drogą powiedzenie do - obiektywnie mówiąc - otyłej osoby: "ale z ciebie grubas" czy "powinnaś schudnąć" jest uznawane za szczyt chamstwa, natomiast powiedzenie odwrotnych rzeczy do chudych czy szczupłych osób jest jak najbardziej ok i na porządku dziennym...;/
    Dlaczego?

    Dodaj komentarz»
  • megane
    megane · 11-05-10 21:58 · do góry^

    Oj, dziewczyny. Proszę, nie zaczynajmy tej dyskusji.
    Ja nie napisałam nigdzie, że chude kobiety są niezmysłowe, ani tym bardziej, że tylko krągłe są. Wiem, że to temat drażliwy ale zaskakuje mnie jak niewiele trzeba żeby go wywołać. Napisałam dokładnie tyle: uważam, że reklama mogła zostać uznana za niewłaściwą bo w mediach panuje cenzura krągłych sylwetek. Takie się mogą wydawać gorszące, w porównaniu do typu jaki się pokazuje w 95% przypadków.

    Dodaj komentarz»
  • rebelious
    rebelious · 11-05-10 22:03 · do góry^

    megane - akurat twoja wypowiedź mnie nie uraziła ani w ogóle do niej nie nawiązywałam w wypowiedzi ;)

    Dodaj komentarz»
  • megane
    megane · 11-05-10 22:12 · do góry^

    a to przepraszam ;))

    Dodaj komentarz»
  • niebieski_aniolek
    niebieski_aniolek · 11-05-10 22:33 · do góry^

    Droga Megane, nie chodzi mi o rozpoczynanie dyskusji (czy raczej w końcowej formie- kłótni) małobiuściaste kontra biuściaste. Chciałam tylko, dla równowagi, wyrazić inną opinię. Czasami bowiem mam wrażenie, że Balkonetka stała się azylem kobiet o dużych biustach, które wzajemnie utwierdzają się w przekonaniu, że to krągłości są jedyną słuszną miarą kobiecości. I wtedy dochodzę do wniosku, że kompletnie tu nie pasuję ze swoimi 84cm w biuście i mimo, że byłam dumna z uświadomienia, powoli zaczynam wracać do swych starych kompleksów pt:"jaka tam ze mnie kobieta, przecież w ogóle nie mam biustu", a co dopiero w miękkich stanikach, co prowadzi do natarczywych myśli:"chyba wrócę do tych push-upów"". Na prawdę chciałabym mieć te "krągłości" ale cóż, tak mnie Pan Bóg stworzył i nic na to nie poradzę. A nie chcę wciąż czuć się z tego powodu gorsza, tym bardziej, że ja nikogo nie oceniam taką miarą (i te moje narzekania nie są skierowane personalnie do Ciebie, po prostu musiałam się wyżalić;))

    Dodaj komentarz»
  • mauzonka
    mauzonka · 11-05-10 22:44 · do góry^

    @Niebieski_aniołek, @rebelious - poczułam się wywołana do tablicy z tymi wieszakami, bo sama użyłam na koniec zdania "Przy okazji ciekawa informacja dla wszystkich chcących spróbować swoich sił jako modelki — i to niekoniecznie modelki w kształcie wieszaka na beiliznę:)"

    Być może sama supozycja, że istnieją kobiety w kształcie wieszaków jest dla niektórych przykra - dlatego przepraszam te z Was, które poczuły się nią urażone. Podejrzewam, że supozycja, że istnieją modelki w kształcie słonic mogłaby również urazić niektóre osoby.

    Niemniej sztuczna chudość tak pożądana w branży modelingu samo nasuwa skojarzenia z wieszakami. Nie chodzi o figurę modelki, tylko o to, jaką funkcję ma spełniać dla producenta - funkcję wieszaka, a nie potencjalnego użytkownika. Pamiętacie np. Katie Green z Wonderbra?
    http://balkonetka.pl/2008/10/18/wonde...

    Dlatego kiedy użyłam sformułowania "w kształcie wieszaka na bieliznę" nie chciałam punktować czyjejś urody, ale odnieść się do zjawiska używania modelek jako wieszaków. Być może zamiast słówka "kształt" powinnam była użyć słówka "charakter" i wtedy żadna z Was nie poczułaby się urażona.

    Nawiasem mówiąc: nie chcę wprowadzać żadnych nastrojów wrogości między chudymi a grubymi, małobiuściastymi a dużobiuściastymi, klepsydrami a lizakami, okrągłymi a prostokątnymi itd. itd. Z oczywistych przyczyn mam jednak więcej empatii w posiadaczki biustów G+ i rozmiarów 40, niż w posiadaczki 65C noszące spodnie w rozmiarze XS:) Po prostu nie wiem, jak to jest być z drugiej strony skali - i chętnie powitam na Balko gościnny post, który pozwoliłby mi się bardziej wczuć w ten temat:)

    Dodaj komentarz»
  • magdus
    magdus · 11-05-10 23:43 · do góry^

    hm... ja nosze standardowo rozmiar 34/ xs, a wcale specjalnie wychudzona sie nie czuje przy moim wzroscie i wadze 52kg ;) poza tym wydaje mi sie, ze to da sie zauwazyc, gdy dziewczyna jest naturalnie szczupla, a kiedy dazy do takiego "idealu". po prostu zdradzaja ja wtedy pewne cechy konstrukcyjne. i jak dziewczyna ma szeroka miednice (przyda sie na przyszlosc ;) to w zyciu nie bedzie miec 85cm w biodrach, chocby nie wiem jak sie starala ;)
    a pomysl z notka "z drugiej strony" bardzo mi sie podoba. moze w koncu wyjasnilyby sie kwestie doboru strojow :) bo niestety przy wszelkich dyskusjach na ten temat bardzo czesto bujnoksztaltne nie potrafia nas "patykow" zrozumiec i czasami tez mam wrazenie jakby mnie tu nie powinno byc... a przeciez biorac pod uwage wszystkie skladowe: wiek, wzrost, wage, moj biust oscyluje w okolicach przecietnych. bo ja osobiscie wsrod moich rowiesniczek znam tyle dziewczyn ze skrajnie mniejszymi czy skrajnie wiekszymi piersiami, ze moglabym je na palcach jednej reki wyliczyc. oczywiscie opiera sie to jedynie na mojej prywatnej obserwacji :)

    Dodaj komentarz»
  • magdus
    magdus · 11-05-10 23:49 · do góry^

    a tak naprawde, to glupie sa te dyskusje, bo nie jestesmy tu po to, zeby oceniac swoj wyglad czy w jakikolwiek sposob sie szufladkowac, tylko zeby sobie doradzac, bez wzgledu czy blisko nam, czy daleko do zalaczonego obrazka ;) takze prosze was, nie robmy tu jakis podzialow, bo po co? czy kazda musi miec etykietke malo/duzobiusciastej, chudej/grubej, czy co tam mozna wymyslic? :) jestem jaka jestem i tego nie zmienie. pracuje z tym, co mam, a etykiety w niczym mi nie pomoga,a moga jedynie wprowadzic w kompleksy ;)

    Dodaj komentarz»
  • PinUpGirl
    PinUpGirl · 11-05-10 23:56 · do góry^

    Sądząc po katalogu, nie wydaje mi się, żeby balkonetkę zdominowały krąglejsze kobiety, przeważają małe i średnie biusty oraz szczupłe sylwetki. Wydaje mi się, że pisząc o "prawdziwych kobietach" dziewczyny miały na myśli ich realność, a nie chciały wartościować. Bo wizerunek, jaki się nam serwuje niewiele w sobie z prawdy, każda z nas może się doszukać w sobie czegoś do poprawienia. Nawet, jeśli rozmiar się zgadza, to zapewne w innym miejscu odbiegamy od ideału. Nie wiem, czy pojawienie się plus size w reklamach ma coś wspólnego z chęcią przełamywania stereotypów, może rzeczywiście szczupłe modelki tak już nam się nam opatrzyły, że trzeba poszukać czegoś innego. W końcu moda na szczupłe ciało trwa już pół wieku.

    Dodaj komentarz»
  • niebieski_aniolek
    niebieski_aniolek · 12-05-10 00:19 · do góry^

    A ja czekam na modę bycia po prostu kobietą...;)

    Dodaj komentarz»
  • OkrutnaMalpa
    OkrutnaMalpa · 12-05-10 00:41 · do góry^

    niebieski_aniołku Amen :)

    Dodaj komentarz»
  • laleczka_voodoo
    laleczka_voodoo · 12-05-10 00:49 · do góry^

    Magdus się ciesz, bo możesz przynajmniej kupować normalnie rzeczy XSowe, ja przy 98/58/90 nawet żadnej sukienki nie kupie. A sukienki kocham :( Jestem totalnie niewymiarowa. A jeśli chodzi o reklamy, to moim zdaniem powinien być taki ogólny przekrój przez mniejsze, średnie i duże biusty i w różnych rozmiarach w sensie ubrań XS, S, M, L.... bo kobiety są różne, a nie atak klonów i każda nosi identyczny rozmiar, każda wygląda tak samo etc. A media to się pocałować mogą w....nos!

    Dodaj komentarz»
  • asiabudyn11
    asiabudyn11 · 12-05-10 16:10 · do góry^

    A mi się nie podoba utożsamianie zwrotów "kobiece kształty" czy też "kobieca figura" na określenie pań posiadających pewiem zapas tłuszczyku.
    Żeby tu na mnie nie spadły gromy: pani z reklamy wygląda ładnie i każda kobieta o podobnej jej sylwetce ma prawo wyglądać ładnie, ponętnie itp. Ale gdyby ta pani była szczuplejsza nie stała by sie wg mnie przez to mniej kobieca.

    Wiadomo, że jeśli ktoś ciągle ogląda np. w telewizji kobiety o figurach modelek to taka reklama dobrze mu zrobi, ale też nie powinno się zererwować zwrotu "kobiece kształty" dla pań przy kości. Bo nie są wg mnie bardziej kobiece. Tak samo kobiece powiedzmy.

    Dodaj komentarz»
  • asiabudyn11
    asiabudyn11 · 12-05-10 16:16 · do góry^

    Jeszcze raz obejrzałam ten spot i najbardziej wg mnie rzucają się w oczy śliczna twarz/włosy modelki. Figura jest gdzieś tam w tle (choć oczywiście dostrzegalna). Wg mnie w tej reklamie to twarz/włosy, ewentualnie także okolice ramion i dekoltu "robią piękno" (nie wiem jak to określić) bohaterki.

    Tak na prawdę (prócz urywku w koszulce) cała figura modelki jest widoczna tylko na końcu. I to szybko ukryta pod szlafrokiem. Także wg mnie do propoagowania obecności nieco krąglejszych osób w TV taki spot to tylko przyczułek.

    Dodaj komentarz»
  • nuova
    nuova · 12-05-10 18:13 · do góry^

    asiabudyn11 - zgadzam się :) Też należę do tych szczuplejszych kobiet i powiem tak: czuję się super, wyglądam super, mój facet mnie uwielbia, koleżanki zazdroszczą, że mogę jeść codziennie masę jedzenia...Ale gdybym była pełniejsza, też byłabym szczęśliwą osobą :) Często zazdroszczę paniom o wymiarach powiedzmy 95/70/95, ale cóż, mam genetycznie uwarunkowane wąskie biodra, drobne piersi i wąską talię, nic na to nie poradzę i szkoda mi czasu na wyrywanie włosów z głowy...

    Dodaj komentarz»
  • Maith
    Maith · 13-05-10 00:31 · do góry^

    Hmm, w kraju, gdzie dzieci wychowuje się na MTV, gdzie w co drugim teledysku bujają się uprzedmiotowione "foczki" zdejmują nagle bodaj najłagodniejszą z dostępnych na ich rynku reklam bielizny?

    Jeszcze z muzyką klasyczną (jak to nie jest Chopin - symbol elegancji i wyrafinowania, to coś co mocno się na nim wzoruje).

    VS pewnie właśnie pluje sobie w brodę, że nie zapłacili im za zdjęcie swoich reklam zamiast ich wyemitowanie, bo faktycznie racjonalnych przyczyn tutaj żadnych nie ma... No chyba że w obu telewizjach zadecydował jakiś pojedynczy idiota, w którego typie przypadkiem była ta modelka i nie pomyślał, że jednego rusza taki wygląd, drugiego inny.

    A swoją drogą reklamy bielizny są skierowane do kobiet, w tym tych siedzących w domu z dziećmi, one wieczorem często po prostu idą spać.

    I taka reklama nie zaszkodzi dziecku. W odróżnieniu od mnóstwa tych, gdzie kobiety są uprzedmiotowione i traktowane jako dodatek do produktu, np. samochodu. Czy w odróżnieniu od teledysków z "foczkami".

    Dodaj komentarz»
  • Maith
    Maith · 13-05-10 00:45 · do góry^

    A na marginesie, u mnie ten problematyczny fragment tekstu też wywołał zgrzyt. Myślę, że kształt to kształt, a w takich okolicznościach lepiej pisać o -traktowaniu w roli- wieszaka na bieliznę. Wtedy jest wszystko jasne.

    Niebieski aniołku, Twoja atrakcyjność nie jest mierzona centymetrami, więc nic się nie martw :) Na zły humor zawsze można obejrzeć np. jakiś fajny film z Kate Hudson, która zwykle gra seksowne i pewne siebie dziewczyny, a też ma mały biust :)

    Dodaj komentarz»
  • magdus
    magdus · 13-05-10 08:14 · do góry^

    albo z Keirą Knightley ;) która, według mnie, staje się coraz lepszą aktorką ;) i dla mnie ona jest dobrym przykładem może nie tyle "masy" ciała, co jego kształtów tak przeciętnie ujmując :) zawsze mówi w wywiadach, że woli siebie od pasa w dół ;) ale dzięki strojom może troszkę zrównoważyć swoją sylwetkę ;)

    Dodaj komentarz»
  • alladyna
    alladyna · 13-05-10 09:46 · do góry^

    A zwróciłyście uwagę, jak fatalnie "dobrany" stanik ma ta pani w jednym z ujęć? Konkretnie ten różowy. http://www.aukcjoner.pl/gallery/00242... W TV nikt tego nie zauważy, bo za szybko miga ten obrazek, ale na Youtube można sobie zatrzymać...;p

    Dodaj komentarz»
  • zuzia
    zuzia · 13-05-10 09:53 · do góry^

    z tą "prawdziwą" kobiecością tak naprawde chyba nam wszystkim chodzi o to, ze na tej reklamie modelka (niezależnie od rozmiaru) nie wyglada jak po interwencji masy chirurgów i stada fanatyków PhotoShopa :-)
    Jest "realna". Bardziej czy mniej zblizona do tego jak same wyglądamy, ale "zwykła", taka jaką mogłybysmy spotkac na ulicy czy w sklepie...

    Dodaj komentarz»
  • elftherini
    elftherini · 13-05-10 10:12 · do góry^

    Mi reklama się bardzo spodobała i nie widzę w niej nic nieprzyzwoitego. Skoro nagość może reklamować praktycznie każdy produkt, to bieliznę tym bardziej.

    Co do wieszaków. Powiem coś co może będzie dziwne na tym forum ale wychudzone modelki to też prawdziwe kobiety. Ok mają inną sylwetkę - bardziej chłopięcą (ale przecież promujemy różnorodność i wszystkie kobiety są piękne, tak? No a naturalnie szerokich kości biodrowych by nie odchudziły czyli ich zarys sylwetki jako tako się nie zmienił) oraz są wychudzone ale to kobiety. Prawdziwe. Niezależnie od tego jak wyglądają i jakie wywołują emocje.
    Wg mnie są wręcz prawdziwsze od aktorek o "kobiecych kształtach" (utożsamianie tego zwrotu z jedna sylwetką jest dla mnie zgrzytem), które mają w sobie tonę silikonu, makijażu, botoksu i co tam jeszcze sobie wszczepiają/usuwają/poprawiają.

    Dodaj komentarz»
  • felisdomestica
    felisdomestica · 13-05-10 11:23 · do góry^

    elftherini, problem z wychudzonymi modelkami jest zdrowotny raczej niż estetyczny. Nikt nie mówi, że nie są kobietami! Trzeba pamiętać, jakim kosztem utrzymują swoje figury. Często nie jest to naturalna szczupłość tylko skutek straszliwych wyrzeczeń. Nie ma to nic wspólnego z naturalnością.
    Apropos tej modelki, mam podejrzenie o to, że miała liposukcję na brzuszku :-). Naturalnie krągłe osoby rzadko miewaja tak płaskie brzuchy.

    Dodaj komentarz»
  • elftherini
    elftherini · 13-05-10 11:30 · do góry^

    felisdomestica: ale generalnie są stawiane w opozycji do "prawdziwych kobiet" bo są chude. Ja tylko zwracam uwagę, że to też kobiety i nazywanie ich wieszakami (ich jako osób, nie jako ich pracę) jest też trochę nie fair. A niestety często słyszy się takie określenie. Według mnie jest to bardzo niefajne :(

    Dodaj komentarz»
  • felisdomestica
    felisdomestica · 13-05-10 13:55 · do góry^

    Mnie nigdy nie przyszłoby do głowy odmawiać im kobiecości. Gdzie sie spotyka takie opinie? Nigdy nie spotkałam z tezą że kobiety smukłe i szczupłe są mało kobiece. Nawet skrajnie wyniszczone anoreksją kobiety przecież kobietami być nie przestają...Natomiast uważam, że należy dążyć do usunięcia takich zagłodzonych modelek z wybiegów - bo promują niezdrowy styl życia, mają szkodliwy wpływ na młode dziewczyny i kobiety. One naprawdę nie są naturalnie aż tak szczupłe. To ich managerowie liczą im każdy listek sałaty.

    No i należałoby przede wszystkim zdefiniować kobiecość. Generalnie utożsamianie kobiecości z ciałem (biustem na przykład) jest chyba nieporozumieniem. Bo w tym sensie amazonki przestają być kobietami? Takie podejście sprowadza nas do roli kawałka mięsa.

    Tak jak sobie czytam balkonetkę tak zauważam, że wśród szczupłych małobiuściastych dziewczyn często pokutuje jakiś kompleks na punkcie własnej figury. Że niby niekobieca. Całkiem niepotrzebnie bo ze swoimi drobnymi rozmiarami naprawdę macie mnóstwo kobiecego wdzięku.
    Zresztą nie przejmujcie się. Po czterdziestce nabierzecie krągłości i jeszcze będziecie kląć z tego powodu :-).

    Dodaj komentarz»
  • ZamiraDrakasha
    ZamiraDrakasha · 13-05-10 14:39 · do góry^

    pełna zgoda felisdomestica: kobiecość to stan umysłu nie ciała a pięknym i seksownym można być z każdym ciałem tylko samej trzeba uwierzyć w to, że ono jest piękne. Anyway wszystko rozbija się o psychikę

    Dodaj komentarz»
  • niebieski_aniolek
    niebieski_aniolek · 13-05-10 15:11 · do góry^

    Same dajemy sobą manipulować. Najpierw wszystkie media trąbiły o odchudzaniu, bo na piedestał postawiono taki a nie inny ideał piękna. Teraz znowu mówi się o "kobiecych kształtach, tym samym ostro krytykując chudość. Rzucamy się z jednej skrajności w drugą, pogłębiając tylko pierwotne założenia wchodzącego trendu (cudownie wykpiła to Szymborska w wierszu "Kobiety Rubensa").
    Jednym pasuje trochę więcej ciałka, inne wglądają z nim po prostu koszmarnie i tak samo jest w drugą stronę. Nie dajmy się zwariować kobietki.

    Dodaj komentarz»
  • Marina
    Marina · 13-05-10 15:24 · do góry^

    "Kobiece kształty" to chyba najbardziej irytujący termin jakim obrzucają nas media. Rzeczywiście głosi się wszem i wobec powrót "kobiecych kształtów" tylko zwrócmy uwagę, że za tym pojęciem kryje się najczęściej kobieta w romiarze 34 z biuste niemiłosiernie pościskanym za mały stanikiem. Niby modelki VS mają kobiece kształty. Gdzie pytam się? Tak naprawdę to utarł się stereotyp, że są kobiece i nik nie zwraca juz uwagi, że mają na wierzchu kości a na klatce piersiowej "sexy" buły. VS to jeden przykład ale moznaby je mnożyć - te aktorki, gwiazdki wszelakie, przecież one są zupełnie beztłuszczowe, a przeciwstawia się je tym niegdysiejszym chudym...

    Dodaj komentarz»
  • elftherini
    elftherini · 13-05-10 15:34 · do góry^

    felisdomestica: ja niestety spotykam się z takimi stwierdzeniami na każdym kroku.
    Ostatnio wszystko to niezdrowy styl życia - mcdonaldy, praca/szkoła przez ponad pół dnia, mało spania, otyłość itp. Zmiana modelek na większe powinna być jednym z kroków ku lepszemu ale nie jedynym.

    Marina: rozmiar 34 to rozmiar jak każdy inny.:) Jeśli ktoś jest ogólnie mały to 34 będzie dla niego ok i nie będzie wyglądał chudo. Nagonka na cyferki na metce (że 34 to chude) też mnie denerwuje.

    Dodaj komentarz»
  • Marina
    Marina · 13-05-10 15:38 · do góry^

    elftherini - ja tylko tak tytułem przykładu, może rzeczywiście stereotypowo. Z mojej strony nagonki nie będzie bo przez lata nosiłam 34 i tez mnie doprowadzało do szału komentowanie "o jaka ty chuda jesteś".

    Miałam na mysli to że dziś bierze się chudą modelkę i ściska jej piersi w za małym push-upie a potem nazywa to kobiecymi kształtami.

    Dodaj komentarz»
  • elftherini
    elftherini · 13-05-10 15:42 · do góry^

    Marina: wiem, że tylko przykład ale jednak powielany tak często, że zaczyna krążyć jako prawda. A to już jest kiepskie. Potem prosisz panią o rozmiar 34 w sklepie i patrzą jak na niewiadomoco.

    Dodaj komentarz»
  • magdus
    magdus · 14-05-10 08:52 · do góry^

    tak, kobietą kobiecą można być w każdym rozmiarze i w różnych kształtach :) jak już napisałam, noszę rozmiar 34 i za osobę wychudzoną się nie uważam. co innego gdybym miała z 10 cm więcej i dalej nosiłabym ten sam rozmiar ;)
    dla mnie kobiecość to raczej styl bycia niż wyglądu. oczywiście pomijam tu jawne skrajności, bo w kwestiach zdrowotnych nie przemawia do mnie ani kobiecość w wydaniu 175 cm wzrostu i 45 kg wagi, ani całkowicie przeciwstawny wizerunek ;) jednak to właśnie od sposobu "noszenia się" inni traktują nas za bardziej lub mniej kobiece. na pewno wynika to też z pewności i siebie, samoakceptacji i świadomości własnego ciała :)

    natomiast mnie także denerwuje to popadanie w skrajności w modzie na wygląd kobiecej sylwetki. na wybiegach albo wychudzone modelki, albo modelki w size plus. i o ile podoba mi się ta druga tendencja, to denerwuje mnie, że po środku pozostaje pustka. a co z dziewczynami, że tak je nazwę "normalnymi"? takimi za jakie ja siebie np uważam? czy już takie nie mają racji bytu? i tak właściwie to w którą stronę teraz powinnam się zwrócić? zapatrzyć się na modę skinny czy size plus? bo właśnie każdemu pasuje co innego i każda z nas ma prawo posiadacz gdzie niegdzie trochę tłuszczyku ;)

    Dodaj komentarz»
  • ZamiraDrakasha
    ZamiraDrakasha · 14-05-10 09:39 · do góry^

    ideałem byłoby "poszukujemy biodrzastych kobiet do reklamy biodrzastych spodni, poszukujemy dziewczyn z małym biustem do tego i tego, poszukujemy dziewczyn drobnych do itd. Prezentować kolekcję na realnych kobietac na których będzie leżeć i wiem, że skoro leży na drobnej to mnie brzuszek wyjdzie, jak na biodrzastej to kolekcja nie dla nie bo biodra mam raczej wąskie (względem sylwetki ofc)

    Dodaj komentarz»
  • AleksandraLM
    AleksandraLM · 14-05-10 10:57 · do góry^

    Elftherini, jasne ze rozmiar 34 jest rozmiarem jak kazdy inny... Problemem jest to ze jak zestawimy go ze wzrostem 175cm i wiecej to naprawde nie bedzie super dobrze - 34 przy wysokim wzroscie oznacza juz niedowage (a przeciez z tego co pamietam od dziewczyn na wybiegach nadal wymaga sie dosc wysokiego wzrostu, czy mze to sie zmienilo?) I ile jest pewna ilosc dziewczyn niezaleznie od wzrostu ktora ten rozmiar ma poniekad "naturalnie" bo np ma szybka przemiane materii i moze jesc co chce i ile chce i nadal jest szczupla, to w duzej ilosci przypadkow rozmiar 34 jest okupowany restrykcyjnymi dietami tudziez bulimia lub anoreksja...

    Dodaj komentarz»
  • nuova
    nuova · 14-05-10 18:15 · do góry^

    Z tym, że rozmiar 34 to jest najnormalniejszy na świecie rozmiar XS i modelki wcale takich rozmiarów nie noszą. One zwykle mają ciuchy w rozmiarze 0, czyli 32, co odpowiada wymiarom mniej więcej 79-56-81.

    Dodaj komentarz»
  • elftherini
    elftherini · 14-05-10 18:24 · do góry^

    Nouva: a widziałaś gdzieś XS pasujące na 60 cm w talii (bo tak by mniej więcej wynikało z wymiarów, które podajesz dla 32)? Możemy sobie gdybać, który rozmiar na kogo. Tylko wypadałoby wziąć jeszcze poprawkę, że uczciwą 34 jest już bardzo ciężko znaleźć. Jakoś dziwnie te rozmiary rosną... Przytyłam 5 kg a XS ze sklepów wiszą na mnie bardziej niż wcześniej. Magia jakaś, czy co:P
    Jak dla mnie podane przez Ciebie wymiary, też nie świadczyłyby o wychudzeniu. Wystarczyłoby żeby dziewczyna miała mniej niż 160 cm, mały biust i drobną budowę.:)

    Dodaj komentarz»
  • kindafunny
    kindafunny · 14-05-10 18:27 · do góry^

    większośc modelek ma jednak wymiary około 83-61-86, więc 34 :)

    (wiem, bo kiedyś przez pół godziny śledziłam przegląd top modelek na jakimś tiwi faszyn i takie wymiary ustaliłam jako średnią i w przybliżeniu medianę)

    Dodaj komentarz»
  • kindafunny
    kindafunny · 14-05-10 18:28 · do góry^

    no ale modelki mają powyżej 175 cm.

    Dodaj komentarz»
  • nuova
    nuova · 14-05-10 18:34 · do góry^

    elftherini: Wiesz, masz rację. W takim orsayu XS jest chyba dla kogoś, kto normalnie nosi M, bo ja z moimi wymiarami (88-63-88) i skromnymi 162cm wzrostu nie jestem chuda, a urocze 34 wisi na mnie jak na wieszaku :) No i fakt, że większość modelek jednak ma te ósemki w pierwszym i trzecim wymiarze.

    Btw. też przytyłam 5kg :)

    Dodaj komentarz»
  • kindafunny
    kindafunny · 14-05-10 18:40 · do góry^

    Osraj rządzi:) mam tam 38 ze stówą w biodrach, a jedne spodnie stamtąd noszę nawet 36 (sic!)

    Dodaj komentarz»
  • elftherini
    elftherini · 14-05-10 18:41 · do góry^

    nuova: orsay jeszcze jakoś się trzyma z niektórymi ciuchami. Tj jedna mierzona 34 może ledwie mieścić mój mały biust a druga mierzona tego samego dnia odstawać wszędzie. Czyli są szanse coś znaleźć. Ale firmy typu Hexeline, Promod, te takie nie dla nastolatek (a przez to z ludzkimi ciuchami) to jest porażka. Sukienka 34 pomieściłaby kogoś kto normalnie nosi coś koło M/L (wnioskuję po tym, że jedyne co w miarę leżało to część biodrowa).
    No mnie te 5 kg nie cieszy. Ale po maturach będzie dużo czasu żeby coś z nimi zrobić:D

    Dodaj komentarz»
  • elftherini
    elftherini · 14-05-10 18:45 · do góry^

    kindafunny: Powiem brutalnie:) Większe rozmiarowo (tj "metkowo", nie że ogólnie duże. Generalnie ktoś noszący rozmiar ~38) osoby są może mile połechtane mniejszą cyferką czy coś ale ja nie mam przez to w czym chodzić, bo większość jest za duża. Jak dla mnie to w paskudną stronę to idzie:P

    Dodaj komentarz»
  • megane
    megane · 14-05-10 18:45 · do góry^

    Magduś - gdzie Ty widziałaś tą "skrajność" SIZE PLUS? Przecież wg mediów/agencji modelek SIZE PLUS to jest rozmiar 38! Jeśli to jest skrajność, to rozmiar 42 wychodzi na chorobową otyłość.
    Ja nie wiem, może to kwestia miejsca zamieszkania, bo nigdy nie widziałam krzywego spojrzenia na to, że ktoś szuka rozmiaru 34 - zresztą w 90% sklepów dostępne są XS i S. Za to zapytanie w typowej sieciówce o ponad 38 jest kilka lat temu zawsze kończyło się kłopotliwym uśmiechem sprzedawczyni. ;|
    W ogóle ja nie widzę żadnej MODY na size plus. Może gdzieś się rzuca takimi sloganami, ale ja nic takiego nie obserwuję. Nigdy nie słyszałam w mediach nic ponad sporadyczne samoakceptacyjne banały (w stylu - masz odstający brzuszek, nauczymy Cię go tuszować do momentu kiedy nie schudniesz), albo prezentowanie np. mody "plus size" na wychudzonych kobietach. To, że teraz raz na jakiś czas w mediach mignie powyżej 38 to nie jest żadna moda, dalej tych chudych jest 98%. Że już nie wspomnie o nachalnej reklamie środków odchudzających [które są często niebezpieczne dla zdrowia] i ogólnej propagandzie bycia FIT - fit czyli szczupłym, a nie wysportowanym.
    Poza tym rozejrzyjmy się - jest cała masa, szczególnie młodych dziewczynek, nastolatek, które są przeraźliwie odchudzone. Za moich czasów na 25 dziewczynek w klasie była jedna, maksymalnie dwie bardzo szczupłe - genetycznie. Teraz wśród 13-15 latek to już co druga. Owszem, jest też więcej takich przy kości, ob niezdrowy tryb życia zbiera żniwo, i kilka pośrodku, ale przeważają chudzielce.
    Jak już mówiłam - ja nie odbieram szczupłym kobietom kobiecości. Ale nie zgadzam się na lansowanie rozmiaru 32 jako ideału, na którym wzorują się dzieciaki a dziewczyny po 20stce wpadają w kompleksy. Jak oglądam zdjęcia niektórych modelek to uważam, że są totalnie niesmaczne i wręcz nieetyczne, i naprawdę odstrasza mnie to np. od oglądania pokazów mody. Nie ma co się obruszać na słowo "wieszak", bo normalna modelka właśnie takim ruchomym wieszakiem ma być z założenia.

    Z tego co czytałam modelki miewają rozmiar nawet 36, te najwyższe szczególnie. Zdarzają się szersze biodra [chyba Agyness Deyn ma 86 cm?], ale biusty najczęściej nie istnieją. Pomiajać kilka % dziewczyn, które naturalnie mają małe piersi, jak bardzo trzeba się odchudzić żeby mieć płasko na klacie.

    Dodaj komentarz»
  • elftherini
    elftherini · 14-05-10 18:47 · do góry^

    I znowu kiepsko napisałam. Nie miałam na myśli, że rozmiar 38 jest duży. Chodziło mi o osoby, które noszą taki rozmiar, że w razie czego wzięcie mniejszego nie sprawia problemu:)

    Dodaj komentarz»
  • elftherini
    elftherini · 14-05-10 18:54 · do góry^

    Megane: no ja nie wiem gdzie ty widujesz te wychudzone dziewczyny, bo ja chodząc do gimnazjum i liceum widziałam normalne osoby. Nawet z przewagą tych przy górnej granicy wagi a nie dolnej. Wychudzone to były jakieś jednostki.

    Dodaj komentarz»
  • megane
    megane · 14-05-10 18:57 · do góry^

    To ja już nie wiem... Widuje takie non stop. Nie jest łatwo zaskoczyć, ale choćby u mnie na uczelni roi się od takich, że patrzę i nie wierzę. To tylko ja?

    Dodaj komentarz»
  • niebieski_aniolek
    niebieski_aniolek · 14-05-10 19:29 · do góry^

    A ja znów powiem to samo: wszystko zależy od budowy. Teraz zgorszę panie, jeśli można. Moje wymiary to 84-62-87. A wzrostu mam 173cm. Ważę jakieś 55kg (ale sporo to masa mięśniowa, bo po ciąży, kiedy nic nie robiłam- 49). Nie jestem na nic chora, jem dużo i nie do końca zdrowo, bo lubię. Ćwiczę po to, by ważyć trochę więcej niż zwykle, bo tylko tak przybywa mi kg. Nie jestem kościsto-chuda i nie wyglądam jak anorektyczka, o ile się jakoś nienaturalnie nie wyginam albo nie wciągam maksymalnie powietrza, żeber mi nie widać. A wszystko przez to, że mam bardzo delikatną budowę ciała i bardzo długie nogi. Jakbym miała krótsze, to pewnie nikogo by moje proporcje nie dziwiły. A rozmiarom nie wierzę, bo zdarza się, że muszę kupić XS (dla eXtreme Skinny;P) bo wszystko inne jest po prostu za duże.Zdarza się też, że nie mogę się w XS dopiąć. Myślę więc, że dyskutowanie o rozmiarach/wymiarach- wzroście jest bez sensu.

    Dodaj komentarz»
  • pierwszalitera
    pierwszalitera · 14-05-10 19:36 · do góry^

    Dziewczyny, wy nie porównujcie to rozmiarów z jakiś takim orsayów, bo to nie są standardy. Proponuję wejść do butiku sprzedającego Pradę, Chanel, albo innego dezajnera, tam rozmiar 34 oznacza rozmiar 34, a nie upiększone 38, a ja z moją setką w biodrach, którą w H&M pakuję jeszcze w rozmiar 38-40 pewnie placuję się tam przy 44 i jestem size plus. A mój BMI nie przekracza nawet 22, czyli jest idealny. Nie wolno zapominać, że kamera dodaje modelkom jeszcze kilka kilogramów, więc są one w większości naprawdę chude. I nie chodzi tu o to, by odmawiać naturalnemu rozmiarowi 34 kobiecości, tylko o pewną nadreprezentację tego rozmiaru w mediach. Tylko niewielki odsetek kobiet może w dorosłym wieku pochwalić się takim rozmiarem, a media przedstawiają nam, jakby był to całkiem normalny stan, a wszystko powyżej chodziło kanałami. Dlatego "prawdziwe" kobiety, czyli te należące do normalno-wymiarowej większości, mogę czuć się czasem dyskryminowane. Sama nosiłam 20 lat temu rozmiar 34, taki z ósemkami w biuście i biodrach, wiem, że wygląda się wtedy przy przeciętnej kobiecie bardzo, bardzo szczupło i naprawdę nie ma się co denerwować, że jest to rozmiar, który ekspedientki w przeciętnym domu towarowym, z przeciętnym asortymentem wprowadza w lekką irytację.

    Dodaj komentarz»
  • elftherini
    elftherini · 14-05-10 20:08 · do góry^

    pierwszalitero: my nie twierdzimy, że to standardy:) Tylko jest faktem, że ubrania w sieciówkach robią się większe, a jednak większość osób kupuje tam. No i orsay jest tu tylko przykładem:) Niestety nie stać mnie na marki, które rozmiarów się trzymają a, o których tu piszesz(ostatnio nawet United Colors of Benneton jest nie na moją kieszeń, a rozmiary były całkiem całkiem)- może kiedyś.
    To czepianie się rozmiaru powinno być chociaż trochę zrozumiałe gdy uogólnia się, że rozmiar 34 to chude, anorektyczne i niekobiece. Bo mówiąc to tworzy się pewien stereotyp. I potem nikt nie patrzy na wzrost i budowę tylko dalej jak osioł - 34 to chude...

    Dodaj komentarz»
  • pierwszalitera
    pierwszalitera · 14-05-10 20:50 · do góry^

    @elftherini: A co za różnica jaki numerkowy rozmiar nosisz? Przecież na czole nie ma się tego wypisanym. Ja generalnie i tak wycinam metki z moich ciuchów, bo mnie gryzą, a czasem na wielorozmiarówkowych ciuchach, takich gdzie masz rozmiar europejski, francuski, brytyjski itd, to i tak się gubię. Przymierzam, co akurat wisi i wygląda pasująco, a potem proszę ekspedientkę o mniejsze, albo większe. Rozmiar to przecież tylko konwencja. Przy rozmiarze 34 można wyglądać też i zdrowo i anorektycznie. Jeżeli czujesz się podejrzewana o anoreksję i percepcja rozmiaru jest ci tak ważna, to mów wszystkim, że nosisz 36. ;-) A że nie znajdujesz pasujących ciuchów? Cóż, znam ten ból, kiedyś było jeszcze gorzej, ale bierz to pozytwnie. Jesteś szczupła, wiele ci tego pewnie zazdrości. Możesz też jeszcze przytyć, patrząc na historię rozwoju mojej wagi, nie ma co się zamartwiać, życie nie kończy się po 20-tce, a jeden dwa, rozmiary to nie jest aż taki problem, więc trochę cierpliwości. ;-) Poza tym trochę tańsze od Bennetona jest Mango, oni też mają małe rozmiary. A stoiska dziecinne wcale nie są też takie złe. Ostatnio kupowałam tam ciuszki dla znajomej dziesięciolatki i muszę powiedzieć, że cała masa ciuszków wygląda bardzo dorośle i fajnie. W odpowiedniej stylizacji absolutnie nikt nie zauważy, że to nie dla "dorosłych".

    Dodaj komentarz»
  • elftherini
    elftherini · 14-05-10 20:59 · do góry^

    pierwszalitera: Jasne, obojętnie jaki. Tylko jeśli kiedyś nosiłam 34 to teraz nie mam już na co mniej spadać. Bo 32 w sklepach jest jak na lekarstwo. Niektóre w ogóle nie mają. Dlatego muszę przebierać szukając faktycznych 34. I jak pisałam - raz się udaje a raz wisi to i odstaje. To jest problemem z zawyżaniem rozmiarówki.
    Niestety ale stylizacje z myszką miki są nie dla mnie. W zasadzie szukam czarnych/czerwonych t-shirtów koniecznie z dekoltem, bo biust jest jedyną częścią ciała, którą mogę się pochwalić:) Sklepy dziecięce mi tego nie dadzą (mam młodszą siostrę - wiem mniej więcej co można kupić).

    Dodaj komentarz»
  • squirrell
    squirrell · 14-05-10 22:08 · do góry^

    Czytam, czytam i oczom nie wierzę. Osoba o wzroście 175 (matko, cóż za gigantka w ogóle mogłaby mieć tyle wzrostu, toż to już choroba), to według Was osoba tak skrajnie wysoka, że rozmiar 34 u niej wygląda karykaturalnie? Poza tym, szczupła i wyższa niż 168 kobieta ma jeszcze większy problem z kupieniem ubrań niż szczupła i niska, ponieważ dochodzi problem "zakrótkości", zarówno ogólnej jak i rękawów. Myślicie tym samym szablonem, co producenci odzieży - wraz ze wzrostem rośnie też nasza objętość, czyli im ktoś wyższy tym go więcej. A tu guzik prawda, dla przykładu, ja mam 172 i jestem drobnej budowy.

    Dodaj komentarz»
  • elftherini
    elftherini · 14-05-10 22:13 · do góry^

    Squirrell: 160 też ma problem z za krótkimi koszulkami. Oni szyją na nikogo.
    A 170-175 cm to mój ideał wzrostu...:) I znam takie osoby, które w 34 nie wyglądają przy nim karykaturalnie.

    Dodaj komentarz»
  • magdus
    magdus · 14-05-10 22:21 · do góry^

    megane - ja mediów raczej nie oglądam, ale czytuję gazety, w których są relacje z pokazów mody z modelkami size plus, których rozmiary zaczynają się od 40 w górę :) więc to jest dla mnie size plus ;) a faktem jest, że s;ro modelek może i nosi rozmiar 0, ale teraz te rozmiarówki tak się zmieniają, że ja niedługo też nie będę miała co na siebie włożyć. i żeby to jeszcze było w ramach różnych sklepów! no ale jak mierzę w jednym sklepie dwie pary spodni i w jedno 34 wchodzę bez problemu, a w drugie się wciskam (lub na mnie wiszą), to coś już jest nie tak :/ niedługo zostanie mi tylko Tally Weijl, bo tam robią rozmiary XXS i 32 ;)

    Dodaj komentarz»
  • magdus
    magdus · 14-05-10 22:36 · do góry^

    również się dołączam, że mimo swego niewielkiego wzrostu i gabarytów zmagam się z problemem nawet nie szczupłości ubrań, ale też ich długości...

    Dodaj komentarz»
  • megane
    megane · 14-05-10 23:58 · do góry^

    Magduś, ale gazety to nie media? ;) Powiem szczerze, że kobiecą prasę czytuję sporadycznie i też nigdy nie spotkałam się z jakimkolwiek 'pokazem mody plus size'. No ale jeśli tak mówisz, to wierzę na słowo. Biorąc pod uwagę TV, i np. prezenterów 'na topie' to przychodzi mi do głowy tylko jedna plus-size'owa osoba, dorota welman. Więcej 'nieidealnych' nie uświadczysz.
    W ogóle to nie rozumiem, co w tym takiego kontrowersyjnego, że piszę [zresztą nie tylko ja] że w mediach z każdej strony atakuje się nas anorektycznymi ciałami modelek. Czy ktokolwiek stwierdził, że nie można być chudym? Czy była gdzieś kiedyś kampania dla kobiet w rozmiarze 32 pod hasłem 'nabierz ciała bo jak stajesz bokiem to znikasz'? A osoba, nawet nie z nadwagą, ale właśnie 'plus size' czyli 38+ co chwile słyszy, że powinna coś ze sobą zrobić, zadbać o siebie, zrzucić wałeczki, zmieścić się w mniejszy rozmiar bla bla bla. Więc problem jest zupełnie innej natury, powiedziałabym że panuje społeczne przekonanie że 'za chudym być nie można'.
    Nie poddaję w wątpliwość, że można mieć 175 wzrostu i ważyć 50 kg bez głodówki czy diety. Ale nie wmawiajcie mi, że jak ktoś przy tym wzroście nosi rozmiar 34 to 'niekoniecznie jest chudy'. A jaki? :O

    Nie wiem jaki jest sens tej licytacji kto jak małego rozmiaru znaleźć na siebie nie może, bo jak balkonetka długa i szeroka tysiące razy przewijał się wątek, że KAŻDEJ z nas trudno się ubrać. Niezależnie czy nosi 34 czy 38 czy 42.
    Czemu akurat w najszczuplejszych takie przekonanie, że sieciówki je najbardziej dyskryminują? Ten temat podnoszony jest w kółko, jakby faktycznie to był największy problem. Dziwne, że praktycznie nie narzekają osoby które faktycznie w rozmiarówce do 42 się nie mieszczą i nigdy nic w 'normalnym' sklepie nie mogą kupić.

    Dodaj komentarz»
  • elftherini
    elftherini · 15-05-10 00:04 · do góry^

    Megane: może dlatego, że tak jak u tych większych - kończy się po prostu rozmiarówka? I właściwie powoli zaczynamy mieć ten sam problem - brak rozmiarów.

    Dodaj komentarz»
  • elftherini
    elftherini · 15-05-10 00:06 · do góry^

    Wg Wikipedii prasa to też media (środki masowego przekazu), tak nawiasem:)

    Dodaj komentarz»
  • squirrell
    squirrell · 15-05-10 00:27 · do góry^

    "Nie poddaję w wątpliwość, że można mieć 175 wzrostu i ważyć 50 kg bez głodówki czy diety. Ale nie wmawiajcie mi, że jak ktoś przy tym wzroście nosi rozmiar 34 to 'niekoniecznie jest chudy'. A jaki? "
    Drobnej budowy.

    Dodaj komentarz»
  • squirrell
    squirrell · 15-05-10 00:29 · do góry^

    Chociaż może nie, 175 i 50 kilogramów to już przesada, ale dla przykładu, moja waga i wzrost - 172 i 54 kg, z natury, bez diet, rzecz jasna. A chuda nie jestem, szczupła, owszem.

    Dodaj komentarz»
  • pierwszalitera
    pierwszalitera · 15-05-10 00:47 · do góry^

    @squirrell: No już dobrze, jesteś z natury szczupłą laską, masz figurę modelki, pewnie jesteś zadowolona z siebie i nie obchodzi cię, co ktoś tam o tobie myśli. ;-) Fajnie. Ale twój typ sylwetki nie musi być wzorem dla innych, nie wszystkim się podoba i nie dla każdego jest zdrowy, dlatego można bronić się przed terrorem przesadnej szczupłości na okładkach magazynów. Ja też byłam z natury bardzo drobna i szczupła, przy 168 ważyłam 50kg. Często marzłam, nie miałam wiele siły i miałam problemy z cyklem. Wszystko się poprawiło, gdy przybrałam na wadze, więc nawet nie marzy mi się teraz powrót do wymiarów 86-63-89. Absolutnie żadnych ambicji. Dzisiaj wiem, że byłam za chuda.

    Dodaj komentarz»
  • megane
    megane · 15-05-10 00:56 · do góry^

    elftherini - hm, to była lekka ironia :D o mediach. ;)
    squirrell - bardzo cienka granica. Dlaczego 175 i 50 jest przesadą a 172 i 54 jest ok? To wszystko kwestie umowne, nie chodzi o metki, liczby, wartości bmi itp. Jeśli przeszkadza Ci kwestia nazewnictwa, to możemy mówić 'szczupła' 'drobnej budowy' itp. ale to w zasadzie synonimy w tym przypadku. Nie wydaje mi się, że nazwanie kogoś chudym samo z siebie ma pejoratywny wydźwięk.

    Dodaj komentarz»
  • elftherini
    elftherini · 15-05-10 01:00 · do góry^

    Megane: a to sorry, po 4 maturze z chemii z rzędu już ironii nie wyczułam:D

    Dodaj komentarz»
  • megane
    megane · 15-05-10 01:06 · do góry^

    Grunt żeby w czasie matur ogarniać, teraz to masz wybaczone :D

    Dodaj komentarz»
  • squirrell
    squirrell · 15-05-10 10:28 · do góry^

    "Dlaczego 175 i 50 jest przesadą a 172 i 54 jest ok?" Bo te wymiary i waga są odwrotnie proporcjonalnie większe, czyli procentowo dają wagę bliższą prawidłowej.
    pierwszalitero, dla twojej wiadomości, bardzo chciałabym przytyć, ale nie dam rady i nie jestem zadowolona z siebie. Szczerze mówiąc, mam nawet kompleksy a tym tle.
    Mam taką wagę uwarunkowaną genetycznie i jest ona jak najbardziej normalna, wbrew temu, co mówisz. Ale cóż, już wcześniej, czytając balkonetkę, zauważyłam, że przodujesz w pseudomądrościach ;] Oczywiście, może Ci się nie podobać, ale wypraszam sobie mówienie, że jest nienormalna.

    Dodaj komentarz»
  • squirrell
    squirrell · 15-05-10 10:30 · do góry^

    Nazywanie kogoś "chudym" ma wydźwięk taki sam, jak nazywanie kogoś "grubym".

    Dodaj komentarz»
  • kindafunny
    kindafunny · 15-05-10 10:34 · do góry^

    Squirrel, Pierwszalitera nie powiedziała, że Twoja waga nie jest zdrowa, tylko ze jak ONA była chuda, nie była zdrowa.
    :)

    Miałam w życiu kilka grubych koleżanek, wszystkie same używały tego słowa. To kwiestia dystansu do siebie. Sama mówisz, że masz problem z akceptacją swojej sylwetki, może dlatego bierzesz do siebie to, co tu mówimy. A nikt Cię nie atakuje.

    Pozdrawiam ciepło :)

    Dodaj komentarz»
  • regula_przekory
    regula_przekory · 15-05-10 10:41 · do góry^

    elftherini - wytłumacz mi jedno - czemu chcesz zrzucać te swoje 5kg skoro narzekasz, że masz problem z kupieniem ubrań? Skoro teraz jest problem to później będzie jeszcze większy.

    Dodaj komentarz»
  • squirrell
    squirrell · 15-05-10 10:42 · do góry^

    Owszem, nikt mnie nie atakuje. Wszyscy natomiast atakują szczupłość, jako jakąś anomalię i coś niezdrowego, brzydkiego i coś, co nie ma prawa istnieć. Więc jest oczywiste, że poniekąd czuję się dotknięta.

    Dodaj komentarz»
  • elftherini
    elftherini · 15-05-10 10:44 · do góry^

    reguła: Po pierwsze dlatego, że dobrze czułam się z tamtą wagą. Poza tym to nie ja mam się dopasować do ubrań, tylko ubrania do mnie. To tak jakby powiedzieć biuściastej, że czemu lubi swój biust (a ja swoja dawną sylwetkę) skoro nie może kupić na niego staników w każdym sklepie. ;)

    Dodaj komentarz»
  • kindafunny
    kindafunny · 15-05-10 10:59 · do góry^

    atakujemy _wychudzenie_ jako coś nienormalnego, a także propomowanie wyłącznie jednego typu sylwetki, jako nienormalne.

    sama mam taką sylwetkę, że nawet jak bym ważyła 10 kilo mniej i miała bmi 21 (mam prawie 23), nie będę wyglądac szczupło. Bedę koszmarnie koścista, ale w dalszym ciągu "sporsza". I wyobraż sobie, że przez fakt, że wmawia się wszystkim dookoła, że tylko wąskie jest piękne, zdarza mi się mieć zły nastrój ze względu na sylwetkę! Bo udało się kulturze, mediom, wszczepić gdzieś w moją podświadomość, że naprawdę piękne jest inne niż ja!
    No i o to chodzi.

    Dodaj komentarz»
  • regula_przekory
    regula_przekory · 15-05-10 11:05 · do góry^

    elftherini - a wierzysz w Utopię, w której nie trzeba będzie dopasowywać się do ubrań? Bo ja nie ;)

    Dodaj komentarz»
  • kindafunny
    kindafunny · 15-05-10 11:09 · do góry^

    elftherini - poświęć się swojemu nowemu hobby - szyciu! :) Problemy znikną a i ubrania będziesz mieć oryginalne :) Do tego trzeba (wbrew pozorom) bardziej umysłu inżyniera a nie artysty :)

    Dodaj komentarz»
  • regula_przekory
    regula_przekory · 15-05-10 11:13 · do góry^

    A swoją drogą to mimo całej pracy, jaką LB wkłada w przekonanie kobiet, że ich sylwetki są fantastyczne, nadal gdyby stać mnie było na poprawienie sobie biustu to bym to zrobiła. Zwyczajnie łatwiej by mi było w życiu i tyle. Mogę sobie rzucać hasłami, że to ubrania są źle szyte, ale co z tego, skoro mierząc ciuchy widzę, że mając ze 4-7cm mniej w biuście dopinałabym się w koszule, które mi się podobają. BiuBiu sprawy nie załatwia, bo nie cierpię koszul z długim rękawem i bez kieszeni na biuście.

    Dodaj komentarz»
  • regula_przekory
    regula_przekory · 15-05-10 11:15 · do góry^

    I żeby uściślić - ja nadal uważam, że moja sylwetka jest ok i w zupełności normalna. Tak samo jak wszystkie inne, których BMI mieści się w normie. Ale nie łudzę się, że gdybym była dopasowana do rozmiarówki to nie byłoby mi lepiej. Pewnych rzeczy się po prostu nie zmieni i walki z wiatrakami po jakimś czasie się odechciewa.

    Dodaj komentarz»
  • elftherini
    elftherini · 15-05-10 11:20 · do góry^

    kindafunny: na razie szyje mi mama lub krawcowa:D Tylko t-shirtów mi nie da rady uszyć ani jedna ani druga niestety. Jakieś względy techniczne szycia bawełny/wiskozy.

    reguła: jeśli przybyłoby mi trochę w biuście to byłabym w ubraniowej utopii - Biubiu akurat trafia w moje ubraniowe gusta (no może gorzej z kolorami...). Poza tym jak można dopasować się do ubrań? Nie zmniejszę przecież biustu/zwiększę talii itp:)

    Dodaj komentarz»
  • regula_przekory
    regula_przekory · 15-05-10 11:26 · do góry^

    Ja bym była w stanie się dopasować mając kilka cm mniej w biuście. Wtedy idealnie leżałoby 38 i 40. A tak muszę chodzić na zgniłe kompromisy. Ja znam receptę dla siebie, nie oznacza to, że innym by to pasowało.

    Dodaj komentarz»
  • alladyna
    alladyna · 15-05-10 11:31 · do góry^

    Reguło, zamiast narzekać na te koszule i inwestować w operację piersi, łatwiej zastosować radę Kindafunny - nożyczki, igła i bawimy się w krawcową.;) O wiele taniej i mniej interwencyjnie niż operacja, no i wreszcie zdobędziesz ubrania, które Ci się podobają.

    Swoją drogą, odnośnie do dyskusji o ideałach sylwetki - wdałam się ostatnio w dyskusję na temat afrykańskich konkursów Miss Lolo. (Dyskusję można znaleźć na Goldenline.pl w grupie Kobiety). Wątek był rozpoczęty przez przystojnego, muskularnego mężczyznę, który kocha takie kształtne panie... i pyta, dlaczego u nas lansuje się ideał szczypiorka, a kształtne kobiety wstydzą się swoich kształtów. Wg mnie taki ideał w Europie zaczął się wraz z chrześcijaństwem, ideałami ascetycznymi, że niewstrzemięźliwy (w tym obżartuch) do nieba nie pójdzie itp., plus chudość i zwiewność były w tym sensie "lepsze", bo były oznaką wysublimowania, arystokracji, szlachectwa. Pełne kobiety i rubaszność kojarzyły się z wiochą, złymi cechami charakteru (zob. grzechy główne + rozwiązłość seksualna, tak!) itp.
    Niby teraz żyjemy w innych czasach, ale wielowiekowe ideały zostały i wciąż są aktualne. Co widać po oburzeniu na tę reklamę, w której kobieta kształtna, seksowna jest traktowana z oburzeniem - bo niby wyuzdanie i obraza obyczajów.;/

    Dodaj komentarz»
  • elftherini
    elftherini · 15-05-10 11:46 · do góry^

    Alladyna: z drugiej strony jako społeczeństwo, które nie cierpi głodu faworyzujemy szczupłą sylwetkę. I to w sumie naturalne. Tam gdzie był głód, ideałem były osoby wręcz grube (bo są w stanie się wyżywić, rodzić dzieci itp).
    Robiłam kiedyś pracę o sylwetkach kobiet, co prawda w sztuce ale po astetycznym średniowieczu był chociażby barok (uchh i rubensowskie koszmarki). Czyli ten argument z chrześcijaństwem musiałby się utrzymywać przez wieki a raczej tak nie było...

    Nie macie wrażenia, że walczycie z wiatrakami? Tj o pokazywanie normalnych sylwetek? Sądzicie, że nagle zmieni się pogląd społeczeństwa na szczupłość i to co jest "normą", że nagle wszyscy polubią swój cellulit i rozstępy?

    Dodaj komentarz»
  • megane
    megane · 15-05-10 13:03 · do góry^

    Elftherini - jakby z tym nie walczyć to modelki zaczną masowo padać z wygłodzenia przed pokazami, bo w końcu ktoś wylansuje rozmiar -4 jako kanon piękna.

    W ogóle gdzie tu "naturalność", że jak nie brakuje nam jedzenia to preferujemy "wygłodzenie"? Tu nie ma żadnego logicznego powiązania.
    Np w krajach afrykańskich, gdzie nie ma już głodu (Afryka to nie tylko skrajna bieda) też nie ma takiego parcia na szczupłość. Ani w muzułmańskiej kulturze, ani indyjskiej, również w ameryce łacińskiej. Włosi, Szwedzi czy Francuzi też na głód nie cierpią, a jednak panuje o wiele głębsza akceptacja różnego typu sylwetek. Zresztą nigdzie na zachodzie nie promuje się jednego określonego typu sylwetek i nie uznaje się bezpośredniego powiązania wagi z wartością człowieka. Za to taki np. boom na szczupłość i "idealną" sylwetkę panuje w biednych krajach, jak np. Ukraina. I to ma bardzo przykre podłoże [bynajmniej nie ma związku z głodem].
    Czemu piszę tyle o innych krajach - nie dlatego, że polska jest BE [chociaż jest], ale dlatego że wyraźnie widać że ten trend jest wynikiem naszej skłonności do poddawania się manipulacji.

    Squirrell - dla osoby, która pogodzona jest z faktem swojej "grubości" bądź "chudości" te określenia nie mają żadnego wydźwięku.

    Dodaj komentarz»
  • pierwszalitera
    pierwszalitera · 15-05-10 13:21 · do góry^

    @elftherini: A kto powiedział, że waga w normie, to cellulit i rozstępy? Ja nie odpowiadam modelowym wymiarom, ale nie mam nigdzie rozstępów, a cellulit mam minimalny, co u kobiety powyżej 40-tki jest już chyba dozwolone. ;-) Natomiast widziałam całą masę młodych szczuplaków z cellulitem, bo intensywne odchudzanie prowadzi do wiotczenia skóry i szybszego uwiadaczniania się tej charakterystyki kobiecego ciała. Cellulit wcale nie zniknie gdy schudniemy 5kg, a może stać się nawet jeszcze gorszy. Na pewno zauważyłaś, że wiele modelek to bardzo młodziutkie dziewczyny, u których natura nie zdążyła narobić jeszcze szkód, ale po przekroczeniu jakiejś tam magicznej granicy dwudziestu kilku lat ciała wielu z nich, pomimo chudości, nie nadają się już do tego zawodu, więc zastępowane są innymi chudymi 18-latkami. Nawet modelka Hedi Klum podczas telewizyjnego castingu na modelki, powiedziała, że dziewczęta sę śliczne i mają ładne ciała, ale są takie miękkie i jeżeli chcą dłużej pracować w tym zawodzie, to muszą zdyscyplinowanie się usportawiać. To nie szczupłość robi ładne ciało. A tak jak już napisałam, życie kobiety nie kończy się po 20-tce i dla wielu akurat "wykluta z jajka" nastolatka nie jest wzorem, z którym chce się ciągle porównywać. A tak w ogóle to mocno podejrzewam, że masz ciągoty w stronę anoreksji. Ktoś kto skarży się, że nie może znaleźć w sklepie pasującego na siebie rozmiaru zero i chce jeszcze schudnąć, ma moim zdaniem całkiem inny problem.

    @squirrell: Nie atakuję szczupłości, bo jak napisałam też byłam i moim zdaniem jeszcze jestem szczupła. Jestem też zdania, że pewna szczupłość lepiej do mnie pasuje, dlatego staram się trzymać moją figurę w rozmiarze 38-40. Ale nie jest to waga w okolicach BMI 18, którą prezentuje się nam jako ideał. I wiem, że można być z natury bardzo szczupłym, nie zapomnę docinków na temat moich nóg z nastoletniach czasów, ale wiem też, że wiele kobiet, które nie mają tego genetycznego szczęścia, cierpi z powodu swojej okrąglejszej, ale zupełnie normalnej i zdrowej sylwetki. Coś ci się tutaj chyba myli. To, że kobiety z rozmiarem 40-46 też chcą być doceniane w swojej kobiecości nie znaczy zaraz, że chcemy odwrócić sytuację i zacząć piętnować kobiety z rozmiarem 32-36. Słowo równouprawnienie jest ci chyba znane?

    Dodaj komentarz»
  • pierwszalitera
    pierwszalitera · 15-05-10 13:31 · do góry^

    @megane: To bardzo interesujące co napisałaś i masz w tym sporo racji. Chęć dopasowania się kobiet do panującego trendu ma sporo wspólnego z rolą kobiety w społeczeństwie. Tam gdzie najważniejszą wartością kobiety jest młodość, atrakcyjność i seksualna dyspozycja, presja jest silniejsza.

    Dodaj komentarz»
  • regula_przekory
    regula_przekory · 15-05-10 14:44 · do góry^

    alladyno, nie powiesz mi, że szycie własnoręczne jest łatwiejsze ;) Ja jestem osobą wyjątkowo wygodnicką i nie będę wyważać otwartych drzwi - jeśli podoba mi się to, co widzę w sieciówkach to czemu mam sobie szyć ubrania sama? Musiałabym się tego nauczyć od podstaw, zmarnować trochę materiału na początku... Nie, nie ;) Ja nie mam na to czasu i ochoty.

    Dodaj komentarz»
  • niebieski_aniolek
    niebieski_aniolek · 15-05-10 14:48 · do góry^

    *Squirrell, mam dokładnie tak samo. Poza tym nie ma się co kłócić, bo tak jak chuda grubej nie zrozumie, tak gruba chudej również. Skoro tak się już opisujemy to ok. Tylko zobaczcie, jak to wygląda i jak "miło" się wszystkim nagle robi.

    *Jak ktoś ma kłopoty ze zdrowiem będąc chudą, to znaczy że być taką nie powinna, bo jej organizm nie jest stworzony do takiej wagi. Jak ma kłopoty będąc grubą to znaczy dokładnie to samo.

    *Poza tym zaczęło się od tego, że termin "kobiece kształty" przypisano tylko i wyłącznie grubym, odmawiając go chudym, po czym się zaczęły ataki na chudość, oczywiście w imię obrony "kobiecych kształtów". Ja rozumiem, że ktoś może krytykować diety i ich wpływ na zdrowie. Ale dlaczego nikt nie pisze o konsekwencjach bycia grubym? Nadciśnienie, cukrzyca, choroby serca, zwiększone prawdopodobieństwo niewydolności krążeniowej itp., itd.... A BMI to straszna głupota, bo tak na prawdę mówi tyle, co określanie "noszę miseczkę D. Nie jesteśmy bowiem wszystkie identycznie zbudowane i stosunek waga- wzrost jest różny w zależności od poziomu nie tylko tkanki tłuszczowej, ale też mięśni, budowy szkieletu czy zatrzymanej wody (według tych wyliczeń kulturyści muszą chyba cierpieć na potworną otyłość).Poza tym co to jest "normalna budowa"? Czy też wylicza się ją jakimś schematem? Bo dla mnie to jest to względne. Dla jednych ta "normalna" może być już gruba, dla innych jeszcze chuda. Całe to gadanie jest więc bez sensu, bo chodziło tylko o to, żeby nie odmawiać chudym kobiecości.

    *Wiele chudych dziewczyn walczy o każdy kilogram, tak jak te grube walczą o ich stratę, więc może warto byłoby się zastanowić nad tym, co się mówi... To nie jest tak, że któraś z nas chce tu zabłysnąć mówiąc jaka to jest chudziutka. Mnie np. podobają się kobiety w typie Marilyn Monroe, ale przy mojej budowie jest to niemożliwe i uwierzcie, że zaakceptowanie tego jak wyglądam było dla mnie równie trudne i okupione ciężką pracą, jak dla niektórych kobiet zaakceptowanie swych "kobiecych kształtów".

    Dodaj komentarz»
  • nuova
    nuova · 15-05-10 14:58 · do góry^

    A ja bym bardzo chciała, żeby niektóre kobiety zrozumiały, że można być szczupłym z natury i nie wiąże się to z ŻADNĄ chorobą, ŻADNYMI dietami. Bo czasami naprawdę mam dość słuchania "idealnych" kobiet z dużymi biustami i szerokimi biodrami, jaka to ja jestem niekobieca, bo mam kilkanaście cm mniej w góry i na dole. Nie noszę z reguły rozmiaru XS, kiedyś jeszcze nosiłam takie spodnie, ale przybrałam na wadze i czasem i S jest za małe. Tak jakby rozmiar mówił o seksapilu i kobiecości...Błagam.

    Mam koleżankę, która dla was zapewne byłaby chodzącą śmiercią - nosi rozmiar XXS, staniki - 60A albo B, w biodrach ma ledwo 80cm. Wzrost - 168cm, waga - poniżej 45kg. Nigdy się nie odchudzała, nie jest na nic chora - jest normalną dziewczyną (tak, normalną, nie wychudzonym szkielecikiem). I powiem tak - może brakuje jej cm, "kochanego", "kobiecego" ciałka, ale nigdy żadnemu facetowi to jakimś cudem nie przeszkadzało. Zachwycali się pięknymi lokami, śliczną twarzą, porcelanową cerą, wielkimi, zielonymi oczami, inteligencją, charakterem, talentem. Nawet zaryzykowałabym twierdzenie, że ona jest dla facetów 10x seksowniejsza niż kobieta z dużym biustem, szerokimi biodrami i nie wiem czym tam jeszcze.

    Dodaj komentarz»
  • nuova
    nuova · 15-05-10 15:00 · do góry^

    niebieski_aniolek - mądrze prawisz :)

    Dodaj komentarz»
  • niebieski_aniolek
    niebieski_aniolek · 15-05-10 15:01 · do góry^

    A apropos ubrań, większość jest po prostu tak szyta, jakby ktoś zapomniał, że kobieta ma biust, nieważne jakiej wielkości...

    Dodaj komentarz»
  • regula_przekory
    regula_przekory · 15-05-10 15:11 · do góry^

    niebieski aniolek "termin "kobiece kształty" przypisano tylko i wyłącznie grubym" uważasz, że dziewczyna na filmie jest gruba???

    Dodaj komentarz»
  • nuova
    nuova · 15-05-10 15:11 · do góry^

    I zwykle w koszulach, bluzka, sukienkach i spodniach występuje całkowity zanik talii. Tak jakby producenci wątpili, że można jednak mieć 60cm w talii przy biodrach nieco szerszych niż 80cm...

    Dodaj komentarz»
  • regula_przekory
    regula_przekory · 15-05-10 15:12 · do góry^

    Aha, pokażcie mi też, gdzie użyto stwierdzenia, że ona dopiero ma kobiece kształty. Bo ja znaleźć nigdzie nie mogę tego zwrotu w artykule, ani w żadnej opinii dziewczyn na początku. Toczycie bój nie wiem o co właściwie.

    Dodaj komentarz»
  • regula_przekory
    regula_przekory · 15-05-10 15:40 · do góry^

    I jeszcze coś: dla mnie kobiece kształty to kształt butelki coca-coli - wcięcie w talii, sylwetka "falista" o delikatnych krągłościach. W dowolnym rozmiarze.

    Dodaj komentarz»
  • laleczka_voodoo
    laleczka_voodoo · 15-05-10 16:09 · do góry^

    ~nuova to jest masakra z tym zanikiem wyprofilowania talii w ciuchach, przy mojej różnicy 32cm miedzy talią i biodrami wszystko co sobie kupię automatycznie "prostuje" mnie z góry na dół i wszystko trzeba wszywać i przerabiać,żeby ładnie leżało. A o ołówkowych spódniczkach z podwyższonym stanem nawet nie ma mowy. Nie kupię. Bo producenci niestety zakładają, że większość kobiet nie ma wcięcia i tak właśnie szyją :/

    Dodaj komentarz»
  • elftherini
    elftherini · 15-05-10 16:16 · do góry^

    pierwszalitero: Ja mam problem ze sobą bo firmy zaczynają mieszać z rozmiarami? No litości.

    Tak nawiasem. Modelki same (bądź też z rodziną) wybrały sobie tą drogę kariery. Wiedzą na co się szykują. Nie ma co uszczęśliwiać ich na siłę.

    Reguła: gruba nie jest. Ale bardzo szczupła też nie. Jak siądzie to będzie miała fałdki, wylewający się brzuszek. Jak dla mnie jej urok to połączenie gładkiej skóry, ładnej opalenizny, uśmiechu i jej zachowania.

    Jeśli ja nie mam innych tego typu zalet to taka waga dla mnie byłaby już nie do zaakceptowania (na mnie). Bo coś ładnego wypadałoby mieć. Skoro nie mam innych opcji to pozostaje mi ładna sylwetka.

    Dodaj komentarz»
  • pierwszalitera
    pierwszalitera · 15-05-10 16:54 · do góry^

    Ciągle nie rozumiem skąd biorą się tu te wojujące szczuplaki. ;-) Skoro tak wam dobrze, to po się denerwować? Nikt wam przecież tego nie odbierze. A może chodzi o to, że musicie na tej szczupłości podpierać swoją wartość? Ok, można też tak, tylko proszę dajcie taką samą szansę osobom, które od tego medialnego ideału odbiegają. Porównując do staników, to wy jesteście właśnie takim 75B, a ma chcemy tylko poszerzenia rozmiarówki i nie wmawiania nam, że 75B jest standardem, z którym każda kobieta musi się mierzyć.

    @elftherini: Tak, masz problem, bo masz wręcz awersję przed odrobiną ciała, fałdkami, wylewającym się brzuszkiem, i wszystkim tym, co związane jest z przekroczeniem pewnej wagi ciała. Wyobraź sobie, dla wielu modelka na górze to właśnie ideał i chłopięce biodra oraz idealnie płaski brzuch takiej Gisele Bündchen wcale wszystkich nie zachwycają. I smutne, że nie widzisz w sobie niczego ładnego oprócz ekstremalnie niskiej wagi ciała.

    Dodaj komentarz»
  • elftherini
    elftherini · 15-05-10 17:03 · do góry^

    pierwszalitero: mi chodziło w tej dyskusji głównie o to, że rozmiar 34 nie jest zarezerwowany dla wychudzonych. Co powtarzane jest bardzo często. I jest mi obojętne jak wygląda reszta kobiet - co nie zmienia faktu, że raczej tych ekstremalnie chudych nie widuję, a przebywam w większych miastach. Ale skoro wam się to podoba, to po co wy walczycie? Przecież nikt wam nie każe schudnąć.

    Rany czy to takie dziwne, że chcę być szczupła? Nikt nie chce być gruby. A ja przy problemach z hormonami jak zacznę tyć to potem się z tego nie wygrzebię. I do jasnej choinki, nie mam ekstremalnie niskiej wagi ciała, skąd Ci się to wzięło? Niestety hormony były bardzo brutalne dla mojej skóry i owłosienia - nic na to nie poradzę ale pewnych rzeczy nie przeskoczę. A jak już pisałam, coś ładnego w sobie chyba każdy chce mieć i niekoniecznie muszą to być rzeczy na które nikt nie zwraca uwagi. Bo co z tego, że np mam ładne oczy, skoro 3/4 osób też takie ma i przez to nikt nie zwraca na oczy uwagi.

    Dodaj komentarz»
  • magdus
    magdus · 15-05-10 17:12 · do góry^

    z tymi mediami, moje niedopatrzenie ;)
    a tak jak napisała elftherini, może dlatego tak to podkreślamy, bo faktycznie niedługo się nam opcje w sklepach skończą, a przecież ja nie jestem jakaś wychudzona. jak ktoś nie wierzy, mogę zamieścić fotki w bikini (całej sylwetki), które wczoraj robiłam ;) wtedy może stanie się jasne, że nie przesadzam, bo są dziewczyny szczuplejsze ode mnie, więc w co one mają się ubrać?

    Dodaj komentarz»
  • pierwszalitera
    pierwszalitera · 15-05-10 18:18 · do góry^

    @elftherini: Ja nie wiem jaką ty masz definicję pojęcia gruby, bo według organizacji zdrowia waga do BMI 25 jest normalna i nie mówi się z medycznego pojęcia o nadwadze. Pewnie, sama waga nie mówi jeszcze wszystkiego, ale przyznasz, że BMi około 22 nie może być uznane za niezdrowe i początek otyłości, prawda? Ja z BMI poniżej 22 mogę pochwalić się jednak okrągłymi biodrami, miękkim brzuszkiem, bardzo ciasny stanik wypycha mi też nieco tłuszczyk na plecach. Mam wprawdzie harmonijną sylwetkę, ale według kanonów medialnych jestem za gruba i z biodrami około setki, biustem 95cm i 60kg przy 168 nadaję się świetnie na modelkę size plus. ;-) Czyli moja idealna waga i normalny, typowy dla kobiety poziom tłuszczu, są uważane z coś, co koniecznie trzeba poprawić. A kto zmusza mnie do schudnięcia? Te obrazki medialne, którymi jesteśmy ciągle bombardowane i które przypomniają, że powinnam wytrenować się do rozmiaru 36, dopiero wtedy mogę być z siebie zadowolona. Z tego samego właśnie powodu właśnie tak strasznie boisz się przytycia, bo dziewczyna, która wchodzi w rozmiar 34 nie powinna w ogóle mieć takich obaw jak ty.
    Pamiętaj też, że anoreksja zmienia percepcję własnego ciała i być może w lustrze jesteś dla siebie grubsza niż w rzeczywistości. Nie wiem tylko jak dajesz z sobie radę z tą sprzecznością, w sklepach nie ma już wystarczająco małych rozmiarów na ciebie, a rozmiary 38, albo nawet 36 uważasz już za grube. I nie wiem jakie masz problemy z hormonami, ale u zbyt chudnych dziewcząt poziom estrogenów może być za niski i powodować przeróżne "męskie" problemy.

    Dodaj komentarz»
  • elftherini
    elftherini · 15-05-10 18:27 · do góry^

    pierwszalitera: Radzę sobie tak, że mierzę miarką koszulkę i to co z tego pomiaru wychodzi nie zgadza się z tym co jest na metce. Dosyć proste rozwiązanie i daje ładny obraz dlaczego 34 jest za duże. I nie jestem zbyt chuda. Ja jestem drobna - mieszczenie się w rozmiar więcej wymagałoby hmm 5-10 cm tłuszczyku w obwodzie talii więcej.

    Gdzie ja napisałam, że rozmiar 38 i 36 uważam za grube?

    Dodaj komentarz»
  • magdus
    magdus · 15-05-10 18:34 · do góry^

    pierwzalitero, ja bym aż tak nie przesadzała. owszem BMI jest, ale to nie wszystko ;) no i jednak rozmiar to też nie jest dobry wyznacznik, bo o ile dziewczyna mierząca 150 cm w rozmiarze 38 czy 40 będzie już "krągła", o tyle dziewczyna o wzroście ponad 170 cm będzie wyglądać bardzo apetycznie. o ile można wierzyć mediom (czyli gazetom w moim wydaniu ;) Blike Lively nosi rozmiar 38 i w życiu nie uznałabym jej za "za dużą" czy "grubą" czy co tam jeszcze można sobie wymyślić.
    należy tu zwrócić uwagę na ogólną budowę ciała, jak to już tutaj dziewczyny niejednokrotnie pisały. poza tym myślę, że dla każdej z nas "gruby" czy "chudy" może znaczyć coś innego. no i jest jeszcze kwestii tzw "grubokościstości" ;)
    osobiście dla mnie rozmiary od 34 do 44 to standardowe rozmiary. i raczej w tym przedziale trudno mówić o niedowadze czy nadwadze ;) (przynajmniej nie rażącej, o ile potrafię sobie uogólnić wizerunek osób noszących taki rozmiary).
    jednak elftherini ma 20 lat, wysoka nie jest, więc rozumiem ją w pełni, że z 5 kg, których kiedyś nie miała, czuje się źle. bo skoro wtedy wyglądał dobrze, to po co jej te 5 kg więcej? ja kiedyś też ważyłam 5 kg mniej, niż teraz i nawet wtedy trudno byłoby mnie przyrównać do "chudzielca" ;) mimo, że było to zaledwie 47 kg :) i szczerze, nie obraziłabym się, gdybym miała kilka centymetrów mniej tu i ówdzie i, co za tym idzie, kilka kg mniej. i jakoś wtedy, gdy mniej ważyłam, bez problemu mogłam znaleźć pasujące na siebie ubrania, więc dlaczego teraz bywa mi tak ciężko? właśnie dlatego, że dziwnym trafem producenci coraz bardziej zawyżają rozmiarówki, zamiast poszerzyć ich zakres. ot takie proste rozwiązanie ;)

    Dodaj komentarz»
  • regula_przekory
    regula_przekory · 15-05-10 18:41 · do góry^

    Też miałam pytać, czy elftherini żaden lekarz nie zasugerował, że jej problemy hormonalne związane są z niską wagą.

    Dodaj komentarz»
  • kindafunny
    kindafunny · 15-05-10 18:41 · do góry^

    elftherini, zasmucę Cie być może, ale niestety się mylisz. Bardzo, bardzo dużo ludzi zwraca uwagę na oczy. I na uśmiech.
    Ja mam twarz przeciętną, ale oczy duże i ludzie na mojej twarzy zatrzymują wzrok jak idę ulicą. Zwłaszcza jak idę w soczewkach.

    Haha, nie myślałam że mam takie same wymiary jak Pierwszalitera :) (tzn biust 2 cm mniejszy, ale rozmiar ten sam)

    Dodaj komentarz»
  • rebelious
    rebelious · 15-05-10 18:43 · do góry^

    pierwszalitero czy troszkę nie nadinterpretujesz słów elftherini? - ja jej wypowiedź zrozumiałam tak: jest szczupła, dobrze się z tym czuję i chcę cały czas tak wyglądać - to chyba nic złego? A kwestię rozmiarów określonych przez elftherini jako duże tak: producenci szyją ubrania w zawyżonych rozmiarówkach i wtedy 36 to nie 36 tylko 38, tak samo 34, które wypada jak 36. Też mnie to denerwuje, że chcąc kupić ładnie przylegającą w talii koszulkę w rozm XS (bo taki wymiar jest podawany przez producentów na ok. 58-61 w talii) to 9 na 10 obwodowo wypada na osobę z talią 68-75 cm (ostatnio mierzyłam centymetrem cały stos bluzek "XS").

    I nie sądzę, żeby ktokolwiek zmuszał cię do schudnięcia - jeżeli dobrze czujesz się w swoim ciele, to po co to zmieniać?
    To tak jakby nagle media zaczęły lansować modę np na zielone włosy - przefarbowałabyś się, bo w mediach by to lansowali, a tobie by się to całkowicie nie podobało? Chyba nie :)

    Dodaj komentarz»
  • kindafunny
    kindafunny · 15-05-10 18:47 · do góry^

    rebelious, ale jakby przez piętnaście lat w mediach pokazywali tylko zielone włosy, niemal wszyscy by się przefarbowali. To nie jest takie modowe "hop siup", to już element kultury obecnej.

    Dodaj komentarz»
  • magdus
    magdus · 15-05-10 18:49 · do góry^

    a tak w ogóle, to coraz bardziej zatraca mi się sens tej dyskusji. według mnie niebieski aniołek bardzo trafnie wszystko podsumowała :)
    dodając tylko od siebie. według mnie "kobiece kształty" to takie, które świadczą o byciu kobietą, czyli nie wszystko takiej samej szerokości. poza tym, takiej budowy mężczyźni mieć nie powinni, tylko bardziej odwróconego trójkąta ;)
    i bez względu na rozmiar, kobieta ma kobiece kształty, jeśli w biuście, brzuchu i biodrach ma jakieś różnice w centymetrach.
    bo tak czytając niektóre wypowiedzi mam wrażenie, że powinnam poczuć się dotknięta, bo mam wymiary 83-62-88. a jednak sama uważam się za bardziej kobiecą, niż wtedy, gdy miałam wymiary 85-58-85 :) bo teraz umiem ją podkreślić ;)

    Dodaj komentarz»
  • regula_przekory
    regula_przekory · 15-05-10 18:49 · do góry^

    rebelious - z tego co już któryś raz pisze elftherini wcale nie wynika, że czuje się ze sobą dobrze. Z jej wypowiedzi wynika przerażenie, że mogłaby przytyć plus niechęć do swoich bioder i pupy. Chudość uznaje za najlepszy model sylwetki i mimo, że waży bardzo niewiele to nadal twierdzi, że coś jest nie tak. To nie są wypowiedzi osoby zadowolonej ze swojego wyglądu.
    Porównaj samoocenę pierwszejlitery, czyli osoby świadomej swoich zalet i wad, ale kochającej swoje ciało i elftherini, która twierdzi, że tylko jej ogromna szczupłość jest piękna i z obrzydzeniem myśli o ewentualnych fałdkach i krągłościach u siebie.

    Dodaj komentarz»
  • Marina
    Marina · 15-05-10 18:51 · do góry^

    Ja elfherini zrozumiałam tak jak rebelious.

    Nie popadajmy tu w kolejną skrajność tzn. nic od swojego ciała nie mogę wymagać. Wiem że to politycznie poprawne, ale równie groźne co dostosowaywanie go na siłę do kanonów mody.

    Ja jestem szczupła, dobrze mi z tym i nie chcę tego zmieniać. A gdyby mi się pojawił tłuszczyk na brzuchu to bym go zlikwidowała, bo ten fenomen przyrody na mnie mi sie nie podoba. I elftherini też chce wyglądac tak zeby się dobrze czuc i nie widzę w tym nic nagannego. Szafowanie wskaźnikami nie ma sensu. Nie znam swojego BMI, wymiarów, nawet nie wiem ile ważę. Ale mam lustro i na podstawie tego ustalam czy to co w nim widzę mi się podoba czy nie.

    I bynajmniej nie wynika to z moego zaślepienia mediami, bo czyta wyłącznie prasę codzienną, telewzji nie posiadam i nie może mnie obchodzić mniej ile waży X czy Y i czy to co mi się podoba podoba się też projekantom mody. Każdy ma swoje poczucie estetyki.

    Dodaj komentarz»
  • magdus
    magdus · 15-05-10 18:52 · do góry^

    kindafunny - bo ja wiem? :) ja uważam się za dość asertywną osobę. mimo mody na chudość, do chudości nie dążę. nawet kiedyś sobie tak teoretyzowałam, że ja to bym nie mogła zostać anorektyczką, bo za bardzo kocham jeść, a bulimia.. no cóż. odstraszałoby mnie leczenie później zębów ;)

    Dodaj komentarz»
  • elftherini
    elftherini · 15-05-10 18:52 · do góry^

    Reguło: No raczej, że hormony uwarunkowały moją wagę (nie jestem pierwsza w rodzinie z takimi problemami). Przecież ja jem normalnie, tyle ile potrzebuję - nie będę sztucznie tyła, zwłaszcza jeśli wszyscy w mojej rodzinie byli szczupli.

    PS. Majtki, spodnie, spódnice noszę w rozmiarach ~38. Idealny chudzielec, czyż nie Pierwszalitero?

    Dodaj komentarz»
  • Marina
    Marina · 15-05-10 18:53 · do góry^

    Rany dziewczyny, wy się tak mierzycie regularnie, tzn. oprócz biustu?

    Dodaj komentarz»
  • kindafunny
    kindafunny · 15-05-10 19:07 · do góry^

    ja tak, bo wadze nie wierzę :)

    Dodaj komentarz»
  • magdus
    magdus · 15-05-10 19:08 · do góry^

    nieee ;) ostatnio się pomierzyłam, bo postanowiłam się za moje łydki wziąć ;) a tak to ostatni raz chyba z 4 lata temu :p

    elftherini - no ale to jest norma. podobno większość kobiet ma bardziej masywny dół niż górę sylwetki. ja też tak mam - góra 34, nawet to straszne 32 (tylko i wyłącznie z winy producentów), dół 34/36 ;)

    i też uważam, że ta dyskusja powoli przeradza się w jakąś batalię. to dla mnie też jest dziwne, tak jak aniołek napisała, że ostatnimi czasy tak się broni interesów osób "grubszych", że to też normalny wygląd, że wydaje się, że niektórzy zapominają o konsekwencjach nadwagi...
    czy to jest mój grzech i moja wada, że noszę rozmiar 34? jakby producenci trzymali się rozmiarówki, to pewnie nosiłabym 36, który, jeśli już tak muszę dobitnie, dla kobiety z mojego przedziału wzrostu, czyli 160-165 cm jest według mnie idealny :) oczywiście pomijam tu kwestię dopasowania w biuście, bo to już inna sprawa, że dla producentów 34= brak biustu...

    Dodaj komentarz»
  • kindafunny
    kindafunny · 15-05-10 19:09 · do góry^

    magdus, depilujesz sobie regularnie wszystkie włosy poza głową? tak, i wydaje Ci się że to z oczywistych względów estetycznych i higienicznych? patrz, a dwadzieścia lat temu nie było to takie oczywiste. :)

    Dodaj komentarz»
  • elftherini
    elftherini · 15-05-10 19:12 · do góry^

    Marina: mnie ostatnio często krawcowa mierzyła.
    Magdus: ale wiesz, ideałem jest klepsydra:P

    Dodaj komentarz»
  • magdus
    magdus · 15-05-10 19:14 · do góry^

    poza tym, faktem jest też, że nawet przy wysokim poziomie samoakceptacji, która według mnie przychodzi z wiekiem, każda z nas pewnie ma w sobie coś, co się jej nie do końca podoba. jednak uzna, że ma krzywy nos, inna, że wystającą pupę, a inną, że ma za duży brzuch, który można by zrzucić. i to nawet nie chodzi o wagę czy rozmiar, bo z małą oponką 3 centymetrową dalej się mieszczę w rozmiar 34, ale nie podoba mi się, że odznacza się ona pod obcisłymi koszulkami. w przy odrobinie wysiłku (w sensie ćwiczenia nie dieta) mogę się jej pozbyć i być bardziej z siebie zadowolona.

    poza tym tak tu dziewczyny atakujecie elfterini.. może ona i faktycznie ma problem z zaakceptowaniem swoich niektórych kształtów, ale przecież nie pisze, że musi jej koniecznie zrzucić. ja bardziej odbieram to na zasadzie "miło, b było, jakby ich nie było" ;) a na dodatek z tego, co mi wiadomo, to ona dużo pływa na żaglach, a do tego, z tego co wiem, potrzeba trochę krzepy, więc trudno mi sobie ją wyobrazić jako "wychudzonego szczypiorka" ;)

    Dodaj komentarz»
  • magdus
    magdus · 15-05-10 19:17 · do góry^

    kindafunny - a żebyś wiedziała, że nie! :p bo jestem leniem, w spódnicach nie chodzę i o ile nie chcę się jako tako prezentować przed moim facetem, to tylko pod pachami się golę regularnie, bo mi się mniej wtedy pocą ;P także w zimie wesoło sobie zapuszczam warkoczyki i dobrze mi z tym :p
    i co? zdziwienie? :)
    i tak, jest to może moda, ale ja zaczęłam się baardzo późno golić, bo mam ciemne włosy i stwierdziłam, że jak już mam zamiar wyjść na plaże, to nie będę ludzi straszyć moimi czarnymi włosami na nogach ;)

    Dodaj komentarz»
  • magdus
    magdus · 15-05-10 19:18 · do góry^

    elfthe - ideałem sritałem :p nie ma czegoś takiego jak ideał! w przyrodzie ideał tkwi w czymś innym ;)

    Dodaj komentarz»
  • PinUpGirl
    PinUpGirl · 15-05-10 22:03 · do góry^

    Dziwi wojna szczupłych z określeniem "kobiece kształty":). Co nas boli to, że inny typ figury się tak nazywa? Nic nas nie ubędzie, to raz, poza tym nasze (a w sumie to Wasze, bo ja od kilku lat też łapię się już w plus size :) ) proporcje były przez lata na topie, a pełniejszym osobom odmawiano kobiecości, więc nie mam nic przeciw, żeby szale się nieco wyrównały. Dziwi mnie straszenie konsekwencjami nadwagi (a jeśli się orientuję, nie o tym tu mówimy), dziwi mnie wypominanie modelce fałdek i rozbieranie jej na czynniki pierwsze i próby udowodnienia, że jest atrakcyjna _pomimo_ swojego tłuszczyku.

    Dodaj komentarz»
  • ZamiraDrakasha
    ZamiraDrakasha · 15-05-10 22:17 · do góry^

    magdus: na żaglach potrzebny jest głównie rem z wysokim filtrem, gdzie nie ma krzepy działa się na sposób. Zdarza mi się pływać z samymi kobietkami, które jak dmuchnąć to się przewrócą i "to za ciężkie, tamto za trudne" i jakoś wszystko gra :) Tyle tylko że nie ma że boli :D

    Dodaj komentarz»
  • magdus
    magdus · 15-05-10 22:23 · do góry^

    pinupgirl - a bo zaczelo sie od cegos innego, a skonczylo jak widac. mi osobiscie chodzi o to, zeby wyrazenia "kobiece ksztalty" nie rezerwowac dla jednego typu figury, bo a) kazdy moze je rozumiec po swojemu, b) osoby zbudowane tak jak np ja moga sie poczuc dotkniete, ze w ten sposob odmawia sie im kobiecosci. a czy to jest moja wina, ze jestem szczupla i bynajmniej jak najdluzej chcialabym taka pozostac, a do tego bozia obdarzyla mnie ogolnie drobna budowa, wiec spektakularnymi kraglosciami sie pochwalic nie moge. i co mam na to poradzic? czy to czyni mnie w jakis sposob gorsza, mniej kobieca? dlatego padly tu poglady, ze figura kobiety z natury rzeczy jest kobieca, bez wzgledu na rozmiar. dlatego osobiscie wole precyzowanie wypowiedzi, ze pani ma ladne kraglosci a nie prawdziwie kobiece ksztalty.
    moze to jest nic, moze bardziej obdarzone przez nature stwierdza, ze to jest szukanie dziury w calym, ale mysle, ze tak jak nam szczuplym i malobiusciastym odbiera sie kobiecosci takimi stwierdzeniami, tak one uwazalyby onaczej, gdyby ta pania ktoras nazwala gruba, a nie kobieca.
    punkt widzenia zalezy od miejsca siedzenia. tyle ode mnie w ramach podsumowania :)

    Dodaj komentarz»
  • elftherini
    elftherini · 15-05-10 22:23 · do góry^

    Zamira: ale skoro "to za ciężkie, tamto za trudne" to właściwie... po co żeglować? Żagle bez zdartych od lin dłoni i minimum kilkunastu siniaków i zadrapań to nie żagle:D

    Dodaj komentarz»
  • magdus
    magdus · 15-05-10 22:28 · do góry^

    zamira - a od czego boli? od braku sily w rekach na moj rozum :) raz plywalam i generalnie napatrzylam sie ile tam sie trzeba onaciagac, skakac, przekladac i w ogole szmery bajery :p co jak co moja kolezanka ktora plywa jest szczupla, ale w sposob atletyczny a nie "wychudzony" ;)

    Dodaj komentarz»
  • magdus
    magdus · 15-05-10 22:32 · do góry^

    poza tym, zeby uciac wszelkie spekilacje, oglaszam wszem i wobec, ze elftherini ma taaakie biodra i do tego wyglada, jakby sie miala prewrocic zaraz :p
    no a tak serio, to jest normalnie zbudowana, a lydkami sie dobrze chwalila :p

    Dodaj komentarz»
  • PinUpGirl
    PinUpGirl · 15-05-10 22:53 · do góry^

    "b) osoby zbudowane tak jak np ja moga sie poczuc dotkniete, ze w ten sposob odmawia sie im kobiecosci."

    To ja powinnam się obrażać na określenie "ognista brunetka" - że niby ja jestem oziębła :D?

    "moze to jest nic, moze bardziej obdarzone przez nature stwierdza, ze to jest szukanie dziury w calym, ale mysle, ze tak jak nam szczuplym i malobiusciastym odbiera sie kobiecosci takimi stwierdzeniami, tak one uwazalyby onaczej, gdyby ta pania ktoras nazwala gruba, a nie kobieca."

    Tylko, że o Was tu nie ma mowy. O ile nie podoba mi się, gdy ktoś obraża szczupłe i drobne dziewczyny, to nie rozumiem, dlaczego je boli, jeśli ktoś wyraża aprobatę dla innego typu sylwetki. Podobnie, jak nie boli mnie, gdy ktoś komplementuje moją koleżankę, nie wpadając przy tym w zachwyt nade mną (chyba, że jest to nielubiana koleżanka, albo komplementujący jest moim obiektem westchnień, ale nawet wtedy generalnie tłumię to w sobie :]) .

    Dodaj komentarz»
  • ZamiraDrakasha
    ZamiraDrakasha · 15-05-10 22:59 · do góry^

    ee o ten źle się wyraziłam, one uważają, że za ciężkie i za trudne zanim się za to zabiorą a potem się okazuje, że wcale nie takie, tylko trzeba wiedzieć jak się do tego zabrać. Nic dziwnego, że komuś kotwica za ciężka jak nią orze jezioro, czy że mu szot ręce zdziera jak go nie przełożył przez kabestan. Ja tam uważam, że "nie żagle" to siedzenie w porcie z piwkiem, siniaki mam w dużej ilości ale to z własnej winy, bo po n latach pływania tą samą łódką dalej zapominam że trza się schylić do zejściówki itp. A tak to raczej specjalnie na urazy nie narzekam. Ale ten łódkowy fitness to gruba przesada, bieganie to ewentualnie załoga na szkoleniu manewrowym, a tak? siedzenie bez ruchu w kokpicie + raz postawić żagle, raz opuścić żagle, wyjść z portu, dojść do portu. Czasem opuścić lub postawić maszt. Zaręczam że w 2 osoby, spokojnie się da bez specjalnego przemęczania. Chociaż może jestem nieobiektywna ja tu głównie za sternika robię.

    Dodaj komentarz»
  • elftherini
    elftherini · 15-05-10 23:11 · do góry^

    Zamira: to chyba zależy od stylu pływania. Jak biorę Omegę to w zasadzie po całym dniu kręcenia manewrów non stop(2 osoby na pokładzie) mięśnie czuję. Na mazurach zawsze trafiały mi się łódki, które miały zepsute pieski i część knag do tego stopnia, że szoty trzeba było trzymać przez cały czas pływania:)

    Dodaj komentarz»
  • kindafunny
    kindafunny · 15-05-10 23:37 · do góry^

    magdus: zwracam honor, witaj, pokrewna duszo! też mam gdzieś depilację, jak nie widać :)

    Dodaj komentarz»
  • niebieski_aniolek
    niebieski_aniolek · 15-05-10 23:38 · do góry^

    Nie wiem, kto wymyślił, że siła maleje wraz z wagą. Powiedziałabym, że zazwyczaj jest raczej odwrotnie, wystarczy sobie przypomnieć wf-y ze szkolnych lat:).
    Elftherini, bardzo Ci współczuję, to musi być straszne nagle z dnia na dzień zapaść na taką zaawansowaną anoreksję;P. Jeszcze tu snujesz jakieś teorie spiskowe, że to producenci ubrań zawyżają rozmiarówkę!<lol> A tak w ogóle to przeczytałam, że przez cały czas pływania musisz trzymać szorty. I pomyślałm sobie: no, to rzeczywiście kiepsko z tymi XSkami:P

    Dodaj komentarz»
  • PinUpGirl
    PinUpGirl · 15-05-10 23:59 · do góry^

    "Nie wiem, kto wymyślił, że siła maleje wraz z wagą. Powiedziałabym, że zazwyczaj jest raczej odwrotnie, wystarczy sobie przypomnieć wf-y ze szkolnych lat:)."

    Nie wiem, jakie są Twoje doświadczenia z lat szkolnych, ale jestem przeciwna uogólnianiu zarówno w jedną, jak i w drugą stronę :).

    Dodaj komentarz»
  • magdus
    magdus · 16-05-10 00:09 · do góry^

    pinupgirl - to już jest czepianie się słów ;) ja po prostu uważam, że to określenie nie jest najszczęśliwsze i tyle :p i to nie chodzi, że żal mi, ze jakaś tam jest lepiej obdarzona. już się pogodziłam z tym, że genów nie przeskoczę, ale jak wszystko mi się sprawdzi, to po pierwszej ciąży będę mogła się pochwalić jeszcze lepszymi kobiecymi kształtami, niż ta pani w reklamie :p i wcale nie jestem pewna, czy tego chcę ;)
    myślę, że my wszystkie (ale generalnie mogę się tylko za siebie wypowiadać) po prostu nie chcemy, żeby kobiece miały być jedynie kobiety o rubensowskich kształtach, a cała reszta że jaka? chłopięca? no bez przesady, ale uważam, że do chłopca mi daleko :p

    kindafunny - i tak ma być ;p czy coś się stanie, jak sobie nawet miesiąc warkocze pozapuszczam? :p a tak przynajmniej trochę walczę z zawrotnym tempem ich odrastania :p

    aniołku - no bo to właśnie takie te XSki robią :P a elftherini to normalnie powinna się wstydzić, bo tak ludzi oszukuje :p że niby ubrań na nią brakuje :p
    oczywiście jest to moje subiektywne odczucie (ale pewnie i nie tylko moje), ale naprawdę na przestrzeni lat coś złego się stało z rozmiarami. jakoś gdy ważyłam 48 kg i miałam kilka cm mniej tu i ówdzie, nosiłam rozmiar 34, czasem 36, a teraz, gdy ważę kilka kilo więcej, w większości przypadków 34 jest ok, ale bywają i takie za duże. no to czy to jest jakieś prawo odwrotności? :p czy im się więcej waży, tym się mniejszy rozmiar nosi :p

    Dodaj komentarz»
  • magdus
    magdus · 16-05-10 00:10 · do góry^

    a co do siły - często ocenić ją jednoznacznie :p czasami w małym ciele duży duch :p

    Dodaj komentarz»
  • PinUpGirl
    PinUpGirl · 16-05-10 00:24 · do góry^

    "myślę, że my wszystkie (ale generalnie mogę się tylko za siebie wypowiadać) po prostu nie chcemy, żeby kobiece miały być jedynie kobiety o rubensowskich kształtach, a cała reszta że jaka? chłopięca? no bez przesady, ale uważam, że do chłopca mi daleko :p "

    Oj, a "dziewczęce" nie wystarczy :)? Nie tak dawno na Lobby panie z dużymi biustami rozpaczały, że nie mogą być "dziewczęce" (co ktoś bardzo celnie skontrował, podając przykład Katarzyny Figury w filmie "Pierścień i róża"). Dla mnie to jest czepianie się słów.
    Też do pani w reklamie sporo mi brakuje, nie wiem, czy bym chciała mieć taką figurę, nie zastanawiam się i staram się nie porównywać. Nawet, gdybym chciała, to nie osiągnę takiej w żadnej sensownej perspektywie czasowej, więc cieszę się tym, co mam :).

    Dodaj komentarz»
  • magdus
    magdus · 16-05-10 00:30 · do góry^

    ja też :) dlatego też bez sensu jest takie dyskredytowanie sylwetek mniej krągłych, co niestety co jakiś czas ma miejsce, zwłaszcza przy dyskusjach typu, że ubranie na biuście 28dd czy 30dd nie może być probiuściaste. i niezrozumienie problemów mniejszych, szczuplejszych i ogólnie drobniejszych :p
    bo po prostu są różne gusta i wiem, że są faceci, którym właśnie moje kształty się podobają i kropka :p i oni mogą uznać, że moja sylwetka jest bardzo kobieca. jedynie o to mi chodzi - że tutaj może paść różna interpretacja :)

    Dodaj komentarz»
  • labellamafia
    labellamafia · 16-05-10 00:31 · do góry^

    ja bardzo często kupuję ubrania w rozmiarze XS-34, a w mojej szufladzie doskonale widać, że do wychudzonych się nie zaliczam ;)

    Dodaj komentarz»
  • magdus
    magdus · 16-05-10 00:32 · do góry^

    a poza tym "dziewczęce" to jest dobre określenie do pewnego wieku. mając już te prawie ćwierćwieku na karku chciałabym jednak być postrzegana bardziej jako kobieta niż dziewczyna :p

    Dodaj komentarz»
  • magdus
    magdus · 16-05-10 00:33 · do góry^

    ooo! dobrze, że odezwała się jakaś o krąglejszych kształtach, swoją drogą mój prywatny ideał :p

    Dodaj komentarz»
  • magdus
    magdus · 16-05-10 00:34 · do góry^

    poza tym ja siebie też nie uważam za wychudzoną :p to że na fotkach widać tylko mój biust i kawałek wąskiego tułowia, to nie znaczy, że cała jestem taka "wąska" ;p

    Dodaj komentarz»
  • PinUpGirl
    PinUpGirl · 16-05-10 00:45 · do góry^

    Ja mając ćwierć wieku na karku coraz bardziej zaczynam chcieć być postrzegana, jako dziewczyna :D. W wieku lat nastu było odwrotnie ;).

    "dlatego też bez sensu jest takie dyskredytowanie sylwetek mniej krągłych"

    Oj, jeśli chodzi o dyskredytowane, to jeszcze długo bilans nie wyjdzie na zero :). Może za parę lat będzie nam wmawiać, że wystające obojczyki są równie paskudne, jak teraz nam się przedstawia fałdki na brzuchu, ale sporo wody jeszcze upłynie.
    Jako 30dd/32d powinnam się solidaryzować, ale na mnie ciuchy są w każdej sieciówce (jeśli chodzi o górę, z różnicą 35cm talia-biodra jest już kłopot), więc trochę rozumiem "probiuściastość" rozumianą jako krój dobrze radzący sobie dużą różnicą cm w talii i biuście.

    "bo po prostu są różne gusta i wiem, że są faceci, którym właśnie moje kształty się podobają i kropka :p i oni mogą uznać, że moja sylwetka jest bardzo kobieca."

    Jeszcze trochę i zaczniemy się przegadywać, która ma większe powodzenie ;).

    Dodaj komentarz»
  • regula_przekory
    regula_przekory · 16-05-10 00:49 · do góry^

    A wiecie, że walczycie o kobiece kształty nie z tymi, z którymi trzeba? Tutaj nie padło w ogóle takie sformułowanie. Szukałam przez ctrl+f i nawet w ten sposób nie znalazłam.

    Za to dyskusje nt. słownictwa przypominają mi boje feministek o psycholożki i pedagożki :D Ja wiem, ze sama się często czepiam, ale przez ludzi z zewnątrz możemy być postrzegane jako mocno nawiedzone baby, przy których strach się odezwać.

    Dodaj komentarz»
  • Sunako
    Sunako · 16-05-10 01:04 · do góry^

    no bo nie można napisać, że "kobieca" figura jest taka a siaka. Rozumiem, że kobieta z szerokimi barami, brakiem talii i wąskimi biodrami też miałaby kobiecą figurę...

    Dodaj komentarz»
  • papillon
    papillon · 16-05-10 11:52 · do góry^

    Jeśli jako "kobiecą" rozumiemy "należącą do kobiety" to w takim razie wszystkie typy sylwetek osób płci żeńskiej są kobiece. Ale jeśli mówiąc "kobieca" mamy na myśli "o mocno zarysowanych cechach odróżniających sylwetkę od męskiej" no to niestety, ale ten termin odnosi się do figury o wyraźnie zaznaczonym biuście, biodrach i z widocznym wcięciem w talii. Ale takie użycie tego określenia imo wcale nie jest wartościujące, nie wskazuje, jakoby kobiety o innych proporcjach nie były piękne i nie mogły się czuć seksownie. Ne określa też w żaden sposób tuszy, tylko charakter proporcji. Rozumiem poprawność polityczną, ale bez przesady.

    Dodaj komentarz»
  • nuova
    nuova · 16-05-10 13:41 · do góry^

    W ogóle skończmy ten temat, bo nikt nikogo nie przekona. Przyjmijmy, że ciało określane przymiotnikiem "kobiecie" to po prostu zadbane, zdrowe ciało, niezależnie czy z fałdkami, cellulitem czy wystającymi kosteczkami.

    Dodaj komentarz»
  • alladyna
    alladyna · 16-05-10 14:24 · do góry^

    Przepraszam za off-top. Papillon, możesz odezwać się do mnie na maila alladyna [at] gmail. com?;)

    Dodaj komentarz»
  • magdus
    magdus · 16-05-10 15:35 · do góry^

    nuova - mnie tylko właśnie o to chodzi :)

    Dodaj komentarz»
  • coquelicot
    coquelicot · 16-05-10 17:54 · do góry^

    elftherini, naprawdę miło jest przeczytać o kimś pulchniejszym 'koszmarek' :> kobiety Rubensy, owszem, były baaaardzo okrągłe, ale na swój sposób pociągające i seksowne, a nie koszmarne! Mogłabyś sobie to darować... no ale co ja tam mogę wiedzieć... i w ogóle odzywać się, w końcu gruba jestem

    Dodaj komentarz»
  • coquelicot
    coquelicot · 16-05-10 17:54 · do góry^

    Rubensa* oczywiście

    Dodaj komentarz»
  • kindafunny
    kindafunny · 16-05-10 18:09 · do góry^

    Ty gruba? Coquelicot, przesadzasz i to mocno :)

    Dodaj komentarz»
  • elftherini
    elftherini · 16-05-10 18:10 · do góry^

    coquelicot: nie chodziło mi o pulchność tych pań. Po prostu dla mnie malarstwo Rubensa jest brzydkie jako całokształt. A panie wyjątkowo źle uchwycone. Jedyny jego obraz, który mi się podoba to ten: http://art-quarter.com/beck/joe/pablo... A panie wychudzone nie są. Komentowałam epokę.

    Poza tym. Czy ja gdziekolwiek napisałam, że ktoś jest gruby? Czy napisałam, że gruby jest zły czy coś? A już na pewno nie zabraniałam się nikomu odzywać i uzależniać tego od wagi.
    Będę wdzięczna za niewkładanie mi w usta słów, których nie napisałam.

    Dodaj komentarz»
  • coquelicot
    coquelicot · 16-05-10 18:17 · do góry^

    Dla Ciebie każda fałdka jest traktowana jako zło, więc tak można odebrać Twoje słowa :) ja mam fałdki wszędzie i żyć muszę

    Dodaj komentarz»
  • elftherini
    elftherini · 16-05-10 18:21 · do góry^

    Fałdka na sobie, nie na kimś. Jak już pisałam wielokrotnie. Tłumacząc przy okazji dlaczego boję się zacząć tyć.

    Dodaj komentarz»
  • coquelicot
    coquelicot · 16-05-10 18:30 · do góry^

    Boisz się fałdek, czyli uznajesz je za coś złego i niedopuszczalnego, dlatego każda osoba z fałdkami może czuć się w tym momencie urażona. Tak samo zareagowałabyś jakbym powiedziała, że chude jest brzydkie, niezdrowe, niekobiece i nieseksowne, więc uważaj na to, co mówisz ;)

    a chciałam nawet dzisiaj wstawić zdjęcie w stroju kąpielowym, ale jakoś chyba nie odważę się... mimo, że uważam się za pulchną, ale całkiem fajną babę :D podobno mi to pasuje, wiele osób stwierdza, że ja po prostu muszę być okrągła, bo nie byłabym sobą ;) figurę (tzn proporcje i kształty) mam prawie-idealne xD ale powiększone o 25 wszędzie :)

    Dodaj komentarz»
  • elftherini
    elftherini · 16-05-10 18:33 · do góry^

    Daj maila to Ci napisze o co chodzi, ok? Bo nie chcę się rozwlekać na forum. A urażenie kogokolwiek nie było moim celem.

    Dodaj komentarz»
  • elftherini
    elftherini · 16-05-10 18:52 · do góry^

    @coquelicot: Wysłałam Ci maila (na ten adres, który podałaś na bra swap)

    Dodaj komentarz»
  • Yaga7
    Yaga7 · 16-05-10 19:02 · do góry^

    "figurę (tzn proporcje i kształty) mam prawie-idealne xD ale powiększone o 25 wszędzie :)"

    Haha, pod tym się podpiszę w 100% :D Bo mam prawie tak samo ;)

    Dodaj komentarz»
  • niebieski_aniolek
    niebieski_aniolek · 16-05-10 19:28 · do góry^

    Elftherini, muszę stanąć w obronie epoki! Co do twórczości Rubensa, nie wtrącam się do prywatnych opinii, choć dla mnie jego "Zdjęcie z krzyża" jest mistrzostwem kompozycji, gry światła, wrażliwości na kolor i przedstawia naprawdę świetny warsztat...
    Ale nieprawdą jest, że barok lubował się w paniach o kształtach, jakie można podziwiać chociażby u rubensowskich "Trzech Gracji". To było osobiste zafascynowanie Rubensa, która rosła z upływem lat. A tego, jaka była ówczesna rzeczywistość nie trzeba daleko szukać. Wystarczy spojrzeć na portrety Rubensa: Susanne Fourment czy Izabeli Brant. Oczywiście barokowe kobiety nie wyglądały jak dzisiejsze top modelki, ale daleko im było też do tego, co się o tej epoce sądzi.:)

    Dodaj komentarz»
  • papillon
    papillon · 16-05-10 20:45 · do góry^

    "Oczywiście barokowe kobiety nie wyglądały jak dzisiejsze top modelki, ale daleko im było też do tego, co się o tej epoce sądzi.:)"
    Jak i w ogóle daleko tej epoce do tego, co się o niej sądzi, tzn. że to przepych, złocenia, amorki i za dużo wszystkiego wszędzie. Ale to już wielki offtop ;-)

    "figurę (tzn proporcje i kształty) mam prawie-idealne xD ale powiększone o 25 wszędzie :)"
    W świetle powyższej dyskusji powinnaś jeszcze zdefiniować, co masz na myśli pod hasłem "idealne proporcje" - czy idealne to "pasującego do tego, co lansują media i co siedzi w głowach statystycznie pojmowanej większości"? Bo jeśli tak, to przeczy to całej wcześniejszej dyskusji. Skoro "modelowe" 90/60/90 jest obrazą dla wszystkich normalnych, zdrowych kobiet i promowaniem wyłącznie jednego typu sylwetki ponad wszystkie inne to dlaczego mimo to odwołujemy się do tego "ideału" i cieszy nas, że w jakimś stopniu go osiągamy? Zadaję to pytanie również poniekąd samej sobie.

    Dodaj komentarz»
  • coquelicot
    coquelicot · 16-05-10 20:50 · do góry^

    papillon, z tym 'idealne' to taka ironia ;) bo nie cierpię mówienia o czymś 'idealnym', bo dla każdego może to być coś innego ;) i często jak słyszę dyskusje o tym, że idealna kobieta to powinna mieć wymiary 90/60/90, to żartuję, że mam takie same proporcje :D

    Dodaj komentarz»
  • PinUpGirl
    PinUpGirl · 16-05-10 21:10 · do góry^

    Mnie też fragment o rubensowskich koszmarkach zmroził (podobnie jak wcześniejsze o wieszakach), ale ufam, że autorka naprawdę nie miała na myśli tego, co napisała.

    "Fałdka na sobie, nie na kimś. Jak już pisałam wielokrotnie. Tłumacząc przy okazji dlaczego boję się zacząć tyć."

    Nadal nie rozumiem. Nie znam się na hormonach, ale najpierw piszesz, że przez problemy hormonalne nie wygrzebiesz się z problemów z wagą, potem, że hormony uwarunkowały Twoją sylwetkę i że wszyscy w Twojej rodzinie byli szczupli. Myślę, że ktoś, kto nosi rozmiar 34 mimo, że je normalnie nie musi się obawiać fałdek...?

    Dodaj komentarz»
  • kasiagrubasia
    kasiagrubasia · 16-05-10 21:25 · do góry^

    Jako umysł ścisły muszę się wtrącić do tego wątku dyskusji. Proporcja to równość dwóch stosunków postaci a/b = c/d, np. jeśli kobieta ma w pasie 60 a w biodrach 90 to stosunek pasa do bioder to 2/3 czyli w przybliżeniu 0.67. Jeśli Coquelicot twierdzi, że ma takie same proporcje (formalnie rzecz ujmując, że jej wymiary spełniają daną proporcję), to sprawdźmy: 60+25=85 podzielone przez 90+25=115 daje nam 17/23 czyli około 0.74 (to samo w stosunku do biustu). Żeby mieć "takie same proporcje" przy, dajmy na to, biuście o 115 cm w obwodzie, w pasie powinno się mieć (60*115)/90 = ok. 76.7 cm. Doniosły wniosek jest taki, że trzeba zmienić kanon z 90-60-90 na 80-60-80 (zły pomysł, ale bardziej pasuje do wymiarów niektórych skrajnie wychudzonych modelek) lub 95-70-95 (bardziej do mnie przemawia). Wtedy stwierdzenie Coquelicot będzie uprawnione (i wybacz że posłużyłam się Twoim przykładem) :)

    A tak na marginesie - co to za pomysł, że biodra mają mieć taki sam obwód jak biust? Przecież to jest zupełnie inny obwód, biodra idą bardziej w tył i na boki, a biust do przodu, porównywanie tych dwóch wymiarów nie ma sensu, bo tego i tak na żywo nie widać. Na człowieka patrzy się przecież zawsze tylko z jednej strony.

    Dodaj komentarz»
  • kasiagrubasia
    kasiagrubasia · 16-05-10 21:36 · do góry^

    Hmmm pomiędzy i poza podanymi przeze mnie propozycjami kanonu jest oczywiście dużo miejsca na Wasze propozycje. Ja się nie odzywam, bo mam 15 cm różnicy między biustem a biodrami i 30 między pasem a biodrami. Jutro idę do stolarza się ociosać ;P

    Dodaj komentarz»
  • coquelicot
    coquelicot · 16-05-10 21:39 · do góry^

    Kasiu, chodziło o taką samą różnicę w obwodach :D czyli biust-30=talia+30=biodra :D

    Dodaj komentarz»
  • kasiagrubasia
    kasiagrubasia · 16-05-10 21:50 · do góry^

    Wiem, ale właśnie siedzę nad zadaniami z metod matematycznych w analizie portfelowej i nie mogłam się powstrzymać. Obiecuję, że już nie będę ;)

    Dodaj komentarz»
  • coquelicot
    coquelicot · 16-05-10 21:56 · do góry^

    spoko, mi to nie przeszkadza, ale ja już matematykę zdałam i jakoś tak próbuję zapomnieć :D ;)

    Dodaj komentarz»
  • pierwszalitera
    pierwszalitera · 16-05-10 22:18 · do góry^

    Formułka biust-30=talia+30=biodra jest tylko jedną z możliwych. Idealne proporcje mają bowiem biologiczny sens. I tak mężczyźni preferują jako partnerki seksualne, czyli odbierają jako atrakcyjne, kobiety, których stosunek talii do bioder jest w przedziale 0,65-0,7. Taki stosunek daje samcowi pewność, że potencjalna partnerka nie jest akurat w ciąży z kimś innym i ma sens się z taką poseksić. ;-) Liczba centymetrów jest tu bez większego znaczenia. Przy szczupłych biodrach typu 90cm, bardzo wyraźna talia pokazuje się przy mniej więcej 60cm, a przy biodrach 100cm, w okolicach 68cm, a kobieta z 110 w biodach będzie wyglądała smakowicie i erotycznie przy talii w okolicach 78. Ten stosunek talia/biodra jest bardzo silnym bodźcem biologicznym i nie ulega modzie. Rozmiar biustu jest mniej ważny i zwykle bardzo przez kobiety przeceniany. Kobiety o wiele bardziej orientują się na trendach. Aktualnie modny jest nieco większy biust, co nie przeszkadza facetom kierować się osobistymi preferencjami i istnieją amatorzy zarówno małych jak i dużych biustów. Więc idealnego rozmiaru biustu po prostu nie ma i jego rozmiar jest dla agencji modelek w zasadzie bez znaczenia. Można spotkać tam dziewczyny mające w biuście 83, jak i 92 cm, co przy ogólnej szczupłości reszty ciała jest sporym rozstawem rozmiarowym.

    Dodaj komentarz»
  • magdus
    magdus · 16-05-10 23:04 · do góry^

    to jest akurat prawda, ogladalam kiedys o tym program na discovery ;) wiec w swietle tych danych moja talia/biodra=0,69, wiec chyba moge uznac, ze mimo wszystko mam odpowiednie kobiece ksztalty ;) a co do biustu, to kiedys na onecie byl bardzo fajny i blyskotliwy artykul na ten temat. glowna mysl jednak zawiera sie w zdania "rozmiar biustu - rzecz gustu" ;)

    a elftherini juz odpuscie :) to nieladnie sie tak czepiac z powodu nie najszczesliwszego doboru slow ;) a geny sa rozne, tak jak i hormony, a ogolna szczuplosc w rodzinie nie przeczy uwarunkowanim do tycia ;) w koncu kazda z nas jest indywidualnym zlozonym organizmen, ktory funkcjonuje w niezwykle skomplikowany sposob :)

    Dodaj komentarz»
  • magdus
    magdus · 16-05-10 23:08 · do góry^

    pierwszalitero, tak mi sie jeszcze pomyslalo, ze ta kwestia przywiazania do rozmiaru biustu wsrod kobiet ma podobny wydzwiek (a moze i podloze), co rozmiar przyrodzenia u panow ;) a przeciez tak jak napisalas, samcom najbardziej podswiadomie zalezy na proporcji talii do bioder, co podobno wywodzi sie z czasow, gdy chodzilismy na czworaka i byl to ten punkt wysokosci, na ktorym spoczywaly oczy samcow ^^

    Dodaj komentarz»
  • magdus
    magdus · 16-05-10 23:16 · do góry^

    coquelicot, a twoje rownanie nie wydaje mi sie poprawne :) chuba powinno byc biust-30=talia i talia+30=biodra. bo wedlug tego, co napisalas wyszloby, ze przykladowo, gdybys miala w biuscie 90 cm (90-30=60), to suma tali+30cm musislaby dac 60cm (czyli talia 30cm), a w biodrach mialabys tez 60 cm. wiec ewentualnie poprawnie tez biust= talia+30= biodra ;)

    Dodaj komentarz»
  • coquelicot
    coquelicot · 16-05-10 23:22 · do góry^

    no bo skrót myślowy ;) nawiasy mogłam wstawić, żeby jaśniej było ;) albo podzielić tak jak Ty to zrobiłaś, a ja chciałam krócej i szybciej ;)

    Dodaj komentarz»
  • mola
    mola · 16-05-10 23:23 · do góry^

    Czytając Wasze wypowiedzi "pobawiłam się" troszkę w dzielenie i tak talia/biodra wychodzi mi ok. 0,74 , ale żeby mieć taką samą proporcję licząc talia/biust musiałabym (jako małobiuś patykciasta) być w tali cienka jak patyk, a ma się te 65cm :D
    Ideałów piękna jest tyle, ile kobiet na świecie :D

    Dodaj komentarz»
  • mola
    mola · 16-05-10 23:25 · do góry^

    ach, namieszałam trochę - patyk wstawilam w nawias niepotrzebnie - sorki :)

    Dodaj komentarz»
  • PinUpGirl
    PinUpGirl · 16-05-10 23:28 · do góry^

    "to nieladnie sie tak czepiac z powodu nie najszczesliwszego doboru slow ;)"

    Naprawdę :D?

    "to jest akurat prawda, ogladalam kiedys o tym program na discovery ;) wiec w swietle tych danych moja talia/biodra=0,69, wiec chyba moge uznac, ze mimo wszystko mam odpowiednie kobiece ksztalty ;)"

    Oj, wzięłam kalulator i nie wyszło... i co ja teraz biedna zrobię :D?

    Dodaj komentarz»
  • pierwszalitera
    pierwszalitera · 16-05-10 23:38 · do góry^

    @PinUpGirl: Tu chodzi o prymitwyny bodziec, ten stosunek nie jest jedynym wyznacznikiem atrakcyjności i erotyki. Na szczęście ludzka seksualność jest nieco bardziej skomplikowana. ;-) Ktoś może być wymiarowym ideałem, a i tak nie mieć wzięcia. ;-)

    Dodaj komentarz»
  • magdus
    magdus · 16-05-10 23:41 · do góry^

    hehe no tak, bo jednak na atrakcyjność składa się całokształt, czyli sylwetka i twarz :)

    Dodaj komentarz»
  • Maith
    Maith · 16-05-10 23:42 · do góry^

    To ja tylko dodam, że "kobiece kształty" są hasłem używanym w opozycji do "dziewczęcych kształtów" a nie do męskich.

    To takie 2 niewinnie brzmiące określenia, używane jak ktoś stara się, nie uraziwszy nikogo, powiedzieć o jaki typ figury mu chodzi.

    A co do "proporcji doskonałych" to znałam kiedyś chłopaka o baaardzo męskim wyglądzie, który śmiał się, że kiedyś miał wg centymetrów figurę modelki (90-60-90). Jak go poznałam miał już 100-70-100. Jak rozumiem te same cenne proporcje. I powtarzam, naprawdę bardzo męską figurę.
    Swoją drogą te centymetry okazały się kiedyś niezmiernie przydatne, bo jak wszystkie moje ciuchy musiały trafić do pralki, to mogłam się przebrać w jego rzeczy, w tym dżinsy i pokazać się ludziom na oczy ;)

    Dodaj komentarz»
  • magdus
    magdus · 16-05-10 23:51 · do góry^

    dobrze mieć takiego kolegę pod ręką ;)

    Dodaj komentarz»
  • Maith
    Maith · 16-05-10 23:53 · do góry^

    Czy tam 100-68-100? No w każdym razie wszystko się zgadzało ;)

    Dodaj komentarz»
  • ZamiraDrakasha
    ZamiraDrakasha · 16-05-10 23:56 · do góry^

    Dobrze, że sprostowałyście bo już miałam wychodzić nad Wisłę :D ale deszcz mnie powstrzymał, co to za atrakcja rzucać się z mostu w taką pogodę, jeszcze żaden przystojny mężczyzna tak skoncentrowany na ratowaniu mi życia, że nie zauważy za małej różnicy między biodrami a talią by się nie trafił ;)

    Dodaj komentarz»
  • PinUpGirl
    PinUpGirl · 17-05-10 00:00 · do góry^

    "@PinUpGirl: Tu chodzi o prymitwyny bodziec, ten stosunek nie jest jedynym wyznacznikiem atrakcyjności i erotyki. Na szczęście ludzka seksualność jest nieco bardziej skomplikowana. ;-) Ktoś może być wymiarowym ideałem, a i tak nie mieć wzięcia. ;-)"

    Aj tam, nie próbujcie mnie pocieszać :D. Jak będę chciała spławić faceta, to wyjawię mu tę przykrą prawdę ;).

    "To takie 2 niewinnie brzmiące określenia, używane jak ktoś stara się, nie uraziwszy nikogo, powiedzieć o jaki typ figury mu chodzi."

    Ano właśnie :). Dokładnie o to chodzi. Zdecydowanie wolę określenie kobiece/dziewczęce kształty niż np. feciara/deska. Denerwuje mnie, że za każdym razem, gdy gdzieś się spotkają wielbiciele "kobiecych" kształtów znajdzie się ktoś, kto będzie kręcił nosem i straszył konsekwencjami zdrowotnymi i udowadniał swoją "kobiecość" (lub kobiecość swojej żony/dziewczyny/konkubiny). Wiem, że tutaj padło parę niepotrzebnych sformułowań pod adresem "dziewczęcych" figur, ale wojna jest zupełnie niepotrzebna.

    Dodaj komentarz»
  • daslicht
    daslicht · 17-05-10 00:35 · do góry^

    Tak dyskutujecie o określeniach, to powiem, co mnie wkurza. Otóż wkurza mnie przywłaszczanie sobie przez panie z nadwagą niewłaściwych określeń. Pulchna i puszysta to już za mało albo zbytnio się opatrzyły. Wkurza mnie niezmiernie jak babka z nadwagą pisze o sobie "duża" - pomimo, że jest niskiego lub średniego wzrostu i jedyne, co ma dużego, to obwód w pasie. Jakby schudła, to nagle z "dużej" zrobiłaby się "maleńka kobietka ojtycityci".
    Kolejne określenie - "potężna" - choć kości ma cienkie i mięśni nabiera opornie. I własnej walizki nie podniesie, choć mówi o sobie "duża, silna kobieta".
    Duża, silna i potężna to kobieta wysoka o atletycznej budowie, która taka będzie niezależnie od ilości tłuszczu.

    Gdybym chciała siebie opisać i powiedziałabym "jestem duża", to wyszłoby że mam nadwagę. Bo kiedyś może i to słowo było dobre, ale teraz "duże" zrobiły się babki, którym w markecie trzeba rzeczy z półek ściągać. A "ciuchy dla dużych kobiet" sięgają do pępka.
    I tak dalej. Jak tak dalej pójdzie, to określeń zabraknie.

    Przypomina mi to banerka, którego widziałam na Deviancie "I am curvy, not fat".

    Dodaj komentarz»
  • pierwszalitera
    pierwszalitera · 17-05-10 00:48 · do góry^

    @daslicht: Oj wiemy, wiemy, że masz awersję do tych ojtycityci i przypisujesz im maleńko- kobietkowe cechy, jak szczebiotanie, misiaczkowanie i bezsilne mruganie oczkami. ;-) Jeżeli zależy ci na precyzji językowej, to opisując się, mów po prostu, że jesteś wysoka i atletycznie zbudowana. Wtedy nikt nie przykojarzy ci otyłości.

    Dodaj komentarz»
  • daslicht
    daslicht · 17-05-10 01:06 · do góry^

    Mam na myśli dokładnie to, co napisałam.

    Dodaj komentarz»
  • pierwszalitera
    pierwszalitera · 17-05-10 01:54 · do góry^

    @daslicht: I dokładnie tak to też zrozumiałam. Bo chyba "maleńka kobietka ojtycityci" to nie jest neutralne stwierdzenie, albo "potężna" - choć kości ma cieńkie i mięśni nabiera opornie, to nie komplement? Ja dodasz jeszcze "I własnej walizki nie podniesie, choć mówi o sobie "duża, silna kobieta", to masz cały obraz pogardy dla "małych, słabych kobietek".

    Dodaj komentarz»
  • asiabudyn11
    asiabudyn11 · 17-05-10 01:58 · do góry^

    A ja ze swej strony chciałm dodać, że wg mnie to zupełny mit, że kluczem do fajnej sylwetki jest różnica w obwodzie między biodrami-talia-biustem. Taka choćby Samantha z "Sex and the city" (postać fikcyjna, ale jednak) wg mnie nie ma zbyt dużego wcięcia w biuście a trudno jej odmówić "zgrabności".

    Dodaj komentarz»
  • magdus
    magdus · 17-05-10 09:01 · do góry^

    asia - chyba wcięcia w talii ;)

    Dodaj komentarz»
  • daslicht
    daslicht · 17-05-10 11:49 · do góry^

    Wkurza mnie, jak babka nazywa siebie dużą, tylko dlatego że się roztyła. Wkurza mnie, że coraz częściej "ubrania dla dużych kobiet" to po prostu kolejne określenie ubrań dla pań z nadwagą.
    Ubrania szerokie pojawiają się coraz częściej, ale długich ciągle nie ma. Są tylko z nazwy "duże", ale przeznaczone na osobę ~165.

    Wszelkie drugie dno, spiski i nie/lubstwa nie istnieją w żadnej z wypowiedzi.

    Dodaj komentarz»
  • niebieski_aniolek
    niebieski_aniolek · 17-05-10 12:35 · do góry^

    <Denerwuje mnie, że za każdym razem, gdy gdzieś się spotkają wielbiciele "kobiecych" kształtów znajdzie się ktoś, kto będzie kręcił nosem i straszył konsekwencjami zdrowotnymi i udowadniał swoją "kobiecość">.

    Moja droga, kto tu kogo straszy konsekwencjami zdrowotnymi? Radzę przejrzeć sobie powyższe posty, w których to roi się od napadów na chudość, podpierając to teoriami, które z nielicznymi wyjątkami nie mają właściwie odbicia w rzeczywistości. Jak dla równowagi RAZ podałam faktyczne zagrożenia, które płyną ze zbyt wysokiej wagi, to nagle jest to straszenie? Wkurza mnie już ta dyskusja, bo wszystko sprowadza się do tego, że panie o figurach modelki z tej reklamy (która dla mnie JEST gruba) roszczą sobie wyłączne prawo do nazywania tylko takich kobiet "kobiecymi, agresywnie atakując szczupłe. Dlaczego? Najlepszą obroną jest atak i dla mnie jest to odwracanie uwagi od tego, że brak jest po prostu rozsądnych argumentów na to, że tylko grube są kobiece i to nie nas chude próbujecie przekonać, tylko siebie same. Ja się wypisuję z tej wojny, bo o ile ja umiem przyjąć do wiadomości atrakcyjność innego rodzaju figury i to, co się do mnie mówi ( o ile nie jest to torzenie teorii z kosmosu, dla samego udowodnienia, że się ma racje), to większość pań o większej ilości kg obwarowało się pojęciami jak "duża", "puszysta", "plus size", "kobieca" itp., nie przyjmując do wiadomości tego, co mogłoby podkopać tę misternie tworzoną fortecę i otworzyć oczy na to, czego tak usilnie nie chce się widzieć. Ja jestem chuda i dla Waszej satysfakcji mogę być niekobieca, niezmysłowa i co tam sobie jeszcze chcecie. Wisi mi to.

    Dodaj komentarz»
  • motylq85
    motylq85 · 17-05-10 13:06 · do góry^

    oj dziewczyny... słowa to tylko słowa i o ile nie zostały stworzone do zwykłego obrażenia jakiejś osoby, to żadnych negatywnych czy pozytywnych "informacji" w sobie nie mają. to my je w różny sposób pojmujemy i nie ma co się kłócić, że czyjeś pojmowanie jest lepsze. bo nie jest (wszystkie są równie ważne). samo rozumienie jakiegoś słowa jest z kolei związane z naszą przeszłością, emocjami i, jak by nie było, kompleksami. ale czasem jednak trzeba postarać się przyjąć czyjś argument całkowicie "na sucho", bez emocji, to naprawdę wiele ułatwia w dalszej rozmowie. słowo "gruby" jest po prostu przeciwieństwem słowa "chudy" i jeżeli ktoś uważa, że "chudy" nie jest słowem nijak obraźliwym, to nie powinien się obruszać, gdy słyszy słowo "gruby". nie widzę potrzeby demonizowania pewnych słów, skoro one jedynie określają otaczającą nas rzeczywistość.

    niestety wiele osób ma też problemy z pamiętaniem, że każda z nas przedstawia w swoich wypowiedziach różne perspektywy. ja jestem chuda - moim zdaniem (wręcz chorobliwie, choć nikt mi jeszcze nie przyznał racji; według moich znajomych nie jest tak źle, jak ja to widzę ;). i siłą rzeczy osoba nieco "większa" ode mnie (1) będzie w moich oczach normalna, a jeszcze większa (2) - gruba. gdybym uważała się za osobę normalną, postrzeganie tych osób wyglądałoby odpowiednio - gruba (1) i bardzo gruba (2). a są to te same osoby! to wszystko jest kwestią bardzo subiektywną. i nie ma co się denerwować, że dla kogoś ta pani z reklamy jest gruba, skoro "ja myślę, że jest normalna". to tak, jakby hipopotam wkurzał się na mysz, że powie o słoniu "ty grubasie" (porównanie wyjątkowo niefortunne, wybaczcie, ale ja lubię duże kontrasty ;p)

    więc serio dziewczyny, rozszerzcie nieco horyzonty ;)

    Dodaj komentarz»
  • Yaga7
    Yaga7 · 17-05-10 13:17 · do góry^

    Dla mnie Samantha z SATC owszem, była seksowna itp, ale w życiu nie chciałabym mieć takiej figury :) Po prostu mi się nie podoba.

    Dodaj komentarz»
  • wuzecia
    wuzecia · 17-05-10 13:51 · do góry^

    Jak dla mnie to w tej dyskusji wyraźnie widać, które z użytkowniczek są naprawdę mocno zakompleksione i maja problemy z akceptacją swojego ciała. I mam tu na myśli zarówno te chudsze jak i te pulchniejsze. Bardzo to widać po niektórych wojowniczych komentarzach.
    I jeszcze jedno, te zakompleksione nie są kobiece ani atrakcyjne, bo to, co kobiecie dodaje piękna to głównie pewność siebie i kochanie własnego ciała.

    Dodaj komentarz»
  • magdus
    magdus · 17-05-10 14:25 · do góry^

    a wiecie co dla mnie jest najbardziej niezrozumiałe? że pewne argumenty muszą przejść przez kilka osób, przerobione na kilka sposobów, żeby w końcu stały się czytelne.
    i tak jak pisze motylą, słowa nabierają pewnego wydźwięku w zależności od ich interpretacji ;) pewnie się już setny raz powtórzę, ale JEDYNE o co mi chodziło w całej tej dyskusji, to przyznanie, że "kobiece" nie znaczy "krągłe", "obfite", czy co tak jeszcze ktoś chce.
    w moim mniemaniu jestem TYLKO szczupła, wcale nie chuda, a jednak poczułam, że pewne teksty kierowane do "chudych" są także we mnie celowane...
    wuzecie to słusznie podsumowała, co też zauważyłam już, że bycie kobiecą to bardziej stan ducha niż wyglądu, na co można odnaleźć wiele potwierdzeń rzeczywistości. dlatego poniekąd wypraszam sobie klasyfikowanie mnie jako kobiecą czy niekobiecą na podstawie szczupłej sylwetki, niepozbawionej wad (w tym także tłuszczu).

    Dodaj komentarz»
  • Sunako
    Sunako · 17-05-10 14:26 · do góry^

    bleh, ja nie jestem atrakcyjna, mam obecnie większe problemy. Chodzę od kilku dni praktycznie bez stanika, każdy ucisk mi przeszkadza, fiszbiny (aż tak utyłam?! gorzki śmiech ;/). A jeszcze miałabym się przejmować tym czy tamtym. Obecnie mam gdzieś moją atrakcyjność ><

    Dodaj komentarz»
  • PinUpGirl
    PinUpGirl · 17-05-10 14:30 · do góry^

    "Moja droga, kto tu kogo straszy konsekwencjami zdrowotnymi? Radzę przejrzeć sobie powyższe posty, w których to roi się od napadów na chudość, podpierając to teoriami, które z nielicznymi wyjątkami nie mają właściwie odbicia w rzeczywistości. Jak dla równowagi RAZ podałam faktyczne zagrożenia, które płyną ze zbyt wysokiej wagi, to nagle jest to straszenie?"

    Tylko my tu nie rozmawiamy o chorobliwej otyłości, wiem, że dla niektórych wszystko, co ma BMI większe niż 20 powinno się leczyć, albo przynajmniej ukrywać, ale tak nie jest ;).

    "Wkurza mnie już ta dyskusja, bo wszystko sprowadza się do tego, że panie o figurach modelki z tej reklamy (która dla mnie JEST gruba) roszczą sobie wyłączne prawo do nazywania tylko takich kobiet "kobiecymi, agresywnie atakując szczupłe. Dlaczego?"

    To samo pytanie ode mnie do agresywnych szczupłych - dlaczego?

    "Ja się wypisuję z tej wojny, bo o ile ja umiem przyjąć do wiadomości atrakcyjność innego rodzaju figury i to, co się do mnie mówi ( o ile nie jest to torzenie teorii z kosmosu, dla samego udowodnienia, że się ma racje), to większość pań o większej ilości kg obwarowało się pojęciami jak "duża", "puszysta", "plus size", "kobieca" itp., nie przyjmując do wiadomości tego, co mogłoby podkopać tę misternie tworzoną fortecę i otworzyć oczy na to, czego tak usilnie nie chce się widzieć."

    Czego tak usilnie nie chcą widzieć i przyjąć do wiadomości te (tu wstaw nazwę, jakiej używasz, bo jak napiszę puszyste/duże/plus size znów Ci się nie spodoba)? Bo nie widzę sensu tego długiego zdania?

    Dodaj komentarz»
  • regula_przekory
    regula_przekory · 17-05-10 15:12 · do góry^

    niebieski_aniolek - daj sobie na wstrzymanie i uwierz w końcu, w to co mówisz, skoro twierdzisz, że Ci to wszystko wisi. Nie, nie wisi, skoro produkujesz takie posty. Zwłaszcza, że nikt tutaj nie stwierdził o tej pani, że to są prawdziwie i jedynie słuszne kobiece kształty.

    Swoją drogą kobieta ma w sobie tyle kobiecości i seksu, że nawet tabuny kobiet o BMI poniżej 18 (bo chuda napisać mi nie wolno) jej tego nie odbiorą.

    Dodaj komentarz»
  • PinUpGirl
    PinUpGirl · 17-05-10 15:29 · do góry^

    "i nie ma co się denerwować, że dla kogoś ta pani z reklamy jest gruba, skoro "ja myślę, że jest normalna". to tak, jakby hipopotam wkurzał się na mysz, że powie o słoniu "ty grubasie" (porównanie wyjątkowo niefortunne, wybaczcie, ale ja lubię duże kontrasty ;p)"

    No widzisz, sporo osób szczupłych/drobnych oburza się o nazywanie ich chudymi (nie mówiąc o wieszakach, deskach i innych malowniczych określeniach) i ja to rozumiem. Dlatego sama staram się nie używać takich określeń. I jeśli piszę o kimś "dziewczęca sylwetka" to nie oznacza, że sama przez to się czuję mało dziewczęca :D. Moim zdaniem taka delikatność w obie strony nikomu nie zaszkodzi, zwłaszcza w takiej materii. Z resztą, bez urazy, ale gdybyś musiała wysłuchiwać "Ty grubasie" to zmieniłabyś zdanie :). Po prostu wystarczy przyjąć, że norma jest nieco szersza, niż nasza aktualna waga/waga wymarzona.

    Dodaj komentarz»
  • niebieski_aniolek
    niebieski_aniolek · 17-05-10 17:07 · do góry^

    "Zwłaszcza, że nikt tutaj nie stwierdził o tej pani, że to są prawdziwie i jedynie słuszne kobiece kształty"
    Tak? To o co się kłócicie? Tak trudno było przyznać, że szczupła kobieta też jest kobieca? Przecież o to tylko chodziło...

    "Tylko my tu nie rozmawiamy o chorobliwej otyłości(...)"
    http://www.poradnikzdrowie.pl/odchudz... Ja nikomu chudnąć nie każę, bo jak nie raz już napisałam, zgadzam się z tym, że można być pięknym i kobiecym niezależnie od figury, wagi, wzrostu itd.

    Wymienienie przeze mnie skutków zdrowotnych NADWAGI miało tylko charakter pokazania jak to wygląda z drugiej strony, bo głównie mówiono tu, jaka chudość jest niezdrowa ( polecam przy okazji zapoznać się z pojęciem ektomorfik). A co do agresji, to jakoś sobie nie przypominam, żeby któraś napisała, że jak się komuś podoba na sobie więcej ciałka to znaczy, że jest się chorym na głowę, tak jak Elftherini została zaatakowana, że na pewno ma anoreksję, bo to jest niemożliwe, żeby jej się podobało szczupłe ciało.

    Poza tym nie podoba mi się sugerowanie, że ja mam jakiś problem z nazywaniem się przez kobiety puszystymi itd., bo co mnie to obchodzi.Przeczytałaś to, co chciałaś przeczytać. A chodziło o kobiety, które naskakują na chudość, a same boją się słowa "gruba". A skoro masz problem ze zrozumieniem zdań wielokrotnie złożonych, to się do nich nie przyczepiaj.

    Jeszcze raz napiszę, żeby była jasność:
    1. Nikomu nie każmy tyć, chudnąć czy co tam sobie wymyśla, bo uważam, że każda kobieta może być atrakcyjna, zmysłowa i kobieca i nie do każdej budowy każda waga pasuje.
    3. Pojęcia "gruba" i "chuda" używam w postach raczej z czystej przekory, bo zależą oczywiście od punktu odniesienia. Dlatego też wcale się nie obrażam na słowo chuda, bo owszem, taka jestem;).
    2. Dyskusja zaczęła się od zdania: <<(...)nie podoba mi się powtarzające się w komentarzach stwierdzenie "prawdziwa kobieta". Bo taka w rozmiarze 36 to już nieprawdziwa?>>, Wystarczyło obustronnie zgodzić się na pkt 1.
    3. BMI to mit tak samo, jak "idealne proporcje". Nadwagę/Niedowagę określa się zawartością procentową tkanki tłuszczowej w organizmie.

    " daj sobie na wstrzymanie i uwierz w końcu, w to co mówisz, skoro twierdzisz, że Ci to wszystko wisi. Nie, nie wisi, skoro produkujesz takie posty."
    Chodziło tylko oto, żeby przyjąć wymieniony przeze mnie pkt 1., ale uznałam, że nie jest to warte tej kłótni. Mnie widocznie miano "prawdziwej kobiety" nie jest tak niezbędne do samoakceptacji, jak tym, które uzależniają je od "krągłości".

    Pozdrawiam serdecznie wszystkie kobiety zadowolone ze swojego ciała, które nie muszą się dowartościowywać czyimś kosztem:)
    KONIEC

    Dodaj komentarz»
  • coquelicot
    coquelicot · 17-05-10 17:13 · do góry^

    to właśnie chyba Ty się musisz dowartościować tym, że powiemy, że rozmiar 34/36 jest też dopuszczalny i kobieta nosząca taki rozmiar też jest KOBIECA! Jeśli byłabyś tego pewna, a co najważniejsze - pewna siebie i swojej kobiecości, nie walczyłabyś tak o to, a zwisałoby Ci to ;)

    Dodaj komentarz»
  • rysia_zdzisia
    rysia_zdzisia · 17-05-10 17:24 · do góry^

    Ja tam nie uważam, że jestem niekobieca, a właśnie zakupiłam sukienkę z biubiu w rozmiarze 36 (w 34 też bym się wcisnęła)i jak tylko dokonam małych przeróbek krawieckich to wstawię ją do katalogu:)

    Dodaj komentarz»
  • coquelicot
    coquelicot · 17-05-10 17:34 · do góry^

    Rysiu, też się tam wybieram po sukienkę ;) ale 44/46 xD niestety tylko B, bo jak to powiedziała Kinga - "Ty masz przecież mały biust" xD i jasne, jestem gruba :D mam to gdzieś ;) wkurza trochę, że mało moich rozmiarów, ale cóż :) życie :D ale w każdej sukience, którą uda mi się jakimś cudem dobrać czuję się mega seksownie :D ale wolę zdecydowanie szyć :D wg własnych pomysłów, a w niektórych sklepach z materiałami można wyszukać cudeńka za 4-7zł/mb (Kinguś! ubóstwiam się za adres tego sklepu! :D) no i nikt nigdy nie będzie miał takiej samej kreacji, ha! :D

    Dodaj komentarz»
  • rysia_zdzisia
    rysia_zdzisia · 17-05-10 17:59 · do góry^

    Chciałam tylko pokazać, że to nie rozmiar garderoby sprawia, że czujemy się kobieco lub nie:)
    To moją pierwsza sukienka z biubiu i mam nadzieję, że nie ostatnia:D Wszystkie inne są szyte, bo mam za dużą różnicę między talią a biustem i biodrami.

    Dodaj komentarz»
  • coquelicot
    coquelicot · 17-05-10 18:04 · do góry^

    Właśnie tak jak mówisz :) nikt nie odbierze mi tego, że czuję się kobieca :) a przymierzając sukienkę biubiu aż zawyłam do swojego odbicia w lustrze! :D dlatego jadę po raz drugi, bo mój cyckowy rozmiar dopiero się szyje :D

    Kingo! Apel: więcej takich sukienek ;) (ale dekolt możesz powiększyć xD)

    Dodaj komentarz»
  • PinUpGirl
    PinUpGirl · 17-05-10 18:10 · do góry^

    "A skoro masz problem ze zrozumieniem zdań wielokrotnie złożonych, to się do nich nie przyczepiaj."

    Nie czepiam, tylko grzecznie pytam. Ten jad jest zupełnie niepotrzebny :).

    "Pozdrawiam serdecznie wszystkie kobiety zadowolone ze swojego ciała, które nie muszą się dowartościowywać czyimś kosztem:)"

    Ja pozdrawiam nawet te, które muszą ;).

    Dodaj komentarz»
  • Sunako
    Sunako · 17-05-10 18:31 · do góry^

    "Chciałam tylko pokazać, że to nie rozmiar garderoby sprawia, że czujemy się kobieco lub nie:)"
    oczywiście, że nie rozmiar garderoby, problem jest bardziej złożony

    Dodaj komentarz»
  • rysia_zdzisia
    rysia_zdzisia · 17-05-10 18:55 · do góry^

    Czyli wniosek, że możemy "zejść" z tego rozmiaru 34/36, bo on niczemu nie jest winny;)

    Dodaj komentarz»
  • Sunako
    Sunako · 17-05-10 18:59 · do góry^

    no ja tam nie wiem, czy winny czy nie. Faktem jest, że niektóre osoby (nie mówię, że tu, bo nawet nie czytałam wszystkiego) SZCZYCĄ się tym, że noszą taki rozmiar, tzn. że są szczupłe, drobne, zgrabne, etc. a do tego mają czasem pokaźny biust, czyli w zasadzie są dumne i zadowolone, a jak się powie, że "większa" laska to "prawdziwa kobieta" to nagle krzyk że jak to i jakież one biedne. Qrde chciałabym być taka biedna szczupła "nieprawdziwa" ;)

    A poza tym to naprawdę nie ma najmmniejszego znaczenia, kiedy jak pisałam są inne problemy, to to czy mamy tyłek w rozmiarze 42 czy 34 w ogóle się nie liczy. Dlatego dyskusja wręcz mnie drażni, bo w kółko to samo się tłucze.

    Dodaj komentarz»
  • magdus
    magdus · 17-05-10 19:47 · do góry^

    sunako - niestety właśnie tak jest, że w kółko to samo :p ale czasami tak jest, że jedna strona drugiej nie potrafi zrozumieć :p a przecież wystarczyło od razu dojść do stwierdzenia, że każdy rozmiar może być kobiecy, seksowny, atrakcyjny, itd. ;)

    Dodaj komentarz»
  • motylq85
    motylq85 · 17-05-10 20:09 · do góry^

    @PinUpGirl - oczywiście w pełni się z Tobą zgadzam, jednym z największych problemów ludzi, według mnie, jest ograniczona empatia lub wręcz jej brak. i o ile ja nie obrażam się, gdy zostanę nazwana chudzielcem (czy tam chodzącą anoreksją, kościotrupkiem, szczuplakiem, czy whatever - te słyszałam i słyszę najczęściej ;)), to wiem, że nie każdy będzie potrafił na to splunąć, tak jak ja. i bardzo pilnuję moich słów.

    kiedyś bardzo cierpiałam przez takie epitety, a słyszałam je nawet ze strony mojej rodziny (do dziś je słyszę :D). ciągle zastanawiałam się, dlaczego nawet najbliżsi chcą mi dokuczyć (oczywiście nigdy nie zwróciłam im uwagi na to, jak bardzo mnie ranią, ja to jestem raczej z tych co to jeszcze sobie dowalą, byleby nikt nie zauważył mojej "słabości"). i doszłam do takiego wniosku - dlaczego z góry zakładam, że oni chcą mi zrobić przykrość? skąd wiem, jakie mieli intencje i dlaczego przypisuje im te najgorsze? przecież nie siedzę im w głowach. to bardzo krzywdzące i w stosunku do mnie, i w stosunku do nich. dziś wiem, jak wiele straciłam myśląc, że inni źle mi życzą... ile przyjaźni się rozpadło! dlatego gdy ktoś rzuci mi takie "aleś ty chuda", przyjmuję, że chciał dobrze i odpowiadam "dziękuję". póki co na tej koncepcji zawiodłam się w jednym na 10 przypadków. więc wynik chyba nie najgorszy ;) i tak oto stałam się idealistką, która w ludziach widzi samo dobro :D

    a co do zdania: "(...)nie podoba mi się powtarzające się w komentarzach stwierdzenie "prawdziwa kobieta". Bo taka w rozmiarze 36 to już nieprawdziwa?" odpowiem tak: czy jak napiszę, że kolor fuksjowy jest piękny, to sugeruję automatycznie, że inne kolory są ble?

    Dodaj komentarz»
  • Sunako
    Sunako · 17-05-10 20:32 · do góry^

    hmm ale jeszcze należy wziąć pod uwagę, że powszechnie lansowana jest szczupła sylwetka. Ok, bieliznę "uświadomioną" reklamują również modelki o pełniejszych kształtach, ale próżno takich szukać w powszechnych reklamach Intimissimi czy Triumpha. Odzież tak samo - zawsze to będzie szczupła dziewczyna, a taka pełniejsza to może reklamować Ullę Popken itp. We wszelkiej maści reklamach są szczupłe modelki i aktorki, no chyba że reklama ma taki a nie inny target (np emerytki). Gazety wciskające zawsze teksty "zaakceptuj siebie" non stop zamieszczają sesje mody z chudymi modelkami (sorry, ale słowo "szczupłe" byłoby niezgodne z prawdą).
    Kogo będzie krew zalewała? Szczupłą dziewczynę o sylwetce powszechnie lansowanej czy taką, która nigdy nie zobaczy odpowiednika swojej figury w powszechnej reklamie czy tv? Ta pełniejsza czy mniej zgrabna figura zawsze będzie pokazywana na zasadzie "akceptowania swojego ciała", "każda z nas jest piękna", a nie tak samo NORMALNIE jak szczupła, nie jako oczywistość, tylko zawsze z jakimś komentarzem.

    Dodaj komentarz»
  • coquelicot
    coquelicot · 17-05-10 20:38 · do góry^

    "Faktem jest, że niektóre osoby (nie mówię, że tu, bo nawet nie czytałam wszystkiego) SZCZYCĄ się tym, że noszą taki rozmiar, tzn. że są szczupłe, drobne, zgrabne, etc. a do tego mają czasem pokaźny biust, czyli w zasadzie są dumne i zadowolone, a jak się powie, że "większa" laska to "prawdziwa kobieta" to nagle krzyk że jak to i jakież one biedne. Qrde chciałabym być taka biedna szczupła "nieprawdziwa" ;)" Sunako! uwielbiam Cię za to :) podpisuję się obiema łapkami pod tym :) i pod tym co teraz napisałaś też :D

    Dodaj komentarz»
  • ZamiraDrakasha
    ZamiraDrakasha · 17-05-10 21:34 · do góry^

    Dokładnie, jeśli największym problemem kobiety jest kwestia wielkości tyłka to znaczy, że jest osobą szczęśliwą - nie ma problemów :)
    A najważniejsze jest zaakceptowanie siebie. I tak dla przykładu: dziś spojrzałam przez okno i stwierdziłam, o pierniczę i ubrałam swój absolutnie antykoncepcyjny sztormiak - ortalionowe gacie uniseks takie do nakładania na spodnie, podbijane gumą od spodu(nawet mają szeroki rozporek na guziki i zwiększoną część górno-przednią) + kurtka takoż sztormiakowa, kwadratująca sylwetkę ale za to nieprzemakalna. Umalowałam się lekko by mi nie mówili proszę pana i poszłam w miasto. Oj zazdrość w oczach eleganckich kobiet - bezcenna (mężczyzn też, wszyscy oglądali się za mną z tęsknym podziwem :D) Grunt to się umieć ubrać ;)

    Dodaj komentarz»
  • magdus
    magdus · 17-05-10 22:38 · do góry^

    sunako - twoja druga wypowiedz jest nie do konca prawdziwa, znowu powracamy do usredniania ;)
    co z tego, ze nosze rozmiar 34? skoro do tych przywolanych modelek na okladkach mi daleko? czy to, ze moje ubrania sa w takim rozmiarze oznacza automatycznie, ze tak wygladam? :) i bynajmniej mimo swej "dziewczecej" czy drobnej bidowy, uwazam sie za osobe totalnie przecietna, po srodku. i mierzi mnie na okladce kobieta z wystajacymi kolanami, sterczacymi lokcismi i obojczykami i razi mnie kobieta z ewidentna nadwaga. i nie wynika to z kwestii estetycznych (choc ladne to raczej nie jest, ale kazdemu moze sie co innego podobac), a raczej ze swiadomosci, iz te obrazki stanowia totalne skrajnosci, ktore w rownym stopniu nie powinny byc akceptowane, poniewaz tak jak nadmierna chudosc (np spowodowana anoreksja) jest choroba, tak samo jest nia otylosc.

    Dodaj komentarz»
  • magdus
    magdus · 17-05-10 22:44 · do góry^

    i zeby nie bylo - ze wzgledu na uwarunkowania rodzinne rozumiem "rozterki" kraglych kobiet. jednak tak jak ja siebie w miare obiektywnie okreslam mianem osoby szczuplej, tak zadna z pulchnych kobiet w mojej rodzinie nie ma problemu, zeby sama siebie nazwac gruba. nawet mnie w chwilach zwatpienia sie to zdarza, na co zawsze dostaje odpowiedz "jak ci sie cos nie podoba, to pracuj nad tym, cwicz, a nie narzekasz". a ze leniem jestem nieprzecietnym, to i odkladam sobie tu i tam troche lodow, czekolady, czyinnych pysznosci, ktorych nie potrafie sobie odmowic ;)

    Dodaj komentarz»
  • Sunako
    Sunako · 18-05-10 00:37 · do góry^

    khem, nie każda szczupła w reklamie to anorektyczka ;) raczej modelki w niektórych pismach, ale poza tym masa szczupłych dziewczyn. Poza tym napisałam też "mniej zgrabna figura" i tu bym zaliczyła również szczupłe dziewczyny, które nie mają figury modelki, ale są podobnie szczupłe (jednak z różnych względów nie pojawiłyby się na okładkach, tzn. nie spełniają "warunków").
    No ale tak czy owak wydaje mi się, że "łatwiej" jest tej noszącej 34 i mającej może i 160cm wzrostu i przykładowo wystającą pupę ;) Niestety nigdy tak nie wyglądałam, więc nie potrafię powiedzieć, ale dam sobie łapę uciąć, że dla wielu dziewczyn które przy podobnym wzroście ważą 45kg i noszą to 34, waga 60kg przy 160cm, obwód uda ponad 60cm czy ponad 75cm w talii byłyby niewyobrażalne :P

    Dodaj komentarz»
  • coquelicot
    coquelicot · 18-05-10 00:43 · do góry^

    Sunako, pewnie nie tyle niewyobrażalne, co stanowiłoby prawdziwą tragedię dla niektórych ;)

    Dodaj komentarz»
  • Maith
    Maith · 18-05-10 00:49 · do góry^

    Hmm, dziwne...
    Dla mnie dziewczyna z tej reklamy jest piękna, zgrabna i seksowna.
    I wspominana Kate Hudson też jest piękna, zgrabna i seksowna.

    Mam świadomość, że są różne, ale to mi w tej ocenie jakoś zupełnie nie przeszkadza...
    Owszem, jakbym miała odróżnić ich figury, to powiedziałabym, że ta ma kobiecą, a Kate dziewczęcą, ale nie wpływa mi to na obraz ich atrakcyjności...

    Dodaj komentarz»
  • magdus
    magdus · 18-05-10 08:41 · do góry^

    no ja mam 163 cm wzrostu i ważę 52kgi w to osławione już 34 się mieszczę :p w udzie mam prawie 50 cm, ale jednak z 10 cm więcej pewnie po prostu nie czułabym się już komfortowo nie ze względu na wygląd, tylko ze względu na już ograniczoną mobilność i jednak utrudniony dobór stroju ;) no bo gdyby mi miało zostać dalej te 62 cm w talii, to już by była tragedia. ja już teraz mam problemy ze znalezieniem spodni, które będą się trzymały w pasie bez paska i jednocześnie pasowały na całą resztę. i to wynika z tego o czym dziewczyny pisały wyżej - bez względu na rozmiar, producenci odzieży ulegają pewnym stereotypom i dlatego w każdym rozmiarze bywa ciężko znaleźć coś naprawdę dobrze dopasowanego. workowatość i kwadratowośc niestety króluje, a na dodatek jeszcze długość :p bo jeśli chodzi o spodnie, to większość producentów stała się tak wygodna, że już nie stosują podwójnej rozmiarówki jak kiedyś, czyli rozmiar w pasie/długość nogawki, przez co zakładają, że wszystkie kobiety, bez względu na rozmiar, mają po 170 cm wzrostu :p no ale cóż... jedno, co mi się wybitnie nie spodobało w dyskusji, to rada przytycia udzielona w odpowiedzi na stwierdzenie, że producenci zawyżają rozmiarówki. jakoś już, gdy te same dziewczyny "żalą" się, że tak trudno jest dostać ścisły stanik w obwodzie 60, nikt im nie radzi przytyć, bo wtedy będzie im łatwiej, bo w obwodzie 65 jest już większy wybór... więc dlaczego dopuszczać fakt, że noszenie obwodu 60 jest normalne, a potrzeba szukania czasami 32 z powodu zmiany polityki firmy odzieżowej już nie?

    Dodaj komentarz»
  • squirrell
    squirrell · 18-05-10 10:31 · do góry^

    Magduś, z mojego punktu widzenia, to jest bardzo dobre, że nogawki w spodniach są długie, zresztą często na spodniach są podane wymiary : długość i szerokość. Kiedy byłam młodsza, producenci zakładali, że wszystkie kobiety mają najwyżej 165, a co z wysokimi kobietami? Jak moja siostra - 177, czy mama 180? Niska osoba zawsze może sobie te nogawki skrócić,a wysoka nie wyciągnie 10 cm z zakładki u dołu nogawki.
    Poza tym, producenci zakładają pewien odzieżowy absurd -im człowiek wyższy, tym jest go więcej, wg tabelki rajstopowej, powinnam mieć 100 cm w biodrach xD

    Dodaj komentarz»
  • elftherini
    elftherini · 18-05-10 10:46 · do góry^

    Squirrell: wtrącę się ale skracanie bardzo często niszczy fason spodni. Tak samo jak miejsca przewidziane na kolana w okolicach goleni nie wyglądają pięknie:) Na szczęście firmy nastawione na dżinsy mają normalną rozmiarówkę szerokość/długość.

    Dodaj komentarz»
  • magdus
    magdus · 18-05-10 10:58 · do góry^

    dokładnie chodzi mi o to, co napisała elftherini :) i o to co ty też ;) że producenci powinni dopuszczać większa różnorodność kształtów kobiet :)

    Dodaj komentarz»
  • pierwszalitera
    pierwszalitera · 18-05-10 13:54 · do góry^

    No już miałam nic nie pisać, ale rozwaliła mnie magdus :

    "no ja mam 163 cm wzrostu i ważę 52kgi w to osławione już 34 się mieszczę :p w udzie mam prawie 50 cm, ale jednak z 10 cm więcej pewnie po prostu nie czułabym się już komfortowo nie ze względu na wygląd, tylko ze względu na już ograniczoną mobilność i jednak utrudniony dobór stroju ;) no bo gdyby mi miało zostać dalej te 62 cm w talii, to już by była tragedia."

    Matko jaki pensjonarski tekst. Zapewniam cię, że osoba z 60cm w udzie nie ma problemów z mobilnością, bo to nie jest noga słonia. Najprawdopodobniej nie zostanie ci też 62cm w talii, bo kobiety z wiekiem tyją, więc się nie martw. Większość tych 34-tek i 36-tek najpóźniej w okolicach trzydziestki przestaje mieć problem z za dużymi ubraniami, więc luzik. I nawet da się z tym żyć, chociaż dziś wydaje ci się to tragedią.

    Dodaj komentarz»
  • minimka
    minimka · 18-05-10 15:19 · do góry^

    Ja się miałam w ogóle tu nie odzywać, ale mnie też rozwaliła magdus, tym samym tekstem co pierwsząliterę.

    Mam 160cm wzrostu, ważę 63kg i mój obwód w udzie wynosi aż 62cm! Nigdy nikt mi nie powiedział, że jestem gruba i za taką się nie uważam. Ba, uważam się za zgrabną.

    Spodnie noszę w rozmiarze 40 i moje monstrualne uda spokojnie się mieszczą. W pasie mam 67cm i trzeba spodnie zazwyczaj zwęzić, ale nie jestem w tym temacie odosobniona. Nie mam żadnych problemów z mobilnością, swoją droga nie wiem jakie miałabym mieć :/.

    Dodaj komentarz»
  • magdus
    magdus · 18-05-10 15:36 · do góry^

    nie taki był ani ton ani wydźwięk mojej wypowiedzi. zrozumiałyście jak chciałyście. był on jedynie odniesieniem się się do tego, co napisała sunako, a podałam dokładne dane, żeby nikt się nie czepiał, że rzucam swoje wypowiedzi bez uzasadnienia w faktach.

    Dodaj komentarz»
  • magdus
    magdus · 18-05-10 15:37 · do góry^

    a uśmieszki nie oznaczają tu pretensjonalności, tylko nadanie mojej wypowiedzi mniej poważnego tonu.

    Dodaj komentarz»
  • magdus
    magdus · 18-05-10 15:41 · do góry^

    poza tym kiedyś ważyłam prawie 10 kg więcej niż teraz i wiem jak to jest nosić rozmiar 38, więc proszę mi tu nie wkładać w usta słów, których nie powiedziałam. i chodziło mi właśnie o to, co napisała mimimka, że przy większej różnicy ud i bioder od pasa ciężko jest znaleźć dopasowane spodnie.

    Dodaj komentarz»
  • squirrell
    squirrell · 18-05-10 16:06 · do góry^

    "Większość tych 34-tek i 36-tek najpóźniej w okolicach trzydziestki przestaje mieć problem z za dużymi ubraniami, więc luzik. I nawet da się z tym żyć, chociaż dziś wydaje ci się to tragedią."
    Gdyby tak było, nie byłoby szczupłych kobiet >30, a są i to w stosunku pół na pół z grubszymi. Albo po innych ulicach chodzę ;]

    Dodaj komentarz»
  • marudna_maruda
    marudna_maruda · 18-05-10 17:07 · do góry^

    Gdyby producenci trzymali się tabelek rozmiarowych, to by nie było takich problemów ze znalezieniem pasujących ubrań. Mam dwie spódnice tej samej firmy, obie w rozmiarze 36, jedną kupioną 3 lata temu, drugą w zeszłym roku. Ta starsza ma w pasie 67cm, ta nowsza 74. Zresztą teraz w większości firm odzieżowych (nie mówię o sieciówkach) panuje trend, aby szyć na kobiety bez zaznaczonej talii.

    Dodaj komentarz»
  • magdus
    magdus · 18-05-10 18:08 · do góry^

    marudo - dziekuje, ze poparlas liczbowo to, min ja probuje tu wytlumaczyc :) (az sie boje wstawic tej emotki, bo znowu wyjdzie, ze determinuje ona ton mojej wypowiedzi... ;)

    Dodaj komentarz»
  • kinga
    kinga · 18-05-10 18:09 · do góry^

    Marudna_marudo, takie różnice mogą być spowodowane błędem szwaczki - to są tylko ludzie, każdy ma się prawo pomylić. Widziałam też pakowane rozmiarami wszywki, w których maszyna odliczyła x wszywek, w danym rozmiarze, ale kilka znalazło się tam z innej bajki - ktoś, kto pracuje "na taśmie', nie zwraca uwagi co wszywa- bo by nie zarobił.

    Widziałam też jak prasowaczki rozprasowują odzież do danego wymiaru- bo bluzki wyszły za małe (tkanina wykurczyła się ponad zakładaną wielkość), a odbiorca sprawdza każda partię. Więc te biedne dziewczyny stoją przy żelazku, z linijka i rozciągają na gorąco, sprawdzając każdą sztukę według tabelki z gotowymi wymiarami. Po jakimś czasie to się zejdzie i zonk ;)
    Odnośnie trzymania się tabelek- też kiedyś myślałam, że skoro tworzę coś na bazie tych samych wymiarów, mam te same odcinki konstrukcyjne, to będzie na te wymiary pasowało- też zonk ;)

    Dodaj komentarz»
  • Sunako
    Sunako · 18-05-10 18:11 · do góry^

    minimka ----> ja przy podobnym obwodzie uda rozmiar 40/42 i to głównie właśnie większy rozmiar z powodu ud :/

    Dodaj komentarz»
  • elftherini
    elftherini · 18-05-10 18:27 · do góry^

    @Kingo: coś te szwaczki się często mylą niestety:P
    Zresztą powiem brutalnie: mnie jako osobę kupującą nie interesuje proces powstawania tylko efekt końcowy (mówię tylko o wymiarach). I błędy szwaczek nie są wytłumaczeniem dla rosnących wymiarów koszulek. Bo cała partia bluzek o obwodzie w talii ~70 w rozmiarze XS to nie błąd tylko celowe działanie.

    Dodaj komentarz»
  • daslicht
    daslicht · 18-05-10 18:36 · do góry^

    Też mam jakieś ~60 w udzie. Jutro zapytam się babki od fizjologii wysiłku jakim cudem się poruszam i to na duże odległości ;)))))))))

    Dodaj komentarz»
  • magdus
    magdus · 18-05-10 20:25 · do góry^

    powiem raz jeszcze - strasznie sie czepiacie slow. niewazny jest sens calej wypowiedzi, tylko akuratto jedno slowo. tak, gdy wazylam wiecej uwazam, ze ciezej bylo mi sie sprawnie i lekko poruszac i ciezej bylo mi sie zmusic do wysilku na wfie, bo musislam wiekszy ciezar nosic. ja nigdzie nie napisalam, ze to sa monstrualne, kolosalne czy jakies ogolnie wielkie uda. napisalam, ze MI by przeszkadzaly.
    im dluzej ucestnice w tej dyskusji, tym wieksze mam wrazenie, ze niektore probuja tu stworzyc pewne podzialy...
    i widac po prostu potrzebujecie na kims skupic swoje wypowiedzi. bo dyskusja nie moze byc po prostu wymiana argumentow, w miare mozliwosci jak najbardziej merytorycznych, tylko musza to byc ataki i oskarzenia, czyz nie? :)
    wypowiem sie dobitnie - "my szczuple i wirlce wychudzone" chcialysmy jedynie, zeby padlo stwierdzenie "tak, kobieta moze byc kobieca bez wzgledu na rozmiar" czyli takze te w rozmiarze 34 czy 36. ale zamiast tego padaly odpowiedzi w stylu "ja tamnosze rozmiar 40 i czuje sie atrakcyjna i dobrze mi z tym". a przeciez nie o tym byla mowa. jakos my wieszaki potrafimy zaakceptowac fakt, ze kobieta w rozmiarze 40, 42, 44, 46 potrafi byc kobieca i seksowna, bo wyglad nie jest jedynym czynnikiem, ktory o tym decyduje. bo sa kobiety, ktore moglyby zostac uznane za ideal, ale z powodu swoich kompleksow traca w oczach plci przeciwnej. i tak samo sa kobiety, ktore w oczach niektorych z was pewnie sa calkiem niekobiece, a maja w sobie taki czar, seksapil, pewnosc siebie, ze ja im zazdroszcze ich kobiecosci mimo, iz pewnie moglabym sie poszczycic wiekszymi kraglosciami od nich. bo tak jak ktoras z was napisala, tak naprawde kobiety przywiazuja do tych cech wieksze znaczenie niz mezczyzni i na dodatek na podstawie tych cech potrafia sie nawzajem wartosciowac.
    to tyle, jesli chodzi ode mnie. z natury jestem bardzo spokojna osoba, wiec dlugosc tej wypowiedzi moze swiadczyc jakie emocje ostatecznie wywolala we mnie ta dyskusja.
    na koniec jeszcze ostatnie pytanie i wiecej juz tu moj komentarz sie nie pojawi. bazujac na jakosci i konstrukcji wypowiedzi niektorych z was budzi sie we mnie ciekawosc - czy niektore z was czuja sie zagrozone wrecz przezszczuple kobiety, ze tak bardzo chca im odmowic atrakcyjnosci?

    Dodaj komentarz»
  • niebieski_aniolek
    niebieski_aniolek · 18-05-10 20:37 · do góry^

    Magdus, z racji tego, że piszesz dokładnie to, co ja przez cały czas, podejrzewam, że dostaniesz podobną odpowiedź;)

    coquelicot, 17-05-10 17:13
    to właśnie chyba Ty się musisz dowartościować tym, że powiemy, że rozmiar 34/36 jest też dopuszczalny i kobieta nosząca taki rozmiar też jest KOBIECA! Jeśli byłabyś tego pewna, a co najważniejsze - pewna siebie i swojej kobiecości, nie walczyłabyś tak o to, a zwisałoby Ci to ;)

    Dodaj komentarz»
  • PinUpGirl
    PinUpGirl · 18-05-10 21:01 · do góry^

    "na koniec jeszcze ostatnie pytanie i wiecej juz tu moj komentarz sie nie pojawi. bazujac na jakosci i konstrukcji wypowiedzi niektorych z was budzi sie we mnie ciekawosc - czy niektore z was czuja sie zagrozone wrecz przezszczuple kobiety, ze tak bardzo chca im odmowic atrakcyjnosci?"

    To ciekawe, bo ja odnoszę dokładnie odwrotne wrażenie :). Pragnę zauważyć, że w dyskusji pojawiały się głosy sprzeciwu wobec określenia "kobiece kształty" jako opisy bardziej krągłej sylwetki (naprawdę tak Was to boli?), potem komentarze, jakie to krągłe (a raczej, przepraszam, grube) panie są nieruchawe, nie wymagające wobec swojego ciała i zagrożone chorobami, a po pierwsze zazdrosne :). Nasuwa mi się na sama myśl, co Sunako, że niektórzy budują poczucie własnej wartości na tym, że mają typ sylwetki, który jest akurat na topie. I z trudem przyjmują do wiadomości, że komuś może się podobać kobieta pulchniejsza POMIMO swojej tuszy, o tym, że ktoś może woleć, gdy dziewczyna ma więcej ciała (tak, zdarzają się też tacy ;) ) w ogóle nie może być mowy.

    Dodaj komentarz»
  • coquelicot
    coquelicot · 18-05-10 21:06 · do góry^

    PinUpGirl, dzięki, że napisałaś to za mnie ;)

    Dodaj komentarz»
  • motylq85
    motylq85 · 18-05-10 21:57 · do góry^

    kto jeszcze oprócz mnie uważa, że ta dyskusja już dawno straciła sens i już żadna ze stron nie wie, o co tak naprawdę chodzi jej i oponentkom, i od czego w ogóle się ta dyskusja zaczęła? :D

    Dodaj komentarz»
  • magdus
    magdus · 18-05-10 22:33 · do góry^

    ja (motylq dla ciebie wyjątek ;)

    Dodaj komentarz»
  • squirrell
    squirrell · 18-05-10 23:06 · do góry^

    "niektórzy budują poczucie własnej wartości na tym, że mają typ sylwetki, który jest akurat na topie. I z trudem przyjmują do wiadomości, że komuś może się podobać kobieta pulchniejsza POMIMO swojej tuszy, o tym, że ktoś może woleć, gdy dziewczyna ma więcej ciała (tak, zdarzają się też tacy ;) ) w ogóle nie może być mowy."
    Dla Twojej wiadomości : nie obchodzi mnie, że mój typ sylwetki jest na topie i nie wiem, jakim trzeba być człowiekiem, żeby taka myśl jak Twoja w ogóle przyszła do głowy.
    Nie odmawiam pulchnym ani grubym kobietom kobiecości, ani tym po środku skali tuszy. Ani szczupłym, ani chudym. i chociaż mój "typ sylwetki jest na topie" i staram się budować na tym jakże wysublimowanym stwierdzeniu swoją atrakcyjność, powiem, że bardzo mi się podobają okrągłe panie, panią z reklamy uważam za piękną i iskrzącą wdziękiem.
    Co nie zmienia faktu, że jak widzę zdania typu ( w uproszczeniu) : "dobrze, że wreszcie jakaś _normalna_ kobieta, a nie jakiś wieszak", to trochę mnie to kłuje w oczy.

    Dodaj komentarz»
  • motylq85
    motylq85 · 18-05-10 23:42 · do góry^

    w temacie "wieszaków" chciałabym jeszcze dodać, że modelki same na bilbordy się nie pchają. one same siebie nie wypromowały, zresztą jak miałyby to uczynić? wypromowane zostały przez świat mody, a ściślej rzecz ujmując projektantów. podobno taki typ sylwetki jest przez projektantów dlatego tak uwielbiany, ponieważ szyjąc ciuchy nie muszą się przejmować jakąś tam talią, czy o zgrozo - biustem! tak jest i szybciej, i taniej, i łatwiej. więc na nich się złośćcie, nie na modelki. tak samo dzieje się teraz z Bogu ducha winną Kasią Cichopek. wszędzie jej dużo, a ludzie złoszczą się właśnie na nią. na Plotku większość komentujących była zdania, że to ona sama ten wywiad o swoim biuście zainicjowała, a my przecież dobrze wiemy, jak było naprawdę.

    zresztą tak jak nie nazwałybyście kogoś grubasem, tak nie rozumiem, czemu z taką łatwością przychodzi Wam nazwać kogoś wieszakiem. to w naturze nie występują dziewczyny o figurze modelek? nie mogłyby się one poczuć urażone? ano mogłyby i tak się właśnie stało. ja sama mogłabym obrazić się o niektóre epitety i stwierdzenia, jakie tu padały, ale na moje szczęście totalnie zwisa mi, czy ktoś uważa chude/grube kobiety za niekobiece (takich ludzi uważam za nieco ograniczonych), bo swoje wiem, a wiem, że wszystkie kobiety bez wyjątku są kobiece i żadnej kobiecości nie odmówię. i nikt i nic mojego zdania nie zmieni :)

    (magdus, masz kissa ;* i nie przejmuj się mąciwodami, niektórzy tak po prostu mają;)

    pozdrawiam wszystkie sensowne panienki, i te małe, i te duże ;P

    Dodaj komentarz»
  • Valentinee
    Valentinee · 19-05-10 00:31 · do góry^

    AMEN.

    Pięknie i dojrzale napisane :)

    Dodaj komentarz»
  • pierwszalitera
    pierwszalitera · 19-05-10 00:41 · do góry^

    @squirrell: Owszem istnieją szczupłe kobiety powżej 30-tki, ale jeżeli myślisz, że rozmiary 34-36 i reszta świata są w relacjach pół na pół, to masz zaburzoną percepcję rzeczywistości. Tylko 10 procent kobiecej populacji może pochwalić się rozmiarami do 38. No chyba, że dla ciebie grubsze to osoby ze sporą nadwagą, my tu jednak mówimy o kobietach ze zdrową normalną wagą, takimi z udami 60cm, okrągłymi pupami, fałdkami na brzuchu i nie mieszczące się już w 34-36, ale którym daleko jeszcze do chorobliwej otyłości. Niestety nie odpowiadają one już ideałowi.

    Dodaj komentarz»
  • maskaradka
    maskaradka · 19-05-10 01:19 · do góry^

    Wytlumaczcie mi dlaczego wszystkie kobiety/dziewczyny z nadwaga z jakimi mialam do czynienia wypominaja mi zlosliwie male cycki? Pytam z czystej ciekawosci, bo nigdy nie umialam znalezc odpowiedzi na to pytanie:) Zawsze tak jest, a mi nawet przez mysl nie przechodzi nazwac kogos gruba, po prostu nie mysle o tym, nawet jesli maja znaczna nadwage to jakos mam inne sprawy na glowie niz rozwazanie tego. Ale mnie kobiety z nadwaga same atakuja slownie, prosto w oczy! Co ja im zrobie, ze jestem szczupla (dla wielu duzo za chuda), drobnokoscista i niska i przytycie kilku kilo zajelo mi szesc lat? Przeciez to nie moja wina, jeszcze oczekuja, ze im przytakne i powiem: "Tak, moj biust (jakos nie potrafie myslec o swoich piersiach jako cycki) jest chyba najmniejszy na swiecie". Zamiast tego mowie, ze nigdy nie przyszlo mi do glowy je operacyjnie powiekszac i ze nie nosze puszapow, a ostatnio przytylam 6 kilo, zauwazylas? Przepraszam, ale jak ktos do mnie chamsko to sie odwdzieczam.

    Dodaj komentarz»
  • regula_przekory
    regula_przekory · 19-05-10 08:57 · do góry^

    maskaradka - dokładnie to samo mogę napisać o szczupłych dziewczynach wypominających w rozmowie, że taaaaaki biust to udręka i na starość obwiśnie. Nie wspomnę o wyrazach współczucia.
    Naprawdę winna jest i jedna, i druga strona, i wcale nie zależy to od wagi.

    Dodaj komentarz»
  • motylq85
    motylq85 · 19-05-10 09:28 · do góry^

    "Tylko 10 procent kobiecej populacji może pochwalić się rozmiarami do 38"

    pierwszalitero - skąd te dane?

    Dodaj komentarz»
  • squirrell
    squirrell · 19-05-10 09:41 · do góry^

    Pierwszalitero, kobiety z normalną wagą to dla mnie kobiety z normalną wagą, nie musisz się od razu spinać. Też nie wiem skąd masz te dane, zresztą nie wierzę statystykom ^^ Może to "pół na pół" to zbytnie uproszczenie dla osób, których życiowym powołaniem jest czepiania się słówek ;] Poza tym:
    "my tu jednak mówimy o kobietach ze zdrową normalną wagą" - widzę to i już wiem, że nie mamy o czym rozmawiać, gdyż widzisz tylko siebie i Twój egocentryzm mnie przeraża. Ale nic to. Moja waga też jest normalna, choć mój rozmiar to 36 :D i (o zgrozo, bluźnierstwo), ja też jestem "zdrową normalną kobietą", tak jak moje koleżanki w rozmiarze 36 ^^ Przy czym nie ukrywam, że podobają mi się Panie w rozmiarze 40, 42... :D Ja tu o udach nic nie pisałam, więc proszę mnie tym nie atakować, sama nie wiem, ile może mieć moje udo, więc się nie wypowiadam.

    Dodaj komentarz»
  • sellenka
    sellenka · 19-05-10 10:19 · do góry^

    z waszej dyskusji można wywnioskować tyle, że kobiety chude (szczupłe) i grube (puszyste) są zazdrosnymi, pełnymi nienawiści babami.

    i o co tyle krzyku? każda z nas jest jaka jest. ma to podłoże genetyczne, wpływa na to nasz styl życia, nasze temperamenty. każda może być piękna i zmysłowa, tylko że to piękno i zmysłowość wypływa z głowy. a nie z cycków czy pupy.

    precz z kompleksami! nie odmawiajmy samym sobie (i innym!) kobiecości!

    Howl!

    ps. ja nawet znam bardzo kobiecych facetów ;)

    Dodaj komentarz»
  • pierwszalitera
    pierwszalitera · 19-05-10 11:44 · do góry^

    @squirrell: Podaj mi przykład tego mojego egocentryzmu, bo wydawało mi, że jako szczupła osoba, która pomiędzy 20 a 30 rokiem życie przechodziła kolejno rozmiary 34, 36, a pomiędzy 30 a 40 rokiem życia rozmiar 38 i doszła do 40, powinnam chyba upierać się, że szczupłość to jest to i nie wstawiać się za osobami z fałdkami, wylewającym brzuchem i udami 60cm, do których mi nawet dzisiaj jeszcze sporo brakuje. Wiem, co znaczy być uważaną za chudą, czasem złapie się jakiś docinek, ale wiem, że szczupłość to niesamowicie dużo zalet i przyjmowana jest ze strony otoczenia pozytywnie. Tu Sunako ma zdecydownie rację, głośne użalanie się nad brakiem ciucha w "prawdziwym" rozmiarze 34 jest nieszczere. Ach, ja my drobne, szczupłe, ja my mamy ciężko. ;-) Cała ta dyskusja tutaj wywołana była tylko i wyłącznie potrzebą zwrócenia na siebie uwagi, by broń Boże nie zapominać, że szczupłe jest piękne.
    I to, że jakiś ciuch w rozmiarze 36 nie ma materiału tylko na 62cm w talii, nie znaczy, że jest źle uszyty, albo rozmiarówka niedobra. NIgdy nie słyszałyście o innych fasonach i krojach? Takich klasycznych, zbluzowanych i dalej od ciała, czy nosicie tylko i wyłączenie opięte na ciele do granic wytrzymałości wężowe skórki?
    Dane o 10 procentach populacji są z zachodnich mediów i faktycznie dosyć stare. Mówiło się o tym w zachodniej Europie kiedy wszedł na ekrany film z Julią Roberts Pretty Women. I wtedy już szczupłość nie była tak powszechna wśród kobiet, jak prezentują nam media, Dzisiaj tych bardzo szczupłych może być jeszcze mniej, bo mamy do czynienia z postępującym tyciem w społeczeństwie, zaczynającym się już w wieku dziecięcym. Polska też wchodzi w ten trend, więc nie wierzę w te chmary 36-tek na ulicach, tylko że ja przyglądam się kobietom, a nie 16-18 letnim dziewczynom, które naiwnie wierzą, że ich sylwetki się już więcej nie zmienią.

    Dodaj komentarz»
  • elftherini
    elftherini · 19-05-10 11:54 · do góry^

    pierwszalitero: Jeśli ŻADEN ciuch w rozmiarze 34 nie ma miejsca na talię, która jest podana na metce, bo ma za dużo materiału to jest źle uszyty. Nie noszę wężowych skórek (bezguście) ale wolałabym, żeby koszulki albo wisiały na mnie na całości (wtedy wyglądam jak w worku pokutnym i nie łudzę się, że komuś się spodobam) albo pasowały na całości. A nie:opinały biust, wisiały w talii i nie mieściły się na biodrach. Bo to jest brzydkie!
    Nie jestem nieszczęśliwa bo jestem szczupła, tylko dlatego, że producenci szyją jak idioci.
    Nie jest dla was problemem, że dziewczyny nie mogą znaleźć obwodu 60, miseczek powyżej G, spodni na odpowiednią długość itp. A problemem jest, że ktoś nie może znaleźć ubrania w dobrym rozmiarze? Ciekawe, że kobietom, które wypadają z rozmiarówki w drugą stronę nikt nie mówi, że mają schudnąć tylko potwierdza, że producent jest do bani bo ma za wąską rozmiarówkę. Ale jeśli działa to w drugą stronę, to my tylko wybrzydzamy a producent jest cacy. Bo po co ma robić dobre rozmiary.

    Dodaj komentarz»
  • motylq85
    motylq85 · 19-05-10 12:17 · do góry^

    "a nie 16-18 letnim dziewczynom, które naiwnie wierzą, że ich sylwetki się już więcej nie zmienią"

    to brzmi tak, jakbyś miała jakąś 100% pewność, że każda młódka z wiekiem się zmieni. a chyba takiej nie masz (czy masz? ;). znam wiele kobiet, które po urodzeniu dwójki dzieci nie przytyły nic, a nawet schudły. znam też tyle samo kobiet, którym się przytyło. nie zauważyłam też żadnego trendu tycia wchodzącego do Polski. fakt, coraz więcej osób o siebie nie dba, ale też coraz więcej zastanawia się nad tym, co je.

    jednakże muszę się zgodzić ze stwierdzeniem, że szczupłym jest łatwiej. po pierwsze: ubrania. o wiele więcej nowych ciuchów i fasonów powstało z myślą o dziewczynach chudych. większe osoby mają dużo bardziej zawężony wybór w sklepach (a ten wybór, który jest to no cóż... mnie by bardzo nie zadowalał). był taki jeden odcinek trinny&susannah, w którym prowadzące porównywały te same ubrania w rozmiarach 36 i 44. rozmiary 44 były po prostu powiększoną wersją tych mniejszych ciuchów i sprawiały wrażenie jakby były szyte na szczupłe gigantki. nie mówiąc już o tym, że "powiększano" fasony dobre dla szczupłych, które na większych dziewczynach wyglądały wyjątkowo niekorzystnie, żeby nie powiedzieć śmiesznie. nie wiem, czy jest jakaś sieciówka, która projektuje ubrania i kolekcje z myślą o osobach większych i ich potrzebach... przykre.
    nie dość, że od maleńkości ludzie mają robione pranie mózgu, że jedynym słusznym rozmiarem jest rozmiar 34/36, przez co z automatu włącza im się mniejsze lub większe dyskryminowanie rozmiarów pozostałych, to jeszcze sklepy im w pewnym sensie udowadniają, że te pozostałe rozmiary w ogóle nie powinny istnieć. to właśnie media, obok kwestii ciuchów, ułatwiają życie szczupłym...

    Dodaj komentarz»
  • motylq85
    motylq85 · 19-05-10 12:23 · do góry^

    może jestem jakimś wyjątkiem potwierdzającym regułę, no ale... moje wymiary: 80/67/87 - nie mam absolutnie żadnych problemów ze znalezieniem ubrań :) nic mi nigdzie nie odstaje, chyba że powinno. fakt, niektóre ciuchy mają tak kosmiczne fasony, że sama wybucham śmiechem w przymierzalni jak widzę siebie w lustrze, ale to jest dla mnie jedynie sygnałem, że ten sklep mogę sobie odpuścić.

    Dodaj komentarz»
  • ladyfreakish
    ladyfreakish · 19-05-10 12:48 · do góry^

    Ci Amerykanie popadli w poprawność polityczną: kolejna zakazana reklama:

    http://www.wagina.com.pl/index.php/Ko...

    Dodaj komentarz»
  • felisdomestica
    felisdomestica · 19-05-10 13:03 · do góry^

    Ja też się zastanawiam, dlaczego pokutuje wśród dziewczyn pogląd, że ciuch tylko wtedy jest dobry, jeśli jest "dobrze dopasowany". Przy czym za dobrze dopasowany rozumie się taki, który przylega caluteńką powierzchnią do ciała. Luz dwucentymetrowy w talii dyskwalifikuje koszulę i wywołuje straszliwe skargi jak to producenci szyją na niewiadomokogo.
    No nie rozumiem, dlaczego ciuch ma oblepiać ciało i "robić talię" (drugi fetysz, wszystko ma robić talię, no bo bez talii się nie da). ktoraś z dziewczyn narzekała, że nie może znaleźć dla siebie dopasowanego t-shirta bo jej wiszą znowu w tej nieszczęsnej talii. No ale t-shirt z definicji na kształt litery T i NIE MA wcięcia w pasie. To strój sportowy, nieprzeznaczony do uwypuklania biustu i czegokolwiek. Może należałoby jednak zweryfikować swoje wymagania, może są przesadne? Może zamiast wbijać się w rozmiar 34 i narzekać, że jest opięty w biuście założyć 36 i talię, jeśli już koniecznie MUSI być, "zrobić" sobie paskiem? Strasznie narzekacie, jesteście ze wszystkiego niezadowolone, czy całe młode pokolenie jest takie?

    Dodaj komentarz»
  • ladyfreakish
    ladyfreakish · 19-05-10 13:10 · do góry^

    Krój T-shirta zależy od producenta, a te damskie mają zawsze wcięcie małe bądz duże.

    Dodaj komentarz»
  • elftherini
    elftherini · 19-05-10 13:15 · do góry^

    felisdomestica: chcemy koszulki z talią (topy?) ponieważ jak się tą talie ma, to wtedy lepiej taka bluzka wygląda? Ponieważ widać wtedy, że ma się biust?
    Dla mnie coś co ma duży dekolt nie jest strojem sportowym i nie powinno leżeć jak worek. I nie jest tu mowa o 2cm luzie.

    Dodaj komentarz»
  • tullilaj
    tullilaj · 19-05-10 13:47 · do góry^

    Hmm, powiem szczerze, że o ile rozumiem problemy z koszulami / marynarkami - na mnie na przykład wszystkie maja za krótkie rękawy;) / spodniami / spódnicami, to w kwestii T-shirtów i topów nie bardzo go widzę. Sama rozmiaru 34 nie noszę, ale mam kilka koleżanek takowy noszący, sporo po 30-ce nota bene, i nie zauważyłam problemu... O wiele większy problem mają dziewczyny w rozmiarach większych niż 40. Powyżej 44 naprawdę ciężko coś znaleźć. Wydaje mi się, że w rozmiarach 34-40 nie jest aż tak źle. Oczywiście, nie wszystkie rzeczy dobrze leżą, ale i nie wszystkie źle.

    Dodaj komentarz»
  • Sunako
    Sunako · 19-05-10 14:01 · do góry^

    maskaradka ---> a mi małe cycki wypominają szczupłe dziewczyny o biuście średnim, przy ich posturze wyraźnie zaznaczonym ;) i one zawsze będą do przodu, prawda? ;)

    Dodaj komentarz»
  • magdus
    magdus · 19-05-10 14:09 · do góry^

    tez oglądałam ten program ;)
    owszem, dziewczyny w większych rozmiarach mają większy problem, ale to nie jest równoznaczne z tym, że te w mniejszych nie mają żadnego. czy tylko większym rozmiarom wolno się skarżyć? czy to jest jakieś niepisane prawo, którego nie znam? może jestem do tyłu, proszę o uświadomienie?
    i owszem są koszulki, które w pasie przylegać nie mają, ale jeśli coś jest szyte z wcięciem, to chyba jakoś powinno leżeć. chodzi jedynie o brak zróżnicowania, który np oferuje bravisimo...

    Dodaj komentarz»
  • Sunako
    Sunako · 19-05-10 14:12 · do góry^

    oh dear... mnie wszystkie dopasowane bluzki jadą do góry na brzuchu, bo nie mają miejsca na biust, a może po prostu jestem za gruba :/ więc chodzę w takich co odstają, coś za coś.

    Dodaj komentarz»
  • motylq85
    motylq85 · 19-05-10 14:22 · do góry^

    ech, dlaczego ludzie zamiast widzieć tylko to, co ktoś napisał, widzą przede wszystkim to, czego ktoś nie napisał? ;))

    oczywiście że wolno się skarżyć i tym małym i tym dużym. ale nie należy z tego robić życiowej tragedii moim zdaniem, bo: a) to tylko ciuchy i bo b) są ludzie, którzy mają gorzej.
    mi w życiu nie przyszłoby do głowy narzekanie na ciuchy na forum, do którego dostęp mają osoby o rozmiarach większych, skoro wiem, że moje problemy przy ich problemach to pikuś. dla mnie to takie narzekanie na bolące nogi przy osobie, która nóg nie ma (znów drastyczny przykład, wybaczcie ;p).

    Dodaj komentarz»
  • edi
    edi · 19-05-10 14:28 · do góry^

    bardzo często (niestety) te dyskusje,obok tych w katalogu (mam na myśli konflikt w określaniu ubrań mianem probiuściastych)sprowadzają się do tego samego,czyli tworzenia PODZIAŁU. Przecież kobiecość to nie kształt a to co płynie ze środka :)

    Dodaj komentarz»
  • elftherini
    elftherini · 19-05-10 14:30 · do góry^

    Argument, że ktoś ma gorzej jest stwierdzeniem na które mam alergię. Na tej zasadzie nie powinniśmy robić/wymagać od siebie NIC. Bo ZAWSZE ktoś ma gorzej. Tak OT.

    Dodaj komentarz»
  • magdus
    magdus · 19-05-10 14:32 · do góry^

    no ale skoro jedna strona narzeka, to druga też ma prawo :p i tyle :P a zauważenie faktu, to jeszcze nie narzekanie. narzekanie to by było "boże, nic w tych sklepach nie ma, nie ma się w co ubrać, chyba powinnam sobie to poprawić, tamto dorobić, żeby się wpasować". tyle :)
    a ja tu narzekam na ogół złego traktowania sowich klientek przez producentów, bo w każdym rozmiarze kobiety różnie wyglądają.

    Dodaj komentarz»
  • motylq85
    motylq85 · 19-05-10 14:32 · do góry^

    nie powinnam wymagać od siebie dopasowanych ciuchów, bo ktoś ma gorzej? tak mnie zrozumiałaś?

    napisałam dokładnie:
    "nie należy z tego robić życiowej tragedii moim zdaniem, bo (...) są ludzie, którzy mają gorzej." a to z kolei odnosiło się do narzekania. narzekania przesadzonego, że tak dodam dla jasności.

    Dodaj komentarz»
  • motylq85
    motylq85 · 19-05-10 14:34 · do góry^

    magdus, ale ten fakt został zauważony na łamach choćby tej strony co najmniej już 10 razy ;p nie wystarczy o tym powiedzieć raz?

    Dodaj komentarz»
  • elftherini
    elftherini · 19-05-10 14:37 · do góry^

    A kto decyduje o tym czy narzekanie jest przesadzone? Bo tu już się wchodzi w decydowanie za kogoś co dla niego jest dobre (bo wg kogoś jest więc ktoś inny nie może na to narzekać bo ta pierwsza osoba uzna to za przesadzone).
    Napisałam tylko, że nie lubię tego argumentu "bo ktoś ma gorzej". To, że ktoś ma gorzej nie znaczy, że ja mam przyjmować wszystko takie jak jest i się z tego cieszyć.

    Dodaj komentarz»
  • zlotamalinka
    zlotamalinka · 19-05-10 14:38 · do góry^

    Drogie Panie ja wiem jak to jest być i szalenie chudą, szczupłą i puszystą. Kilka lat temu ważyłam 20 kg więcej i nosiłam ubrania w rozmiarze 42. Był okres, że rozmiar 34 był za duży. Teraz troche przytyłam i przeważnie ubieram 34/36. I co ? Jakoś nosząc rozmiar 42 miałam mniejsze problemy w znalezieniu pasujących ciuchów. Teraz mam znacznie większe. Nikt mi nie będzie opowiadał, że szczupłe dziewczyny mają łatwiej...problemy są porównywalne i u szczupłych i puszystych. I nie moge też pojąć tych tekstów o wielkiej kobiecości i atrakcyjności który wg Was zaczyna się od rozmiaru 40. Nie wydaje mi się, żeby chodziło tu o jakiś konkretny kanon piękna. I myślę, że zarówno kobieta noszaca rozmiar 40,42,44 itd może być atrakcyjna albo tez i nie musi i ta sama zasada dotyczy kobiet 34,36. Zdrowa waga ? Zabawne. Waże 55 kg przy wzroście 167 cm i wydaje mi się, że to zdrowa waga, a nosze przeciez 34/36. Nie mówcie że zdrowa waga jest powiązana z rozmiarem ubrań. Ciuchy obcisłe jak skóra węża :D? Heh a puszysta kobieta zakładając strasznie obcisłe rzeczy (najlepiej obcisłe za małe spodnie i za ciasna bluzke) wygląda kobieco i podkreśla swoją figurę? Tak samo szczupła dziewczyna skrywająca się w wiszących koszulkach i spadających spodniach nie czuje się dobrze, kobieco. I co jeszcze? Kobiety od 30 roku życia tyją i tyją. Może i trochę tak, ale bez przesady. Może jeszcze od rozmiary 34 do 44? Hmm ja myślę, że to tylko taka wymówka. Drogie Panie w każdym wieku trzeba o siebie dbać, a wtedy nie będziecie płakać, że po trzydziestce matka natura was opusciła.

    Dodaj komentarz»
  • Sunako
    Sunako · 19-05-10 14:46 · do góry^

    do mnie nigdy nie trafiał argument, że ktoś nie ma nóg, czy dzieci w Afryce głodują, sorry. Teraz jest powódź i ludzie doświadczają okropnych rzeczy, ale to nie oznacza, że nagle moje problemy się zmniejszyły. Owszem, gdyby MÓJ DOM zalało, to co innego nagle stałoby się ważne.
    I właśnie, ja mam większe problemy, więc częściowo wisi mi w tym momencie mój wygląd. I mogę powiedzieć, że te dziewczyny, które teraz się tym przejmują, są może szczęśliwsze i im zazdroszczę ;) Ale nie będę nikomu wciskać, że ma nie narzekać, bo inni mają gorzej, litości.
    Ja już kiedyś na to odpowiedziałam, że co, może jakbym nie miała nogi to nagle moje problemy dla kogoś stałyby się ważne? Nie można tak myśleć, to jak z wpędzaniem dziecka w poczucie winy, że nie chce jeść kaszki, a inne dzieci chodzą głodne. A ktoś kto jeździ na wózku może być szczęśliwszy od nas albo być wrednym człowiekiem, jak jedna z postaci z "F u c kin Amal" (sorry, nie można nawet wpisać tytułu filmu :P)

    Dodaj komentarz»
  • motylq85
    motylq85 · 19-05-10 14:48 · do góry^

    jeśli dla Ciebie wielokrotne skarżenie się na ciuchy w sklepach jest dobre, to luz, niczego Ci przecież nie zabraniam ;p ja po prostu optuję za postawą - zaakceptuj rzeczywistość, chyba że masz szanse ją zmienić, bo jeśli nie, to move on girl! inaczej to czysta strata czasu.
    kiedyś non stop narzekałam na moje maluchy (piersi, żeby nie było ;). chowałam je, byłam z nich wiecznie niezadowolona, nienawidziłam siebie za to jaka jestem i w końcu wiecznie się skarżyłam. no ale co ja tak naprawdę z tego skarżenia się miałam? cycki mi od tego urosły czy co? nie. totalny bezsens, marnowanie czasu i okaleczanie się psychiczne. taka postawa jest w moim mniemaniu zbyt toksyczna. tyle. eot ;)

    Dodaj komentarz»
  • Sunako
    Sunako · 19-05-10 14:50 · do góry^

    mhm, co można zrobić, żeby mi bluzki nie jechały do góry ;)
    Schudnąć, kupić nowe, czekać aż producenci zaczną szyć na dziewczyny z większym biustem (to wtedy dopasowana na brzuchu bluzka nie ma prawa jechać do góry), chodzić w innych ciuchach. Wybieram to ostanie, mimo że przez to mam ograniczony wybór ciuchów, ale co można zrobić, jak się nie ma kasy na wymianę garderoby ;)

    Dodaj komentarz»
  • magdus
    magdus · 19-05-10 14:54 · do góry^

    można raz. ja po prostu się już pogubiłam, która wypowiedź jest do kogo kierowana, więc wolałam zaznaczyć swoje stanowisko, żeby mi się znowu nie dostało.
    a malince dziękuję za komentarz. kiedyś może nie miałam aż takiego rozrzutu, ale jako dziecko zawsze byłam raczej przy kości ;) więc chyba nic dziwnego, że skoro matka natura sama mnie w końcu obdarzyła szczuplejszą sylwetką, o którą nie zabiegałam i jakoś sama się trzyma, to raczej płakać nie będę ;)
    i tym oto postem żegnam się po raz drugi i ostateczny, bo poczułam potrzebę sprostowania.

    Dodaj komentarz»
  • felisdomestica
    felisdomestica · 19-05-10 14:55 · do góry^

    Magduś, a gdzie ja powiedziałam, ze tylko większym wolno się skarżyć? Po prostu irytuje mnie ogólne marudzenie, że tu mi odstaje, tam nie przylega wystarczająco ścisło. Bo jest źle, kiedy bluzka odstaje i talię mam w niej szerszą niż mogłabym mieć. U szczupłej dziewczyny NIKT

    Dodaj komentarz»
  • minimka
    minimka · 19-05-10 14:56 · do góry^

    A ja się zastanawiam, gdzie niby ktoś tu napisał, że kobiecość zaczyna się od rozmiaru 40? Ja nigdzie czegoś takiego nie zauważyłam.

    Co do mojej wcześniejszej wypowiedzi, to poczułam się OSOBIŚCIE dotknięta tekstem o 60cm udach powodujących problemy z poruszaniem się, nawet jeśli nie było to "na serio". Wkurzyły mnie również te z cyklu "Jak się ma 160, to dobrze wygląda się do rozmiaru 36. 40 wygląda dobrze na 170" (oczywiście parafrazując, nie chce mi się przeszukiwać całego wątku w poszukiwaniu cytatu).

    Nie pisałam nic o tym, że jestem super-kobieca bo noszę spodnie w rozmiarze 40. Napisałam, ze jestem zgrabna w swoim mniemaniu (i nie tylko swoim), co nie oznacza że uważam sczuplejsze czy puszystsze dziewczyny za niezgrabne i niekobiece.

    Wydaje mi się, że w artykule chodziło bardziej o zestawienie sztucznej kobiecości, która ma praktycznie jedno oblicze z kobiecością naturalną, która tych oblicz ma bardzo wiele, m.in. takie pulchniejsze, jak pani w reklamie.

    Dodaj komentarz»
  • elftherini
    elftherini · 19-05-10 14:56 · do góry^

    "ja po prostu optuję za postawą - zaakceptuj rzeczywistość, chyba że masz szanse ją zmienić, bo jeśli nie, to move on girl"
    A może jak będziemy drążyć to doczekamy się z ubraniami czegoś takiego jak ze stanikami (Powstających sklepów, coraz ściślejszych obwodów). Ubrań trzymających rozmiarówkę. Np. coś jak Biubiu ale na szerokie biodra i wąską talię?

    Dodaj komentarz»
  • minimka
    minimka · 19-05-10 14:59 · do góry^

    Co do parcia na ciuchy dopasowane w talii, to po prostu wygląda się w nich o wiele korzystniej. Jak się ma szerokie bary i pupsko jak szafa (piszę o sobie) to w zwykłym T-shircie wygląda się klocowato. Żakiety, marynarki i sukienki też rzadko kiedy uwzględniają talię. Poza tym, komu na co dzień chce się paradować w garsonce? Mi na pewno nie, a nawet w dresie lubię ładnie wyglądać :)

    Dodaj komentarz»
  • felisdomestica
    felisdomestica · 19-05-10 14:59 · do góry^

    cd. NIKT NIE ZAUWAŻY że coś odstaje. Widać przede wszystkim zwiewną sylwetkę. U mniej szczupłej dziewczyny z fałdkami tu i ówdzie opinanie ciała (moim zdaniem) uwidoczni mankamenty. Nie wierzę w wyszczuplanie metodą zakładania obcisłej odzieży. Ale jeśli jest nieco luzu to zaraz krzyk, że "efekt ciąży".
    Wszystko "na styk" i "na granicy zamałości".

    Dodaj komentarz»
  • motylq85
    motylq85 · 19-05-10 14:59 · do góry^

    o, to chodzisz po sklepach i pytasz sprzedawców o koszulki z bardziej zaznaczoną talią? piszesz do producentów ubrań, żeby poprawili rozmiarówkę? jeśli tak, to zwracam honor :)

    Dodaj komentarz»
  • felisdomestica
    felisdomestica · 19-05-10 15:02 · do góry^

    minimka, mnie się wydaje coś zupełnie odwrotnego. Jeśli podkreślasz wąskość talii, to podkreślasz tym samym szerokość góry o dołu, na zasadzie kontrastu.

    Dodaj komentarz»
  • Sunako
    Sunako · 19-05-10 15:05 · do góry^

    no ja raz zapytałam w sklepie, czy inne kobiety też skarżą się, że w pasie i biodrach ok, a w biuście za mało miejsca, to usłyszałam odpowiedź negatywną ;) Poza tym wiele razy zgłaszam sprzedawczyni problem, jaki mam z doborem ciucha - że jak założę spodnie, to w talii za duże o 3 rozmiary, że tu dobrze, ale tu nie mogę dopiąć, że z przodu ładnie, ale z tyłu worek itp. Że szukam spodni takich a takich, że fason sukienki taki a nie inny. to chyba też ma jakieś znaczenie?

    Dodaj komentarz»
  • elftherini
    elftherini · 19-05-10 15:08 · do góry^

    motylq: Chodzę po sklepach i męczę ekspedientki czy mają koszulki z zaznaczoną talią. Pokazuję się im w wiszących koszulkach pytając czy mają rozmiar mniejszy. Do producentów jeszcze nie pisałam, bo sama nic nie zdziałam a jak widać dla innych nie jest to problemem.

    felisdomestica: wtedy ok widać, że dół jest duży ale widać też, że góra jest szczupła. A nie, że ma się sylwetkę klocka o szerokości bioder.
    Fascynuje mnie dlaczego na osobie małej nikt nie zauważy, że coś odstaje. Na dużej już zauważy?

    Dodaj komentarz»
  • motylq85
    motylq85 · 19-05-10 15:13 · do góry^

    @Sunako - od teraz zaczynam adresować moje wypowiedzi ;p jakieś znaczenie na pewno ma. to zależy, czy Twoje uwagi opuszczają w ogóle głowy sprzedawczyń i trafiają "wyżej". kiedyś też zwracałam uwagę ekspedientkom, że tu i tu źle ciuch leży i chyba nie tylko ja mam z tym problem (bo cała rozmiarówka tego modelu wisiała zazwyczaj na wieszaku wyprzedażowym i z jakichś przyczyn model ten nie był rozchwytywany). podejrzewam niestety, że producenci trzepią taką kasę ze sprzedaży, że nie przejmą się kilkoma uwagami, bo przecież towar im schodzi. i ze stanikami nie ma tu czego porównywać, bo jakoś nie widzę nigdzie haseł w stylu "90% Polek nosi zły rozmiar koszulek" ;)

    Dodaj komentarz»
  • Sunako
    Sunako · 19-05-10 15:14 · do góry^

    elfthe ---> mam szczupłą drobną koleżankę i tak jak napisała felisdomestica - na takiej sylwetce dobrze wyglądają tuniczki, odcinane pod biustem luźne ubrania, bo ma drobną górę, drobny dół, a drobnemu środkowi luzy nie szkodzą, bo jak pogrubiają, to i tak krzywdy nie zrobią. Coś jak sukienki z lat 60-tych "baby doll". Moja sylwetka wygląda w takich masywnie i niekorzystnie, to co mogłoby nadać sylwetce lekkości jest skutecznie zamaskowane. Luźniejsze tuniki u "większej" osoby zazwyczaj dodają masy, powiększają optycznie, zamiast podkreślać biust robią poniżej brzuch ciążowy. Mam może DWIE luźniejsze bluzki, w których wyglądam korzystnie a przynajmniej nie niekorzystnie

    Dodaj komentarz»
  • minimka
    minimka · 19-05-10 15:15 · do góry^

    felisdomestica: Jakoś przypomniała mi się ta notka z Kobiecych Kształtów
    http://kobieceksztalty.blox.pl/2008/1...

    Dodaj komentarz»
  • felisdomestica
    felisdomestica · 19-05-10 15:17 · do góry^

    Dlaczego nie zauważy?? Dlatego, że oko jest przyciągane przez zgrabną wiotką sylwetkę, nie jakies tam odstawanie.

    A co do dużej, to też nie zauważy, prędzej zauważy oponki obciśnięte ciasno tkaniną.

    A minimka pisała o przypadku szerokich ramion, więc podkreślanie talii poszerzy ją również w ramionach.

    I nie mów o klockowatej figurze, bo ktoś o małej różnicy między talią i biodrami się obrazi.

    Dodaj komentarz»
  • elftherini
    elftherini · 19-05-10 15:21 · do góry^

    Sunako: "ma drobną górę i drobny dół". Osoby szczupłe z wąską talią czasami mają też biodra:P I wtedy robi się bezkształtny klocek. Poza tym, jeśli tuniki to trzeba znaleźć z odcięciem POD biustem (o tym, że nacięcia często włażą na biust chyba wiadomo). Jeśli bez odcięcia to skutecznie maskują biust (=> klocek).

    Dodaj komentarz»
  • felisdomestica
    felisdomestica · 19-05-10 15:22 · do góry^

    Sunako, ta notka mnie nie przekonuje, bo modelka jest szczupła i w obu bluzkach wygląda dobrze. No i w dodatku ma tak wciągnięty brzuszek, że jest napięta jak struna :-).

    Dodaj komentarz»
  • minimka
    minimka · 19-05-10 15:23 · do góry^

    Dopasowane ubranie nie oznacza przyciasnego i wyciskającego fałdki. Strasznie wyglądają dziewczyny(i te szczuplejsze i te grubsze) w za małych biodrówkach, które wyciskają im takie balerony powyżej spodni.
    Sunako: Mam bardzo szczupłą i drobną koleżankę i ona świetnie wygląda w sukienkach w stylu Twiggy, coś jak tutaj: http://correct-weight-loss.net/wp-con...
    Ja w tym wyglądam jak kloc :/
    Mam też mamę, która jest klepsydrą ale z dużą nadwagą, do tego biust 40FF. Ubiera się głównie w wory z kolekcji XLent z Kappahla, najlepiej 2 rozmiary za duże. Wygląda w nich na dużo grubszą niż np w kostiumie kąpielowym (takim zwykłym, bez stanika).

    Dodaj komentarz»
  • elftherini
    elftherini · 19-05-10 15:27 · do góry^

    Dobrze inaczej. Wtedy sylwetka nie będzie miała widocznego wcięcia w talii co w znaczny sposób poszerzy ją na całości. Lepiej? I nie każdy ma oponki, które obciska koszulkami.
    Wg Ciebie modelka w tshircie http://kobieceksztalty.blox.pl/resour... po prawej stronie wygląda dobrze? To w takim razie nie mamy o czym rozmawiać, bo dla mnie taki efekt nie jest ani kobiecy ani seksowny.

    Dodaj komentarz»
  • coquelicot
    coquelicot · 19-05-10 15:38 · do góry^

    nie należy porównywać koszulki i bluzki! przecież to zupełnie inne kroje i mają co innego na celu :D nie popadajmy w skrajności :) a w tej bluzce akurat modelka dobrze nie wygląda :) brak miejsca na biust i bluzka na brzuchu się podnosi :/

    Dodaj komentarz»
  • felisdomestica
    felisdomestica · 19-05-10 16:13 · do góry^

    elftherini, moim zdaniem nie zawsze i nie wszędzie seksowność musi być nadrzędnym celem. T-shirt który ma na sobie modelka jest bezpretensjonalny i zwyczajny. Nadaje się na wycieczkę, do kina, na wykład, na pójście do sklepu itd. czy muszę w każdej chwili swojego życia pamiętać, żeby wyglądać jak seksbomba? I bez wcięcia w talii to już w ogóle nie mogę się pokazać?
    Jak już gdzieś pisałam, kobiecość to nie kwestia kształtów. Co do obrazka, trudno oceniać sylwetkę bez głowy i nóg. Moim zdaniem dziewczyny w luźnych t-shirtach wyglądają całkiem OK.

    Dodaj komentarz»
  • coquelicot
    coquelicot · 19-05-10 16:16 · do góry^

    felisdomestica, zgadzam się zupełnie :) idąc na basen, na siłownię, na szybkie zakupy do supermarketu, nie potrzebuję się stroić ;) mogę założyć coś luźnego, wygodnego :) we Francji, w Anglii nikt się tym nie przejmuje, widziałam nawet facetów w bokserkach i powyciąganych t-shirtach w "osiedlowych" sklepikach, bo tylko na chwilę wyskoczyli po coś do sklepu :) kobiety podobnie, no, może nie na bieliźnie ;)

    Dodaj komentarz»
  • elftherini
    elftherini · 19-05-10 16:22 · do góry^

    Dopasowana, bawełniana koszulka to wg Was strojenie się?
    Ok też w jakiśtam sytuacjach noszę takie t-shirty ale zdaję sobie sprawę, że wyglądam w nich fatalnie. I dlatego chcę mieć możliwość kupić coś w czym wyglądam lepiej.

    Dodaj komentarz»
  • coquelicot
    coquelicot · 19-05-10 16:24 · do góry^

    mówimy o koszulce czy bluzce? zdecyduj się ;) bo to jest różnica :)

    Dodaj komentarz»
  • elftherini
    elftherini · 19-05-10 16:30 · do góry^

    O czymś jak to: http://www.butik.net.pl/product-pol-1... na większości metek jest to opisane jako koszulka. I chciałabym żeby coś takiego leżało na mnie jak na tej dziewczynie a nie wisiało w talii:)

    na potrzeby dyskusji: t-shirt to coś jak to z notki po prawej? A czym się w takim razie różni koszulka od bluzki? Bo ja je znam tak, że koszulka ma krótki rękaw a bluzka długi. I tylko takie rozróżnienie.
    Zaraz się okaże, że to wszystko przez różne nazewnictwa.:P

    Dodaj komentarz»
  • zlotamalinka
    zlotamalinka · 19-05-10 16:34 · do góry^

    A ja jakoś zawsze staram się dobrze wyglądać. I nie jak seksbomba, ale po prostu dobrze. Jakoś nie wciągam na siebie powyciąganych koszulek i starych dresów za każdym razem kiedy facet, znajomi itd mnie nie widzą. Dlatego może moim zdaniem również ten t-shirt ze zdjęcia wygląda fatalnie. Do kina i na uczelnie ? A jakoś nie jestem dziewczyną, która nie wyjdzie z domu bez makijażu, 12 cm szpilek i z cyckami na wierzchu.

    Dodaj komentarz»
  • coquelicot
    coquelicot · 19-05-10 16:39 · do góry^

    elftherini, koszulka (t-shirt) - luźne coś o prostym kroju :) bluzka - taliowana ;)

    Dodaj komentarz»
  • elftherini
    elftherini · 19-05-10 16:44 · do góry^

    coquelicot: czyli wychodziłoby, że producenci nie szyją bluzek w ogóle:P Czyli to ze zdjęcia (tego wysłanego przeze mnie z butiku) to już bluzka czy jeszcze t-shirt? Bo układa się na dziewczynie jak bluzka ale podpisane jest jako koszulka. ;)

    Dodaj komentarz»
  • coquelicot
    coquelicot · 19-05-10 16:53 · do góry^

    SZYJĄ! jest zwężenie w talii? JEST! Nie każda dziewczyna/kobieta ma TAKĄ SAMA talię? Wyobraź sobie dziewczynę, która nie ma wyraźnie zaznaczonej talii :) nie wszystko musi być szyte pod Ciebie, bo Ty masz akurat taką talię. Masz, to super, cieszę się za Ciebie :) możesz się nią chwalić, ale nie oczekuj, że wszystko będzie szyte, żeby pasowało na Ciebie ;) Producenci szyją tak, żeby produkt był w miarę uniwersalny :) to, że Tobie nie pasuje, to nie znaczy, że NIKOMU nie pasuje :) po prostu wybieraj inne marki/kroje itp. nie w każdym sklepie musisz dostać coś idealnego na swoją superwypasioną figurę :> a już najbardziej, to nie musisz tego pokazywać całemu światu jak bardzo Ci źle, bo (ojejku) kolejny sklep nic dla Ciebie nie ma... może dla Ciebie nie, ale pewnie ma dla sporej liczby kobiet, które w tym momencie obrażasz, bo mówisz "na kogo oni to szyją?"

    Dodaj komentarz»
  • elftherini
    elftherini · 19-05-10 16:57 · do góry^

    coquelicot: wybacz ale mało co ma zaznaczoną talię a wisi nie tylko na mnie.

    Dodaj komentarz»
  • alladyna
    alladyna · 19-05-10 17:06 · do góry^

    W mojej rodzinnej okolicy mówi się tak:
    - koszulka (z rękawkiem) = T-shirt, tylko że nazwany po polsku.;p Jest też koszulka na ramiączkach.
    - Bluzka sensu stricto = damska koszula z guzikami, kołnierzykiem, mankietem; taliowana i z zaszewkami na biuście lub nie (zależy, czy producent uważa kobiety za kobiety, czy za bezpierśne beztaliowe walce).
    - Bluzka w szerszym sensie = ciuch na tułów dla kobiety; z długim lub krótkim rękawem, mnóstwo wiariantów.;)

    Dodaj komentarz»
  • coquelicot
    coquelicot · 19-05-10 17:06 · do góry^

    no to nie wiem gdzie Ty robisz zakupy ;) każdą bluzkę, którą mam w szafie, nawet te sieciówkowe MAJĄ zaznaczoną TALIĘ - nie są proste :) jest zrobione wcięcie w talii, może nie jest zbyt wielkie, bo wtedy mogłoby NIEKTÓRYM za bardzo opinać się w talii (wiesz, nie każdy może poszczycić się taką talią jak Ty), ale MAJĄ ;)

    Dodaj komentarz»
  • PinUpGirl
    PinUpGirl · 19-05-10 17:07 · do góry^

    "Dla Twojej wiadomości : nie obchodzi mnie, że mój typ sylwetki jest na topie i nie wiem, jakim trzeba być człowiekiem, żeby taka myśl jak Twoja w ogóle przyszła do głowy."

    Dziękuję :]

    "Nie odmawiam pulchnym ani grubym kobietom kobiecości, ani tym po środku skali tuszy. Ani szczupłym, ani chudym. i chociaż mój "typ sylwetki jest na topie" i staram się budować na tym jakże wysublimowanym stwierdzeniu swoją atrakcyjność, powiem, że bardzo mi się podobają okrągłe panie, panią z reklamy uważam za piękną i iskrzącą wdziękiem."

    Więc o co chodzi? Dlaczego mi odpisujesz (poza tym, żeby mnie obrazić?)?

    "Co nie zmienia faktu, że jak widzę zdania typu ( w uproszczeniu) : "dobrze, że wreszcie jakaś _normalna_ kobieta, a nie jakiś wieszak", to trochę mnie to kłuje w oczy."

    Mnie się też nie podoba, chyba wyraźnie to napisałam.

    Co do dyskusji odzieżowych - zgadzam się z frakcją "luźniejszą". Kiedyś wciskałam się w przymałe ciuchy, żeby uzyskać efekt blisko ciała, ale teraz zdecydowanie wolę luźniejsze ubrania. Moim zdaniem paradoksalnie lepiej w nich wyglądam, talia jest zasugerowana, mam naturalnie dość mocno zaznaczoną talię, więc wystarczy lekkie wcięcie lub wąski pasek, żeby była widoczna. Ale wbrew pozorom przy mocno podkreślonej talii moje biodra wyglądają na naprawdę duże, czasami mam ochotę na taki efekt, czasami wolę subtelniej podkreśloną talię. Czasami w ogóle ją pomijam, jeśli chcę wyeksponować coś innego. Myślę, że nie każdy typ będzie dobrze wyglądał w ciuchach w stylu biubiu.

    Dodaj komentarz»
  • alladyna
    alladyna · 19-05-10 17:09 · do góry^

    Coquelicot, to przyznaj się, gdzie Ty robisz zakupy, bo ja muszę nieźle się namęczyć, żeby znaleźć jakikolwiek ciuszek na górną część ciała, żeby miał zaznaczoną talię. Wszystkie są całkowicie proste;(

    Dodaj komentarz»
  • coquelicot
    coquelicot · 19-05-10 17:14 · do góry^

    Alladyno, większość zwykłych bawełnianych bluzek kupuję gdzie popadnie ;) nie są szyte na prosto jak koszulki, ale talia jest zaznaczona, widocznie (nie może jakoś baardzo mocno, ale ją widać) :) dawno się poddałam z dopasowaniem czegokolwiek na górę :) więc olewam, wybieram to co ma wielki dekolt, bo w to łatwiej zmieścić biust, a uwielbiam dekolty... no i nie odcinane pod biustem, bo wtedy z reguły talii raczej tam nie ma i wyglądam jak w ciąży, a biust i tak się nie mieści tam, gdzie powinien :)
    kupuję zwykłe bluzki w h&m np. na ramiączkach albo z krótkim rękawem :) (gdzieś tu w szufladzie, chyba przy hestii jest moje zdjęcie w takiej zielonej, kupiona w leecooper i ma zaznaczoną talię)

    aha... i właśnie w h&m bluzki są dłuższe :) więc nawet jak na biuście się podniesie, to jeszcze nie widać brzucha :)

    Dodaj komentarz»
  • elftherini
    elftherini · 19-05-10 17:19 · do góry^

    coquelicot: w sieciówkach. I tu dochodzimy do tego o czym mówiłam na początku. Jakby one miały w talii tyle ile powinny mieć wg metki to byłoby świetnie. Więc wystarczy nie zawyżać rozmiarówki.
    Nie znalazłam żadnej bluzki która miałaby różnicę talia-biodra większą niż 20cm.

    Dodaj komentarz»
  • coquelicot
    coquelicot · 19-05-10 17:22 · do góry^

    a gdzie jest napisane ile ma mieć w talii?

    nie znalazłaś? a to dziwne... ja mam same takie :) a różnicę talia-biodra mam 28cm :)

    jasne, kupuję czasem coś co mi się podoba w kroju trapezowym, wiem, że to nie mój krój, ale bluzka mi się podoba i pasuje do mojego pomysłu ubrania z czymś tam w połączeniu :D

    Dodaj komentarz»
  • alladyna
    alladyna · 19-05-10 17:23 · do góry^

    Aha, dzięki:) Ale zaznaczona po założeniu (tj. widać na ciele, bo tkanina jest elastyczna) czy istnienie talii przewidziane jest już w kroju? Bo mi chodzi o to drugie. Jak rozłoży się koszulkę/bluzkę (jak tam zwał) na płasko na podłożu, to na wysokości talii jest wcięcie/łuk? Albo pionowe zaszewki? Do H&M rzadko zaglądam, ale może powinnam częściej, jeśliby tak szyli.;)
    Ostatnio na ciuchach natknęłam się na dwie bluzki (guziki, mankiety kołnierzyk, marszczenie na bokach), tylko że z racji wzrostu to marszczenie wypadło mi na biodrach. Łee. Niezmiennie za to urzekają mnie hinduskie tuniki, bo one w większości mają 6 zaszewek i suwak z tyłu. Po dwie poziome na biuście i po 2 pionowe z tyłu i z przodu, żeby były dopasowane.;) Może wrzucę kiedyś do katalogu. Czegoś takiego szukam też w mniej etnicznym wydaniu. Na razie bezskutecznie.

    Dodaj komentarz»
  • elftherini
    elftherini · 19-05-10 17:30 · do góry^

    Często jest to napisane na metkach. Czasami na stronach producentów.
    Pierwszy wynik w internecie dla rozmiaru 34 to talia około 64 cm. W bonprixie lub dawnym Quelle rozmiar 32 to talia 60cm (mierzyłam kiedyś bluzki i też nie trzymały rozmiarów).
    No widzisz. Ja mam różnicę 35 cm...

    Dodaj komentarz»
  • elftherini
    elftherini · 19-05-10 17:33 · do góry^

    Ekm wg strony promodu ichnia 34 jest na 60cm w talii. Fascynujące...

    Dodaj komentarz»
  • megane
    megane · 19-05-10 17:48 · do góry^

    Elfthereni - przepraszam Cię, o ile nieraz rozmawiałyśmy i nawet narzekałyśmy razem, i uważam że naprawdę mam dużą tolerancję i umiejętność wczucia się w cudzą sytuację (może dlatego, że ja nie uznaję podziału na "grube i chude" który jest powyżej), to zgadzam się z Coquelicot. Zabrnęłaś już za daleko w swoich narzekaniach, zamiast się wycofać w dobrym momencie, że brzmisz histerycznie. Co jeszcze można dodać do tego, że najmniejsze ciuchy ze sklepów wiszą Ci w talii i nie możesz kupić pasującej koszulki? O_O... Wszyscy zarejestrowali. Łączymy się w bólu, jako że każdy ma podobny problem.

    Alladyna - zajrzyj koniecznie do H&M, Cubus też ma sporo ciuchów, które uwzględniają biust i talię :)

    Dodaj komentarz»
  • coquelicot
    coquelicot · 19-05-10 18:00 · do góry^

    Alladyno, tak, jak rozłożę na płasko, to bok nie jest prosty, ale w łuk w miejscu talii :)

    elftherini, właśnie sprawdziłam promod :) talia w rozmiarze 34 - 59/63 :) więc musi być taka, żeby pasowała też na te 63 :) a Ty jak widać wojujesz o każdy wiszący centymetr :) i daruj już sobie... zresztą napisałam Ci w mailu i nie mam zamiaru powtarzać

    Dodaj komentarz»
  • Sunako
    Sunako · 19-05-10 18:22 · do góry^

    minimka ----> właśnie coś takiego miałam na myśli ;)
    felisdomestica ---> ja nie załączałam linka do żadnej notki ;)
    coquelicot ----> ja mam jedną bluzkę na ramiączkach z H&M którą nawet specjalnie skracałam, żeby ładnie pasowała do spódnicy. Nie lubię też obcisłych bluzek, które są dłuższe i opinają brzuch i biodra kończąc się w mocno niekorzystnym miejscu :/ Boję się, że ta skracana bluzka obecnie też jechałaby miło do góry ;)

    Dodaj komentarz»
  • coquelicot
    coquelicot · 19-05-10 18:30 · do góry^

    Sunako, do spódnicy, to jasne, że nie założę dłuższej bluzki, ale do spodni, jak najbardziej :) zwłaszcza, że ostatnio wybieram spodnie z wysoką talią, żeby spłaszczyć brzuszek, a takie spodnie powiększają optycznie pupę, bo jest taka dłuuuga :D więc zasłaniam bluzką i mi się podoba :D

    te na ramączkach z h&m to są wybitnie długie :D

    Dodaj komentarz»
  • felisdomestica
    felisdomestica · 19-05-10 18:31 · do góry^

    Sunako: no faktycznie...sorry. To minimka linkowała.

    Dodaj komentarz»
  • Sunako
    Sunako · 19-05-10 18:36 · do góry^

    mhm, ostatnio zorientowałam się, że do spodni lepiej mi jednak w dłuższych bluzkach. A ewentualne krótsze to kompletnie odpadają przy spodniach z wyższą talią - wyglądam beznadziejnie, zwłaszcza jak się jeszcze podwiną do góry ;) Problem w tym, że trochę fajnych bluzek kupiłam w ciągu 2 lat, kiedy ważyłam 5kg mniej :< A w sieciówkach to same wiecie jakie ceny :<

    Dodaj komentarz»
  • wuzecia
    wuzecia · 19-05-10 18:47 · do góry^

    elftherini, ja mam coś około 36 różnicy między talią a biodrami i jakoś sobie radzę...
    Kupuję ciuchy w H&M, Promodzie, Tatuum, Quiosque, Van Graafie i Biubiu. I tak, mam zaznaczoną talię.
    Teraz naprawdę brzmisz już trochę histerycznie, tak jak powiedziała megane. I uważam, że albo zachowujesz się nieuczciwie i narzekasz wcale nie szukając po sklepach (m.in. przeze mnie wymienionych) albo rzeczywiście nic tam na Ciebie nie ma, co przylegałoby w talii i musisz się po prostu pogodzić z tym, że sklepy szyją na większość. I dalsza dyskusja nie ma sensu, chyba, że założysz lobby "taliowac bluzki!" i coś zaczniesz zmieniać.
    Z drugiej strony piszesz: "Jeśli ŻADEN ciuch w rozmiarze 34 nie ma miejsca na talię, która jest podana na metce, bo ma za dużo materiału to jest źle uszyty." A ja w Twojej szufladzie widzę 2 bluzki, które wcale specjalnie w talii nie odstają i wyglądają bardzo dobrze.
    Może spróbuj tego: http://www.biubiu.pl/product.php?id_p... Jest akurat w rozmiarze 32, powinna być dobra.

    Dodaj komentarz»
  • megane
    megane · 19-05-10 18:50 · do góry^

    @Sunako - niestety każdy by chciał kupić coś i mieć na lata, ale tak się nie da. Pomijam ceny w sieciówkach to wiele rzeczy przy intensywnym używaniu mi się niszczy zanim zdążę się nimi nacieszyć w ogóle... Poza tym sylwetka nawet przy takiej samej wadze się zmienia na przestrzeni lat [to prawda, widzę po sobie], i ciuchy przestają pasować. Trzeba ubrania wymieniać, nie ma opcji ;). Jestem zwolenniczką handlowania używanymi ciuchami na allegro, ewentualnie jeśli chwilowo nie pasują to warto łazić po sh, gdzie można kupić często małe używane rzeczy za 1/4 ich ceny ;).

    Dodaj komentarz»
  • Sunako
    Sunako · 19-05-10 18:54 · do góry^

    właśnie ostatnio prawie nie widzę w lumpeksach modnych ciuszków. W każdym razie nie w cenach na moją rękę ;) Albo przechodzę w starych ciuchach do lepszych czasów albo jakimś cudem schudnę ;) Stare ciuchy są jeszcze dobre i niezniszczone, ale nie takie ładne i dobrane jak nowe, w tym problem

    Dodaj komentarz»
  • Sunako
    Sunako · 19-05-10 18:56 · do góry^

    * modnych = takich, które mi się spodobają, a nie są w przedpotopowym stylu ;) Np ostatnio szukałam zwykłej bluzeczki z krótkim rękawem, która pasowałaby do stylu punk/metal (i nie miała nadruków w stylu logo browaru) i kicha ;)

    Dodaj komentarz»
  • megane
    megane · 19-05-10 19:27 · do góry^

    Ej, nie mów mi, że w lumpkach "nic nie ma". Jasne, że nie ma tak jak w sklepie, ale jest cała masa ciuchów, zwykle sprowadzanych z wysp, które niczym się nie różnią od tego co jest w sieciówkach. No, poza ceną, i że trudniej znaleźć rozmiar i coś konkretnego. Trzeba być elastycznym czasem, ale to jest tani sposób na podratowanie się ;)
    A jaka to bluzeczka "w stylu punk/metal"? czarna koszulka? takie rzeczy można kupić w siecówkach po 19 zl...
    Sunako, wiem że masz większe problemy i to rozumiem, ale też wyczuwam malkontenctwo ;)

    Dodaj komentarz»
  • Sunako
    Sunako · 19-05-10 20:05 · do góry^

    w takich, w których ostatnio bywam ;) Widuję głównie "szmatki". Ja mam masę bluzek z lumpeksów, ale ostatnio jakoś kiepsko są zaopatrzone albo przesadzona wycena ;) No czarna koszulka, ale nie jednokolorowa, jakaś ciekawsza. Raczej za kilka złotych szukałam ;)

    Dodaj komentarz»
  • Sunako
    Sunako · 19-05-10 20:10 · do góry^

    Wiesz, np była taka sieć lumpeksów, gdzie w jednym znajdowałam masę bluzek za grosze i dało się przymierzyć w korytarzyku. Potem otworzyli na tej samej ulicy większą filię bez przymierzalni, a tamten zlikwidowali. Następnie ta większa filia zlikwidowała kosze i "na wagę", a wszystko jest na wieszaczkach i wycenione (i nadal nie ma przymierzalni ;) ) i obecnie bluzka co kiedyś kosztowałaby 4zł kosztuje 8-10zł i to jest wkurzające ;) Jest tendencja w moim mieście do tworzenia lumpeksów bez przymierzalni, te z przymierzalniami mają przeważnie wycenione ciuchy (ceny podobne do tańszych rzeczy z hipermarketów)

    Dodaj komentarz»
  • regula_przekory
    regula_przekory · 19-05-10 20:12 · do góry^

    Rany, jaka dyskusja :D Wiecie, bo ja właściwie też mogłabym ponarzekać na to i tamto, ale zwyczajnie nie zaprzątam tym sobie głowy :D Po prostu uznaję, że widocznie jak coś nie pasowało to nie był to mój krój. I mimo, że zdarza mi się wrócić z zakupów zdołowana (z reguły wtedy, kiedy kupuję spodnie) to jakoś nie jest to kluczowy element mojego życia, bo wiem, że mam się w co ubrać jednak.
    Swoją drogą bluzka, którą zalinkowała elftherini (ta z butiku) wcale nie ma zaznaczonej talii tylko jest elastyczna i wyciąga się w odpowiednich miejscach. Szału nie ma, głowy nie urywa.

    Dodaj komentarz»
  • megane
    megane · 19-05-10 20:36 · do góry^

    Sunako - 10 zł :D Kurcze, u nas [w krakowie] już w prawie nie ma lumpków z ciuchami na wagę, a wycenione bluzki mają ceny nawet do 25 zł! :)) Są takie "wszystko po 1 euro" ale tam idą szmaty, koszulkę do spania można znaleźć najwyżej...
    reguła: to musisz być bardzo nieszczęśliwą kobietą, że NAWET dramat zakupów nie jest w stanie pogłębić Twojej depresji =)
    A ze spodniami to mam tak samo :P

    Dodaj komentarz»
  • regula_przekory
    regula_przekory · 19-05-10 20:47 · do góry^

    megane - i pomyśleć, że na Lobby mnie prawie zlinczowano jak ośmieliłam się napisać, że nie noszę dekoltów i twierdzono, że na pewno mam mega kompleksy skoro twierdzę, że wolę czarować intelektem niż ciałem :D

    Dodaj komentarz»
  • megane
    megane · 19-05-10 21:36 · do góry^

    Wiadomo że nosisz, oczywiste że kobity z zaznaczoną talią w worach tylko chodzą ;)))
    Swoją drogą ja uważam, że jedno drugiemu nie przeszkadza :). Moim ideałem jest czarować intelektem na tyle, żeby nikt nie gapił się w odsłonięty dekolt :P

    Dodaj komentarz»
  • regula_przekory
    regula_przekory · 19-05-10 21:41 · do góry^

    Jasne, że jedno drugiemu nie przeszkadza, ale też głupotą jest twierdzić, że wszyscy są jednakowo atrakcyjni fizycznie, dlatego twierdzę, że o ile wyglądem raczej nie kuszę (chyba, że faktycznie pokażę kawałek cyca) to błyskotliwością owszem i nie mam zamiaru być w tym względzie skromna :D A kompleksy mam jak każdy, ale jestem zbyt leniwa, żeby z nimi walczyć :D

    Dodaj komentarz»
  • pierwszalitera
    pierwszalitera · 19-05-10 23:21 · do góry^

    No i istnieje jeszcze coś takiego jak moda. Ubrania nie są tylko po to, by wyglądać jak nabardziej seksi i podkreślone były wszystkie kobiece walory. Jak spojrzy się na bardzo szczuplutkie modelki na wybiegach w kreacjach dyzajnerskich, to one też nie mają zawsze wyeksponowaną talię, podkreślony biust, czy biodra. Czasem zakłada się ciuch dla ciucha, a nie po to by czarować figurą przechodniów. I mimo tego taki ciuch może robić większe wrażenie i mówić więcej o naszej osobie niż wyraźna talia osy. Niektórym strasznie zależy, by definiować je tylko przez ciało. ;-)

    Dodaj komentarz»
  • regula_przekory
    regula_przekory · 19-05-10 23:34 · do góry^

    pierwszalitera - dokładnie! Mnie się marzą luźne, zwiewne tuniki odsłaniające ramiona, ale one wyglądają dobrze tylko na szczupłych i małobiuściastych. Zdecydowanie nic nie podkreślają, ale są tak piękne, ze wtedy ciało faktycznie pełni funkcję tylko wieszaka ;)

    Dodaj komentarz»
  • Sunako
    Sunako · 19-05-10 23:40 · do góry^

    a co do samej reklamy, to niezręcznie czułabym się oglądając ją np. w towarzystwie ojca ;) szczególnie ze względu na falujący biust modelki :P

    Dodaj komentarz»
  • megane
    megane · 20-05-10 01:11 · do góry^

    I mnie się właśnie wydaje, że o to chodzi z całym zgorszeniem ;] - chudej i płaskiej modelce nic by nie falowało, więc obraz byłby mniej... niezręczny. :P

    Dziewczyny, no ale jak to tak - nie podkreślać swojej cieńkiej talii? a jak ktoś na ulicy pomysli że nie daj boze ona nie jest cienka? :DDD
    Eh, 100% racji...

    Dodaj komentarz»
  • mohherowa
    mohherowa · 20-05-10 06:27 · do góry^

    "kindafunny, 15-05-10 10:59
    sama mam taką sylwetkę, że nawet jak bym ważyła 10 kilo mniej i miała bmi 21 (...), nie będę wyglądac szczupło. Bedę koszmarnie koścista, ale w dalszym ciągu "sporsza". (...) przez fakt, że wmawia się wszystkim dookoła, że tylko wąskie jest piękne, zdarza mi się mieć zły nastrój ze względu na sylwetkę! Bo udało się kulturze, mediom, wszczepić gdzieś w moją podświadomość, że naprawdę piękne jest inne niż ja!"
    Jakbym siebie czytała :|
    A reklama jest piękna... Tylko... Czy kobieta musi zawsze być sprowadzana do roli obiektu? Jedyne, co robi cały dzień, to "istnieje" po to, żeby wyjść na randkę. I to właściwie bardziej mi przeszkadza w takich reklamach, niż gdyby nawet biegała nago.

    Dodaj komentarz»
  • magdus
    magdus · 20-05-10 08:39 · do góry^

    dziewczyny nie przesadzajcie. ktoś po prostu może mieć taki styl, że woli ubierać się w dopasowane (a nie obciskające rzeczy), a nie chcieć chodzić w szerszych koszulkach (przywołanych tunikach). to już u was trochę brzmi, jakbyście zabraniały komuś ubierania się po swojemu. a moda modą, a niektóre kobiety w ogóle mają ją w nosie i ubierają się w to, co im się podoba. a jak ktoś może preferuje bardziej sportowy styl, to niekoniecznie chce chodzić w zwiewnych ciuszkach, ale to nie znaczy, że w tym sportowym ma wyglądać jak facet (czyli bez talii). ja sama preferuję różne ubrania, mam u siebie i tuniki i dopasowane ubrania, ale każde z nich nie wisi na mnie jak worek, bo jakąś rolę ubraniowo-eksponującą spełnia. bo np tunika z dekoltem ujawnia nieco biustu, a tunika przewiązana paskiem pokazuje talię. ale rozumiem, że komuś może się nie chcieć kombinować i próbować tworzyć talię za pomocą akcesoriów i dlatego nie widzę nic dziwnego w fakcie, że w związku z tym taka osoba chciałaby otrzymać od jakiegokolwiek producenta ciuch, który spełni jej wymagania. dlatego proszę bez tych komentarzy, że to o to chodzi, żeby zawsze pokazać, że talia jest cienka. wygłaszając o kimś takie komentarze, pasowałoby chyba jednak znać trochę lepiej tą osobę (np widzieć jak się ubiera na co dzień), żeby móc stwierdzić, ze ZAWSZE o to chodzi (OT wrzuta - słów zawsze i nigdy należy bardzo ostrożnie używać w swoich wypowiedziach).
    z góry podkreślam - nikogo nie bronię (ani też siebie). dopuszczam jedynie możliwość i prawo, aby ludzie ubierali się jak chcą. nawet, jeśli widzę kobietę z nadwagą obciśniętą koszulką i spodniami, może i skomentuję, że w domu lustra chyba nie ma, ale jeśli ona się w tym dobrze czuje, to co mi do tego?

    Dodaj komentarz»
  • motylq85
    motylq85 · 20-05-10 09:39 · do góry^

    magdus - ale nie sądzisz, że oczekiwanie od producentów, że zaczną spełniać nasze ukryte ubraniowe marzenia, jest trochę naiwne, żeby już nie powiedzieć, że jest stratą czasu? ja rozumiem, gdyby z czyjegoś portfela szła kasa do projektantów, którzy jednak nie projektują tego, czego byśmy chciały.wtedy można się na nich złościć. w przeciwnym razie to nie ma sensu. bo takie oczekiwanie od producentów, że uszyją coś zgodnego z naszymi wyobrażeniami może skończyć się dwojako: szczęściem, bo faktycznie trafili w nasz gust lub ogromnym smutkiem i złością (na nich i na siebie), bo uszyli coś kompletnie innego. no ale jaka jest szansa, że stanie się to pierwsze, hm?
    poza tym zgadzam się z dziewczynami odnośnie aktualnej mody. jeśli na topie są luźne tuniki, to w sklepach do znalezienia będzie co? luźne tuniki! bez talii. więc chyba nic dziwnego, że ze znalezieniem wytaliowanego ciucha jest tak ciężko.
    zresztą dlatego wymyślono uciągliwe materiały - żeby ciuch, mimo swojego kwadratowego z początku wyglądu, mógł się odpowiednio naciągnąć i jednocześnie przylegał, tam gdzie powinien. a koszulki zawsze kojarzyły z raczej luźniejszym fasonem, który ma właśnie nie przylegać. co do topów to polecam h&m - świetne materiały dopasowujące się do sylwetki i niedrogie.

    Dodaj komentarz»
  • magdus
    magdus · 20-05-10 09:45 · do góry^

    w h&m najczęściej kupuję, a właściwie praktycznie tylko tam i jakoś nie mam problemu ze znalezieniem tam różnorodnych ciuchów. i mam też koleżanki, które preferują totalnie nieaktualny styl ubioru i ciuchy kupują, które na nich leżą dobrze, więc ktoś jednak produkuje tez klasycznie a nie tylko zgodnie z trendami. bo według mnie najlepsze są marki, które właśnie dostarczają możliwości wyboru, bo niektóre kobiety lubią się ubierać prosto i klasycznie i nie chcą aktualnych trendów w swojej szafie.

    Dodaj komentarz»
  • motylq85
    motylq85 · 20-05-10 10:09 · do góry^

    and i agree ;) po to mają dział basic, który mimo różnych panujących trendów raczej się nie zmienia lub zmienia się minimalnie.

    Dodaj komentarz»
  • Maith
    Maith · 20-05-10 10:54 · do góry^

    Słuszna uwaga Alladyna. Moim koszmarem latami były bluzki, które taaak, były w stanie zaznaczyć różnicę między talią a biustem, bo miały elastan. Czyli: rozkładamy bluzeczkę - z przodu i z tyłu to samo. Nawet jeśli jest łódeczkowo zaznaczona talia, to nie widać różnicy między przodem a tyłem. Zakładamy ją, biust i talia są rozdzielone, nic na biuście się nie zawiesza, ale po zmieszczeniu z przodu biustu, długość przodu się zmieniała i w efekcie takie bluzki podjeżdżały mi ciągle nad pępek.

    I druga kwestia - to że, szczególnie przy większym biuście, kobiety źle wyglądają w rzeczach luźnych, sztywnych, odstających na biuście i ukrywających talię to jedno.

    Ale to nie znaczy, że my wszystkie marzymy o właśnie takich obcisłych, może jeszcze przyciasnych bluziach z lycrą. Nie.
    Ja tam zawsze marzyłam o poważnej koszuli, bez elastanu, ale układającej się tak, żeby było widać, że moja sylwetka jest zgrabna. Takiej, żeby guziki nie rozchodziły mi się na biuście i żebym w talii nie miała worka na kartofle. Chciałam wyglądać ładnie, bez oszpecania, to nie tak wiele chyba.
    A to mam dopiero, jak powstało BiuBiu.

    I dla mnie to był koszmar, że latami miałam wybór albo między rzeczami luźnymi, które dodawały mi 2 rozmiary, w tym odstawały w ramionach, a elastycznymi bluziami, które owszem pozwalały uniknąć tego problemu, ale za to były zupełnie nie w moim stylu. Dlatego nie krytykujcie tak ostro tych biednych nieuświadomionych dziewczyn, które po prostu mogą nie wiedzieć, że mają jakieś 3 rozwiązanie.

    Dla wielu kobiet luźne t-shirty to nie jest rozwiązanie.
    Bo nie jest fajnie wyglądać jak w t-shircie na tej notce (Talia utajona)
    http://kobieceksztalty.blox.pl/2008/1...

    Dodaj komentarz»
  • magdus
    magdus · 20-05-10 11:32 · do góry^

    maith - tylko szkoda, że jak weszłam ostatnio na BiuBiu, to w moim rozmiarze nic nie ma :( ale trzymam kciuki, że się poprawią ;) bo tak jak piszesz, nawet na moim niewielkim biuście w rozciągliwych koszulkach pojawia się taki problem, że ciągle mi podjeżdżają, bo nie ma w nich uwzględnionego wybrzuszenia na biust ;) jednak muszę tu dodać, że ostatnio przeżyłam szok, bo jak kupowałam taką luźniejszą koszulę w h&m, to była z przodu dłuższa a z tyłu krótsza, co oznaczało, że jednak projektująca ją osoba uwzględniła fakt, że materiał się podniesie na biuście i pojawi się różnica długości :) i za to mają u mnie plus ;)

    Dodaj komentarz»
  • asiabudyn11
    asiabudyn11 · 20-05-10 12:40 · do góry^

    Zawsze gdy wypowiada się Maith gapię się na jej avatara i nie mogę zrozumieć jak ta dziewczyna z obrazka może mieć taką budowę.
    Od góry do biustu ok, ale pod ma tak wąski tułów, że nie wiem.
    To tylko taki offtopik ;-)

    Dodaj komentarz»
  • megane
    megane · 20-05-10 12:47 · do góry^

    Ja naprawdę widzę w sklepach różnorodność pod względem fasonów i nie mam 'szoku' kiedy trafiam na rzecz dopasowaną. Jak będę chciała kupić coś dokładnie takiego jak sobie wymarzę, to pójdę do krawcowej... O_O
    Swoją drogą - kiedy nosiłam rozmiar 42-44 to nie mogłam absolutnie nic dopasowanego na siebie kupić w sklepie. Nic nic nic. Przy moim wzroście talia zawsze wypada za nisko, a rzeczy w większych rozmiarach zwykle są o wiele dłuższe i na wyższe osoby. Dalej mam ten problem, mimo że noszę rozmiar 38. Więc naprawdę jeśli myślicie, że tylko rozmiar 34 jest pokrzywdzony to dajcie już na luz, bo mi gorzej.
    Nikogo 'nie bronię' ani 'nie atakuję' bo to nie jest żadna wojna. chętnie wymieniam poglądy z innymi, ale pokaz braku dystansu do siebie w tym wątku mnie zszokował. Nawet przy moim ekstremalnym stopniu wieloletniego zakompleksienia byłam w stanie wyjść poza swoje "ja", swoj rozmiar i swoje problemy z ilością cm tu i tak.

    Dodaj komentarz»
  • magdus
    magdus · 20-05-10 13:27 · do góry^

    megane - nie wiem, do kogo był komentarz "Więc naprawdę jeśli myślicie, że tylko rozmiar 34 jest pokrzywdzony", ale ja już tu pisałam niejednokrotnie, że uważam, że większe rozmiary pewnie i mają większe problemy, ale nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że "na szczupłej wszystko leży dobrze, więc o co się czepiacie". bo po 1) szczupła też może mieć różną budowę i też czasami chce coś ukryć lub uwidocznić, a po 2) jednak problemy z ubraniami też występują. i uważam, że myślenie, że jak ktoś jest drobniejszy, to ma mniej problemów ze znalezieniem ubrań, nie jest prawdą. osobiście uważam, że gdy nosiłam rozmiar 38 więcej rzeczy mi pasowało, więc może to jest ten złoty środek, który jest dla producentów odnośnikiem? :) kto to wie? ...

    Dodaj komentarz»
  • megane
    megane · 20-05-10 14:16 · do góry^

    magduś, najpierw piszesz "uważam, że większe rozmiary pewnie i mają większe problemy" a potem "myślenie, że jak ktoś jest drobniejszy, to ma mniej problemów ze znalezieniem ubrań, nie jest prawdą". Więc nie rozumiem, co chcesz przekazać. Jednym zdaniem mówiąc, wszystkie mamy problem z uwagi na zróżnicowane sylwetki, a nie na rozmiar. A w tej dyskusji mniejsze rozmiary podnoszą taki lament jakby faktycznie tylko worki na cebulę im zostały (bo na ziemniaki to za wielkie by były).

    Dodaj komentarz»
  • magdus
    magdus · 20-05-10 14:39 · do góry^

    czy jak dam "żadnych problemów" zamiast "mniej problemów" to wtedy będzie to już zrozumiałe?

    Dodaj komentarz»
  • Maith
    Maith · 20-05-10 15:37 · do góry^

    Magdus - męcz Kingę - obawiam się, że i tak prędzej ona uszyje Twój rozmiar niż ktoś inny załapie o co chodzi z konstrukcją.
    A z tego co wiem, to w BiuBiu było kiedyś też 32, ale jakoś nie spotkało się (wtedy) z odzewem. To trzeba jej pokazać, że teraz jest inaczej.

    Asiabudyn11 - hehe, myślę że kiedy pan Renoir malował swoje obrazy, to po prostu kobiety nosiły jeszcze gorsety ;) A ja szukałam tego awatarka, jak zaczęłam pisać na forum skierowanym do kobiet z raczej małym biustem "Większe piersi" (swoją drogą bardzo fajne, pozdrawiam uczestniczki :)) I zależało mi na awatarku, który przedstawiałby kobietę z dużym biustem i jednocześnie poważną (zero seksu, nagości i takich tam). Żeby nie ukrywać, że się od nich różnię, ale w sposób, którego nikt nie skojarzy z jakąś wyższością. A potem jakoś mi ten awatarek został - bardzo go lubię :)

    Dodaj komentarz»
  • sellenka
    sellenka · 20-05-10 16:30 · do góry^

    wiecie co... wlasnie przypomnialo mi sie jak nie tak dawno temu nic nie mozna bylo kupic. zostawala baltona i pewex, lub krewni plywajacy/bedacy na obczyznie... jeansy byly marzeniem i nie wazne jakie, kazde byly dobre. blogoslawione byly ciotki krawcocwe, bo wtedy mozna bylo miec cos fajniejszego...

    ehhh.

    pamietam pierwszego h&m. tyle kolorow, fasonow, rozmiarow, jaka to byla radosc!

    czasem sobie ponarzekam. bo np rzeczy ktore mi sie podobaja, nie pasuja na mnie. ale jest tyle rzeczy z ktorych moge wybierac, przebierac, nad ktorymi moge grymasic.

    az poweselalam na duszy :D

    Dodaj komentarz»
  • laleczka_voodoo
    laleczka_voodoo · 20-05-10 17:05 · do góry^

    Grubcia1504, ja też szukałam takiego ale niestety nie znalazłam 28H/HH, a też bym się skusiła. Ja też nie mogę znaleźć w sklepach nic na siebie, co leżałoby dobrze, o spódnicy ołówkowej z wysokim stanem nawet lepiej nie mówić bo 32 cm różnicy pomiędzy biodrami a talią to już mutant i nie szyją, bluzki, sweterki nie leżą tak jak powinny, jeśli są dobre w biuście to właśnie wiatr na brzuchu hula, bo przecież 58cm w talii to ma przedszkolak a nie dorosła baba, a to uciążliwe kupować ciuchy i przerabiać je pod siebie, bo to wymaga czasu, a jak się da do krawcowej to pieniędzy kolejnych wydanych na nowo zakupioną rzecz. Tak samo chciałam kupić sukienkę na wesele kuzynki i co? i nic nie znalazłam. musiałam iść w mojej sukience starszej, do której musiałam ubrać za mały biustonosz, żeby się zmieścić i dobrze, że chociaż ta sukienka ma swoją własną wstęgę do wiązania w kokardę na plecach, bo można było ścisnąć tak, żeby nie latało po brzuchu. Tragedia. Nie wiem może te ciuchy powinni robić jakieś bardziej elastyczne i podatne na dopasowywanie się do ciała..Bo z poszerzaniem rozmiarówki jak staników to nawet nie ma co marzyć. Ale to każda kobieta tak ma jeśli ma dość zróżnicowane kształty, czy to rozmiar 34 czy 44...

    Dodaj komentarz»
  • rysia_zdzisia
    rysia_zdzisia · 20-05-10 17:26 · do góry^

    laleczka_voodoo, 20-05-10 17:05
    "...o spódnicy ołówkowej z wysokim stanem nawet lepiej nie mówić bo 32 cm różnicy pomiędzy biodrami a talią to już mutant i nie szyją..."

    Eeeeeee przesadzasz, mutantem to jestem ja, bo obecnie mam ponad 40cm różnicy między talią a biodrami;) Ja już nawet się nie wściekam, że nic nie mogę znaleźć, po prostu się przyzwyczaiłam, że muszę szyć lub przerabiać u krawcowej:) Więc z jednej strony rozumiem wypowiedzi sfrustrowanych dziewczyn powyżej, ale z drugiej śmieszy mnie to, że ktoś narzeka, że mu kilka cm odstaje... serio są większe tragedie niż to, że w pasie dobry jest na mnie rozmiar 34 a w biuście i tyłku 44...

    Dodaj komentarz»
  • asiabudyn11
    asiabudyn11 · 20-05-10 17:28 · do góry^

    @maith: i wyszło moje nieobycie ;-)

    Dodaj komentarz»
  • polka_w_brukseli
    polka_w_brukseli · 20-05-10 18:25 · do góry^

    laleczka_voodoo, 20-05-10 17:05
    "...o spódnicy ołówkowej z wysokim stanem nawet lepiej nie mówić bo 32 cm różnicy pomiędzy biodrami a talią to już mutant i nie szyją..."

    Kupilam w Benettonie po cenie nie zwalajacej z nog (30€) swietna spodnice jak w opisie, XS pasuje na 63/93 talia/biodra. POLECAM te marke drobnym klepsydrom! A najlepiej wybierzcie sie do Brukseli na wyprzedaz, w ostatnim tygodniu ceny spadaja do -70% *zaciera rece i juz sie cieszy na lipiec*

    Dodaj komentarz»
  • Sunako
    Sunako · 20-05-10 18:53 · do góry^

    maith ----> właśnie takie podjeżdżanie/zwijanie bluzki do pępka miałam na myśli ;/

    Dodaj komentarz»
  • elftherini
    elftherini · 20-05-10 19:30 · do góry^

    Grubcia: Wg pani w Camaeiu oraz danych na metce ich 34 jest na 88cm w biodrach(to były spodnie więc jaki pas to nie wiem). Ale nie liczyłabym na wiele, bo na mnie były za duże a mam prawie 10 cm więcej. Orsay ma xxs z niektórych ubrań.

    Dodaj komentarz»
  • magdus
    magdus · 20-05-10 19:51 · do góry^

    polko- szkoda, ze po takie rzeczy trzeba az do Brukseli ;) to moja skala tragedii jest mniejsza bo mam tylko 27 cm roznicy ;) a ze mi bywa ciezko, to jedynie wyobrazam sobie rozmiar waszych problemow.

    a mail do Kingi poszedl ;) szczegolnie jedna sukienka tam mi sie spodobala ;)

    Dodaj komentarz»
  • Julianna
    Julianna · 21-05-10 10:55 · do góry^

    Same tragedie tu widać... Ja gdybym miała chociaż 25cm różnicy biodra/talia to bym się cieszyła. Jakie to wszystkie pokrzywdzone, biedactwa... Ale za to nie mam tragedii jak idę kupić sobie ciuchy :P Nie przyszło nikomu do głowy że są dziewczyny mające problemy, bo mają figurę chłopczycy albo rożka? W sklepach jest obecnie taki wybór ubrań, że na prawie każdą kobietę mającą do 30cm różnicy znajdzie się coś ładnego. Mam już dosyć - ciągle pokazywanie - jak to ja mam bardzo przerąbane, bo mi w talii bluzki odstają. Naprawdę, straszne. Na tej zasadzie można narzekać na wszystko - że połowa: bluzek jest za szeroka/wąska w ramionach, że spodnie mają za mało/dużo miejsca na uda/łydki, że buty są za mało/bardzo tęgie a w czepkach kąpielowych wyglądam jak kosmita bo nie wyszczuplają uszu. Każdy znajdzie coś dla siebie. Producenci szyją tak, żeby osoby z większym brzuszkiem też mieściły się w bluzki, są też ubrania z talią, naprawdę (sama często się nie dopinam). Takie narzekania są bezcelowe. Wystarczy ruszyć na zakupy. Albo do krawcowej.

    Dodaj komentarz»
  • Valentinee
    Valentinee · 21-05-10 11:07 · do góry^

    Taa... też powoli zaczynam się czuć jak mutant, skoro zwykłe sieciówkowe ubrania pasuja na moją figurę. Przecież oni szyją na NIKOGO :/ Cóż, jak się nie ma talii i ma mały biust to nie ma się problemów. Dzięki za dowartościowanie dziewczyny. Myślałam, że Balkonetka jest po to, abyśmy się nawzajem wspierały przeciwko lansowaniu nierealnych ideałów piękna i uczyły się akceptacji siebie takimi, jakimi nas stworzyła natura. Tymczasem po tej dyskusji KAŻDA dziewczyna może się poczuć źle: pulchniejsza, szczuplejsza, z krągłościami i bez. Gratuluję wszystkim.

    Dodaj komentarz»
  • AddieB
    AddieB · 21-05-10 11:10 · do góry^

    Droga Julianno, w takich dyskusjach zawsze okazuje się, że niemal wszystkie użytkowniczki mają ponad 30cm różnicy między biodrami a talią i, że strasznie cierpią z powodu perfekcyjności swojej figury, a be producenci nie biorą ich kształtów pod uwagę. Normalka ;) Do wystającego brzucha czy szerokich ramion już nie tak łatwo się przyznać. W końcu, tak obiektywnie, to wady, w odróżnieniu od figury kleposydry.

    Dodaj komentarz»
  • polka_w_brukseli
    polka_w_brukseli · 21-05-10 11:56 · do góry^

    Wtrace sie a propos dwoch ostatnich postow. Na fali ogolnego narzekania wsrod kolezanek, zdarzylo mi sie kilka razy dorzucic od siebie cos w klimacie ze ubrania za duze. Nie zebym nie doceniala swojej figury, tylko jak wszyscy narzekaja to ja tez ;) Nie spotkalo sie to z pozytywnym odzewem, wiec juz tego nie robie. Na takiej samej zasadzie dziewczyna ze sfatygowanym biustem nie wezmie na serio kolezanki, ktora sie zali ze nie moze znalezc stanika na swoje jedrne, sterczace piersi.

    Dodaj komentarz»
  • ladyfreakish
    ladyfreakish · 21-05-10 11:59 · do góry^

    jakby wszystkie kobiety były identyczne, miały te same wymiary, wygląd i wzrost, też znalazłby się powód da narzekań.

    Dodaj komentarz»
  • magdus
    magdus · 21-05-10 13:37 · do góry^

    valentinee - według mnie, to ty się powinnaś jednak cieszyć, że ty faktycznie możesz sobie poprzebierać w ciuszkach :) zazdroszczę ci :) choć pewnie i ty też czasami przeżywasz frustrację wracając z zakupów, że nic dla ciebie nie ma :p

    Dodaj komentarz»
  • Valentinee
    Valentinee · 21-05-10 13:55 · do góry^

    Magduś akurat wolę jednak mieć węższą talię i ostatnio nad tym pracuję ;) To, że mogę bez problemu znaleźć ubrania w sklepie na pewno jest po części zasługą tego, że generalnie przymykam oko na lekkie niedopasowanie. A prawda jest taka, że nawet w obrębie jednej marki i rozmiaru ciuchy szyte są na różne figury. Zdarzają się bluzki za wąskie w biuście, za wąskie w ramionach i powiewające w talii. Przymierzam inny fason i już jest ok :)

    Dodaj komentarz»
  • Marina
    Marina · 21-05-10 13:56 · do góry^

    Mam identyczne odczucia jak Valentinee. Podpisane: nikt - osoba na którą pasują ubrania z sieciówek;)

    Dodaj komentarz»
  • regula_przekory
    regula_przekory · 21-05-10 15:46 · do góry^

    Na mnie też pasują! Też się czuję nikim :D

    Dodaj komentarz»
  • sellenka
    sellenka · 21-05-10 15:52 · do góry^

    a na mnie nie wszystkie pasuja - czyli jestem prawie nikt, tak?

    Dodaj komentarz»
  • polka_w_brukseli
    polka_w_brukseli · 21-05-10 15:56 · do góry^

    Czepiacie sie slowek ;)

    Dodaj komentarz»
  • magdus
    magdus · 21-05-10 16:01 · do góry^

    polko - niestety nie pierwszy i nie ostatni raz :p

    valentinee - no i dobrze, że chociaż jakakolwiek różnorodność jest, bo tak to bym wszystko z paskiem musiała nosić :p

    Dodaj komentarz»
  • Marina
    Marina · 21-05-10 19:16 · do góry^

    magdus, żartujemy przecież!
    na balkonetce jest ostatnio jakiś trend brania wszystkiego na serio;)

    Dodaj komentarz»
  • alladyna
    alladyna · 21-05-10 19:21 · do góry^

    Rozwalił mnie tekst Julianny: "w czepkach kąpielowych wyglądam jak kosmita, bo nie wyszczuplają uszu".;D:D:D:D Taaak!!!

    Dodaj komentarz»
  • gosha
    gosha · 21-05-10 21:52 · do góry^

    Na mnie kiedyś nie pasowały żadne spodnie i spódnice sklepowe, bo miałam dużą różnicę w obrębie biodra-pas. Teraz 10kg, x lat i 2 dzieci później pasuje już jakieś 60% tego, co szyją, bo różnica nieco się zmniejszyła. Zresztą nawet w zamierzchłych czasach talię uważałam za swój niepodważalny atut (z braku dekoltu of kors ;) i zawsze znalazłam sposób żeby ją pokazać :)

    Obyśmy miały tylko takie zmartwienia, tego wszystkim życzę!

    Dodaj komentarz»
  • magdus
    magdus · 21-05-10 23:47 · do góry^

    marina - wiesz, ta rozmowa w pewnym momencie doszła do takiego stadium, że strach było żartować, bo np emotki mogły stanowić o niepoprawnym i prześmiewczym nastawieniu :p a ja też napisałam ten koment z językiem, co znaczy, ze to czepialstwo jest czasami serio, czasami na żarty ^^

    Dodaj komentarz»
  • magdus
    magdus · 22-05-10 00:02 · do góry^

    gosha - a tak całkiem prywatnie, to którą wersję wolisz - większa różnica i mniej ubrań czy mniejsza różnica, ale lepsze dopasowanie ubrań? :) poza tym według mnie dalej jesteś szczupłą osobą (tyle, co na zdjęciach widać :)
    na wyeksponowanie talii zawsze można zastosować sposób "na pasek", ale czasami jednak mnie to frustruje, bo czasami po prostu chciałabym na siebie coś włożyć i wyglądać, a nie jeszcze kombinować :p zwłaszcza w te dni, gdy mniej się lubię ;)

    Dodaj komentarz»
  • Sunako
    Sunako · 22-05-10 00:26 · do góry^

    i tak z powodu różnych mankamentów mam częsty problem z zakupem ciuchów, więc wolałabym mieć większą różnicę (większe wcięcie w talii) jeśli tak czy inaczej mam problemy ;P

    Dodaj komentarz»
  • maskaradka
    maskaradka · 22-05-10 00:33 · do góry^

    Nie zgadzam sie na odbieranie mi prawa do narzekania tylko dlatego ze mam 30cm roznicy miedzy biodrami a talia:) To wcale nie jest fajnie kiedy w wieku 13 lat ci w mniej niz w dwa miesiace biodra robia sie kilka razy wieksze, tak ze wszyscy dookola to komentuja: Sasiadka: "A myslalam ze z ciebie to bedzie taki przecinek (?) a tu nie", powiedziala patrzac na moj tylek. Nie chodzilo jej o gruby tylek, bo mam chudy i maly. Potem jakas obca kobieta w sklepie kiedy prosilam o coraz to wiekszy rozmiar w sklepie: "A teraz to te dziewczynki nosza takie luzne spodnie, a potem im spaduja z bioderek". No w tym problem ze ja mialam inny problem, nie mogly przejsc przez biodra o czym pania poinformowalam. Nie uwierzyla:) Nastepnie jedna kolezanka z biodrami 80cm, dopiero niedawno urosly jej do 85cm, przy czym jest wyzsza o 6cm ode mnie. Itd. Gdyby chociaz biodra mi urosly 1cm na kazdy miesiac, to bym nie miala tych bialych rozstepow po bokach na posladkach. A tak to w miesiac zmiana wszystkich spodni, moja mama tylko sie zlapala za glowe, bo jak to zwykle bywalo w Polsce, na ciuchy nas nie bylo bardzo stac. Takze chodzilam w tych ciasnych spodniach jeszcze miesiac, mowie wam, masakra. I od tej pory walcze z bluzkami, ktore sa za ciasne na biodrach, a rozmiar wieksze za luzne w talii, w biuscie i odstaja duzo od pach, brrrr... I oczywiscie to wszystko o czym inne dziewczyny mowily nade mna. To nie jest histeria, duzobiusciaste (i mniejszo tez) nie godza sie na bluzki za ciasne w biuscie, wiec czemu niby szerokobiodrzaste i waskotaliowe musza sie godzic na bluzki, ktore im nie pasuja, hmm? Tez nienawidze nosic workow, bo wyglada to jak na strachu na wroble, zwlaszcza moje chude przedramiona odrozniajace sie od patykow tylko lekkimi miesniami:)

    Dodaj komentarz»
  • Sunako
    Sunako · 22-05-10 00:37 · do góry^

    maskaradka ---> mnie biodra tyły tyle lat temu, że ja nawet nie potrafiłabym powiedzieć jaki przyrost i czy w ogóle uchroniłby mnie przed rozstępami. Wiem też jak to jest kupować spodnie, getry, rajstopy na 100cm w biodrach w wieku np. 14 lat i znosić spojrzenia jak na mutanta. No i dodatkowo jestem niska. I fakt, nie byłam tak szczupła... Ale to było tyle lat temu ;)

    Dodaj komentarz»
  • maskaradka
    maskaradka · 22-05-10 01:38 · do góry^

    No bo mi sie niezbyt czesto zdarza, zeby cos uroslo, wiec przez to pamietam:) Ta przerosnieta miednica mnie wkurza juz od tylu lat, nie pasuje, w porownaniu do reszty ciala, jest po prostu za duza i przez nia mam miedzy innymi plaski mizerny tylek. Gdybym miala duzy biust to by przynajmniej z tego jakis pozytek byl dla mnie, a jaki jest pozytek z szerokich bioder? Nie wierze w te bajki o stosunku bioder do talii, ktore podobno dzialaja na facetow. Ani w to ze ulatwiaja porod (nieprawda, jesli w srodku jest wasko, a na zewnatrz szeroko to nic szerokosc bioder nie daje). Przeciez kobiety z waskimi biodrami tez dzialaja na facetow i tak samo rodza dzieci bez komplikacji lub z jak szerokobiodrzaste. Co zrobic, geny zadecydowaly...

    Dodaj komentarz»
  • gosha
    gosha · 22-05-10 09:49 · do góry^

    magdus-> tak serio, to najbardziej przeszkadza mi brzuch, który teraz mam, a kiedyś nie miałam :) Kwestia zmiany różnicy talia-biodra i doboru ubrań nie zaprząta specjalnie mnie. Przyjmuję to, jako znak czasu i naturalną transformację ciała. Nie mam z tym problemu.

    Dodaj komentarz»
  • papillon
    papillon · 22-05-10 10:38 · do góry^

    Ostatnio wpadłam na Facebooku na stronę kampanii Dove i ich mini-ankietę (nie wiem, jak to nazwać) dotyczącą "kobiecych kształtów" i zaraz mi się przypomniała dyskusja tutaj ;-) Pytanie brzmiało "kobiece kształty?" a dostępne odpowiedzi "są piękne", "są źródłem kompleksów" i "wymagają pielęgnacji" (w końcu to reklama kosmetyków). Wszyscy komentujący jak leci automatycznie zinterpretowali "kobiece kształty" jako duży biust i dużą pupę, w rozmiarze "plus size". Wynika z tego, że to określenie zostało już na dobre zaklasyfikowane jako eufemizm "grubego" (rozumianego w tym wypadku przeze mnie jako neutralne określenie stanu bmi 25+, w mediach pewnie 22+, nie wiem, jak to ująć, żeby ktoś się znowu nie poczuł dotknięty)?

    Dodaj komentarz»
  • pierwszalitera
    pierwszalitera · 22-05-10 13:51 · do góry^

    @maskaradka: "Ta przerosnieta miednica mnie wkurza juz od tylu lat", że niby od ilu? 20-tu? ;-) I jakie korzyści miałabyś z dużego biustu? Na serio, bo skoro nie wierzysz, że biodra są sygnałem seksualnym, dlaczego miałby być tym nagle biust? Duży biust nie daje też więcej mleka, więc tu wielkość też nie ma znaczenia. Płaski tyłek? Steperek, rowerek, ćwiczonka, nic nie jest wdzięczniejsze do wyrobienia sobie, jak pośladki. Swoją drogą są szczupłe dziewczyny z wąskimi biodrami i płaskim tyłkiem, szerokość miednicy nie gra tu żadnej roli. Wczoraj widziałam aktualne zdjęcie Paris Hilton w telewizji z gołą pupą. Dowód, że nie wszystko co wąskie i szczupłe jest takie piękne. ;-)

    Dodaj komentarz»
  • Sunako
    Sunako · 22-05-10 13:54 · do góry^

    papillon ----> zaraz dziewczyny napiszą, że BMI o niczym nie świadczy i w ogóle nie powinno się pisząc o tuszy przyjmować BMI jako wyznacznika (tylko co?! większość kobiet nie zna poziomu tłuszczu, za to na pewno prawie wszystkie wzrost, wagę i wymiary) ;)))

    Dodaj komentarz»
  • asiabudyn11
    asiabudyn11 · 22-05-10 15:05 · do góry^

    Eee, a ja myślałam, że może już się temat zmienił i może już plotkujemy o kreacjach z rozdania Wiktorów :D
    http://zyciegwiazd.onet.pl/157742,0,w...
    W każdym razie, jak dla mnie to pani Torbicka najładniej wypadła. A niekórych stroje były okropne. I zaskoczyło mnie dużo pań w długości mini-midi (wydawało mi się wcześniej,że na takich galach do tej pory rządziły długie suknie).
    Koniec plotek z mojej strony.

    Dodaj komentarz»
  • magdus
    magdus · 22-05-10 17:30 · do góry^

    sunako - no bo tak naprawdę bmi to jest takim pomocniczym wskaźnikiem. ale z braku laku, zawsze to jakiś wyznacznik ;) tyle, ze jest on równie miarodajny co sama waga :p wiadomo, że umięśnione ciało o tych samych wymiarach będzie ważyć więcej, niż to z większą ilością tłuszczu. i siłą rzeczy bmi wyjdzie niższe. a tak na logikę, to przecież umięśnione ciało jest "zdrowsze" ;)

    Dodaj komentarz»
  • Sunako
    Sunako · 22-05-10 18:44 · do góry^

    och tylko w kontekście "kobiecych kształtów" takich o jakich pisała papillon raczej nie mówimy o umięśnionej, "sportowej" sylwetce ;) A jeśli się posługujemy samą wagą/wzrostem, to na ile można przyjąć, że osoba ważąca np 90-100kg przy wzroście 165 jest umięśniona? (zakładając, że nie dotyczy to sportowca, ale kobiety, która nie uprawia intensywnie sportu, nie jest kulturystką) Powyżej jakiegoś tam BMI myślę, że można mówić śmiało o nadwadze i pewnym otłuszczeniu ciała, zwłaszcza jeśli mamy na myśli przeciętną osobę nie uprawiającą intensywnie sportu. Być może w przedziale 22-26 (tak orientacyjnie) większa waga może faktycznie oznaczać to umięśnienie, ale już u osoby o BMI np. 30 i więcej?
    Nie raz były takie głosy, że BMI o niczym nie świadczy i założenie, że to może być sylwetka umięśniona, ale to jest przecież czyste teoretyzowanie, przecież nie każda osoba ważąca więcej waży tak dlatego, bo ma mięśnie, powiedziałabym raczej, że wręcz przeciwnie ;) Więc jeśli mówimy o BMI i dziewczynach o pulchnych, opływowych kształtach, to chyba nie ma po co się "kłócić", że waga wcale nie oznacza tego czy tamtego.

    Btw któraś z was oglądała taki program na polskiej Vivie "Hot or not"? :/

    Dodaj komentarz»
  • magdus
    magdus · 22-05-10 18:47 · do góry^

    tak oglądałam. same wychudzone laski... :/

    z tym się zgodzę, że chyba nie ma takiej siły, żeby przy BMI powyżej 26 to były mięśnie. pomijam Pudziana :p
    ale już np BMI równe 20 czy 18 czy 22 może tak naprawdę nic nie mówić :)

    Dodaj komentarz»
  • Sunako
    Sunako · 22-05-10 18:53 · do góry^

    magdus ----> ja widziałam ostatnio przez przypadek fragment ;) W sumie nie wszystkie były wychudzone, była taka jedna co miała więcej ciała, ale nie przeszła dalej (i była fatalnie ubrana moim zdaniem ;) ). Ale rozwaliła mnie ta konkurencja prezentowania się w strojach kąpielowych, jak konie na targu dosłownie :/ Co mnie obchodzi sylwetka przyszłej prezenterki? O_o Przykro mi było, że odpadła bardzo sympatyczna i naturalna dziewczyna, głównie dlatego, że miała wg jurorów kiepską figurę (mały biust, brak wcięcia w talii, raczej wąskie biodra, ale w ubraniu w ogóle na to nie zwracało się uwagi!) :/ A oczywiście zgrabne z większym biustem były oceniane wysoko (P. Kupicha dawał 10p za biust i mówił o tym wprost!!!! :/) Mocno się zniesmaczyłam :/

    Dodaj komentarz»
  • PinUpGirl
    PinUpGirl · 22-05-10 19:24 · do góry^

    Co do BMI, chyba wszędzie jest wyraźnie napisane, że nie dotyczy osób uprawiających sport, powyżej i poniżej jakiegoś tam wieku itd. oraz że jest to wskaźnik jedynie orientacyjny, problemy zdrowotne zawsze diagnozuje się u lekarza.

    "z tym się zgodzę, że chyba nie ma takiej siły, żeby przy BMI powyżej 26 to były mięśnie. "

    Zapewne kiedy trenowałam sporty siłowe, to wyciskałam sztangę samym tłuszczykiem ;).

    Dodaj komentarz»
  • Sunako
    Sunako · 22-05-10 19:29 · do góry^

    PinUp ---> no właśnie, trenowałaś sporty siłowe, więc się nie liczy ;)

    Dodaj komentarz»
  • magdus
    magdus · 22-05-10 19:31 · do góry^

    pinupgirl - wcześniej ustaliłyśmy z Sunako, że wykluczamy dziewczyny intensywnie trenujące :)

    Sunako - pierwsza edycja jeszcze jakoś wypadła i ta laska faktycznie się sprawdziła jako prezenterka (dalej pracuje :) teraz wyłączam, bo jury się zmienił (według mnie na gorsze) i raz jak zobaczyłam laski w strojach, to zaniemogłam :p a w strojach oni się niby prezentują dlatego, że w lecie oni kręcą też programy na plaży. a jakoś Daro wesoło śmiga z brzuchem piwnym po plaży i nikomu to nie przeszkadza ;p

    Dodaj komentarz»
  • PinUpGirl
    PinUpGirl · 22-05-10 19:33 · do góry^

    Ale wypraszam sobie, do Pudziana mi było daleko (zarówno, jeśli chodzi o budowę, jak i o wyniki ;) ) :D!

    Dodaj komentarz»
  • papillon
    papillon · 22-05-10 19:34 · do góry^

    Omg, widziałam program tego typu, ale produkcji włoskiej, u nich w telewizji to normalne, ale u nas też ktoś chce oglądać i w tym występować? :/
    Jeśli chodzi o BMI, to może zamiast tego powinnam napisać po prostu, że komentatorzy na stronie Dove utożsamiają "kobiece kształty" z nadwagą - ale wcześniej jakoś nie mogłam tego porządnie sformułować ;-) Przy okazji zerknęłam do słowników, niestety nie mam żadnego przyzwoitego papierowego w akademiku, więc jedynie wikisłowik powiedział mi, że gruby to "otyły (określenie nacechowane negatywnie, nieuprzejme)" (chudy nie jest nacechowany negatywnie) a sjp.pl, które normalnie prezentuje przymiotniki w formie męskiej z "grubego" automatycznie przekierowuje na "grubą", gdzie można się dowiedzieć, że gruba to "kobieta lub dziewczyna mająca nadwagę, otyła, tęga, pulchna; grubaska". Rozumiem, że mężczyźni nie bywają grubi, tylko "solidnie zbudowani".

    Dodaj komentarz»
  • Sunako
    Sunako · 22-05-10 19:38 · do góry^

    i znowu wychodzi, że mężczyźni mają lepiej xD

    Dodaj komentarz»
  • magdus
    magdus · 22-05-10 19:43 · do góry^

    i wszędzie ta dyskryminacja! nawet w słownikach :p

    Dodaj komentarz»
  • pierwszalitera
    pierwszalitera · 22-05-10 22:59 · do góry^

    Kobiety z reklamy Dove nie mają nadwagi. Podobnie jak zwykłe modelki bardzo rzadko mają wagę normalną, bo norma zaczyna się przy BMI 18, a to oznacza przy wzroście 175 wagę dopiero powyżej 55kg. Modelki ważą zwykle mniej. Więc to, co prezentują nam media jako normalne, wcale normalne nie jest, a normalne urasta nagle do nadwagi. Dziewczyna ważąca przy wzroście 170cm około 63 kg ma BMI poniżej 22, znaczy wagę idealną. Założę się, że dziewczyny z reklam Dove wcale nie ważą wiele więcej.

    Dodaj komentarz»
  • magdus
    magdus · 23-05-10 00:55 · do góry^

    nadwagi nie mają, ale niektóre są bardziej krągłe, niż przeciętnie wypada przy BMI równym 18 ;) aczkolwiek mi się ich reklamy pod tym względem bardzo podobają :)

    Dodaj komentarz»
  • Valentinee
    Valentinee · 23-05-10 10:27 · do góry^

    A podobają Wam się reklamy AXE? ;) Wiedząc, że ten sam koncern z jednej strony promuje "naturalność" kobiety, a z drugiej ukazuje ją totalnie przedmiotowo, zmieniłam zdanie o reklamach Dove. Moim zdaniem przyświeca im jedynie chęć zysku ;)

    Dodaj komentarz»
  • regula_przekory
    regula_przekory · 23-05-10 11:08 · do góry^

    magdus - a czy ktoś napisał, że one mają BMI równe 18? Czy 18 to jakiś ideał jest? Mają prawidłowe BMI, ale to nie znaczy, że muszą je mieć w dolnej granicy.

    Dodaj komentarz»
  • magdus
    magdus · 23-05-10 11:17 · do góry^

    nie, nie napisał, ale pierwszalitera odwołała się do tej liczby jako początek normy, więc dlatego tak napisałam i tyle. żadnego podtekstu tam nie było ani kreowania takiego "wizerunku" jako idealny. poza tym tak jak napisałam wcześniej - BMI mało mówi o sylwetce człowieka ;) moje jest niewielkie a i tak trochę tłuszczykiem obrosłam. jakbym go zamieniła na mięśnie, to na pewno by wzrosło ;)

    Dodaj komentarz»
  • pierwszalitera
    pierwszalitera · 23-05-10 15:07 · do góry^

    @magdus: Tak, 18 to jest początek normy, ale ideał wagowy pozwoliłam sobie ustawić pośrodku normalnego przedziału wagowego i to jest pomiędzy BMI 18 a 25, czyli 21-22. To oznacza przy wzroście 170 zdrową wagę około 62 (BMI 21,5) kg. Nie 50kg i nawet nie 55kg. Nawet 60kg daje jeszcze BMI poniżej 21, czyli w dolnej granicy normy i świadczy o szczupłości. Nie znaczy, że nie można być jeszcze szczuplejszym, ale nie wolno określać jako nadwagę czegoś, co nie wygląda jak typowa modelka na wybiegu. I owszem, samo BMI nie mówi jeszcze wszystkiego, ale jeżeli ma się BMI w okolicach 18, to naprawdę bardzo trudno jest mi wyobrazić sobie to otłuszczenie. Jeżeli jakieś istnieje, to pewnie takie urojone, w przekręconym przez media mózgu, w którym dopuszcza się określenie okrągła dla dziewczyny na granicy do niedożywienia (według World Health Organization BMI 17).

    Dodaj komentarz»
  • PinUpGirl
    PinUpGirl · 23-05-10 15:31 · do góry^

    Skoro rozmawiamy o BMI i ideałach, to gdzieś czytałam, że jeśli chodzi proporcje talia-biodra to wybierany przez mężczyzn ideał oscylował wokół 0,7 , a teoretycznie idealne BMI wypadało gdzieś w okolicach 21,3 (albo 21,5? nie pamiętam). Wielkość biustu nie miała istotnego znaczenia.

    Dodaj komentarz»
  • regula_przekory
    regula_przekory · 23-05-10 16:15 · do góry^

    Co to znaczy "duże kości"? :D

    Dodaj komentarz»
  • regula_przekory
    regula_przekory · 23-05-10 16:56 · do góry^

    Nie dużej kości tylko grubej jeśli już. Przeciwieństwo to drobnokoścista i to właśnie takie osoby wydają się drobniutkie. Te o grubokościstej sylwetce są z reguły masywniejsze, ciężej zbudowane.

    Dodaj komentarz»
  • megane
    megane · 23-05-10 18:52 · do góry^

    Reguła, osoby o grubszej kości generalnie przy takiej samej wadze w porównaniu do osoby drobnokościstej wyglądają na szczuplejsze, bo właśnie kości ważą swoje... Drobnokoścista wygląda szczupło dopiero kiedy waży naprawdę niewiele.

    Dodaj komentarz»
  • magdus
    magdus · 23-05-10 19:00 · do góry^

    no to ja jestem chyba drobnokoścista ;)

    Dodaj komentarz»
  • Sunako
    Sunako · 23-05-10 19:09 · do góry^

    grubcia ---> no właśnie ja mam taki "profil" chudnięcia - twarz, ręce, nadgarstki, mostek, biust, nad pępkiem, a dół jak był taki jest nadal ;) Moja mama też zawsze chudła na górze.
    Teraz mam zapadnięte policzki ze stresu i patrząc na twarz pewnie prawie nikt by nie powiedział, że ważę relatywnie sporo ;) No chyba żeby dojrzał ten drugi podbródek xD

    Dodaj komentarz»
  • pierwszalitera
    pierwszalitera · 23-05-10 19:52 · do góry^

    Nie potrafię podać teraz źródła, ale jakaś fachowa książka zajmująca się tematem otyłości, podawała kiedyś, że różnica pomiędzy osobami o drobnych kościach a tych o kościach grubych wynosi maksymalnie 8kg. To na pewno wystarczy, by uzyskać przy podobnym otłuszczeniu trochę inny wynik BMI, ale nie jest to aż tak dużo, by różnica była kolosalna. Wydaje mi się więc, że niektóre osoby interepretują tu każdą miękkość kobiecego ciała, jako (nadmierne) otłuszczenie. Po pierwsze, ciała kobiet mają więcej tłuszczu od mężczyzn, więc nie będą nigdy miały zwartej chłopięcej tkanki. Jeżeli miały coś takiego w wieku lat 16-tu, zanim hormony dokonały swego pełnego dzieła przemiany w kobietę, to nie powinny oczekiwać, że coś takiego zostanie na zawsze. Tkanka kobieca jest też o wiele luźniejsza, gromadzi więcej wody, a nietrenowane mięśnie mogą sprawiać też wrażenie małej jędrności skóry i sporej ilości tłuszczu pod nią, chociaż ogólnie tłuszczu nie musi być za dużo. Osoba z BMI 18 nie może mieć jednak za dużo tłuszczu. To normalne, że ma się miękki brzuch, miękką pupę itd. Tylko w fotoshopie wygląda tak, jakby ciała były z marmuru. A na dodatek chude modelki z BMI poniżej 18 na zdjęciach się zaokrągla. Bierze się chude, by proporcje grały, a potem na tym chłopięcym wzorze zaokrągla się pupę, wygładza kościste ramiona, jabłuszkuje biusty i zmienia to, co wygląda za płasko. Wychodzą apetyczne zdjęcia kobiet, które nie istnieją, a inne babki się porównują i dziwią, że im tłuszcz rozkłada się na ciele całkiem inaczej i nie chce układać się tylko w strategicznych miejscach.

    Dodaj komentarz»
  • papillon
    papillon · 23-05-10 21:05 · do góry^

    To ja jeszcze tylko sprostuję, że jeśli chodzi o modelki Dove, to ja nie napisałam nigdzie, że one mają nadwagę, a jedynie, że komentatorzy ankiety o kobiecych kształtach utożsamiają je z nadwagą i to zarówno przeciwnicy jak i wielbiciele tychże.
    Jeśli chodzi o reklamy Axe, to może bez komentarza ;-)

    Dodaj komentarz»
  • maskaradka
    maskaradka · 23-05-10 21:11 · do góry^

    Zgubilam sie z tymi koscmi. Moja siostra ma grubsze kosci niz ja i wazy 4 kilo wiecej, wyzsza tez jest kilka centymetrow (czyli niewiele) i zawsze wygladala na taka co ma wiecej tluszczyku (choc i tak jest szczupla) i mocniejsza budowe ciala. Niby powinno byc na odwrot, to ja przy drobnych kosciach powinnam wygladac okraglejsza. Jedyne co mi przychodzi do glowy to to, ze jest bardziej miekka niz ja:) A ze roznimy sie tylko jednym rozmiarem i mamy identyczny ksztalt sylwetki (oprocz tych drobnych roznic), to ulatwia to mi kupowanie ubran dla niej jak akurat nie ma jej przy mnie, a cos o rozmiar za duzego mi wpadnie w oko.

    Dodaj komentarz»
  • arema
    arema · 23-05-10 22:17 · do góry^

    grubcia: problem w tym że w dzisiejszych czasach jak ktoś nazwie Cię "chudzielcem" albo coś takiego, to raczej nie jest to nacechowane pejoratywnie, a wręcz przeciwnie. Może tak to odbierasz, dlatego że jesteś wyczulona na tym punkcie, ale sama mówisz że chciałabyś już zawsze móc jeść co chcesz i ile chcesz - doceniasz więc swój metabolizm i sylwetkę, prawda? Faktem jest że "chudzielcom" żyje się w obecnych czasach dużo lepiej w społeczeństwie niż "grubaskom", jak sama mówisz.

    Dodaj komentarz»
  • rebelious
    rebelious · 23-05-10 22:22 · do góry^

    @grubcia1504 - Wydaje mi się, że takie osoby chcą leczyć swoje kompleksy wpędzając w nie innych przez takie właśnie dokuczanie. Już wcześniej pisałam, że często słyszałam od pulchniejszych pań zwłaszcza w sklepach, że trzeba przytyć, bo na takie rozmiary nic nie szyją, albo czy ja coś w ogóle jem, albo czy jak wiatr wieje, to czy się nie boję, że się połamię xD
    I z pewnością gdybym miała kompleksy na punkcie swojej figury, to tego typu teksty by mi je jeszcze bardziej pogłębiły. Kompleksów takich na szczęście nie miałam i nie mam :) tzn pod względem figury, bo tak to kilka by się znalazło ;p
    A wracając do tematu to mi nigdy by nie przyszło do głowy leczyć swoich kompleksów dokuczając komuś i uważam, że tak jak chyba nikt nie powiedziałby osobie otyłej czy grubej (obiektywnie grubej, żeby nie było czepiania się słówek- dla kogo jest ktoś gruby itd.) że wygląda jakby połknęła hipopotama, tak samo niegrzeczne jest najeżdżanie na szczupłość/chudość.

    Dodaj komentarz»
  • Sunako
    Sunako · 23-05-10 22:24 · do góry^

    "i wiecie co jest najbardziej przykre?że często grubaski lub osoby mało atrakcyjne tak mi mówią,podczas gdy ja nigdy bym nie powiedziała-ty grubasie,albo -ale masz twarz!!zderzenie ze ścianą??"

    hmm no właśnie - bo one czują się "gorsze" u muszą sobie poprawić czymś humor, zresztą sama napisałaś, że "grubaski" i "mało atrakcyjne", a Tobie przecież niczego nie ujmą nazwawszy Cię "chudzielcem", prawda? ;) W zasadzie wytykają to, co jest jednym z Twoich atutów. No i w końcu osoby z nadwagą "pociesza" się ciągle mówiąc "przynajmniej masz kobiece kształty", to działa wtedy automatycznie.

    Dodaj komentarz»
  • Sunako
    Sunako · 23-05-10 22:26 · do góry^

    btw to ja też nigdy w twarz nie powiedziałam nikomu czegoś podobnego, ale to co sobie czasem myślę, to inna sprawa ;)

    Dodaj komentarz»
  • magdus
    magdus · 23-05-10 23:37 · do góry^

    no wiesz sunako.. ostatnio do tramwaju wsiadala kobieta, ktora na krzeselku ledwo sie zmiescila axswoja osoba wypelnila cala przestrzen miedzy krzeselkiem na ktorym siedziala i tym przed nia. swoje pomyslalam, ake jej bym powiedziala co najwyzej, ze ma ewidentna nadwage ;)

    swoja droga zadziwia mnie rosnaca skceptacja otylosci. jakis czas temu Craig Ferguson (taki Jey Leno albo Kuba Wojewodzki) fajnie skomentowal skandal amerykanski. chodzilo o to, ze opinia publiczna oburzyla sie, ze jakiemus znanemu otylemu facetowi ktores linie lotnicze kazaly kupic dwa bilety, bo zajmowal dwa miejsca i oczywiscie glosy jak tak mozna, ze to dyskryminacja. Craig stwierdzil, ze nie maw tym nic zlego i zamiast tak mocno protestowac, lepiej ktos by mu powiedzial, zeby w koncu schudl, to nie bedzie problemu ;)

    Dodaj komentarz»
  • elftherini
    elftherini · 23-05-10 23:48 · do góry^

    @magdus: z jednej strony ekonomicznie to się liniom lotniczym opłaca i ja płacenie za dwa miejsca rozumiem. Z drugiej strony jeśli otyłość wynika z innej choroby, to najczęściej taki człowiek i tak wydaje dużo kasy na leki. No i to trochę nieetyczne karać kogoś za to, że jest chory?

    Dodaj komentarz»
  • motylq85
    motylq85 · 23-05-10 23:50 · do góry^

    OT - Craig ma przeboski akcent *___* - EOT ;D

    Dodaj komentarz»
  • mariska
    mariska · 23-05-10 23:57 · do góry^

    @magdus - tak, bo wszystkie osoby z nadwagą nabawiły się tej nadwagi celowo i z premedytacją, ale wystarczy im tylko powiedzieć żeby schudli i nagle te kilogramy w jakiś sposób magicznie znikną. I wszyscy będą hepi.

    Tak, mam parę kilo nadwagi, co nie przeszkadza mi się czuć seksowną i atrakcyjną kobietą. To, co mi przeszkadza to życzliwe komentarze troskliwej rodziny i znajomych, którzy 'dla mojego dobra' przypominają mi przy każdej możliwej okazji żebym schudła. Jasne, nie obraziłabym się ważyć tych parę kilogramów mniej, ale czy oni naprawdę wszyscy myślą że od tego gadania mi ich ubędzie? ;) Mam chyba w domu lustro i wiem jak wyglądam, a słuchanie takich miłych porad powoduje u mnie jedynie reakcję typu 'ja się sobie strasznie podobam, a skoro wam nie, to nie musicie na mnie patrzeć i już'. I bunt przeciwko ich presji, który skutecznie trzyma mnie z daleka od wszystkich diet.

    Swoją drogą, mam wrażenie, że te z was, które nigdy nie słyszały żadnych komentarzy pod adresem tęższych osób wychowały się chyba na jakiejś innej planecie. Serio, bez cienia złośliwości ;)

    Dodaj komentarz»
  • Sunako
    Sunako · 23-05-10 23:59 · do góry^

    magdus ---> ja miałam na myśli mówienie takich rzeczy raczej koleżankom, osobom znajomym, a nie obcym, które pierwszy raz na oczy widzę ;) Do tego widzę jeszcze dwie różne przyczyny złośliwego wytykania wad, chociaż nie potrafię ich dokładnie opisać, żeby było wiadomo o co chodzi. Jedno to będzie wytykanie osoby, która faktycznie czuje się o wiele gorzej i będzie wytykała coś osobie w jej mniemaniu idealnej (o wiele lepszej od niej w różnych aspektach), drugie to będzie wytykanie osoby z kompleksami osobie być może nie w wielu aspektach "lepszej", na takiej zasadzie, żeby jej "dowalić". Pierwsze dotyczyłoby raczej osoby, której się tego nie powie wprost, jakiejś dalszej koleżance, znajomej, w postaci być może obmawiania za plecami i psioczenia na nią w duchu, drugie może dotyczyć w miarę bliskiej koleżanki, coś na zasadzie rywalizacji i wtedy raczej wypowiadane jest w twarz.
    Powiedzmy, że piszę to z własnego doświadczenia znając obie strony medalu ;)

    Dodaj komentarz»
  • Sunako
    Sunako · 24-05-10 00:03 · do góry^

    mariska ----> omg, dobrze że to nie moja rodzina i znajomi xD żeby takiej zgrabnej dziewczynie polecać schudnięcie O__o A pewnie jakbyś schudła to by mówili, że kości Ci wystają, wyglądasz niezdrowo i powinnaś utyć ;)
    Mnie całe szczęście rodzina "oszczędza", czasem usłyszę, że wyglądam "mizernie" (to ta twarz ;) ) i że schudłam (ha-ha-ha). Jak to moja mama mówi "jeszcze tylko tego brakuje, żebym wyglądała na grubą" :D

    Dodaj komentarz»
  • magdus
    magdus · 24-05-10 09:17 · do góry^

    mariska - akurat o osoby chore tutaj nie chodzi. chociaż myślę, że one tez pewnie nie chciałyby tyle ważyć... otyłość sama w sobie jest chorobą i dlatego należy z nią walczyć, bez względu na jej źródła. rozumiem, że niektórym nie jest łatwo, ale akurat ten komentowany przez Craiga Pan po prostu się roztył, a kiedyś był "przecinkiem". i osobiście uważam, że przez tą co raz większą akceptację otyłości niektórym się po prostu nie chce dbać o siebie i cierpią na tym ci chorzy, bo przecież patrząc na osobę otyłą nie da się jednoznacznie stwierdzić dlaczego jest tak otyła.

    Dodaj komentarz»
  • magdus
    magdus · 24-05-10 09:21 · do góry^

    cd. a większość ludzi machinalnie zakłada, że otyłość głównie wynika z lenistwa. i nie mówię tu o kilku kilogramach nadwagi, chodzi mi o prawdziwą otyłość, czyli gdy jedna osoba rozmiarami bardziej zbliża się do dwóch.

    Dodaj komentarz»
  • arema
    arema · 24-05-10 10:43 · do góry^

    Otyłość może wynikać z różnych czynników, czasem jest uwarunkowana genetycznie, czasem spowodowana faktycznie chorobą, jednak najczęściej przyczyną jest jednak styl życia: niezdrowe jedzenie, brak ruchu. I faktycznie akceptuje się to coraz bardziej, tłumacząc właśnie chorobami czy genami podczas gdy prawdziwą przyczyną jest lenistwo.
    Znałam kiedyś dziewczynę która była z rodziny "grubasków", z rodzaju tych gdzie wszyscy są niscy i wyglądają jak pączki ;) wyszłoby więc na to że otyłość dziewczyny wynikałaby z jej uwarunkowań genetycznych, jednak ona wzięła się za siebie i zaczęła tak chudnąć że w pewnym momencie wyglądała jak te anorektyczne modelki... sama kość. Potem jakoś to wypracowała, przybrała kilka kilo i w chwili obecnej (czyli już jakieś 5 lat po tej "metamorfozie") wygląda jak normalna, szczupła (ale nie wychudzona) dziewczyna :) Wystarczy więc odrobina chęci.
    Nie mówię że wszyscy powinni się odchudzać i być szczupli jak modelki i modele, ale otyłość (i nie mówię tu o kilku kilogramach nadwagi, tylko o prawdziwej otyłości;)) to choroba z którą należy walczyć, tak samo jak z anoreksją czy bulimią. Tymczasem nasze społeczeństwa zaczyna akceptować i jedno i drugie.

    Dodaj komentarz»
  • magdus
    magdus · 24-05-10 11:00 · do góry^

    dokładnie to samo uważam arema :) może z czasem tak jak się zaczęło piętnować anoreksję i bulimię i otyłość zacznie być bardziej wytykana. choć w USA chyba jeszcze sporo wody upłynie... ;)

    Dodaj komentarz»
  • kindafunny
    kindafunny · 24-05-10 11:08 · do góry^

    Mariska, Grubcia:

    ja nie słyszałam nigdy żeby ktoś obcy wytykał w twarz - ani głośno "za plecami" - czyjś wygląd. Może i wychowałam się na innej planecie a może mam normalnych znajomych. Dla mnie to byłoby nie do pomyślenia. I jak czytam Twoje posty, Grubciu, to aż się nie dziwię że masz skłonności do narzucania innym swojej opinii, skoro inni w Twoim otoczeniu też to robią. Nie wiem, może sama sobie utworzyłam klosz nad sobą ostrożnie dobierając znajomych, ale jak mówie - odkąd wyrosłam z piaskownicy nie słyszałam takich komentarzy ani pod swoim ani pod czymikolwiek innym adresem. Słyszałam mnóstwo fałszywych komplementów, o tak - na szczęście od osób którymi w najmniejszym stopniu nie zamierzałam się przejmować (koleżaniki szkolne typ "modelka"). Ale żeby taka chamska odzywka? Jeeeezu. W jakim świecie Wy żyjecie. ;P

    Ps. Skąd wiem że fałszywych? No bo jak mam odebrać "ładnie wyglądasz" na pociachane, ponaszywane spodnie i glany lewa sznurówka inna niż prawa, zasłyszane od osoby którą interesuje wyłącznie to żeby sukienka się nie pogniotła? ;D

    Dodaj komentarz»
  • megane
    megane · 24-05-10 14:51 · do góry^

    arema: "wygląda jak normalna, szczupła (ale nie wychudzona) dziewczyna" i "Wystarczy więc odrobina chęci." - właśnie pogrążyłaś się jako osoba niemająca pojęcia o temacie.
    A gruba dziewczyna to jest nienormalna?

    Dla mnie niezrozumiała jest usilna potrzeba oceniania i komentowania wyglądu innych. Obojętne czy za plecami czy w twarz (ale w twarz to zwykłe chamstwo). Kłócić się nie będę, czy częściej się komentuje osoby z nadwagą czy niedowagą, ale jednak negatywnych komentarzy o czyjejś chudości to nigdy nie słyszałam. Natomiast określeń dotyczących zarówno mnie w młodości jak i innych osób słyszałam w życie dziesiątki, i tutaj ludzie najczęściej dają upust wszelkim swoim frustracjom i bardzo często popis chamstwa. Czy są jakieś podobnie chamskie określania na szczupłe osoby do np. tłusta świnio? W moim najbliższym otoczeniu tego nie ma, ale jednak żyję w naszym (tak, bo to bardzo polskie) społeczeństwie i z ludźmi o różnych poziomach inteligencji czasem muszę się stykać. Nie słyszałam nigdy komentarza np o treści "o boże jaką ona ma małą płaską pupę, obleśne" albo "jakie wstrętne kościste ramiona".

    No i popieram, ludzie lubią dawać 'dobre rady' pt. "schudnij", co jest oczywistym przejawem ignorancji i głupoty. To tak jakby mieć kogoś w otoczeniu kto np walczy z jakąś nieestetyczną chorobą skóry i powiedzieć mu "no wylecz się wreszcie". Pomijam już fakt dramatycznego przykładu bezmyślności i chamstwa mówić komuś "masz nadwagę". A co, to ta osoba nie wie?

    Dodaj komentarz»
  • pierwszalitera
    pierwszalitera · 24-05-10 15:11 · do góry^

    I tu masz rację magane, Polacy mają pęd do wyrównywania się z przeciętną i irytuje ich strasznie każdy objaw inności, zarówno w stylu życia, jak i tym, co się na siebie zakłada i jak się prezentuje. A przez ten strach, by się nie wychylać, każdy czynnik, którego nie da się ukryć, może stać się przyczną agresji i ataków. Wszyscy się tak bardzo pilnujemy, by nie odchylić się od normy, bo co ludzie powiedzą... ;-) U kobiet objawia się to najczęściej potrzebą podobania się, najlepiej wszystkim, bo przecież obowiązkiem kobiety jest być śliczną i podobać się innym. ;-) Dlatego nawet komentarze szkolnych idiotów i innych "serdecznych doradców", których powinno się omijać łukiem, bierzemy sobie do serca, chociaż wiemy, że to robią to z czystej złośliwości.

    Dodaj komentarz»
  • arema
    arema · 24-05-10 15:19 · do góry^

    megane: arema: "wygląda jak normalna, szczupła (ale nie wychudzona) dziewczyna" i "Wystarczy więc odrobina chęci." - właśnie pogrążyłaś się jako osoba niemająca pojęcia o temacie.
    A gruba dziewczyna to jest nienormalna?

    Ale mi chodziło w tym zdaniu o ten jeden konkretny przypadek, o to że dziewczyna która najpierw była otyła a potem wpadła w skrajną niedowagę teraz wygląda "normalnie" - czyli nikt nie powiedziałby o niej ani że jest wychudzona ani że jest gruba. Nie chodziło mi o normalność lub nienormalność samej dziewczyny, tej konkretnej czy jakiejkolwiek innej ;)

    Dodaj komentarz»
  • cissnei
    cissnei · 24-05-10 16:22 · do góry^

    Cóż, stwierdzenie, że "wystarczy odrobina chęci" również jest mało prawdziwe. Zwykle nie wystarczy. Raczej mało kto ma nadwagę/jest otyły dlatego, że tak chce. Schudnięcie i utrzymanie wagi wiąże się ze stałą zmianą stylu życia i wymaga czegoś więcej niż mniej żreć i więcej się ruszać. Ja potrafię przez dwa miesiące zaprzeć się i schudnąć osiem kilo, kiedyś tak właśnie zrobiłam, ale co z tego, skoro potem wszystko wróciło na swoje miejsce. Trwała zmiana wagi to znacznie bardziej skomplikowany proces. Od września schudłam, jak do tej pory, pięć kilo i jakoś udaje mi się tę wagę utrzymać (pomijając wahania okołocyklowe). Ale wiązało się to z dużą zmianą mojego stylu życia, musiałam nauczyć się pić wodę zamiast słodkiej herbaty, ograniczyłam pieczywo do jednej bułki dziennie i nie powiem, polubiłam takie odżywianie na tyle, że teraz ciężko mi się obyć bez trzech litrów wody dziennie ;) Ale błagam, nie piszcie, że to kwestia "odrobiny chęci", bo wiele z Was nigdy się nie przekona (i tej niewiedzy Wam zresztą życzę), ile wyrzeczeń potrafi kosztować zrzucenie tego jednego kilograma czy centymetra.

    Dodaj komentarz»
  • megane
    megane · 24-05-10 16:24 · do góry^

    arema - no tu przyjmuję, chociaż określenie 'normalna' nie jest najszczęśliwsze w tym wypadku, prawda?
    ale 'odrobiną chęci' dalej jestem zbulwersowana ;)
    za łatwo takie oceny wystawiamy, zdecydowanie za łatwo.

    pierwsza litero - właśnie do tego zmierzam. Stąd są te wszystkie nawet tutaj obecne komentarze, bo kochamy oceniać i komentować każdą inność. I hipokryzją jest zarzekać się, że te 'dobre rady' to dajemy komuś w dobrej wierze [np. nielubianej koleżance z nadwagą wytykając jej wygląd albo obgadując niewybrednie za plecami], bo to wynika najczęściej z własnych kompleksów i konieczności poprawienia własnego samopoczucia. Bo zawsze dobrze ubliżając komuś podkreślić fakt że my jednak mieścimy się w normie. :)

    Dodaj komentarz»
  • arema
    arema · 24-05-10 16:47 · do góry^

    no dobrze, może trzeba trochę więcej niż "odrobina chęci", ale chcę też zaznaczyć że mi raczej nie jest "łatwo" taką ocenę wystawić bo wiem ile wysiłku trzeba włożyć w zrzucenie wagi - rok temu schudłam 6kg (miałam nadwagę, niewielką ale jednak chciałam się jej pozbyć) po czym wszystko wróciło + jeszcze 2 kg gratis dostałam, na zapas. Potem jednak znów wzięłam się za siebie i od września schudłam już łącznie ok 8kg. Wiem że trzeba zmienić styl życia i odżywiania, nie należę do szczuplutkich dziewcząt które jedzą dziesięć batonów dziennie a ich kosmiczny metabolizm robi wszystko za nie i mówią "schudnij przecież to nie jest trudne" ;) Jednak wiem też że wystarczy trochę samozaparcia i silnej woli żeby zbędne ciałko zrzucić, no i cierpliwości rzecz jasna ;)
    No i zaznaczam że według mnie odchudzanie powinno być przede wszystkim zdrowe i dla zdrowia, czyli spowodowane faktyczną nadwagą, a nie paranoją spowodowaną przez media :) Żeby mnie tym razem nie posądzono o to że uważam że wszystkie powinnyśmy wyglądać jak modelki z telewizji, bo tak nie uważam :)

    Dodaj komentarz»
  • regula_przekory
    regula_przekory · 24-05-10 17:00 · do góry^

    Ja tylko dodam, będąc świeżo po konferencji kardiologicznej, na której miała miejsce ciekawa dyskusja - otóż w chwili obecnej nie ma na polskim rynku leków na otyłość. Jeszcze do stycznia tego roku była sibutramina (Meridia) i w zeszłym roku (chyba do marca) - orlistat (który pozostał w mniejszej dawce jako preparat OTC - Alli), ale oba te leki są w tej chwili wycofane ze względu na b. niebezpieczne skutki uboczne. Oznacza to, że lekarze mają właściwie związane ręce jeśli chodzi o terapię farmakologiczną, która jest niekiedy jedynym sposobem na pozbycie się kilogramów dla osób, które nie są w stanie osiągnąć tego dietą i sportem.

    "Odrobina chęci" to bzdura.

    Dodaj komentarz»
  • rysia_zdzisia
    rysia_zdzisia · 24-05-10 17:03 · do góry^

    @Cissnei- święte słowa, ktoś kto nie ma skłonności do tycia nigdy nie zrozumie tematu, ja już nawet nie jem jednej bułki, a połowę na śniadanie, a później moje posiłki nie zawierają pieczywa, na fitness chodzę codziennie a i tak mam zad jak słonica... zawsze musiałam uważać na to co jem, bo gdy przestawałam od razu tyłam :( i wiem, ze już zawsze będę musiała uważać na to czym się żywię...
    A w temacie różnych niewybrednych epitetów, to nieraz słyszałam od szczupłych dziewczyn, ze jestem gruba i nigdy im się nie odgryzłam (a może szkoda) jedynie pomyślałam, ze to hipokrytki, bo zero aktywności ruchowej, wtranżalają ile wlezie, a i tak są szczupłe- i to jest ta sprawiedliwość.
    I może teraz wyjdzie, że jestem przeczulona, ale mam wrażenie, że te teksty o "grubaskach lub osobach mało atrakcyjnych" które rzekomo wyzywają z zazdrości szczupłe dziewczyny, dotyczy już takich dziewczyn jak ja, które są w górnej granicy BMI... tłumaczę dlaczego, bo może żyję w jakimś bajkowym świecie, ale wśród moich znajomych mam tylko 1(!!!) koleżankę, która ma dużą nadwagę, reszta to kobiety jakich pełno na ulicach... (nie liczę osób starszych, bo takich znam więcej)

    Dodaj komentarz»
  • cissnei
    cissnei · 24-05-10 17:18 · do góry^

    Ależ ja całym sercem popieram walkę z otyłością, jak zresztą z każdym innym schorzeniem, pod warunkiem, że robi się to rzeczywiście po to, by osobom otyłym pomóc. I nie myli się otyłości z nadwagą. I, przede wszystkim, nie zalicza się do grupy osób otyłych takich kobiet jak ta z wzmiankowanej tu reklamy. Zakładając, że ma 170 cm wzrostu, ile może ważyć? 62 kilo? Nie wiem, góra 65? I to ma być według kogoś "gruba baba"? Moim zdaniem ma właśnie idealną wagę, dokładnie taką, jaką powinna mieć osoba o takim wzroście. Możemy psioczyć na BMI, ze jest niemiarodajne, że nie zawiera informacji o gęstości kości, zawartości tłuszczu w organizmie itd., ale nie wierzę, żeby jakakolwiek kobieta przy takim wzroście i wadze była naprawdę gruba. Ja mam właśnie 1,70 m wzrostu i, porównując moje zdjęcia z różnych okresów (a moja waga wahała się od 49 kg aż do 78), uważam, że najlepiej wyglądałam, kiedy ważyłam właśnie te 62 kilo, nie mniej. I do takiej wagi chciałabym dążyć. I przeogromnie mnie dziwi, jak dziewczyny mojej postury uważają, że każdy kilogram powyżej magicznej granicy 50 kilo to już nadwaga. Z takim wypaczeniem definicji kobiecości powinniśmy walczyć, nie z samymi szczupłymi czy tęgimi kobietami.

    Dodaj komentarz»
  • megane
    megane · 24-05-10 17:43 · do góry^

    Oczywiście, że "odrobina chęci" to wierutna bzdura, w każdym wypadku. Zmiana wagi w każdą stronę wymaga zwykle nadludzkiego wysiłku, po pomijając determinację do trzymania diety i uprawiania sportu to jest ciężka walka z samym sobą, z przyzwyczajeniami itp. Przytycie poprzez jedzenie to w ogóle średni pomysł, bo jeśli szczupła osoba chce nabrać masy [a nie otłuścić ciało i narządy] to też wymaga to trzymania diety z dodatnim bilansem energetycznym + ćwiczeń siłowych. Większość szczupłych osób, które walczą z niedowagą nie podejmuje nawet tego wyzwania [przynajmniej ja nie znam takiej]. A osoby z nadwagą, które nie mogą schudnąć zaraz określa się jako leniwe, niedbające o sobie, łakome'. :O

    pierwsza litero - z doświadczenia [czyli z kontaktów z osobami otyłymi] wiem niestety również, że lekarze wielokrotnie nadużywają tych farmaceutyków, zapisują je pacjentom na prośbę, a nie jako ostateczność.

    Dodaj komentarz»
  • regula_przekory
    regula_przekory · 24-05-10 18:08 · do góry^

    megane - to pewnie do mnie było skierowane ;) Teraz nie ma już czego zapisywać ;) Meridia wycofana ze względu na zaburzenia układu krążenia, a orlistat za uszkodzenia wątroby. Alli można kupić w aptece, ale nie wiem czy taką przyjemnością są tłuszczowe biegunki jakie wywołuje i ryzyko rozwalonej wątroby.

    Dodaj komentarz»
  • pierwszalitera
    pierwszalitera · 24-05-10 20:07 · do góry^

    Nawet ta niedostępna już w Europie sibutramina nie była lekarstwem rozwiązującym problem otyłości i stosowana była jako lek pomocniczy przy diecie, głównie przy skłonnościach do ataków obżarstwa. Sam efekt odchudzający był moim zdaniem marny. W porównaniu do grupy kontrolnej pacjenci z sibutraminą tracili w jednym roku coś około 3-4kg więcej. Biorąc pod uwagą, że lek podawano, a przynajamniej powinno, tylko pacjentom z BMI powyżej 30, to 4kg nie były aż znowu takim osiąnięciem, by narażać się na skutki uboczne. A ludzie z takim BMI i wieloma próbami odchudzania za sobą, mają i tak często już rozwalone zdrowie. Orlistat działał też tylko u ludzi z preferencją dla tłustego żarcia, bo wiązał 30 procent spożywanego tłuszczu, tylko wymagał noszenia pieluszki w gaciach. ;-) Przy niskotłuszczowej diecie można było sobie orlistat odpuścić, inaczej groził brak witamin rozpuszczających się w tłuszczach. Czyli podsumowując, pigułki na otyłość jeszcze nie wynaleziono.

    Dodaj komentarz»
  • regula_przekory
    regula_przekory · 24-05-10 20:39 · do góry^

    Moim zdaniem sibutramina była niemal ideałem i te 4kg to chyba znacznie zaniżone dane, bo ja słyszałam o o wiele większych ilościach. A wiedząc jak to działało - jestem w stanie naprawdę w to uwierzyć. Choć byli też ludzie, którzy po sibutraminie przytyli, bo zadziałała kompletnie odwrotnie niż powina- byli ospali, wiecznie głodni i mieli obnizony nastrój.
    Orlistat nie wiąże tłuszczu w ogóle. On blokuje enzymy umożliwiające jego wchłanianie i co za tym idzie - tłuszcz jest wydalany w postaci niemal czystej.

    Dodaj komentarz»
  • megane
    megane · 24-05-10 22:27 · do góry^

    Reguła - ;) - wybacz, że mi się mylicie czasem :P
    Jak ognia unikałam wszelkich tego typu leków i raczej nie dałabym się namówić. Jeśli już ktoś ma problemy ze zrzuceniem kilogramów, zaznaczam problemy natury psychologicznej, a nie hormonalne czy inne, to najlepsza byłaby terapia. Leki to raczej droga donikąd. Poza tym nie sądzę, żeby były rekomendowane dla osób, które z powodu otyłości mają już problemy zdrowotne np. właśnie z ciśnieniem czy sercem.
    Oczywiście ja jestem w tej kwestii tylko hobbystą-amatorem, ale poza ekstremalnymi przypadkami (które kwalifikują się np. do interwencji chirurgicznej) kluczem do trwałej utraty wagi są naturalne metody, ruch i odpowiednie odżywianie.

    Dodaj komentarz»
  • pierwszalitera
    pierwszalitera · 25-05-10 01:14 · do góry^

    @regula_przekory: To zależy ile chcesz schudnąć bo jak 30kg, albo nawet więcej, to tylko sibutraminą tego nie załatwisz. Poza tym, znam działanie tego leku z osobistych obserwacji, bo używaliśmy tego leku w naszej poradnii, firma produkująca ten lek pod nazwą Reductil dostarczała nam całą masę bezpłatnych testerów, bo liczyli na dobry interes. U nikogo, powtarzam, u nikogo Reductil nie spełnił oczekiwań, co do spadku wagi, a chętnych było sporo.
    Do wniosku, że działanie leku nie jest aż tak rewelacyjne, by pozwolić sobie na ryzyko skutków ubocznych doszła też The European Medicines Agency. (http://www.ema.europa.eu/pdfs/human/r...) .
    Oryginalny tekst dotyczący ilości kilogramów: "Finally, looking at all of the studies of sibutramine in the management of obesity, the CHMP noted that the weight loss achieved with sibutramine treatment is modest in comparison with that obtained with placebo, with patients losing on average two to four kilograms more than with placebo. The Committee also noted that it is not clear if this effect on weight loss can be maintained when sibutramine treatment is stopped. "
    Ten lek to poza tym droga impreza i działanie zanika, jak przestaniesz go brać, większość ludzi po odstawieniu po prostu znowu tyła. Mimo tego niektórzy pacjenci kombinują teraz, by sprawić sobie ten lek ze Stanów, bo czują się z taką "pigułką" bezpieczniej i spokojniej. Mają wrażenie, że bardziej się wtedy starają, to działa motywująco na dietę i przewyższa skutki uboczne, bardzo dużo osób skarżyło się bowiem z sibutraminą na nerwowość i bezsenność. Dla mnie więc, osoby pracującej z ludźmi z nadwagą, żaden ideał. No i wiem jak działa Orlistat. Napisałam, że wiąże, że w sensie tłuszcz nie zostaje "trawiony", a leci bezpośrednio do punktu wydalania. Średnio przyjemne, lek nie cieszył się popularnością.

    Dodaj komentarz»
  • myff
    myff · 29-05-10 14:30 · do góry^

    Hmm, reklama trochę chaotyczna:) Ale ja widzę zadbaną, atrakcyjną kobietę, bieliznę trochę mniej, bo kadry z konkretnymi modelami bielizny widać dość krótko, więc równie dobrze może to być reklama komórki- tylko przewrotna- albo perfum. Nie widzę w tym nic wyuzdanego, nieprzyzwoitego. No może nieprzyzwoicie źle dobrany stanik:D Czy szkodliwa? Trudno wyczuć. Moje dziecko nie ogląda tv, ja widząc reklamy przełączam program albo idę zrobić sobie herbatę/kanapkę, traktuje je jako przerwę techniczną:P więc się nie wypowiem. Dołączam raczej do chórku który wspominał kampanię reklamową D&G, która była jak dla mnie skrajnie obrzydliwa. Kobieta ładna i nie dlatego, że jest krągła tu i ówdzie (gdyby była szczupła czy wręcz chuda pewnie nie była by brzydka czy brzydsza), bo cytując za Niveą piękno to wdzięki, pewność siebie, a Lane jakoś nie brakuje ich w tej reklamie.

    Dodaj komentarz»
  • myff
    myff · 29-05-10 14:35 · do góry^

    I jeszcze jedno, kobieta jest piękną kiedy jest piękna i tyle:) to nie zamyka się w wymiarach, rozmiarach. Oczywiście bardzo trudno-MNIE na ten przykład- jest nie tylko tak mówić, ale i myśleć. Ale robię pewne postępy:)

    Dodaj komentarz»
  • rooten
    rooten · 26-06-10 20:35 · do góry^

    No - Chopin to jest na 100%. ale reklamie nie można nic powiedzieć!

    Dodaj komentarz»

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.

Zarejestruj się i zaloguj, aby dodawać komentarze.