Recenzujemy staniki, bo wiemy, że dobrze dobrane czynią cuda!

Pokusa z perełką - Avocado Charlotte

Nie namiot, a przejrzysty tiul i nie brudny beż, a subtelne cafe latte. Mowa o biustonoszu w rozmiarze 70J z oferty polskiej marki Avocado.

Jakiś czas temu, w sentymentalnej notce o Avocado marudziłam, że może i wzornictwo tej marki jest cudowne i może rzeczywiście urzeka detalami, ale na pewno już nie zmieszczę się w rozmiarówce. Wizyta w Avocado przekonała mnie jednak, że wszelkie moje narzekania były bezpodstawne. Panie z saloniku przy Brackiej 1 w Warszawie dobrały mi model Boutique Charlotte, który w sprawie Duży Biust vs. Namiot w Brudnym Beżu jest żywym dowodem na to, że da się stworzyć cielisty stanik, który nieźle układa się na biuście w rozmiarze 70J.

Avocado Charlotte - zdjęcie katalogowe

Zdjęcie katalogowe — moim zdaniem — nie oddaje w pełni rzeczywistego uroku Charlotte. A jest czym się zachwycać! Przezroczysta siateczka, z której uszyte są miseczki, staje się prawie niewidoczna na skórze. Przejrzystość tę łagodzą pudrowo-orzechowe hafty drobnych kwiatów i esów-floresów, a większe kwiaty w tej samej tonacji symetrycznie wykańczają brzegi misek i obwodu stanika.

Szwy i łączenia są prawie niezauwżalne. Nie przecinają zdobień w najmniej oczekiwanych miejscach, wręcz przeciwnie — są okazją do wkomponowania subtelnych detali, np. na styku miseczek i ramiączek, czy na mostku biustonosza. Na mostku właśnie znajdziemy ozdóbkę, która nadaje ostateczny akcent całości: połyskującą zgaszonym różem perełkę Swarovskiego.

Avocado Charlotte 70 J - detale

Zabudowane w stylu retro figi wykonane są z przodu z podobnie przezroczystego tiulu. Do kompletu dołączane są cztery regulowane żabki do pończoch, które można doczepić u spodu.

Model Charlotte występuje w Avocado w dwóch krojach: kroju A, czyli jako stanik średniozabudowany, z wąskimi fiszbinami, zaokrąglający biust oraz kroju H, jako niżej zabudowana balkonetka o szerszych fiszbinach. Mój biust zdecydowanie bardziej polubił się z fasonem A, który dużo lepiej radził sobie z uniesieniem i podtrzymaniem piersi. Oba fasony są identyczne pod względem jakości wykończeń, różni się natomiast sposób szycia misek i szerokość fiszbinów.

Charlotte jest produkowana w obwodach od 60 do 95 i miseczkach od C do K. Duży plus dla Avocado za to, że większe rozmiary nie są dodatkowo podszywane grubszymi materiałami, jak to ma w zwyczaju Freya czy Panache.

Minusem może być dość wysoka cena (239 zł), jednak przy tej klasie dizajnerskich rozwiązań jestem w stanie ją zaakceptować. Wszak Charlotte jest pod tym względem nieco luksusowa... Należy też liczyć się z urokami haftowanych staników — Charlotte nie jest niewidoczna pod obcisłymi ubraniami. Hafty nie są wprawdzie grube, ale jednak mogą odznaczać się delikatnymi wypukłościami.

Podsumowując: Avocado dało popis jeśli chodzi o jakość wykończeń i przemyślane wzornictwo. W mojej szczerej opinii Charlotte to małe dzieło sztuki i pokaz najlepszego bieliźnianego kunsztu, tym bardziej, że doskonale radzi sobie z tym, co w staniku najważniejsze, czyli wygodą i podtrzymaniem.

Jestem ciekawa Waszej opinii na temat Charlotte - co sądzicie o takim stylu w bieliźnianym wzornictwie? Gustujecie w delikatnych retro-haftach i przezroczystościach, czy raczej wolicie prostotę w codziennym wydaniu?

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Komentarze: 157 / Dodaj komentarz »

  • maskaradka
    maskaradka · 31-05-10 01:39 · do góry^

    Moja opinia na temat wzornictwa retro jest taka: Nie zdecydowalabym sie na bluzke cala w haftach, ale podkoszulek w kolorowe kwiatuszki pod bluzka raz na jakis czas jak najbardziej, nie mowiac juz o koronkowym staniku:) Moj problem jest taki ze lubie i prostote (freya deco) i koronki, blyszczace materialy w bieliznie czy falbanki, mocne kolory, wiec to sie odbija na kieszeni, niestety.
    Mam pytanie: czy ta fiszbina nie ma dla Ciebie troche za szerokiego luku u dolu piersi? Tzn. nie watpie ze rozmiar jest dobrze dobrany i ladnie lezy ten stanik na Tobie, ale tak mi sie rzucilo w oczy.

    Dodaj komentarz»
  • ida14
    ida14 · 31-05-10 01:50 · do góry^

    Wzornictwo piekne, ale podtrzymanie zdecydowanie moze byc lepsze.

    Dodaj komentarz»
  • renulecl
    renulecl · 31-05-10 07:05 · do góry^

    Stanik jest o niebo ładniejszy na realnych zdjęciach niż na katalogowym! Chyba jeden z niewielu cielistych, który podoba mi się bez zastrzeżeń - subtelny, elegancki i zdecydowanie "w klimacie" :) Majtki z wyższym stanem i doczepianymi żabkami - super pomysł, szkoda, że mało takich na rynku i tym większe brawa dla Avocado. Mogłabyś dać zbliżenie?

    Dodaj komentarz»
  • ineczka7
    ineczka7 · 31-05-10 07:46 · do góry^

    w liceum, za nieuświadomionych czasów, miałam bardzo bardzo podobny staniczek z którejś z polskich firm (pamiętam, że 10 czy 12 lat temu kosztował mnie koło 60zł i to było dla mnie duuuużo wtedy). Ale bardzo lubię taką siateczkę, mimo że wyglądam w niej dużo gorzej niż w usztywnianych biustnoszach. A sam omawiany staniczek z avokado bardzo ładny, chociaż może bez większych rewelacji - ale cena zupełnie nie na moją kieszeń. Nie jestem targetem firm robiących staniki za ponad 150 zł :)
    Czemu pod piersią, przy fiszbinach, jest tyle wolnego miejsca?

    Dodaj komentarz»
  • magdus
    magdus · 31-05-10 08:35 · do góry^

    staniczek całkiem całkiem, ale cena powala! :/
    a retro design mi się jak najbardziej podoba :) trzeba tylko mieć na niego dobry pomysł :)

    Dodaj komentarz»
  • mi
    mi · 31-05-10 09:09 · do góry^

    Stanik uroczy :)
    Ale dlaczego pomiędzy fiszbiną na mostku, a piersią jest tyle wolnego miejsca? Pod piersią też fiszbina dużo niżej niż pierś.

    Dodaj komentarz»
  • winter76
    winter76 · 31-05-10 09:29 · do góry^

    Piękny,chociaż zdjęcia są tak zrobione,że nie pokazują tego dobrego podtrzymania :)
    Czaję się na Avocado już od dawna,chyba w końcu się skuszę,ale szkoda,że stacjonarnie nie mogę zakupić.

    Dodaj komentarz»
  • kindafunny
    kindafunny · 31-05-10 09:31 · do góry^

    Zwróciłam uwagę dokładnie na to samo, co poprzedniczki :) nie za nisko załozyłaś stanik?

    Dodaj komentarz»
  • kasiulkasp
    kasiulkasp · 31-05-10 09:45 · do góry^

    Tak to jest z uświadomionymi kobietami, patrzą na dopasowanie:D Przedwczoraj na weselu znalazłam 2 dobrze dobrane:P A staniczek piękny, ja nie lubię beżowych, latte itp. a ten mi się naprawdę podoba:) Doskonały w każdym calu:)

    Dodaj komentarz»
  • Valentinee
    Valentinee · 31-05-10 10:13 · do góry^

    O jeny, piękny! Małe dzieło sztuki. Proszę mi tu nie pokazwyać takich śliczności, kiedy akurat jestem w dołku finansowym ;)

    Dodaj komentarz»
  • igifigiel
    igifigiel · 31-05-10 10:21 · do góry^

    Piękności!! Bardzo elegancki.. Ale cena wali na kolana ;)

    Dodaj komentarz»
  • aksanti
    aksanti · 31-05-10 10:30 · do góry^

    A ja tak może ogólnie: wydaje mi się, że Avocado miało świetny pomysł z tym, że proponuje 2 sposoby uszycia modelu jednakowego wzorniczo (krój A lub H). Nie słyszałam jeszcze o żadnej firmie, która by miała taką strategię, więc (hmm?) brawo za pionierstwo!

    Dodaj komentarz»
  • arema
    arema · 31-05-10 11:16 · do góry^

    A czy Avocado robi takie ścisłe staniki że Mauzonka wzięła 70 na swoje standardowe 65?
    Poza tym, ja rozumiem że luksus, hafty itd, ale ta cena to naprawdę przesada... ja rozumiem że brytyjczyki kosztują mniej więcej tyle samo, ale to dlatego że przeliczamy je z funtów. Dla przeciętnej brytyjki brytyjski stanik nie kosztuje tyle co dla nas. Dlaczego więc nie możemy mieć polskiej firmy która robi tańsze, dobre staniki? Nie każdego stać na bieliznę za 200zł, i cena tych staników często stopuje proces uświadamiania dziewczyn...

    Dodaj komentarz»
  • linnet
    linnet · 31-05-10 11:32 · do góry^

    Mauzonko jesteś pewna, że ta perełka to Swarovski? Biżuteria Swarovskiego wykonywana jest z kryształu i nie wszystko co nazywane jest "kryształkami Swarovskiego" jest nimi naprawdę. Oryginalną można kupić chyba tylko w sklepie internetowym producenta i markowych butikach. Chyba, że można podpisać kontrakt na dostarczanie przez firmę elementów biżuteryjnych do innych produktów, ale z drugiej strony przeglądając pobieżnie sklep internetowy nie znalazłam nic z perłami.

    Co do stanika to, po pierwsze nie na moją kieszeń, a po drugie chyba na takie wyrafinowane wzornictwo mam jeszcze czas :)

    Dodaj komentarz»
  • pierwszalitera
    pierwszalitera · 31-05-10 11:46 · do góry^

    @aksanti: Różny krój w jednym modelu, to nie wynalazek Avocadao. Tak robią niektóre firmy francuskie, nie nazywając tu nikogo po imieniu. Wzorowanie się na wysokim francuskim wzornictwie jest chyba u Avocado planem i chwała im za to, bo nie każdy lubi brytyjskie bezguście.
    @linnet: Przy wysokich standardach firmy nie zdzwiłabym się, gdyby były to autentyczne kryształy Swarowskiego.

    Bielizna jest przepiękna dezajnersko, a jakość materiałów usprawiedliwia całkowicie cenę. Brytyjczyki są może tańsze, ale to przecież masówka i gdzie im do takich wyrobów.

    Dodaj komentarz»
  • aksanti
    aksanti · 31-05-10 12:08 · do góry^

    @pierwszalitera: nie wiedziałam, że francuskie firmy tak robią. Masz na myśli jakieś dostępne na polskim rynku? Bardziej chodziło mi o to, że ten pomysł wcielił producent z poszerzoną rozmiarówką i to nasz rodzimy:)

    Dodaj komentarz»
  • _siarka
    _siarka · 31-05-10 12:10 · do góry^

    stanik faktycznie uroczy, acz cena mnie odstrasza :|
    co do szycia w dwoch wersjach, to przeciez chocby Panache wypuscilo takie modele :>

    Dodaj komentarz»
  • Yaga7
    Yaga7 · 31-05-10 12:15 · do góry^

    Co do cen, to biorąc pod uwagę przykładowo Fantasie w polskich sklepach i Avocado, uważam, że jakościowo Avocado jest lepsze, a ceny porównywalne.
    Oczywiście, można to samo Fantasie sprowadzic za pół ceny z UK, a z Avocado się tak nie da.
    Niemniej jednak uważam, że jak na takie materiały i porządne wykonanie to stanik avocadowy jest wart te 150-200.
    Ale z kolei nie wiem, czy wysoka cena modeli z serii Jewels jest faktycznie uzasadniona jeszcze lepszymi materiałami ;)

    Dodaj komentarz»
  • mglista_zapauka_chaosu
    mglista_zapauka_chaosu · 31-05-10 12:45 · do góry^

    linnet, Swarovski oprócz kryształów robi również szklane perły bardzo wysokiej jakości, a półfabrykaty tej firmy można kupić w całej masie sklepów. Taka perełka jest przecież bardziej półfabrykatem niż biżuterią.

    Dodaj komentarz»
  • asiabudyn11
    asiabudyn11 · 31-05-10 12:47 · do góry^

    Staniki Avocado mają w założeniu być luksusowe: droższe mareriały, piękny design, a zatem i wysokie ceny. Więc pisanie, że ich cena to przesada to lekka przesada ;-) Przecież nikt nie każe kupować ich staników. A jestem przekonana, że amatorki na nie są i się znajdą także w przyszłości. No nie wiem jak to wytłumaczyć. Tak jak ubrania. Może przykład Deni Cler. Nie ma sensu jej oferty porównywać z Zarą na przykład. Osobiście jestem dumna, że w Polsce się porjektuje i sprzaje takie piękne staniki.

    Dodaj komentarz»
  • _siarka
    _siarka · 31-05-10 13:19 · do góry^

    Yago, ja Fantasie nie kupuje, jeno Freye i Maskaradki za maksymalnie 100 zl (nierzadko za 70 zl), a nie mam do wykonania i wzornictwa zastrzezen, tak ze dla mnie 150 - 200 zl za stanik to za duzo :|

    Dodaj komentarz»
  • _siarka
    _siarka · 31-05-10 13:23 · do góry^

    a, nie napisalam, ze cena to przesada, ale ze mnie odstrasza ;) tak samo, jak odstrasza mnie cena za sukienke Deni Cler ;)
    tak czy siak jednak, nie potrafie (przynajmniej poki co) traktowac Avocado jako marki luksusowej. nie zawsze windowanie cen musi oznaczac cos lepszego. ot, chocby marka Solar - tez nasza, polska - rzeczy nie sa zle, ale cenowo to Solar przegina...

    Dodaj komentarz»
  • Maith
    Maith · 31-05-10 13:49 · do góry^

    1) Bardzo ciekawy stanik (ale to widać dopiero na Twoich zdjęciach). Na początku jak czytałam Twój tekst i patrzyłam na zdjęcie katalogowe, to ciężko mi było uwierzyć w to, co piszesz :)

    2) A to 70J, to odpowiednik jakiego rozmiaru w brytyjczykach? Co normalnie nosisz? Coś mi się kołacze, że 30H... Dobrze pamiętam? W takim razie tutaj masz szerszy obwód. To faktycznie aż taki ściśliwiec?

    Dodaj komentarz»
  • Yaga7
    Yaga7 · 31-05-10 13:49 · do góry^

    Siarko, ja rozumiem :)
    Mnie chodziło o to, że jeżeli porówna się regularne ceny staników typu Fantasie czy Freya w polskich sklepach a ceny Avocado, to te ceny Avocado wcale nie są wyższe niż ceny staników brytyjskich. A jakościowo są lepsze.
    A to, że ceny staników brytyjskich w polskich sklepach są wysokie to zupełnie inna bajka.
    I zupełnie inna bajka, że można je sobie sporo taniej sprowadzić z UK.

    Dodaj komentarz»
  • Maith
    Maith · 31-05-10 13:51 · do góry^

    A i bardzo podoba mi się wysoki retro-galotko-pas do pończoch :)

    Dodaj komentarz»
  • igifigiel
    igifigiel · 31-05-10 13:53 · do góry^

    przejrzalam stronę avocado.. i stwierdzam ze kilka modeli bardzo przypomina designem panache lub freya..

    jeśli marka chce uchodzić za lukusową nie powinna sobie pozwolić nawet na najmniejsze skojarzenie z modelami innych firm będących juz na rynku..

    markę luksusową cechować powinno coś więcej niż cena.. to

    mają bardzo ładne modele..nie wiem jak z jakością bo nie mialam w ręku a ni na biuście więc się nie wypowiadam..

    ale zgadzam się z siarką , ze nie kazdy drogi sklep ma ceny adwekwatne do asortymentu..

    ale cieszę się ze polska marka szyje super bieliznę :D

    btw zastanawiam się czy za te 260zł a moze nie wiele więcej gorseciarka nie uszyła by stanika na miarę??
    taki stanik to dopiero luksus...

    Dodaj komentarz»
  • Maith
    Maith · 31-05-10 13:57 · do góry^

    Co do ceny, to brytyjska firma, która zrobiłaby coś takiego zażyczyłaby sobie pewnie przynajmniej 2 razy tyle.

    A co do perełki - to nie bardzo rozumiem przejmowanie się Svarovskim. Ja tam bym wolała prawdziwą perłę. Hodowlane nie są drogie a są wykonane "ręcznie" przez małże.

    Dodaj komentarz»
  • Donegal
    Donegal · 31-05-10 13:59 · do góry^

    Na Tobie mi się podoba, ale sama bym go raczej nie założyła :)

    Dodaj komentarz»
  • mauzonka
    mauzonka · 31-05-10 14:04 · do góry^

    Maith, teraz mi się przytyło i nawet w Panache brałam ostatnio 32GG/32H. Na zdjęciach stanik jest rzeczywiście nieco niedbale założony, a że fotografował małżonek, to nie zwrócił mi w czas na to uwagi:) Gwarantuje jednak, że podtrzymanie i kształt jest OK; trochę problemów nastręcza lekka asymetria, która sprawia, że mniejsza pierś nie wypełnia do końca miseczki. Jednk mostek przylega, fiszbiny nie gniotą, buły się nie robią.

    Co do tego, czy perełka jest od Swarovskiego czy nie - taką informację mam od pani z Avocado, która dobierała mi ten biustonosz. Wcześniejszy model, który miałam, Gloria, też miała ozdóbki od Swarovskiego (kryształki).

    Co do 2 krojów w tym samym modelu - jasne, Panache też robi np. plunge i balkonetke w ramach jednego modelu, nie stwierdziłam jednak, zeby różniły się on szerokoscią fiszbinów. Tu natomiast wyraźnie chodzi o zaoferowanie jednego modelu w dwóch szerokościach fiszbinów - i to się, moim zdaniem, naprawdę chwali.

    Dodaj komentarz»
  • Maith
    Maith · 31-05-10 14:22 · do góry^

    Igifigiel - nie, stanik od gorseciarki, to nie jest luksus. To jest coś, w czym wstydzisz się przebierać w przebieralni. Jeśli znajdziesz kiedyś gorseciarkę, która uszyje Ci najprawdę ładny, elegancki (a nie babciowy) stanik i nie full-michy, to koniecznie od razu wrzuć adres, na oba fora lobbowe i na balkonetkę i dodaj fotki, to otworzymy szampana :)

    Siarka - zgadzam się, windowanie cen świadczy tylko o windowaniu cen. Ale w przypadku Avocado mamy też wykorzystanie luksusowych materiałów.

    Swoją drogą irytuje mnie sztuczne pozycjonowanie zwykłych firm jako drogich. Brytyjczyki przeliczamy z funtów? Tak, ale jak złotówka długo miała wysoki kurs, to te brytyjczyki cały czas miały narzuconą sztuczną cenę, uwzględniającą niekorzystny dla nas kurs sprzed paru lat.
    Wkurza mnie brytyjski supermarket M&S, który w Polsce udaje sieć luksusowych sklepów (pewnie dlatego w polskich M&S nie ma warzyw i mrożonej pizzy).
    I wkurza mnie bezrefleksyjne przyjmowanie przez Polaków, że zagraniczne = lepsze.
    W efekcie mnóstwo polskich firm udaje zagraniczne, szukając odpowiednich nazw. Stąd włosko brzmiące Gino Rossi (oczywiście z windowanymi cenami). Ja widzę, że mają gorszą jakość niż choćby swojskie Ryłko, ale są ludzie, którzy się na to udające zagranicę wrażenie snobują.

    Dodaj komentarz»
  • Maith
    Maith · 31-05-10 14:37 · do góry^

    I czemu tak łatwo nam się zgodzić na "ceny przeliczamy z funtów" przy stanikach, które przecież są szyte gdzieś w Maroku ;) Czyli koszty produkcji mają zupełnie nie w funtach. Niższe niż przy stanikach produkowanych w Polsce.
    Czyli cena jest tam ustalana odgórnie. A skoro tak, to na Polskę spokojnie może być niższa.

    Dodaj komentarz»
  • magdus
    magdus · 31-05-10 15:02 · do góry^

    Maith - co do ukochania zagraniczności to masz rację. ja nie mam tego "syndromu" i gdyby buty Ryłko były choć ciut tańsze, to kupowałabym je garściami :) są przewygodne i co najważniejsze odpowiadają mojej małej i wąskiej stopie ;)
    pamiętam nawet te czasy, kiedy każdy ciuch "markowy" musiał mieć widoczny znaczek na wierzchu, żeby każdy wiedział, co noszę ;)

    Dodaj komentarz»
  • igifigiel
    igifigiel · 31-05-10 15:57 · do góry^

    maith widziałam ładne staniki szyte przez gorseciarkę..ale namiarów na nią nie mam bo to było pare dobrych lat temu miałam mniejszy biust a usługi gorseciarki były poza moimi możliwościami finansowymi ;)

    dla mnie to nie wazne czy firma polska czy nie.. jak coś mi sie podoba i dodatkowo dobrze lezy biorę :)

    polskich firm kreujących się na zagraniczne jest na pęczki (wittchen, reserved np) ale i te zagraniczne np ZARA (hiszpańska chyba?) tez pasą się znaną metką nie jakością... w zarze nie udało mi się nic jeszcze kupić bo większość szmatek z tego sklepu rozpada się w dłoniach.. a jednosezonówkę to wolę kupić w połowę tańszym H&M ;)

    Dodaj komentarz»
  • Sunako
    Sunako · 31-05-10 16:33 · do góry^

    ja bym wolała kupować polskie, a kupuję zazwyczaj to, na co mnie stać, co pasuje i mi się podoba...

    Dodaj komentarz»
  • regula_przekory
    regula_przekory · 31-05-10 16:38 · do góry^

    A mnie na polskich markach nie zależy, bo drażni mnie ich prezentowanie na zdjęciach producenta i wyglądają co najmniej tandetnie.
    I wcale nie uważam, żeby brytyjczyki to było bezguście.

    Dodaj komentarz»
  • Sunako
    Sunako · 31-05-10 16:42 · do góry^

    reguła ---> xD ja miałam na myśli ogólnie polskie produkty, no a jeśli chodzi o staniki, to taki komfort, żebym mogła sobie pójść do sklepu z bielizną i kupić fajny stanik, a nie zamawiać przez internet ;) I nie ciułać >< A brytyjczyki są fajne, kolorowe i chciałabym mieć wiele modeli...

    Dodaj komentarz»
  • regula_przekory
    regula_przekory · 31-05-10 16:49 · do góry^

    Ja jestem nieczuła na argumenty o wspieraniu polskiej gospodarki, więc może dlatego ;)

    Dodaj komentarz»
  • regula_przekory
    regula_przekory · 31-05-10 16:51 · do góry^

    I uwielbiam wręcz kupować przez net :D

    Dodaj komentarz»
  • Sunako
    Sunako · 31-05-10 16:52 · do góry^

    ;) dlatego ja na pierwszym miejscu mam "czy mnie stać". Jak mnie nie stać, to do mnie też nie trafia argument o wspieraniu polskiej gospodarki ;) Albo nawet jeśli byłoby mnie stać, ale cena jest moim zdaniem zbyt wysoka ;)

    Dodaj komentarz»
  • kok_12
    kok_12 · 31-05-10 18:40 · do góry^

    Stanik jest cudny, ale dlaczego nie ma rozmiaru 65B? Jeżeli jest 60C, to powinno być również 65b, w końcu to ta sama miseczka. Czy mam kupować za taką cenę stanik w rozmiarze 60C i nosić do tego przedłużkę? To jest dyskryminacja najmniejszych miseczek.

    Dodaj komentarz»
  • Maith
    Maith · 31-05-10 18:46 · do góry^

    Igifigiel - nie wierzę :) Jeśli przez tyle lat tyle kobiet nie zdołało znaleźć dobrej gorseciarki, robiącej naprawdę ładne staniki, to nie uwierzę w istnienie jakiejś, ale nie wiadomo gdzie. Prędzej uwierzę w UFO albo Yeti :)

    Reguło_przekory - a Ty od razu ze wspieraniem gospodarki ;)
    Rzuciłam w Was problemem, że jako Polacy o wiele więcej odpuszczamy zagranicznym firmom. Przede wszystkim cenę. Nawet jak koszty firma ponosi w jakimś kraju 3 świata, to "rozumiemy", że jak metka zachodnia, to musi być drogo. No to ja nie rozumiem ;)
    Kupuję to, w czym mi dobrze i co ma realnie dobrą jakość.
    Zawsze staram się świadomie ocenić relację ceny do jakości. A nie daję sobie mydlić oczu żadnym "zagraniczne" czy inne "znana metka".

    Dodaj komentarz»
  • regula_przekory
    regula_przekory · 31-05-10 18:51 · do góry^

    Maith - ale ja nie w nawiazaniu do Twojego postu przecież :D Po prostu kiedyś była dyskusja o produkcji w Chinach i wspiernaiu gospodarki i tak mi się skojarzyło :)

    Dodaj komentarz»
  • asiabudyn11
    asiabudyn11 · 31-05-10 18:51 · do góry^

    Potwierdzam, że jakość Zary jest porównywalna z H&M, czyli nisko-średnia. Nie wiem czemu w Polsce ostatnio tak droga. Podobno jest bardzo tania w Hiszpanii i Portugalii i tam jest tym, czym u nas H&M.
    I w związku z tym zastanawiam się jak to jest z polskimi markami, w sensie: czy w Polsce (jak Zara na Pł. Iberyjszkskim) sprzedają taniej (co bym się im chwaliło)?
    Wiem np. że jedna firma odzieżowa z mojego regionu ma bardzo tani sklep firmowy w swoim "rodzinnym" miasteczku, a w moim-większym już nie. A szkoda.
    Wiem na pewno, że Ziaja jest droższa na Bałkanach (widziałam ją w jakiejś niemieckiej czy austriackiej sieci drogerii: "dm").

    Natomiast z założenia wspieram polskie produkty i nie wiem jak można ich nie wspierać. Nie piszę o bezwzględnym kupowaniu polskich rzeczy, gdy są gorsze albo droższe, ale wtedy gdy są z porównywalnej półki cenowej i jakościowej. Wówczas wybieram polskie produkty. I wg mnie niektóre towary Ziaji są całkiem niezłe. Za to np. Soray'i chyba nic nie lubię.

    Dodaj komentarz»
  • Maith
    Maith · 31-05-10 18:52 · do góry^

    65B, to faktycznie rzadki rozmiar (u producentów więc jego posiadaczki zwróciłyby też uwagę na Avocado, a koszt dodania 1 rozmiaru chyba nie jest duży :)

    Dodaj komentarz»
  • asiabudyn11
    asiabudyn11 · 31-05-10 18:56 · do góry^

    No i oczywiście w przypadku marek ważne jest nie tylko z jakiego kraju pochodzi ale i gdzie swoje towary produkuje. Bo to dopiero przekłada się na "wspieranie gospodarki danego kraju".

    No i dziewczyny: czemu niby "wspieranie gospodarki" jest "złe"?

    Dodaj komentarz»
  • kasiagrubasia
    kasiagrubasia · 31-05-10 19:02 · do góry^

    Asiabudyń, wybacz, ale to Ty jesteś dziwna :) Słyszałaś kiedyś o "niewidzialnej ręce rynku"? Tak ogólnie działa to tak, że każdy człowiek dąży do swojego egoistycznego interesu, a skutkiem tego jest dobro społeczne. Np. w postaci niskich cen.

    Dodaj komentarz»
  • regula_przekory
    regula_przekory · 31-05-10 19:04 · do góry^

    asiabudyn11 - a ktoś napisał, że jest złe? Mnie na tym po prostu nie zależy i nie zwracam uwagi. Uwielbiam Ziaję, ale jakby była zagraniczna to też bym kupowała, bo zwyczajnie mi odpowiada. Ubóstwiam peeling Garniera nad Joanną, bo jest wydajniejszy i lepiej działa, ale jak nie mam kasy na niego to kupuję malutką buteleczkę Joanny i też daje radę. Kwestia przyzywczajenia i wypróbowania różnych produktów.
    Stanik Avocado chętnie bym kupiła, bo uważam, że to małe dzieło sztuki, ale KrisLine mnie odrzuca. Nie ma to związku z tym, czy jest to polskie czy niepolskie.

    Dodaj komentarz»
  • kasiagrubasia
    kasiagrubasia · 31-05-10 19:11 · do góry^

    Żeby nie było że jestem taka lewacka - nie podchodzę do wolnego rynku bezkrytycznie, ale już dawno zauważono, że żeby coś wyszło na dobre, to wcale nie trzeba mieć nic dobrego na myśli - a czasem nawet lepiej nie mieć :)

    Dodaj komentarz»
  • asiabudyn11
    asiabudyn11 · 31-05-10 19:25 · do góry^

    @reguło: Napisałam to słowo "złe" w cudzysłowie. Przyznam, że trochę żeby Was za język pociągnąć ;-).
    To co piszesz jest ok, rozumiem to.

    @kasiagrubasia: Natomiast z Tobą nie mogę się zgodzić. Ok, niewidzialna ręka rynku istnieje. Ale jeśliby jej oddziaływanie było tak silne zawsze to polskie firmy nie wkładałyby tyle wysiłku i kasy by być kojarzone z nie-polskimi! Bo przecież gdyby to następowało tak jak piszesz to ich towary i tak by schodziły gdyby były dobre a nie jeśli byłyby złe. Przedsiębiorstwa nie marnowałyby kasy na budowanie skojarzenia z markami zachodnimi gdyby to nie miało na rynku znaczenia.

    Są towary, do którym przywiązanie jest związane nie tylko z ich ceną i jakością (i tymi innymi kwestiami, z którymi wiąże się podawane przez Ciebie prawo rynkowe). Choćby rynek piwa. Jest w znacznym stopniu związany z przywiązaniami, też regionalnymi do piw dostępnych w całej Polsce. Mogłabym tak pisać i pisać...

    Dodaj komentarz»
  • Maith
    Maith · 31-05-10 19:37 · do góry^

    Kasiugrubasiu - ale to akurat w ostatecznym rozrachunku może zaszkodzić :)
    Podam Ci przykład właśnie z niskimi cenami. Zdarzało się, że duże firmy, żeby zniszczyć konkurencję, sprzedawały przez jakiś czas poniżej kosztów. Ludzie się cieszyli z niskich cen i kupowali tylko tam. Tak skutek został osiągnięty - konkurencja bankrutowała. A ludzie zostawali potem z tym, co wygrany im oferował i z cenami, jakie im oferował. I to już nie było fajne...
    Dlatego w wielu krajach stosowanie cen dumpingowych zostało zakazane. Bo konsumenci zawsze dają się na to nabierać, a potem tracą.

    I tak jak nie mamy kupować rzeczy gorszych drożej (bo polskie) tak odejście od bezmyślnego zapatrzenia w Zachód, jak ten Zachód już dawno produkuje na dalekim Wschodzie, naprawdę by nam nie zaszkodziło.

    Wspieranie gospodarki jest dobre :) Tylko nie w kupowaniu na siłę czegoś czego nie chcemy.
    Ale akurat w branży odzieżowo-bieliźniarskiej mamy super przykłady. Są polskie firmy, które naprawdę słuchają konsumentek. Nie musimy kupować czegokolwiek, bo polskie.
    Ale warto otwarcie doceniać te polskie firmy, które są dobre.
    Bo to jest bardzo fajne, kiedy firmy słuchają uważnie konsumentek i to widać potem w ich produktach.
    I warto świadomie oceniać firmy zagraniczne. Bez taryfy ulgowej.

    Dodaj komentarz»
  • Maith
    Maith · 31-05-10 19:42 · do góry^

    Asiubudyń - racja - gdyby niewidzialna ręka rynku wystarczała, to ludzie kupowaliby rzeczy lepsze taniej a często kupują gorsze drożej. Bo dają robić z siebie idiotów i kupują... metki. Płacą nie za produkty, tylko za... reklamy, czyli za... wpływanie na siebie. Przecież to paranoja. I do tego tak, zainwestowanie w zachodnie skojarzenia się polskim firmom nadal opłaca, często bardziej niż inwestowanie w produkty. To kolejna paranoja.

    Dodaj komentarz»
  • asiabudyn11
    asiabudyn11 · 31-05-10 19:42 · do góry^

    @maith: Takie ocenianie towaru wedle jego kraju pochodzenia nie jest polską tylko specjalnością. Podam przykład Reserved. Działa też na rynku litewskim (to zapewne nie jest ich wielki rynek, bo polski jest znacznie większy), ale jednak atmosfera na Litwie wokół Polaków jest taka, że wg mnie Reserved wychodzi tam na dobre, że nie jest tak bardzo widocznie marką polską.

    Być może chodziło Ci o wypowiedzi pod niektórymi notkami na Stanikomanii dotyczących recenzji polskich staników. I tutaj właśnie musiałybyśmy się zastanowić czy sprawiedliwie oceniamy polskie marki. Na pewno na niekorzyść ich a przez to na percepcję ich cen wpływa nieprzewidywalność rozmiarów u niektórych producentów (wydaje mi się, ze pod tym względem narzekania na ceny są w danym stopniu uzasadnione). Ale co jeszcze? U mnie osobiście na krytyczną ocenę niektórych, polskich marek stanikowych wpływa "subiektywne wkurzene", że nie zagospodarowują luki na rynku w postaci potrzeby tańszych staników (tak jak w wątku na Lobby o taniej bazówce)i świadomość, że tuż przed poszerzeniem rozmiarowym oferty były tańsze. Być może rozszerzenie rozmiarówki je sporo kosztowało (nie wiem testy, wiedza o dopasowaniu staników) i chcą od razu się odpić. Czy postępują słusznie? Różnie można to oceniać. Wydaje mi się, że to jest tak, że polscy producenci, którzy nie specjalizowali się od początku w ubieraniu "dużych biustów" rozszerzając rozmairówkę nie robią tego równolegle z uświadamianiem klientek. W ten sposób niejako muszą się liczyć, że ich klientkami będzie tylko uświadomiona mniejszość stąd koszty związane z przygotowaniem szerszej rozmiarówki w oczywisty sposób nie zwrócą się im szybko i dlatego podnoszą ceny. Gdyby poszerzając rozmiarówkę organizowaliby akcje uświadamiające klientki to wtedy mogliby koszty jej poszerzenia oddalić w czasie albo rozłożyć na na więcej sprzedanych staników albo uznać za inwestycję w rozwój.

    Się rozpisałam.

    Dodaj komentarz»
  • asiabudyn11
    asiabudyn11 · 31-05-10 19:49 · do góry^

    Z tym wspieraniem polskiej produkcji chodziło mi dokładnie o to co Maith. Gdy cena i jakość są porównywalne to fajnie jest wybrac produkt polski.

    Dodaj komentarz»
  • pierwszalitera
    pierwszalitera · 31-05-10 19:49 · do góry^

    Avocado nie ma co porównywać z szytymi na taniej taśmie Brytyjczykami, bo pod względem użytych materiałów i dezajnu, są to staniki stojące na równi z markami jak Lise Charmel, Primma Donna, czy Valisere. Ceny staników tych firm zaczynają się w okolicach 70-80 euro a nierzadko kosztują nawet ponad stówę. W porównaniu do tego Avocado jest jeszcze nawet tanie i ma dodatkowo szerszą rozmiarówkę. Rozumiem, że już brytyjskie staniki mogą mieć ceny zaporowe dla Polek, ale to przecież jest tylko masówka z drukowanego na kolorowo tiulu i żadna tam wyższa półka. Dlaczego odmawiać Polsce odrobiny luksusu? Do nas pchają się też Chantelle czy Simone Perele i chyba ktoś ma na to pieniądze, bo inaczej by nawet nie próbowali. A chyba lepiej mieć rodzimą markę z lepszym zakresem rozmiarów i może nawet ładniejszą. Gdyby tak jeszcze pokazały się w Avocado równie piękne half cupy, albo jeszcze mniej zabudowne balkonetki, to nie czekałabym już nawet na miękkie effuniaki, które wprawdzie są tanie, ale jednak inna kategoria.

    Dodaj komentarz»
  • kasiagrubasia
    kasiagrubasia · 31-05-10 19:52 · do góry^

    E tam, Maith, ja to wszystko wiem. Ale nadal mnie to nie przekonuje. Przy założeniu dobrego, skutecznego prawa nie widzę sensu przejmowania się dobrem producenta przez przeciętnego zjadacza chleba. Wystarczająco dużo czasu i energii zajmuje nam przejmowanie się, jak nie dać się im oszukać.

    A wracając do Avocado, wg mnie ich ceny odzwierciedlają koszty. Czy to dobrze czy źle - najlepszym sędzią są przychody ze sprzedaży :)

    Dodaj komentarz»
  • asiabudyn11
    asiabudyn11 · 31-05-10 20:05 · do góry^

    A ja uważam, że dobro producenta ma znaczenie, gdy przekłada się na miejsca pracy.

    Dodaj komentarz»
  • igifigiel
    igifigiel · 31-05-10 20:13 · do góry^

    maith możesz nie wierzyć.. albo wierzyć w ufo.. albo w co tam sobie zyczysz.. ale fakt istnienia ladnych staników na rynku jest nie zaprzeczalny :D jeśli można takie uszyć taśmowo to i tym bardziej ręcznie może to zrobić doświadczona gorseciarka..

    kasiagrubasia koszty to to tylko część ceny.. ta mniejsza ;) a ta druga większa nazywa się zysk.. i o tę niezaprzeczalnie avocado sie martwić nie musi ;)

    Dodaj komentarz»
  • kasiagrubasia
    kasiagrubasia · 31-05-10 20:18 · do góry^

    Asia - tu masz rację, pod warunkiem że produkcja w kraju nie będzie okupiona znacząco wyższymi cenami, które z kolei zmniejszą ogólny krajowy dobrobyt społeczny. Rzeczywiście w przypadku staników miejsce produkcji słabo przekłada się na cenę, więc warto kupować staniki produkowane w Polsce, a nie Triumphy szyte w Azji za dolara dziennie. Tylko czy wiadomo które polskie marki szyją w Polsce?

    Dodaj komentarz»
  • kasiagrubasia
    kasiagrubasia · 31-05-10 20:22 · do góry^

    Igifigiel - o ile wiem, Avocado nie ma obowiązku publikacji sprawozdania finansowego, więc skąd masz takie informacje?

    Dodaj komentarz»
  • igifigiel
    igifigiel · 31-05-10 20:26 · do góry^

    chyba nie sądzisz ze szyją i sprzedają charytatywnie te staniki??

    szzycie i sprzedaż bielizny to biznes jak kazdy inny.. a w biznesie liczy się zysk :D

    Dodaj komentarz»
  • kindafunny
    kindafunny · 31-05-10 20:49 · do góry^

    ale zysk może stanowić na sztuce większą albo mniejszą część ceny - nie wiemy jak jest w Avocado i o tym chyba mówiła kasiagrubasia.

    Dodaj komentarz»
  • kasiagrubasia
    kasiagrubasia · 31-05-10 20:54 · do góry^

    Ekhm ja do tego podchodzę trochę inaczej z racji wykształcenia, zysk oczywiście jest ważny, ale wbrew pozorom są inne ważne elementy finansów firmy :) Z tego co pisała Ania z Avocado, wydatki firmy np. na koronki czy hafty robione na zamówienie są niemałe. A skoro Avocado ma ceny porównywalne do Frei, przy prawdopodobne nieco wyższych kosztach, to w Avocado chyba kiepsko z tym zyskiem (zysk to tak ogólnie przychody minus koszty).

    Dodaj komentarz»
  • kasiagrubasia
    kasiagrubasia · 31-05-10 20:57 · do góry^

    No może nie kiepsko, źle się wyraziłam, chodziło mi o to że mogą mieć mniejszy zysk na sztukę produkcji sprzedanej niż np. Freya.

    Dodaj komentarz»
  • kasiagrubasia
    kasiagrubasia · 31-05-10 20:59 · do góry^

    Ale tu wchodzimy w głębszą rozkminę - koszty pośrednie, np. na promocję, mogą stanowić większość kosztów takiej Frei, podczas gdy koszty promocji Avocado są znikome. I wtedy rzeczywiście stwierdzamy, że Avocado zdziera ;P

    Dodaj komentarz»
  • Maith
    Maith · 31-05-10 21:09 · do góry^

    Kasiugrubasiu - obiektywnie w interesie konsumentów jest, żeby nie zbankrutowały im dobre firmy. Jakby ktoś mi np. zabrał BiuBiu i skazał na sieciowe jednorazówki, pogrubiające mnie o 2 rozmiary, to bym mu chyba oczy wydrapała. Bo w ostatecznym rozrachunku na bankructwach traci konkurencja, a konkurencja jest potrzebna... nam konsumentom :)

    Igifigiel - tylko dziwnym trafem nikt nie potrafi udowodnić istnienia gorseciarki szyjącej ładne staniki. Jest jak Yeti, jak UFO ;) Chociaż możemy spojrzeć na to odwrotnie. Potrafi Ewa Michalak - i dlatego została producentem, a nie gorseciarką :)

    Zysk = cena - koszty
    Dopiero po odjęciu wszystkich realnie poniesionych kosztów zostaje zysk.
    A dla nas konsumentek i tak liczy się, co dostajemy za daną cenę.
    No chyba, że jesteśmy idiotkami i wtedy nie patrząc na produkt kupujemy... metkę ;) Ale nie, tutaj takich idiotek nie ma :)

    Dodaj komentarz»
  • pierwszalitera
    pierwszalitera · 31-05-10 21:11 · do góry^

    @igifigiel: Założę się z Tobą o moją miesięczną pensję, że zysk takich firm jak Freya, czy Panache na jednym staniku nie jest niższy od zysku firmy Avocado. Inaczej te brytyskie marki nigdy nie pozwalałyby sobie na takie masowe wyprzedaże. Nie zapominać należy, że Avocado to firma gorseciarska, gdzie każdy szczegół kolekcji wypracowywany jest przez specjalistki, którym zależy na jak najlepszym wyniku ich pracy, bo firma jest mała i nie może pozwolić sobie na zawalenie kolekcji. A jak się coś potrafi, to nie należy się wstydzić, że chce się, by nasza dobra praca była odpowiednio honorowana. W twoim poście zabrzmiało to jednak trochę tak, jakby Avocado okradało naiwne klientki.

    Dodaj komentarz»
  • Maith
    Maith · 31-05-10 21:16 · do góry^

    Kasiu no tak, ale koszty wydane na reklamę to nie są koszty "dla nas" :) A koszty wydane na lepsze materiały już tak :)
    Dlatego kierując się interesem konsumentek (naszym) koszty wydane na reklamę nas nie interesują, bo nic nam nie dają.
    Najbardziej zdzierają firmy, które wyrabiają sobie markę reklamami, a same produkty robią kiepskiej jakości (te słynne sieciówkowe jednorazówki).

    Dodaj komentarz»
  • kasiagrubasia
    kasiagrubasia · 31-05-10 21:18 · do góry^

    Maith - masz rację, ale nawet nam, w najlepszej wierze, zdarzyło się narazić firmę na straty, zresztą mówię tu o Avocado. Nagle zmienili konstrukcję i stare klientki się od nich odwróciły. Na szczęście w porę zareagowali, ale czasem lepiej pozostawić sprawy własnemu biegowi.

    Dodaj komentarz»
  • kasiagrubasia
    kasiagrubasia · 31-05-10 21:19 · do góry^

    Miałam na myśli zdzieranie jako naliczanie sobie wysokiej marży zysku, a nie wysokiej ceny.

    Dodaj komentarz»
  • kasiagrubasia
    kasiagrubasia · 31-05-10 21:21 · do góry^

    Ale z tym zdzierstwem masz rację - to pojęcie co do zasady oznacza sprzedawanie badziewia za horrendalnie wysoką cenę :)

    Dodaj komentarz»
  • Maith
    Maith · 31-05-10 21:26 · do góry^

    Ale dla konsumentek liczy się w ostatecznym rozrachunku wysoka cena. I patrzą za co ona jest.

    To ja wolę układ
    wysokie koszty dobrej jakości + wysoka marża
    niż
    niskie koszty, więc zła jakość + wielkie koszty reklamy + średnia marża

    Dla nas ważne jest, jak duży procent ceny stanowią realne koszty poniesione, żeby nam, konsumentkom, było lepiej (czyli np. koszty lepszych materiałów), a nie w ogóle koszty.
    Bo reklama nie jest dla nas.

    Dodaj komentarz»
  • Maith
    Maith · 31-05-10 21:27 · do góry^

    No właśnie :)

    Dodaj komentarz»
  • gosha
    gosha · 31-05-10 21:32 · do góry^

    Ja chętnie wypróbuję staniki Avocado, bo uważam, że design mają genialny. Widać, że ktoś tam się pochyla nad każdym szczegółem.
    Niech tylko zaczną szyć nisko zabudowane miękkie staniki w fasonach dla stożków :)

    Dodaj komentarz»
  • igifigiel
    igifigiel · 31-05-10 21:32 · do góry^

    ja wcale nie wątpie, ze freya czy panache zarabiają być moze podbnoie na sztuce co avocado.. i dobrze bo wszystkie trzy po to sa by zarabiać..

    tylko zdziwiło mnie podjeście ze ta cena wynika wyłacznie z kosztów produkcji.. bo taka logika to czysta naiwność..

    Dodaj komentarz»
  • kasiagrubasia
    kasiagrubasia · 31-05-10 22:06 · do góry^

    Igifigiel, mówiąc koszty nie chodziło mi wyłącznie o koszty produkcji. Zdziwiłabyś się, jak wiele firm jako podstawę do obliczania ceny swojego produktu bierze swoje koszty. I mówię tu o wszystkich kosztach, łącznie z kosztami ogólnego zarządu. Po prostu obliczając cenę sprzedaży mnożą koszt jednostkowy razy np. 1,2 i tym sposobem mają np. 20% zysku przed opodatkowaniem.

    Dodaj komentarz»
  • kasiagrubasia
    kasiagrubasia · 31-05-10 22:10 · do góry^

    Oczywiście powyższe myślenie nie uwzględnia popytu i końcowy zysk może się okazać niższy od zaplanowanego - no ale to już problem firmy, żeby wyprodukować akurat tyle ile się sprzeda po danej cenie.

    Dodaj komentarz»
  • papillon
    papillon · 31-05-10 22:38 · do góry^

    Jeśli chodzi o reklamy firm produkujących staniki w szerokiej rozmiarówce, to akurat reklama w tym przypadku poniekąd działa na naszą korzyść - im więcej kobiet zainteresuje, tym więcej być może zechce sięgnąć po właściwy rozmiar i co za tym idzie, przestaniemy być rynkową niszą ;-)

    Dodaj komentarz»
  • Agaami
    Agaami · 31-05-10 22:53 · do góry^

    Ale się rozpisałyście kobietki. Nie doczytałam wszystkich postów, bo północ by mnie zastała przy kompie.
    Jak dla mnie staniczek jest piękny i mimo, że to cielak, bardzo seksowny.
    A co do perełki Swarovskiego, to nie jest nic specjalnie ekskluzywnego. Ot zwykły szklany koralik, których ta firma produkuje mnóstwo (nie tylko kryształy) i które można za grosze kupić w wielu miejscach zarówno w sieci, jak i stacjonarnie. Nie jestem tylko pewna jak on zachowa się w praniu. Zazwyczaj takie perełki znoszą wodę, ale niezbyt ciepłą i nie lubią zbyt długo w niej przebywać, ponieważ koraliki nie są z barwionego szkła, tylko są pokryte warstwą takiej farbki, która przy złym traktowaniu może się łuszczyć. Ale jakby co, zawsze można dokupić drugą m.in. na Allegro :)

    Dodaj komentarz»
  • Sunako
    Sunako · 31-05-10 23:01 · do góry^

    "tylko zdziwiło mnie podjeście ze ta cena wynika wyłacznie z kosztów produkcji.. bo taka logika to czysta naiwność.."

    hehe no właśnie ;) Ja uczyłam się tego wszystkiego (narzut na koszty i takie tam ;) ), teraz oczywiście nie pamiętam, ale chyba wiadomo, że nie same koszty produkcji, tylko wszystko razem, plus oczywiście zysk ;)

    Dodaj komentarz»
  • pierwszalitera
    pierwszalitera · 31-05-10 23:07 · do góry^

    @igifigiel: No chyba nikt nie jest tak naiwny, by wierzyć, że ktoś zajmuje się produkcją i sprzedażą staników tylko, by uszczęśliwić klientki. ;-) Wiadomo, że chce się coś zarobić. Jednak na końcu liczy się to, co napisała maith. Ja też wolę dopłacić i dostać produkt wysokiej jakości, niż walczyć o to, by firma ceniąca sobie wysoki standard wprowadzała nagle "demokratyczne" ceny. Bo zo oznacza zawsze cięcia i ewentualne wprowadzenie bylejakości. Mnie nawet nie podoba się pomysł wprowadzania przez Avocado tańszej linii. By nie zaszkodziło to tylko imidżowi marki. Nie można bowiem zadowolić wszystkich i pozostać we wszystkich kategoriach dobrym. Już lepiej by zostali przy swoim luksusowym asortymencie i go udoskonalali. Nie wszystkie klientki orientują się bowiem na niskiej cenie, kupowanie bielizny ma dużo wspólnego z emocjami i chęcią "zrobienia sobie dobrze", a klientki Avocado to nie są głównie słabe finansowo nastolatki.

    @gosha: Ja z moim balkonetkowo niekompatybilnym biustem napaliłam się też na Avocado. Moją nadzieją jet, że mają fasony nieco odmienne od typowo brytyjskiego (inne fiszbiny) i sklep zapowiedział też na LB wprowadzenie nowego, niżej zabudowanego fasonu. Może nie typowego half upa, ale coś bardziej stożko- przyjaznego. :-) Zresztą taki nieco retro stanik nie przeszkadzałby mi tak, jak freyowe pożeracze klatek, których zabudowanie nie pasuje do dezajnu.

    Dodaj komentarz»
  • Maith
    Maith · 01-06-10 00:28 · do góry^

    Firma, która zawarłaby w cenie tylko koszty produkcji upadłaby. To jasne.

    Dla nas liczy się, ile w tej cenie jest rzeczy dla nas wartościowych. Jedna firma zapewni ich więcej, inna mniej.

    I zgadzam się, że reklamy firm z pełną rozmiarówką, są częściowo też korzystne dla konsumentek jako grupy. Szczególnie jak pokazują, że warto dobrać rozmiar. Bo niestety zdarzają się Polki noszące "nasze" firmy, ale w starych, niepasujących rozmiarach. Normalnie załamka.

    Dodaj komentarz»
  • igifigiel
    igifigiel · 01-06-10 08:03 · do góry^

    Ja kupuje staniki w polsce.. głownie freya, panache lub pour?moui.. nie widziałam reklamy żadnej z nich..(chodzi mi o te najdroższą formę reklamy typu spoty tv, prasa, bilboardy) ostanio tylko Panache za pośrednictwem Pani Cichopek po cichu zaczyna coś tam kombinować..Ale już np Avocado kilka razy mi się w oczy w prasie rzuciła..
    Nie wiem skąd przekonanie, że brytyjskie marki tyle ładują w kampanie (chyba ze pani cichopek taka droga :D)

    Jeśli chodzi o surowce do produkcji..hmn ja nie kupuje stanika na lata.. bo wiadomo biust się zmienia i mój gust też..Wszystkie staniki piorę w pralce w woreczkach i dają radę nie ma strat..

    Tu dziewczyny piszą ze perełkę w Avocado być moze bedzie trzeba po praniu wymieniać..to strach myśleć co z haftami itp??

    wierzę, że być moze avocado używa lepszych tkanin i kobieta która kupi ich stanich za proponowaną kwotę czuje się dopieszczona i bardziej luksusowa w swoim przekonaniu..

    dodam tylko ze za rzaden swój stanik nie dałam więcej niż 100zł nawet za maskaradki.. część kupuje w kompletach np z gatkami.. zawsze nowe..
    i po prostu nie widzę powodu by kupić stanik - bardzo ładny z resztą za 260zł + ew gatki do niego za 150 ..
    moim zdaniem zaden nie jest tego wart bo to tylko stanik..

    ale co kto lubi..

    Dodaj komentarz»
  • agastrusia
    agastrusia · 01-06-10 08:38 · do góry^

    Biustonosz jest prześliczny, ale gdybyś nie załączyła własnych fotek raczej bym nie zwróciła na niego uwagi, jak i na wiele innych staników z Avocado.

    Co się tyczy niepolskich nazw sklepów to tu duży wpływ mięli sami klienci, którzy znacznie chętniej robią zakupy w sklepach o egzotycznej nazwie często gęsto nie mając pojęcia, że jest to rodzima marka ;-)

    Dodaj komentarz»
  • kindafunny
    kindafunny · 01-06-10 09:07 · do góry^

    Na mnie najbardziej działają nazwy sklepów od nazwiska właściciela. To bardzo stara tradycja, nie wiem czemu niechętnie się do niej wraca w Polsce. Np. salony optyczne Koczorowski, hurtownia czegośtam Nowakowski i Córka. Mam wrażenie (porkreślam, wrażenie;p), że ktoś, kto otwarcie prowadzi działalność pod własnym nazwiskiem, będzie bardziej dbał o jakość - i towarów, i usługi.

    Dodaj komentarz»
  • igifigiel
    igifigiel · 01-06-10 10:44 · do góry^

    te nazwiska w nazwach to często wymóg prawny bo w niektórych typach spólek jest obowiązek umieszczenia nazwisk wspólników..

    Dodaj komentarz»
  • sellenka
    sellenka · 01-06-10 11:00 · do góry^

    np w spolkach jawnych :)

    Dodaj komentarz»
  • ZamiraDrakasha
    ZamiraDrakasha · 01-06-10 11:34 · do góry^

    To że firmą jest nazwisko przedsiębiorcy nie znaczy, że nie może sobie nazwy wymyślić. Tyle tylko, że w KRS (tudzież w Ewidencji) bedzie Jan Kowalski. Z reszta wzbierzce sie do warzywniaka, bedzie nazwa warzywa forever a na szybie malenkimi literami Zofia Nowak.

    Dodaj komentarz»
  • Sunako
    Sunako · 01-06-10 12:31 · do góry^

    igifigiel ----> ja jakiś czas temu widziałam reklamę Freyi (chyba w Twoim Stylu albo Wysokich Obcasach, bo głównie to czytam), ale nie była to ta ostatnia seria reklam dobierania biustonoszy dla mamy i córki, tylko chyba normalna reklama marki z adresami sklepów (na pewno był Peachfield). To było już kilka miesięcy temu, ale w tym roku ;)

    Dodaj komentarz»
  • Maith
    Maith · 01-06-10 12:31 · do góry^

    @Igifigiel - "nasze" uświadomione firmy, to w ogóle nie robią większych kampanii. Czy to polskie czy brytyjskie.

    Dodaj komentarz»
  • mantha
    mantha · 01-06-10 12:54 · do góry^

    Wole namioty, to jest wlasnie przyklad wzornictwa dla mnie nie do przyjecia :-( gladkie, satynowe, cieliste - takich nie ma nigdzie.

    Dodaj komentarz»
  • pierwszalitera
    pierwszalitera · 01-06-10 13:03 · do góry^

    @Maith: A jesteś pewna, że Freya czy Panache nie uprawia intensywnej reklamy na Wyspach? Przecież była nawet kiedyś jakaś wielka reklama na autobusie, a to kosztuje całkiem duże pieniądze. Niby większą reklamę robią zwykle marki droższe, ale w Niemczech prędzej znajdziesz w czasopismach i przystankach autobusowych średniocenowego Triumpha niż o wiele droższą Chantelle. Olbrzymią reklamę z bielizną robią też H&M i C&A, chociaż to już żaden luksus. A Polska jest dla wielu firm nowym rynkiem, na którym warto się upozycjonować, więc niektóre kampanie nie świadczą o ogólnej polityce firmy, są tylko akcjami-próbami do zapoznania się i czasem wygląda to tak, jakby niektórzy reklamowali się więcej i wydawali na to więcej pieniądzy od innych, chociaż w innych krajach, może być dokładnie odwrotnie.

    Dodaj komentarz»
  • Sunako
    Sunako · 01-06-10 13:07 · do góry^

    jeśli chodzi o reklamy bielizny to widzę najczęściej Intimissimi ;)

    Dodaj komentarz»
  • morela888
    morela888 · 01-06-10 13:12 · do góry^

    W Avanti nawet parę razy widziałam reklamę Dalii przy artykule o bieliźnie, ale takie mają zdjęcia reklamowe, że raczej odstraszają niż zachęcają (modelki mocno opalone itp.).
    H&m i C&A a Pl mają dużą kampanię reklamującą stroje kąpielowe.

    Dodaj komentarz»
  • morela888
    morela888 · 01-06-10 13:14 · do góry^

    I też tam reklamy Bellissimy z rok czy dwa temu. Na zdjęciach była Panache Fiesta (różowo-biała), więc też mało mogła zareklamować sklep uważam. Ja bym osobiście, nie znając tej marki i sklepu tam nie zajrzała po takiej reklamie.

    Dodaj komentarz»
  • pierwszalitera
    pierwszalitera · 01-06-10 13:17 · do góry^

    @mantha: nie masz gustu typowej Polki. ;-) Gdzieś była nawet jakaś notka, czy artykuł, że Brytyjki podobnie zresztą jak wiele kobiet w zachodnio-północnej części Europy preferują bielizną gładką, w uniwersalnych, by nie powiedzieć nudnych kolorach. I nawet kupując uświadomione marki preferują modele stałe i klasyczne, natomiast Polki wykupują te zwariowane sezonówki. W niemieckiej filiali Hunkemoelera na przykład, idą według sprzedawczyni, najlepiej te zupełnie gładkie, prawie brzydkie modele w kolorze beżu, czerni i bieli i dlatego zajmują one sporą część sklepu. I ja jeżeli mam coś w szafie, to albo właśnie podobną "niewidoczną" nudę (ostatnio mniej, bo skąd?), albo bogaty stanik we francuskim stylu, jak te z Avocado. Pstrokate Freyki i Maskaradki w ogóle do mnie nie przemawiają.

    Dodaj komentarz»
  • morela888
    morela888 · 01-06-10 13:19 · do góry^

    I też spróbuję się odnieść do komentarzy nt. perełki w tym staniku. Mam Fantasie Evie. Stanik bardzo ładny, ale na mostku prócz kokardki ma "brylancik" tandetny i jeszcze jakoś tak zaczepiony(jak oczko pierścionka z jarmarku), że obawiam się, że metalowa część może np. zaczepić materiał obwodu w praniu i podrzeć. A tu perełka, więc coś innowacyjnego.
    Może z jednej strony aż za bardzo się chwali kamienie Svarowskiego stąd te komentarze, ale na Fantazji to w ogóle tandeta.

    Dodaj komentarz»
  • Sunako
    Sunako · 01-06-10 13:29 · do góry^

    a ja w ogóle nie znam się na gustach Polek, bo tyle co widzę na ulicy to bezszwowe push-upy czy gąbkowane albo na "starszych paniach" bezfiszbinowce robiące dzioby i leżące na brzuchu (tyle można zobaczyć przez bluzki ;) ). Jeśli chodzi o gusta znajomych osób, które udało mi się zaobserwować, to nie ma wspólnego mianownika - młode osoby wybierają zarówno gładkie bezszwowe cieliste/czarne/białe jak i przejrzyste koronki (to chyba najmniejsza grupa) czy soczyste kolory wygąbkowane. Kobiety w średnim wieku preferują koszmarki Doreenopodobne, kolorowe usztywniane, gładkie bezszwowe w "świętej trójcy" kolorów. Oczywiście to bardzo wąska grupa, na której zaobserwowałam co nosi. Więcej wspólnych mianowników widzę na ulicy, ale jak wspomniałam - tyle co można zaobserwować przez ubranie.

    Dodaj komentarz»
  • asiabudyn11
    asiabudyn11 · 01-06-10 13:42 · do góry^

    Mi się wydaje, że jednak Twoja niereprezentatywna grupa Sunako dobrze oddaje gusta Polek, bo widzę to samo mniej więcej ;-)

    Temu nie mogę się zgodzić z tym co napisała pierwszalitera, że "szalone wzory" to domena gustu Polek a gładkie i niewidoczne nudziarze kobiet z Europy Zachodniej i Północnej. Wg mnie nie ma najmniejszych podstaw ku takiemu wnioskowi. Po prostu jest tendencja by nosić niewidoczną bieliznę i inna by nosić piękną bieliznę i one wg mnie nijak się mają do rozróżnienia Polka a np. Holenderka.

    Dodaj komentarz»
  • asiabudyn11
    asiabudyn11 · 01-06-10 13:46 · do góry^

    I muszę przyznać, że "uświadomienie" stanikowe robi mi trochę wodę z mózgu, bo akurat jestem na etapie, na którym bardzo potrzebuję nudnych, niewidocznych staników, ale z trudem mi przychodzi przekonanie samej siebie do ich kupna a co dopiero noszenia ;-)

    Dodaj komentarz»
  • igifigiel
    igifigiel · 01-06-10 14:14 · do góry^

    ja uważam ze wszystko jest dla ludzi.. mam w szufladzie zarówno standard jak i szaleństwo..bo kazdej kobiecie przyda się t-shirtowy cielak np z pour moi jak i klasyczny czarny stanik z odpinanymi ramiączkami jak np inferno które mi akurat bardzo pasuje.. ale posiadam również zbiór kolorowych freyek na lato lub dlugie jesienne wieczory ;)
    z bielizną jak z ciuchami są pewne klasyki tzw "must have" ale i kolorowe szaleństwo tez jest fajne..

    Dodaj komentarz»
  • pierwszalitera
    pierwszalitera · 01-06-10 14:22 · do góry^

    @asiabudyn11: Mylisz gust z koniecznością noszenia tego, co akurat jest. Na balkonetce i na obu forach była już niejednokrotnie dyskusja o preferencjach. Musiałabym poszukać, ale to chyba właśnie na Stanikomanii było coś o odmiennych zachowniach polskich i brytyjskich klientek. I nie jest też wielką tajemnicą branży tekstylnej, że na wchód od Odry sprzedają się inne wzory i fasony. W niemieckim Spieglu był taki nawet taki artykuł. Nie wartościujący, tylko przypominający o konieczności dopasowania się firm zachodniach do innych potrzeb rynku polskiego i rosyjskiego. Gdy Polki mają forsę i mogą kupić co im się podoba, to wybierają raczej kolor, wzór i więcej zdobnictwa, o wiele rzadziej stawiają na understatement. Nie znaczy, że każda Polka tak robi, ale tendencję widać nawet gołym okiem na ulicy, kiedy przejedzie się przez granicę.

    Dodaj komentarz»
  • Sunako
    Sunako · 01-06-10 14:42 · do góry^

    "Gdy Polki mają forsę i mogą kupić co im się podoba, to wybierają raczej kolor, wzór i więcej zdobnictwa, o wiele rzadziej stawiają na understatement."

    a to nie jest tak, że jak mają już "bazówkę" to noszą długo te "bazowe" staniki, a często impulsywnie kupują kolorowe, zdobione itd.? Na zasadzie - po co komu kilkanaście staników gładkich czarnych, białych, beżowych (mam na myśli "klasyczną" bazówkę typu straplessy, t-shirt bra, uniwersalne jednokolorowe plunge, balkonetki typu Rio), jak bazowych zależnie od potrzeb wystarczy 2-5. Jeśli ta bazówka jest skompletowana, to wtedy spora część kobiet sobie szaleje z kolorami, część jednak poprzestaje na bazówce (sama należałam do tej grupy - 3 staniki na krzyż, kupowane raz na 2 lata ;) ).
    Być może istnieje też grupa, której bazówka w ogóle nie jest potrzebna i wtedy kupuje tylko to co się podoba, ewentualnie pasuje kolorystycznie do ubrania, ale nie jest potrzebą typu "stanik pod białą koszulę" (jeśli w pracy obowiązuje taki strój)

    Dodaj komentarz»
  • asiabudyn11
    asiabudyn11 · 01-06-10 14:52 · do góry^

    @pierwszalitero: Jeśli nie po tym co rzeczywiście kobiety noszą a po nie zrealizowanych preferencjach mam oceniać gust Polek i nie Polek to nie potrafię tego zrobić ;-)
    Może po prostu mi brakuje takiego zwykłego przekroczenia granicy polsko-niemieckiej i zrozumienia o co Ci chodzi. Choć nie ukrywam, że kultura Europy Zachodniej mnie nie fascynuje. Bałkany? Tak :-)

    Dodaj komentarz»
  • asiabudyn11
    asiabudyn11 · 01-06-10 14:53 · do góry^

    Przepraszam za milion literówek ;-)

    Dodaj komentarz»
  • Maith
    Maith · 01-06-10 15:06 · do góry^

    @Pierwszalitero - nie wiem, w Polsce widzę głównie reklamy H&M, Intimissimi, Triumpha.
    Dlatego nie narzekam, że za brytyjczyki płacę za reklamę. Ale może masz rację, może niesłusznie nie narzekam. Bo jeśli faktycznie płacę za reklamę, ale w UK, to to taka trochę załamka. Szczególnie że tam te firmy są znane. A u nas mają minimalny procent rynku. Minimalny procent naszego, polskiego, całkiem sporego, rynku. A większość klientek obawiam się trafiła do nich od nas. Do tego jak rozumiem znaczący wpływ na ich rozwój w Niemczech też mają klientki powiązane z nami...

    Dodaj komentarz»
  • pierwszalitera
    pierwszalitera · 01-06-10 15:21 · do góry^

    @asiabudyn11: A kto powiedział, że mnie kultura Europy Zachodniej fascynuje? Chociaż jeżeli mam być szczera, to aż tak bardzo za Polską nie tęsknię, by rezygnować z zalet życia w bardziej pluralistycznym społeczeństwie. ;-) Chciałam tylko zwrócić uwagę na różnice w preferencjach, a to nie znaczy, że je jakoś wartościuję.

    @Sunako: Ja mam wrażenie, że na Zachodzie mniej dzieli się na na bazówkę i "od okazji". Jeżeli ktoś znalazł tu swój styl, to stara się o konsekwencję, nawet gdyby miało to oznaczać pójście na ślub koleżanaki w dżinsach, czego sama byłam świadkiem. Dlatego dla mnie gładkie staniki nie są bazowe, tylko reprezentują aktualny styl, albo pasują akurat do nastroju. Jak się ma ochotę to można przecież 24 godziny na dobę i 7 dni w tygodniu nosić też orientalny przepych, na wierzchu i pod spodem, to wtedy też jest bazówka. ;-)

    Dodaj komentarz»
  • Maith
    Maith · 01-06-10 15:29 · do góry^

    A co do preferencji, to Polki po prostu latami MUSIAŁY ograniczać się do biały-czarny-brudny beż. Dlatego teraz chętnie noszą sobie coś ciekawszego, czasem szalonego. I bardzo dobrze :) Ja tam cieszę się z obecnej różnorodności :)
    Jakoś nie odczuwam potrzeby naśladowania na siłę zachowań Niemek. W końcu po co? :) Fajne jest to, że możemy teraz dobrać stanik do swojego (różnego) gustu, do swoich (różnych) upodobań kolorystycznych, a czasem po prostu do swojego chwilowego nastroju :)

    Dodaj komentarz»
  • asiabudyn11
    asiabudyn11 · 01-06-10 15:38 · do góry^

    @pierwszalitero: Na pewno ja tego nie powiedziałam :-) Napisałam tamte słowa w kontekście tego, że może mogłabym zobaczyć opisaną przez Ciebie różnicę w stylu ubierania się przekraczając granicę, ale mi się nie opłaca robić to tylko z tego powodu (skoro tamta kultura mocno nie fascynuje ;-)).

    Wychodzi na to, że dobrze znam tylko swoje preferencje stanikowe :-)

    Dodaj komentarz»
  • regula_przekory
    regula_przekory · 01-06-10 15:50 · do góry^

    Ja też mam tak, że powinnam kupić sobie cielaka plunge i nie mam sumienia wydać na niego kasy kiedy dookoła jest tyle pięknych kolorowych staników :(

    Dodaj komentarz»
  • asiabudyn11
    asiabudyn11 · 01-06-10 15:54 · do góry^

    Jeszcze coś dodam do pierszejlitery: osobiście się bardzo cieszę, że jesteś na forum, zabierasz głos, pryzybliżasz nam zachowania osób za zachodnią granicą, bo wiadomo, że codzienne życie tam to nie to samo co bywanie od czasu do czasu (tak jak ja np.) i wiele rzeczy mi umyka nt. tamtych społeczeństw, albo nawet nie mam szans ich zaobserwować. A tak dzięki Twojemu łącznictwu coś wiem więcej :-)

    Dodaj komentarz»
  • Sunako
    Sunako · 01-06-10 16:17 · do góry^

    pierwszalitero ---> ja piszę o Polsce, a nie o Zachodzie :P widocznie tutaj zwraca się większą uwagę na to co "wypada" ubrać na taką, a nie inną okazję, ubiór też nie zawsze zależy od naszego "widzimisię" - jeśli w pracy jest "mundurek", który wyklucza widoczną/kolorową bieliznę.
    Oczywiście, że nikt nikomu nie zabrania założyć pod gładką obcisłą bluzkę stanika naładowanego koronkami, haftami i koralikami, pod białą koszulę jaskrawego stanika, pod letnią zwiewną sukienkę stanika w innym kolorze z szerokimi ramiączkami i wystającymi bokami ;) W końcu za to nie biją ;)
    Ja nie wykluczam tego, że bazówka może się pokrywać z naszym stylem, ale biorę pod uwagę, że w Polsce większość kobiet bierze pod uwagę dobieranie bielizny pod konkretne ubrania wg takiego czy innego kodu. Gdyby tak nie było, to przykładowo - nie męczyłybyśmy Effuniaka o "gładkie cielaki" czy "proste czarne plunge".

    Dodaj komentarz»
  • daslicht
    daslicht · 01-06-10 20:51 · do góry^

    Ja bym bardzo chciała kupić sobie kilka prostych czarnych staników, bo najbardziej ich potrzebuję. Ale takich staników za bardzo nie ma, więc noszę czerwone, fioletowe, różowe np. Arabelki. Poza tym te kolorowe są tańsze.

    Avocado mi się nie podoba, tzn. ten model. Inne modele podobają mi się bardziej, inne mniej.
    Jeden "udziwniony" stanik za ciężką kasę można mieć. Ale skoro Avocado ma ulepszoną konstrukcję, to dlaczego by nie puścić prostszej linii i nie wykorzystać potencjału? Warto by też poszerzyć rozmiarówkę, bo co to za "bielizna dla pań z dużym biustem", co nawet na 105 cm w biuście nie szyje?

    Dodaj komentarz»
  • daslicht
    daslicht · 01-06-10 20:52 · do góry^

    Tzn. miałam na myśli firmę, bo bielizna sama się nie uszyje ;)

    Dodaj komentarz»
  • Yaga7
    Yaga7 · 01-06-10 21:14 · do góry^

    Daslicht, Avocado szyje i na więcej niż 105 w biuście, tylko wszystko zależy od obwodu pod.
    Niektóre modele są do miski K w obwodach 60,65,70. A 70K jest raczej na pewno na ponad 105 w biuście, skoro ja wchodzę w 75H ze swoim 107 w biuście.

    Dodaj komentarz»
  • Eponak
    Eponak · 02-06-10 01:10 · do góry^

    Pytanie ile ta osoba 105 w biuście ma w biuście w zwisie. Bo ja z biustem ok 102 cm wchodzę w Avocadowe 65H (czyli: zostaje jeszcze miska w górę). A zgodnie z obserwacją: oni mają dziwne przeskoki między kolejnymi miskami. Nie ma tak, że w jednej misce mam bułkowanie delikatne, a w misce więcej minimalne luzy. Jest: tnie mi cycek na kilka części, miska więcej: idealnie! Podejrzewam, że miska jeszcze więcej: cycek pływa (nie miałam okazji przymierzania, bo z góry spisano to na straty).

    Poza tym jeszcze jedno. W obrebie modelu są różne kroje. Ja wolę A (najbarziej udany moim zdaniem..), ale są też i bardziej zabudowane czy inaczej zrobione. Podejrzewam, że jeżeli to biedne 105 w biuście nie wlizie w najniżej zabudowany stanik, to może pokombinować z krojem i w fullcupie pewnie już się zmieści - a przynajmniej dotyczy to dziewczyn z biustem, który nie jest bardzo pełny.

    Poza tym Avocado jest ścisłe. Co prawda kojarzę daslicht, że masz manię ściskania się obwodem, więc pocieszy Cię to bardziej lub mniej: ja odczuwam A jako ściślejszy stanik niż Effuniak. Przy czym znowu: obwód 75 jeździł po plecach, 70 niebezpiecznie zdradzał tendencję do przyszłościowego jeżdżenia, a 65 jest bardzo, bardzo ścisłe. Więc mają nierówną rozmiarówkę obwodów - przy czym mi ta ścisłość bardzo odpowiada, powinni raczej popracować nad zwiększeniem ścisłości 70 i 75, w górę pewnie też (Kasica chyba pisała o tym samym co ja, albo Ty yago?).

    A poza tym: nie narzekaj ;) Ja podobnie jak pierwszalitera wolę obecny kierunek A: bez żadnej tańszej linii, bo to na pewno zaszkodzi reszcie linii. Wolę raz na dłuuuuugi czas odłożyć kasę na jedno przezroczyste cudo z Avocado, niż mieć od nich kilka staników rocznie (tjaa..), ale za to gorszej jakości. Avocado spełnia obecnie moje marzenie o delikatnych i ładnych Effuniakach, których NIE MA. Jedyną prawdziwą konkurencją dla A może być wejście tańszych halfcupów od Ewy Michalak. Przy czym, podejrzewam że za słowem "tańszy" pójdzie również stanik gorszej jakości niż staniki A. Gorszej - materiałowo, bo nie konstrukcyjnie. I wtedy wiele dziewczyn, które obecnie wołają o obcięcie cen Avocado, po prostu przerzuci się na Effuniaki i tyle będzie z tej tańszej linii. Bo nie czarujmy się, ale kogo będzie obchodziło to z czego jest stanik wykonany, jeżeli będzie wyglądał nieźle i był przezroczysty? Chyba, że Ewa Michalak znajdzie sposób na koronki fhancuskie z bajeranckimi dodatkami za 100-120 zł. Ale szczerze w to wątpię :)

    Dodaj komentarz»
  • Eponak
    Eponak · 02-06-10 01:16 · do góry^

    Ach, wybaczcie rozpisanie się. Popatrzyłam się na stronę Avocado i szyją do K, czyli od mojego zwisowego, co prawda niepełnego, 100-102, 105 ma jeszcze dwie miski w górę do sprawdzenia ;)

    Dodaj komentarz»
  • avocado_ania
    avocado_ania · 02-06-10 03:52 · do góry^

    Dzień dobry, w imieniu Avocado chciałam bardzo podziękować za recenzję i wszystkie komentarze. Dzisiaj jest niestety już tak późno, że mój mózg już nie pracuje, ale jutro wszystko przetworzy (i recenzję, i komentarze) i wtedy postaram się napisać coś sensownego. (W pierwszej wersji się wystukało "seksownego", ale w porę zauważyłam pomyłkę. A zatem mózg pracuje, tylko po prostu udaje, że nie i robi sobie jakieś freudowskie dowcipy - tym bardziej powinnam odłożyć komentarz do jutra:)

    Dodaj komentarz»
  • velika
    velika · 02-06-10 08:27 · do góry^

    Ładny stanik:) Cieszę się, że poprawiła się jakość avocado, bo mam kilka staników sprzed 3 lat i szału nie robią.
    Co do preferencji, to ja mam jednego gładkiego cielaka (panache porcelain) i prawie go nie noszę, bo jest paskudny. Pomijam już kiepską konstrukcję, ale jego wygląd jest odstraszający. Mi zwisa i powiewa czy wystaje ramiączko i czy przebijają hafty spod bluzki. Lubię staniki bogate wzorniczo, z kolorowymi, ozdobnymi ramiączkami i tyle. Nie mam nawet klasycznego czarnego stanika, jego rolę pełnią z powodzeniem czerwony mech od effuniaka i masquerade coquette. Czyli jestem reprezentatywną Polką:) I cielistego gładkiego nigdy nie kupię, brrr, po porcelance mam dosyć. Już wolę nigdy nie założyć białej bluzki. I prostego czarnego też nie kupię:)

    Dodaj komentarz»
  • turzyca
    turzyca · 02-06-10 09:54 · do góry^

    Ja wroce do zachowan konsumenckich. Nie wiem, czy sklonnosc Polek do kupowania kolorowej bielizny nalezy laczyc ze sklonnoscia do zdobienia sie (bo schodzi wlasnie kolorowa, a nie np. glownie koronki) czy raczej ze sklonnoscia do eksperymentow. A ta jest nasza narodowa cecha i to do tego stopnia, ze wiele firm testuje swoje produkty u nas, bo Polacy kupia i wyprobuja cos nowego, a tacy Niemcy raczej nie, i dopiero po udanych testach sprzedaja na zachodniach rynkach. A nawet wiecej - poniewaz Polacy maja duza roznorodnosc upodoban w wielu przypadkach oferta na rynkach jest zupelnie odmienna. Sprobujcie w Niemczech kupic zielone Laysy - nie ma. Wiem, bo przywoze z Polski jako prezent. :) Lays ma w Niemczech kilkukrotnie mniejszy wybor smakow, a chipsy spoza swietej trojcy "solone, papryka, bekon" sa u prawie wszystkich firm bardzo mala czescia asortymentu. To dotyczy bardzo, bardzo wielu obszarow konsumenckich, nie wiem, czemu staniki mialyby byc z tego wylaczone.

    Dodaj komentarz»
  • daslicht
    daslicht · 02-06-10 13:07 · do góry^

    Myślę, że raczej z tym, że kolorowe są tańsze, bo przecenione po sezonie. Poza tym jak już pisałam - ciężko znaleźć prosty czarny stanik.
    Jak to wygląda w przypadku czipsów, to nie wiem, nie jem czipsów ^^

    Dodaj komentarz»
  • daslicht
    daslicht · 02-06-10 13:17 · do góry^

    A co do wożenia - Polacy z kolei wożą z Niemiec chemie, bo polskie wersje tych samych kosmetyków to jakieś drugogatunkowe, porozcieńczane badziewie. Zawsze mnie zastanawiało czemu nie jesteśmy traktowani poważnie, ale właśnie jako "drugi gatunek".

    Dodaj komentarz»
  • pierwszalitera
    pierwszalitera · 02-06-10 15:16 · do góry^

    @daslicht: Wcale nie jesteśmy traktowani jako drugi gatunek i nie sprzedaje się u nas badziewia, tylko brana jest pod uwagę nasza skłonność do eksperymentowania, ja bym nazwała to skłonnością do przesadnego rozmachu. Po prostu niemieckie klientki czytają opakowania i stosują się do zaleceń producenta. W ten sposób uzyskuje się bowiem najlepszy efekt przy chemii, w końcu ktoś to tam u nich testował. Natomiast w Polsce sypie się proszek do pralki na oko i z ułańską fantazją, zapominając o tym, że popularne stały się środki bez wypełniaczy, w maleńkich pudełkach i nieraz ilość potrzebnego proszku czy płynu jest naprawdę niewielka. Z tego powodu środki sprzedawane w Polsce są "rozcieńczone". Zawsze mnie bawi, kiedy widzę znajomych biorących do Polski te największe kilkukilowe opakowania starych proszków, kiedy za podobną cenę mogliby zmniejszyć ciężar o połowę i mieć tą samą jakość piorącą. W Polsce liczy się jednak widocznie ilość. A co do zielonyh chipsów. Wszelka sztucznie farbowna żywność w Niemczech nie jest przyjmowana najlepiej przez klienta. Większość tego po prostu nie lubi. Najedli się tego w latach 70-80-tych i nie mają już co eksperymentować. W Polsce musimy sobie pewnie lata niedoborów i braku różnorodności na rynku trochę odbić. ;-)

    Dodaj komentarz»
  • Sunako
    Sunako · 02-06-10 16:56 · do góry^

    a ja nowości jeśli chodzi o słodycze to zawsze najpierw widziałam na Słowacji ;) (i większą różnorodność)

    Dodaj komentarz»
  • kasica
    kasica · 02-06-10 17:14 · do góry^

    Wracając do Szarlotki i jej perełki, w której trwałość chyba ktoś watpił powyżej - przeżywa pranie w pralce; podobnie w Soir de Paris. Oczywiście w woreczku. Te perełki to jeden z lepszych pomysłów na detale "mostkowe", jakie widziałam - eleganckie i chyba każdemu się podoba.

    Dodaj komentarz»
  • kaya
    kaya · 02-06-10 18:58 · do góry^

    Trochę podobne do wzornictwa rigby&peller, dużo haftów i zdobień. Osobiście nie podoba mi się, cóż każdy lubi coś innego.
    Wydaje mi się, że polski rynek zawsze miał tendencję do przesady. Im bardziej udziwnione tym lepiej się sprzedaje. Widać to na co dzień w sklepach chociażby budowlano-wykończeniowych, meblowych. Trudno kupić coś prostego, ładnego wyprodukowanego w Polsce i niskiej cenie. Prostota nie jest naszą mocną cechą.

    Dodaj komentarz»
  • daslicht
    daslicht · 02-06-10 20:59 · do góry^

    @pierwszalitera
    Tja, w domu mam małe opakowanka i jest fajnie. W Białymstoku mam polską wersję (nie miałam jak z domu przywieźć) i mnie za każdym razem cholera bierze jak widzę to kredowe badziewie. Szampony też są inne.
    Choć z drugiej strony jak widzę ile ludzie leją tego wszystkiego... ja zużywam rocznie 0,5l płynu do naczyń, oni chyba 10x tyle. Moja wpółlokatorka na początku mieszkania tu też opr ode mnie dostała za sypanie proszkiem.
    Ale np. kremów chyba nie ma sensu robić w "drugim gatunku". A oni robią. Poza tym to, ze część klientów nie umie korzystać z produktu, nie znaczy że cały naród jest taki "inteligentny". I to mnie właśnie wkurza - dostaję rozcieńczony proszek, szampon czy krem o innym składzie, bo mieszkam w Polsce, a Polakom to można g... wcisnąć :/

    Trochę offtop, ale do staników też się trochę ma - np. wciskają nam jakie to brytyjskie firmy nie są ekskluzywne. A w naszym dzikim kraju internet już jest i możemy sobie porównać ekskluzywność np. z UK. Jak widzę J-plusy bez pleców za to z etykietką 200 zeta i zapewnieniami o wspaniałości, to czuje się tak samo jak z rozcieńczonym proszkiem.

    Dodaj komentarz»
  • vorlonka
    vorlonka · 02-06-10 21:00 · do góry^

    Turzyca --> Nie wiedziałam że w Polsce jest tak duży popyt na 'sezonowe' produkty, ale w takim razie jestem dość typową Polską konsumentką - większość produktów, które lubię podpadają pod taką kategorię - krótkie serie adidasów superstarów w szalonych barwach (mam takie w różowe kwiatki, pasują mi jak pięść do nosa, ale są rozkoszne i szalone :), czipsy - czosnkowe/chrzanowe/chilli czy jakieś inne z nowym 'bajerem', ptasie mleczko - wersja czekoladowo/waniliowa która jest w sklepach zwykle tylko na święta, długo by wymieniać... wierna jestem tylko Grejfrutowej Fortunie i śmietankowemu Almette ;)

    Jeśli chodzi o stanikowe ekstrawagancje - czuję się nieco bardziej konserwatywna. Kolorowo i niestandardowo może być, o ile jest choć trochę ponętnie i charakternie, wesołe ludowe ceratki z Freyi to jednak nie moja definicja 'szaleństwa'.

    Co do Avocado - stylistyka raczej nie moja, wydają mi się przyciężkie, zabudowane i duszące gorzej niż meble w stylu emipre. Może to kwestia rozmiarowa - przy raczej średnim effuniakowym 70E czułabym się makabrycznie przytłoczona takimi koronkami - podobnie jak Rigby & Peller mam skojarzenie w rodzaju "Babcia Eleonora na bogato". Może gdyby to były niskie half-cupy a nie balkonetki, wrażenie by zniknęło, bo kilka ze staników (Daphne,Creole)to naprawdę udane wzornictwo.

    No i jest jeden stanik doskonały. Jewels Tresor. Boże, jaki on olśniewająco piękny. Ślinię się do niego odkąd przejrzałam stronę Avocado. Pewną ulgą jest dla mnie fakt, że chyba już go nie szyją, bo lękałabym się chwili, gdy zamiast np. nowej karty graficznej mogłabym postanowić nagrodzić się kompletem bielizny za 500zł, a to już drobna przesada ;)

    Swoją drogą, miałam ogromną nadzieję że staniki Effuniak będą utrzymane w podobnej stylistyce + mniejsze zabudowanie, ale z tego co widzę, firma zmierza w zupełnie innym kierunku, tańsze materiały chyba nie są aż taką przeszkodą w designie, więc dziwi mnie i smuci taka decyzja Ewy.

    Dodaj komentarz»
  • asiabudyn11
    asiabudyn11 · 02-06-10 21:44 · do góry^

    Laysy: w Słowenii podobnie" mały wybór smaków a te o takim samym opakowaniu inaczej smakują. Gorzej :-( Chipsowa pustynia tam.

    No ale zaintrygowały mnie zielonej Laysy. Bo ja przez to stwierdzenie rozumiem Laysy o samku zielonej cebulki bodajże, które mają normalny kolor. Nie są farbowane. Więc chcecie mi powiedzieć, że są farbowane na zielono Laysy?

    Pod względem wypróbowywania jestem bardzo na tak. Bardzo lubię testować nowe smaki, zapachy itp. czegoś.

    Dodaj komentarz»
  • Maith
    Maith · 03-06-10 00:42 · do góry^

    Dziwne, bo Polki są na tyle oszczędne (w porównaniu do Niemek że naprawdę nie byłoby problemów z wyjaśnieniem im, że WYSTARCZY POŁOWA PROSZKU (treść reklamowego nadruku na opakowaniu).
    Sorki, ale jeśli firma zamiast poinformować na opakowaniu o zalecie proszku robi specjalną linię produkcyjną, przygotowując badziewie na rynek Polski, to świadczy to tylko o jej złych intencjach (więcej zarobić, dosypując wypełniacze) niż o problemach z wyjaśnieniem, że czegoś wystarczy pół. Bo takie informacje naprawdę do Polek docierają.

    Szczególnie, że te proszki robione na rynek niemiecki sprzedają się na polskich bazarach bardzo dobrze od już chyba 20 lat.
    To jest chore.

    Zastanawiam się, czy to nie wynika z "Ci głupi Polacy tak wierzą, że jak z zachodu, to lepsze, że kupią nawet badziewie byle było w zagranicznym opakowaniu".
    Bo niestety, ale wierzymy.
    Czas z tym skończyć i oceniać zachodnich producentów równie ostro jak rodzimych.

    Dodaj komentarz»
  • Maith
    Maith · 03-06-10 01:00 · do góry^

    Swoją drogą lata niedoborów mieliśmy ostatnio 20 lat temu. A że nauczyliśmy się wtedy doceniać różnorodność, to ja akurat uważam za zaletę :)

    Co do jedzenia, to ja np. po latach niedoborów właśnie doceniam rzeczy naturalne. Po tych wszystkich wyrobach czekoladopodobnych, jogurtopodobnych itp.

    Ale faktycznie chipsy mamy o najróżniejszych smakach, w tym jakieś zaskakujące sezonówki. To samo dotyczy lodów, łakoci i generalnie różnych rzeczy. Takie delicje - dawniej tylko pomarańczowe widziałam już w najróżniejszych wersjach. Ostatnio chyba capuccino i czarna porzeczka. Naprawdę w Niemczech tego nie ma?

    Dodaj komentarz»
  • avocado_ania
    avocado_ania · 03-06-10 02:36 · do góry^

    Jeszcze raz dziękuję za recenzję i wszystkie komentarze. Pochwałami muszę się podzielić z naszą krojczynią (tak gdzieś fifty-fifty), bo wszystko to, co idealnie spasowane, na swoim miejscu i równiutko złożone na misce ciętej z trzech częśći o zaokrąglonych brzegach, to wynik jej doświadczenia i wyobraźni. W szczególności dotyczy to haftów, które można złożyć tak, że będą przypominały kalejdoskop, albo porozrzucać niemal przypadkowo; pod tym względem koronki są mniej wymagające, ale pani Halinie nawet i je udaje się czasem zdyscyplinować. Obie bardzo się cieszymy ze wszystkich miłych słów (asiubudyn11 - dziękuję:). Za to, co w waszej ocenie przeładowane, ciężkie i w ogóle za bardzo odpowiadam natomiast sama niemal w 100%:(
    Słowo o Charlotte: w zamierzeniu to stanik bardzo klasyczny, choć ozdobny. Wykorzystujemy do niego 3 rodzaje haftów, które pochodzą z hafciarni zaopatrującej głównie Francuzów. Owszem, jest bogato haftowany, ale haft jest bardzo delikatny i miękki, w rękach ma się wrażenie "płynności". Podkład przypomina pajęczynę, nazywa się "tattoo" i daje efekt niemal nagiej skóry z narysowanym haftem. Bogactwo haftu miały przytłumić neutralne, przypudrowane kolory. Jeżeli efekt wydaje się przyciężkawy lub duszący, to albo to kwestia naszego zdjęcia, albo zamierzony efekt nie do końca udało się osiągnąć.
    Daslicht - już już miałam napisać, że ten stanik zyskuje w rękach i na ciele, ponieważ jest bardzo delikatny, ale w porę ugryzłam się w klawiaturę, przypomniałam sobie bowiem, że rejon francuskich mgiełeczek cię nie interesuje, wręcz przeciwnie;) Wiem, że potrzebujesz czegoś dokładnie przeciwnego:(

    Dodaj komentarz»
  • avocado_ania
    avocado_ania · 03-06-10 02:38 · do góry^

    Vorlonko - "Babcia Eleonora na bogato" - no wiesz co?!:))) Ale do trochę Rigby pasuje:))) Zwłaszcza z informacją, że dostarcza bieliznę Jej Królewskiej Mości:)))
    Zgoda, nasze staniki są dosyć zabudowane i pewnie mogą się wydać pancerne, szczególnie jeśli nosisz 70E, ale akurat Creole wydaje ci się do zaakceptowania? Bo to jest bardzo bogaty stanik, przynajmniej w moim odczuciu, w przeciwieństwie do np. Kyoto albo zupełnie prostej Annick... Chyba że porównujesz z linią Jewels, która w zamierzeniu jest rzeczywiście bardzo bogata, chociaż babcia Eleonora nie jest jej adresatką. No chyba, że jakaś bardzo fajna babcia.
    Co do Tresora, to będzie jeszcze produkowany, czekamy na zapięcia, ale to już faktycznie końcówka. Ze wszystkiego, co szyjemy, Tresor i Charlotte są najbardziej wymagające o tyle, że Charlotte można zahaczyć np. pierścionkiem, więc trzeba uważać, a koronka w Tresorze wymaga bardzo delikatnego prania i w tym sensie te staniki są ekstrawagancją. Niedługo wejdzie nowa wersja Tresora, z koronki, która jest mniej wrażliwa, ale to będzie stanik podszyty satyną i przez to już zupełnie inny. Ale będzie też inny stanik koronkowy, prostszy i dużo tańszy od Tresora, wykończony bardzo płaską aksamitką, może ci się spodoba? A jeśli nie, to w dalszych planach jest stanik z jednej z najpiękniejszych koronek, jakie w życiu widziałam, z tej samej fabryki, co Tresor, ale typowo bieliźnianej, a więc łatwiejszej w praniu. O ile wszystkie koronki, które obecnie stosujemy (Leaversy) dają po prostu efekt "koronkowości", więc raczej stanowią tło, to ta, o której mówię aż się prosi o pierwsze skrzypce - ma bardzo wyraźny, regularny rysunek, więc chciałabym ją połączyć z czymś prostym. Pod wpływem pewnej wymiany zdań na Lobby strasznie się wkręciłam w jedwab no i teraz myślę. Będziemy też wprowadzać niżej zabudowany model, coś w rodzaju halfcupa.

    Dodaj komentarz»
  • pierwszalitera
    pierwszalitera · 03-06-10 03:25 · do góry^

    @maith: Ja nie wiem, co turzyca wozi z Polski do Niemiec, bo mnie tu niczego nie brakuje i nie zauważyłam, by czegoś w Niemczech w sklepach nie było. Czasem z sentymentu kupię sobie w Polsce coś ze słodyczy, by się przekonać, że nie smakują mi już one tak jak w dzieciństwie i u siebie znajdę wyroby w lepszym gatunku. I to z całego świata. Acha, musztardę rosyjską firmy Kamis z Polski sobie zawsze przywożę. Bo smakuje lepiej niż droższa u nas francuska Dijon, ale zwykle wolę też niemiecką Loewensef, która jest poza konkurencją. Nie ma na świecie lepszej. ;-)

    A co do jakości Avocado. Niektórym, którzy nie mieli na sobie nigdy stanika z koronki Leavers naprawdę trudno wyobrazić sobie, że coś takiego nosi się inaczej od plastykowego freyowego tiulu. To jest jednak różnica i to spora. Naprawdę warto za to więcej zapłacić.

    Dodaj komentarz»
  • avocado_ania
    avocado_ania · 03-06-10 03:45 · do góry^

    @pierwszalitera i eponak: nasza tańsza linia będzie między innymi po to, żeby wyrównać poziom linii Boutique. Oddzielimy staniki, które są produkowane w sposób bardziej masowy i z prostszych materiałów, takie jak Annick, która ma się nijak do Creole czy Charlotte. Nie możemy pozwolić sobie na zmianę kierunku, w którym poszłyśmy, bo przy obecnej konkurencji strata klientek byłaby dla firmy katastrofą. Dzisiaj tez produkujemy Annicki oraz prostą Essentię, która nie jest żadnym luksusem i którą znacznie wkrótce okroimy, robiąc miejsce na nową linię.
    Eponaku - Z tego co wiem, Effuniak przygotowywała swoje modele upinając je na realnych biustach w wielu, wielu rozmiarach, praktycznie dopasowując każdy rozmiar z osobna. Trwało to długo i wymagało olbrzymiego nakładu pracy i zaangażowania, efekty tej pracy są niezaprzeczalne, a staniki niedrogie. Poza tym, firma Effuniak cieszy się olbrzymią sympatią biuściastego środowiska, sama projektantka jest dobrze znana i popularna, a metody jej pracy budzą szacunek, ponieważ większość polskich przedsiębiorców wybiera inny sposób "opracowania" swoich modeli. To jest oczywiście bardzo trudna konkurencja, obawiam się, że dla nas niemożliwa, choćby cenowo. Ale na polskim rynku działa wiele firm, i polskich i zagranicznych, i jeśli już, to raczej z nimi postaramy się konkurować. Zresztą póki co mówimy o naprawdę niewielkiej produkcji, więc te rozważania są z mojej strony trochę na wyrost.
    Pierwszalitero: mam wielką nadzieję, że ten halfcup BĘDZIE na ciebie pasował.

    Dodaj komentarz»
  • Maith
    Maith · 03-06-10 04:08 · do góry^

    Hehe, no słodycze z czasów dzieciństwa w PRL-u chyba nikomu już nie smakują :) Ja natomiast czasem kupuję słodycze, bo właśnie jest coś oryginalnego, jakaś krótka seria, to biorę "na spróbowanie". Czyli raczej kuszą nas tu nowościami, bo na wspominaniu "smaków PRL-u" za dużo się jednak nie da zarobić :) Swoją drogą niektóre pomysły różne firmy próbowały przerabiać. Zwykle z kiepskim skutkiem. Ale np. Milce się udało zrobić lepsze ptasie mleczko (oczywiście pod inną nazwą).
    Swoją drogą ostatnio tak na spróbowanie wzięłam tureckie rachatłukum (od razu przypomniała mi się Narnia :))

    Natomiast zgadzam się, że ręcznie tkane koronki, to po prostu jest wyższa jakość od zwykłych materiałów z nadrukowanym wzorem i nie ma tu moim zdaniem o czym dyskutować.

    Jednocześnie absolutnie nie zgadzam się z teorią o babci Eleonorze. To zupełnie nie ten styl. Wprawdzie wiem o istnieniu 20-latek myślących, że w okolicach 30-tki się umiera, ale może jednak bez przesady :)

    Dodaj komentarz»
  • extaza_w_masle
    extaza_w_masle · 03-06-10 10:04 · do góry^

    Pani Aniu z Avocado - skoro już Pani tu jest: jak to jest z produkcją? Czy odbywa się ona w Polsce? Zakładam, że tak (chodzi o niewielki w sumie rozmiar kolekcji, w porównaniu z większymi firmami), ale pytam dla upewnienia. Tutaj była długa dyskusja na ten temat. I lepiej to wyjaśnić u źródła.
    Ja osobiście mam lekkie wyrzuty sumienia zakładając (śliczną bo śliczną) masaradkę z napisem "made in indonezja", bo stają mi przed oczami warunki życia i pracy tych ludzi. Zwłaszcza że wiemy za ile takie marki jak panache czy freya potrafią sprzedawać staniki (mój rekord to inferno - ze sklepu jakby nie było - za 30 pln z przesyłką z wielkij brytanii). Co do jakości - widzialam co się robiło z kilkoma freyami u mnie i w rodzinie i gdy zobaczyłam Creole to nie wierzyłam, że ten stanik będzie bardziej odporny. Ale jest. Nosiłam go czasami codziennie, bo jest genialny i nawet gdy wystaje z bluzki, nie wygląda jak stanior wychodzący z bluzki, tylko sliczna koronka. Cały czas dobrze trzyma. I nadaje fajny kulkowy i niespłaszczający kształt. A tego jeszcze w brytyjczykach nie doświadczyłam.
    Oczywiście zdarza mi się kupować brytyjczyki - choć polska produkcja jest dla mnie argumentem, to jednym z wielu. Wolę polskie kosmetyki, szczególnie gdy widzę ich porównanie cenowe za granicą. Myślę, że w porównaniu z zagranicznymi firmami kosztującymi tyle samo stoją jakosciowo przynajmniej o półke wyżej.
    Ach no musiałam się wygadać..

    Dodaj komentarz»
  • Eponak
    Eponak · 03-06-10 12:30 · do góry^

    @avocado_ania - chodziło mi bardziej o to, że wprowadzając tańszą linię na chwilę przyciągniecie spragnione Effuniakowych mgiełek dziewczyny. W momencie, w którym wejdą tańsze (bo zakładam, że Ewa nie będzie cen windować bardzo wyżej) Effuniaki, halfcupy miękkie - stracicie większość z tych klientek. Bo stety, niestety, Ewa ma świetną reklamę i markę, więc jak na razie udaje się jej sprzedać staniki, które ktoś kupuje ze względu na konstrukcję, a nie wygląd (żebym to raz widziała lekkie rozczarowanie wyglądem). Więc Wasze lepsze materiały i poprawiona konstrukcja przegrają z Ewą Michalak ceną.
    W chwili obecnej JESTEŚCIE w stanie konkurować z Ewą Michalak, która nie sprzedaje tego, co Wy możecie zaoferować, a czego domagają się klientki EM: miękkie i ozdobne kusidełka. Czego dowodem jestem chociażby ja: nie mogę czekać w nieskończoność na miękkie Effuniaki, a na potrzeby lata nie będę chodzić w plungach czy Maskaradkach, które są wygąbkowane. A ponieważ stare 75E z Samanthy zostawiłam w domu, to nawet nie mam jak zdradzić dobrze dobrane staniki. I przez to zostałam fanką Avocado, chociaż ceny są dla mnie zabójcze, przez co mogę kupić sobie jakieś dwa staniki na rok od Was (jak dobrze pójdzie), ale za to mam piękne hafty, które nie uczulają mnie, jak plastikowate brytyjczyki.

    Dodaj komentarz»
  • Sunako
    Sunako · 03-06-10 14:02 · do góry^

    ja tam nie wiem co jest nie tak ze słodyczami w Polsce, no chyba że się kupuje herbatniki w polewie czekoladopodobnej ;P Wszelkiej maści ciastka i wafelki są w porządku, czekolady są lepsze i gorsze. Tak czy owak jest masa zagranicznych koncernów i można spokojnie kupić to samo co za granicą. Kiedyś kupiłam wafelki Manner, bo skusiłam się tym, że wręczają je cały czas skoczkom narciarskim (nie chce mi się tłumaczyć ;) ). Mocno się rozczarowałam - pierwsze lepsze polskie wafelki byłyby lepsze :P
    Jeśli chodzi o jakość - słyszałam od znajomych, że na początku lat 90-tych takie same batony przywożone z Niemiec były lepsze niż te kupowane w Polsce (np. Bounty). Obecnie nie bardzo jest jak porównać jakość, bo nie przywozi się już takich samych słodyczy, skoro powszechnie można je dostać w sklepie (20 lat temu być może ceny były wyższe), a raczej takie, których nie można u nas dostać.
    A ja np szaleję na punkcie Kamiańskiego Bloku Miodowego, którego nie ma u mnie w mieście, tylko czasem na jakiś kiermaszach, a można go normalnie kupić np. w Krynicy :(

    Dodaj komentarz»
  • vorlonka
    vorlonka · 03-06-10 14:16 · do góry^

    Aj, oberwało mi się za tą babcię ;) Nie sądzę, że po 30stce już tylko starość, grób i chowanie wnuków, przeciwnie, np. Krystyna Janda od lat dla mnie była symbolem seksu i kobiecości, chodziło mi o to że dość zabudowany krój + bogate hafty + wysokie majtki i żabki na pończochy = trochę jednak retro, i coś, w czym mogłabym sobie wyobrazić mą śp. zawsze elegancką i dystyngowaną babcię za czasów kiedy była laską ;)

    Patrzę przez pryzmat swojego niewielkiego rozmiaru, po prostu krój D taki jak w staniku Tresor wydaje mi się dużo bardziej seksowny i pokazuje te zniewalająco piękne koronki bez owijania nimi całej klatki piersiowej... Bo krój podstawowy przymierzałam jakiś czas temu w sklepie Avocado w Warszawie i jednak było tego wszystkiego za dużo (w każdym razie więcej niż biustu ;) )

    Oczywiście wszystko zależy od tego, jaka jest przeciętna klientka firmy. Bo jeśli ma zwykle powyżej tych 100, 105 cm w biuście, to zrozumiałe jest że inne kroje leżą na niej lepiej i są wygodniejsze. Zresztą Avocado to "luksusowa bielizna dla pań z DUŻYM biustem", więc chyba moje utyskiwanie na to, że kroje są pomyślane na większe rozmiary jest nie na miejscu.

    Dodaj komentarz»
  • lasencja
    lasencja · 03-06-10 14:33 · do góry^

    tę babcię a nie tą:O))

    Dodaj komentarz»
  • moonland
    moonland · 03-06-10 15:15 · do góry^

    Na pytanie Mauzonki: "Gustujecie w delikatnych retro-haftach i przezroczystościach, czy raczej wolicie prostotę w codziennym wydaniu?" odpowiadam - zdecydowanie hafty i przezroczystości!

    Mam wprawdzie w szufladzie jeden BARDZO prosty model (Fantasie Smoothing), ale niespecjalnie mam ochotę go nosić i chyba już po tego typu bazówkę nie będę sięgać wcale. Jest to też związane z faktem, że i okrycia zewnętrzne wolę bardziej urozmaicone, a taki Smoothing w kolorze cielistym jest naprawdę niezbędny jedynie pod białe obcisłe rzeczy, których prawie nie noszę. A jeśli nie muszę nosić smoothingów, to wolę coś innego. Np. jeśli mam na siebie włożyć coś jasnego, to zwykle nie jest to jakoś straszliwie obcisłe i wtedy sięgam po ... Avocado właśnie, a konkretnie złotą Creolkę.

    Za bazówkę ciemną uważam moje Effuniakowe mchy - nie pożądam jakoś szczególnie modeli calych czarnych bez żadnych ozdób.

    Moimi ulubionymi markami w ogóle są Avocado i Effuniak właśnie (Teraz Polska! :)) - brytyjczyki póki co nie przekonały mnie do siebie tak, jak udało się to tym dwóm firmom. Co więcej, obecnie ich oferta jest komplementarna: Effuniak spełnia moje pragnienia plandżowe (kocham niskie mostki), a Avocado - haftowo-miękko-luksusowe (z tym, że Avocado było pierwsze). Bo całkowicie zgadzam się z pierwsząliterą - różnicę jakościową materiału [Avocado vs. Brytole] bardzo da się odczuć. Bardzo lubię Avocadową delikatność i wrażenie, jakby te materiały były naturalne. Zdawać się może, że skóra "oddycha", czego nie doświadczyłam nigdzie indziej (a przed uświadomieniem bylam miłośniczką bawełny, więc takie sprawy są wciąż jakoś dla mnie ważne).

    A jeśli chodzi o ten konkretny stanik z notki - dla mnie jednak w Charlotte jest, na pierwszy rzut oka, pewien przesyt. Ale to samo wrażenie początkowe miałam a propos Creole, po czym okazało się, że uwielbiam ten stanik. Poza tym, Charlotta wisząca na wieszaku w sklepie sprawia jednak delikatniejsze wrażenie, niż w katalogu. Mimo to, mój wybór jeśli chodzi o cafe latte w tym sezonie padł na prostszą Daphne.

    Dodaj komentarz»
  • regula_przekory
    regula_przekory · 03-06-10 15:53 · do góry^

    Dziewczyny, gdzie znajdę jakąś tabelę rozmiarów Avocado? Na stronie sklepu nie działa ona.

    Dodaj komentarz»
  • Yaga7
    Yaga7 · 03-06-10 15:59 · do góry^

    Nie ma tabelki :)

    Możesz się zapytać w lobbowym wątku avocadowym albo gdzieś tu na forum

    Dodaj komentarz»
  • Maith
    Maith · 03-06-10 18:48 · do góry^

    Sunako - hmm brzmi interesująco, nigdy go nie próbowałam, swoją drogą ciekawe czemu nie mają go po prostu w smaku miodowym...
    Swoją drogą ostatnio w Polsce coraz bardziej chyba doceniamy produkty regionalne. Wytwórcy regionalni są zapraszani przez wielkie centra handlowe, organizujące czasem jako atrakcję kiermasze. Na jednym trafiłam na takie fajne marchewkowe bułeczki...

    @Vorlonko czyli wychodzi, że u Ciebie to było zwykłe nieporozumienie :) Bo nie zaznaczyłaś, że chodziło o babcię (czy nawet prababcię) ale z czasów młodości :))
    Bo "babcia Eleonora na bogato" to starsza pani bez gustu za to z kasą. A "zawsze elegancka i dystyngowana śp. babcia z czasów kiedy była laską" to właśnie gustowne retro :)

    Styl retro robi się ostatnio coraz modniejszy.
    Na Stanikomanii były nawet zdjęcia z pokazu stylizowanego na lata 20-te (młodość dzisiejszych babć wypadała raczej w latach 60-tych, może 50-tych)
    http://stanikomania.blox.pl/2010/03/L...
    A że pasy są niezbyt wygodne dla dzisiejszych kobiet (niektóre kobiety zakładają nawet majtki na pasy, żeby nie mieć problemów w toalecie, ale z drugiej strony nie wygląda to za dobrze)to pojawiają się propozycje majtek z żabkami, jako nowoczesna wersja nawiązująca do stylu retro.

    Natomiast w tamtych czasach chyba jednak nie było staników tak przezroczystych. Bo zabudowanie na przezroczystości, to nie to samo, co zabudowanie ukrywające.

    Dodaj komentarz»
  • Maith
    Maith · 03-06-10 18:53 · do góry^

    Oczywiście to że coś jest modne, nie znaczy, że musi trafiać akurat w Twój gust, czy pasować do Twojej budowy :)

    Dodaj komentarz»
  • PinUpGirl
    PinUpGirl · 03-06-10 20:17 · do góry^

    Majtki z żabkami wcale nie są nowym wynalazkiem :) :

    http://www.nylony.pl/ryciny_pliki/26.jpg

    http://www.nylony.pl/ryciny_pliki/21.jpg

    To prawda, że ostatnio są bardzo popularne. Nie zgodzę się, że majtki na pasie źle wyglądają - wszystko zależy, jak się dobierze jedno i drugie.

    Zaś co do samego stanika - wygląda ślicznie. Ceny dla mnie zaporowe, ale nie będę się rzucać, firma reklamuje się jako luksusowa bielizna dla pań z dużym biustem, więc nie jestem targetem. Perełka na mostku - świetny detal, bardzo lubię, gdy jest tam coś innego niż nieśmiertelna kokardka.

    Dodaj komentarz»
  • Sunako
    Sunako · 03-06-10 22:56 · do góry^

    Maith ---> a w moim mieście w centrum handlowym był jakiś czas temu taki kiermasz :> I niedługo potem jeszcze inny na którym właśnie dorwałam ten specjał ;) (sprzedawca chyba pomyślał, że jestem nadpobudliwa, bo tak się ucieszyłam ;) niestety po 5zł duże opakowanie, więc trzeba by sporo wydać na zapasy :( pewnie normalnie w sklepie jest taniej, ja kupowałam kilka lat temu w sklepie, więc nie pamiętam ceny)

    Dodaj komentarz»
  • avocado_ania
    avocado_ania · 04-06-10 03:04 · do góry^

    Vorlonko, to jasne, że nie każdemu podoba się to samo i zawsze są głosy krytyczne, nie tylko twój przecież! Ale twój wniósł to porównanie, które po prostu mnie rozśmieszyło:) Oczywiście, że milsze są słowa uznania, ale stanik to jednak nie jakieś wiekopomne i bardzo osobiste dzieło, którego krytyka roztrzaska me jestestwo w drobny mak. Natomiast dla firmy głosy krytyki mogą być bardzo cenne. Powiem ci tylko, że nasz model D, ten od Tresora, jak na model niskozabudowany, to i tak jest bardzo wysokozabudowany;) Mam nadzieję, że nowy niski będzie lepszy, bo przypuszczam, że wówczas model D pójdzie w odstawkę, co by mnie bardzo ucieszyło, bo to niby pionowe cięcie, które w rzeczywistości jest mocno na ukos, jest kłopotliwe. Prawdziwie pionowe cięcie to za to bajka. Mówię oczywiście o tym, jak się układa haft, nie o tym, jak stanik leży.
    Eponaku, możliwe, że masz rację. Ta nowa linia ma w ogóle być oderwana od Avocado, to w zamierzeniu ma być inna marka i odbiegać ma też od nas stylistycznie. Na pewno nie jesteśmy w stanie zaoferować tego, co dotychczas, ale w jakiejś tańszej wersji - w tym wypadku taniej będzie oznaczało skromniej i prościej. Nawet jeśli marka przepadnie, to zawsze można liczyć na to, że dziewczyny, którym się spodobała, zapamiętają Avocado i może kiedyś do nas wrócą, gdy będą nieco starsze? Zupełnie nie wiem, czego się spodziewać, ale cieszę się, że coś się dzieje, bo coraz bardziej opieramy się na pewniakach takich jak Creole, czy teraz Daphne, które wypuszczane są w nowych wersjach kolorystycznych, a czasem chciałoby się popróbować czegoś innego. Ale nowe wersje kolorystyczne Daphne są piękne, walczę jeszcze z Creole bo spośród nie wiem już ilu wersji bordo żadna mi się jeszcze nie spodobała. A prikaz z góry jest, że ma bordo ma być;).

    Dodaj komentarz»
  • avocado_ania
    avocado_ania · 04-06-10 03:14 · do góry^

    Sunako, uwielbiam ten blok Kamiański! Choć ja tam w nim miodu nie czuję, tylko mleko w proszku. Dla mnie on smakuje jak Draże Mleczne w różnych smakach o które można było kupić jak byłam mała.
    Nie pomyślałabym wcześniej, że Polacy tak bardzo kochają nowości i są na nie jakoś szczególnie otwarci, wręcz przeciwnie. Ale z drugiej strony nie ma chyba słodyczy na tym świecie, które znalazły się z zasięgu mojej ręki, a których bym nie spróbowała: wersje limitowane, wersje z okazji tego lub owego, nowe receptury, odgrzebane stare receptury; zdrowe i niezdrowe, bomby kaloryczne i wersje delux: jadłam je wszystkie:)

    Dodaj komentarz»
  • avocado_ania
    avocado_ania · 04-06-10 03:19 · do góry^

    Droga Extazo_w_masle, ale mnie ucieszyłaś tą Kreolką!:)))
    Produkujemy w Polsce, co ma plusy i minusy. Jutro napiszę więcej, bo robi się późno.

    Dodaj komentarz»
  • pierwszalitera
    pierwszalitera · 04-06-10 18:36 · do góry^

    @avocado_ania: Naturalnie cieszę się, że pracujecie nad mniej zabudowanym modelem, ale ja nie odrzucam z założenia wszystkich bardziej zabudowanych staników. W swojej kolekcji posiadam oprócz francuskich half cupów nawet 2 regularne full cupy, bo w niektórych sytuacjach są praktyczne i leżą dobrze na moim biuście (nie tną z góry). Moim najważniejszym kryterium przy zakupie stanika stała się i tak wygoda, miękkie, niegryzące koronki w dobrej jakości mogą być nawet wyższe, lubię też szersze ramiączka i tradycyjny bieliźniany styl, więc przy najbliższej okazji chętnie odwiedzę Wasz sklep stacjonarny, by przyjrzeć się nawet tym klasycznym modelom. Chociażby nawet po to, by dobrać avocadowy rozmiar i móc później łatwiej kupować internetowo nowe modele, które są dopiero w projektach. :-)

    Dodaj komentarz»
  • marisella
    marisella · 08-06-10 12:12 · do góry^

    Adresem dobrej gorseciarki to ja też bym nie pogardziła. Kiedyś dotarłam do jednej gorseciarki i prawie zamowiłam okropnego fullcupa robiącego z biustu rakiety, godząc się na niebotyczną (jak wtedy dla mnie - była w liceum i sama na siebie musiałam zarobić) cenę za uszycie (350 zł). Stety-niestety pani gorseciarka przy okazji zdejmowania ze mnie miary fachowo poinstruowała mnie i zademontrowała, jak nalezy wpychać piersi pod pachy, żeby nie było ich tyle z przodu, i to mnie zmusiło do zastanowienia się. Przypomniałam sobie artykuł w jakiejś babskiej gazecie, w ktorym była mowa o kobiecie upychającej piersi pod pachą przez 4 lata - zdjęcia były straszne, po prostu 2 pary piersi, jedna obok drugiej :( Ponoć drugie tyle zajęło tej kobiecie (z pomocą masażysty) odwrócenie tego stanu rzeczy :( Ja w każdym razie ostatecznie nie zleciłam szycia i od tamtej pory nie szukałam już gorseciarki z takim samozaparciem. Co nie zmienia faktu, że gdybym teraz się na jakąś natknęła, to bym nie pogardziła i sprobowała (tylko wymagania moje byłyby już zdecydowanie większe ;))

    Sam stanik piękny, ale mnie się większość avocadowych staników podoba, a moje serce już dawno, dawno temu skradła Creole i (nieobecny już chyba w ofercie) Orient Express. A co do samej perełki - nie wątpię, że to perełka Swarovskiego, na moje oko to odcień Crystal Bronze ;) (jeśli miałabym strzelać w rozmiar - obstawiłabym 8 lub 10 mm ;)) To nie są rzeczy aż tak drogie, żeby wątpić w ich autentyczność. Kupując te perełki w hurcie, płaci się (w zalezności od rozmiaru) jakąs złotówkę-dwie za sztukę ;)
    Natomiast, tak na marginesie, podejrzenie, że oryginalne Swarovskie to tylko w firmowym salonie, jest nieprawdziwe. Swarovski pod szyldem "Crystalized" wypuszcza całą serię krystałów i perełek do biżuterii, w tym wiele modeli, które można naszywać (mają dwie dziurki lub centralną dziurkę, coś jak cekiny). Poza tym z fabryk Swarovskiego wychodzą też produkty specjalnie do zastosowania w odzieży i to nie są dziko drogie rzeczy - krysztąłowe guziki, zamki błyskawiczne i klamerki wysadzane kryształkami, wełna (czy coś w tym stylu ;)) z nawleczonymi koralikami, kryształki hot-fix (z klejem - do naklejania specjalnymi nagrzewnicami czy nawet żelazkiem), metalowe "taśmy", także do naszycia czy zastosowania jako ramiączka itp., możnaby długo wymieniać :) (że już nie wspomnę o produkowanych przez Swarovskiego kryształach Strass do żyrandoli i innych takich :))

    Dodaj komentarz»
  • marisella
    marisella · 08-06-10 12:13 · do góry^

    O, nie puściło mi całego komentarza, więc kończę:
    __________________________

    Ja bym się więc nie obawiała o autentyczność perełki w staniku za 200 zł, tylko bardziej o jej pranie. Wprawdzie skoro Kasica przetestowała, to ja jej wierzę, że perełka przezyła, choć ja bym się ją obawiała wirować bez litości ;) Kiedyś na różowe tango naszyłam sobie piękny kryształ Swarovskiego, z hameryki sprowadzony, po czym tango wrzuciłam do prania, bez woreczka, bo mi się zapodział, z zaprogramowanym wirowaniem na 1200 obrotów ;) Kryształ wprawdzie przeżył, ale poobijany był niemiłosiernie, uszczerbień było na nim sto milionów ;)Nauczona doświadczeniem, teraz nie przyszywam ju takich ozdóbek na stałe, tylko doszywam drobne srbebrne kółeczko (żeby się nie niszczyło) i do niego po praniu lub tuż przed założeniem doczepiam kryształkowe i metalowe ozdóbki :) (coś jak proponowane przez Kasicę charmsy :))

    Ale chętnie zrobię crash test perełkom - zaraz nastawiam ręczniki na gotowanie, więc dorzucę do nich kilka perełek Swarovskiego i zobaczę, co wyjmę ;)

    A jak ponownie zajrzałam na stronę Avocado to jestem gotowa na kolanach do Poznania dopielgrzymować, byle tylko ubłagać o dociągniecie rozmiarówki do moich rozmiarów. Alternatywnie zastanawiam się nad zdradą młodych ziemniaczków, pomidorów-malinówek i chrupiących kanapek z wiosennymi warzywkami, zeby schudnąć te nieszczęsne nie_będę_mówić_ile_kilo i mieścić się w avocadową rozmiarówkę ;)))))

    Dodaj komentarz»
  • AleksandraLM
    AleksandraLM · 09-06-10 14:53 · do góry^

    Ja tam sie potrzebuje pozbyc ze 2-3 kilo, niestety zarcie w Portugalii jest zbyt dobre i powoli ale nieublagalnie sie mi przybiera na wadze. A po wczorajszym wieczornym obzarstwie przy celebrowaniu urodzin kumpla to juz wogole mogila:( A jak schodne to boje sie ze staniki sie zrobia za duze....

    A jesli chodzi o Swarovskiego to sie zgadza - krysztalki i perly mozna bez problemu kupic do produkcji wlasnej bizu... Tylko mam wrazenie ze cos drogo on w Europie wychodzi... Tak wlasnie przeliczalam ceny z mojego zrodla i widze za tam jest taniej...

    Dodaj komentarz»
  • moonland
    moonland · 09-06-10 15:10 · do góry^

    @Marisella: Orient Express wciąż można kupić - na wyprzedaży (od zimy jestem jego zadowoloną posiadaczką):
    http://www.avocado.com.pl/sklep/pl/sh...

    Dodaj komentarz»
  • kasiadj07
    kasiadj07 · 09-06-10 20:47 · do góry^

    Ojojoj, co ja biedna zrobiłam! Weszłam nieopatrznie na stronę Avocado i ujrzałam te wszystkie cuda! No to teraz nie pozostaje mi nic innego jak sobie pomarzyć... Ze dwa lata temu robiłam przymiarki to staników tej firmy, ale rozmiarówka nie obejmowała moich wymiarów. Widzę, że firma poszerzyła rozmiarówkę, ale moje wymiary też się zwiększyły od tego czasu i chyba nadal nie mam szans. Szkoda, bo chętnie zostałabym stałą klientką.

    Dodaj komentarz»
  • AleksandraLM
    AleksandraLM · 19-07-10 17:22 · do góry^

    mauzonko, czy moglabym uzyc twojego kolazu z szarlotka...??? Przymierzam sie do napisania o Avocado u siebie i chcialabym opatrzyc artykul zdjeciami - ze swojej szuflady mam sliczna kreolke, kabuki oraz cancany, ale nie pogardzilabym wieksza iloscia zdjec...

    Dodaj komentarz»

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.

Zarejestruj się i zaloguj, aby dodawać komentarze.