Recenzujemy staniki, bo wiemy, że dobrze dobrane czynią cuda!

Czas na pupy?

Brafitting stał się ostatnimi czasy wręcz modny, a każda szanująca się posiadaczka biustu powinna móc powiedzieć w towarzystwie: "Ąąą, ęęę, ja to, miłe panie, chadzam do brafitterki!" Piszę z lekkim przekąsem, ale w głębi duszy trend na brafitting bardzo mnie cieszy - bo wreszcie dostrzega się, że kobiece sylwetki są niesamowicie różne i wszystkie zasługują na uwagę producentów bielizny i odzieży.

Ale co z dolnymi częściami kobiecych sylwetek? Nasze pupy - czy one dostają od nas tyle uwagi, na ile powinny zasługiwać? Czy ktokolwiek myślał kiedyś o... bottomfittingu?

Niedawno kliknęłam gdzieś (nie potrafię teraz przypomnieć sobie, gdzie) w reklamę Levi's Curve ID. Pod linkiem kryje się strona reklamująca dżinsy liwajsy - ale z naciskiem na prawidłowe dopasowanie spodni do kształtu pupy. Podobno (tak mówią materiały marketingowe firmy) Levi's przeprowadził badania konsumenckie, z których wynikło, że aż 87% kobiet uważa, że ich dżinsy powinny leżeć na nich lepiej, a 67% - że dżinsy nadają się tylko dla kobiet o idelanych sylwetkach modelek. Z badań wyszło też, że zakupy spodni to dla zdecydowanej większości kobiet dość męcząca i długotrwała czynność wymagająca przymierzenia średnio 10 modeli. Podpisuję się pod tym - dla mnie kupowanie dżinsów to koszmar!

Levi's wymyślił, że stworzy system fasonów spodni odzwierciedlający różne kształty pup. Dla mnie bomba - bardzo lubię liwajsy, ale ten ich system numerów na określenie modeli zawsze bardzo mnie irytował. Od lat notuję sobie, jakimi cyferkami oznaczono model, który na mnie dobrze leży, by w kolejnych sezonach regularnie dowiadywaćć się, że już go nie szyją, grrr:/

Biodrówki to niekoniecznie najfajniejszy fason spodni.... Firma pisze na swoim blogu, że All asses were not created equal — cóż, jest w tym wiele prawdy. Nasze pupy są niesamowicie różne: mniej i bardziej okrągłe, wyżej i niżej zawieszone, mniej i bardziej uniesione, szerokie i wąskie, wysokie i krótkie. Natomiast w sklepach odzieżowych panuje terror biodrówek, które niestety - na większości pup wyglądają po prostu źle, a do tego są okropnie niewygodne. Swoją drogą, jeśli też wkurza Was terror biodrówek, dołączcie do fanów tej strony na Facebooku:)

Levi's przygotował filmik na YouTube opowiadający o systemie dopasowania fasonu spodni do kształtu pupy:

Filmik jest całkiem fajny i nawet zachęcający do odwiedzenia sklepu Levi's. Niestety, gdy chcemy dowiedzieć się więcej i wejdziemy na stronę Levi'sa spotka nas lekka porażka marketingowa. Otóż aby dowiedzieć się, jaki mamy Curve ID (czyli ów współczynnik krągłości pupy, o ile dobrze rozumiem), musimy wybrać modelkę o najabrdziej podobnej figurze do naszej. I tu... mamy do wyboru trzy panie:

Trzy kształty pup według Levi's

Każda z nich jest... hmm, dość podobna do każdej innej. Nie widzę za bardzo, żeby ich pupy jakoś zasadniczo się różniły. Na oko 85 cm biodrach, 60 w pasie i nogi do nieba, nie widzę tu niczego podobnego do mojej pupy!

Stąd mam obawę, że pomysł (skąd inąd zacny) na bottomfitting w wydaniu Levi's to kolejny marketingowy chwyt, który nijak się ma do rzeczywistego rozpoznawania potrzeb klientek. Jestem ciekawa, czy któraś z Was mierzyła już nowe liwajsy o różnych stopniach kragłości? Jeśli tak, zdawajcie koniecznie relacje, czy warto! Zanim ja, z moim chronicznym brakiem czasu wybiorę się do ich sklepu, pewnie dużo wody jeszcze w Wiśle upłynie...

Na koniec ogromnie przepraszam Was wszystkie za milczenie Balkonetki przez ostatnie 2 miesiące. Oficjalnie postanawiam poprawę w tej materii:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Komentarze: 284 / Dodaj komentarz »

  • malinka
    malinka · 06-09-10 21:50 · do góry^

    O nie nie muszę obronić biodrówki! To jest wspaniały fason spodni ale dla kobiet, które wiedzą, jak się te spodnie nosi i na jakim tyłku. Na zgrabnej pupie i szczupłym brzuszku biodrówki wyglądają fantastycznie! Kocham ten krój i tylko w nich wyglądam dobrze np. I to nie wina spodni, że wciskają się w nie krowiaste nastolatki, które myślą, że w spodniach o rozmiar za małych będą szczuplejsze w dodatku z rowem na wierzchu...

    Dodaj komentarz»
  • mauzonka
    mauzonka · 06-09-10 21:59 · do góry^

    No malinka, nie przeczę, że pewne figury wyglądają w biodrówkach oszałamiająco. Ale np. ja, z moim, jak to ładnie ujęłaś, krowiastym (choć już nie nastoletnim:) tyłkiem niestety wyglądam i czuję się w nich źle. A kupienie w sklepach niebiodrówek graniczy z cudem.

    Dodaj komentarz»
  • Yaga7
    Yaga7 · 06-09-10 22:01 · do góry^

    Biodrówki biodrówkom nie równe. Ja lubię spodnie z talią ciut poniżej pępka - to nie sa pełne biodrówki, ale spodnie z obniżoną talią. I są świetne. Natomiast niższe spodnie już nie dla mnie, bo lecą z tyłka. Aha, i pewnie mam krowiasty tyłek :P Ale boczki mi się nie wylewają, nic z tych rzeczy - kwestia po prostu odpowiedniego fasonu i rozmiaru (ostatnio zakupiłam Lee i są świetne).
    Nowych liwajsów jeszcze nie sprawdzałam, ale mnie korci :)

    Dodaj komentarz»
  • nowhere_woman
    nowhere_woman · 06-09-10 22:01 · do góry^

    Same biodrówki to nie jest problem, gorzej, że jakoś mało który produkcent wpada na to, że tyłek zazwyczaj jest wyższy i szerszy niż wzgórek łonowy, więc przykrywanie go takim samym wysokościowo kawąłkiem materiału na 95% pośladków się nie sprawdzi.
    Trafia mnie, jak znajduję ładne spodnie, a wciskam w nie tylko dolną część pośladków ;/

    Dodaj komentarz»
  • Kalina
    Kalina · 06-09-10 22:04 · do góry^

    Zrobiłam test i wyszło slight curve, wchodze na link kup i niestety nie ma dla mnie ani jednego modelu. Co to za reklama jeśli nie mozna kupić tego co wyszło z testu?

    Dodaj komentarz»
  • minimka
    minimka · 06-09-10 22:05 · do góry^

    Mauzonko, na stronie jest kalkulator, w którym można sobie policzyć jaki jest Twój rozmiar tyłka:

    us.levi.com/family/index.jsp?categoryId=4370094&cp=3146849.3146871&AB=CMS_W_DFR_Measure_081010

    Ja znalazłam ten link na lobby odzieżowym, sama na stronie Levisa nie umiałam go znaleźć (dzięki beauty-gosiek :)).
    jednak uważam, że kalkulator tutaj niewiele daje, wystarczy zjechać miarką o 1cm wyżej lub niżej i już wychodzi zupełnie co innego. Najpierw wyszło mi Demi, potem Slight, na koniec Bold. Pupsko mam spore, więc najbardziej wierzę w ostatni wynik, ale i tak musiałabym te spodnie przymierzyć. Chętnie bym ich spróbowała, niestety są dla mnie za drogie :(

    Co do terroru biodrówek - ciężko kupić spodnie z wysokim stanem. O ile obniżenie z przodu aż tak bardzo mi nie przeszkadza, to z tyłu wolę jak sięgają talii. Mi w tych całkiem niskich jest zwyczajnie zimno w nery.

    Dodaj komentarz»
  • czekolada
    czekolada · 06-09-10 22:06 · do góry^

    malinko, zaproponuj tym krowiastym nastolatkom, że znajdziesz spodnie dla nich. gwarantuje Ci, że w większości sklepow, w których zaopatrują się nastolatki biodrówki to absolutnie jedyny fason. kiedyś w jakimś dżinsowym sklepie załamana brakiem nie-biodrówek powiedziałam 'dajcie mi najmniejsze męskie!" i pasowały...no ale były męskie i to było widać...

    Dodaj komentarz»
  • Donegal
    Donegal · 06-09-10 22:08 · do góry^

    Na mnie każde spodnie ładnie leżą i ładnie wyglądają na pupie, ale każde są za długie. Nie pamiętam, żebym kupiła spodnie idealne na długość. Zdarzało się też, że jakieś były za szczupłe w łydkach jeżeli mowa o rurkach :P
    W sklepie wystarczą mi 3 pary do przymierzalni, ale często zdarza się, że biorę tylko te które najbardziej mi się podobają, mierzę i kupuję, bo leżą dobrze.
    Tak więc współczuję wszystkim, które meczą się z dobieraniem dżinsów, ja nie znam tego bólu :)

    Dodaj komentarz»
  • alladyna
    alladyna · 06-09-10 22:09 · do góry^

    Ooo, to jest to;D
    A pod dżinsy trzeba założyć push up hip make bra;)
    http://tnij.org/hipbra (Anusiaaa81 dziś linkowała to cudo;])

    Dodaj komentarz»
  • malinka
    malinka · 06-09-10 22:12 · do góry^

    Dziwne bo ja ja ide szukać spodni to absolutnie nic nie mogę znaleść bo wszystkie mają wysoki stan i są proste...:O a ja kocham biodrówki rozszerzane dołem...

    I nie chodziło mi o to, że wszystkie kobiety w biodrówkach to krowy! Celowo napisałam nastolatki bo to je miałam na myśli!Po prostu jak słysze biodrówki=zło to mam przed oczyma taką 16nastkę, ze stringami z motylkiem na wierzchu i za małymi spodniami na tyłku, które robią mega boczki ;) Szczerze to nie zauwazyłam by dojrzałe kobiety latały w źle dopasowanych bidrówkach. Widocznie nawet jak je maja to przykrywają dłuższymi sweterkami i bluzkami i nie rzuca mi się to tak w oczy jak kuse nastki ze stringami i rowami ;)

    Tak więc wybaczcie wszystkei urażone bo nie o to mi chodziło :)!!!

    Dodaj komentarz»
  • mauzonka
    mauzonka · 06-09-10 22:12 · do góry^

    Alladyna - czyścisz mi monitor:)))) To coś jest genialne w swojej prostocie, lol!

    Dodaj komentarz»
  • mycha72
    mycha72 · 06-09-10 22:13 · do góry^

    No sorki krowiasty tyłek to mają krowy. Mój to raczej pod Lopez J. i muszę stwierdzić że nigdy przenigdy nie ubrałabym biodrówek, bo po prostu nie fason dla mnie. Cieszy mnie że wreszcie producenci zauważają że rodzajów tyłków jest więcej niż jeden, i może będzie można bardziej sprecyzować w jakich modelach szukać coś dla siebie. Trend jest okej!

    Dodaj komentarz»
  • minimka
    minimka · 06-09-10 22:13 · do góry^

    @Alladyna - O mój boże, uprząż na tyłek :D. Do tego dorzućmy freedom bra i komplet w stylu sado-maso gotowy

    Dodaj komentarz»
  • malinka
    malinka · 06-09-10 22:17 · do góry^

    A słyszałyście o trendzie w chinach gdzie spodnie z tyłu mają wyciety materiał na tyłku i wstawione cos przeźroczystego :O ?

    Dodaj komentarz»
  • gosha
    gosha · 06-09-10 22:24 · do góry^

    Obśmiałam się jak norka z tego chińskiego (?) cuda :DD
    Co do kupowania jeans'ów... dla mnie to też koszmar. Pragnę czegoś z wysokim i długim (sic!) stanem, co nie robi boczków i jednoczesnie nie wrzyna się w kroku :/

    Dodaj komentarz»
  • PepperFox
    PepperFox · 06-09-10 22:27 · do góry^

    no jak to, przeciez jeszcze sa majtki z wkladkami na posladki :) http://www.amazon.com/Girdle-Silicone...
    jak jest stanik poduszkowy z gelowymi wkladkami, to sa i majtki :)

    Dodaj komentarz»
  • alladyna
    alladyna · 06-09-10 22:27 · do góry^

    Uwaga, niebiezpieczny link;D
    Na zmianę z uprzężą można nosić niewidzialne uprzężostringi (!)
    http://www.underwear.com.pl/backless.... ;) I dosłownie znika problem stringów wystających z biodrówek. Nie znika za to problem rowów.:D

    Dodaj komentarz»
  • 404NotFound
    404NotFound · 06-09-10 22:29 · do góry^

    Alladyna - tego nie widzialam jeszcze. Ale majtki z push upem owszem. jak na cyckach mozna miec gabki to tyłkom tez sie nalezy ;D

    Dodaj komentarz»
  • malinka
    malinka · 06-09-10 22:29 · do góry^

    O matko...co za masakra :O Nawet nie wiedziałam, że można takie "majtki" wymyśleć :D

    Dodaj komentarz»
  • black
    black · 06-09-10 22:30 · do góry^

    osobiście również nie gustuje w biodrówkach. mam tylko jedne wranglera a to tylko dlatego, że są klasyczne (od kolana delikatnie rozszerzana nogawka; tak, żeby nie było przepaści między 99cm w pupie a dołem spodni), bardzo ładnie podkreślają krągłości i należą do tych wyższych biodrówek (o ile można takie wyodrębnić). pupa nie jest w nich ani za mała, ani za duża i optycznie bardzo ładnie zaokrąglona:) nowych liwajsów;)jeszcze nie przymierzałam, ale z poprzednich modeli ubóstwiam "551 flare" (z przodu normalnej wysokości, a z tyłu trochę wyższe; ale tylko odrobinę, u mnie na równi z nerkami). mam z tego modelu też sztruksy. i trochę mnie niepokoi nowa kolekcja. widzę głównie rurki:( (a we wszystkich rurkach wyglądam jakbym miała ogromny tyłek; a w biodrówkach to już jest w ogóle katastrofa)

    Dodaj komentarz»
  • alladyna
    alladyna · 06-09-10 22:30 · do góry^

    A, i są jeszcze majtki z puszapem męskim, znaczy się z przodka.;D Ale nie podejmuję się znalezienia linka;)

    Dodaj komentarz»
  • minimka
    minimka · 06-09-10 22:31 · do góry^

    Jeszcze są takie "cudowne" stringi

    http://obieliznie.pl/mikro-stringi-c-...

    Dodaj komentarz»
  • Yaga7
    Yaga7 · 06-09-10 22:35 · do góry^

    Black, o właśnie, piszesz o takich wyższych biodrówkach, które ja też lubię :)

    Dodaj komentarz»
  • black
    black · 06-09-10 22:40 · do góry^

    a propo linków... czego to ludzie nie wymyślą - ale mnie rozbawiłyście tymi "nowinkami". majciochy brigitte jones wymiękają.

    Dodaj komentarz»
  • alladyna
    alladyna · 06-09-10 22:41 · do góry^

    Ze spodniami generalnie jest problem... nie tylko z krągłością i odstawaniem w talii, ale też z długością nogawek i wysokością stanu. Mi się marzą trochę elastyczne lub w ogóle nierozciągliwe dżinsy, które miałyby talię w talii, a w sklepach same biodrówki niższe lub wyższe.;( Miałam tylko jedne dopasowane dżinsy zakrywające nerki - te spodnie były wyciągnięte z worka na strychu, sprzed dobrych 30 lat.;/ Teraz już się nie nadają na wyjście.;(
    Kupowanie spodni doprowadza mnie już do takiej frustracji, że chyba w końcu pójdę do krawcowej, niech mi uszyje.

    Dodaj komentarz»
  • rozczochrana_i_wredna
    rozczochrana_i_wredna · 06-09-10 22:47 · do góry^

    Te liwajsy widziałam już wcześniej.
    Fajnie, że wzięli pod uwagę to, że pupy kobiet się różnią, ale co z udami? Z charakterystyki gruszki dowiedziałam się, że jako takowa winnam mieć "klocowate uda". I owszem, moje uda są większe niż np. uda mojej mamy. Ciężko jest mi dobrać spodnie, bo oprócz tego, że odstają w talii, ciężko jest mi w ogóle je na pupę wciągnąć, przez uda właśnie. A jak w udzie za wąsko, to większy rozmiar, bardziej odstają w talii bla, bla, bla...
    Nie cierpię kupowania spodni.
    Mam 26cm różnicy między talią a biodrami. Nie znalazłam jeszcze spodni, które by nie odstawały...
    Choć muszę, ale po prostu muszę się pochwalić, że ostatnio udało mi się kupić spodnie w zwykłym odzieżowym. Był to co prawda niesamowicie zgniły kompromis, ale zawsze coś... Rozmiar 31, wysokie, ciemne, ze zwężaną nogawką. Okej, opięte na udach, ale w takim stopniu, że nie czułam się jak pasztet. Okej, odstają w talii tak, że nie potrzebuję plecaka - mam dodatkową kieszeń.
    Zwykle kupuję spodnie z szerokimi nogawkami (w końcu to klocowate udo musi się zmieścić), które zresztą też odstają w talii. Mam pasek, nie rusza mnie to. Takie spodnie mają tylko w jednym sklepie w moim ekhem... mieście. Więc ta satysfakcja, jaką miałam, gdy kupiłam spodnie w zwykłym sklepie... Ach ^^

    Co do dyskusji o biodrówkach - lubię siebie w biodrówkach, choć czasem wieje chłodem po nerkach. No i gdzie indziej też zawiewa, bo jak już uda mi się wcisnąć kończynę dolną, okazuje się, że: a) nie mogę się zapiąć, b) odstają jak diabli. Biorę te drugie i cieszę się, że mam taka kolekcję pasków ;)
    Czasem mam niesamowitego doła przez to, że zmierzyłam 125 tysięcy par spodni w jednym sklepie, a tu niestety, w żadne nie wlazłam... :(

    Dodaj komentarz»
  • morning_lullaby
    morning_lullaby · 06-09-10 22:49 · do góry^

    mierzyłam dzisiaj te liwajsy nowe... niestety na szybcika, a jeszcze bardizej niestety - w sklepie nie za bardzo było w czym wybierać :/
    otóż róznica wychodzi mi ok.12cm - czyli demi curve. mierzyłam też bold curve, bo mi pan z rozpędu przyniósł ;)
    obie pary były w moim rozmiarze ciut przyduże (no ale pan był niefajny, mi się spieszyło, więc uciekłam :P) w okolicach pupy, może rozmiar mniej by lepiej leżał. mimo to na tyłku całkiem fajnie leżały (ale levis'y, w których przyszłam, też leżą fajnie), ale nie o to, ale nie o to. zszokowana byłam nogawkami. jeszcze w życiu nie mierzyłam bootcutów tak bardzo obszernych w udach :O
    nie wiem, o co kaman, ale jak już się na spokojnie wybiorę po jeansy, to i tak pomierzę te curvy - o ile następnym razem będzie większy wybór w moim rozmiarze, a nie raptem 2 pary :/ (ale ok - w końcu chciałam bootcuty ;))
    podsumowując - jak będziecie miały okazję, warto przynajmniej pomierzyć. muszę przyznać, że mimo lekkiej zadużości, te portki zapowiadały się fajnie, ze względu na minimalne odstawanie z tyłu w pasie :) (tzn. inne odstają mi bardziej ;))
    przymierzcie - zwłaszcza, że jak się okazało, teraz za samo mierzenie w prezencie dostaje się torbę ekologiczną, hehe :D szkoda że nie wiedziałam, to bym przyszła z kumpelą :P
    kończę przydługawy wywód, bo nie mogę zebrać myśli, żeby napisac coś konkretnie i jasno - wybaczcie, chyba trzeba było siedzieć cicho ;)

    Dodaj komentarz»
  • magdus
    magdus · 06-09-10 22:49 · do góry^

    już czytałam o tych cudownych spodniach, nawet podrzuciłam temat na forum :) i muszę przyznać, że w reklamach prasowych panie reklamujące te spodnie różnią się dużo bardziej od siebie (u mnie Glamour) i widać te różnice. dodatkowo w gazecie jest też instrukcja jak dobrać sobie swój curve id poprzez zmierzenie się i jest opis co dany typ ma uwydatniać, a co nieco ukrywać ;)

    a z wynalazków rozwaliły mnie te stringi pod tyłek. to po co w ogóle majtki nosić? ;p

    Dodaj komentarz»
  • rozczochrana_i_wredna
    rozczochrana_i_wredna · 06-09-10 22:49 · do góry^

    Poprzeglądałam wasze linki i poprawił mi się humor! Dzięki :D

    Dodaj komentarz»
  • papillon
    papillon · 06-09-10 23:05 · do góry^

    Levis chyba już proponował coś w tym stylu jakieś 10 lat temu... Jak nic pamiętam reklamy z Filipinki, gdzie pisano o dżinsowych ciuszkach zaprojektowanych w harmonii z kobiecym ciałem, na pewno były jakieś kiecki. Może ten trend co jakiś czas wraca i zanika :p

    A co do śmiesznych majtek, no to na "rowy", co prawda nie tylne, tylko przednie - http://www.camelflage.com

    Dodaj komentarz»
  • choccolatte
    choccolatte · 06-09-10 23:15 · do góry^

    Te 'cudowne' stringi przywodzą mi na myśl tylko i wyłącznie podpaski :)

    Czytam wasze komentarze i nie mogę się nadziwić. Brak nie-biodrówek? Z dniem dzisiejszym wyprowadzam się z podkrakowskiego miasta i jadę czym prędzej tam, gdzie mieszka któraś z was - NIGDZIE, ale to nigdzie nie mogę znaleźć od dwóch lat biodrówek. Wszędzie teraz moda na wysoki lub podwyższony stan, który zamiast zasłaniać pupę, zasłania mi pół pleców i wbija się w żebra przy siadaniu. Nawet spodnie z bazaru znajdują się tuż pod pępkiem zamiast w biodrach. Jak sama nazwa wskazuje - biodrówki sięgają nie wyżej niż do kości biodrowych, choć ja wolę te tuż pod nimi. Doskonale się w nich czuję i wyglądam o niebo lepiej niż w spodniach pod samą szyję :)

    Mój wynik z kalkulatora Levisa: slight curve, czyli teoretycznie wszystkie jeansy powinny być na mnie za ciasne w pasie. Mój komentarz: BZDURA! Jeśli chodzi o zdjęcia pań, przypominam dokładnie skrajną modelkę, czyli bold curve i zgadza się również jej opis - wszystkie jeansy w pasie mi odstają, a uda mam szersze niż biodra.
    I tym sposobem obaliłam bzdurny kalkulator Levisa :)

    Dodaj komentarz»
  • coquelicot
    coquelicot · 06-09-10 23:18 · do góry^

    a ja nie mogę zmierzyć mojeg curve id, bo miarka tyle nie wskazuje xD pomysł fajny, bo też zawsze mam problem z wciągnięciem spodni przez uda i biodra, nawet jeśli w pasie są za duże ;)

    Dodaj komentarz»
  • black
    black · 06-09-10 23:19 · do góry^

    coś dla nastolatek, które mają tendencje do naciągania biodrówek po pępek?? <cruel smile>

    Dodaj komentarz»
  • black
    black · 06-09-10 23:20 · do góry^

    (chodzi o te majtki z "podpaską")

    Dodaj komentarz»
  • maskaradka
    maskaradka · 06-09-10 23:24 · do góry^

    Ja mam zawsze problem z dlugoscia, sa krotkie, srednie i dlugie. Biore krotkie i co: Sa dokladnie o 2.5cm za krotkie! Nienawidze przykrotkich spodni tak samo jak za dlugich. Nie bede specjalnie maszyny do szycia kupowac i uczyc sie obszywac spodnie, poza tym takie obszycie nie zawsze wyglada dobrze. Dlatego wiekszosc spodni w mojej szafie to rurki, nie takie superobcisle, bo sie niekomfortowo czuje, ale dopasowane do nogi. Tutaj przynajmniej jak zabiore najkrotsze to mi siegaja do kostki tak jak trzeba w takim typie spodni. Kilka lat temu nigdy nie chodzilam bez paska zapietego na przedostatnie oczko, bo tak spadaly i trzymaly sie tylko na biodrach, a jak to mloda nastolatka, nie mialam kasy na kupowanie drozszych i bardziej dopasowanych. Teraz tez nawet w sklepie z roznymi dlugosciami nie ma nic na mnie, bo potrzebuje dlugosc "31", a tu wszedzie "30" albo "32". Albo ciasno w biodrach i udach, a w talii w sam raz i na odwrot, chociaz uda mam szczuple, ale bidra szerokie co w polaczeniu z waska talia powoduje koszmar przy zakupach.

    Dodaj komentarz»
  • alladyna
    alladyna · 06-09-10 23:35 · do góry^

    Choccolatte, to Ty chyba szukasz łonówek, a nie biodrówek;)
    Spodnie kończące się parę cm pod pępkiem to niestety nie to. W moim rozmiarze (27) wys. stanu to zwykle ok. 20 cm, co wypada w połowie brzuszka. Bez sensu, bo jak usiądę, robi się balon nad krawędzią. Balonu by nie było, gdyby spodnie z przodu sięgały do pępka.;) I takich szukam, albo nawet trochę wyższych.

    Dodaj komentarz»
  • papillon
    papillon · 06-09-10 23:40 · do góry^

    Kurczę, u mnie wyższe niż do pępka sięgałyby grubo powyżej talii ;) Ogólnie tez nie znoszę kupować spodni, mam długą pupę i nic na mnie nie pasuje. A w sklepach spotykam i biodrówki nie-biodrówki, obecnie więcej widuję tych z podwyższoną talią, ale to nie znaczy, że biodrówek w ogóle nie ma. Chętnie przetestuję bold curvy, co prawda ostatnio cierpię na kompleks braku talii, ale spodnie zawsze mi w tym miejscu odstają. W sumie nie wiem czy znam kogoś, komu wyższe spodnie nie odstawałyby w talii...

    Dodaj komentarz»
  • choccolatte
    choccolatte · 06-09-10 23:57 · do góry^

    Biodrówki, łonówki, jak zwał tak zwał - by nie robił się balon nad krawędzią i nie wbijały się w brzuch ani żebra, to właśnie takie noszę i jestem zadowolona ;) Dobrze wyglądam, dobrze się czuję, nic nie wypływa i rów schowany. Chyba o to właśnie chodzi, mam rację?

    Dodaj komentarz»
  • alladyna
    alladyna · 06-09-10 23:58 · do góry^

    Hmm, czy spodnie z wyższym stanem mają ten wyższy stan z tylko tyłu, czy z tyłu i z przodu? Bo takich zakrywających nerki jest faktycznie więcej niż jeszcze parę lat temu, ale co z tego, skoro z przodu są dużo niższe i i tak podcinają brzuszek. I tak mój brzuszek zaczyna się formować w 3 wałki: jeden odciśnięty od niskich majtek, drugi od wyższych majtek, trzeci od spodni.;/ Jeśli ktoś nie ma brzuszka, to może sobie pozwolić na biodrówki i łonówki, ale z sadełkiem niestety nie.
    Dla mnie spodnie z wysokim stanem to coś takiego: http://allegro.pl/bershka-spodnie-wys...
    http://allegro.pl/spodnie-h-m-wysoki-...
    37-40 cm, a nie 20-25, zakrywają cały brzuch do pępka lub przynajmniej większość.
    Natomiast coś takiego nie jest wysokim stanem:
    http://allegro.pl/spodnie-rurki-jeans...
    tylko biodrówką. Wyższą, nie łonową, ale biodrówką.
    Miałam też coś w tym stylu, wyciągnięte właśnie ze strychu:
    http://allegro.pl/wysoki-stan-spodnie...
    i bardzo fajnie się sprawowały;)

    Dodaj komentarz»
  • alladyna
    alladyna · 07-09-10 00:00 · do góry^

    Choccolatte, jasne, że racja;) Tylko niestety nie każdy może sobie na to pozwolić. Jak ktoś nie ma brzucha, no to jasne, że nie będą się wbijać.;) Jak ja założę łonówki lub biodrówki, automatycznie robi się denerwujący efekt 4 miesiąca ciąży. Mimo że ogólnie jestem szczupła.;/ Przy siadaniu muszę wszystkie spodnie naciągać nad pępek, żeby nie było wału z przodu.;/

    Dodaj komentarz»
  • Sunachan
    Sunachan · 07-09-10 00:03 · do góry^

    taaa, ja miałam takie "kółko-ulotkę" gdzie można było sprawdzić co wychodzi po zmierzeniu się i wyszło mi "slight curve" - nigdy bym na to nie wpadła... Proponują na to rurki, a ja w rurkach wyglądam beznadziejnie...

    Dodaj komentarz»
  • Sunachan
    Sunachan · 07-09-10 00:05 · do góry^

    "Przy siadaniu muszę wszystkie spodnie naciągać nad pępek, żeby nie było wału z przodu.;/"
    ja tak samo xD tzn 5kg temu tak tego nie było widać :PP

    Dodaj komentarz»
  • magdus
    magdus · 07-09-10 00:10 · do góry^

    alladynko - co do wysokiego stanu się zgadzam :) to jest zdecydowanie wysoki. wszystko co się talii lub wyżej, to podwyższony stan. natomiast te drugie spodnie, to dla mnie normalne spodnie, czyli nie podwyższone, ale też nie za niskie. natomiast są spodnie niższe i to są dla mnie 100% biodrówki :) których osobiście nie noszę, bo dla mnie są za niskie (te co śledzą wątki, mogą sobie to wyobrazić ;)

    Dodaj komentarz»
  • alladyna
    alladyna · 07-09-10 00:22 · do góry^

    A klasyczne biodrówki/łonówki to coś tej wysokości: http://allegro.pl/ultra-biodrowki-jea...
    Cały brzuch na wierzchu;) Ja nie mam nic przeciwko takim spodniom, ale one są dla tych wybranych kobiet z płaskimi brzuszkami...

    Dodaj komentarz»
  • metal
    metal · 07-09-10 00:26 · do góry^

    spodnie? a co to w ogóle jest :( nie noszę spodni już od wielu lat bo nie mogę sobie żadnych dobrać, to jeszcze gorsze od dobrania stanika :(

    Dodaj komentarz»
  • magdus
    magdus · 07-09-10 01:00 · do góry^

    o właśnie :) to są biodrówki :) ja mam dość płaski brzuch, a i tak nie lubię, choć u mnie pewnie wynika to zawsze z niedopasowania w pasie. wszystkie moje spodnie muszę ciągle podciągać, więc jak są ciut dłuższe w stanir, to mi się skarbonka nie robi ;)

    Dodaj komentarz»
  • choccolatte
    choccolatte · 07-09-10 01:48 · do góry^

    Stan 15cm? Dzięki alladynko, takich niskich (jeszcze) nie mam ;> A skoro przy rozmiarze 38 jest 15cm, to co będzie przy 36 lub 34... łohoho!

    Dodaj komentarz»
  • black_lemon
    black_lemon · 07-09-10 05:06 · do góry^

    A ja znalazłam świetnie dopasowane dżinsy w polskim zdaje się sklepie Americanos 8) W biodrach mam 93cm, w talii 68cm. Uznaję tylko rozszerzane nogawki, jako że na codzień chodzę w adidaskach, na których węższe nogawki się po prostu zawijają. Weszłam do tego sklepu bez większej wiary w to, że znajdę coś dla siebie (posiadałam wtedy jedną parę za dużych dzwonów, które mi spadały bez paska, i jedne elastyczne biodrówki, które pokazywały mój tyłek). Uparta pani ekspedientka donosiła mi coraz to nowe pary do mierzenia, aż, o dziwo, jedne z nich pasowały idealnie - biodrówki, ale dość wysokie, na górze dopasowane i nie odstające, mieszczące pupę, na dole szerokie, i do pełni szczęścia - ciemnoniebieskie z nieznacznymi tylko przecierkami 8D Ideał po prostu 8D Wzięłam rozmiar 28/32. Noszę je już prawie rok i nie mam zastrzeżeń co do jakości, nie rozciągnęły się, nadal nie muszę używać paska.
    Podczas kolejnej wizyty w Polsce chciałam zakupić kolejną parę "na zapas", ale z tego modelu zostały tylko 26stki 8( Mam nadzieję, że doprodukują, bo gdy moje się zedrą, to znowu będę w kropce...
    Moja rada: jak raz znajdziesz dżinsy idealne, kupuj od razu ze trzy pary B]
    ps. Podobają mi się te wysokie w stanie dżinsy z linka do zeberki - tylko że to artykuł z 2008, ciekawe, czy teraz można gdzieś takie dostać?.

    Dodaj komentarz»
  • papillon
    papillon · 07-09-10 10:24 · do góry^

    Kurczę, ta pani z łonówek z Allegro, ona wypina się do kamery, żeby zaprezentować szycie w kroku, czy udowodnić, że można się w nich tak schylić i nie wyjdzie rowek? :-) Bo jeśli to drugie, to powinni zatrudnić lepszego fotoszopera, zamalowując wystającą pupę zrobił jej na plecach powierzchnię Jowisza.

    Nie lubię za niskich spodni, "zwykłe" tj. średnie biodrówki miałyby pewnie najkorzystniejszą długość, jeśli chodzi o maskowanie mojej długaśnej pupy (wyższe jeszcze by ją wydłużyły), ale nie spotkałam jeszcze takich, w których nie miałabym z tyłu kuriozalnego wora :D Jeśli te nowe Liwajsy naprawdę będą dobrze przylegać, nie tworząc pod bluzką Fal Dunaju, to mogę wyłożyć nawet te prawie-trzy-stówy, dobrze leżące dżinsy to skarb.

    Dodaj komentarz»
  • tullilaj
    tullilaj · 07-09-10 10:56 · do góry^

    Ta dyskusja tylko mnie utwierdza w przekonaniu, że jeansy to trudna sprawa do kupienia. Przegadałyśmy o tym z koleżanką ostatnio ponad godzinę. Ja osobiście też lubię, "wysokie" biodrówki - wszystko co się kończy na wysokości pępka i ma metalowy guzik - kończy się nieodmiennie okropną alergią. Niżej jakoś mi te guziki nie przeszkadzają. A fasony nosze różne, od klasycznych bootcut-ów i prostych nogawek - te są najprostsze w obsłudze na mojej figurze, przez szwedy do wysokich koturn, i rurek do wysokich szpilek :)

    Dodaj komentarz»
  • regula_przekory
    regula_przekory · 07-09-10 11:05 · do góry^

    Ja uwielbiam spodnie w Promodzie. Kupiłam ostatnio takie wyższe biodrówki, które u góry są wąskie! I nie wydałam na nie 300zł tylko 130 ;) Naprawdę byłam zaskoczona. Krój bootcut, bez zbędnych przetarć i pierdół - proste, średnio jasne dżinsy :)
    W ogóle Promod szyje tak, że nic mi z tyłu nie odstaje, a spodnie trzymają się na ich górnej części a nie tylko dlatego, że są ciasne w tyłku.

    Dodaj komentarz»
  • theredgirl
    theredgirl · 07-09-10 11:06 · do góry^

    Sens to na pewno ma, ja i moje siostry mamy zupełnie rózne tyłki i 1 wygląda genialnie wprost w biodrówkach właśnie a ja jako nieco krowiasta już nie, poza tym zawsze mi spadają z tyłka:P
    Jestem na pewno slight, zresztą z tyłu tez mi odstają trochę, ale dobrze by było gdyby faktycznie zróżnicowali nieco spodnie, moja siostra ma raczej płaski tyłek a ja nie, jest bardziej okrągły i naprawdę cieszyłabym się z takich spodni:) a nosze też różne a najbardziej lubię te trochę wyższe i proste:) upolowałam raz Jane Norman i są po prostu boskie:)

    Dodaj komentarz»
  • asiabudyn11
    asiabudyn11 · 07-09-10 11:28 · do góry^

    Ale jak spodnie mogą spadać z tyłka? Chyba tylko gdy mają dodatek strasznie duży daodatek stretchu czy czegoś elastycznego? I mi się z czymś takim kojarzą biodrówki robiące oponki i odsłaniające za duży kawałek tyłka. Gdyby nie dodawali tyle tego rozciągliwego to chyba nie byłoby problemu?

    Miałam swój idelany krój jeansów. Dorwane w secondhandzie ;-) Chyba Cross Jeans. Nawet parę razy w SH nabyłam ten model. Teraz już nigdzie och nie widzę. A w Polsce chyba nie mają sklepów? Krój był taki: z przodu lekkie biodrówki, z tyłu cały tyłek zakryty (spodnie były sporo niższe z przodu i wyższe z tyłu także gdy leżały w szafie było to widać). W udach były dopasowane, od kolan proste, ale węższe w łydkach niż kolanach. No spodnie idealne po prostu.
    Ale nie ma co ukrywać, że byłam wtedy chudsza (m.in.mniej tłuszczu na biodrach i brzuchu), więc też nie miałoby mi co się wcinać albo wylewać. Teraz by miało ;-)

    A na 3 paniach modelkach Levisa widzę różnicę:
    pierwsza ma niżej krok (i jakie krótkie nogawki! sporo przed kostki, chyba tylko do sandałow ;-), i w ogole wydaje się, ze to gruszka),druga ma tyłek na "przeciętnej wysokości" i nieco grubsze nogi-może jest kręgielkiem?, bo górę ma drobną;
    podczas gdy trzecia ma najwyżej "zawieszony" tyłek ;-) i najszczuplejsze i najdłuższe nogi :-)

    Dodaj komentarz»
  • Yaga7
    Yaga7 · 07-09-10 11:33 · do góry^

    Asiabudyn, jasne, że mogą spadać z tyłka. Ja mam bardzo długie i niewystające biodra. Więc jeżeli spodnie mają na szerokość tyle, ile ja w najszerszym miejscu, to po prostu wkładam i zdejmuję je bez rozpinania. I jeszcze do tego w udach mam mniej niż w biodrach / tyłku. Na poziomie kości biodrowych i 6 cm wyżej mam taki sam obwód. Dlatego niskie biodrówki nie mają się u mnie na czym trzymać, same zjeżdżają. I wcale nie muszą mieć dużo stretchu.
    I dlatego muszę mieć spodnie, które są wyższe, żeby trzymały się wyżej.

    Dodaj komentarz»
  • alladyna
    alladyna · 07-09-10 11:50 · do góry^

    Na wystającym tyłku niskie biodrówki też zjeżdżają w czasie chodzenia.;p Miałam takie raz... Też zdejmowałam bez rozpinania.;) Na tyłek a la tancerka samby się nie nadają. Nawet jeśli najszersze miejsce przypada w udach (a może zwłaszcza), bo w tym wypadku trzeba wziąć większy rozmiar > bardziej odstaje u góry > jeszcze bardziej zjeżdża.
    Napaliłam się na wypróbowanie tych nowych lewisów;) Mój facet też potrzebuje spodni, więc pojedziemy niebawem na wielkie polowanie.;) Jesień już, a ja mam jedne spodnie na stanie, bo drugie się przetarły, a w trzecie nie wcisnę się po przybraniu na wadze;/

    Dodaj komentarz»
  • Yaga7
    Yaga7 · 07-09-10 11:55 · do góry^

    Alladyna, dla osób z udami szerszymi niż biodra wyjściem byłoby po prostu szycie spodni szerszych w udach i już by to rozwiązało sprawę.
    A w moim przypadku rozwiązania niestety nie ma, bo niskie biodrówki, niezależnie jak by były szyte, nie dla mnie. No chyba, że założę do nich pasek, wtedy jest w miarę ok (testowałam).

    Dodaj komentarz»
  • morellek
    morellek · 07-09-10 11:58 · do góry^

    ja tez mam problem z jeansami biodrówkami, niestety w innych nie wyglądam dobrze, gdyż mój tyłek jest raczej podłużny:( więc w spodniach z wysokim stanem wygląda (jak to moja przyjaciołka oikreśliła) jak jajo :D W biodrówkach wygląda lepiej, ale za to przy schyleniu się zsuwają i co tu poradzić:(

    Dodaj komentarz»
  • morning_lullaby
    morning_lullaby · 07-09-10 11:58 · do góry^

    osoby z szerszymi udami niech sobie spróbują tych nowych liwajsów, bo są w udach obszerniejsze niż 'normalne' liwajsy :)

    Dodaj komentarz»
  • Yaga7
    Yaga7 · 07-09-10 12:14 · do góry^

    Morning, a nie wiesz, czy wszystkie nowe liwajsy mają szersze uda? Albo które mają?

    Dodaj komentarz»
  • squirrell
    squirrell · 07-09-10 12:19 · do góry^

    Ech...Spodnie. Nie lubię kupować spodni. Mam zaledwie 172 cm wzrostu, a wszystkie porty w zwykłych sklepach niefirmowych (czyli takich na moją kieszeń) są za krótkie, a jak są dobre, to są za szerokie. Z musu noszę biodrówki, gdyż wszystkie portki z podwyższoną talią nie mieszczą mojego zacnego siedzenia, gdy mają dobry rozmiar w talii, zaś gdy owo siedzenie mieszczą, w talii odstają. Biodrówki to jest jedyny możliwy kompromis. Biorę nieco większe, które osiadają sobie spokojnie na rozszerzającym się zadku, wisząc w każdym możliwym miejscu prócz dupska. Przy okazji są też za długie, bo skoro w kroku wiszą, to i nogawka o te kilka centymetrów się wydłuża. Tak oto mamy osobniczkę w obwisłych spodniach z za długimi nogawkami.
    Powiem jedno. Wolę kiecki.

    Dodaj komentarz»
  • minimka
    minimka · 07-09-10 12:35 · do góry^

    Ej, zjadło mi komentarz :(

    Dodaj komentarz»
  • sierpniowa91
    sierpniowa91 · 07-09-10 12:47 · do góry^

    Przeczytałam wszystkie komentarze i z radością stwierdzam, że uwielbiam biodrówki (prawdziwe biodrówki a nie 'tyłkopokazywacze'). Problem się zaczyna, gdy piąta para którą mierzę ma za krótkie nogawki a w pasie jest ok. Albo na odwrót. No i większość biodrówek spłaszcza mój i tak chudy tyłek :(

    Dodaj komentarz»
  • regula_przekory
    regula_przekory · 07-09-10 12:55 · do góry^

    grubciu - doskonały komentarz ;) nie mam nic do dodania ;)

    Dodaj komentarz»
  • squirrell
    squirrell · 07-09-10 12:58 · do góry^

    Grubciu, ja nie wiem jakie Ty spodnie nosiłaś, skoro wyciskały Ci wałeczki, może za małe? ;]

    Dodaj komentarz»
  • alladyna
    alladyna · 07-09-10 13:02 · do góry^

    Pewnie takie, które miały szansę nie zjechać i nie odstawać na plecach.;p
    Też się zgadzam z Grubcią, opisała problem biodrówek w pigułce.;D

    Dodaj komentarz»
  • morning_lullaby
    morning_lullaby · 07-09-10 13:02 · do góry^

    Yaga - ja mierzyłam Demi jakieś bootcuty i Bold takie całkiem proste nogawki i obie pary mialy stosunkowo obszerne uda. ale nie wiem, jakie to konkretnie modele/numerki były...

    Dodaj komentarz»
  • martine
    martine · 07-09-10 13:19 · do góry^

    Uch, mam to samo! ;/ Chociaż generalnie podobam się sobie w biodrówkach (z wciągniętym brzuchem :D ale i tak cały czas chodzę z takim na wpół wciągniętym ^^), to dopiero niedawno zauważyłam, że zrobiły mi się pobiodrówkowe dziury! Takie jakby wgłębienie, które nie znika po zdjęciu spodni :<. Moje dżinsy na pewno nie były za małe, ale żeby nie świecić tyłkiem przy siadaniu, dość mocno musiałam ściągać je paskiem. Tłuszcz przemieścił się nad ten pasek. I pozostał. Kiedy schudłam, tłuszcz zniknął, więc miałam w planie zacząć nosić inne spodnie, żeby efekt nie wrócił (jak z bułami pod pachami!), ale i tak zjeżdżały do tego wyżłobienia. Chyba pomyślę o jakiejś specjalnej bieliźnie -.-.
    Kurczę, czy teoria Grubci wyjaśnia czemu mam za wąskie biodra do mojej sylwetki? o.O

    Dodaj komentarz»
  • choccolatte
    choccolatte · 07-09-10 13:31 · do góry^

    Grubciu, o ile za małe biodrówki nosiłaś, że mówisz o deformacji kości miednicy? Struktura kostna może i jest delikatna i podatna na zmiany i przemieszczenia - ale u dzieci! Z tego właśnie powodu dziewczynki zaczynają tańczyć w balecie dopiero od 10 roku życia: ponieważ przed tym wiekiem ich kości mogłyby się zdeformować do tego stopnia, że zostałyby kalekami, natomiast gdyby zaczęły tańczyć później, to nie byłyby w stanie powiększyć zakresu ruchów nóg i rozwarcia miednicy. Już 18-letnia dziewczyna nie ma szans zmienić kształtu swoich kości nosząc biodrówki... Sądzę z resztą, że 10-letnia również...

    Dodaj komentarz»
  • missalchemist
    missalchemist · 07-09-10 13:44 · do góry^

    i dlatego ja przez całe, calutkie lato nosiłam sukienki i spódnice. ewentualnie krótkie bojówki moro, które kończą mi się w okolicach pępka.

    dżinsy mam teraz jedne, juz dogorywają trochę. kończą mi się w okolicach tych wystających kości biodrowych, prawie do pępka mi sięgają, a i tak jak w nich usiądę, to mam wrażenie, że wylizie mi cała pupa na wierzch (bez paska na pewno by wylazła, bo powyżej pupy są po prostu sporo za luźne).

    biodrówki takie nieco wyższe mam jedne, płócienne, ale i tak są dla mnie za niskie, choć ogólnie je lubię. łonówek nie cierpię, zimno w nerki, pupa wystaje i w ogóle. na dodatek mam ponad 30 cm różnicy między talią a pupą, pasek jest absolutnie niezbędny w każdych spodniach.

    nie lubię kupować spodni. kupowanie spodni jest złe.

    Dodaj komentarz»
  • regula_przekory
    regula_przekory · 07-09-10 14:01 · do góry^

    Kości mogą się deformować od stałego ucisku. A może nie tyle deformować, co remodelować :) Grubcia ma rację.

    Dodaj komentarz»
  • choccolatte
    choccolatte · 07-09-10 14:02 · do góry^

    Gdyby to co mówisz było prawdą, to baletnicą mogłaby zostać każda dziewczyna :) Ale nie może, więc jest to bzdura wierutna. Co do gorsetów - są one usztywniane metalowymi drutami, a żebra są elastyczne. Z resztą, sama spróbuj - nagnij sobie lekko ręką żebro do środka, nie jest to dużym problemem. A miednicę? Nie nagniesz.

    Z resztą, gdyby to co mówisz było prawdą - noszenie obwodów ciaśniejszych o 5-10cm od obwodu pod biustem TEZ byłoby szkodliwe. A z tego co mi wiadomo, to nie jest.

    Dodaj komentarz»
  • gosha
    gosha · 07-09-10 14:06 · do góry^

    Podsumujcie dla mnie proszę ślicznie, gdzie poszukać spodni z wysokim stanem? Promod sprawdziłam i nic nie znalazłam. Mango nie widziałam, ale jak znajdę ich sklep to sprawdzę. Generalnie zeszłam chyba wszystko co było w galerii dominikańskie we Wro i lipa... Jedna ekspedientka tylko się usmiechnęła, jak zapytałam o spodnie z wysokim stanem... Może czas przerzucić się na kiecki i spódnice??

    Dodaj komentarz»
  • morning_lullaby
    morning_lullaby · 07-09-10 14:35 · do góry^

    Grubciu, podczas ciąży rozluźnienie połączeń kostnych powoduje relaksyna, więc tak bardzo bezpośrednio nie można tego przekładać na kobiety nie będące w ciąży.
    Co nie zmienia faktu, że taka remodelacja kości od stałego ucisku, o której wspominasz z Regułą, jest jak najbardziej możliwa

    Dodaj komentarz»
  • minimka
    minimka · 07-09-10 14:36 · do góry^

    Mnie wkurza, że do każdych spodni muszę nosić pasek. Jak chodzę, to mi tak nie przeszkadza, ale jak siadam to się niemiłosiernie wbija w brzuch. W domu mogę sobie go rozpiąć, ale np na uczelni to już trochę głupio :/. W spodniach dla dzieci i dla facetów(!) czasami w środku jest w pas wpuszczona gumka albo pasek materiału, którym można sobie trochę te spodnie "podregulować", a w damskich oczywiście nie ma, bo po co?

    Dodaj komentarz»
  • papillon
    papillon · 07-09-10 14:39 · do góry^

    Też nie wydaje mi się, żeby przeciętne biodrówki mogły zdeformować miednicę (te deformujące gorsety miały fiszbiny kostne z wieloryba a potem stalowe i ich nacisk na żebra był nieporównywalnie większy), ale jak najbardziej wierzę w Dziurę Po biodrówkach, bo i mnie zaczęła się taka robić. Wklęśnięcie na wysokości łączenia miednicy z kością udową jest naturalne, ale wgłębienie pośrodku krągłości biodra przeczy anatomii - a mnóstwo dziewczyn obecnie je ma i jak dla mnie to wina spodni i za ciasnych majtek (mam co najmniej jedną koleżankę, która woli za ciasne majtki M wyciskające tłuszczyk, byle tylko nie nosić tych z metką L, "bo przecież ona nie jest taka gruba").

    Dodaj komentarz»
  • choccolatte
    choccolatte · 07-09-10 14:50 · do góry^

    Mój komentarz był oczywiście do Grubci, nie Reguły :) To prawda, że stały ucisk może być przyczyną deformacji kości, ale spodnie są robione z tkanin elastycznych które nie są w stanie wywrzeć na kości miednicy wystarczająco dużego ucisku. Prędzej się materiał rozejdzie, rozciągnie bądź pęknie, niż kości zmienią kształt.

    Tkanka tłuszczowa to już co innego i powstawanie dziur jest jak najbardziej możliwe :) Choć ja czegoś takiego u siebie nie zaobserwowałam. Papillon, po jakim czasie noszenia biodrówek pojawiły Ci się owe 'dziury'?

    Dodaj komentarz»
  • morning_lullaby
    morning_lullaby · 07-09-10 14:55 · do góry^

    Przeciętne biodrówki to może nie, ale podejrzewam, że za małe w pasie już tak. Wiadomo, że nie będzie to jakieś drastyczne zniekształcenie, ale jeżeli ktoś dzień w dzień nosi bardzo ciasne biodrówki, uwierające w kościach biodrowych, to śmiem twierdzić, że po dłuższym czasie trochę ciało się przemodeluje. Nie tylko tkanki miękkie (jak tłuszczyk :)), ale kości odrobinę też mogą się 'skompresować'.
    Papillon, a z tą koleżanką to przerażające trochę...

    Dodaj komentarz»
  • minimka
    minimka · 07-09-10 15:00 · do góry^

    A ja na uczelni widzę sporo dziewczyn, które mają takie "flubbery" wyłażące po bokach ze spodni, że jest niemożliwe żeby to był dla nich dobry rozmiar. Wciskają się w za małe, bo "przecież nie są takie grube". Kiedyś gadałam z koleżanką, która jest ode mnie generalnie większa (wyższa i szersza), wię pupsko też ma większe ode mnie. Powiedziałam, że ostatnio spodnie muszę już 40 kupować bo przytyłam, a ona na to "To straszne! Ja noszę 38" (całkiem szczerze, bez ironii) taksując mój tyłek przerażonym wzrokiem.

    Dodaj komentarz»
  • bad_cat
    bad_cat · 07-09-10 15:10 · do góry^

    Ja mogę nosić tylko spodnie z obniżonym stanem albo biodrówki, bo wszystkie ze średnim albo wysokim stanem cisną mnie w pasie, nawet jak nie są za małe, a poza tym zwężają optycznie moje i tak wąskie biodra. A co do kupowania spodni - znalezienie pasujących dżinsów to małe piwo. Dobranie do mojego kościstego tyłka eleganckich spodni z nogawkami w kant to dopiero masakra.

    Dodaj komentarz»
  • morning_lullaby
    morning_lullaby · 07-09-10 15:22 · do góry^

    Grubcia, jeśli o mnie chodzi, to nie mówię, że nosiłaś za małe biodrówki :) Z moich obserwacji wynika, że większość biodrówek, nawet dobrych rozmiarowo, odcina trochę boczki czy brzuszek - a przynajmniej w jakieś pozycji, np. przy siedzeniu. I po jakimś czasie to odcinanie w mniejszym czy większym stopniu się utrwala.
    Jeśli zaś chodzi o kości, to wydaje mi się, że tu już 'potrzeba' za małych, mocno cisnących spodni. Z tłuszczykiem niestety łatwiej idzie, dobre spodnie też mogą krzywdę zrobić - rozmiar dobry, krój już nie :/
    Ja bym chciała pod względem 'talii' takie średnie, zwyczajne;) jeansy. Ale takich ze świecą szukać...

    Dodaj komentarz»
  • martooshka
    martooshka · 07-09-10 15:23 · do góry^

    A ja, Drogie koleżanki,zakupiłam sobie właśnie owe Levis'y w liczbie sztuk 2. Nie mogłam się zdecydować na kolor, więc wybrałam granatowe- klasyczne i jasny jeans. Najlepiej leżały na mnie Demi Curve model rurki (skinny). Do wyboru są jeszcze bootcoot(rozszerzane) i slight( proste nogawki) bodajże.

    Póki co jestem zachwycona, w końcu moja pupa i uda wyglądają idealnie, mam dość wąską talię w stosunku do bioder i zawsze miałam problem z odstawającymi spodniami, tutaj na szczęście tego nie ma. Jeśli o mnie chodzi, prawdopodobnie znalazłam dżinsy idealne, mam nadzieję,że będą one w bazowej kolekcji firmy Levis :) Trochę się wykosztowałam (600zł boli,oj boli...) jednak jestem zadowolona :) Polecam przynajmniej przymierzyć.

    aaa mierzyłam też bold curve bo tak wyszło mi z tego testu na stronie, ale były bardzo szerokie w udach :)

    Dodaj komentarz»
  • martooshka
    martooshka · 07-09-10 15:25 · do góry^

    miało być oczywiście odstającymi, wybaczcie:)

    Dodaj komentarz»
  • martooshka
    martooshka · 07-09-10 15:32 · do góry^

    kupiłam dwie pary po 300zł

    Dodaj komentarz»
  • papillon
    papillon · 07-09-10 15:36 · do góry^

    A czy bluzka nie zakrywa i tak miejsca, gdzie spodnie się kończą? W sensie, jeśli spodnie kończą się w talii ;)

    A co do mojej dziury po biodrówkach, to nie zdążyłam dorobić się jakiejś porządnej, w pewnym momencie po prostu odkryłam, że w miejscu tuż nad spodniami zaczynam mieć wybrzuszenie, które nie znika po zdjęciu spodni. Wystraszyłam się i od tamtej pory noszę wysokie legginsy zamiast spodni ;) Naprawiło się.

    Dodaj komentarz»
  • martooshka
    martooshka · 07-09-10 15:37 · do góry^

    papillon, to pierwsze to do mnie?

    Dodaj komentarz»
  • papillon
    papillon · 07-09-10 15:52 · do góry^

    Nie nie, do grubci, bo napisała, że wyższe spodnie zaznaczają talię :-) Oczywiście chciałabym mieć takie, które by zaznaczały, w sensie, żeby ładnie przylegały i nie układały się źle pod bluzką.

    Dodaj komentarz»
  • martooshka
    martooshka · 07-09-10 15:55 · do góry^

    ładnie się wygląda w spodniach curve ID :D

    Dodaj komentarz»
  • alladyna
    alladyna · 07-09-10 16:02 · do góry^

    O, zrobiłam teścik i wyszło, że jestem bold curve. No to się autentycznie zdziwiłam.;D Najchętniej już bym leciała na przymiarkę.;)

    Dodaj komentarz»
  • alladyna
    alladyna · 07-09-10 16:08 · do góry^

    Małżonko - te trzy modelki dla mnie też są nieodróżnialne... na szczęście jak się kliknie start na teście i najedzie myszką na modelkę, to pojawia się opis - bez opisu to strzał w ciemno.

    Dodaj komentarz»
  • asiabudyn11
    asiabudyn11 · 07-09-10 17:12 · do góry^

    Różnica między modelkami nie rzuca się w oczy. Ale można ją zauwazyć. Po pierwsze zasłaniając sobie czymś ich nogi od kostek w dół, bo mają niezłe szpile dodające im wzrostu. Ale u pierwszej i bez tego widać, że krok jest nisko i ogólnie gdyby jej sylwetkę podzielić na 2 części: od kroku do kostek i od kroku do szyi to wyszłyby niemal równe części, więc nie ma ona nóg do nieba na 100%. Może troszę wzrostu odbiera jej pozycja, w jakiej stoi (nogi szeroko rozstawione), ale bardzo niewiele. Za to pozycję wszystkich 3 są tak przybrane by im zasłaniać uda (i rozszerzone nogi jak na 1 zdj i stanie nieco bokiem jak na pozostałych). Nie widać kroku 3 modelki, ale wydaje się być najwyższa (2 modelka ma chyba najwyższe podwyższenie w butach, bo i obcas i platforma). Może pomyliłam się z wysokością osadzenia pupy u 2 i 3, bo jednak 2 pokazuje biodro, podczas gdy 3 pupę. Ale już da się porównać szerokość nóg. 2 ma najszersze nogi w całości, a 3 najszczuplejsze. Do tego zdjęcie jest zrobione z dość daleka, co optycznie wyszczupla nogi modelek. Nadal uważam, ze pierwsza jest gruszką (więc z założenie nie może mieć długich nog) a druga kręgielkiem. Gdybym miała och nogi (długość i szerokość) porównać ze swoimi to 2 ma nogi proporcjonalnie mojej długości a coś między 1 a 3 jeśli chodzi o szerokość. Z tym, że mam więcej tłuszczu w okolicach bioder u góry ud (no nie bez powodu nie jestem ich modelką ;-)

    Myślę, że krzywdzący dla figur tych modelek jest sposób robienia tych zdjęć, ale też oceny, że mają podobne figury! Są zupełnie inne gdy się temu przyjrzy. I te modelki mają kobiece kształty! Tyle, że są szczupłe i nie są one tak dosłowne jak u nieco grubszych osób! No i tak naprawdę nie widzimy talii żadnej z nich. O ile spodnie u wszytskich są obcisłymi rurkami (więc pokazują nogi) o tyle w pasie jest spoto tkaniny, moze nieco luźnej? Więc te 60 cm i 85 jest trochę z kosmosu ;-)
    Za to zgodzę się, ze nie widać ich pup. Stoją za bardzo przodem na zdjęciu.
    Także Levi może nie poszło na całość, bo wzięło tylko szczupłe modelki, ale pokazało jednak różne figury. I nie zauwazanie tego to porównywalna ignorancja jak przy braku uświadomienia stanikowego ;-)

    Dodaj komentarz»
  • alladyna
    alladyna · 07-09-10 17:21 · do góry^

    Asiu, ale ta pierwsza z lewej to gruszka? Tzn. tak, której w teście są przyporządkowane wąskie uda i biodra, brak wcięcia w talii i płaska pupa, spodnie dobre w udach i niedopinające się w talii, a ostatecznie fason skinny?;) Czegoś tu nie rozumiem. Czy chodzi o pierwszą z prawej?
    Ja zaznaczałam prawie wszystkie odpowiedzi najbardziej na prawo i wyszło bold, ciemna modelka.

    Dodaj komentarz»
  • zuzia
    zuzia · 07-09-10 17:22 · do góry^

    ja etz mam sporą różnicę między biodrami a talią (28 cm) i kazde spodnie mi albo odstają masakrycznie, albo nie wcisnę bioder...
    Ostatnio w przypływie rozpaczy polzałam do Cross Jeans i okazało sie, ze pokazała sie i u nich nowiośc - czyli jeansy na zaokraglone biodra i wąską talię. Sa to takie spodnie z podwyższanym stanem. Raczej klasyczne w kroju i kolorze. Za to cena przyjemna ok.140-160 zł
    Dodatkowo - spodnie uwzględniające kobiece krągłości pojawiły się w Camaieu.

    Chyba cos ruszyło w biznesie i nie jeden drogi lewajs !! <cieszy_sie>

    Dodaj komentarz»
  • alladyna
    alladyna · 07-09-10 17:24 · do góry^

    Asiu, ale ta pierwsza z lewej to gruszka? Tzn. tak, której w teście są przyporządkowane wąskie, szczupłe uda i wąskie biodra, brak wcięcia w talii i płaska pupa, spodnie dobre w udach i niedopinające się w talii, a ostatecznie fason skinny?;) Czegoś tu nie rozumiem. Czy chodzi o pierwszą z prawej?
    Ja zaznaczałam prawie wszystkie odpowiedzi najbardziej na prawo i wyszło bold, ciemna modelka.

    Dodaj komentarz»
  • alladyna
    alladyna · 07-09-10 17:25 · do góry^

    No ładnie, najpierw koment nie chciał się pokazać, a potem wskoczył dwa razy;p

    Dodaj komentarz»
  • coquelicot
    coquelicot · 07-09-10 17:32 · do góry^

    Zuzia, a te spodnie w Camaieu są jakoś specjalnie oznaczone? Nie mam Crossa w pobliżu, ale do Camaieu bym chętnie się wybrała :)

    Dodaj komentarz»
  • alladyna
    alladyna · 07-09-10 17:36 · do góry^

    Wg testu:

    - pierwsza na lewo: zwykle wąskie biodra i uda, prosta w talii, pupa płaska, uda wąskie (z dużą dziurą pomiędzy), spodnie za wąskie w pasie, gdy są dobre w udach i tyłku; [no nijak z tego gruszka nie wychodzi] --> slight curve
    - środkowa: proporcjonalna od pasa do ud, pupa przeciętna, uda przeciętne, zwykle spodnie dobre w pasie, ale spłaszczają pupę; --> demi curve
    - pierwsza na prawo: wąska talia, zaokrąglone biodra i uda, pupa pełna, uda pełne (bez dziury pomiędzy), zwykle spodnie dobre w udach i biodrach odstają w pasie z tyłu. --> bold curve
    Utożsamiam z ostatnią panią - mówię to ja, wąskobiodrzasty rożek, ale z pełnymi udami i tyłem.;)

    Dodaj komentarz»
  • maskaradka
    maskaradka · 07-09-10 17:41 · do góry^

    A mi wyszlo po srodku. Spodziewalam sie tego trzeciego, ale po zastanowieniu sie doszlam do wniosku ze nie pasowalby. Bo w koncu nie mam takiej okraglej pupy jak ciemnoskora modelka ani tak wystajacej, moja z tych malo wystajacych i plaskawych, ksztalt nadaja jej jedynie szerokie biodra. Gybym miala waskie to by pewnie wogole to okropnie wygladalo, a tak plaskatosc nie rzuca sie w oczy, no chyba ze ubiore spodnie zakrywajace pepek:)
    A wiecie co zauwazylam? Niemal wszstkie goralki mieszkajace w Polsce w okolicach Zakopanego maja jeden typ sylwetki: szerokie ramiona, duzy biust, brak talii, waziutkie biodra, malutka pupe i szczuplutkie nogi. Problem dzinsowy jest u nich jeszcze wiekszy niz w przypadku biodrzastych, bo trzeba znalezc spodnie, ktore sa wystarczajaco waskie w biodrach, ale ktore nie uciskaja wystajacego brzuszka sklonnego do przybierania wagi, nie lataja w udach i maja odpowiedni kstalt u gory, ktory optycznie dodaje pupy, no i tez balansuja wieksza gore. Wogole ciezko sie ubrac kiedy ma sie szerokie ramiona, bardzo duzy biust, wystajacy brzuszek i bardzo, bardzo sczuply dol, tak ze sie wydaje ze zostal wziety z innej osoby. Ciekawe czy kiedykolwiek firmy poradza sobie z tym problemem.

    Dodaj komentarz»
  • brzoza
    brzoza · 07-09-10 17:42 · do góry^

    Może któraś zrobiłaby sobie zdjęcie w tych nowych spodniach i wrzuciła do katalogu balkonetki? Jestem ciekawa jak one wyglądają w porównaniu z innymi firmami.

    Dodaj komentarz»
  • alladyna
    alladyna · 07-09-10 18:17 · do góry^

    Asiu, przeczytałam raz jeszcze Twój komentarz.;) Modelka 3 czarnoskóra wcale nie ma najszczuplejszych nóg, tylko właśnie najtęższe w udach;) Środkowa ma pośrednie, a najszczuplejsze nóżki i uda ma modelka pierwsza z prawej - Twoje wrażenie, że jest odwrotnie, to pewnie wynik różnic wzrostu i innego ustawienia.
    Te modelki z filmiku są wg mnie mało wyraziste, skoro nawet naszą ekspertkę zmyliły.;) Dopiero opis słowny wyjaśnia różnice... Zresztą, jak normalna kobieta ma się porównać ze szczupłą laską na obcasach stojącą okrakiem?;p

    Dodaj komentarz»
  • pg04
    pg04 · 07-09-10 19:15 · do góry^

    Bardzo podobają mi się komentarze Grubci i w pełni się zgadzam z nią jeśli chodzi o deformację figury przez biodrówki. Sama jestem bardzo zaskoczona, jakie nieładne figury mają młode Polki. Polkę za granicą łatwo jest poznac po odstającym brzuchu, braku talii, boczkach i wydłuzonych biodrach. Nawet bardzo szczupłe dziewczyny mają boczki i rozlany odstający brzuch w okolicy pępka. Takich figur nie mają modelki z katalogów. Własnie stały ucisk poniżej kości biodrowych i przesunięcie tłuszczyku z dołu do góry powoduje zanik talii i powstanie figury klocka. Pamiętam moje wielkie zdziwienie na plaży w Sopocie w ubiegłym roku, że tyle ładnych, młodych dziewczyn ma tak niezgrabne figury bez talii. Sama biodrówek nie noszę, bo nie mogę ich dopasować, mam jedne spodnie z niski stanem, ale przy siedzeniu tworzy się własnie taki wałek na brzuchu, wygląda to okropnie i jest niewygodne. Uwielbiam spodnie z ciasna talią i szerokie w biodrach, które podkreslają moją figurę gruszki. Spodnie o takim kroju można dostać w angielskich ciucholandach, w moim mieście sa takie sklepy outletowe z angielką odzieżą, w większości nową, i tam się zaopatruję.

    Dodaj komentarz»
  • Ochanomizu
    Ochanomizu · 07-09-10 19:19 · do góry^

    Gosha, a te spodnie to mają być o kroju dżinsów, czy niekoniecznie? Jeśli niekoniecznie, to możesz próbować na 3 piętrze Feniksu (Rynek).

    A jak masz dużo czasu i odporności na "sieczkę" lecącą z głośników w galeriach handlowych, to możesz się wybrać do Arkad, Pasażu Grunwaldzkiego, Magnolii, albo w wersji ekstremalnej na Bielany. No i TkMaxxa w Pedecie (znaczy Renomie).

    Dodaj komentarz»
  • magdus
    magdus · 07-09-10 19:41 · do góry^

    moja babcia lekarz twierdzi, że według jakiś tam badań (nigdy nie zapamiętuję takich rzeczy ;) noszenie za ciasnych spodni w okresie dojrzewania u dziewczynek powoduje utrudnienia w rozwoju miednicy, po czym już starsze jako kobiety, mogą mieć problem z rodzeniem i donoszeniem ciąży. dlatego jak mają być w miarę dopasowane, to już lepiej ze strechem, a najlepiej w swoim rozmiarze i niezbyt ciasne :) ja całe życie nosiłam spodnie w swoim rozmiarze (lub szersze nieco) i z normalnym stanem i proszę jak mi pięknie tyłek wyrósł (do obejrzenia na forum) :p

    Dodaj komentarz»
  • asiabudyn11
    asiabudyn11 · 07-09-10 19:55 · do góry^

    @Alladyna: dzięki, przez Ciebie weszłam na ich stronę i dowiedziałam się, że mam wielki tyłek ;-) (bold curve) A zawsze myślałam, że mam mały tyłek. No nic, trzeba z tym żyć. Zaraz jeszcze raz się przyjrzę sylwetkom modelek.

    Dodaj komentarz»
  • morning_lullaby
    morning_lullaby · 07-09-10 19:58 · do góry^

    nie sposób nie zgodzić się z Twoją Babcią :) ja bym powiedziała, że w ogóle w trakcie wzrostu organizmu, nie tylko dojrzewania (choć akurat dojrzewanie ma tu związek z poszerzaniem się miednicy)... wtedy takie zbyt ciasne spodnie (czy inna część garderoby) to coś na kształt dawnych bucików Japonek - może nie w tak ekstremalnej wersji, ale jednak swój wpływ ma...

    Dodaj komentarz»
  • maskaradka
    maskaradka · 07-09-10 20:18 · do góry^

    pg04: Ja jestem wyjatkiem:) Ja! Jak zobaczysz niska i chuda dziewczyne pomykajaca teraz akurat w waskich spodniach, butach na koturnach, czerwonej dopasowanej tunice (trzeba talie wyeksponowac) i jasnobrazowym swetrze do polowy bioder lub dzianinowej sukience, legginsach na tyle dlugich ze ich koniec znika w plaskich botkach i lekkiej zakieto-kurtce to jestem ja:) Na przekor wszystkim za duzym dresom podwinietym tak ze widac majtki i na przekor noszonym do tego niezbyt czystym przy rekawach bluzom z kapturem, bezksztaltnym koszulkom i brudnym adidasom! Sama nosze czasami spodnie dresowe i sportowe bluzy z kapturem, ale nie w ten sposob.
    Jestem zdziwiona jak to niektore mlode dziewczyny (obojetnie jakiej narodowosci) zupelnie nie dbaja o siebie, a na impreze to maja jeden przepis: wyfarbowac nieprawidlowo wlosy w najbardziej niepasujacym kolorze, tandetny makijaz (duzo wszystkiego i niech sie blyszczy), bluzka w jakis dziwny wzor, przykrotka i z dekoltem do pepka i spodenki, ktore nie zakrywaja tylka przy sklonie a do tego najwyzsze i najbardziej swiecace szpilki.

    Dodaj komentarz»
  • sbarazzina
    sbarazzina · 07-09-10 21:09 · do góry^

    Ja sie wylamie z nurtu narzekan. Mam chyba jakis nietypowy tylek ;) ale w sumie niewiele jest takich modeli spodni, ktore na mnie zle leza. Biore do przymierzalni te ktore mi sie podobaja i dokonuje wyboru ze wzgledu na kolor, fason lub cene. Nigdy nie mam tez problemow z dlugoscia, czy odstawaniem.

    Potwierdzam, ze w Crossie mozna dostac fajne jeansy. Jakis czas temu w ich sklepie w Wiedniu byla wyprzedaz - wszystkie spodnie po 9,99€. Wzielam zatem 2 pary, a pani przy kasie uprzejmie mnie poinformowala, ze 3 para jest gratis :)

    Niestety z zakupow zazwyczajw racam z jakims 'dolem', spodniami albo spodnica ;) Choruje za to na chroniczny niedobor bluzek i swetrow.

    Dodaj komentarz»
  • chattetoutenoire
    chattetoutenoire · 07-09-10 21:10 · do góry^

    Czytam sobie dyskusję i dzisiaj się skusiłam na obejrzenie co dla mnie Levi's ma.
    Dla mnie nie ma.
    Nawet Bold Curve spłaszczają pupę i odstają z tyłu tak jak każde inne Levi'sy. Jedyne co to są odpowiednio szerokie w udach, bardzo wygodne w części, nazwijmy to, pachwinowej.

    A zdjęcia sobie zrobiłam, he teraz każdy zobaczy jak się zapuściłam;). Do obejrzenia są w mojej galerii, linki do zdjęć w tym wątku na Lobby Odzieżowym:

    http://forum.gazeta.pl/forum/w,58541,...

    Dodaj komentarz»
  • czarnaa_iness
    czarnaa_iness · 07-09-10 21:20 · do góry^

    A propos narzekań, że 3 modelki z głównej mają zbyt podobne do siebie figury:

    http://store.levi.com/gallery/default...
    http://store.levi.com/gallery/default...
    http://store.levi.com/gallery/default...

    Tu można obejrzeć zdjęcia kobiet w różnych rozmiarach (z zakresu który Levi's produkuje, tj. 25W - 33W). Można przy okazji porównać sobie różne typy sylwetki w tym samym rozmiarze (choć nie ułatwia tego fakt, że część babeczek jest na wysokich obcasach a część na płaskim..).

    Dodaj komentarz»
  • asiabudyn11
    asiabudyn11 · 07-09-10 21:28 · do góry^

    Oczywiśćie nie zapisało mego posta, gdzie napisałam, że rzeczywiśćie 1 modelka nie jest gruszką, aczkolwiek rożkiem też nie i podtrzymałam zdanie, ze 3 modelka ma najdłuższe i najzgrabniejsze nogi (jesli ma uda szersze od 1 i 2 to na pewno od 1/3 dolnej części ud do kostek ma je najszczuplesze co w ogolnym obrazie sylwetki daje i tak najzgrabniejsze i najszczuplejsze nogi.

    @chattetoutenoire: link nie działa.

    Dodaj komentarz»
  • papillon
    papillon · 07-09-10 22:39 · do góry^

    To ja tylko dwa offtopy ;-)

    morning_lullaby: :coś na kształt dawnych bucików Japonek - może nie w tak ekstremalnej wersji, ale jednak swój wpływ ma..."
    Zgaduję, że masz na myśli Chinki i ich krępowane stopy, które nie robiły się takie małe przez buty, ale dlatego, że im je w dzieciństwie łamano i bandażowano jak najciaśniej w kształt "złotych lilii". Japońskie zori, geta i co tam jeszcze kiedykolwiek wymyślono nie miały chyba jakiegoś drastycznego wpływu na stopy :-)

    pgo4: "Takich figur nie mają modelki z katalogów."
    Akurat nie kierowałabym się tym, jak wyglądają modelki z katalogów jako wyznacznikiem tego, jak powinno się wyglądać. Ale co do tego, że coraz więcej młodych, ogólnie szczupłych dziewczyn ma brzuszki i boczki to się zgadzam. Ale nie zgadzam się już, że wyróżniamy się tuszą za granicą... Szczerze mówiąc ostatnio zauważyłam rzecz zupełnie odwrotną, że większość młodych Polek (~20-35) ma właśnie całkiem ładne figury, imo mamy szczęście, że moda na zdrowy tryb życia przyszła do nas, zanim zdążyliśmy się upaść fastfoodami.

    Dodaj komentarz»
  • magdus
    magdus · 07-09-10 23:20 · do góry^

    czarnaa_iness - te zdjęcia modelek jeszcze bardziej mnie zachęciły do wybrania się na przymiarki :) i ciągle się waham czy dla mnie demi czy bold :p

    Dodaj komentarz»
  • chattetoutenoire
    chattetoutenoire · 08-09-10 00:06 · do góry^

    Hm, no faktycznie, przekierowuje na jakiś inny link. No to daję bezpośrednio zdjęć, gdzie widać jak się układają w "strategicznym miejscu":
    Bold Curve
    http://fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/24...
    Demi Curve
    http://fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/24...
    Model ten sam w obu przypadkach, proste nogawki, rozmiar 30/32
    Mam nadzieję, że teraz będzie OK z widokiem.

    Cóż, nieszczęśliwa jestem, napaliłam się na te dżinsy, a tu klops. A niedługo mnie czeka kupno nowych spodni. I już mnie na samą myśl o szukaniu skręca:(.

    Dodaj komentarz»
  • MalinowaMamba
    MalinowaMamba · 08-09-10 00:06 · do góry^

    Powiem Wam coś lepszego... Jak reklamuje się Orsay? "Dzięki Bogu jestem kobietą!"

    ok to myślę "wejdę obczaję spodnie" bo zawsze ciężko mi kupić jeansy bo mam wydatne pośladki bardzo szczupłe łydki i szerokie bioderka w porównaniu do talii i małego biustu... To wiecie sobie wydedukowałam, że skoro sklep reklamuje się jako "kobiecy" to na bank będą jeansy dla "pupiatych" (nie ważne w jakim rozmiarze, chodzi o wypukłe pośladki) :D

    ok, przymierzam kilka modeli i... ZONK.
    Dopięłam się w pasie, idealnie leżały na mnie w łydkach, udach ale w pupie... o zgrozo nie mogłam zapiąć rozporka!
    Biorę rozamir większe... za luźne w udach, łydkach...

    -.-'

    Dodaj komentarz»
  • magdus
    magdus · 08-09-10 00:11 · do góry^

    chattetoutenoire - a może po prostu potrzebujesz rozmiar mniejsze? :) ja jak kupuję zwykłe jeansy to zawsze wybieram te ciut przyciasne, bo potem się rozchadzają :) zawsze jak biorę te, które leżały dobrze na styk, to potem jestem wkurzona, bo ze mnie lecą ;/

    Dodaj komentarz»
  • pg04
    pg04 · 08-09-10 06:37 · do góry^

    @Papillon, ale ja nigdzie nie pisałam o tuszy! tylko o zniekształconych figurach (boczki, słabo zarysowana talia i odstający brzuszek)- również u szczupłych dziewczyn i niestety nie wyglada to ładnie na plaży. Moim zdaniem talia to ważny atrubut kobiecości i należy ja podkreślać, a nie masakrowac niewłaściwym ubiorem. Dobrze, ze więcej mówi się teraz o dopasowaniu, może będzie więcej spodni, które podkreślą talię (i spódnic:-))

    Dodaj komentarz»
  • martooshka
    martooshka · 08-09-10 09:06 · do góry^

    chattetoutenoire, proponuję wziąźć rozmiar mniejsze, poważnie.
    Miałam to samo -odstawanie w talii mierząc mój standardowy rozmiar (29/32). Później próbowałam mniejsze i mniejsze aż w końcu wyszłam ze sklepu z 27/32 co było dla mnie szokiem, że w ogóle w nie weszłam ale naprawdę leżą idalnie.

    Dodaj komentarz»
  • morning_lullaby
    morning_lullaby · 08-09-10 09:08 · do góry^

    Papillon - tak, właśnie o Chinki mi chodziło :D Sorry, jakaś nieprzytomna jestem ^^ Blagam o wybaczenie :)
    Heh, to się z siebie usmiałam z rana ^^
    Ja wiem, że to jest dużo za drastyczny przykład, ale tak jakoś przyszedł mi do głowy... Chodziło mi w kazdym razie o ucisk, a on w tym przypadku też miał swoją niemałą rolę - razem z łamaniem kości śródstopia (chyba ;))

    Dodaj komentarz»
  • alladyna
    alladyna · 08-09-10 09:16 · do góry^

    Dziewczyny, ale wzięcie rozmiaru mniej, podczas gdy wyjściowy co prawda odstaje w talii, ale jest dobry w udach i za mały w pupie, chyba mija się z celem, bo mniejszy będzie jeszcze bardziej za mały w pupie? Co z tego, że nie będzie odstawał w pasie.;p

    Dodaj komentarz»
  • martooshka
    martooshka · 08-09-10 09:35 · do góry^

    alladyna i tu się mylisz - też tak myślałam mierząc moje standardusy 29/32 . Nowe Levisy są tak uszyte czy wyprofilowane, że naprawdę rozmiar mniejsze zdziałają cuda. Też w 29kach miałam je dobrze dopasowane w pupie ale w talii odstawały, przy 27kach problem odstającej talii zniknął a i w pupie jest wszystko w porządku :)

    Dodaj komentarz»
  • alladyna
    alladyna · 08-09-10 09:46 · do góry^

    No tak, ale chattetoutenoire pisała, że boldy były w pupie za małe.;p Rozmiar mniejszy nie będzie większy z tyłu.;) Niemniej, warto przymierzyć i się przekonać.

    Dodaj komentarz»
  • martooshka
    martooshka · 08-09-10 09:52 · do góry^

    dokładnie, najlepiejv samemu przymierzyć :)

    co do Orsaya - ogólnie tam jeansówn nie polecam, takie sobie materiały, rozciągają się i blakną...
    Wychodzę z założenia, że jeansy kupuję w sklepach jeansowych (Levi's właśnie) a buty w sklepach specjalizujących się w butach (ostatnio Ryłko - jestem zachwycona jakością i wygodą - na 9cm obcasie przetańczyłam całe wesele )

    A Wy? kupujecie buty w sieciówkach takich jak Reserved, h&m?

    Dodaj komentarz»
  • papillon
    papillon · 08-09-10 11:22 · do góry^

    Osobiście nie mam żadnych z Reserved czy H&M, bo zwłaszcza w Reserved jakość zupełnie nie przystaje do ceny (za 169 albo tylko ciut więcej mogę już mieć całkiem porządne skórzane buty, zamiast chińskiej tandety?). Ale kupuję w Deichmannach i CCC, bo z reguły w nowym sezonie mam ochotę na coś ciekawego, a studencki budżet nie pozwala na drogie szaleństwa :p Oczywiście naprawdę fajnych tam nie znajdę, ale co robić ;-) Ale bazówkę w której dużo chodzę, tj. np. proste, czarne baleriny i buty zimowe, do których mam duże wymagania (z racji nieposiadania samochodu) wybieram długo, starannie i nie oszczędzam (w granicach rozsądku oczywiście).

    Dodaj komentarz»
  • nowhere_woman
    nowhere_woman · 08-09-10 11:36 · do góry^

    Ja kupuję zazwyczaj buty na bazarku albo w sklpeie firmowym, buty z sieciówej zazwczyaj są różnymi prostymi w fasonie szpilokoturnami albo balerinami, a na takowe mam za wąskie stopy :/
    Ale przestraszyłyście mnie tymi odkształcającymi się dziurami od biodrówek... Musze się uważniej sobie przyjrzeć, bo byłam przekonana, że powiększenie mojej istniejącej dziury między biodrem a udem to od przytycia. A tu psikus, wyjaśnienie może być inne.. ;)

    Dodaj komentarz»
  • alladyna
    alladyna · 08-09-10 11:49 · do góry^

    Też nie kupuję butów w sieciówkach odzieżowych, bo jakość nie przystaje do ceny... przynajmniej dla mnie jest podejrzana.:) O CCC też naczytałam się już tyle na forach i naoglądałam tandety na wyprzedażach, że omijam szerokim łukiem.;p Zostaje Deichmann, bo na drogie buty nie wyżulę.;( Tanie kupuję gdzie popadnie... Wyjątkiem od niekupowania w sieciówkach są buty New Look, bo to jest JEDYNA marka, która ma podeszwy wyprofilowane akurat na moją stopę. Ale ich też nie kupuję w sieciówce, tylko w ciucholandach po 10-20 zł/para.

    Drogich dżinsów za 250 zł też nie kupię, bo chybabym przez następny miesiąc chodziła wk..ona, że tyle wydałam na głupie gacie.;p No chyba że będą leżały zjawiskowo, wtedy się zastanowię.

    Dodaj komentarz»
  • czarnaa_iness
    czarnaa_iness · 08-09-10 12:20 · do góry^

    magdus - też mam wielką ochotę pójść i pomierzyć, i też się zastanawiam czy demi, czy bold:) ale z drugiej strony... odstrasza mnie cena, przez najbliższy miesiąc-dwa nie będę miała tych 3 stów na dżinsy, więc nawet jak będą pięknie leżały, pozostanie mi powzdychać. hm, ciekawe czy coś zostanie w sklepach do listopada..?

    Dodaj komentarz»
  • gosha
    gosha · 08-09-10 12:56 · do góry^

    300zł za jeansy... o_O
    myślę, że społeczeństwo się tak od razu nie rzuci :D

    Dodaj komentarz»
  • chattetoutenoire
    chattetoutenoire · 08-09-10 13:03 · do góry^

    No dzięki, fakt, mogę spróbować 29.
    Tylko ile razy idę na taki kompromis kończy się na tym, że mam za małe dżinsy, tylko nieodstające w pasie. Ale za to mam problem żeby w nich usiąść i kucnąć, aż w końcu idą do worka i ich nie noszę. Bo niestety pupa "ciągnie" materiał z przodu i się niemiłosiernie wbijają w brzuch. Już tak kupiłam w życiu 3 czy 4 pary i jeszcze jednej nie zamierzam, zwłaszcza za 329zł.
    Co jak co, jak mam spodnie z grubego dżinsu, to chcę żeby były wygodne. Zwłaszcza, że w swoim życiu parę razy trafiłam na spodnie uszyte na moje kształty. Jedyny problem, że były to tanie dżinsy ze słabego materiału, kupowane gdzieś na bazarku etc, szybko się więc strzępiły i trzeba było szukać kolejnych. A ja bym chciała kupić wreszcie markowe dżinsy, które będą pasowały i nie poprzecierają się po roku użytkowania.
    Ale faktycznie, jak nie spróbuję to się nie dowiem. Więc może jeszcze jutro się wybiorę po raz drugi.

    Dodaj komentarz»
  • Ochanomizu
    Ochanomizu · 08-09-10 13:06 · do góry^

    Gosha, powtarzam pytanie z wczoraj - jakiego rodzaju spodni szukasz? O kroju dżinsowym, czy niekoniecznie?

    Dodaj komentarz»
  • gosha
    gosha · 08-09-10 13:14 · do góry^

    Hmm, ciągle obiecuję sobie chodzić w jakiś bardziej eleganckich spodniach i wciąż chodzę w jeansach :) Odpowidając na pytanie: każde, byle miały wysoki stan.

    Dodaj komentarz»
  • Ochanomizu
    Ochanomizu · 08-09-10 13:17 · do góry^

    Krój niedżinsowy sprawdź na 3 piętrze Feniksu, a także w sklepach firmowych Kostara - ich linia damska miała coś z wysokim stanem wiosną, więc teraz też może mieć.

    Dodaj komentarz»
  • gosha
    gosha · 08-09-10 13:18 · do góry^

    ok, dzięki :)

    Dodaj komentarz»
  • regula_przekory
    regula_przekory · 08-09-10 13:52 · do góry^

    alladyna - New Look ma swój sklep w Łodzi, w Galerii Łódzkiej, więc pewnie i w Wawie już są. Ogromny ten sklep swoją drogą.

    Dodaj komentarz»
  • alladyna
    alladyna · 08-09-10 14:03 · do góry^

    Reguło, od niedawna w Złotych Tarasach;) Ale styl już nie ten, co w dawnych kolekcjach. I tak skusiłam się na jedne buty stamtąd, bo akurat przecenili ze stówy na 35 zł;) Na jesień będą jak znalazł.

    Dodaj komentarz»
  • asiabudyn11
    asiabudyn11 · 08-09-10 18:55 · do góry^

    Dziś przypadkowo zauważyłam, że u mnie w mieście są jednak Cross Jeansy do kupienia. Nie ma salonu firmowego, sklep sprzedaje jeansy paru firm. Mam gdzie szukać teraz :-)

    Jeśli chodzi o buty to też sobie chwalę Ryłko. Są świetne :-) Materiały super.
    Buty z sieciówek mam tylko 1 parę z Top Secret. Są z dobrego materiału, ale nie są wygodne (co jest jednak moją winą, bo od razy przy pierwszym mierzeniu nie były wygodne), więc i tak unikam ich noszenia jak ognia.
    Z CCC miałam raz klapki i były w miarę ok (przetrwały jeden sezon tylko ale były tanie, a szkoda, bo wyjątkowo ładne).

    @gosha: 300zł za jeansy z linie curve id raczej nie powinno dziwić, do tej pory Levisy były takich właśnie cenach mniej więcej.

    Nie rozumiem za bardzo idei kupowania spodni mniejszych o rozmiar niż nam mniej więcej pasujące. W za malych jeansach (któe jednak na mnie wejdą) czuję się jak w gorsecie o kostek do bioder :-/// Brr, zdecydowanie niekomfortowe uczucie. Jako, że miewam wahania wagi mam w szafie jeansy w 3 rozmiarach: na czas "chudności", "średniości" i "grubości". Teraz jestem na etapie "grubości". I zawsze gdy przeskakuje z jeansów w 1 rozmiarze na 2 to się dziwię jak w ogóle mogłam się zmieścić w te mniejsze/większe ;-)

    Z sieciówkowych jeansów miałam jeansy z Mango i Orsaya na pewno i Top Secret. Orsajowe chyba mi się rozwaliły strasznie szybko jakoś. Do tego, jak ktoś już wspominał, wyprał się kolor niemal od 1=go prania (w tym najmocniej w miejscach strategicznych,tak jak zgina się ciało, w zgięciach tkaniny przy kroku, na szwach itp), więc zdecydowanie odradzam. Ale nie były to jeansy jeansy a czarne jeansy, więc moze czarny kolor łatwiej się spiera (sprawne "wycierane" jeansy można jeszcze nosić, bo wiele rodzajów "wycierania" jest modnych i akceptowalnych, z jednolitymi czarnymi jest gorzej).
    Całe czarne miałam też z Pretty Girl i miały znacznie dłuższą żywotność. Kolor się chyba nie wyprał, ale zaczęły się strzępić po wewnętrznej stronie ud.
    W ogóle gdzie Wam się jeansy najczęściej przecierają? Bo mi oczywiście na tyłku czy raczej tuż pod tyłkiem. Nie wiem czemu.
    Jansy z Mango są dość żywotne, ale muszę brać rozmiar nieco za szeroki (z za dużą ilością materiału na tyłku i łydkach) by zmieścić uda i co ciekawasze: kolana! I pomyślec, że jeszcze niedawno chciałam sobie jeszcze rozbudować uda :D

    Nie wiem jak mogę być blod curve skoro gdy mam za dużo tkaniny na tyłku to nie z góry a...na tyłku, czyli raczej z dołu?

    Jeansy z Top Secret (też całe czarne są ok).

    Właśnie sobie na powrot uświadomiłam, ze wszytskie te 3 pary czarnych jeansów z różnych sieciówek kupiłam w ciągu 1 roku, gdy kolejne albo traciły kolor albo się strzępiły. Płaciłam za każde koło 100zł, więc pewnie to był beznadziejny inters z mojej strony (z tymi z Orsaya to napewno!), bo za tyle miałabym 1 Levisy czy Wranglery, które pewnie jeszcze dłuzej by mi służyły niż te 3. Głupia jestem ;-)

    Dodaj komentarz»
  • asiabudyn11
    asiabudyn11 · 08-09-10 18:55 · do góry^

    sorry za kolejny elaborat ;-)

    Dodaj komentarz»
  • asiabudyn11
    asiabudyn11 · 08-09-10 19:19 · do góry^

    Errata: już zrobiłam antyreklamę Orsayowi i mi się przypomiała metka, to były jeansy z H&M!
    Więc kupiłam 4 pary jeansów czarnych w 1 roku! A mogłam mieć jedne dobre za to!! aaa!!!

    Dodaj komentarz»
  • magda_744
    magda_744 · 08-09-10 20:45 · do góry^

    A ja muszę pochwalić jeansy z Zary. Mam ciemno granatowe, w jednolitym kolorze (nie powycierane firmowo) i służą mi już od 3 lat (!) bez spierania się, przecierania na szwach, na tyłku, czy na nogawkach (na dowód można zobaczyć je na forum w wątku "ubraniowym"). Mam też dwie pary innych jeansów Zary i też nie mogę przyczepić się do ich jakości. Leżą również przyzwoicie :) Myślę, że mają całkiem niezły stosunek ceny do jakości, gdyż są tańsze od Levisów czy np. Lee, a jakościowo w mojej opinii wcale się znacznie nie różnią (zarówno Levisy, jak i Lee również użytkowałam latami, a np. Wranglery wypłowiały mi po kilku praniach). I można znaleźć tam egzemplarze z wyższym stanem, co jak tu wyczytałam jest raczej towarem deficytowym :p

    A co do butów z sieciówek to mam świeżutki nabytek ze Stradivariusa oraz kozaki z Zary, w których przechodziłam całą poprzednią zimę i tę też zamierzam, bo są stanie niemal idealnym. Przyznam, że mnie to zadziwia bo spodziewałam się jednosezonowego badziewia...

    Aaaa, no i nie jestem pracownikiem Zary, o co można mnie pewnie posądzić czytając ten pean ;p Jeśli chodzi o ubrania to uważam, że jakościowo nie różnią się np. od H&M czy innych tanich marek, za to ceny mają czasem totalnie z kosmosu.

    Dodaj komentarz»
  • asiabudyn11
    asiabudyn11 · 08-09-10 20:56 · do góry^

    Z butami Zary jest też różnie. Mojej koleżance botki w zeszłym sezonie posłużyły miesiąc? Ale to był czas takiego roztapiania się śniegu i mokrości, więc może to jes tłumaczy?

    Dodaj komentarz»
  • magda_744
    magda_744 · 08-09-10 21:06 · do góry^

    Ja z pewnością miałam farta, bo niektóre ich buty wyglądają niepewnie już na półce sklepowej :) A moje dziarsko przeprowadziły mnie przez wszystkie roztopy, a nie mam samochodu, więc pomykam chodnikami i forsuję siłą rzeczy wszystkie większe i mniejsze zaspy, kałuże i tym podobne przeszkody.

    No ale żeby nie robić całkowitego OT to napiszę, że dawno nie natknąłam się w sklepie na jakieś mega niskie ledwie-łono-zakrywające jeansowe biodrówki, za to często trafiałam na za wysokie w stanie (a stan mam dłuuugi...). Co przeczy chyba wszystkim wcześniejszym postom w tej dyskusji ;))) Ja lubię takie pośrednie, nie wsokie, nie niskie, lecz w sam raz :)

    Dodaj komentarz»
  • magda_744
    magda_744 · 08-09-10 21:07 · do góry^

    *natknęłam
    *wysokie

    Ech, edycja postów by się przydała.

    Dodaj komentarz»
  • ananas_19
    ananas_19 · 08-09-10 21:56 · do góry^

    Co do Jeansów aktualnie mam jedne z Crossa i byłyby fajne, gdyby nie krzywo uszyta nogawka :/ Przekręca się i strasznie mnie to denerwuje. Niechętnie je noszę. Drugie mam Wranglerki, które kupiłam w Luboniu w Factory Outlet za jakieś 120zł ;P Uwielbiam je :) Są dla mnie świetne. Gdzieś już na balkonetce wspominałam o nich :) Któraś z dziewczyn nawet je pokazywała w ktorymś z zestawów. Chodzi oczywiście o model Sofia :) Czy tam Sophia... nie wiem jak się pisze :) I generalnie na tym się kończy zapas moich Jeansów... W sobotę wybieram się na zakupy z rodzicami, to może uda mi się naciągnąć tatusia :D W każdym bądź razie na bank przymierzę te z serii Curve ID :P
    A jeśli chodzi o buty, ti raczej nie kupuję w sieciówkach. Z mamą odwiedzamy raczej sklepy typu Venezia, Prima Moda, Intershoe i takie tam... Chyba, że chodzi o adidasy ;) Raczej kupuję na wyprzedażach albo w Outlecie, bo nie wydam ponad 300zł na buty... W sumie mam długie kozaki z Prima Mody, które udało mi się kupić po przecenie za 199zł Poza tym z moich zapasów butowych mam jeszcze niebieskie czółenka tez z Prima Mody, czarne czółenka z Venezii, sandały na wysoooookim obcasie z Prima Mody, klapki też na dosyć wysokim obcasie i też z Prima Mody... później klapki na niższym obcasie z tej samej firmy (fioletowe) I adidaski Nike'a oraz z Reeboke'a ocieplane od środka :) Ach, i jeszcze sportowe sandałki z Nike'a bodajże... Wszystko było kupowane na wszelkich przecenach, więc kosztowało niewiele :)
    Teraz z mamą będziemy polować na botki :D Może uda się coś znaleźć w normalnej cenie... Ale tatę pewnie znowu wątroba rozboli od nadmiaru pieniędzy, które wyda :p Niestety rodzinne wyjazdy na zakupy wiążą się ze spooorym wydatkiem :P

    Dodaj komentarz»
  • pierwszalitera
    pierwszalitera · 08-09-10 23:49 · do góry^

    pg04, papilllon ma rację. Brzuszek, boczki i brak talii u młodych dziewczyn, to nie przez biodrówki i inna odzież, tylko przez zmieniony styl życia i odżywiania młodszych generacji. Brak ruchu i więcej węglowodanów (napoje słodzone, fast foody, słodycze, słodzone produkty mleczne itp) powodują otyłość brzuszną, przy często relatywnie szczupłej jeszcze reszcie ciała. Moda na biodrówki istniała też już w latach 70-tych, tylko wtedy wylewające się boczki i brzuchy były u nastolatek jeszcze zjawiskiem rzadkim, a nosiło się bardzo ciasne spodnie na biodrach. Takie, że zapinało się je na leżąco. I niczego one nie deformowały. To nie spodnie są tu winne.

    Dodaj komentarz»
  • choccolatte
    choccolatte · 09-09-10 00:03 · do góry^

    Pierwszalitero - podpisuję się wszystkimi łapkami pod tym co napisałaś.

    A co do komentarza gdzieś daleko u góry o członku rodziny-lekarzu który twierdzi, że biodrówki zniekształcają kości miednicy: mieszkam w domu z trzema lekarzami i na pytanie, czy spodnie mogą zmienić kształt miednicy, wszyscy trzej się po prostu zaczęli śmiać. Sądzę, że mówi to samo za siebie :)

    Dodaj komentarz»
  • MalinowaMamba
    MalinowaMamba · 09-09-10 00:16 · do góry^

    Mówiąc o Orsayowych jeansach nie miałam na myśli tego ile przetrwają ale tego, że szukam czegoś w normalnej cenie (3 stówy to na studencka kieszeń za drogo...) w sieciówkach i znajdując reklamę "Dzięki Bogu jestem kobietą" myslałam, że to naprawde będa spodnie dla kobiecej figury... Zirytowała mnie kretyńska reklama sklepu...

    Swoją drogą ja nie wiem ile i jak wy te jeansy nosicie że wam się wycierają na pupie, kroku itd?
    Miałam jeansy z H&M (te na mnie leżą naprawdę dobrze :)), z New Yorkera, Croppa... Żadne się nie zdążyły postrzępić, wytrzeć ani tym podobne... W sumie może to dlatego, że noszę jeansy tylko kiedy wychodzę z domu, po domu noszę nieśmiertelny dresik :D i wygodniej i nie niszczę ubrań ;) Tylko spodnie z Diverse'a to klapa... Mimo, że dobrze leżą na moim zadku to szlag je trafia po dwóch praniach.

    Dodaj komentarz»
  • MalinowaMamba
    MalinowaMamba · 09-09-10 00:21 · do góry^

    A buty z sieciówek... Miałam raz z H&M - jedno wyjście, powtarzam JEDNO i podeszwa po prostu zniknęła xD
    Z Reserved kiedyś kupiłam botki i wytrzymały 3 sezony (150 zł zabuliłam).

    teraz jednak kupuję przeważnie w Deichmannie - zawsze coś dla siebie wyszukam :) Dziś zakupiłam na cieplejsze dni zimy/chłodną jesień oficerki za 119 zł. Na niewielkim szerokim stabilnym słupku z ćwiekami, nitami... Naprawdę świetne :) CCC niby podobny sklep a jednak nic mi w oko nie wpada nigdy...

    Dodaj komentarz»
  • ma_go
    ma_go · 09-09-10 10:12 · do góry^

    Pierwszalitera dobrze pisze:)
    Na studiach(lata 80-te), kumple pytali czy co rano "zaszywam" się w spodnie.Wkładanie na leżąco-norma i nic się nie wylewało.
    To se nevrati!:)

    U mnie na wystający tyłek sprawdzaja się spodnie Next'a.
    I jeansy i zwykłe.
    Szyją w 3 długościach(small, regular/dla mnie na 166cm. wzrostu dł.OK i long)
    Wyższe fasony mają dobrze zaznaczoną talię.
    Na 96 w biodrach(w udach ciut więcej) brałam zazwyczaj 12r.

    Dodaj komentarz»
  • asiabudyn11
    asiabudyn11 · 09-09-10 10:19 · do góry^

    @MalinowaMamba: jeśli w ciągu roku kupiłam 4 pary, bo każde wczesniejsze mi się zniszczyły to siłą rzeczy nie mogłam ich nosić długo ;-) W domu też ich nie nosiłam, bo noszę tam też tylko megawygodne rzeczy.

    Dodaj komentarz»
  • papillon
    papillon · 09-09-10 10:29 · do góry^

    Jak tak teraz myślę, to dochodzę do wniosku, że chyba jakoś nigdy mi się nic w CCC nie podobało, bo nie mam stamtąd ani jednej pary :-) Wzorniczo Deichmann chyba wypada lepiej.

    A co do boczków i złego odżywiania, to mnie się wydaje, że wszystko zależy od tego, w jakie kręgi się trafi. Dziwna rzecz, ale najwyraźniej to też po prostu kwestia mody - widuję sporo relatywnie szczupłych dziewczyn z brzuszkami (niewyglądającymi na ciążowe) głównie wśród panien, które można by podsumować jako "bazar i tandeta", natomiast kobiety ubrane raczej modnie i z klasą w dużej mierze mają bardzo ładne figury. Prawdopodobnie to do nich przemawia trend zdrowego trybu życia, jogi i pilatesy, jogging do pracy, żarcie bio i ekokosmetyki, natomiast ludzie o prostszych gustach nie mają potrzeby posiadania wizerunku osoby ekologicznej i "dbającej o siebie", więc opychają się słodyczami, chipsami i fastfoodami bez żadnej świadomości, bo łatwo i smaczne.

    Dodaj komentarz»
  • morning_lullaby
    morning_lullaby · 09-09-10 10:39 · do góry^

    Hm, ja może nie zrozumiałam czegoś, bo ostatnio dość nieprzytomna chodzę, ale chyba w aspekcie zmian w miednicy nie mówiłyśmy o dorosłych/dojrzałych dziewczynach czy kobietach, ale o dziewczynkach w fazie wzrostu/dojrzewania - jak się taka wbije w mocno za ciasne spodnie, to jakieś tak ograniczenie w rozroście miednicy może być, imo. Nie drastyczne, ale wydaje mi się mimo wszystko, że trochę wpływu ma. Coś jak halluksy przez zbyt wąskie buty? :) Co nie wyklucza zmian w odżywianiu (niestety...)
    No nie wiem, kłócić się nie będę :P

    Asiabudyn - ja kiedyś kupowałam różnego rodzaju jeansy niemarkowe, bazarkowe też i właśnie większość stosunkowo szybko się strzępiła tu i ówdzie (np. w... udach :( ) tudzież spierała. Rekordem były jeansy z bazarku, po jakimś miesiącu-dwóch użytkowania (częstego, ale bez przesady - w domu zresztą wbijam w dresik) zaczęły się robić dziury (już nie przetarcia, po prostu dziury...); choć nie powiem, leżały na mnie wyśmienicie. Teraz mimo studenckiego budżetu wolę raz na ruski rok wybulić na porządne spodnie, które mi służą parę lat, a nie jeden sezon (choć przyznam bez bicia, że posiadam aktualnie 2 pary jeansów z dzięcięcego H&M :P ale więcej chyba nie kupię, bo nie dość, że się spierają, to stosunkowo mocno się kurczą w praniu - na domiar złego tylko na długość, w pasie dalej są luźnawe :( w liwajsach nie zaobserwowałam takiej kurczliwości)

    Dodaj komentarz»
  • mi
    mi · 09-09-10 10:46 · do góry^

    Ja od jakiegoś czasu jeansy kupuję w KappAhl'u, bo oni szyją na bardziej kobiece niż dziewczęce figury. Ostatnie od nich mam ciemne, nie przecierane i ze stanem w miejscu talii i jest super, nic im się nie dzieje.
    Jednakowoż 300zł za parę spodni do dla mnie ciut za dużo.

    Dodaj komentarz»
  • morning_lullaby
    morning_lullaby · 09-09-10 10:51 · do góry^

    O, właśnie miałam pisać, że ostatnio widziałam reklamówkę KappAhla z jeansami bodajże Magic, które to mają unosić pośladki i formować brzuch. Próbowała któraś? Ciekawa jestem, jak się sprawują ;) Mam ochotę zrobić wyjątek dla nich, ale nie wiem, czy warto w ogóle się fatygować i mierzyć :P

    Dodaj komentarz»
  • ananas_19
    ananas_19 · 09-09-10 11:16 · do góry^

    Myślę, że w sobotę trochę spodni poprzymierzam, to może i do KappAhla wejdę ;) Jestem ciekawa tych Magic'ów xD

    Dodaj komentarz»
  • martooshka
    martooshka · 09-09-10 13:54 · do góry^

    dziewczyny, czy któraś z Was prała już swoje Levisy Curve ID? Mojej jednej parze przydałoby się pranko (ah, ta czekolada....) ale normalnie się boję jak będą zachowywać się po praniu :D

    Dodaj komentarz»
  • Lapinee
    Lapinee · 09-09-10 14:41 · do góry^

    Ja na ogół przy kupowaniu spodni dostaję taki wybór:
    pasujące w udach i biodrach, ale odstające w pasie
    albo
    dopasowane na wysokości pasa, ale zbytnio obciskające uda i biodra ewentualnie tak ciasne, że przez te uda/biodra nie mogę ich w ogóle przeciągnąć :/
    O tym, że nogawki są za długie nie będę nawet wspominać, bo nie obraziłabym się gdyby był to mój jedyny problem...

    Dodaj komentarz»
  • chattetoutenoire
    chattetoutenoire · 09-09-10 14:43 · do góry^

    Obiecałam, że sprawdzę dla wszystkiego jak na mnie leżą Bold Curve 29.
    No, to się dzisiaj najadłam wstydu. Bo nie dałam rady ich podciągnąć więcej niż 10cm wyżej kolan. Za nic. Musiałam oddać spodnie sprzedawcy i wyznać, że nie dałam rady ich nawet na tyłek naciągnąć...
    Za to zrobiłam odkrycie, że 30tki w fasonie Bootcut, w przeciwieństwie do Straight, całkiem na mnie nieźle pasowały (prawie nie odstawały, choć wiadomo, że "prawie" robi różnicę). Czyli warto było iść mimo wszystko. Szkoda tylko, że te Bootcuty mają bardzo niski stan i jak się pochyliłam, żeby założyć buty to świeciłam gołym pupskiem...

    A co do tych dżinsów z KappAhla, to miałam je nawet dzisiaj w ręku. Ale już miałam tak dość niepowodzeń, że nie przymierzyłam (a teraz czytam, że szkoda). Mogę jedynie powiedzieć, że jakiś dziwny materiał jest. Wydaje się w dotyku bardzo sztuczny. I się świeci...

    Dodaj komentarz»
  • morela888
    morela888 · 09-09-10 15:06 · do góry^

    @martoshaa: bez przesady! A co ma się z nimi niby stać po praniu? To nie H&M ;-) A jeśli coś się stanie to ja bym reklamowała.

    Dodaj komentarz»
  • pierwszalitera
    pierwszalitera · 09-09-10 17:09 · do góry^

    morela888, dżinsy po praniu mogą się zbiegnąć na długość, albo stracić nieco kolor. Tu jakość, cena, dobra marka nie grają roli. Miałam już chyba wszystkie, Levisy, Wranglery, Diesle, H&M-y i inne. Najmniej przemieniające się były do tej pory tez z dodatkiem streczu od Mango. Ale te są jasno popielate, więc trudno o zmianę koloru. ;-) Dlatego nie prać nigdy w temperaturze wyższej niż 40 stopni, w proszkach do delikatnych kolorów, nigdy z enzymami i wybielaczami, chyba, że chcemy je bardziej sprać i zawsze przewrócone na lewo z zamkniętym zamkiem, albo guzikami. A najlepiej też całkiem osobno w pralce, by było dużo miejsca i nie postawały pogniecenia i załamania, które mogą zostawiać brzydkie smugi po wysuszeniu.

    Dodaj komentarz»
  • pg04
    pg04 · 09-09-10 17:18 · do góry^

    Pierwszalitero, zgadzam się z tobą, że brzuszki rosną z powodu zaburzeń metabolicznych, ale nie o taką deformację kształtów mi chodzi. Akurat tak sie sklada, ze jestem lekarzem i widuję mnóstwo rozebranych chorych z cukrzycą t.2,upośledzoną tolerancją węglowodanów, młodszych i starszych, i otyłość brzuszna inaczej się układa niż to o czym ja piszę. W otyłości brzusznej widoczny jest zwykle odstający brzuch,jak jabłko, natomiast od biodrówek powstaje taki fadł tłuszczyku nad spodniami, podczas gdy w ok. łonowej jest płasko, do tego tworzą się boczki z powodu przemieszczenia tłuszczu z boder ku górze. To zupełnie inny kształt niż w otyłości metabolicznej. Starsza osoba z cukrzycą, która nie nosi biodrówek tylko zwykłe spodnie lub spódnice zapięte na wysokosci pępka- ma brzuch jak piłka, a ja piszę o czymś zupełnie innym

    Dodaj komentarz»
  • regula_przekory
    regula_przekory · 09-09-10 17:19 · do góry^

    pierwszalitero - czy można się z Tobą jakoś skontaktować na privie? Mam jedno pytanie z dziedziny psychologii odchudzania i jeśli chciałabyś na nie odpowiedzieć to będę ogromnie wdzięczna. Mój mail: avarie @ tlen.pl

    Dodaj komentarz»
  • alladyna
    alladyna · 09-09-10 17:31 · do góry^

    To jeszcze dodam jedną rzecz... nie mam dziury po biodrówkach na boku, ale za to mam dziurę po guziku od dżinsów na środku brzucha u dołu.;p Mój mężczyzna ma dokładnie to samo. Tak więc okrągły brzuszek i ślad po okrągłym guziku spodni, tudzież dziury po biodrówkach mogą iść w parze... Nam ten ślad pięknie się utrwalił w tłuszczyku.;/ I też grubszą oponkę mam nad paskiem spodni niż na wysokości paska i pod nim, mimo że staram się nie nosić gaci, które mi robią boczki.

    Dodaj komentarz»
  • niebieski_aniolek
    niebieski_aniolek · 09-09-10 19:43 · do góry^

    Już jakiś czas temu chciałam coś napisać, ale jakoś nie mogłam się zabrać. Efekt- dużo mam spostrzeżeń na poruszane tematy, ale niektóre były tak wiele postów temu, że aż wstyd teraz do nich wracać. No ale...najwyżej nie czytajcie, a ja się poczuję spełniona, że jednak coś napisałam :p

    1. Odpowiadając na pytanie zawarte w tytule ("Czas na pupy?")- chyba nie do końca... Może ze mną jest coś nie tak, że wszędzie doszukuję się jakichś niecnych intencji. Wydaje mi się jednak, że to tylko taki chwyt reklamowy, krzyczący "Mamy na stanie więcej niż jeden model spodni!". Cóż, zawsze tak było, ja nie widzę nic nowego w tych fasonach. Nowością może być jedynie wskazówka ze strony producenta, w który model celować. No i ciekawa jestem, jaką mają te wskazówki skuteczność.
    2. NIE dla biodrówek, bo odsłaniają nerki. Cóż, o ile moja wiedza jest prawidłowa (co popierają wyskakujące w googlu obrazki), spodnie zakrywające nerki to ogrodniczki. No, może te modne ostatniego sezonu, z podwyższonym stanem też. Ten argument więc do mnie nie przemawia.
    3."Krowiaste nastolatki i ich oponki" oraz odkształcenia. W obu przypadkach chyba winna jest raczej zamałość, a nie sam fakt noszenia biodrówek. I to, co się odkształca, to raczej żłobione przez tkaninę miękkie tkanki, a nie kości. Przykład gorsetu nie jest tu odpowiedni, bo gorset składa ostatnie pary żeber tak, jak składałybyśmy w rękach plastikową opaskę. Te żebra bowiem, nie są już umocowane do mostka. Są to tzw pary żeber luźnych. Co do miednicy mam mieszane uczucia. Z jednej strony w trakcie rozwoju, odpowiednio mocny ucisk mógłby wpłynąć na jej kształt (przecież Chinki miały malutkie stópki, bo w dzieciństwie obwiązywano im stopy bandażem, żeby nie rosły- z tym, że na stałe, nie były odwiązywane ani na noc, ani w żadnym innym przypadku), tym bardziej, że miednica to nie jedna twarda całość. Kości te są połączone spojeniem łonowym, zbudowanym z bardziej elastycznej chrząstki (to dzięki jej pracy, kobiety w ciąży mają szersze biodra). Z drugiej jednak strony, jakoś nie zauważyłam, żeby te wciskające się od lat w zamałe spodnie nastolatki, miały małe pupy i wąziutkie biodra...
    4.Ja osobiście lubię biodrówki, bo wydłużają mi tułów w stosunku do nóg. Poza tym mimo małej różnicy między talią a biodrami, wyższe stanem spodnie są niby dobre w udach i dolnej części bioder, ale luźne w pasie (no i z reguły mają za krótkie nogawki, choć i tak mogę już znaleźć coraz więcej). Jakiś czas temu kupiłam np. takie wyższe biodrówki Big Stara, ledwo mogłam je przeciągnąć przez biodra, bo pani doradziła mi rozmiar mniejszy, z racji tego, że dżins się rozciąga. Po dwóch miesiącach zaczęły mi już spadać niestety z tyłka. W obliczu takiej kolei rzeczy, szkoda by mi było wydać 300zł na 2 m-ce noszenia.
    A jeśli chodzi o takie bardzo niskie biodrówki, u mnie odpadają. z racji króciutkiego zamka, nie zdołam przeciągnąć ich przez szerszą część mojego zadka.

    Dodaj komentarz»
  • niebieski_aniolek
    niebieski_aniolek · 09-09-10 19:43 · do góry^


    Reasumując, to nie nowość, że różne kroje (nie tylko spodni) pasują na różne typy figury. Równie dobrze, taką akcje marketingową mógłby przeprowadzić producent rękawiczek, mierząc obwód dłoni, długość palców itp. Pytanie tylko, czy rzeczywiście zacząłby wtedy szyć odpowiednie rękawiczki, czy wciskał ludziom to, co ma, a co mniej więcej pasuje. I tu ciśnie się na klawiaturę nurtujące mnie od czasu przeczytania tego artykułu pytanie- jak jest w tym przypadku?

    Dodaj komentarz»
  • niebieski_aniolek
    niebieski_aniolek · 09-09-10 19:45 · do góry^

    A! I żeby nie było, że ja coś do kogoś mam- "krowiaste nastolatki" napisałam z przekąsem, bo każdemu, kto ma skórę, coś się będzie odkształcać, więc nie piję tu do nikogo.

    Dodaj komentarz»
  • pierwszalitera
    pierwszalitera · 09-09-10 20:07 · do góry^

    pg04, być może wyrażenie otyłość brzuszna jest trochę niefortunne, bo widać, że od razu kojarzy ci się z cukrzycą i poważnymi problemami metabolizmu. To o czym piszesz i widoczne jest u starszych i chorych już ludzi, to tylko konsekwencja zaburzenia, które zaczyna się dużo wcześniej. A ostatnio jeszcze wcześniej, bo starsze generacje były w młodszym wieku przynajmniej szczupłe i nie miały oponek. Oponki i brak talii u nastolatek to początki otyłości brzusznej, tylko wyglądają jeszcze nieco inaczej niż u kobiet po menopauze. I nieprawda, że u każego z insulinoopornością pakazuje się typowe jabłko. Tłuszcz może osadzać się z młodszych pacjentek pod pępkiem i nad pępkiem, u kobiet starszych dodatkowo po linią biustu. Ja pracuję z ludźmi z nadwagą i być może widziałam już więcej takich pacjentów. Teoria przepychania tłuszczu przez biodrówki wydaje mi się mocno naciągana. Tym bardziej, że istnieje cała kupa dziewcząt, u których w biodrówkach nic się nie przesuwa. Przypuszczam raczej, że w innej formie ubrania ten tłuszcz na brzuchu i biodrach był po prostu mniej widoczny, a że biodrówki były bardzo modne i noszone przez wszystkich, stąd wrażenie, że się tam dziewczynom pod wpływem biodrówek coś przesunęło. A wiele młodych kobiet kiedy kończy się faza intensywnego wzrostu, gdy można było jeść bez ograniczeń, miało się do tego jeszcze szkolny w-f i brzuszek był płaski, potem po prostu tyje, więc myślą, że to przez biodrówki, a to tylko powiększa im się masa tłuszczowa.

    regula_przekory, a nie możesz napisać do mnie na adres gazetowy?
    pierwszalitera@gazeta.pl

    Dodaj komentarz»
  • pg04
    pg04 · 09-09-10 20:37 · do góry^

    Nie zgadzam się z tobą, masz zawężony światopogląd do problemów którymi się zajmujesz zawodowo i demonizujesz problemy insulinooporności. A poza tym błędem jest twierdzić, ze Polki masowo odżywiają się nieprawidłowo, wręcz przeciwnie, w moim odczuciu młode dziewczyny bardzo dbają o zdrową dietę, a mimo to maja brzuszki i boczki. Ja pisze o szczupłych dziewczynach, a nawet bardzo szczupłych, a nie o tyjących nastolatkach. Twoim zdaniem naciągana jest teoria przesuwania tłuszczu przez obcisły ubiór? To deformacja biustu pod wpływem źle dobranych biustonoszy i migracja pod wpływem dobranych staników też nie istnieje?

    Dodaj komentarz»
  • mania
    mania · 09-09-10 20:55 · do góry^

    Btw, dziewczyny, przecieracie spodnie na wysokosci wewnetrznej strony ud? Jest na to jakas rada?:)

    Dodaj komentarz»
  • alladyna
    alladyna · 09-09-10 20:59 · do góry^

    Chodzić okrakiem;) Na to chyba nie ma rady... też wszystkie spodnie przecierają mi się w tym miejscu, dlatego że jak stanę prosto, to nie mam dziury między udami, tylko noga dotyka nogi od samego stanu. Nic dziwnego, że przy chodzeniu materiał się przeciera.

    Dodaj komentarz»
  • Sunachan
    Sunachan · 09-09-10 21:58 · do góry^

    no pewnie tylko u dziewczyn, które mają przerwę między udami się nie wyciera.

    Dodaj komentarz»
  • Katia
    Katia · 09-09-10 22:01 · do góry^

    Przymierzałam KappAhl Magic - szału nie ma :(. Materiał jakoś niedżinsowo się układa. Wysokie są, to ich zaleta. Ale magii w nich jak na lekarstwo. Do dżinsów i obcisłych bluzek (rzadko nosze takie zestawienie), zakładam gorset i wtedy wsio gładko się układa.

    Dodaj komentarz»
  • pierwszalitera
    pierwszalitera · 10-09-10 02:11 · do góry^

    pg04, nie mam zamiaru wykłócać się o światopodglądy. Dziwię się tylko, skąd bierzesz potwierdzenie swoich słów. To, że Polki tak o siebie dbają i zdrowo się odżywiają to mitologia. Trend idzie w kierunku krajów zachodnich i dzieli nas od nich tylko różnica czasu. Zapoznaj się lepiej ze statystykami. Bardzo szczupłe dziewczyny z boczkami? To skąd u nich ten tłuszcz na biodrach? Szczupłe i aktywne fizyczne młode dziewczyny mają płaskie brzuchy. Szczupłe to dla mnie są osoby z niską masą tłuszczową ciała, a nie te z chudymi nogami i wątłymi ramionkami, wyglądające tylko na drobne. Jako lekarz powinnaś znać tą różnicę. A młode dziewczyny to nie dbają o zdrową dietę, tylko się masowo odchudzają. Że częste niskokaloryczne diety prowadzą do isulinooporności, wygłodzenia masy mięśniowej i tycia, to wie dzisiaj każde dziecko. Dziewczyny po takich dietach robią się często rozmiarowo mniejsze i pasują w węższe spodnie, ale pogarszają tylko swój stosunek mięśnie/tłuszcz. Efektem są boczki i tłuszczyk na brzuchu.

    Dodaj komentarz»
  • AleksandraLM
    AleksandraLM · 10-09-10 04:29 · do góry^

    hohoho, ale zescie natrzepaly... jak widac spodnie tez budza dosc duze emocje...:)
    Wybralam sie dzisiaj pocwiczyc, weszlam do klubu a tu doskakuje do mnie hostesa z ulotka Levisa... Mowie ze wiem o co chodzi biore ulotke ide do szatni, a tam - wiecej hostes z dzinsami, miarkami i wogole... Wiec jak widac promuja sie...
    Zmierzyc nie zmierzylam bo: bylam juz ubrana do cwiczenia a pod dresem juz nie mialam gaci (bo po co), a po zajeciach gnalam do domu bo malzonek mi dzis przyjezdzal.... A po drugie nie jestem jakas tam wielka wielbicielka Levisow...

    Natomiast zaczelam sobie przegladc bielizne korygujaca na Figleaves - gacie co prawda nosze niewysokie z tych podcinajacych brzuszek, ale staram sie brac takie zeby nie cisnely... Jesc (i pic)tez lubie, i to glownie te wzdymajace produkty, wiec brzuszek mam... Myslalam o tych gaciach: http://www.figleaves.com/uk/phttp://w... i o takim pasie: http://www.figleaves.com/uk/product.a...
    Jak myslicie - cos to da?
    I jaki rozmiar powinnam brac jak normalnie nosze 40stke? Niby powinnam wziac mniejszy zeby ten brzuszek troche scisnac, ale nie chce tez zeby baleron mi wyszedl gora i dolem...

    Dodaj komentarz»
  • pg04
    pg04 · 10-09-10 06:41 · do góry^

    Pierwszalitero, zadziwiasz mnie, pytasz skąd się bierze tłuszcz na biodrach u młodych szczupłych osób? Bo człowiek nie składa się z tylko z kości, skóry i mięsni, ale również z tluszczu, a gospodarka hormonalna kobiety wpływa na jego rozmieszczenie- m.in. na pupie i brzuchu. I nie zgodzę się z tym, że dziewczyny się masowo odchudzają i nie dbają o dietę i aktywność fizyczną. Może w Niemczech tak jest, ale nie przykładaj jednolitej miarki do Polek i Niemek. Młode nastolatki owszem, często mają nadwagę- i pewnie to jest właśnie ta populacja zgodna z trendem, ale dziewczyny w wieku 20-30 lat to zupełnie inne pokolenie. Z mojej strony to koniec dyskusji z tobą na ten temat.

    Dodaj komentarz»
  • squirrell
    squirrell · 10-09-10 11:14 · do góry^

    "Bardzo szczupłe dziewczyny z boczkami? To skąd u nich ten tłuszcz na biodrach"
    Z genetycznej kopalni cech wrodzonych, pierwszalitero ;] Tak sobie tłumaczę w każdym razie pochodzenie mojego tłuszczyku na biodrach, zapewne pochodzi od któregoś z licznych protoplastów ;D

    Dodaj komentarz»
  • morela888
    morela888 · 10-09-10 11:19 · do góry^

    @grubcia: Twój post wcale nie zalatuje rasizmem ;-) Pisać i Niemkach, że są "fuj" to raczej...nie umiem znaleźć dobrego słowa, napiszę, że: nic mądrego. Stereotyp, czyli bynajmniej nie przejaw szerokich horyzontów.
    Widziałam Twoją sylwetkę grubcio na jakimś zdjęciu, jesli jeszcze twarz w avatarku jest Twoja no to nie masz na co narzekać. Jesteś ładna i zgrabna, ale nie czarujmy się tu, że tak ładna i szczupła jest każda Polka! Sama kiedys pisałaś, że nie masz tendencji do tycia, więc to też jakiś argument.
    Myślę, że pierwszalitera piszę prawdę i jest to raczej oczywistość. Młode dziewczyny/kobiety nie zbają o zdrowie tak, jak na zachodzie. jeśli chodzi o ruch to o wiele mniej osób w Polsce biega niż na zachodzie. Tę różnicę widać w każdym parku! Z odżywianiem się jest podobnie. Wolisz grubciu greenwaya niż McDonlads, ale to tylko studium przypadku. Chciałabym zobaczyć jakieś statystyki sprzedaży McDonalda w Polsce i sądząc po kolejkach do kas w porze popołudniowej np. w Warszawie nie byłyby niskie ;-)

    Istnieje coś takiego jak ładniejsze i brzydsze nacje, ale w wielu miejscach to się miesza już. Grecy rzeczywiśćie często mają lekko garbate nosy a Holenderki (nie wiem jak to mozliwe) są dużo bardziej urodziwe od Holendów. Ale pisanie: wszystkie Polki są piękne to nacjonalizm i nieprawda.

    I czy rzeczywiście juz ileś tam lat temu zdałyśmy sobie sprawę, że zachodnie wzorce są złe? Chyba nie do końca. Większość kobiecej prasy w Polsce to zwykłe przedruki z niemieckiego właśnie.

    Dodaj komentarz»
  • PepperFox
    PepperFox · 10-09-10 11:26 · do góry^

    o matko co tu sie dzieje:)
    moim zdaniem totalnie bez sensu sa ogolniki typu 'niemki sa be' 'polki sa piekne' 'zachod sie zle odzywia'.

    Sa piekne Niemki. Sa i brzydkie Polki. Jak w kazdej jednej nacji. Na zachodzie nie tylko jest otylosc :) i tez nie ma samych zdrowych okazow i bogaczy z gladka skora :)
    inspirowac sie tym, co najlepsze, i dbac o swoj wlasny interes, nie okrzykujac reszty brzydkimi, zlymi i grubymi :)

    Dodaj komentarz»
  • linka
    linka · 10-09-10 11:29 · do góry^

    Pierwszalitera napisała:
    Oponki i brak talii u nastolatek to początki otyłości brzusznej, tylko wyglądają jeszcze nieco inaczej niż u kobiet po menopauzie.

    Droga Pierwszalitero rozwiń proszę jak to wyglada to u kobiet po menopauzie... U mnie zaczeły sie własnie zmiany hormonalne
    i pojawiła się oponka brzuszna, chociąż jestem szczupła, ćwiczę yogę i sporo jezdżę na rowerze, ale przyznam jestem trochę zniechęcona tym bardziej, że spotkałam się z opinią, że na oponkę tego typu nic nie pomoże.

    Dodaj komentarz»
  • choccolatte
    choccolatte · 10-09-10 12:26 · do góry^

    Grubciu: wierz mi, widziałam niejedną Niemkę ładniejszą i szczuplejszą od wielu Polek. Zanim powiesz o kimś 'a fuj' - spójrz w lustro i zastanów się, czy ktoś nie mógłby tak powiedzieć o Tobie. W Twoim wieku i naszych czasach powinno się mieć trochę szersze horyzonty.
    Mówisz, że wolisz iść do Greenwaya - zdajesz sobie sprawę, że jest to fast food taki sam jak McDonald's? Wiesz, ile cukru znajduje się w sałatce przez nich podawaną? Niewielka jest różnica pomiędzy tymi dwoma markami, ale Greenway jest bardziej niebezpieczny, bo wydaje się wszystkim, że jest zdrowy i mogą tam jeść.
    Co do owsianki - dopóki jest to naturalny owies, to w porządku, ale nie mylmy tego z płatkami typu Cornflakes etc., bo mają one 0 wartości odżywczych i nie nadają się na posiłek. To tak, jakby na śniadanie jeść batonika, czyli mnóstwo pustych kalorii.

    Morela888: nie zgodzę się z tym, że na zachodzie więcej osób uprawia sport, np. biega, a dotyczy to głównie Amerykanów. Istnieje wśród nich opinia pt. 'sport jest dla ludzi biednych i niewykształconych' i jest to fakt. Poza tym, ludzie w Stanach mają zazwyczaj pracę bardziej wyzyskującą niż my w Polsce, a co za tym idzie - mniej czasu. Przeciętna kobieta potrafi powiedzieć, że nie ma czasu na sport, a zajmowanie się domem i dziećmi jest dla niej wystarczającym wysiłkiem fizycznym. Jaką ma figurę? Można się domyślić. Ci ludzie, którzy biegają w parkach to prawdopodobnie nieliczni świadomi tego, jak potrzebny jest wysiłek fizyczny, lub nastolatki opętane modą na odchudzanie. Poza tym - Nowy Jork ma więcej mieszkańców niż Warszawa lub Kraków, więc gdyby przeliczyć liczbę mieszkańców miasta na liczbę regularnie biegających to mogłoby się nagle okazać, że relatywnie więcej ludzi uprawia sport w Polsce :)

    Dodaj komentarz»
  • choccolatte
    choccolatte · 10-09-10 12:28 · do góry^

    Żeby nie było niejasności: faktem jest to, że ludzie w Stanach uważają że sport jest dla biedaków. Bo wyszło, jakby faktem było to, że rzeczywiście jest, a nie o to mi chodziło :)

    Dodaj komentarz»
  • morela888
    morela888 · 10-09-10 12:39 · do góry^

    @choccolatte: nie byłam w Stanach i nawet o Stanach nie pomyślałam. Chodziło mi o Zachodnią Europę. Nie wydaje mi się, żeby w Polsce wiele osób uprawiało sport. Jest trend zdrowego trybu życia, ale raczej dotyczy mniejszości. Może podam przykład piłki nożnej: w latach 80 pełno było malutkich klubów piłkarskich, były drużyny z wsi liczącej np. 40 domów (biorę też pod uwagę, że wtedy był większy przyrost naturalny i więcej "młodych"). Z resztą wystarczy spojrzeć za okno. W dzieciństwie codziennie szaleliśmy z dziećmi z sąsiedztwa na podwórku, mieliśmy też swoją podwórkową drużynę piłkarska (koedukacyjną ;-). A teraz nie widzę wcale dzieci grających na boiskach. Moja siostra mieszka na nowym osiedlu, mają tam chyba 4 boiska "piłkarskie z asfaltem" dobrze przygotowane, ogrodzeone siatką i praktycznie tylko 1 jest zwykle zapełnione, na reszcie nikt nie gra.

    Dodaj komentarz»
  • morela888
    morela888 · 10-09-10 12:44 · do góry^

    c.d. a my w dzieciństwie graliśmy na pastwisku sąsiadów i dalibyśmy się pociąć za boisko. Bo zawsze był problem z tym gdzie mamy grać, bo wszyscy potrzebowali łąk i nie łąk a boisk jako takich nie było. Teraz dzieci, przynajmniej niektóre to mają i wolą siedzieć prze komputerami. I piłkarsko rozwijać się co najwyżej w "FIFIE" ;-) Smutne. Dlatego, gdy w polskim sporcie coś się nie udaje ja się nie dziwię. Bo garstka osób ze szkół mistrozstwa sportowego nie daje dużego wyboru zawodników. A stoją za nimi rzesze żądnych wygranej przeciętnych ludzi, którzy sport co najwyżej oglądają, nie ruszają sie, nie zachęcają do tego swoich dzieci.

    Dodaj komentarz»
  • choccolatte
    choccolatte · 10-09-10 13:00 · do góry^

    Masz rację, kiedy pojawiły się ogólnie dostępne komputery i telewizory, mniej dzieci bawi się na zewnątrz. Ale ciągle sporo, trudno mi czasem wytrzymać przy otwartym oknie, bo nie potrafią być cicho :)
    A to, że jest mniej klubików piłkarskich i innych wynika chyba głównie z tego, że przestało to być opłacalne. Kiedyś każdy sposób zarobku był dobry, dzisiaj nikomu nie chce się uczyć grupy rozwrzeszczanych dzieciaków, jak kopać piłkę za jedyne kilka stów miesięcznie.

    Dodaj komentarz»
  • papillon
    papillon · 10-09-10 13:23 · do góry^

    Akurat nie zgodze się z tym, że Greenway to taki sam fastfood jak Macdonalds. Subway - jak najbardziej, byłby lepszy tylko, jeśli serwowaliby pełnoziarniste/razowe pieczywo (cały czas próbuje dociec, jaka jest konkretnie różnica między pełnoziarnistym a razowym?), ale obecne chemiczne bułeczki są nie lepsze niż gdziekolwiek indziej. Ale w Greenwayu można zjeść normalną miskę pomidorowej i kaszę gryczaną z surówką z marchewki, co jak dla mnie nijak fastfoodem nie jest. Być może cośtam do tej pomidorówki sypią, czego nie ma w domowej zupie, ale kasza jest chyba całkiem normalna i nie wydaje mi się, żeby pod względem odżywczym stała w jednej linii z frytkami w z Maca.

    Dodaj komentarz»
  • pierwszalitera
    pierwszalitera · 10-09-10 13:53 · do góry^

    Przede wszystkim nie napisałam, że na Zachodzie jest lepiej i nie moim zamiarem było zaczynanie dyskusji, która nacja jest najpiękniejsza w Europie. To już musi chyba świadczyć o dużych kompleksach, kiedy w każdej rozmowie o urodzie i wadze zaraz pokazują się argumenty typu ale my Polki jesteśmy piękniejsze, zgrabniejsze i bardziej zadbane od tych grubych Niemek, Holenderek, albo innych wielorybów. Może i jeszcze jesteśmy, ale już niedługo, bo korzystamy dopiero od 20 lat z pełnych dobrodziejstw cywilizacji, a wcale nie mamy jakiś szczególnych genów, które uchronią nas przed konsekwencjami zmienionego stylu życia. Dzisiejsze nastolatki tyją, także te polskie i młode dziewczyny mają często wyższą masę tłuszczową od ich matek i babć w tym samym wieku. To mówią statystyki i widać to też na ulicy. U młodych dziewcząt tłuszcz rozkłada się też nieco inaczej niż u starszych kobiet, te młode zachowują bowiem często jeszcze talię, wyskakuje tylko oponka na biodrach, albo dolnej części brzucha, to co podcinają nam za ciasne majtki, albo właśnie biodrówki. U kobiet po menopauzie zanika również talia, tłuszczyk gromadzi się bowiem też od biustu w dół, ale to zmiany spowodowane spadkiem hormonów, optycznie wygląda to troszkę inaczej, więc kiedy mówimy o rodzajach tycia musimy uwzględnić też tą sprawę. Nie napisałam też, że szczupłe dziewczyny nie mają w ogóle tłuszczu na biodrach, ale te szczupłe mają zwykle niską masę tłuszczową, której nie da się jeszcze wylać z biodrówek. NIgdzie nie napisałam też, że wylewanie się oponek z biodrówek jest zjawiskiem, które należy koniecznie zwalczać i zabronić ustawą, bo jest fuj, opisałam tylko przyczynę jego powstawania. Nie ma co mydlić sobie oczy i udawać, że jesteśmy szczuplejsze niż w rzeczywistości. Szczupłość i optyczna atrakcyjność, to nie jest też jedyna wartość, która opisuje naszą kobiecość i nie ma co tak nerwowo reagować na każdą wzmiankę, że nie jesteśmy najszczuplejsze i najseksowniejsze na świecie. Czasem trochę więcej dystansu do własnego ciała, który pokazują często właśnie te grube i brzydkie zachodnioeuropejki, nie jest wcale takim złym podejściem. ;-)

    linka, jeżli jesteś w wieku około menopauzalnym, to musisz trochę pogodzić się z faktem, że figura się nieco zmienia. Być może pomoże też trochę dieta niskoinsulinowa, czasem wystarczy już, gdy zrezygnuje się z węglowodanów na kolację, na rzecz białkowego posiłku. To poprawia spalanie tłuszczu i zapobiega gromadzeniu się zbędnej wody (obrzęki). Do tego zainteresuj się intensywnymi ćwiczeniami siłowymi, na przykład Pilatesem. To spala sporo tłuszczu i definiuje sylwetkę. Lekki brzuszek w tym wieku u szczupłych kobiet, to często też tylko wynik spadku jędrności tkanki i skóry. Ćwicz przede wszystkim skośne i głębokie mięśnie brzucha. Te pracują jak gorset i wyszczuplają optycznie okolice talii.

    Dodaj komentarz»
  • morela888
    morela888 · 10-09-10 14:05 · do góry^

    @papillon: w takim razie nie lepiej iść do zwykłego baru mlecznego? Tam też mają pomidorową itp i raczej nie robią tego z proszku i nie zarabia na Tobie wtedy wielka firma a czasem malutkie przedsiębiorstwo ;-)

    Dodaj komentarz»
  • papillon
    papillon · 10-09-10 14:26 · do góry^

    morela888: na pewno taniej, niestety często komfort jedzenia w barach mlecznych jest dość niski - tłumy, kolejki do stolików - w sensie, raczej nie trzeba czekać z talerzem na wolne miejsce, ale jednak jest presja, żeby usiąść, zjeść i wyjść, bez zbędnego celebrowania posiłku, bo przecież kolejni ludzie czekają. A niektórzy czują się jak w restauracji, zaklepią sobie stolik wieszając płaszcz i dopiero stają w kolejce a miejsce 15 minut wolne, ale zajęte.
    Na pewno nie wszędzie tak jest, ale moje doświadczenia są właśnie takie, mimo, że niektóre dania w barze obok mojej uczelni są naprawdę smaczne ;-)
    W każdym razie, mnie chodziło tylko o to, że jednak taki Greenway jest lepszy od Maca, wiadomo, że aby mieć 100% kontroli nad tym, co się je, trzeba wszystko przygotowywać samemu w domu, a najlepiej w ogóle hodować w ogródku własne warzywa i owoce, samemu wypiekać chleb (najlepiej z mąki z własnego pola) i tak dalej, ale dla większości ludzi nie jest to opcja do przyjęcia i każdy musi czasem zjeść na mieście.
    Moje ulubione restauracje nie należą do żadnej sieci, ale i w Greenwayu lubię czasem zjeść pierożki aromatyczne ;-)
    /koniec offtopu

    Dodaj komentarz»
  • Sunachan
    Sunachan · 10-09-10 14:58 · do góry^

    no łatwiej teraz znaleźć Greenway niż bar mleczny ;) np w moim mieście chyba nie ma już ani jednego baru mlecznego (tylko takie z krokietami, pierogami itp), za to jest Greenway. Nie wiem co w tym jedzeniu fastfoodowego, jakieś półprodukty?
    Osobiście uważam, że jedzenie najlepsze jest w barach mlecznych (i najtańsze), ale po pierwsze trzeba znaleźć taki bar, po drugie żeby nie był mega zatłoczony. Poza tym poza "godzinami szczytu" w pewnym barze mlecznym, do którego chodziłam na studiach, przychodzili żebracy i fajne to nie było jak taki "dziad" stał nam nad stolikiem :/

    Dodaj komentarz»
  • papillon
    papillon · 10-09-10 16:23 · do góry^

    Sunachan: no niestety, chociaż zadziwia mnie ich logika - skoro sama żywię się w barze mlecznym, to znaczy, że moje finanse są mocno ograniczone.

    Dodaj komentarz»
  • tullilaj
    tullilaj · 10-09-10 17:55 · do góry^

    Co do tycia za granicą, to sama to przerobiłam. Dużo pracując fizycznie, i jedząc nie więcej w Polsce, w ciągu pół roku przytyłam z 6 kilo. Więcej chemii i innych ulepszaczy w jedzeniu po prostu. Później, gdy zaczęłam kupować droższe i mniej przetworzone produkty, waga szybciutko wróciła do normy.

    Dodaj komentarz»
  • papillon
    papillon · 10-09-10 19:45 · do góry^

    Za granicą (a przynajmniej w Anglii) jest ten problem, że śmieciowe żarcie po prostu jest najtańsze. Tam Macdonald naprawdę kosztuje grosze w porównaniu z czymkolwiek innym, u nas cenowo wypada na tym poziomie, co sieciówkowe restauracje pokroju choćby wspomnianego GreenWaya albo wielu innych niedużych restauracji ze średnio-dolnej półki typu pierogarnie, naleśnikarnie i bary sałatkowe. A bary mleczne, znikające co prawda z gastronomicznej mapy Polski, są wręcz względem Maca konkurencyjne - można się najeść mniej więcej za połowę ceny makowego zestawu.
    W sklepach podobnie - chipsy są u nas z reguły droższe niż np. jogurt i nie stoją na półkach z menu śniadaniowym.
    Z kolei jeśli chodzi o jedzenie typu bio, organic itd. to zauważyłam, że w Anglii różnica w cenie między "zwykłym" produktem a jego wersją "bio" jest znikoma, a u nas owych "bio" jeszcze prawie nie ma, albo 100% droższe.
    No i jeszcze ciekawostka, która mnie lekko rozbawiła - nie dostrzegłam ani jednego jogurtu bez napisu "low fat" :-) Większość jogurtów ma chyba podobną ilość, tj. ok. 3% tłuszczu, ale jakby któryś producent nie wydrukował, że jest "low", a inni taki napis mieli, to nikt by go nie kupił.
    W końcu przeczytanie składu produktu to taki wielki problem...

    Dodaj komentarz»
  • maskaradka
    maskaradka · 10-09-10 21:37 · do góry^

    Nie zgadzam sie ze sport w Stanach jest dla biednych i nie wyksztalconych. Sport jest dla wszystkich tych ktorym chce sie ruszyc tylek z kanapy i sprzed MacDonalda. Ja tam widze w kazdej dzielnicy przez jaka przejezdzam czy w ktorej mieszkam ludzi, ktorzy biegaja, chodza, czy jezdza na rowerze regularnie. Wokol mojej szkoly biegnie sciezka asfaltowa i jest maly park i ludzie regularnie uprawiaja sport. A biedacy to nie sa, bo na przyklad dwa lata temu oprocz normalnych podatkow zrzucili sie na te szkole, jeszcze poltorej roku temu nie bylo kilku budynkow w ktorych sie uczymy. Teraz jeszcze w niektorych miejscach sa prace wykonczeniowe, ale to drobnostki, wszystko jest nowe, ladne i funkcjonalne zaczynajac od lazienek poprzez klasy i ich wyposazenie po parkingi, lawki, drzewa, kwiaty itd. Czesto tam widze nawet matki biegnace truchtem, jedna reka popychajac wozek z malym dzieckiem, pozytek podwojny,bo dziecko na swiezym powietrzu a mama spala kalorie:)

    Dodaj komentarz»
  • PepperFox
    PepperFox · 10-09-10 22:08 · do góry^

    W Stanach wszystko tez zalezy gdzie jestes :) w mid-west jest o wiele wiecej otylych niz na wybrzezach, w metropoliach jest duzy mix ale ludzie sa szczuplejsi :)moj maz jest z LA i tam doslownie jest totalna obsesja - jak wszyscy wiemy - wygladu - wiec jest mnostwo ludzi gladkich, pieknych, zgrabnych, mnostwo restauracji i barow 'organic', salatek i warzyw to tam pod dostatkiem i jest na to spory nacisk ;) jak rowniez i na ruch. kilometry i hektary miasta przeznaczone na ruch. na rolki, rowery, bieganie, sa przeciez silownie na otwartym powietrzu, surfing, spotkalam sie z laskami ktore mowia ze jesli widzi sie otyla osobe to 'turysta'. ale oczywiscie LA jest tak samo duze i zroznicowane, wiec np we wschodim LA juz jest wiecej ludzi z nadwaga, ale na to sklada sie wieeele czynnikow, jednym z nich jest wlasnie to, ze teoretycznie domy sa tansze, teoretycznie imigranci, teoretycznie ludzie mniej bogaci i teoretycznie stac ich na $0.98 burgera bardziej niz na $2.99 smoothie z trawy i owocow :)na szczescie moj ukochany nie ma az takiej obsesji, ale tez byl inaczej wychowany, i np ciasta i paczki i jakies tam smalce i kielbasy(jak czasem lecimy do polski) uwaza za totalne zlo. Ja mu zawsze mowie 'to polska! te paczki sa ok bo maja 200 razy mniej chemii!' co do konca tez nie jest prawda ;)No i tez powiem wam, ze od kiedy z nim jestem, to wlasnie biegamy razem, chodzimy na rolki, na tenis, bo on to ma we krwi, niewielu takich polakow poznalam :)i niewiele znam polskich par co tak robia, wiec mam nadzieje ze to sie zmienia.
    i tak to sie wszystko kreci.
    Bardzo sie ciesze ze tam nie mieszkam (LA), wszedzie korki i opalone chudzinki :) ciekawe przezycie, polecam wszystkim zeby poszerzac horyzonty :)

    Dodaj komentarz»
  • pierwszalitera
    pierwszalitera · 10-09-10 23:17 · do góry^

    Oj grubcia, ja mieszkam od ponad 20 lata za granicą, chodzę ostatnio nawet chętnie do Mc Donaldsa, jem półprodukty, mrożonki i te inne rzeczy, i mam w wieku lat 44 BMI poniżej 22. Może dlatego, że we wszystkim stosuję umiar i jestem z natury osobą szczupłą. Jako młoda kobieta byłam nawet bardzo szczupła i trochę się też dziwiłam, skąd biorą się u innych te dodatkowe kilogramy, przecież to tak łatwo trzymać rozmiar 36, wystarczy się przecież tylko trochę ograniczyć i uprawiać sport. ;-) Ale nie mierzę już swoim genetycznym szczęściem całego świata i wiem, że wielu kobietom trudno oprzeć się pokusom, a jak do tego dochodzi predyspozycja do tycia, to tłuszczyk rośnie bez większego problemu. I nie ma tu znaczenia, czy jest się Polką, czy Niemką. Statystyki pokazują, że Polacy jako naród tyją i doganiają zachód. Nawet w Gazecie był artykuł na ten temat. Bo dlaczego miałoby być inaczej? Podaj jeden przekonywujący argument. Utyć przy łatwo dostępnych atrakcjach żywieniowych naszego środowiska wcale nie jest tak trudno. A ty jesteś pewnie bardzo młodziutka, z łatwością utrzymujesz jeszcze wagę, bo masz taką naturę, ale nie łudź się, że każdy szczupłą figurę dostaje na wieczność. ;-) I to nie ma nic wspólnego z podupadaniem. U mnie głupia kontuzja kolana i niemożność uprawiania sportu przez pół roku dała błyskawicznie kilka kilogramów więcej, a byłam przekonana, że wystarczy siła woli i zostanę na wieczność chudzielcem z wymiarami modelki. ;-)
    Nieprawdą jest też, że na zachodzie są tylko fast foody. W supermarketach są te same artykuły co w Polsce, wybór jest może nawet jeszcze większy i z tego można gotować smaczne jedzenie. W restauracjach masz kuchnie całego świat, możesz zjeść wegańsko, orientalnie, włosko, czy azjatycko, no problem. Nie wiem, co takiego w Polsce miałoby być lepszego, czego nie ma w Niemczech, albo innym kraju Europy. A żywność to jest nawet w porównaniu do tego co się zarabia, tańsza w Niemczech niż w Polsce, więc można pozwolić sobie na więcej jakości, luksusu i nawet ekologii. To nie od chemii się też tyje, tylko od dodatkowych kalorii i obojętnie, czy te kalorie są w kolejnej porcji polskiego bigosu z kiełbasą i ziemniakami, czy w batonikach Marsa. A ci Polacy, co to po powrocie z zagranicy rzucają się na "smaczne" polskie jedzenie, to tam zapychali się prawdopodobnie z oszczędności tylko najtańszymi, monotonnymi produktami, ale one nie są reprezentatywne dla tego, co jedzą mieszkańcy tych krajów.

    Dodaj komentarz»
  • morela888
    morela888 · 11-09-10 00:17 · do góry^

    @pierwszalitero: pewnie w większości masz rację co do powodu rzucania się Polaków wracjących z zagranicy na polskie żarcie, ale jest też inny prosty powód: tęsknota za danym smakiem. Chyba tylko wysokiej klasy restaurację serwują kuchnie "zagraniczne" bardzo zbliżone w smaku do oryginału, te nieco tańsze mają w smaku tylko "trend" żywieniowy czy jak to wyrazić...
    Bardzo łatwo można za granicą tęsknić za polskim jedzeniem a w polsce za zagranicznym :-)

    Dodaj komentarz»
  • choccolatte
    choccolatte · 11-09-10 00:25 · do góry^

    Maskaradko: no kurcze, specjalnie napisałam drugiego posta żeby powiedzieć, że sport nie jest dla biednych. Mówię jedynie, że wielu ludzi w Stanach takie ma właśnie poglądy! Chodzi mi dokładnie o klasę średnią, która odcina się od biedoty (być może ze względu na fakt, że sami z takich rodzin pochodzą) i utożsamia sport i szczupłość z niskimi zarobkami. Ale tak jak powiedziała PepperFox - zależy, o której części Stanów mówimy. LA nie bez powodu jest nazywane gospodarczą, biznesową i rozrywkową stolicą świata, a co się z tym wiąże - większa świadomość, szersze horyzonty. Dlatego ludzie tam mieszkający dbają o swoją sylwetkę (często obsesyjnie :) ), czego nie można powiedzieć o wielu innych miejscach w USA.

    Generalnie najwięcej otyłych ludzi znajdziemy w klasie średniej, a dokładniej na jej spodzie, bo ludzie mając pieniądze korzystają z 'dóbr kulturowych' jak np. McDonald's. Dopiero klasa wyższa zwraca uwagę na zdrowy styl życia i swoje odżywianie, m.in. dlatego, że mają na to czas i pieniądze. To bardzo duże uogólnienie i jest całe mnóstwo wyjątków, ale znajduje to swoje potwierdzenie w statystykach.

    Pierwszalitera: przekonywAjący (od 'przekonywać') lub przekonujący (od 'przekonuję'). Wybacz mi wtrącenie nie na temat, ale to takie moje osobiste zboczenie :)

    Dodaj komentarz»
  • PepperFox
    PepperFox · 11-09-10 00:56 · do góry^

    zgadzam sie w zupelnosci z choccolatte :) jak ma sie pieniadze i czas - wtedy poswieca sie oba te dobra na czesc zdrowia i urody :) niestety, im mniejsze dochody, tym wieksza waga, przynajmniej w USA i UK, ale to oczywiscie tez zalezy. Wynika to glownie z taniej zywnosci, ktora jest zazwyczaj oparta na tluszczach nasyconych, trans-tluszczach, konserwantach, sodium, hormonach, cukrze, ktore producentow kosztuja prawie nic.
    Pamietam jak regularnie bywalam w malych miasteczkach w Anglii to widzialam straszne rzeczy - mnostwo otylych (nie z nadwaga, tylko naprawde chorych, otylych ludzi) ktorzy prawie w wiekszosci pala, i karmia swoje dzieci chipsami i cola (dzieci 2-3 letnie), w niektorych przypadkach - papierosami ('dzieci' 13-15 letnie). Wielu tez mialo takie specjalne wozki automatyczne, ktorymi sami jezdzili, bo byli zbyt ciezcy zeby chodzic.
    No i wlasnie, tak jak mowi choccolatte,wiekszosc stanowila klasa srednia, z dolnej polki. Dodam tylko ze glowna atrakcja tych miasteczek sa dla mieszkancow okropne centra handlowe, w ktorych ludzie blakaja sie dniami i wieczorami, kupuja te same napakowane cukrem napoje i tam, po prostu, spedzaja dzien. mnostwo jest tez starszych ludzi zostawionych na caly dzien przez rodziny, zeby sie czyms zajeli zanim te corki wroca z pracy i ich odbiora w tym centrum, jest to ogolnie widok dosyc przytlaczajacy :) jakby spoleczenstwo uleglo systemowi i jest jakas straszna ofiara kapitalizmu ale to inny temat. :)
    Jak wrocilam do Londynu, od razu mi sie lepiej zrobilo :)

    Dodaj komentarz»
  • alladyna
    alladyna · 11-09-10 01:10 · do góry^

    No i temat spodni umarł śmiercią naturalną.;p
    Przymierzałam dziś ponad 10 par spodni w lumpenbutiku, z cichą nadzieją, że może chociaż jedne sobie zakupię do łażenia po mieszkaniu. Plus za to, że znalazłam dwie pary mnie więcej w swoim rozmiarze, mające talię w talii.;) Kończyły się na wys. pępka. Wszystko super, ale nad tyłkiem mogłabym wsadzić za pasek dwa kilo cukru w torebkach. Od tyłka w dół leżały bdb.
    To jest przedziwne... przecież nie ma kobiet, które mają tak samo płaski tyłek jak i przodek (no, poza Olivią Palermo) i do tego talię równą biodrom... a tymczasem w dżinsach z tyłu brak jakiegokolwiek miejsca przewidzianego na pośladki. Za to jest nadmiar miejsca na talię - mówię akurat o tych do pępka.
    Haha, a najlepsze jaja, że utopiłam się w dżinsach Cherooke na 13-14 years.;p Załamka. To chyba były spodnie na wyjątkowo wyrośniętą czternastolatkę z jeszcze większym zadkiem niż mój.;)
    Niech te levisy pasują... i niech w totka wygram. Marketing czy nie marketing, ale jak mam mieć z tego korzyść - naprawdę pasujące dżinsy - to dam się złapać. Wskazówka ze str. producenta, jaki model wybrać, to duży plus (o ile działa).;)
    Drugi plus jest taki, że wreszcie obejrzałam swój tyłek w lustrze i już wiem, dlaczego kupowanie spodni to taki koszmar.
    Po zmierzeniu nogi wreszcie wiem, jaką długość brać - i już, już myślałam, że wreszcie coś znajdę odpowiedniego, a tu d... (dosłownie). Zawada jedna.

    A może po prostu kupić względnie tanie spodnie dopasowane w nogawce, udzie, tyłku, a nadmiaru materiału w talii niech się pozbędzie krawcowa? Mniej stresu będzie...

    Choccolatte, to jakieś zawodowe zboczenie?;D W takim razie witaj w klubie;) Chociaż ja się miarkuję z poprawianiem błędów prywatnie.;)

    Dodaj komentarz»
  • PepperFox
    PepperFox · 11-09-10 01:50 · do góry^

    dla krawcowej jest to dosyc latwe zadanie (zwezyc talie) wiec mozna i tak :)
    no i 'lumpenbutik' - genialne :D

    Dodaj komentarz»
  • choccolatte
    choccolatte · 11-09-10 02:45 · do góry^

    PepperFox: i pomyśleć, że kiedyś marzyłam o studiach w Anglii :) Konkretnie na uniwersytecie Oxford Brooks. Na szczęście trzytygodniowy pobyt w Londynie/Margate mnie z tego wyleczył - ten hałas, tłok, brud i przyprawiająca o depresję pogoda! Nie wspominając o tym, że jestem meteopatą i codziennie bolała mnie głowa od rana do wieczora...
    Do jedzenia też nie miałam tam szczęścia, bo specjałem serwowanym w Margate była tradycyjna fish&chips zawinięta w gazetę... i mająca smak tejże gazety. Rodzina u której mieszkałam należała właśnie do klasy średniej, co odbijało się zarówno na jakości potraw jak i ich sylwetce (żeby tylko ich - przytyłam 3kg!).

    Alladyno: Niestety to zboczenie nie jest zawodowe, dlatego jedynie prywatnie mogę poprawiać :) Szanuję polski język i uważam, że inni również powinni. Z tego względu bardzo staram się pisać i mówić poprawnie (choć czasem z miernym skutkiem) i pozwalam sobie na poprawianie błędów u innych.
    Muszę jednak przyznać, że całe życie ciągnęło mnie do polonistyki... ale i innych filologii, np. angielskiej i japońskiej :) Jestem wierną miłośniczką tych języków, ostatnio zapałałam miłością również do francuskiego. Gdybym mogła, studiowałabym zapewne te cztery języki na raz, ale to trochę wykracza poza moje możliwości :D Dlatego też postanowiłam to traktować jako swoje hobby, jedno z kilku.

    Największą zagadką mojego życia jest aktualnie powód, dla którego zdecydowałam się studiować informatykę, tj. 6 przedmiotów, z czego 4 to matematyka ukryta pod inną nazwą :P

    Co do spodni natomiast... niewiele mam na ten temat już do powiedzenia, bo moim głównym problemem jest za wysoki stan. Noszenie łonówek ma jedną ogromną zaletę - nic w talii nie odstaje! :)))))

    Dodaj komentarz»
  • maskaradka
    maskaradka · 11-09-10 06:10 · do góry^

    Choccolatte: Widocznie go nie zrozumialam, nigdy nie bylam dobra w odczytywaniu roznych rzeczy (instrukcja dobra to instrukcja obrazkowa, coz poradzic na moje "zboczenia" leworecznej), chociaz czytac ze zrozumieniem umiem, ale czasem zawodze, zwlaszcza w "czytaniu" w codziennym zyciu. Kiedys tam w pracy: ide z pieniedzmi, zeby je wymienic na drobne, dziewczyna z powazna mina mi mowi ze nie ma, a ja jak to nie ma, to co mam 4 dolary w 25 centowkach wydac? A ta w smiech, bo mnie nabrala. Albo inna kiedys tam mowi mi ze nie ma, a ja nie ma to nie i wracam z powrotem do swojej kasy. I ta tez mnie nabrala. Bardzo sie z tym mecze, to reagowanie wg utartych schematow, jak sobie mysle ze znowu mam podobnie zareagowac na powtorzona setny raz i od poczatku wcale mnie nie rozsmieszajaca gadke to mi sie niedobrze robi:(

    Ja rowniez lubie uczyc sie obcych jezykow, nawet mialam isc w tym kierunku (i NIE zostac przy tym nauczycielka), ale w liceum mi sie to zmienilo, w matematyce przynajmniej nie trzeba opowiadan na durne tematy pisac:)No i jest wiekszy wybor jesli chodzi o prace. Jak mam napisac nawet tylko jedna strone to jestem chora, nawet jak mam duzo do powiedzenia to zas te glupie schematy, kiedy ja widze cos i opisuje w inny sposob...

    Dodaj komentarz»
  • PepperFox
    PepperFox · 11-09-10 10:53 · do góry^

    maskaradka: hmmm jako leworeczna nie mam takich problemow? ale rozumiem, kazdemu sie cos takiego przytrafia predzej czy pozniej!
    choccolatte: Londyn jest fajny, zupelnie inny niz wlasnie te male, angielskie miasteczka, ale, ze londyn ma 8mln mieszkancow, (12mln z obrzezami) to oczywiscie tez zalezy gdzie mieszkasz :) tak jak np w nowym jorku. londyn tez ma swoj manhattan i swoj(swoje) brooklyn(y) ;)
    a z jezykami - zawsze warto sie uczyc :)mam 2 ojczyste i bardzo sie przydaja (polski mniej) ;) niemiecki i holenderski tez znam. rozumiem francuski ale nigdy sie nie uczylam. w ogole jak sie zna 2, to kolejne nastepne przychodza dosyc latwo. No i z polskim jest o tyle fajnie, ze mozna tez powiedziec, ze w sumie rozumiemy Czeski, Slowacki i podstawy Serbskiego ;)

    Dodaj komentarz»
  • asiabudyn11
    asiabudyn11 · 11-09-10 11:11 · do góry^

    To ja o językach słowiańskich. No wcale nie rozumiem czeskiego! Nie wiem o co chodzi, ale ich słowa są czasem bardziej poodbne do rosyjskiego. Albo są poodbne i znaczą coś innego. Także mając faceta Czecha przestałam się oszukiwać, że bez nauki naszych języków się zrozumiemy bez angielskiego. Nigdy się nie rozumieliśmy! On polskiego tez nie rozumie ;-)
    Słowacki już łatwiej mi zrozumiec, ale i tak trudno. Za to Słowacy mi mówili, że o ile nie mówię szybko to rozumieją prawie wszytsko co mówię(nie wiem jak). Serbski jest chyba najtrudniejszy spośród słowiańskich. Czeski jest podobny do słoweńskiego a słowackiemu bliżej do chorwackiego.
    Nie wiem po co to napisałam, raczej nikomu się nie przyda, ale znajac sam polski (spośród słowiańskich) nie umiem się dogadać w żadnym innym słowiańskim niż polski :-/// A wszyscy mi mówia, że potrafią, więc nie wiem o co chodzi. Albo gdy bywam w Rosji to Rosjanie (albo czasami gdzie indziej ludzie, gdy się dowiedzą, ze jestem Polką) sądzą, że zrozumiem rosyjski. A tez nie rozumiem.
    A języków tez lubiłam się uczyć. Dziwne toto.

    Dodaj komentarz»
  • papillon
    papillon · 11-09-10 12:26 · do góry^

    I jeszcze chorwacki, chorwacki jest podobny do Polskiego ;-)
    Ale znając Polski można twierdzić, że mówi się trzecim najtrudniejszym językiem świata (po Chińskim i Węgierskim), także wszystko inne powinno już być tylko łatwiejsze ;D
    Dla mnie główny problem leży w tym, że nie za bardzo mam gdzie tych języków używać. W taki sposób całkiem zapomniałam niemiecki i w dużej mierze francuski, niedługo zamierzam zacząć naukę chińskiego, ale obawiam się, że w międzyczasie zapomnę japoński. I po co mi te wszystkie certyfikaty, jak tak naprawdę nie świadczą o mojej faktycznej, praktycznej znajomości języka :-(

    Dodaj komentarz»
  • AleksandraLM
    AleksandraLM · 11-09-10 13:15 · do góry^

    Ja mieszkalam w Stanach przez prawie 3 lata i na ludzi otylych sie naprawde napatrzylam. Pierwsze razy w Walmarcie na przyklad to byl szok, te grubasy na wozkach... W koncu zaczelam liczyc - akurat czekalam az malz po mnie przyjedzie i faktycznie procentowo ludzi otylych bylo wiecej...
    Jesli chodzi o sport... hmmm.... Uwazam ze kluby fitness sa duzo tansze niz w Europie. Mialam wykupione czlonkowstwo w XSports - to taki fitness czynny nonstop (jak chcesz isc cwiczyc w nocy o polnocy to nie ma problemu), placilam za ta przyjemnosc 39 dolarow miesiecznie... I w tej cenie bylo wszystko. Silownia, zajecia grupowe (nic to ze w sumie beznadziejne bo instruktorzy tam na[prawde dobrze uczyc nie umieja, znaja tylko anatomie i fizjologie), basen, jacuzzi, sauna, boisko do koszykowki... hmmm - tylko solarium dodatkowo platne. Tutaj w Lizbonie place (dla porownania) prawie 80 Euro miesiecznie za klub z silownia, basenem, sauna, i zajeciami fitness (tu akurat sa dobre) - tylko ze np nie moge wejsc sama na sale od zajec grupowych i zrobic wlasnego treningu - akurat tak sobie wladze klubu wymislily (wnerwia mnie to jak 150, i walcze z tym).
    Jedzenie w Stanach - faktycznie duzo chemii, duzo produjktow przetwozonych i gotowych do mikrofali. No strasznie duzo badziewia - nie dziwota ze ludzie sa tam grubi. Staralismy sie uwazac - dosc duzo jedzenia robilismy w domu - duzo grillowalismy... Sezon na grilla byl u nas od kwietnia do pazdziernika (czy nawet listopada jak pogoda byla znosna). Grillowalismy steki, do tego salatka i mielismy mniamusne zarlo. Albo udka z kuraka, albo ryby, albo hamburgery z bizona (na krwisto) i jedlismy je z musztarda, bagietka i serem plesniowym. Jesli chodzi o fast foody to zdarzalo nam sie jedynie kupowac frytki z Maca do malzy... W miare przyzwoita siecia byla tez Panera Bread - mieli tam fajne salatki i kanapki, tudziez zupke cebulowa... No, czasami zesmy sie przezerali w knakpie brazylijskiej... do tego stopnia ze ledwo zesmy sie stamtad wytaczali...
    I w Stanach udalo mi sie schudnac prawie dwa kilo - zeszlam do 69 kg (na 175cm). Natomiast wrocilismy do Europy, zamieszkalismy do Portugalii, i kg wrocily:( I nie chca sobie pojsc:( Oj zarcie jest tu dobre... Wino tez (to niemalze jak raj)... Generalnie waze z powrotem 72-73kg:(
    Zeby sie tego pozbyc bez diety musze chyba wrocic do cwieczenia codziennego po 2 godziny - a nie zawsze mi sie chce...
    I dzis tez mialam pojsc do klubu na Body Pump (najwiecej kalorii sie spala, rowniez i po zajeciach) - i cholewcia zaspalam. Wrrrr

    Dodaj komentarz»
  • choccolatte
    choccolatte · 11-09-10 13:39 · do góry^

    Maskaradko: to ja się dopiszę do grupy leworęcznych :) Ale nie zauważyłam u siebie takich problemów, instrukcje obrazkowe wręcz sprawiają mi czasem trudności - no bo co ten autor miał na myśli? :)

    PepperFox: ale pogoda w każdej części Londynu taka sama, a to w moim wypadku wyklucza możliwość mieszkania tam :)

    Asiabudyń, też się zawsze zastanawiałam jak to możliwe, że wszyscy potrafią zrozumieć inne języki słowiańskie, a ja nie! Co prawda gramatyka bardzo podobna, wiele słów się pokrywa i podobnie brzmi... ale nie do tego stopnia, bym była w stanie wszystko zrozumieć. Jeśli w całym zdaniu wyłapię jedno znajome słowo, nic mi to de facto nie daje. Miło wiedzieć, że jednak nie jestem upośledzona pod tym względem :D

    Papillon: co do najtrudniejszych języków, słyszałam że w czołówce jest polski, węgierski i suahili :) No ale zależy, pod jakim kątem się te języki rozpatruje. W chińskim drogą przez mękę są tony, a co za tym idzie, wyrazy homofoniczne. Z drugiej zaś strony - ma banalną gramatykę, podobnie jak japoński. Jeszcze inną kwestią są wpływy kultury na język, co sprawia, że jest on dla nas, europejczyków, o wiele trudniejszy do przyswojenia i zrozumienia. Dlatego mówiąc 'trudny' trzeba się zastanowić: dla kogo? pod jakim względem?
    No i niestety, ale jedyną receptą na pamiętanie wszystkich języków jest ich stałe używanie bądź przynajmniej ćwiczenie :(

    Dodaj komentarz»
  • faforzyca
    faforzyca · 11-09-10 13:55 · do góry^

    Pozwólcie, że wrócę do tematu spodni ;)
    Poszłam do Levi'sa w celu sprawdzenia, czy te bold curve są naprawdę warte swojej ceny. Zawsze miałam problem z brakiem miejsca na pupę (mam porównywalną do J.Lo chyba ;)), zbyt dużą ilością miejsca na nogi (moje są dość szczupłe mimo tyłka) i odstającą talią (w której mam całe 59cm, w tyłku zaś około 95cm). Przymierzyłam dwa kolory w modelu slim i wyszłam z dwiema parami spodni :) Dla mnie, osoby zdecydowanie "pupiastej", te spodnie to odkrycie na miarę dobrego stanika. W tym wypadku dobrze dopasowane nogawki to obwód, a miejsce na tyłek to miseczki :D czy jakoś tak. Miałam trochę szczęścia, bo w Sadyba Best Mall akurat była zniżka 30% z okazji jakiś tam urodzin, więc zapłaciłam sporo mniej.
    Postaram się w najbliższym czasie obfocić i wrzucić zdjęcia do galerii.

    Aaaa, i zapomniałam o najważniejszym - po raz pierwszy w życiu mogę normalnie usiąść i nie zrobić hydraulika. Boskie uczucie :D

    Dodaj komentarz»
  • asiabudyn11
    asiabudyn11 · 11-09-10 14:27 · do góry^

    @faworzyca: pewnie, że dodaj zdjęcie, przecież my tu tyle gadamy o tym Mobym Dicku, choć go nie widziałyśmy w większości ;-) Najleiej ze zdjęciami porównawczymi ze zwykłymi jeansami :-)))

    @papillon: ja na Twoim miejscu bym coś robiła by ten kontakt z językiem jest. Cokolwiek. Francuski znam bardzo słabo, a od kiedy przegladam jednego tamtejszego bloga wiele rzeczy mi się przypomina :-) Więc może chociaż tak próbuj?

    Dodaj komentarz»
  • asiabudyn11
    asiabudyn11 · 11-09-10 14:28 · do góry^

    No i jesteś studentką, więc nie możesz wyjechać na wymianę? Albo na praktyki za granicę?

    Dodaj komentarz»
  • PepperFox
    PepperFox · 11-09-10 15:23 · do góry^

    oo jak fajnie, zobaczymy levisy :)
    faforzyca: koniecznie zrob porownanie tez z normalnymi jeansami prosze :)

    a co do jezykow - ja sie spokojnie rozumiem i z czechami i ze slowakami, tez mam znajome serbki, bosnianki, i macedonki i dajemy rade (oczywiscie normalnie rozmawiamy po angielsku, czasem tylko w swoich dla wysilku intelektualnego i wrecz uwielbiam wychwytywac podobienstwa :))np chorwatow prawie w ogole nie rozumiem, serbski jest mi latwiej, mimo ze serbski i chorwacki sa b podobne, ale rosyjski to inna bajka. (rosjanie rzeczywisie mysla, ze ich rozumiemy, spotkalam sie z wieloma sytuacjami ;))ale no jesli mialabym powiedziec, ze do czegos mam talent, to wlasnie do muzyki i do jezykow, wiec to tez chyba odbiera sie bardzo indywidualnie.
    No i mam tez kolezanki wegierki i fascynuje mnie ich niesamowity jezyk. Oczywiscie slowa takie jak 'zyd, cygan, nawet zydzic!! (czego w ogole nie uzywam bo to obrazliwe, ale odkrylysmy ze w wegierskim uzywane jest tak samo) droga (w sensie droga moja i w sensie, ze duzo kosztuje), tepa (np kredka), karnisz' mamy wspolne ;) na pewno jest wiecej, nawet gdzies sobie sama o tym czytalam, te slowa wyszly z ich rozmow, ktore podchwycilam ;)no i oczywiscie przeklenstwa sa podobne. (prawie takie same we wszystkich wspomnianych jezykach). Najlepsze jest to, ze 'kurde' w Macedonskim to jakies straszne, przestraszne przeklenstwo i moja kolezanka spojrzala na mnie powaznym wzrokiem i powiedziala 'nie mow tego slowa. nie mow.' :D

    Dodaj komentarz»
  • asiabudyn11
    asiabudyn11 · 11-09-10 15:39 · do góry^

    Z węgierskim mamy podobne niektóre związki frazeologiczne. Na pewno "mam to w małym paluszku" u nich znaczy to samo. Więcej oczywiście nie pamiętam ;-)
    Ja uwielbiam węgierską kuchnię. Gdy oni gotują to pachnie niesamowicie :-) I są bardzo...skrupulatni (?) w gotowaniu: w sensie potrzebują i wymagają najlepszych produktów i gdy muszę zrobić choćby drinka z sokiem grapefruitowym a nie cytrynowym np. to marudzą ;-)

    Dodaj komentarz»
  • asiabudyn11
    asiabudyn11 · 11-09-10 15:42 · do góry^

    No i na pewno metodą na "znalezienie" słowa, które mamy np. w angielskim na końcu języka jest powiedzenie tego po polsku (oczywiśćie gdy rozmawiamy ze "Słowianami"). Moja przyjacióła uwaza, że to dotyczy też Greków, że jeśli już to bardziej prawdopodobne, że dane słowo będzie podobne do polskiego niż angielskiego ;-)

    Dodaj komentarz»
  • PepperFox
    PepperFox · 11-09-10 20:58 · do góry^

    ha :) wiec, grecki mial bardzo duzy wplyw na jezyki wszedzie ;) no i oczywiscie jest jezykiem o wiele starszym niz angielski :)jak jeszcze Ci sie jakies wegierskie ciekawostki przypomna, to powiedz, ja uwielbiam takie perelki :) no i oczywiscie ostatnio rozmawialysmy o leczo i gulaszu, moja kolezanka wegierka zrobila oba te dania i myslalam, ze sie rozplyne.wiec chyba to prawda z ich gotowaniem ;)

    Dodaj komentarz»
  • mariska
    mariska · 11-09-10 23:27 · do góry^

    Moje 3 grosze do językowego offtopu: dziwi mnie mocno to, co mówicie, bo ze Słowakami i Ukraińcami dogaduję się bez problemu, z Bułgarami w zasadzie też daję radę, z Czechami już trochę gorzej, ale proste rzeczy załatwię, w Serbii/Chorwacji/Bośni nigdy nie byłam więc nie mam porównania.

    Tyle, że ja mam chyba mózg specjalnie zaprogramowany na kojarzenie słówek z różnych języków, niestety tylko jednostronne ;) Znając podstawy hiszpańskiego i francuskiego jestem w stanie zrozumieć prosty tekst pisany po włosku - automatycznie wyłapując podobieństwa do znanych mi słów. Niestety, ani po hiszpańsku, ani po francusku (po włosku tym bardziej) nie przeprowadzę swobodnej rozmowy, moje automatyczne skojarzenia biorą w łeb przy tłumaczeniu z polskiego na cudze, zwłaszcza gdy dochodzi do tego gramatyka. Za to po niemiecku jestem w stanie powiedzieć coś dopiero po 2 głębszych, gdy jest mi już absolutnie wszystko jedno w jakim rodzaju i przypadku jest wypowiadane przeze mnie słowo - o dziwo błędy gramatyczne nie przeszkadzają w dogadaniu się :)

    Dodaj komentarz»
  • alladyna
    alladyna · 11-09-10 23:49 · do góry^

    Hehe, węgierski jest fajny;) Byłam w Budapeszcie tydzień i bardzo mi się podobało to, że baardzo dużo Węgrów, na dźwięk polskiej mowy, od razu rzucało po polsku (!) hasło "Polak Węgier dwa bratanki" (i do szabli, i do szklanki). Podobno ich tego w szkołach uczą.:))) Pokażcie mi choć jednego Polaka, który to powie po węgiersku.;p U nich to chyba nawet się rymuje;) Lengyel, magyar – két jó barát, együtt harcol, s issza borát.
    A co do zapożyczeń, mamy od nich:
    wojskowe: czaty, giermek, hejnał, kontusz, orszak, deresz (taki koń), szyszak (hełm)
    w gwarze:
    * baga - tytoń
    * bezera - niegodziwiec, łajdak
    * bitang - włóczęga
    * ceper - mieszkający na nizinach ( pogardliwie )
    * cifra - ozdoba spodni
    * czekan - duży młot
    * delangus - leń, próżniak
    * dudy - instrument muzyczny
    * gazda - właściciel stada, najważniejszy na hali
    * gombik - guzik
    * gunia - wierzchnie okrycie
    * hajduk - żołnierz
    * juhas - pasterz owiec, pomocnik bacy
    * kujon - żartowniś, krętacz
    * sietniok - chory na niedoczynność tarczycy
    * topanki - pantofle
    * wereda - wyzyskiwacz, zły człowiek

    I trele-morele to ponoć też z węgierskiego;) Chyba słowo sałata (albo jakaś inna zielenina) i jeszcze kilka zabawnych, ale nie pamiętam od ręki:) Kto by pomyślał, że kujon stamtąd przyszoł;)

    Dodaj komentarz»
  • alladyna
    alladyna · 11-09-10 23:50 · do góry^

    Ach, no i baca też;)

    Dodaj komentarz»
  • alladyna
    alladyna · 12-09-10 15:34 · do góry^

    Faforzyca, napisałaś:
    "Aaaa, i zapomniałam o najważniejszym - po raz pierwszy w życiu mogę normalnie usiąść i nie zrobić hydraulika. Boskie uczucie :D"
    O co chodzi z tym hydraulikiem?;D

    Dodaj komentarz»
  • morning_lullaby
    morning_lullaby · 12-09-10 16:00 · do góry^

    prawdopodobnie chodzi o wystawanie tzw. rowu ;)

    Dodaj komentarz»
  • bzium
    bzium · 12-09-10 19:27 · do góry^

    To ja znów wrócę do tematu. Wyszło mi demi curve, nawet jedne spodnie mi się podobają. Ale cena... no nie jestem w stanie wydać 300zł na spodnie ;D może za 10lat

    Dodaj komentarz»
  • polka_w_brukseli
    polka_w_brukseli · 12-09-10 19:57 · do góry^

    Tez bym nie wydala 300zl na spodnie, niezaleznie od tego czy mnie stac czy nie...

    Dodaj komentarz»
  • ailes
    ailes · 13-09-10 01:35 · do góry^

    Ja do tego, że biodrówki są złe i w ogóle. Są figury, którym dobrze jest w spodniach z wysokim stanem, ale są takie które wyglądają w czymś takim koszmarnie. Jestem bardzo typowym szczupłym i niskim lizakiem i w spodniach z wyższym stanem wyglądam dosłownie jak lizak, jak kolos na glinianych nogach :). Coś strasznego. Dla mnie inne spodnie niż biodrówki nie istnieją. A ja chciałabym móc wydać 300 zł na spodnie :D

    Dodaj komentarz»
  • asiabudyn11
    asiabudyn11 · 13-09-10 12:56 · do góry^

    Co do Węgier to pamiętam jeszcze, że chyba mają cos takiego jak nasze gołąbki. Tylko nie wiem jakiej wielkości, bo jedliśmy razem w kiedyś w jakby gulasz, ale plywaly tam takie minigołąbki (nie większe niż 2cm-komu sie chciało robić takie maleństwa?) i mowili, że coś takiego sami tez maja. No i zapomniałam dodać, że lubię chyba wszystkie kuchnie od Węgier po Turcję. Turcy utrzmują, że cala bałkańska kuchnia to ich wpływ ;-). I jeszcze Bułgarzy są także świetnymi kucharzami i tez troche wybrednymi :-)

    Dodaj komentarz»
  • faforzyca
    faforzyca · 13-09-10 13:45 · do góry^

    Alladyna - chodzi o pokazywanie tyłka właśnie ;) Niestety, jak mi się mieści w spodniach tyłek, to automatycznie pas jest za luźny. Co oznacza, że jak siadam, spodnie uroczo się zsuwają.

    Co do ceny spodni - zgadzam się, że 300zł to zdecydowanie za dużo. Fakt, udało mi się je kupić w promocji za 30% mniej, więc kosztowały ok. 200zł (podstawowy model kosztuje 279zł bez promocji). Bardzo chętnie bym wydała te pieniądze na coś zupełnie innego, ale... Wszystkie spodnie, które mam, wyglądają na mnie koszmarnie. Z jakiegoś powodu trafiła mi się figura bardziej latynoska niż polska i zwyczajnie tańszych spodni sobie nie kupię, bo nie ma takich dla mnie :) Zresztą postaram się w najbliższych dniach zrobić fotki, to same zobaczycie :)

    Dodaj komentarz»
  • alladyna
    alladyna · 13-09-10 14:37 · do góry^

    Dzięki za wyjaśnienie.;D Dla mnie ta cena też jest zaporowa... ech. Za 300 zł kupię sobie kilka par innych i zaniosę do krawcowej, coby zwęziła pas, bo mam ten sam efekt co Ty.

    Dodaj komentarz»
  • Adeline
    Adeline · 13-09-10 16:15 · do góry^

    Ja osobiście nie przepadam za biodrówkami, ale to pewnie dlatego, że mam za wielki tyłek do nich, bo np. moje koleżanki, które są szczuplutkie wyglądają w nich fajnie... A ze spodniami to mam taki sam problem jak Panie nade mną... czyli jak mój tyłek się zmieści, to w pasie są za luźne i nogawki za długie... Bo mam wręcz nieproporcjonalnie dużą pupę..Jak to ładnie ktoś określił - Jak J. Lopez :) Właściwie to ostatnio przerzuciłam się na oryginały... konkretnie Ventena Jeans... i wydaje mi się, że leżą dobrze... nie maja one "talii w talii", są takie trochę wyższe niż biodrówki...ale tyłek nawet nieźle w nich wygląda, jak na niego....:D

    Dodaj komentarz»
  • PepperFox
    PepperFox · 13-09-10 22:26 · do góry^

    oo Alladyna dzieki! jak zobacze moje kolezanki wegierki to przetestuje na nich te slowa :D

    Dodaj komentarz»
  • PepperFox
    PepperFox · 13-09-10 22:35 · do góry^

    aa i to nie salata tylko kapusta! po wegiersku jest tak samo. z akcentem na 'ka' - KApusta. ;)

    Dodaj komentarz»
  • alladyna
    alladyna · 13-09-10 22:40 · do góry^

    Aaa, KApusta ;D A jak się czyta to? -
    Lengyel, magyar – két jó barát, együtt harcol, s issza borát.
    Lendziel, Madziar - kejt ja (?) barzaat, edźytt HARcol, z iszsa borzaat? Kurde, już nie pamiętam tych samogłosek, a nie znalazłam transkrypcji tego zdania.:D

    Dodaj komentarz»
  • PepperFox
    PepperFox · 13-09-10 23:03 · do góry^

    mam zapisane w telefonie wiec jak je nast razem zobacze to kaze im powiedziec i zapisze sobie fonetycznie :D ale pewnie tu sie zaraz ktos madry znajdzie i nam powie :D
    znalazlam to http://www.youtube.com/watch#!v=z_qUh... :D

    Dodaj komentarz»
  • rebelious
    rebelious · 14-09-10 11:26 · do góry^

    Zaciekawiła mnie ta akcja w Levisie, ale po bliższej konfrontacji niestety skojarzenia jakie we mnie obudziło to w nawiązaniu do staników hasła na sklepach typu: "DUŻE ROZMIARY", a w środku sprzedawczyni: "tak, tak mamy duże rozmiary - D, a nawet takie małe E się znajdzie"... No więc po wejściu Pani mnie wymiarzyła i centymetrem krawieckim i jeszcze jakimś z takimi tasiemkami w 3 czy 4 miejscach, po czym przyniosła mi spodnie w rozmiarze 25 (!) wyglądały jak moje legginsy (jak wiadomo meega rozciągliwe), stwierdziłam, że nie ma szans żebym się w nie zmieściła, na co oburzona Pani odpowiedziała, że ona mnie mierzyła, ona się na tym zna i na pewno wejdę. W takim razie ruszyłam do przebieralni, gdzie tak jak myślałam, spodnie zatrzymały się w połowie uda i za nic nie chciały drgnąć dalej ;)) Pani stwierdziła, że to dziwny model i ruszyła mi po kolejne w tym samym rozmiarze (!)...W innym sklepie Levisa następnym razem pomierzyłam sobie kilka w normalnym rozmiarze i w modelach, który mi dobrano demi curved ( jak źle napisałam to mnie poprawcie ;)) wyglądałam obiektywnie o niebo...gorzej niż w spodniach, które do tej pory nosze ;O pupa ukształtowała mi się w uroczy kwadrat czy prostokąt na upartego, a zbyt ładnie to nie wygląda ;/
    Konkluzja: pupfitting ie zrobi w mojej życiu rewolucji, a już na pewno nie takiej jaką zrobił brafitting ;))

    Dodaj komentarz»
  • ananas_19
    ananas_19 · 14-09-10 14:32 · do góry^

    Ja niestety nie miałam okazji jeszcze przymierzyć tych Levisowych nowości, bo w Outletowym sklepie nie mieli, a na Malcie nie byłam (Poznań), ale zastanawia mnie jedno - Po jaki ciul Spodnie mają spłaszczać tyłek? Tak jest w opisie Demi Curved, który notabene ma mi być dobry (według strony). Przymierzałam mnóstwo spodni w Levisie, Wranglerze i jeszcze gdzieś tam i połowa tak mi spłaszczała tyłek, że aż tata na to zwrócił uwagę. A muszę przyznać, że dla niego w większości rzeczy wyglądam dobrze, chociaż nie zawsze tak jest. Koniec końców zakupiłam się we Wranglerki. Model Lia W25L30. Delikatnie przekręca mi się lewa nogawka, ale jest do przeżycia. Są lekko zwężane, a i tak opinają mi łydki... niestety nie mam ich za szczupłych. Mimo wszystko są delikatnie luźnawe w pasie. W mniejsze bym pewnie nie weszła w nogach, a gdybym weszła, to bez możliwości poruszania się w nich ;P Mimo wszystko leżały na mnie najlepiej z wszystkich przymierzanych. W Levisie większość spodni miała dziwny krój... w pasie było ok, a później bombka... Ja rozumiem, że kobieca figura taka przeważnie jest, ale bez przesady. Jeans ma to do siebie, że się trochę dopasowuje. Mnie przynajmniej ten krój strasznie pogrubiał w udach. Wyglądałam okropnie. A najlepsze jest to, że w moim rozmiarze nie było innaczej uszytych spodni. Myślę, że tak czy siak pokuszę się jeszcze o chociażby przymierzenie tych Levisowych nowości. Zobaczymy ;P Aktualnie leżę w łóżku tak więc... powodzenia w poszukiwaniach idealnie leżących spodni ;P

    Dodaj komentarz»
  • martooshka
    martooshka · 14-09-10 14:41 · do góry^

    rozumiem, że nie wszystkie z Was stać na markowe spodnie za 300zł i wyżej ale nie rozumiem jednego - jak można powiedzieć o spodniach Levi's albo Lee, że płaci się za markę?

    Nie umiem tego pojąć, mam 23 lata i od X lat noszę właśnie Levisy albo Lee czy Wranglery. Kiedyś pożałowałam kasy i kupiłam spodnie i u chińczyka i w h&m i w Zarze, w paru sieciówkach ogólnie. Zdanie mam wyrobione i nie zmienię go - firmówki leżą tam gdzie powinny, tj. na pupie i udach a właśnie chińczyki hm.... wiszą, mimo kupna spodni mniejszych niż zawsze.

    Niektóre z Was mówią, że wolą sobie kupić 3 pary za stówkę i przynajmniej mają spoko spodnie, w końcu trzy pary...

    Nie zauważyłyście natomiast tego, że takie spodnie ponosicie max. 1 rok, prawda? Ja noszę swoje spodnie 3,4 lata bez śladu użytkowania, przetarć ,zniszczeń czy innych rozciągnieć, po prostu tego nie ma!

    Też jak wiele z Was jestem studentką i to nie jakąś dzianą z porfelem wypełnionym stózłotówkami przez wpływowego tatusia, nic z tych rzeczy, po prostu w moim mniemaniu liczy się jakość, nie ilość. Więc jeśli końcu uda mi się jakoś zaoszczędzić 300zł i potrzebuję spodni to właśnie zmierzam do Levisa i kupuje jedne, porządnie wykonane i wyglądające dżinsy. Tak samo jest z butami i stanikami - mniej,ale lepsze :)

    Dodaj komentarz»
  • regula_przekory
    regula_przekory · 14-09-10 14:44 · do góry^

    A mnie jeszcze przyszło do głowy a propos stałego ucisku na kości i ich deformacje. Okularnice - pomacajcie się za uszami ;) Stały, nie tak wielki znowu nacisk, przemodelował Wam czaszki ;) Ja mam dość głęboki, wyraźny rowek po 10 latach noszenia okularów. Na nosie to samo.

    Dodaj komentarz»
  • morning_lullaby
    morning_lullaby · 14-09-10 14:50 · do góry^

    Otóż to Reguło ;) Ja miałam takowe za uszami już po jakichś 5 latach to na pewno, ale może i wcześniej, ale nie zwróciłam uwagi ;) A okulary przecież niby wcale nie cisną, tylko lekko się trzymają prawda? ;)
    Ja tam cały czas twierdzę, że jakieś zmiany są. Nie drastyczne, ale są :P
    Ale z drugiej strony, to co ja tam wiem ;]

    Dodaj komentarz»
  • mariska
    mariska · 14-09-10 14:57 · do góry^

    martooshka - ja niestety mam taką budowę, że mam złączone uda niezależnie od wagi (może gdybym dobiła do BMI 18 problem by zniknął, ale jak żyję nigdy tyle nie miałam ;)). W tym momencie wszystkie portki, czy to z bazarku za trzy dychy, czy za 120zł, czy od Big Stara / Lee po roku-dwóch noszenia przecierają mi się w miejscach niewymownych i nic na to nie poradzę. Mam tylko nadzieję, ze po zrzuceniu kolejnych paru kilo będą mi się przecierać wolniej :P

    Dodaj komentarz»
  • tiliqua
    tiliqua · 14-09-10 15:13 · do góry^

    reguło też mam rowki za uszami :D chociaż od 7lat noszę prawie wyłącznie soczewki

    martooshka generalnie się zgadzam, tylko że: ostatnio kupiłam sobie spodnie z Lee i wszystko pięknie tylko po 2 miesiącach chyba puściło mi szycie na szwie i to od zewnętrznej strony:/
    leżą lepiej niż inne, które mierzyłam - katorga i które mam-generalnie teraz za luźne, ale ideał to nadal nie jest

    Dodaj komentarz»
  • squirrell
    squirrell · 14-09-10 15:27 · do góry^

    Pomacałam się za uszami, i jak rzecze Reguła, mam tam małe łagodne wgłębienia o_O Nie wiedziałam, że cos takiego w ogóle może mieć miejsce ;D

    Dodaj komentarz»
  • regula_przekory
    regula_przekory · 14-09-10 15:32 · do góry^

    Prawda, że ciekawe odkrycie? :D Przerażające trochę nawet :P

    Dodaj komentarz»
  • sellenka
    sellenka · 14-09-10 15:39 · do góry^

    martooshka - nie zgodze sie do konca. kupuje czesto jeansy np w h&m lub w cubusie. w promocjach, na wyprzedazach, kosztujace nie wiecej niz 50-60 zl. leza na mnie porownywalnie do markowych jeansow (nie probowalam tych nowych levisa), czyli luzy w pasie przy dopasowanej reszcie, a nosze je po 4 lata.

    levisa kiedys rodzice mi kupowali, rzeczywiscie byly to wtedy spodnie nie do zdarcia (jakies 15 lat temu). ale jeansy z sieciowek wcale nie sa takie najgorsze, a mozna czasem zaszalec i kupic sobie jakis model ktorego za 300 zl na pewno bys sobie normalnie nie kupila (w ten sposob stalam sie wlascicielka jeansow bialych - 20 zl, czarnych w wezowa skorke - 40 zl, oraz obszernych dzwonow z wysokim stanem, rowniez 40 zl, wszystkie kupione w h&m)

    Dodaj komentarz»
  • martooshka
    martooshka · 14-09-10 15:39 · do góry^

    mariska - nie mam tego problemu, ale mogę sobie wyobrazić jak to jest, kurczę powiem Ci, moja mama też ma złączone uda (to chyba normalne, ja mam przestrzał XD )ale nic takiego się jej nie dzieje ...?

    tiliqua - to fakt, ostatnimi czasy Lee trochę sie pogorszyły, rozciągają się dlatego kupuję już tylko Leviski. Próbowałaś je reklamować?

    Tak jak mówię, mam doświadczenie z róznymi markami , od chińczyka po Hugo Boss'a (na wyprzedaży dżinsy czarne za 150zł z 700zł!) i jednak liwajkom pozostaje wierna, szczególnie Demi Curve - mnie tam nie spłaszczają, ba, podnoszą i podkreślają pupę :)

    Dodaj komentarz»
  • ananas_19
    ananas_19 · 14-09-10 16:29 · do góry^

    Martooshka - skoro Cie nie spłaszczają, to muszę wypróbować :) Jestem tego samego zdania co ty - lepiej mniej a porządniej. A co do przecierania. Jedne jedyne jeansy, które mi się przetarły to były BigStary, ale tylko dlatego, że je bardzo lubiłam i nosiłam przynajmniej 4 lata o ile nie dłużej. Później je sama przerobiłam (poprzecierałam jeszcze w kilku miejscach) i przez jakiś czas jeszcze w miare służyły. Później się zwyczajnie podarły :) Tyle, że ja nie mam za bardzo złączonych nóg :)

    Dodaj komentarz»
  • alladyna
    alladyna · 14-09-10 17:11 · do góry^

    Kurcze, mam ten sam problem... wszystkie spodnie przecierają się po wewnętrznej stronie uda.;/ Niektóre nawet po pół roku, a co dopiero rok... Zresztą, na mnie większość gaci naprawdę dobrych w udach i tyłku, wyżej leży tak:
    http://pokazywarka.pl/q4tljv/#zdjecie...
    Ta czerwona krecha to ułożenie/odstawanie spodni. Wygląda na to, że potrzebne są właśnie takie bombkowate, byle w tył, a nie w bok.;) Oby bold curve takie były...

    Dodaj komentarz»
  • ananas_19
    ananas_19 · 14-09-10 17:33 · do góry^

    Mi też spodnie przeważnie odstają z tyłu... Niektóre bardzo, niektóre o wiele mniej... Niestety nie miałam na sobie jeszcze jeansów, które by w ogóle nie odsatwały nie spłaszczając tyłka i zarazem były dobre w nogach. Jeśli któreś z tej serii będą leżały na mnie idealnie to z pewnością uzbieram te 300zł żeby je mieć :)

    Dodaj komentarz»
  • bzium
    bzium · 14-09-10 20:39 · do góry^

    W tym momencie jakbym miała wydać 300zł umarłabym na zawał :O jestem sknerą, ale żyję na stypendium socjalnym i chyba przez rok bym odkładała te 300zł, ale też jestem dziwaczką i zamiast kupować ciuszki wolę odkładać na podróżowanie (a w planach duży projekt, którego nie załatwię po ludzku autostopem ;p).
    I tak wolę kupić adidasy za 200zł a nie za 50zł, teraz nie skąpię też na staniki. Tak na spodnie póki nie zacznę na siebie zarabiać (i to porządnie) będę skąpić, szczególnie, że na moich nie licznych wycieczkach do markowych sklepów jeszcze żadne spodnie mi się nie podobały (no nie mogę nie mieć nie rozszerzonej nogawki).
    A noszone od roku redstary 2 pary na zmianę mają ślady znoszenia tylko na ciorających się po ziemi nogawkach (140zł za parę - najdroższe spodnie w moim życiu).

    Dodaj komentarz»
  • victoria08
    victoria08 · 14-09-10 23:23 · do góry^

    Swoją drogą to piękne jest że producenci zauważają łaskawie że kobiety mają rózne biusty, rózne pupy..
    cudny art i komenty pod nim też cudne, myslalam ze tylko ja mam takie wyzwanie w sklepie i przy moich 33cm roznicy talia biodra czym chuda czy bardziejsza nie ma znaczenia 31-34cm jest jak byk roznicy i wez tu kup spodnie..
    raz upolowalam boskie Jukony, rok temu idealne h&m (Az dziwne ze w tym sklepie), wranglery model ktory uszedl nawet nawet.
    ale te 2pary to po prostu cudo mi z tylka i ud robily..
    mi pasuja najbardziej takie wysokie biodrowki (klasyczne biodrowki nazywam łonówkami;)
    bo spodnie taliowane powoduja ze mam tylek jak szafe 3drzwiowa jak to nie omieszkal mi mowic tato jak dorastalam;)
    a teraz podobno to atut:D

    Dodaj komentarz»
  • martooshka
    martooshka · 15-09-10 10:07 · do góry^

    ja oszalałam! Wczoraj kupiłam jeszcze jedne... nie jestem normalna :P ale usprawiedliwiam się tym ,że sprzeałam na allegro jedną parę i torebkę więc sumienie czyste :D Jak bedziecie mierzyły spodnie to od razu bierzcie mniejszy romiar - ja normalnie nosząc 29/32 wczoraj wzięłam ....26/32 i bez problemu się w nie zmiesciłam :D no i zero odstawania z tyłu, bosko :D

    Dodaj komentarz»
  • Sunachan
    Sunachan · 15-09-10 13:07 · do góry^

    ee za taką kasę ;) w sumie ostatnio kupiłam tanio 2 pary spodni, ale mają chyba masę stretchu bo się koszmarnie rozciągają i zsuwają z tyłka >< Wcześniej najwięcej za dżinsy dałam 130zł, kupuję może raz do roku.
    Jeśli któraś z was widziała gdzieś dżinsy marki BIL to niech da znać ;)

    Dodaj komentarz»
  • asiabudyn11
    asiabudyn11 · 15-09-10 16:19 · do góry^

    Pisząc ile można przechodzić w 1 jeansach ma duże znaczenie jak często się je nosi. Jakoś trudno mi uwierzyć by w jeansach z sieciówki noszonych czesto dało się chodzić więcej niż 1 rok. Jeśli ktoś tak ma-bardzo zazdroszczę a nie mam nogi przy nodze, czy uda przy udzie.

    Tak na chłopski rozum myślę tak: jesl iza stanik jestem w stanie dać do 100zł no to czemu nie 300 za jeansy? Już samej tkaniny ile więcej idzie na jeansy.

    Dodaj komentarz»
  • sellenka
    sellenka · 15-09-10 16:49 · do góry^

    asiabudyn - wiekszosc moich jeansow z h&m logg nosze obecnie 3 rok. a nosze je na okraglo, non stop (3 pary). Rok temu kupilam sobie nowe, po 2 tygodniach rozdarly mi sie obok rozporka. reklamowalam je, reklamacja zostala przyjeta, odzyskalam pieniadze.
    z reserved po szafie mi sie ploncz jeansy, ktore maja juz pewnie 7 lat, z cubusa ktore maja jakies 6 lat. nosze je obecnie rzadziej bo przytylam i nie lubie baleronow.

    Dodaj komentarz»
  • regula_przekory
    regula_przekory · 15-09-10 16:54 · do góry^

    Ja też noszę "sieciówkowe" spodnie dłuuuugo. A moje uda się łączą ze sobą i jak byłam grubsza to się ocierałam nieraz w upały w spódnicach.
    Inna sprawa, że Wrangler czy Levi to też sieciówki przecież.
    Szyją już teraz buty, nie-dżinsowe spodnie, bluzki... więc trochę się te granice między nimi a H&M czy Orsayem zatraciły.

    Dodaj komentarz»
  • magda_744
    magda_744 · 15-09-10 18:23 · do góry^

    Ja też pisałam już wcześniej, że w jeansach z Zary śmigam już trzeci rok bez przetarć i utraty koloru, a są ciemnogranatowe, więc dość podatne na wyblaknięcie i spieranie się (piorę w pralce, bez zbytniego patyczkowania się). Użytkowane intensywnie przez pierwsze 2 lata, potem na zmianę z dwiema innymi parami jeansów, również z Zary, i również póki co w świetnym stanie.
    Tak więc się da :) Choć mam świadomość, że nie wszystkim się tak poszczęściło z "sieciówkami"...

    Dodaj komentarz»
  • ananas_19
    ananas_19 · 15-09-10 19:30 · do góry^

    Ja jestem zdania, że nawet w tych najgorszych jakościowo sklepach można czasem trafić na coś naprawdę dobrego :) A prawda jest taka, że wiele marek, które uchodziły/uchodzą za najlepsze lub naprawdę bardzo dobre, strasznie się psują. Większość idzie na ilość a nie na jakość. Jest coraz mniej sklepów, gdzie możesz mieć ponad 90% pewność, że kupiony ciuszek będzie naprawdę dobrej jakości, bo 100% pewności nie można mieć chyba nigdzie :) Zawsze można trafić na coś zupełnie nieudanego :)
    A tak mi się skojarzyło też... kiedyś w ogóle nie mogłam pojąć jak można chodzić do lumpeksów. Byłam przekonana, że tam śmierdzi i można znaleźć same szmaty. Później u mnie w Jarocinie zaczęto otwierać ich coraz więcej i muszę przyznać, że jest kilka takich, które wyglądają lepiej niż nie jeden super sklep. I tak się jakoś do nich przekonałam :) Aktualnie mam z jednego kilka rzeczy. Np. przepiękny nowy żakiet Stefanel z metkami za 60zł... za to na metce cena była kilka razy wyższa :) Dobrych kilka stówek :) Czasem więc można upolować perełki :)

    Dodaj komentarz»
  • czarnaa_iness
    czarnaa_iness · 15-09-10 22:04 · do góry^

    Wracając do curve id: wczoraj byłam, zmierzyłam, spodobały mi się. Porównanie demi i bold w tym samym rozmiarze - demi leżą na mnie jak typowe jeansy, czyli trochę wiszą, trochę odstają, na tyłku luźnawe (przez to wiszenie), w udach opięte - tak że mniejszego rozmiaru nawet nie chciałam mierzyć. Bold - pierwsze jeansy, w których krok mam w kroku! Dopiero w tym modelu widać było, że 32 są na mnie za krótkie (34 nie mieli). W pupie dopasowane, w "pasie" (a tak naprawdę to w "górnym biodrze") lekko ciasne, co jest jednak ok, biorąc pod uwagę, że jeansy się po pierwszych dniach noszenia i kilku praniach rozchodzą. Spodnie mają wg mnie potencjał, rozważam zakup w przyszłości :)

    Dodaj komentarz»
  • asiabudyn11
    asiabudyn11 · 16-09-10 12:35 · do góry^

    @sellenka: no to mogę tylko zazdrościć. Widocznie nie dla mnie to szczęście.
    Jak pisałam: moje z H&M przeżyły DOSŁOWNIE do 1 prania. Nie pomyslałam wtedy niestety o reklamowaniu, ale po prostu tam już jeansów nie kupię.
    Z innych sieciówek wytrzymują u mnie ok 1 roku. I dziś się przyjrzałam jednym: przetarcia są nie tylko wcale między udami, ale identyczne też na zewnętrznej części ud. Też koło kieszeniu i u dołu nogawek. Jako, że takie przetarte są w miarę modne więc je nosze, ale już na pewno nie mogę ich nosić wszędzie.
    Zatem sieciówkowe jeansy: nie dla mnie :-///

    Dodaj komentarz»
  • bzium
    bzium · 16-09-10 13:45 · do góry^

    Ja w ogóle nie widzę potrzeby posiadania spodni przez x lat, lubię sobie kupić czasem coś nowego, a jedne spodnie na rok to nie jest burżuazja ;)
    Te pozytywne opinie są nęcące i może zdecyduję się je wypróbować w bliższej niż za 10lat przyszłości.

    Dodaj komentarz»
  • Sunachan
    Sunachan · 16-09-10 13:58 · do góry^

    ananas_19 ----> o ja w podstawówce zazdrościłam niektórym szczuplutkim koleżankom z klasy, bo w lumpeksach znajdywały całkiem porządne dżinsy ;) Na mnie i w "normalnym" sklepie trudno było znaleźć. Myślę, że to nie jest problem dla osób, które nie mają problemu z dobraniem fasonu, oczywiście pod warunkiem, że dany fason nadal jest w modzie. Ja kupiłam ulubione dżinsy jakieś 4-5 lat temu i od tamtej pory nie udało mi się znaleźć równie fajnych, a te już są bardzo sfatygowane :/ Tzn jakbym miała w miarę bezproblemową figurę, to kupowałabym sobie pewnie częściej spodnie, nie przejmując się tym, że za pół roku się poprzecierają, a tak szukanie dżinsów to dla mnie męka i jak jakieś znajdę to chciałabym, żeby dłużej wytrzymały, a nie były też drogie.

    Dodaj komentarz»
  • asiabudyn11
    asiabudyn11 · 16-09-10 14:01 · do góry^

    @bzium: bo to bardzo zalezy od naszego...charakteru. Ja potrzebuję bardzo mało ubrań, byleby były takie jak lubię. Jeśli mam wybrać nowe jeansy/botki itp co sezon to zdecydowanie wolę 1 naq np. 3 lata, bo mi się mało co podoba a do tego to, co mi się podoba podobna mi się pemanentnie raczej, więc gdy mi się coś porwie to nie mam nastawienia: "teraz mogę sobie kupić coś nowego, modniejszego" a raczej "chce takie samo coś jak to stare" ;-)
    To nie żadne burzujstwo a inne podejscie, założę się, że masz o wiele więcej ubrań niż ja ;-) Wiele osób już się dziwiło jak ja moge mieć tak mało ubrań i rzeczy w ogóle ;-)

    Dodaj komentarz»
  • Sunachan
    Sunachan · 16-09-10 14:21 · do góry^

    ale to jeszcze zależy jakie ubrania ;) Mam masę bluzek, bo o wiele łatwiej było mi znaleźć bluzkę niż spodnie, spódnicę czy sukienkę. Dlatego dżinsów zawsze miałam max 3 pary (w tym przynajmniej jedne już mocno znoszone), a bluzek 20+. Teraz kupiłam nowe 2 pary, plus 3 pary starych - czuję się jak faktycznie jak burżuj ;))

    Dodaj komentarz»
  • ananas_19
    ananas_19 · 16-09-10 14:38 · do góry^

    Ja jako tako na problemowość figury narzekać nie mogę. Mimo wszystko sporo rzeczy leży na mnie przyzwoicie.
    Ja jestem z tych co lubią mieć co chwilę coś nowego :D Ale z drugiej strony jak lubię któryś z moich ciuszków to i tak ciągle do niego wracam. Ostatnio mam sporo spódnic... większość z lumpeksu ;P Tylko nie wszystkie mi do końca odpowiadają, bo są za kolana i to niezbyt korzystnie wpływa na wygląd moich łydek. Gdybym była grubsza, to w życiu nie założyłabym takiej długości... Teraz jeszcze mogę sobie na to pozwolić...

    Dodaj komentarz»
  • bzium
    bzium · 16-09-10 15:24 · do góry^

    asiabudyn, niekoniecznie :P w akademiku mieszczę się w szafeczce jak chłopaki, 2 pary dżinsów, 1para butów w potrzebnych modelach (adidasy, coś eleganckiego na egzamin, zimowe, letnie i wsio ;D) itd itd, tylko jak coś się znosi to wywalam a nie chomikuję. Poza tym mam wrażenie, że jak ktoś ma szafę wyładowaną po brzegi to i tak chodzi w 3 rzeczach na zmianę :P
    Jeszcze do niedawna nienawidziłam zakupów całym sercem, ale też nie mogłam sobie pozwolić na kupno czegoś na x lat, bo rosłam jak nie wzdłuż to wszerz, no i miałam sporo rzeczy po siostrach, bo flaki mi się przewracały na myśl o zakupach.
    Ale spodnie (póki nie stały się modne rurki) to nawet lubiłam kupować. Natomiast buty... na samą myśl o tym chce mi się płakać i chyba nigdy się to nie zmieni.

    Dodaj komentarz»
  • bzium
    bzium · 16-09-10 15:33 · do góry^

    A i nie mówię, że ktoś jest burżujem jak kupuje spodnie za 300zł :) Chyba żadna z nas nie jest milionerką, która kupuje/wydaje na co chce. Każda musi wybierać.
    To ja wybiorę spodnie za stówkę a 200 przechulam na kino lub na szczepienie na żółtą febrę :D
    A no w przypadku butów, szczególnie adidasów bo to moje podstawowe obuwie, nie będę sobie żałować. Bo ich nienawidzę kupować.

    Dodaj komentarz»
  • regula_przekory
    regula_przekory · 16-09-10 17:18 · do góry^

    Mierzyłam dzisiaj te levisy i porażka kompletna. Demi były maksymalnie spłaszczające - doprawdy podziwiam je, że potrafiły sprawić, że wyglądałam jakbym była z tyłu płaska. Poza tym nogawki za szerokie w udach i to w rozmiarze 28! A mój obwód uda to 58cm, więc szczupła nie jestem.
    Boldy z kolei okrutnie ciasne na zapięciu - ledwo dopięłam się w rozmiarze 29, ale oczywiście nogawki za szerokie.
    Modelu slight nie było, ale dużo lepiej niż te curvy leżał zwykły model 507. Choć nadal nie idealnie.

    Podsumowując - Levi's nadal na mnie nie szyje i żadne udziwnienia w krojach nie robią na mnie szału. Szkoda.

    Dodaj komentarz»
  • Yaga7
    Yaga7 · 16-09-10 18:42 · do góry^

    No to z tego co piszesz, Reguło, wydaje mi się, że dla mnie też to będzie porażka, bo coś czuję, że też będą szerokie w udach. W porównaniu z resztą sylwetki nie mam szerokich ud, więc już sobie wyobrażam, jakie te uda będą w moim rozmiarze 32 czy 33.

    Ale z ciekawości zmierzę. A jak nie będą pasować, to sobie pójdę do Lee i kupię drugą parę moich ulubionych bootcutów, o :P

    Dodaj komentarz»
  • regula_przekory
    regula_przekory · 16-09-10 18:49 · do góry^

    Yaga - wiesz, ja nie wiem dlaczego były takie rozbieżności rozmiarowe, bo te demi były bardzo w porządku przy rozmiarze 28, a model 507 dobry był w rozmiarze 30. Nie ogarniam trochę, ale mocno się rozczarowałam. Najlepiej na mnie leżą jednak spodnie w Promodzie.

    Dodaj komentarz»
  • Yaga7
    Yaga7 · 16-09-10 18:58 · do góry^

    Hm, no dziwne to.
    Ja lubię klasyczne bootcuty - wąskie w udach i rozszerzające się ciut dołem, ale w kolanach muszą być odpowiednio ciasne, bo inaczej moje nogi wyglądają jak kloce. Ponoć w tych liwajsach sa jakieś bootcuty, więc chętnie bym zmierzyła. Może jak nastawię się negatywnie, to się pozytywnie rozczaruję? heh :)

    Dodaj komentarz»
  • regula_przekory
    regula_przekory · 16-09-10 19:59 · do góry^

    Może ;) Ja mierzyłam straighty, ciemnoniebieskie - kolor świetny.

    Dodaj komentarz»
  • pierwszalitera
    pierwszalitera · 17-09-10 00:13 · do góry^

    Yaga7, mnie się wydaje, że damska wersja dżinsów u Levi'sa jest zawsze nieco szersza w udach od tej męskiej. Zakładają bowiem chyba, że kobiece uda są krąglejsze. Ja mam też bardzo szczupłe uda, kiedyś nosiłam męskie 501 i leżały u mnie najlepiej.

    regula_przekory, Levi's robił też już od zawsze spodnie dla kobiet, kilka (kilkanaście?) lat temu sprawiłam sobie damski model 501. Wyższa i szczuplejsza talia, ale najśmiejszniejsze, że męskie potrzebowałam w rozmiarze 29, a w damskie wchodziłam w 28, na upartego wcisnęłabym się nawet w 27, ale talia trochę już uciskała. Pamiętam dokładnie tą rozbieżność, bo sprzedawca upierał się bym przymierzyła te 27, a ja go najpierw wyśmiałam, bo nie wierzyłam, że się zmieszczę. ;-) Możliwe, że rozmiar na metce gra dla kobiet większą rolę, więc starają się babkom numerkowo pochlebiać. ;-)

    Dodaj komentarz»
  • beakarp
    beakarp · 17-09-10 22:13 · do góry^

    Melduję się jako szczęśliwa posiadaczka KappAhlowskich Magic:) Mam ciemnogranatowe z wąskimi prostymi nogawkami. Materiał jest taki pseudo jeansowy, ale mi rto nie przeszkadza. Fajnie wyszczuplają , spłaszczają brzuch, no i wydłużają optycznie nogi. Chyba kupię sobie jeszcze czarne do kompletu, tylko poczekam na jakąś promocję.
    Z wygodnych jeansów typowo damskich polecam PerUna. Super jakość, i dobry kształt

    Dodaj komentarz»
  • felisdomestica
    felisdomestica · 18-09-10 00:40 · do góry^

    Kappahlowskie magic? mam na ich temat zupełnie inne zdanie :-).
    Brzuch wystaje jak diabli, ten strecz wcale nie trzyma. No i przetarły się w kroku po trzech miesiącach. Wracacm do Levisów albo Wranglerów.

    Dodaj komentarz»
  • iffy
    iffy · 24-09-10 09:58 · do góry^

    przez większą część życia miałam duże problemy z doborem spodni - w 'pasie' odstawały, kieszenie wypadały za nisko a w udach były za ciasne, dodatkowo miały pełno niepożądanych przetarć itp. Ostatnio znalazłam spodnie dla mnie, własnie w levi'sie - model 570 straight fit - uda leżą idealnie, kieszenie na tyłku także, rozmiar 27/32 + wysokie obcasy i facet nie może oderwać wzroku - mam już 2 pary, dzisiaj kupię na allegro trzeci. Kupując na allegro wydaję średnio 50 - 100 pln za właściwie nowe spodnie.
    Ostatnio w Złotych mierzyłam 'bold curvy' w swpoim standardowym, levisowym rozmiarze- granatowe, o prostej nogawce - śliczne i mega klasyczne. Sądzę, że te rozmiary wypadają większe niż standard - następnym razem spróbuję 26.

    Dodaj komentarz»
  • alladyna
    alladyna · 24-09-10 13:37 · do góry^

    A ja się niedawno zastanawiałam nad kupowaniem spodni przez internet... Wiem dokładnie co do centymetra, jakich wymiarów potrzebuję, i w sumie może byłoby to prostsze niż próba trafienia w sklepie na dżinsy dokładnie o tych wymiarach.
    Czy to jest możliwe, żeby markowe dżinsy typu Lee, Levis, Wrangler itp. miały w udzie tyle samo materiału z przodu, ile mają z tyłu?!
    Sprzedawcy piszą np., że szer. w udzie 24 cm. Obwód wychodzi 48, czyli o dużo za mało (w potrzebnym mi rozmiarze bioder i talii)... Moje spodnie mają w udzie 24 cm, ale od szwu do szwu z przodu, bo z tyłu to jest 30 cm, i mieszczę 53-54 cm uda. Bez sensu, żeby to wypadało po równo.

    Dodaj komentarz»
  • Yaga7
    Yaga7 · 24-09-10 14:03 · do góry^

    Alladyna, moje Lee (rozmiar 33) mają w udzie 31-32 cm, ale liczone pół na pół, nie od szwu do szwu. Natomiast faktycznie z przodu mają mniej materiału niż z tyłu.
    Ja podejrzewam, że ta szerokość w udzie u sprzedawców to nie od szwu do szwu tylko tak, jak ja mierzę, czyli obwód na pół. Nigdy bym nie wpadła na to, żeby mierzyć od szwu do szwu :)

    Dodaj komentarz»
  • alladyna
    alladyna · 24-09-10 14:12 · do góry^

    Aj, no to lipa. Myślałam, że może będzie jednak szansa, że moje uda zmieszczą się w ten samo rozmiar, co biodra i pas, ale chyba jednak nie.;p Wszystkie przeglądane są albo za wąskie w udach i dobre wyżej, albo dobre w udach i za duże wyżej.

    Dodaj komentarz»
  • iffy
    iffy · 24-09-10 23:49 · do góry^

    @ alladyna - też tak miałam - spróbuj przymierzyć model 570 z levi'sa :)

    Dodaj komentarz»
  • Yaga7
    Yaga7 · 25-09-10 07:36 · do góry^

    Mierzyłam w końcu :) Ale tylko jeden fason i tylko Bold Curve.
    Chciałam bootcuty, bo tylko takie lubię, i takie były tylko jako Boldy. No i tak jak myślałam, Boldy stanowczo nie na moją figurę, bo w pasie byly na styk, za to powiewały na tyłku i w udach. Pewnie musiałabym mieć Demi, ale tu nie mieli bootcutów.
    Materiałem na pewno nie byłam zachwycona, wydawał się taki szmatławy. W Lee ten materiał jest lepszy, a cena taka sama.

    Dodaj komentarz»
  • beautygosiek
    beautygosiek · 28-09-10 11:37 · do góry^

    yaga - jaki rozmiar mierzyłaś?

    Dodaj komentarz»
  • Yaga7
    Yaga7 · 28-09-10 12:03 · do góry^

    Mierzyłam taki, jak mam z Lee - 32. No ale nie wiem, czy taki sam powinnam mieć z Demi - to muszę sprawdzić.

    Dodaj komentarz»
  • beautygosiek
    beautygosiek · 28-09-10 14:43 · do góry^

    no właśnie jestem ciekawa, czy z każdego modelu trzeba mieć inny rozmiar.
    Kurcze ale to jest jednak jawna niesprawiedliwość bo z tych nowych rozmiar 33 jest największy a z innych, starszych levisów widziałam 34 a nawet 36.

    Dodaj komentarz»
  • regula_przekory
    regula_przekory · 28-09-10 14:55 · do góry^

    Ja się ledwo w 29 Bold dopięłam, 30 było lepsze ale wiało mi w tyłku, a z demi mierzyłam 28, więc tutaj rozmiary się mocno różnią.

    Dodaj komentarz»
  • Tahti
    Tahti · 13-10-10 16:19 · do góry^

    Dziewczyny, Mustang produkuje spodnie z wyższym (dla mnie: "normalnym", czyli nie-biodrówki ale nie po klatkę piersiową) stanem i tyłem zdecydowanie wyższym od przodu, na pomieszczenie pupy. Od lat kupuję jeansy tylko tam. A jestem posiadaczką "murzyńskiej" pupy i wąskiej talii (30zm różnicy), która zawsze miała problem z odstawaniem w pasie albo nie dopinaniem w biodrach. Jackpot też przyzwoicie w tej materii, tylko ceny straszą, ale na wyprzedażach można coś fajnego upolować.

    Dodaj komentarz»
  • zuch
    zuch · 28-10-10 09:39 · do góry^

    z miarki Levisowej wyszło mi bold i co... w pasie OK, uda OK za to w pupie powiewało, no coś podobnego... demi nie mierzyłam bo pani mi nie zaproponowała a ja nie byłam az tak zmotywowana....

    Dodaj komentarz»
  • natalia_olga
    natalia_olga · 08-11-10 23:16 · do góry^

    To nie do końca prawda, że Levis pokazuje te portki na dziewczynach z nogami do sufitu - jedną z twarzy kampanii jest Lykke Li - wokalistka bardzo malutka, na pewno nie ma nóg o modelkowej długości.
    Dla mnie pomysł jest super, ale źle zrealizowany. Zawsze Levisy leżały na mnie dobrze, a wszystkie pozostałe dżinsy odstawały w pasie. Stąd pomysł, że Bold Curve będzie dobry. Niestety jedyny model, który mierzyłam okazał się ekstremalnymi biodrówkami. Zwężenie na talie zaczynało sie w nim tuż nad łonem, tam gdzie jeszcze mam tłuszyk biodrowy, a do talii jeszcze daleko. Efekt to okropne boczki. Mam nadzieję, że standardowe levisy nie znikną.

    Dodaj komentarz»
  • AnnaMK
    AnnaMK · 27-04-11 19:47 · do góry^

    Witam jestem tu nowa:-) ale wypowiem się w temacie tych rzekomo cudownych spodni, które można dobrać do sylwetki. Więc tak, najpierw zrobiłam test na stonie Levis, później pogalopowałam do sklepu i od razu poprosiłam wybrany wczesniej model: Slight Curve, nadmienię że mam około 170 cm wzrostu 89 cm w biodrach, słabo zaznaczoną talia, tyłek szczupły ale dość jędrny ( tak mawia mój mąż;-) )...jak dla mnie-płaski;-), szczpułe nogi. Myslałam że w końcu znajde coś co nie spłaszczy mi tyłka, nie będzie wrzynać się w talii, marszczyć z tyłu pod pupą. Pierwsze wrażenia: dżins nie powalił mnie jakością, spodnie marszczyły się z tyłu na udach, wzięłam mniejszy rozmiar_to samo, większy-to samo:-) następny model-boczki wystawały, następny-za luźne nogawki, tyłek naleśnik...konsultantka nie była w stanie mi doradzić aż w końcu przyznała, że te modele nie sa dla mnie...do licha wychodzi na to żem dziwoląg...Uwaga, jesli tak jak ja macie szczupłe biodra, ale talię pszczoły a nie osy, chude nogi, płaski tyłek a do tego biust: 75 F ( musiałam to dodać;-) ) to Levis Wam nie pomoże. Poszłam więc do Big Star-a i tam dorwałam cudne spodnie model Skinny Cindy, które leżą jak druga skóra, a potem w szale zajrzałam do Mango i dorwałam biodrówki Bianca rozm 36, znów idealnie leżące, chciałam jeszcze pobuszować, ale mąż mnie odciągnął...dodam tylko, że w Levisie zaczęłam od rozmiaru 28 a skończyłam na 25 w który zresztą spokojnie wlazłam, na maksa odjechana rozmiarówka;-)

    Dodaj komentarz»
  • karo
    karo · 03-06-11 14:45 · do góry^

    Dołączę się do dyskusji na temat dziur pobiodrówkowych :) Jestem posiadaczką takich właśnie dołów, moje biodra nie są zaokrąglone, tylko właśnie po środku, dokładnie w miejscu gdzie kończą się biodrówki, mam takie zapadnięte miejsca. Nad nimi są boczki, a nad boczkami wcięcie w talii :P Wygląda to mało kobieco. Nie mam 100% pewności że to od biodrówek, ale jeszcze kiedy byłam mała, ale już w wieku dojrzewania, miałam fajne zaokrąglone biodra i ładnie zaznaczoną talię. Potem w LO zaczęłam nosić biodrówki, a że mam budowę gruszki ściskałam się paskami by spodnie mi nie spadały i chyba właśnie przez to uformowały mi się te boczki ponad paskiem. Po schudnięciu do 60kg przy 175cm nadal były lekko widoczne. Sporo ćwiczę ostatnimi czasy i nic nie pomaga. Chyba spróbuję zmienić sposób ubierania się, tj. nosić spódniczki i spodnie z wyższym stanem, może do tego jakąś korygującą bieliznę? Nie wiem czy to pomoże ale jak nie spróbuję, to się nie dowiem. Ciekawe ile czasu będzie trwał powrót do naturalnego kształtu. Mam duże wcięcie w talii, ale co z tego skoro nie mogę go fajnie eksponować przez ten tragiczny kształt bioder. Dodam jeszcze, że moja mama, do której mam podobną budowę, nie ma boczków. Pozdrawiam:)

    Dodaj komentarz»
  • PinUpGirl
    PinUpGirl · 03-06-11 15:31 · do góry^

    Mam mieszane uczucia do co teorii dziur pobiodrówkowych, chociaż sama u siebie też coś takiego zaobserwowałam. Nie był to bardzo trwały efekt, zniknęło szybko po przerzuceniu się na spódnice i modelujące pasy do pończoch. Sądzę, że to nie tyle kwestia wysokości stanu, co dopasowania do naturalnej krągłości bioder.

    Dodaj komentarz»
  • mauzonka
    mauzonka · 03-06-11 17:07 · do góry^

    Może to zalezy też od konkretnej budowy ciała, czy znika szybko czy nie znika w ogóle. Moim zdaniem takie zjawisko jest jak najbardziej prawdopodobne, skoro organy przesuwają się od noszenia gorsetów, a od za małych miseczek piersi formują się w baleroniki, to tłuszczyk na biodrach też może się inaczej rozkładać od ściskania biodrówkami. Nie wiemy, jak długo i jak mocno Karo ściskała się paskiem na biodrach:)

    Myślę, że noszenie normalnych spodni albo spódnic może w dłuższej perspektywie pomóc, a ćwiczenia to juz na pewno:)

    Dodaj komentarz»

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.

Zarejestruj się i zaloguj, aby dodawać komentarze.