Recenzujemy staniki, bo wiemy, że dobrze dobrane czynią cuda!

Obowiązkowa mammografia i cytologia. Tak czy nie?

Dwa lata temu w Ministerstwie Zdrowia zarządzanym przez Ewę Kopacz zrodził się pomysł wprowadzenia obowiązkowych dla kobiet badań cytologicznych i mammograficznych. Cel jak najbardziej szczytny: zwiększyć wykrywalność raka piersi i raka szyjki macicy, nowotworów, z powodu których umierają w Polsce tysiące zbyt późno zdiagnozowanych kobiet.

Obowiązkowe badania, czyli... co to miałoby znaczyć? Zgodnie z pierwotną koncepcją takie badania miały zostać wprowadzone do palety badań pracowniczych. W skrócie: jeśli ktoś chce cię zatrudnić na umowę o pracę, a ty jesteś przypadkowo kobietą, to musisz przedstawić przyszłemu pracodawcy zaświadczenie o tym, że niedawno przeszłaś cytologię i mammografię. Jeśli nie masz takiego kwitu, musisz pójść na badania, refundowane przez Ministerstwo. A jeśli takiego zaświadczenia nie przedstawisz, pracodawca po prostu nie będzie mógł z tobą podpisać umowy (chyba, że będzie miał ochotę narażać się na sankcje ze strony ZUSu czy innych srogich instytucji).

Pomysł Ministerstwa Zdrowia spowodował burzę. Najbardziej zaś wrogą reakcję wywołał wśród feministek. Moja macica, moje piersi, moja sprawa — z taki hasłem wystąpiła Feminoteka. Dlaczego do intymnych badań zmusza się tylko kobiety, których na raka piersi i szyjki macicy umiera w Polsce odpowiednio ok. 5400 i 2000 (dane European Cancer Observatory za 2008 rok), a nie zmusza się mężczyzn, spośród których 4000 rocznie umiera na raka prostaty? Dlaczego brak takich badań ma przesądzać o tym, czy kobieta może czy nie pracować na etacie? Wreszcie — jaki jest sens takiego przymusu z punktu widzenia profilaktyki, skoro objąłby tylko pracującą część populacji kobiet, podczas gdy wspomniane nowtwory najczęściej dotykają kobiet między 50 a 69 rokiem życia?

Czy na pewno nie ma innych sposobów walki z rakiem — takich, które nie dyskryminowałyby naszej płci?

Najczęstsze nowotwory wg European cancer Observatory
Najczęstsze nowotwory w Polsce wg European Cancer Observatory(2008)

Chciałybyście przymusowej cytologii i mammografii? Ja nie. Zgadzam się, że profilaktyka nowotworów kuleje i trzeba coś z tym zrobić na poziomie ogólnopolskim, ale nie życzyłabym sobie musieć przedstawiać pracodawcy dokumentu od ginekologa zaświadczającego o stanie zdrowia moich jajników, macicy i piersi. Nie przekonuje mnie także argument w imię równości płci pt. "dlaczego faceci nie muszą badać prostaty". Gdyby jednak również faceci musieli przed podpisaniem umowy o pracę zaświadczać o przebyciu badania per rectum, wcale nie czułabym się z tym lepiej, w jakimś płciowo-równościowym sensie.

Z drugiej strony jest coś na rzeczy w argumencie na rzecz obowiązkowych badań, mianowicie: wiele kobiet nie chodzi do lekarza ginekologa, bo zwyczajnie się tego wstydzi. Pomyślcie o małych miastach, w których nie da się wybrać pomiędzy lekarzem dyskretnym i kulturalnym, a ordynarnym i nieprzyjemnym, — bo jest tylko jeden gabinet. Albo o wioskach, gdzie gabinetów ginekologicznych w ogóle nie ma.

Kobiet żyjących w takich miejscach nie zachęci do badań istniejący program profilaktyki nowotworowej. Ostatnio w Urzędzie Miasta miałam zresztą okazję zobaczyć, jak wyglądają materiały zachęcające do badań. Otóż na półce obok druków i formularzy leżał plik ulotek: zbadaj się, bo powinnaś, cytologia, mammografia za darmo. OK, super - gdzie można? Lista placówek dostępna na stronie nfz.gov.pl. Fantastycznie. Jeżeli mam 60 lat, nie posiadam komputera ani internetu, w jaki sposób mogę szybko znaleźć odpowiednią placówkę? A nawet jeśli mam nieszczęsny internet i umiem z niego skorzystać: konia z rzędem tej z Was, która w ciągu 5 minut potrafi na wyżej wymienionej stronie znaleźć ową listę placówek.

Burza związana z pomysłem Minister Kopacz niedawno ucichła, po tym, jak Minister Pracy Jolanta Fedak oprotestowała pomysł wprowadzenia mammografii i cytologii do puli badań pracowniczych. Nie będzie takiego przymusu. Ale resort zdrowia nie odpuszcza. Już wiadomo, że trwają prace nad nową koncepcją, choć nie wiadomo jeszcze jaką.

Jestem ciekawa, jaka jest Wasza opinia na ten temat. Należy "urzędowo" zmuszać kobiety do badań profilaktycznych, czy wystarczy edukować i sprawić, by badania były bardziej przystępne? Czy wstyd związany z wizytą u ginekologa rzeczywiście jest barierą dla wielu kobiet? A może po prostu wykrywalność nowotworów jest wśród kobiet niska, bo jesteśmy leniwe i się nie badamy? Jak uważacie?

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Komentarze: 171 / Dodaj komentarz »

  • hipek
    hipek · 30-05-11 14:22 · do góry^

    Przymus to najgorsza forma "zachęty". A przecież o zachętę chodzi i o podniesienie świadomości problemu, przełamanie wstydu i rozpowszechnienie informacji. Przymus nie jest właściwą drogą do osiągnięcia tych celów.
    Poza tym żyjemy w wolnym kraju i każdy ma prawo zaniedbywać się, nawet jeżeli od tego może umrzeć.

    Dodaj komentarz»
  • wronki12
    wronki12 · 30-05-11 14:35 · do góry^

    Ja jestem za profilaktycznymi badaniami tego typu, bo mogą uratować komuś życie. Określenie "przymusowe" brzmi źle, ale jeśli były by to badania razem z innymi koniecznymi w pracy - jako obowiązkowa profilaktyka i za darmo to całkowicie popieram.

    Dodaj komentarz»
  • Is
    Is · 30-05-11 14:56 · do góry^

    Zgadzam się z "hipek",
    państwo nie powinno się wtrącać w prywatne sprawy obywateli i do niczego ich zmuszać.
    Niecha pani Kopacz lepiej zajmie się naprawianiem systemu opieki zdrowotnej, podnoszeniem standardów w szpitalach i innymi naprawdę potrzebnymi rzeczami, a nie wymyśla jakieś bezsensowne programy...
    Jeśli już to jestem za większą dostępnością tych badań dla "zwykłego pacjenta".
    Wiecie ile trzeba czekać w kolejce, żeby zrobić sobie bezpłatnie(z NFZ)np. USG piersi ???
    śmiech na sali...

    Dodaj komentarz»
  • Eponak
    Eponak · 30-05-11 15:04 · do góry^

    Łatwiej dostępne badanie, we wszystkich placówkach i na DZIAŁAJĄCYM sprzęcie.

    Chętnie bym się badała profilaktycznie co 2-3 lata, ale nie mam gdzie. Dostałam kiedyś zaproszenie na badanie, ale lista placówek, w którym mogłam je zrobić obejmowała czarne punkty mammograficzne (lista placówek z wadliwym sprzętem). Miałam więc czekać ileś godzin w tłumie ludzi, żeby dać się przebadać na felernym sprzęcie? Wolne żarty. A trochę żałuję, że nie skorzystałam, bo lekarze nie chcą wystawiać skierowań na takie badania profilaktyczne, bo po cholere takiej młodej dziewczynie badanie, które jest adresowane do osób w wieku najlepiej podeszłym? Nawet gdyby badanie było obowiązkowe, to w obecnych warunkach jest to daremne działanie, skoro sprzęt mamy kiepski.

    Dodaj komentarz»
  • Eponak
    Eponak · 30-05-11 15:06 · do góry^

    Aaa.. za cytologię płacę (z wizytą chyba 200 zł), bo nie znam dobrych lekarzy przyjmujących w ramach NFZ, którzy zrobią mi to badanie i w razie problemów dobrze pokierują leczeniem.

    Dodaj komentarz»
  • hipek
    hipek · 30-05-11 15:09 · do góry^

    Eponak, w Twoim wieku to się raczej USG robi w ramach badań profilaktycznych. Mammografia jest dla kobiet po 40. Poproś ginekologa o skierowanie na USG piersi.

    Dodaj komentarz»
  • anulka89
    anulka89 · 30-05-11 15:38 · do góry^

    Moim zdaniem należy zacząć od edukacji. Mam 22 lata, do ginekologa poszłam pierwszy raz mając 17 lat, zapisała mnie moja mama (jej reakcja, kiedy dowiedziała się, że zaczęłam życie seksualne - "umówię cię do doktora H. po pigułki" - jak ja ją kocham! :D), przy okazji znalazł mi torbiele na jajniku (całe szczęście po 3 miesiącach hormonów zniknęły). Od tamtej pory regularnie się badam (koszt 37zł za cytologie + 60 zł wizyta, raz do roku to jak dla mnie żadne koszty za zdrowie). Do tego czasu w gimnazjum RAZ miałam obowiązkowe zajęcia z badania piersi, nie wyniosłam z nich nic, ciekawsza była zabawa sztucznym cyckiem. Poza tym było nieobowiązkowe przystosowanie do życia w rodzinie, na którym nawet nie wytłumaczyli jak używać prezerwatywy. W liceum nic, o podstawówce nie wspominam bo to może trochę za wcześnie. O śmiertelności raka szyjki macicy, o programie profilaktycznym dowiedziałam się w tym roku, przy okazji zajęć z patomorfologii na uczelni, bo profesor to wałkował z nami. I jak tu oczekiwać od kobiet żeby chciały się badać, skoro nie mają podstawowej wiedzy co może im grozić. Ja mogę tylko podziękować swojej mamie, że mnie zaciągnęła do ginekologa, ale wiem, że ona to jakiś ewenement na skalę światową ;) i wiem, że nie każda mama ma takie podejście do córki jak moja.

    Dodaj komentarz»
  • blink
    blink · 30-05-11 15:59 · do góry^

    Myślę, że badania profilaktyczne i ubezpieczenie zdrowotne powinny być powiązane. Coś jak ubezpieczenia AC samochodu.
    Jak powszechnie wiadomo profilaktyka jest najtańsza, choroby wcześnie wykryte można łatwiej skuteczniej i taniej leczyć.
    Ubezpieczenie zdrowotne powinno uzależniać wysokość składki od zachowań prozdrowotnych pacjenta- możesz nie robić żadnych badań, objadać się, palić i nie uprawiać sportów ale zapłacisz wyższą stawkę, bo jak zachorujesz to twoje leczenie będzie kosztowniejsze. I tyle. Myślę, że zadziała.

    Dodaj komentarz»
  • eternalvoyageur
    eternalvoyageur · 30-05-11 17:17 · do góry^

    Przymusowi mowie nie. No bo jak jest cos obowiazkowe, to musi byc i kara za ignorowanie. Czyli jak kobieta nie pojdzie na badanie to ma placic kare lub isc do wiezenia ? Ja dziekuje.
    Kobiety powinny byc informowane, zachecane. Jakas dobra kampania by duzo zdzialala, no i oczywiscie jak widac z wpisow powyzej, wiecej lekarzy z dzialajacym sprzetem tez by nie zaszkodzilo.

    Dodaj komentarz»
  • hipek
    hipek · 30-05-11 17:32 · do góry^

    Blink, bardzo podoba mi się Twój pomysł!
    U mnie w rodzinie było tak że jak mój dziadek umierał na raka płuc to palił cały czas, nawet na oddziale onkologicznym. Krew mnie zalewa jak o tym słyszę (to było dawno, jeszcze przed moim urodzeniem) i zawsze sobie myślę że w takim wypadku służba zdrowia wyrzuciła pieniądze w błoto. Nie ma siły, jeśli ktoś nie chce dać sobie pomóc, np nie robiąc badań profilaktycznych, albo psując efekty terapii, to szkoda na to pieniędzy po prostu.

    Dodaj komentarz»
  • fraktalka89
    fraktalka89 · 30-05-11 17:37 · do góry^

    Mammografia wbrew pozorom wcale nie jest obojętna dla zdrowia. Jeżeli jakaś kobieta uważa, że prawdopodobieństwo, iż dostanie raka przez wystawienie piersi na działanie promieni rentgenowskich jest większe niż prawdopodobieństwo tego, że ma raka piersi, którego owe badanie mogłoby wykryć, to powinna mieć do tego prawo i nie robić badań, niezależnie od tego, czy będzie to prawdą czy nie.
    Cytologia też nie jest badaniem, które każda kobieta powinna bezwzględnie robić. Jeżeli jakaś zdecyduje się na pozostanie dziewicą przez całe życie, ma do tego pełne prawo, a jaki sens ma robienie cytologii u kobiety, która nigdy nie była wystawiona na działanie jakiejkolwiek odmiany wirusa HPV, do tego wbrew jej woli?

    Wg mnie powodem, dla którego kobiety się nie badają jest to, że robi się mnóstwo kampanii na temat tego jakie to niby jest ważne, które przy okazji sieją gigantyczną dezinformację, zamiast dotrzeć do każdej kobiety z konkretnymi informacjami kiedy, gdzie, po co, na co i jakie badania może zrobić. Kobiety wbrew pozorom mają świadomość tego, że badania są całkiem pożyteczne, więc nie tę wiadomość należy im przekazywać.

    Dodaj komentarz»
  • regula_przekory
    regula_przekory · 30-05-11 17:52 · do góry^

    Zjadło mi komentarz chyba :/

    fraktalka89 - uważasz, że tylko zakażona HPV kobieta ma szansę na raka szyjki macicy? I czy uważasz, że to badanie naprawdę nie jest konieczne?

    Trochę mi straszno jak to czytam.

    Mammografia nie dostarcza więcej promieni rentgena niż zwykłe prześwietlenie, a trzeba być bardzo odważnym, żeby samemu sobie oceniać ryzyko raka piersi :/

    Dodaj komentarz»
  • fraktalka89
    fraktalka89 · 30-05-11 18:06 · do góry^

    regula_przekory - zasadniczo rak szyjki macicy jest powodowany przez owy wirus, a przypadki, gdy było inaczej są niezwykle rzadkie. Jeżeli jakaś kobieta wie, że nie została nigdy narażona na owy wirus, to może założyć, że rak szyjki macicy się u niej na 99,999% nie rozwinie. Zdecydowanie wystarczająco dużo, żeby nie zmuszać kobiety do robienia cytologii.
    Dawka promieniowania w mammografii jest wyższa niż przy zwykłym prześwietleniu, bo dostarczamy promieniowanie o niższej energii. Poza tym piersi są dosyć wrażliwe na promieniowanie rentgenowskie, zwłaszcza młode (gruczołowe). Jest to główny powód, dla którego mammografia nie jest badaniem przesiewowym dla młodych kobiet - badanie wykrytoby nowotwory u mniejszej ilości osób niż ilość osób, u których wywołanoby raka. Ryzyko wyrównuje się około 40 roku życia, od 50 wskazane jest już robić mammografię.

    Dodaj komentarz»
  • martaroma
    martaroma · 30-05-11 18:08 · do góry^

    We Wloszech to moim zdaniem fajnie rozwiazali, cytologia i mammografia sa za darmo. Cytologia co trzy lata po skonczeniu 24 roku, mammografia co dwa lata od 45 roku zycia. Do domu przychodza zaproszenia na umowione juz badanie (dostalam takie na cytologie), wystarczy sie tylko pokazac i dac zbadac. Jesli termin nie pasuje, mozna zmienic. Mozna z takiego zaproszenia nie skorzystac, to juz wola kobiety (ja nie skorzystalam, bo bylam akurat w ciazy). Panstwo ze swojej strony zrobilo co moglo, nikt do niczego nie jest zmuszony.
    Dla facetow przydaloby sie to samo.

    Dodaj komentarz»
  • indigo_rose
    indigo_rose · 30-05-11 18:12 · do góry^

    W zasadzie to sama idea nie brzmi dla mnie jakoś strasznie. Pewnie, że jeśli uda się przeforsować badanie prostaty facetów, to będzie lepiej. Nie tylko dlatego, że dla nas to będzie bardziej fair, ale też dlatego, że pewnie tak samo ciężko zmusić niektórych panów do badania, więc wyszłoby im na zdrowie.
    Zachęcanie zamiast zmuszania byłoby ideałem, ale niestety sporo osób wciąż ma w głowach średniowiecze i tylko argument odgórnej konieczności przełamie ich przesadny wstyd. Mówię i o kobietach, i o mężczyznach,
    Jedyne, co mi się nie podoba, to potencjalny pracodawca poznający szczegóły stanu moich cycków i jajników. Może powinno wystarczyć samo zaświadczenie, że badania są aktualne?

    Dodaj komentarz»
  • regula_przekory
    regula_przekory · 30-05-11 18:24 · do góry^

    fraktalka89 - pod warunkiem, że wirus HPV nie został przeniesiony w inny sposób. Dziwnym trafem nawet wśród zakonnic i mniszek zdarzają się te nowotwory, więc nie brałabym na swoje barki odpowiedzialności za dziewicę, której powiedziałabym, że nie musi robić sobie cytologii. A Ty wzięłabyś?

    Dodaj komentarz»
  • fraktalka89
    fraktalka89 · 30-05-11 18:42 · do góry^

    regula_przekory - wychodzisz z błędnego założenia, że wszystkie mniszki i zakonnice są dziewicami. Nie chodzi mi nawet o posądzanie ich o jakąś szczególną rozwiązłość, ale często są to kobiety pracujące z różnymi ludźmi, z których nie każdy panuje nad swoimi żądzami.
    Jeśli wirus HPV miałby być przeniesiony w inny sposób, to jaki? Przez pobranie wydzieliny z narządów płciowych zakażonej osoby i umazanie nimi własnej szyjki macicy? Wirus musi zostać dostarczony miejscowo. I dlaczego dana kobieta miałaby nie wiedzieć o tym, że mogła być zakażona? Jeżeli do pochwy nigdy nie wkładała niczego, to może spać spokojnie. Chyba, że w nocy porwała ją chińska armia i umieściła jej w pochwie owy wirus.

    Dodaj komentarz»
  • regula_przekory
    regula_przekory · 30-05-11 18:49 · do góry^

    A przy porodzie?

    Dodaj komentarz»
  • kasiadj07
    kasiadj07 · 30-05-11 18:50 · do góry^

    indigo_rose, z tego co słyszałam, to pracodawca dostawałby jedynie zaświadczenie o odbytych badaniach, a nie ich wyniki.

    Moim zdaniem byłoby to sensowne, jeśli do pakietu obowiązkowego dodanoby podstawowe badania - mocz, krew, wzrok itp. Teraz jest tak, że to lekarz decyduje, na jakie badania nas wysłać. I jeżeli taki lekarz jest wynajmowany przez pracodawcę, jasne jest, że żadnych badań nie zleca w ramach oszczędności. Takie badania to czysta farsa. Sądzę, że tu byłoby podobnie. U mnie w pracy tak na przykład jest, że robi się spęd pracowników, zaprasza panią doktor o wątpliwych kompetencjach, odfajkowuje kwity i po sprawie. I w takiej sytuacji nie każdy pomyśli, żeby zrobić podstawowe badania samemu, zwłaszcza, że wtedy trzeba brać wolne, znając dostępność naszych przychodni.

    Dodaj komentarz»
  • zoe_lin
    zoe_lin · 30-05-11 19:11 · do góry^

    "Przymusowe" badania - oczywiście nie.
    Pytanie z innej beczki: czy natknęłyście się kiedyś na pakiet prywatnego ubezpieczenia zdrowotnego, w skład którego wchodziłyby badania m. in. USG piersi lub mammografia (wraz z opieką stomatologiczną i wielu innych lekarzy specjalistów)? Chętnie się sama ubezpieczę, bo mam zamiar zbadać piersi.
    Drugie pytanie: czy USG piersi może być refundowane w niektórych przypadkach, np. podczas zapalenia piersi? Póki co poinformowano mnie, że muszę za to zapłacić.

    Dodaj komentarz»
  • zoe_lin
    zoe_lin · 30-05-11 19:16 · do góry^

    A i odpowiadam na pytania z notki: tak, udało mi się znaleźć te informacje i zajęło mi to mniej niż 1 min. Trzeba skorzystać w google z funkcji "site".

    Dodaj komentarz»
  • hipek
    hipek · 30-05-11 19:24 · do góry^

    Zoe_lin, UNIQUA oferuje pakiet ubezpieczeń zdrowotnych, można wykupić opcję podstawowe leczenie ambulatoryjne+specjalistyczne leczenie i wtedy masz dostęp do wszystkich specjalistów. Jeśli namówisz rodzinę, to może wyjść taniej, jeśli ubezpieczycie się razem. Ja z tego korzystam i jak dotąd jestem zadowolona.
    Żeby nie wyszło tak bardzo jak kryptoreklama, to dodam że doszły mnie słuchy, że mają zerwać umowę z Enel-medem, w którym się leczę. Ale póki co nikt mnie o tym nie poinformował oficjalnie, więc nie chcę siać paniki.

    Dodaj komentarz»
  • regula_przekory
    regula_przekory · 30-05-11 19:40 · do góry^

    zoe_lin Jest refundowane także w przypadku obciążonego wywiadu onkologicznego i przyjmowania tabletek anty. Sama z tego korzystałam kilka dni temu.

    Dodaj komentarz»
  • zoe_lin
    zoe_lin · 30-05-11 19:56 · do góry^

    Nie mam rodziny :P Samej póki co mi się nie opłaca, ale wiem, że nawet jeśli nie zatrudnię się w firmie, która oferuje dodatkowy pakiet zdrowotny, to na pewno skorzystam na własną rękę.
    Nie jestem za tym, aby zmuszać ludzi do podstawowych badań ani za tym, żeby wszystko było w ramach nfz. Im mniejsza będzie składka zdrowotna obowiązkowa tym większą ilość ludzi będzie mogła sobie pozwolić na dodatkowe ubezpieczenie, które daje możliwość pójścia do lekarza w elastycznych godzinach poza 8-17 pn-pt. Większość przyzwoicie zarabiających ludzi i tak dodatkowo się ubezpiecza, czyli płaci 2 razy za to samo, lub idzie zrobić badania prywatnie.
    Najważniejsza jest profilaktyka, ale jeszcze ważniejsza jest wiedza na temat chorób i umiejętne szukanie potrzebnego lekarza. Poza czynnikiem ekonomicznym, ludzi zniechęca do badań konieczność czekania w nieskończoność na badanie. Nawet jeśli podstawowe badanie jest "za 2 tygodnie", to na dalsze leczenie i poważniejsze badania kolejki są większe. Poza tym z jakością obsługi też jest różnie. W części ośrodków, aby się umówić na badanie, trzeba przyjść osobiście i odsiedzieć swoje, bo telefonu nikt nie odbiera :)
    Zdecydowanie jestem za częściową refundacją testu na HPV oraz popularyzacją szczepień.
    Jeszcze dochodzi podstawowa profilaktyka chorób kobiecych związana z infekcjami dróg moczowo-płciowych itd. Babcine metody wyniosłam z domu, ale nie każdy ma to szczęście.
    Wiele rzeczy można dowiedzieć się, jeśli się chce, ale lepiej by było zamiast ekologii/religii zrobić w szkole higienę z elementami profilaktyki prozdrowotnej.

    Swoją drogą... a co jeśli z tej cyto wyjdzie, że kobieta ma raka w początkowym stadium? Nie dostanie pracy mimo, że może pracować w pełnym zakresie (poza pojedynczymi wizytami u lekarza, do których każdy ma prawo)?

    Dodaj komentarz»
  • emilliann
    emilliann · 30-05-11 20:05 · do góry^

    zoe_lin: ja mam ubezpieczenie w pracy w Signal Iduna (a korzystam z niego najczęściej w warszawskim Damianie), tam poziom darmowych usług różni się w zależności od pakietu, który wybierzesz. W moim USG i cytologia są darmowe (mammografia to nie moja grupa wiekowa, więc nie jestem pewna), konsultacje u różnorakich specjalistów też.

    Dodaj komentarz»
  • hipek
    hipek · 30-05-11 20:24 · do góry^

    Ejże, to nie jest tak, że pracodawca dostawałby wyniki badać pracownicy i komentarzem lekarza. Po prostu lekarz na podstawie badań stwierdza zdolna/niezdolna do pracy i tyle.

    Dodaj komentarz»
  • magdus
    magdus · 30-05-11 20:40 · do góry^

    ja regularnie chodzę na badania, trochę też dlatego, że jestem przewrażliwiona na punkcie kobiecych spraw, bo mam niestety do nich skłonność. a też dlatego, że pół rodziny w służbie zdrowia by mi nie wybaczyło, gdybym nie chodziła.

    zdecydowanie uważam, że jest to trudny problem, ale niestety tak jak przy innych tego typu zagadnieniach nie ma idealnego jedynego rozwiązania. ja osobiście mimo wszystko jestem za edukacją. nie można nikogo do niczego zmuszać.
    z kolei podejścia w małych miasteczkach zmienić się z dnia na dzień też nie da. wszystko kwestia czasu.

    więc chyba pozostaje kłaść nacisk na lepiej rozwinięte zajęcia z przygotowania do życia w rodzinie i mieć nadzieję, że czasem wszystko będzie zmierzać ku lepszemu.

    Dodaj komentarz»
  • odziak
    odziak · 30-05-11 20:42 · do góry^

    @zoelin - pewnie nie dostanie. Oczywiście nie będzie to "legalne", tak samo jak nie można zwolnić kobiety w ciąży. W praktyce zwalnia się ją w pierwszym terminie w jakim można, a całość ma skutek dokładnie odwrotny od zamierzonego.

    Dodaj komentarz»
  • borelioza
    borelioza · 30-05-11 21:14 · do góry^

    Ja też jestem przeciw przymusowi. Sama z siebie robię badania, ale przymus wzbudza we mnie instynktowny opór. Podejrzenia o seksizm naszych kochanych prawodawców wzmaga u mnie zwłaszcza ich lekceważące podejście do nowotworów nękających mężczyzn, np. raka prostaty. Prawda, że Polki są do tyłu z edukacją i profilaktyką, ale Polacy są jeszcze daleko za Polkami (mam tego wyraziste przykłady w rodzinie, niestety)

    Dodaj komentarz»
  • zajefajka
    zajefajka · 30-05-11 21:37 · do góry^

    To ja wtrącę offtopowo odnośnie HPV że można się nim zarazić drogą niepłciową, jest to informacja potwierdzona przez specjalistę (przez duże S). Chociażby na basenie, przez ręcznik, czy podanie ręki oraz żle wysterylizowane przyrządy ginekologiczne - osłabiony układ odpornościowy jest podatny na ten badziew, niestety. Złości mnie powszechne stawianie równości między HPV a rozwiązłością seksualną, a jest to niestety zjawisko nagminne. Należę do osób pedantycznych (niestety) i przesadnie dbających o czystość, posiadam stałego partnera a mimo to HPV jakimś cudem znalazło dzrzwiczki do mojego organizmu. Podejrzewam basen, do którego obecnie mam taki wstręt, że za Chiny nikt mnie tam siłą nie zaciągnie.

    Dodaj komentarz»
  • zajefajka
    zajefajka · 30-05-11 21:38 · do góry^

    Rany niestety, niestety i jeszcze raz niestety w powyższym poście, wybaczcie:)

    Dodaj komentarz»
  • Eponak
    Eponak · 30-05-11 22:35 · do góry^

    Hipek - może i jest, ale dostałam zaproszenie na mammografię, jakoś tak po skończeniu 18 roku życia :) Takie z NFZ, imienne, a do tego dołączona była lista punktów, w których mogę przeprowadzić badanie. Wtedy nie skorzystałam, a teraz pluję sobie w brodę, bo nie mogę się nawet durnego skierowania na USG doprosić ze względu na wiek.

    A miałam sytuację, że badanie było właściwie niezbędne - prawdopodobnie pękła mi torbiel, a może było to jeszcze coś innego - dokładniejsze wyniki mogłyby zostać wyciągnięte na podstawie badania USG macicy. Pani doktor nie wypisała mi skierowania od siebie tylko dlatego, że prywatne badanie jest trochę za drogie jak na studencką kieszeń (kilkaset zł). Wypisała mi za to prośbę do innego lekarza, żeby mi wystawił skierowanie na USG macicy, a przy okazji i piersi - kontrolnie. A pan doktor NFZ powiedział, że figa, bo młoda jestem i po co mi to.

    Więc zamiast jakichś dziwnych programów z obowiązkowymi badaniami, ministerstwo powinno się zająć dostępnością do tychże badań - są osoby, które chętnie by się przebadały, ale im się to utrudnia. Jeżeli ktoś chce się zaniedbać i nie badać z jakichkolwiek powodów - jego sprawa. Ale nie powinno się utrudniać przebadania innym osobom, a zamiast postawić na promocję jakiegoś programu - kupić nowocześniejszy sprzęt do szpitali, żeby wyniki badań były wiarygodne.

    Dodaj komentarz»
  • blink
    blink · 31-05-11 08:25 · do góry^

    kasiadj07- zakres badań profilaktycznych w pracy jest zapisany w ustawie, która dotyczy medycyny pracy. Jest tam napisane jakie badania mają być wykonane u osób pracujących na danym stanowisku w narażeniu na dane czynniki- nie jest to widzimisię pracodawcy ani lekarza.

    Dodaj komentarz»
  • linnet
    linnet · 31-05-11 11:12 · do góry^

    A ja mam właśnie pytanie odnoście do medycyny pracy i obowiązkowych badań w obecnym zakresie. Nigdy nie byłam zatrudniona na umowę o pracę więc takich badań nie miałam robionych. Kiedy się je robi? Przed podpisaniem umowy/na początku pracy? Bo ja tylko kojarzę, że trzeba raz na kilka lat się do lekarza medycyny udać po zaświadczenie o zdolności do pracy. Sama byłam na takiej wizycie przed egzaminem na prawo jazdy. Zbadano mi krew, ciśnienie i wzrok, raczej powierzchowne badanie. Jeżeli to tak wygląda i do tego ma dojść niby profilaktyka raka u kobiet to ja dziękuję. Poza tym co z osobami które nie pracują?

    Dodaj komentarz»
  • asia
    asia · 31-05-11 11:27 · do góry^

    Ja chyba czegoś nie zrozumiałam: czemu przymusowe badanie miałoby być w jakikolwiek sposób połączone z pracą?
    Brzmi groteskowo.

    Dodaj komentarz»
  • bzium
    bzium · 31-05-11 12:40 · do góry^

    linnet, muszę takie zaświadczenie od lek. med. pracy donosić na studia. Raz nawet nie widziałam lekarza :D wypisała mi pielęgniarka, a potem zaniosła mu, żeby podpisał (30zł)... a za drugim razem nawet jakiś wywiad zrobił i zainkasował 50zł

    Dodaj komentarz»
  • felisdomestica
    felisdomestica · 31-05-11 12:52 · do góry^

    Zamieńcie słowo "przymus" na słowo "obowiązek". Widzę, że niektóre dziewczyny traktują to jako zamach na swoją wolność. "Mam prawo się zaniedbywać", i tak dalej. Otóż niezupełnie tak jest. Jesli korzysta się z jakiegoś ubezpieczenia (w tym przypadku państwowego), to ma się obowiązki wobec ubezpieczyciela. U nas panuje w tym względzie totalne bezhołowie. Niezależnie od tego, czy pijesz, palisz, szalejesz na motocyklu, płacisz tyle samo, co człowiek dbający o swoje zdrowie. Prywatny ubezpieczyciel w takim USA na przykład zbiera od klienta szczegółowy wywiad i każde kłamstwo skutkuje odmową pokrycia kosztów leczenia. Wymaga też robienia badań. Nie traktowałabym wprowadzenia obowiązkowych badań jako przymusu. Przyniosłoby to wszystkim korzyści, odkrycie choroby we wczesnym stadium, ale również zmniejszenie kosztów leczenia, a na leczenie zrzucamy się przecież wszyscy. To zreszta kwestia przyzwyczajenia. Prawie nikt nie buntuje się przeciwko obowiązkowym szczepieniom

    Dodaj komentarz»
  • megane
    megane · 31-05-11 13:33 · do góry^

    A ja się zgadzam z felisdomesticą, dokładnie to chciałam napisać. :)
    Jasne, że dostępność do lekarzy niekiedy jest średnia, ale poprawienie tego wymaga czasu (pewnie miliona lat w naszym kraju), natomiast z tego co jest powinno się korzystać.
    Jeśli Polki po dobroci nie chcą chodzić na badania, to moim zdaniem jeżeli kilkaset kobiet nawet pójdzie w ramach badań pracowniczych to nikomu nie stanie się krzywda. Poza tym lekarz wystawia zaświadczenie o zdolności, nie przynosi się pracodawcy wyników swojej morfologii ani badania wzroku. Nie przemawia do mnie argument, że szef będzie lustrował stan moich jajników. Z jego perspektywy to znaczy tylko,że dowie się tylko, ze nagle z powodu choroby nie zniknę z pracy na pół roku.
    W sumie z racji wieku nie miałam nigdy styczności z mammografią, ale np. moja mama miała, i nieraz z nich korzystała. Poza tym nawet u mnie w przychodni (mała miejscowość, przychodnia na jedną kilkutys wioskę) jest cała tablica obklejona informacjami, gdzie można zrobić bezpłatne badania. Przyjmuje też ginekolog (nie wiem jaki, ale chyba nawet nie jeden). Jeśli nawet 60letnia pani nie korzysta z internetu, to w przychodni bywa zwykle równie często jak w warzywniaku.

    Dodaj komentarz»
  • anulla1974
    anulla1974 · 31-05-11 14:23 · do góry^

    Słowo "przymusowe " źle się kojarzy.
    Mnie denerwują takie akcje, bo akurat wśród moich znajomych te osoby, co chcą się badać mają problemy z dostępem do lekarza albo lekarz nie chce wystawiać skierowań- no bo po co? Jak już się dostanie skierowanie to czas oczekiwania na badanie USG to śmiech na sali - min. 3 miesiące, a i sprzęt pozostawia wiele do życzenia. Jak sa programy profilaktyczne i jest lista placówek, gdzie można się zgłosić, najczęściej okazuje się, że już nie ma miejsc.

    Dodaj komentarz»
  • blink
    blink · 31-05-11 14:38 · do góry^

    Megane, Felisdomestica :) już jest nas trzy :))
    Na sztandary hasło: "pełna wolność zachowań zdrowotnych, znaczne zróżnicowanie składek zdrowotnych"!!!
    Jak patrzę np na 150 kg ważącego cukrzyka- na leczenie którego idą grube tysiące- na refundację jego leków, leczenie powikłań- np laseroterapię zmian w oczach, dializy- i widzę jak on na imieninach pożera trzeci kawałek tortu- bo taki pyszny a on się nie może powstrzymać!!!! to myślę, że za swoje leczenie powinien płacić sam.
    A kasę wydawaną dotychczas na niego przeznaczmy na leczenie np chorych na raka dzieci, dla których co roku brakuje pieniędzy na chemię.
    Nie jesteśmy bogatym państwem, nie stać nas na lekceważenie profilaktyki.

    Dodaj komentarz»
  • Anydalla
    Anydalla · 31-05-11 15:55 · do góry^

    A mnie irytuje ten pomysł. Obowiązkowe badania? Proszę bardzo, byle właśnie nie zamieniły się w przymus. Obowiązek spełniany pod jakimś warunkiem, w dodatku bezsensownym, to już niestety jest przymus, nie tylko dla osoby badanej, która musi pokazywać papierki pracodawcy, ale także dla samego pracodawcy, który musi to sprawdzać i pilnować, mimo że taka wiedza mu do niczego niepotrzebna. Czy kobieta bez zrobionej cytologii i mammografii staje się niezdolna do pracy? Oczywiście, że nie... Co ma piernik do wiatraka. Równie dobrze pani minister mogłaby zarządzić, że piekarnie miałyby zakaz sprzedawania pieczywa osobom, które przychodzą na zakupy bez zaświadczenia o ważnych badaniach.;/ Albo takie osoby nie mogłyby jeździć komunikacją miejską, albo zakładać kont w banku, albo brać pożyczek, cokolwiek.
    Nie masz zrobionych badań = tracisz pracę? = tracisz środki do życia. Twoja pracownica nie ma zrobionych badań = musisz ją zwolnić, choć jest świetna na stanowisku = brakuje ci pracownika. IMO to już nie jest żaden obowiązek, ale przymus.

    Dodaj komentarz»
  • Anydalla
    Anydalla · 31-05-11 16:02 · do góry^

    Równie dobrze mogliby wprowadzić przepis, że palaczom nie będzie wydawane prawo jazdy.;p
    IMO pomysł wprowadzenia obowiązkowych badań jest szczytny, ale powinien pozostać na polu ubezpieczenia zdrowotnego, a nie ingerencji w źródła dochodu. I konsekwentnie obowiązek powinien obejmować wszystkie badania na wszystkie przyczyny, które doprowadzają do śmierci więcej niż X osób rocznie, a nie tylko 2 badania dla kobiet.

    Dodaj komentarz»
  • natlee
    natlee · 31-05-11 21:24 · do góry^

    Cały ten plan przymusowych badań pachnie mi totalitaryzmem w najgorszym wydaniu. Podobnie było w Rumunii za czasów Cauceski (to się pisze chyba inaczej) - kobiety nie mogły przedłużyć ważności prawa jazdy bez przedstawienia aktualnych wyników badań (w tym pozytywnego testu ciążowego). Pani Kopacz władza uderzyła do głowy... Ale do rzeczy: dostałam w tym roku imienne zaproszenie na cytologię które wyrzuciłam do śmieci bez otwierania, bo o zawartości informowano mnie już na kopercie. Do ginekologa nie chodzę, bo po pierwsze nic mi jeszcze nie dolegało, po drugie wstydzę się i krępuje mnie nawet myśl o badaniu, a po trzecie na pierwszym roku studiów przeczytalam w podręczniku do parazytologii (to nauka o pasożytach), że do zakażenia rzęsistkiem pochwowym najczęściej dochodzi podczas badań ginekologicznych. A nie przez seks, który zajął drugie miejsce! Rakiem szyjki macicy też pewnie można się tak zarazić! Po rozważeniu wszystkich za i przeciw stwierdziłam, że badać się nie będę. I nikt mnie do tego nie zmusi.

    Dodaj komentarz»
  • megane
    megane · 31-05-11 21:34 · do góry^

    Ale kto tu mówi o wyrzucaniu z pracy? Raczej o włączeniu tego typu PODSTAWOWYCH badan (przecież nie każą robić rezonansu magnetycznego głowy ani badania sondą stanu jelita grubego) do innych, jakie trzeba wykonać aby podjąć pracę. Jak nie zrobisz, to zostaniesz poproszony o zrobienie. Jak idziesz do pracy i potrzebujesz książeczkę BHP to idziesz, badasz się i ją wyrabiasz - jakoś nikomu nie przeszkadza że trzeba sobie zbadać mocz, krew i kupę, i nikt nie protestuje że akurat kupy to nie zaniesie :P
    Może takie podejście do badań sprawi, że właśnie będziemy je traktować jako coś zwyczajnego, a nie wstydliwe tabu. No nie mogę sobie wyobrazić, żeby obowiązkowe badanie co 2-3 lata kogoś w jakiś sposób krzywdziło. Jak ktoś sam się bada, to nie ma to żadnego wpływu na jego życie, a jak się nie bada to zacznie.
    Oczywiście jest kwestia dostępności badań, o czym już pisałam, no ale chyba mimo wszystko lepiej zrobić USG za 3 miesiące niż wcale..?

    Dodaj komentarz»
  • regula_przekory
    regula_przekory · 31-05-11 21:36 · do góry^

    natlee - nie wiem co czytałaś, ale rakiem szyjki macicy to Ty się nie zarazisz nijak :> Reszty nie skomentuję, bo aż mi się słabo zrobiło.

    Dodaj komentarz»
  • megane
    megane · 31-05-11 21:40 · do góry^

    ja umarłam, idealny przykład dlaczego właśnie pomysł wcale nie jest taki zły. Ale widać studiująca młodzież też powinna zostać objęta obowiązkiem :D

    Dodaj komentarz»
  • anulka89
    anulka89 · 31-05-11 22:04 · do góry^

    natlee: co to za książka była? ;| Zarazisz się od lekarza w rękawiczkach jednorazowych, jałowym, jednorazowym wziernikiem czy jałową, jednorazową wymazówką do cytologii? Czy powietrzem w gabinecie? Rzęsistek, tak swoją drogą, to nieco inny kaliber niż rak, łatwiejszy do wyleczenia, dający szybko objawy, a nie złośliwy nowotwór, który przez kupę czasu siedzi cicho i tylko się rozwija... To że nic Ci nie dolega nie oznacza, że tak faktycznie jest, ja byłam u gina pierwszy raz jak 'nic mi nie było' i co? suprise! - torbiel. Połowa kobiet u których wykryto raka umiera właśnie dlatego, że się nie bada, a bo to się wstydzi, czasu nie ma, czy cholera wie co, a jak przychodzi co do czego, jakiś widocznych objawów typu nieuzasadnione krwawienia, to już jest za późno. Poza tym choćby ze względów ekonomicznych warto - profilaktyka jest tańsza niż leczenie, a i potem stresu mniej. A jak w ciąży będziesz też nie pójdziesz "bo się wstydzę"? Jasne, Twoje życie - Twoja sprawa. Ale wolałabym żeby moja składka do nfz poszła na leczenie dziecka chorego na białaczkę, niż kogoś kto lekceważy profilaktykę...

    Dodaj komentarz»
  • sylwiastka
    sylwiastka · 31-05-11 22:40 · do góry^

    A może zamiast nakazywać, czy egzekwować obowiązki ubezpieczonego lepiej jest promować profilaktykę. Tak jak są upusty za bezwypadkową jazdę, zastosować upusty w składkach zdrowotnych. Relatywnie wysoka składka dla osób, które nie chcę się poddawać badaniom (ale szanując ich prawo wyboru). Taka postawa wiąże się z ryzykiem kosztownego leczenia. Niższe dla osób chętnie poddającym się badaniom/ akcją profilaktycznym. Nawet jeśli część osób będzie się badać, "tylko aby zaoszczędzić" to może im to wyjść tylko na zdrowie.

    Dodaj komentarz»
  • borelioza
    borelioza · 31-05-11 23:02 · do góry^

    anulka 89 - zakładasz obecność jednorazowych wzierników ginekologicznych w państwowej służbie zdrowia?! Jak ostatni raz noga moja u nich postała (wcale nie tak dawno temu), to za pomocą źle wysterylizowanego wziernika dołożyli mi grzybicę gratis. Teraz chodze tylko prywatnie, ale to już są koszty.

    Dodaj komentarz»
  • mauzonka
    mauzonka · 01-06-11 00:17 · do góry^

    Sylwiastka - aż bym kliknęła, że "Lubię to", ten Twój komentarz. Analogia z niższymi składkami za bezwypadkową jazdę bardzo celna. Mogłyby być upusty w ZUSie za badania profilaktyczne.

    Dodaj komentarz»
  • ismene71
    ismene71 · 01-06-11 09:07 · do góry^

    jestem poddawana badaniom u lekarza medycyny pracy co 2 lata i są one w miarę szczegółowe,każde odstępstwo od normy powoduje niedopuszczenie pracownika do pracy w efekcie zwolnienie,wszystko zależy od tego na jakim stanowisku pracy dana osoba pracuje,ja pracuję na takim gdzie wymagana jest pierwsza kategoria zdrowia,badania przyprawiają mnie o duzy stres bo wiadomo że im człowiek starszy tym więcej szwankuje jeśli z powodu nadżerki czy to torbieli miałabym być niezdolna do pracy to jestem na NIE. Nie podoba mi się pomysł p. Kopacz z jeszcze innego powodu Pani Minister chodzi o to żeby koszty badań profilaktycznych przerzucić na pracodawcę i wtedy nie będą one finansowane z naszej składki, ministerstwo ogłosi wielki sukces a pracodawcy zyskają dodatkowe obciążenie.

    Dodaj komentarz»
  • Sunachan
    Sunachan · 01-06-11 09:54 · do góry^

    a powiedzcie mi czemu robi się obowiązkowy rentgen płuc przed przyjęciem do pracy? :P kiedyś kiedyś dawno temu moja mama musiała też zrobić badanie na obecność wirusa HIV (a nie pracowała w zawodzie typu służba zdrowia).

    ismene ---> ja miałam nadżerkę wykrytą jeszcze zanim zaczęłam współżycie :/ Uważam, że badania są potrzebne, nawet jeśli dziewczyna myśli, że "nic jej nie jest to po co iść do ginekologa", ale jaki jest związek nadżerki ze zdolnością do pracy to nie mam pojęcia O_o

    Dodaj komentarz»
  • felisdomestica
    felisdomestica · 01-06-11 10:32 · do góry^

    Związek z pracą jest jedynie taki, że jeśli wcześnie wykryje się chorobę, to się ją wyleczy szybko i tanio, a jeśli nie, to pracownik będzie na zwolnieniu lekarskim i pracodawca będzie za to bulił pieniądze. Opłaca mu się więc sponsorować badania okresowe. Kiedyś pracodawcą było prawie wyłącznie państwo, więc państwo płaciło. Teraz też w przypadku długiego zwolnienia też płaci państwo, a więc my.

    Dodaj komentarz»
  • natlee
    natlee · 01-06-11 10:32 · do góry^

    Regula_przekory otóż rakiem szyjki macicy można się zarazić. Wywołuje go wirus HPV. Dobra wiadomość jest na niego szczepionka, która chroni przed bodajże 27 podtypami tego wirusa. Zła wiadomość podtypów HPV jest prawie 2 razy więcej. Anulka89 książka to była Parazytologia jakiegoś polskiego autora, którą wypozyczylam z biblioteki uniwersytetu medycznego w Lublinie, bo z niej kazano nam uczyć się do egzaminu. A tak po zastanowieniu się to mogłabym się zbadać gdyby cytologia wyglądała jak sanepidowskie badania salmonelli /shigelli. Czyli dostajesz do domu wymazówki z instrukcją uzycia, pobierasz wymaz i zanosisz im do zbadania. Ale pewnie tak nie będzie bo lekarz też musi zarobić stówę za wizytę .

    Dodaj komentarz»
  • Anydalla
    Anydalla · 01-06-11 10:33 · do góry^

    Ismene, ale to nie od wyniku tych badań zależałaby Twoja praca, tylko od samego faktu ich przeprowadzenia lub nieprzeprowadzenia. Jak ich nie przeprowadzisz, to pracodawca albo naraża się na sankcje finansowe, albo wylatujesz... prawda?

    Dodaj komentarz»
  • linnet
    linnet · 01-06-11 10:43 · do góry^

    Megane tylko, że ta 60letnia pani o której wspominasz to już emerytka (albo młodsza nawet) więc ona już pod te badania by nie podlegała (a z wiekiem ryzyko wzrasta). To samo kobiety niepracujące, a są takie które nigdy nie pracowały i nie będą, co z nimi?
    Poza tym jeśli ma to wyglądać tak jak do tej pory (czyli zaświadczenie wypisywane nawet bez oglądania pacjenta) to to jest śmiech na sali.

    Dodaj komentarz»
  • felisdomestica
    felisdomestica · 01-06-11 10:43 · do góry^

    Ismene, nie wiem jak to możliwe, że każde odstępstwo od normy zdrowotnej skutkuje niedopuszczeniem do pracy. W ten sposób cukrzyk nie mogłby pracować, epileptyk nie mogłby pracować na żadnym stanowisku itd. Być może chodzi o jakąś bardzo konkretną sprawę, która ma kluczowe znaczenie w twoim zawodzie i rzeczywiście lekarz nie ma prawa wypisać dopuszczenia, ale przecież nie z powodu nadżerki? Tylko w jednym przypadku ta choroba mogłaby skutkować odsunięciem od pracy :-).

    Dodaj komentarz»
  • anulka89
    anulka89 · 01-06-11 11:27 · do góry^

    natlee: regula_przekory dalej ma rację, rakiem samym w sobie nie można się zarazić :), wirusem go wywołującym owszem. Ale nie w każdym przypadku spowoduje on raka, mogą to być jedynie zmiany małego stopnia, które to mogą się cofnąć do nabłonka prawidłowego. Nie mogę sobie wyobrazić jak sobie wprowadzić tą szczoteczkę do szyjki... Istotne też jest wykonanie. Metodą tradycyjną, trzeba od razu wymazać szkiełko i natychmiast utrwalić, ewentualnie są metody gdzie materiał się przenosi najpierw do buteleczki utrwalacza i dopiero potem na szkiełka nanosi. Ale jest to droższa metoda niż tradycyjna, wiadomo obie metody mają swoje wady i zalety. Najlepszym wyjściem byłoby stosowanie obu, ale koszty byłyby zbyt wysokie. Ale to nic, najważniejsze jest prawidłowe pobranie materiału, co mi po nabłonku pochwy w cytologii szyjki macicy? Wypiszę tylko, że materiał nie nadaje się do oceny, podbiję pieczątkę i do widzenia - pacjencie martw się dalej sam. Nawet do głupiej czystości pochwy pobiera się na fotelu ginekologicznym (sama dobrze nie pobierzesz - wiem, sprawdziłam na ćwiczeniach z mikrobiologii, za płytko wsadzona wymazówka, otarcie o okolice zewnętrzne itp. i już jakieś kwiatki powychodziły - instrukcja to za mało). A jeśli chodzi o książki to ważny jeszcze jest rok wydania, u nas na mirobach puszczają filmy nawet z 1973 roku, gdzie praca bez rękawiczek i na wielorazowych strzykawkach to norma.
    i jeszcze boreliozo: zakładam bo tak powinno być, a że jest inaczej to wiem. Pielęgniarka pobierająca krew powinna po każdym pacjencie wyrzucić rękawiczki, a zmienia je dopiero jak się pobrudzą. Z oszczędności. I nawet nie wiesz jak mnie to wkurza, jak uczą mnie właściwych zachowań, zgodnych ze standardami, a potem mi pracodawca powie, że mam rękawiczki oszczędzać. Cholera, może igły też?! Publiczna służba zdrowia jest chora i to ją powinno się najpierw wyleczyć, a potem brać się za pacjentów. Zróżnicowane ubezpieczenia na wzór chociażby tych z USA - jak najbardziej. Zlikwidować nfz, bo połowa składek idzie na urzędasów, bez zielonego pojęcia o medycynie. Niech ubezpieczyciel decyduje jakie ubezpieczenie co obejmie i będzie gitara. Ale myślę, że to nie stanie się dopóki mamy takie rządy jakie mamy... ehhh

    Dodaj komentarz»
  • natlee
    natlee · 01-06-11 11:47 · do góry^

    Anulka89 sorki ale się z tobą nie zgadzam. Słyszałam już o lekarzu, który uczył wstydliwe pacjentki samodzielnego pobierania wymazu. A co do kosztów: sama cytologia to około 1/4 ceny całej wizyty, więc spokojnie można pobrać i że trzy próbki ( i będzie taniej niż jakby lekarz pobierał ). A jaki komfort dla kobiety (zero wstydu) i zero ryzyka że lekarz cię zakazi jakimś grzybem albo i gorzej...

    Dodaj komentarz»
  • hipek
    hipek · 01-06-11 12:01 · do góry^

    Sunachan, rentgen płuc robi się po to żeby sprawdzić czy nie masz gruźlicy i czy nie prątkujesz.

    Dodaj komentarz»
  • Anydalla
    Anydalla · 01-06-11 12:02 · do góry^

    Natlee, też nie jestem w stanie wyobrazić sobie, jakim cudem kobieta miałaby sobie samodzielnie pobrać wymaz z szyjki macicy, tak żeby szczoteczką nie zawadzić o ścianki pochwy;p No chyba że ma do dyspozycji wielkie lustro powiększające i robota z wysięgnikiem i kamerą, albo coś w tym stylu.;/ Albo partnera, który zrobi ten wymaz za mnie, ale w takim wypadku ja już wolę iść do lekarza...

    Natlee, a jakby taka samodzielnie zrobiona cytologia dała niewesoły wynik, to co, wstydziłabyś się, pójść na leczenie? Dziwna motywacja.

    Kurcze, ja jestem z tych osób, które robią cytologię systematycznie, bo chcę wiedzieć, czy wszystko w porządku, czy przypadkiem nie dzieje się nic niepokojącego. To są akurat rzeczy, których kobiety nie powinny się wstydzić, zbyt ważne, żeby tak błaha rzecz jak wstyd miała stanowić przeszkodę.;/ To dobre wytłumaczenie dla dzieci, nie dla dorosłych poważnych osób...
    Nie podoba mi się tylko pomysł powiązania tych badań z badaniami pracowniczymi.

    Dodaj komentarz»
  • natlee
    natlee · 01-06-11 12:21 · do góry^

    Anydalla a tak zostawiając już wstyd w spokoju, czy nigdy u ginekologa nie dręczyła cię myśl, że kobieta badana przed tobą cierpi na liczne choroby weneryczne, a lekarz np. niedokładnie umył ręce i ma jej bakterie na nowych rękawiczkach . Bo wiesz , to jak powinna wyglądać aspeptyka w gabinecie a jak jest naprawdę ,to mogą być dwie zupełnie inne sprawy...

    Dodaj komentarz»
  • lelo
    lelo · 01-06-11 12:27 · do góry^

    płaciłam za cytologie 20zł w luxmedzie chociaż wg NFZ jestem za młoda jeszcze żeby ja wykonywać. Czy to są ogromne pieniądze? Potem z wynikiem do gina na NFZ. Do ginekologa chodze tylko państwowo (małe miasteczko na kresach)i nie narzekam bardzo miłe panie jak się poprosi robią usg ale czeka się miesiąc. Wzierniki mają plastikowe jednorazowe więc czym moga zarazić?, na wizyte nie czeka się długo dzwonię rano o 7 i przychodzę tego samego dnia na wizytę. W innej przychodni okres oczekiwania około tygodnia dwóch. To jakaś bzdura ze w małych miastach nie ma lekarzy i nie można się leczyć.
    Lepiej chodzić regularnie do ginekologa i usłyszeć że wszystko w porządku niż zaniedbać i mieć potem wycinane jajniki albo jeszcze coś gorszego.

    Dodaj komentarz»
  • lelo
    lelo · 01-06-11 12:30 · do góry^

    natlee a do dentysty też nie chodzisz? przeciez można złapać HIV wirusy żółtaczki i nie wiadomo co jeszcze.

    Dodaj komentarz»
  • Anydalla
    Anydalla · 01-06-11 12:38 · do góry^

    Natlee, akurat tak trafiam, że przede mną zawsze przychodzą panie po recepty albo inne papierki, a nie na badanie, więc nie ma pożywki dla wyobraźni.;p
    A tak poważnie, nigdy nie miałam robionych badań przy użyciu metalowego wziernika, zawsze to były plastiki, mimo że leczę się publicznie.
    Jeśli już bakterie, a może raczej wirusy albo grzyby i in., miałyby być na rękach lekarza, to znajdą się raczej wewnątrz rękawiczek, a nie na zewnątrz...
    Chorobą weneryczną można się zarazić i bez chodzenia do lekarza, a nawet te przypadki są pewnie częstsze, więc nie trafia do mnie ten argument dot. rękawiczek.
    Tak samo można powiedzieć, że nie powinniśmy dotykać klamek gołymi rękami, bo można się czymś zarazić, nie daj Boże.
    Ty sama też możesz niedokładnie umyć ręce i zafundować sobie jakąś niespodziankę w trakcie samobadania. Przecież bakterii nie widać gołym okiem, więc skąd pewność, że w domu bezpiecznie?
    Można łapać infekcje i mieć okropne upławy już na długo przed pierwszą wizytą u gina i przed jakąkolwiek myślą o współżyciu, więc stan higieniczny gabinetów nie odpowiada za całe zło świata... a nie da się odciąć wszystkich dróg złapania jakichś zarazków, dlatego IMO regularne badania są potrzebne, nawet jeśli nie będą w idealnych warunkach.

    Dodaj komentarz»
  • ismene71
    ismene71 · 01-06-11 12:39 · do góry^


    Felisdomestica, Anydalla właśnie zależy od wyników badań

    Dodaj komentarz»
  • Anydalla
    Anydalla · 01-06-11 12:43 · do góry^

    Ismene, a masz jakiś link na potwierdzenie, że wg projektu Kopacz osoby z torbielą itp. miałyby być uznane za niezdolne do pracy? Skąd takie informacje? Bo to ciekawe, myślałam, że na czym innym ma polegać ten projekt.

    Dodaj komentarz»
  • ismene71
    ismene71 · 01-06-11 12:54 · do góry^

    Dodam jeszcze że 20 lat temu w mojej firmie były obowiązkowe badania ginekologiczne i nie uchroniło mnie to przed wyciętym jajnikiem(torbiel)

    Dodaj komentarz»
  • ismene71
    ismene71 · 01-06-11 13:02 · do góry^

    Anydalla nie mam linka ja wiem na jakiej podstawie mój lekarz dopuszcza mnie do pracy na podstawie wyników badań nie przedstawiam zaświadczeń od specjalisty pracodawcy tylko lekarzowi medycyny pracy i to on decyduje czy jestem zdolna pracować na danym stanowisku, czy Wy ze zdjęciem płuc biegacie do pracodawcy? Ja po 30 dniach zwolnienia muszę mieć zdolność podpisaną przez lekarza medycyny obojętnie na co było to zwolnienie

    Dodaj komentarz»
  • Anydalla
    Anydalla · 01-06-11 13:06 · do góry^

    Ismene, ale wg projektu Kopacz właśnie miałabyś przedstawiać pracodawcy zaświadczenia o odbyciu badań, a nie przedstawiać lekarzowi od medycyny pracy wyniki od ginekologa. To na tym ma polegać ten projekt. Chyba że ja mam jakieś złe informacje.

    Dodaj komentarz»
  • PinUpGirl
    PinUpGirl · 01-06-11 13:15 · do góry^

    Przyłączam się do głosów, że składka ubezpieczenia zdrowotnego powinna zależeć od wykonania podstawowych badań. Takich rzeczy jak tryb życia ubezpieczyciel raczej nie jest w stanie sprawdzić, z resztą to już chyba trochę za daleko idące, ale wykonanie badań profilaktycznych to prosta sprawa. Czy będzie to system bardziej łagodnie brzmiących zniżek na zachętę, czy podnoszenie składek za nie wykonanie badań w terminie - na jedno wyjdzie, chociaż to pierwsze zdecydowanie brzmi lepiej i na pewno zostanie przyjęte z większym entuzjazmem. Mi też się nie chce stać w kolejkach i czekać 3 miesiące na USG piersi, nikomu się nie chce, większość ludzi ma problem z urwaniem się z pracy - to prawda. Prawda, że lepiej, żeby do lekarzy nie było kolejek i wszystko byłoby dostępne od ręki. Ale sądzę, że lepsza kolejka do profilaktycznego badania, niż ciężka choroba.

    Dodaj komentarz»
  • cherry1988
    cherry1988 · 01-06-11 13:35 · do góry^

    Moim zdaniem obowiązkowe/przymusowe, czy jak jeszcze je nazwać, badania są dobrym pomysłem, ale w każdym wieku i dla każdego, nie tylko osób pracujących. Nie powinno to również rzutować na to czy pozostaniemy w pracy czy nas z niej wyrzucą ze względu na jakieś nieprawidłowości nie mające w zasadzie żadnego wpływu na zdolność pracowania.
    A unikania lekarzy i badań ze względu na swój wstyd nie mogę kompletnie zrozumieć...

    Dodaj komentarz»
  • regula_przekory
    regula_przekory · 01-06-11 14:07 · do góry^

    natlee - doprawdy nie wiem skąd masz te informacje, ale szczepionka na HPVchroni przez 4 typami wirusa HPV - 6, 11, 16, 18.

    Poza tym nie wierzę, że byłabyś w stanie pobrać sobie sama poprawnie wymaz skoro nieraz lekarzowi się to nie udaje.

    A co do zarażania się rakiem... nadal nie masz racji. Już dziewczyny wspomniały - zarażasz się wirusem, a nie nowotworem. Spory błąd.

    Dodaj komentarz»
  • kasia_j
    kasia_j · 01-06-11 14:36 · do góry^

    I tak źle i tak nie dobrze. Przymus zły, bo nikt nie lubi być do niczego zmuszany, bez przymusu też źle, bo jesteśmy leniwe. Pani minister Kopacz chce coś zrobić z tym problemem, bo koszty badań profilaktycznych są dużo niższe, niż leczenie nowotworu. Na lenistwo polecam wizytę w Centrum Onkologii, po takiej wizycie zachciewa się stosowania profilaktyki.

    Dodaj komentarz»
  • natlee
    natlee · 01-06-11 14:37 · do góry^

    Regula_przekory No racja. Teraz sprawdziłam. Onkogennych typów HPV jest 16 a szczepionka działa na 4 typy

    Dodaj komentarz»
  • natlee
    natlee · 01-06-11 14:55 · do góry^

    Regula_przekory A tymi lekarzami, którym nie udaje się pobrać wymazu to mnie rozbawiłaś. To muszą być "wybitni specjaliści "

    Dodaj komentarz»
  • indigo_rose
    indigo_rose · 01-06-11 14:58 · do góry^

    Natlee, dla mnie to zalatuje tekstami typu:
    - test na X nie ma 100% wykrywalności - po co się badać
    - szczepionki nie dają 100% odporności - po co się szczepić
    - lek ma możliwe skutki uboczne - po co go brać

    Dodaj komentarz»
  • regula_przekory
    regula_przekory · 01-06-11 16:33 · do góry^

    natlee - masz w ogóle jakieś pojęcie jak się taki wymaz wykonuje, czy tylko sobie wyobrażasz to? Bo naprawdę zatrważa mnie Twoje podejście.

    Dodaj komentarz»
  • i_w_ona
    i_w_ona · 01-06-11 18:40 · do góry^

    A ja bym chciała, żeby moje składki szły na moje badania profilaktyczne - wtedy mogłabym spokojnie, bez kolejki, regularnie się im poddawać. Niby dlaczego mam dopłacać choćby te 20zł? Przecież już je zapłaciłam, odprowadzając składkę.

    Tymczasem pieniądze z moich składek idą na leczenie innych, bo taka natlee woli twierdzić, że nic jej nie dolega, a badanie jest zbyt wstydliwe. To, że nie nic nie boli nie znaczy, że nic nie dolega. Jak zacznie boleć, to będzie za późno na profilaktykę i będzie trzeba zastosować kosztowne leczenie - nie tylko za swoje, ale i cudze pieniądze.

    Jeśli mamy tyle wolności, że wolno nam decydować czy przechodzić badania profilaktyczne, czy nie, to dlaczego nie wolno nam decydować o tym, na co pójdą nasze pieniądze? Bo ja bym sobie życzyła, żeby za moje leczono tylko ludzi, którzy regularnie się badali.

    Jak czytam Twoje wypowiedzi, natlee (a zrozumiałam, że jesteś studentką medycyny lub pokrewnego kierunku), to już wiem skąd się biorą "wybitni specjaliści".

    Dodaj komentarz»
  • juta
    juta · 01-06-11 21:01 · do góry^

    Tak czytam i wydaje mi się że jest jeszcze jeden problem - nie mamy zwyczaju ogólnie jako społeczeństwo chodzenia na badania przesiewowe.

    I to widać po śmiesznym procencie kobiet które odpowiadają na zaproszenia na bezpłatne badania, i wątpię żeby chodziły prywatnie i dlatego się nie zgłaszają.

    Takie wpisanie do kodeksu pracy badań przesiewowych w kierunku raka szyjki macicy czy raka piersi, raka jelita grubego, raka prostaty obok innych badan które normalnie się robi może zmienić nastawienie ludzi tak żeby nie był to zamach na ich wolność tylko coś co robią dla siebie.

    Statystyki są straszne i może jestem radykalna ale w kwestii tych badań to po onkologii na uczelni i tych wszystkich pacjentów we wszystkich mozliwych oddziałach z rakiem rozpoznawanym w stadium które nadaje się tylko do leczenia bólu i łagodzenia objawów bo nic wiecej sie nie da zrobić– to ja bym za włosy niemalże zaciągnęła czy to na cytologię czy mammografię.

    i jeszcze chciałam dodać, że kobiety w wieku 50-60 lat też pracują.

    Dodaj komentarz»
  • Rabarba
    Rabarba · 01-06-11 21:03 · do góry^

    zoe_lin- ja jestem ubezpieczona w Medica Polska, w pakiecie rozszerzonym i wszystkie badania ginekologiczne on zawiera, ja jestem niestety w takiej sytuacji, że regularnie muszę robić i usg piersi i ginekologiczne i ten pakiet się sprawdza.

    Natlee- mnie też przeraża Twoje podejście, chyba jesteś jeszcze bardzo młodziutka, bo nie wiem co jest dla Ciebie ważniejsze- wstyd czy Twoje zdrowie?

    A co do lekarza, rękawiczek i niedokładnego mycia rąk- czy Ty kiedykolwiek myłaś ręce preparatami do dezynfekcji? samo mydło zabija już prawie wszystko co może, a dodatkowo płyn do dezynfekcji, który się stosuje po umyciu, to wyżera Ci prawie skórę na rękach(tak się składa, że ja jestem ze służby zdrowia i mam z nim do czynienia na co dzień), więc jak dla mnie to wszystko(rękawiczki do poprzedniej pacjentki+mycie rąk specjalnym mydłem+dezynfekcja płynem+nowa para rękawiczek)=praktyczny brak szansy na zarażenie się w ten sposób...

    :) pozdrawiam

    Dodaj komentarz»
  • PinUpGirl
    PinUpGirl · 01-06-11 22:18 · do góry^

    Co do wstydu - wielkość miejscowości nie ma na to chyba wpływu, mam koleżanki na wsi, które regularne badanie u ginekologa traktują jako element dbania o siebie, coś jak wizyta u kosmetyczki, i koleżanki z dużych miast, które do lekarza może zapędzić tylko pęknięcie prezerwatywy...

    Dodaj komentarz»
  • ciociazlarada
    ciociazlarada · 01-06-11 23:05 · do góry^

    Drogie Panie, nie pijcie tyle:) Więcej osób w Polsce umiera na raka wątroby, niż na niego choruje!

    Mieszkam w kraju, gdzie cytologia jest obowiązkowa. Obowiązkowa w dyskretny sposób, bo jeśli się nie zgłosisz po otrzymaniu pierwszego listu z zachętą, to będą nękać do skutku przy każdej możliwej okazji. Nie narzekam, jestem zaopiekowana:) Ponieważ mam historię nowotworów piersi w rodzinie jestem również dyskretnie nękana w tej sprawie. Dla mnie super, nie muszę sama o niczym pamiętać, bezobsługowo z mojej strony system przypomni mi z rodzielnika.

    Natlee, Słoneczko, mylisz badanie cytologiczne (łopatologicznie: zdrapywanie specjalną szczoteczką komórek ze środka szyjki macicy) z pobraniem wymazu z pochwy (łopatologicznie: zebranie odrobiny śluzu na patyczek bądź inne coś). Tego pierwszego nie jesteś w stanie wykonać sama, nawet jeśli latami ćwiczysz jogę. I owszem, lekarzowi również nie zawsze się udaje, czasami z takiej próbki nie da się nic odczytać. Nie ma to nic wspólnego z jego poziomem umiejętności.

    Nieodmiennie pozdrawiam ludzi, którzy wymądrzają się w tematach na które nie mają pojęcia:)

    Dodaj komentarz»
  • uLaLa
    uLaLa · 02-06-11 10:02 · do góry^

    a ja jestem za. bo dobrowolnie to już dwa lata mi uciekło i jeszcze nie zdążyłam do lekarza na cytologię. bo zawsze jest coś-albo nie ta faza cyklu, albo dzieci chore, albo znów przegapiłam termin w tym kieracie dom-dzieci-praca. a na badaniach pracowniczych w tym czasie byłam już dwa razy, bo .... musiałam :)
    więc ja jestem za. za obowiązkiem, nie przymusem.
    a pracodawca wie ze badania mam aktualne, a nie wie ile hemoglobiny wyszło mi w morfologii. wiec z cytologią i mammografią byłoby podobnie.

    Dodaj komentarz»
  • nika666
    nika666 · 02-06-11 13:29 · do góry^

    Cytologia tak, mammografia obowiazkowa to jakaś pomyłka??? Mammografię robi się po 40-50 rż, bo u młodszych kobiet piersi są zbyt zbite. Poza tym to promieniowanie RTG, więc co jak będzie się w ciży? ..

    Dodaj komentarz»
  • kropka75
    kropka75 · 02-06-11 14:22 · do góry^

    Zdecydowanie PRZECIW.

    Po 1 kobiety, które chorują często, bo się nie badają, czyli te z nizin społecznych, niepracujące, nie będą badane nadal!

    Po 2 badanie takie oznacza wybraną przez zakład placówkę, a więc lekarza, którego sobie nie wybrałam i do którego nie mam zaufania.

    Po 3 nie życzę sobie, żeby mnie macał byle kto. Ja wybieram ginekologa i nic państwu do tego.

    Po 4 stanowisko takiego lekarza może być inne niż mojego i niż moje w efekcie. Dlaczego mam np. wypalać nadżerkę (bez tego nie dostanę zdolności do pracy!!!!) skoro mój lekarz robi wymrażanie? Albo np. leczy mnie farmakologicznie, bo taką ma metodę i ja się na nią decyduję?

    Po 5 choroby kobiece, nadżerki, mięśniaki nie mają wpływu na moją pracę i na zdolność do niej.

    Nie i koniec!

    Dodaj komentarz»
  • juta
    juta · 02-06-11 17:49 · do góry^

    nikt nie bedzie robił mammografii młodej kobiecie nie jest to badanie które dobrze obrazuje tkankę gruczołową z jakiej w wiekszości składa się pierś młodej kobiety
    trzeba też popatrzeć na statystyki rak piersi stosunkowo rzadki u młodych kobiet dlatego to badanie jako przsiewowe wykonuje się po 50 roku życia. wcześniej wykonuję się je np w przypadku rodzinnego występowania

    a w cytologii nie chodzi o wykrywanie nadżerek czy mieśniaków -chodzi o wykrywanie wczesnych zmian przedrakowych czy wczesnych postaci raka szyjki macicy

    super że wybierasz sobie sama ginekologa jestem jak najbardziej za, tylko zrób cytologię raz na te góra 3 lata

    i jeszcze taka informacja z badan centrum onkologii instytuty Marii Skłodowskiej Curie w 2004 roku wśród kobiet z wyższym i wyższym niepełnym wykształceniem cytologię zrobiło 35 %

    Dodaj komentarz»
  • sylwiastka
    sylwiastka · 02-06-11 19:59 · do góry^

    Podam jeszcze inne rozwiązanie, nawiązując nieco do postu Ciocizlarada. Otóż osobiście spotkałam się takim rozwiązaniem,że cytologię, badanie piersi, wstępną ocenę znamion przeprowadza lekarz pierwszego kontaktu, podczas rutynowej wizyty (co roku). I taka propozycja wydaje mi się bardzo rozsądna. W takim wypadku nie idzie się na cytologię oddzielnie, tylko przy okazji jakiejkolwiek wizyty.
    Rozwiązanie oszczędza czas i pieniądze pacjenta i czas ginekologów, którzy zajmują się diagnostyką nieprawidłowych wyników, a nie badaniami przesiewowymi.

    Dodaj komentarz»
  • zoe_lin
    zoe_lin · 03-06-11 08:42 · do góry^

    Ile kobiet obejmowały te badania centrum onkologii instytuty Marii Skłodowskiej Curie w 2004 roku? Statystyki obejmują tylko kobiety zapisane w tym instytucie? Czy dotyczy to ogólnej bazy danych NFZ? O ile pamiętam, lekarze nie pytają o wykształcenie. Poza tym wiele kobiet zmienia lekarzy w poszukiwaniu tego zaufanego i mimo, że nie badało się akurat w danym ośrodku, nie musi znaczyć, że nie badało się wcale lub tym bardziej prywatnie.
    Poza tym, jeśli jestem studentką (co jest łatwe do identyfikacji), nie znaczy, że nie mam już wyższego wykształcenia. Wyższe niepełne znaczy, że studia skończone bez dyplomu?
    Zjawisko straszenia ludzi statystykami zawsze mnie zadziwiało.

    Dodaj komentarz»
  • kropka75
    kropka75 · 03-06-11 11:31 · do góry^

    juta - Akurat ja robię cytologię co rok. I nic nikomu do tego. I wiem o co chodzi w tym badaniu, zapewniam. :) Nadżerki są zwykle początkiem, potem III stopień i... problem, bo nie będzie zdolności do pracy. Już miałam III stopień, a po nim konizację szyjki. Od diagnozy do zabiegu normalnie pracowałam. I niby dlaczego miałabym nie? Dlaczego ktoś ma mi nie dać zdolności, dlaczego mam siedzieć w domu i ryczeć ze strachu, i dostawać 80% świadczenia?
    I dlaczego mój pracodawca ma wiedzieć, że mam tam problem?!

    Wkurza mnie to, bo to moja rzecz i pracodawcy g... do tego, za przeproszeniem.

    Dodaj komentarz»
  • kropka75
    kropka75 · 03-06-11 11:35 · do góry^

    Sylwiastka - gdzie się z tym spotkałaś? Gdzie internista robi cytologię?

    Kolejny absurd. Znam internistów, co nie mają pojęcia co zrobić po ugryzieniu przez kleszcza, a mają zajmować się cytologią? Ktoś będzie ich szkolił, czy w necie znajdą jak to się robi?

    Ręce mi opadły.
    Chyba przejdę na bezrobocie, jak takie pomysły w życie wejdą, bo tego zwyczajnie nie zniesę. ;)

    Dodaj komentarz»
  • PinUpGirl
    PinUpGirl · 03-06-11 14:35 · do góry^

    kropka75 - a skąd masz dane, że nadżerka będzie powodem, żeby nie wypisać zdolności do pracy i że pracodawca miałby się o tym fakcie dowiedzieć?

    Dodaj komentarz»
  • Katia
    Katia · 03-06-11 14:43 · do góry^

    PinUpGirl - też nie rozumiem, o co dziewczynom chodzi z tą pracą. Nie trzeba mieć idealnych wyników. JA np. dzięki swoim badaniom pracowniczym odkryłam u siebie anemię. I co - pracuję.

    Dodaj komentarz»
  • felisdomestica
    felisdomestica · 03-06-11 16:19 · do góry^

    No właśnie, też się zastanawiam, skąd te pomysły, że jakieś odstępstwo od idealnego stanu zdrowia skutkuje odsunięciem od pracy. Takie rzeczy się robi, kiedy na przykład u pilota wykryje się padaczkę albo chore serce. Albo u kierowcy autobusu, motorniczego, itd itp. nie wiem, na co musiałaby cierpieć bibliotekarka, żeby jej zabronić pracować. Na pewno nadżerka nie wystarczy...

    Dodaj komentarz»
  • Sunachan
    Sunachan · 03-06-11 17:07 · do góry^

    sylwiastka ----> ale to powinien być wybór kobiety ;) ja wolę swojego wybranego ginekologa niż "pokazywanie" rodzinnej ;) No i aktualnie cytologia to przysługuje na NFZ chyba co 2 lata jeśli się nie mylę. Nie wiem co jest strasznego w wizycie u ginekologa chociażby raz w roku, lepiej chyba iść do specjalisty?

    Dodaj komentarz»
  • mglista_zapauka_chaosu
    mglista_zapauka_chaosu · 03-06-11 17:29 · do góry^

    Ale chwila, do takiego lekarza medycyny pracy nie można by przynieść wyniku cytologii żeby widział że się zrobiło?

    Pobieranie sobie samej materiału ubawiło mnie serdecznie :D

    Dodaj komentarz»
  • sylwiastka
    sylwiastka · 03-06-11 20:25 · do góry^

    Z taką praktyką spotkałam się w USA, bo tu aktualnie mieszkam. Fakt, tutaj lekarz pierwszego kontaktu opiekuje się pacjentem w bardziej kompleksowy sposób.W przypadku niepokojących wyników odsyła do konsultacji specjalisty.Interniści są odpowiednio przeszkoleni (zresztą polscy studenci medycyny w czasie studiów maja praktyki na wszystkich oddziałach). System naprawdę mi się podoba. Aha przymusu nie ma (zawsze można odmówić), chodzi o to, że badanie i diagnostyka są dostępne niemal od "ręki".

    Dodaj komentarz»
  • Sunachan
    Sunachan · 03-06-11 20:44 · do góry^

    heh w Polsce trzeba się u rodzinnego często dobijać o skierowania, badania, itp. Niechętnie dają.

    Dodaj komentarz»
  • ismene71
    ismene71 · 04-06-11 21:53 · do góry^

    W celu uzyskania orzeczenia, o którym mowa w § 4, pracownik podlegający okresowym badaniom lekarskim przedstawia zaświadczenie o przeprowadzonych badaniach, o których mowa w art. 27 ust. 1 pkt 3a ustawy z dnia 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (Dz. U. z 2008 r. Nr 164, poz. 1027, z późn. zm.3)) albo o braku wskazań medycznych do przeprowadzenia tych badań

    Dodaj komentarz»
  • ismene71
    ismene71 · 04-06-11 21:56 · do góry^

    na stronie ministerstwa zdrowia jest projekt

    Dodaj komentarz»
  • ismene71
    ismene71 · 04-06-11 22:02 · do góry^

    § 2. Pracownik podlega okresowym badaniom lekarskim. W przypadku niezdolności do pracy trwającej dłużej niż 30 dni, spowodowanej chorobą, pracownik podlega ponadto kontrolnym badaniom lekarskim w celu ustalenia zdolności do wykonywania pracy na dotychczasowym stanowisku.
    § 4. Pracodawca nie może dopuścić do pracy pracownika bez aktualnego orzeczenia lekarskiego stwierdzającego brak przeciwwskazań do pracy na określonym stanowisku.

    Dodaj komentarz»
  • magdazmazur
    magdazmazur · 06-06-11 22:12 · do góry^

    Jestem przeciw. Wkurzam się na myśl o tym pomyśle. To kolejna próba ubezwłasnowolnienia kobiet, po to by udowodnić nam, że potrzeba nad nami kontroli, bo nie jesteśmy w stanie same o siebie zadbać. Jestesmy - tylko brakuje nam do tego narzędzi pod postacią realnego uświadomienia profilaktycznego, socjalnego wsparcia gmin i powiatów. Jestem zbulwersowana pomysłem pani Kopacz, tak jak i jej bezczelnemu oporowi przeciwko finansowaniu znieczulenia rodzącym. To jest skandal i próba umniejszenia naszego intelektu i zaradności pod przykrywką dbania o nasze zdrowie. W naszym patriarchalnym kraju kobietę można łatwo uprzedmiotowić. Tymczasem umieralność wśród mężczyzn jest wielokrotnie większa niż wśród kobiet i to właśnie panowie kosztują system opieki zdrowotnej najwięcej. Dziwne, że nikt nie wpadł na pomysł przymusowego badania prostaty.
    Mam nadzieję, że ten pomysł nie przejdzie.

    Dodaj komentarz»
  • uLaLa
    uLaLa · 06-06-11 23:03 · do góry^

    jejusiu, poczytałam moze niezbyt dokładnie, ale z tego co wyczytałam uwazam że za duzo w tym internecie dziewczynki siedzicie, zamist sie uczyc.na tych studiach np
    a.) badania są potrzebne-temu nikt nie zaprzeczy. czemu nie zrobic tego za jednym zamachem przy okazji badan pracowniczych??
    JA PRAGNĘ WRĘCZ OBSESYJNIE takiej przychodni gdzie na kilku piętrach przebadają mnie wzdłuż i wrzesz w przeciągu 2 dni
    teraz-nawet na badania okresowe-zwiedzam rożne punkty miasta. (a mam tylko siusiu, krew, rtg i laryngologa zaliczyć)
    b.) nikt mnie z pracy nie wyrzuci za nadżerkę, ja pracuję głosem. ale i "dół" wartałoby mieć zdrowy. nie mam czasu, okazji i pieniędzy biegać samodzielnie na dodatkowe badania.
    na okresowe chodzę bo muszę. i mam na to wolny od pracy, płatny dzień (no, czas, bo nie cały dzien sie badam, troche pracuję)
    c.) moj pracodawca wie ze mam zdolność do pracy (dłuzszą, krótszą-róznie bywało). mój lekarz wie ze mam problem zdrowotny np z układem moczowym (przypominam-pracuję głosem)-nikt mnie od pracy nie odsunął, tylko pokierował do dalszego leczenia. chwała im za to, jestem juz zdrowa.
    d.) lekarza-nawet medycyny pracy-mogę sobie wybrać sama. wtedy płacę za badania z własnej kieszeni, daję rachunek pracodawcy a on mi zwraca.. tzn moja kol. z pracy tak robi od chyba 100lat. wiec to jest jakieś rozwiązanie jak ktos chce isc tylko do swojego ginekologa.czy lekarza tak w ogóle.
    e) byłam w ciąży dwa razy, pracowałam normalnie, badania w tym czasie wykonywałam w okrojonym pakiecie-nie robili mi rtg. ktos tam sie wyzej martwił o ciążę i mammografię w tym czasie. po prostu nie robia tego co szkodzi dziecku. zdolnosc o pracyddostałam. wiadomo bylo że i tak szybko zniknę z pracy,- w ciąży akurat to człowiek jest zaopiekowany i wybadany, wiec raczej powodów do zmartwien nie ma- a po porodzie,urlopie i tak trzeba mieć świeże badania i świeży papierek o zdolności do pracy
    f) tak, bardzo żałuję że mój mąż nie ma bardzo dokładnych i kompleksowych badan pracowniczych. w kierunku prostaty też. ja to mam mega pakiet, on ma tylko okulistę...
    do czego to doszło
    u nas naprawde sie nie dba o pracownika :(

    a może ten projekt ustawy to takie światełko w tunelu?? ze będą o nas, pracowników bardziej dbać?? bez względu na stanowisko wybadają mnie na każdą stronę i w razie czego wyleczą:? żebym nadal mogła służyć społeczeństwu i pomnażać ProduktKrajowyBrutto (dobra dobra rozmarzyłąm się ) :)

    Dodaj komentarz»
  • Minariko
    Minariko · 07-06-11 11:47 · do góry^

    Mam takie samo zdanie jak "magdazmazur". I również mnie to dziwi dlaczego takie badania mają obejmować TYLKO kobiety? Byłabym mniej sceptycznie nastawiona do tej ustawy gdyby obowiązek badań mieli również mężczyźni (tylko że prostaty). Chyba każdy się zgodzi, że oni mniej niż my dbają o zdrowie i to raczej oni powinni dostać przysłowiowego kopa w tyłek w postaci "obowiązku".
    W tej chwili jestem przeciwko tej ustawie bo po prostu zakrawa o seksizm.

    Dodaj komentarz»
  • kropka75
    kropka75 · 07-06-11 14:22 · do góry^

    Droga uLaLa - mylisz się bardzo. Nie możesz sobie wybrać lekarza, ani płacić za badania. Na to jest ustawa. Zakłada ma OBOWIĄZEK podpisać z jakąś placówką umowę. I tylko tam mają chodzić pracownicy, TYLKO TAM. Tak to jest wymyślone przez nasze prawo. Twój pracodawca działa niezgodnie z nim. Za to są kary! Więc to nie jest żadne rozwiązanie.

    Dodaj komentarz»
  • kropka75
    kropka75 · 07-06-11 14:26 · do góry^

    Otóż tak, odstępstwo od normalnego stanu zdrowia skutkuje... Moja koleżanka nie dostała zdolności z powodu zapalenia płuc, którego nawet nie czuła. Wyszło przypadkiem na rtg, które sobie zrobiła ot tak, bo dawno nie miała. Dopiero po wyleczeniu dostałam zdolność. A jak do pracy wróciła czekało na nią wypowiedzenie, bo akurat była bardzo potrzebna i miała umowę czasową, z szansą na awans na kierownika. I figa...

    Dodaj komentarz»
  • kropka75
    kropka75 · 07-06-11 14:28 · do góry^

    PinUpGirl - mam przykłady, nie dane. Moi pracownicy, jeśli chorują, nie dostają zdolności do czasu wyleczenia. Po to ta opieka medyczna jest. Jaki sens ma stwierdzenie np. IV stopnia cytologicznego i odesłanie pacjentki, skąd przyszła? Trzeba ją zmusić do leczenia, tak? A jak to zrobić, jeśli nie odbierając zdolność do pracy? Ktoś ją będzie prosił, żeby się leczyła, żeby szła jeszcze raz i jeszcze, do skutku?

    Dodaj komentarz»
  • ismene71
    ismene71 · 07-06-11 14:57 · do góry^

    kropka75 zgadzam się

    Dodaj komentarz»
  • uLaLa
    uLaLa · 07-06-11 22:28 · do góry^

    hmmm a to nie wiedziałam ze moj pracodawca łamie przepisy.

    a gdyby-zakładając że mam taką fanaberię - poszlabym sobie do swojego lekarza (mającego oczywiście uprawnienia lekarza medycyny pracy)i sama sobie zapłaciła za te badania i nie domagała sie zwrotu kosztów? można tak?
    -------------------
    i pomimo tego nadal jestem za badaniami. mnie to nie uraza że chce mnie nawet ginekologicznie sprawdzić, choć mam taką pracę że te choroby nie przeszkodziłby mi jej wykonywać (no do czasu rzecz jasna, nie piszę o zaawansowanym raku)

    a gdybym była tą panią którą wyrzucili z pracy tuz po zwolnieniu lekarskim- poszłabym do sądu pracy
    to raz
    a dwa - czy to źle że się ostatecznie wyleczyła??

    piszę że jestem na tak, bo mam znajomego, facet przed 40tką to i kto go zbada, młody w końcu i zdrowy. latami podbijali mu książeczkę na piekne oczy, nikt mu w nerki nie zaglądał bo praca tego nie wymagała. wymagała czego innego, i to coś innego miał w porządku.
    dziś po kilku latach dializowania (okazało się że nerki mu stanęły, można było to sprawdzić prostym badaniem) jest rencistą, po przeszczepie.
    można było tego spokojnie uniknąć.gdyby miał rzetelnie wykonane badania przesiewowe. choćby i pracownicze.

    seksitowskie czy nie, jak ma komuś uratować życie i zdrowie niech badają. wszystkich jak leci :P

    Dodaj komentarz»
  • kropka75
    kropka75 · 08-06-11 12:33 · do góry^

    Jeśli pójdziesz na badania do jakiejś tam swojej poradni i za nie zapłacisz, a jakiś kontroler to wybada (jakimś cudem) to pracodawca zapłaci karę. Nie wolno obciążać pracownika kosztami badań, to raz. Dwa, TRZEBA go wysłać do konkretnej przychodni. A trzy, badania z innej, które przynosisz sama z siebie nie powinny być ważne. Pracodawca i tak powinien dać skierowanie i z nim idziesz tam, gdzie on podpisał umowę.

    Dodaj komentarz»
  • kropka75
    kropka75 · 08-06-11 12:35 · do góry^

    A w temacie tych nerek... Nie jesteśmy idiotami, ani też nikt nas nie ubezwłasnowolnił. Obciążanie systemu czy pracodawcy tym, że ktoś jest chory na nerki, jest niepoważne. Badanie moczu kosztuje 5-9 złotych. Każdy może je sobie zrobić sam.
    Tym bardziej, że nie boli i nie wymaga to żadnego wysiłku.

    Dodaj komentarz»
  • regula_przekory
    regula_przekory · 08-06-11 12:46 · do góry^

    Systemu? A co to znaczy system? Bo ja wszystkie badania robię na NFZ z tych podstawowych i jeśli to właśnie jestem system to wcale nie jest mi przykro, że go tak straszliwie obciążam.

    Dodaj komentarz»
  • st
    st · 08-06-11 13:30 · do góry^

    Eponak napisała:
    "(...) Więc zamiast jakichś dziwnych programów z obowiązkowymi badaniami, ministerstwo powinno się zająć dostępnością do tychże badań (...)"

    I ja się mogę pod tym podpisać obiema rękami, nogami i czymkolwiek się da. Z moich obserwacji i autoobserwacji wynika, że ludzie nie chodzą na badania NFZ-towe najczęściej z następujących powodów:
    - nie wiedzą gdzie
    - nie wiedzą jak to załatwić
    - nie wiedzą jak załatwić poświadczenie ubezpieczenia zdrowotnego
    - nie wiedzą co zrobić, jeżeli wynik przesiewowych badań będzie niekorzystny - gdzie, do jakiego lekarza pójść dalej - więc nie chcą zaczynać
    - boją się poniżającego traktowania, dominującego w państwowej służbie zdrowia

    Więc IMHO lepszym (od wydawania na kolejne programy przesiewowe) spożytkowaniem pieniędzy jest poprawa standardów w państwowej służbie zdrowia, w tym informacji dla pacjenta i opieki nad pacjentem, żeby nie był w razie kłopotów zostawiony sam sobie, bezradny wobec niezrozumiałego systemu.
    Jeżeli pacjent będzie mógł polegać na systemie opieki zdrowotnej, to będzie się leczył.

    Dodaj komentarz»
  • maskaradka
    maskaradka · 08-06-11 20:52 · do góry^

    Jak czytam wszedzie co sie w Polsce dzieje to tylko utwierdzam sie w przekonaniu ze nigdy do niej na stale nie wroce, chocby mi zaplacili, a dzien wyjazdu to chyba zaczne jakos specjalnie obchodzic:D Dla mnie to jest smieszne, przymuszanie doroslej kobiety do badan, jak zachoruje to najbardziej ucierpi na tym ONA i ewentualnie jej rodzina, nikt inny. No chyba sie nie przejmujecie tym ze pracodawca poniesie koszty? Pracodawca sie nie przejmuje jak zwalnia kobiete w ciazy, gdy pracownik ponosi koszty to pracodawce to g... obchodzi to dlaczego mialabym sie przejmowac tym ze on musi wydac pieniadze itd? Jesli chodzi o prace to trzeba patrzec tak zeby wyszlo na nasza korzysc, a nie pracodawcy, w razie czego to pracodawca w 99% nie bedzie nas nianczyl i tyle.

    Dodaj komentarz»
  • kropka75
    kropka75 · 08-06-11 21:24 · do góry^

    Reguło - przeczytaj jeszcze raz co napisałam. :)
    I post, do którego się odnoszę.
    Nie mówimy o tym, że ktoś za to płaci, jakiś fundusz czy cokolwiek innego, tylko o tym, że przez system/prawo/przepisy/nfz (wstawić co komu pasuje) ktoś ma chore nerki, bo... nie ma obowiązkowych badań.

    Absurd.

    Dodaj komentarz»
  • kropka75
    kropka75 · 08-06-11 21:26 · do góry^

    Maskaradko - kobiety w ciąży, która jest pracownikiem nie wolno zwolnić wg polskiego prawa. :)

    Dodaj komentarz»
  • maskaradka
    maskaradka · 08-06-11 22:17 · do góry^

    Kropko, wiem, ale jak to jest w praktyce to kazdy widzi:) Jak pracodawca chce zwolnic pracownika to zawsze znajdzie sposob. Zreszta gdyby pracodawcy byli uczciwi to temat niecheci pracodawcow do zatrudniania kobiet, bo moga zajsc w ciaze (ciekawe co matki takich pracodawcow o tym mysla) nie istnialby, toby sie tyle o tym nie mowilo w Polsce i nie tylko. Istnieja takie wredne sztuczki jak dyskretne sledzenie kandydata na prace na parkingu i sprawdzanie czy w jego aucie nie znajduja sie foteliki dzieciece, bo przeciez o osobiste zycie pytac nie wolno w trakcie rozmowy o prace. Innym sposobem jest postawienie na biurku zdjecia dzieci, niekoniecznie swoich, a potem czekanie az kandydat o prace spyta o nie i zacznie opowiadac o swoich. Pracodawcy sa przeciwni rodzinie, jesli starasz sie o prace to mow ze firma jest dla ciebie najwazniejsza nawet jesli to kompletna bzdura. Slyszalam tez o takich praktykach w banku jak obnizanie stawki pracownikom, ktorzy pracuja wiele lat i maja duza stawke, a potem jak pracownik zaprotestuje to sie go zwalnia. Takze ja mam pracodawcow gdzies i zawsze mysle o tym, zeby wyszlo na moje. Co prawda temat ciazy mnie jeszcze nie dotyczy, ale jest tez wiele innych rzeczy jesli chodzi o o prace i problemy z nia zwiazane, np.wybieram sobie czas, w ktorym JA chce pracowac, pisze ze chce tylko na rano i w jakie dni, zamiast zgodzic sie na kazde godziny poza szkola, byle jakie dni. Wiem ze moglabym skonczyc wtedy pracujac po poludniu po szkole a nastepnego dnia isc na rano do pracy, a wieczorem do szkoly albo cos w tym stylu. Bylabym glupia gdybym narzucila sobie takie tempo. Co prawda istnieje duzo miejsc gdzie to by nie przeszlo, tylko trzeba by bylo pracowac kiedy ci kaza bez wzgledu na wszystko, no ale ja sie w takie bagno nie pakowalam:)

    Dodaj komentarz»
  • felisdomestica
    felisdomestica · 09-06-11 00:57 · do góry^

    Wiesz maskaradko, nie masz racji. Jak kobieta zachoruje, to my będziemy płacić za jej leczenie. Ach, zapomniałam, ty nie będziesz, bo w tu nie mieszkasz.
    Dziwi mnie tylko, że nie buntujecie się, przeciwniczki przymusu, przeciw powszechnemu obowiązkowi szkolnemu, szczepieniom ochronnym, przymusowi jazdy w pasach, zakazowi jazdy po alkoholu. Te przymusy są mniej bolesne?
    Nie rozumiem, dlaczego spirometria którą muszę robić nie budzi waszych zastrzeżeń, a cytologia owszem. czy dlatego, że dotyczy "wstydliwych okolic"? czy to jakaś pruderia?
    I pytanie: jak często robicie cytologię? jak często robicie morfologię i biochemie krwi? Badanie moczu? I jak często robiłybyście to, gdyby was przepisy nie zmuszały?

    Dodaj komentarz»
  • maskaradka
    maskaradka · 09-06-11 01:45 · do góry^

    Felisdomestico, ja tez mam podatki odprowadzane z czekow i nie mam wplywu na to jakie one sa wysokie. Po prostu, ja takie mam podejscie do sprawy, zwariowalabym gdybym myslala caly czas o jakichs tam kobietach, ktore sie nie badaja i ja za nie place jak zachoruja albo o tym ze sa tacy bezrobotni ludzie, ktorzy maja po 8 dzieci i nie biora slubu, zeby wyciagnac wiecej pieniedzy od miasta, jak niektorzy narzekaja. Tak samo jak mi lata kto jest prezydentem, moje zycie sie nie zmienia jak ktos inny obejmuje kadencje.

    Dodaj komentarz»
  • regula_przekory
    regula_przekory · 09-06-11 10:04 · do góry^

    felisdomestica - brawo!

    Dodaj komentarz»
  • PinUpGirl
    PinUpGirl · 09-06-11 14:25 · do góry^

    Maskaradko - Ciebie to nie obchodzi, ale mnie tak. Obchodzi mnie polityka, bo wolę pracować tutaj i nie musieć wyjeżdżać. I martwi mnie, jeśli pracodawcy muszą bezsensownie tracić pieniądze, zamiast za nie stworzyć kolejne stanowisko pracy. A ludzie się czasami pakują "w bagno" nie dlatego, że są tacy głupi, ale dlatego, że nie mają lepszej oferty. Gdyby koszty pracy nie były tak ogromne, może byłoby z czego wybierać.

    Dodaj komentarz»
  • ismene71
    ismene71 · 09-06-11 15:01 · do góry^

    szkoda że szczepionki przeciw HPV ministerstwo nie chce sfinansować

    Dodaj komentarz»
  • felisdomestica
    felisdomestica · 09-06-11 17:41 · do góry^

    Były plany szczepienia dziewczynek i młodych kobiet, ale jakoś ucichło. Tak mi się jakoś wydaje, że głosy sie podnosiły, że "rozwiązłości" to będzie sprzyjać -).

    Dodaj komentarz»
  • felisdomestica
    felisdomestica · 09-06-11 17:43 · do góry^

    Aha, to chyba samorządy miały finansować, i chyba niektóre finansują.

    Dodaj komentarz»
  • uLaLa
    uLaLa · 09-06-11 17:47 · do góry^

    "mówimy o tym, że ktoś za to płaci, jakiś fundusz czy cokolwiek innego, tylko o tym, że przez system/prawo/przepisy/nfz (wstawić co komu pasuje) ktoś ma chore nerki, bo... nie ma obowiązkowych badań.

    Absurd. "
    nie no masz rację, ale wiesz, w PL to jak kogoś nie pika i nie boli to się nie bada, bo po co
    po drugie w tym konkretnym przypadku nerek badanie moczu bylo w kanonie podst badan, ale lekarz stwierdził :nic nie pika i nie boli nie ma sensu robić. bach pieczątka.

    felisdomestica wg mnie trafiła w punkt. mnie dziwi ten bunt przeciwko temu konkretnemu badaniu.ja się wkurzam na moje wziernikowanie gardła raz w roku (przymus taki). boli gorzej niz cytologia.ale przynajmniej wiem ze moje guzy na strunach jeszcze nie są przekształcone w nowotwory.
    i oby jak najdluzej.
    sama z siebie bym pewnie na takie badanie nie poszla.

    Dodaj komentarz»
  • indigo_rose
    indigo_rose · 09-06-11 20:17 · do góry^

    Szczepionki finansują samorządy. U nas w mieście w niektórych przychodniach wiszą duże plakaty zapraszające rocznik chyba aktualnie 1999 na bezpłatne szczepienie. Też bym chciała, żeby mi to ktoś sfinansował, bo normalnie kosztuje chyba koło 300 zł, ale skoro nawet na darmową cytologię się nie kwalifikuję, to nie wysuwam dalszych roszczeń.

    Dodaj komentarz»
  • anulka89
    anulka89 · 09-06-11 20:50 · do góry^

    4 lata temu płaciłam 350zł za jedno szczepienie, a dawki potrzebne były 3...

    Dodaj komentarz»
  • PinUpGirl
    PinUpGirl · 09-06-11 21:19 · do góry^

    A nie było tak, że te szczepionki miały jakieś skutki uboczne? Na początku chciałam się zaszczepić, ale potem zaczął się szum medialny, ale nie miałam czasu się dokładnie zorientować.

    Dodaj komentarz»
  • regula_przekory
    regula_przekory · 10-06-11 08:46 · do góry^

    Szczepionki sa zdaje sie teraz na francuskiej liscie czujnosci farmakologicznej ze wzgledu na dzialania niepozadane ale takowej listy odnalezc nie moge wiec polegam na tym co przekazano mi na zajeciach. jak dowiem sie czegos konkretnego to podesle tu link.

    Dodaj komentarz»
  • Maith
    Maith · 10-06-11 22:42 · do góry^

    Najgorsze w całym podejściu do badań profilaktycznych jest WYKLUCZENIE ze względu na wiek.

    Nie wiem, czy Wasze mamy już w nie wpadły, ale moja tak. Jak nie wpadły, to wpadną wkrótce. A zanim my przekroczymy magiczną 40-tke, 50-tkę czy 60-tkę, to problem narośnie jeszcze bardziej.

    Czy wiecie, że bezpłatne mammografie i cytologie, do korzystania z których kobiety obecnie są zachęcane, są tylko dla kobiet DO określonego wieku?
    Mojej mamie zaproponowano jedno z tych badań, poszła z ulotką, wszystko było fajnie, aż nie zaczęli jej spisywać z dowodu i okazało się, że ma o miesiąc za dużo lat. I koniec. Jej już się bezpłatne badanie nie należało. A akurat było jej potrzebne.

    A to nie jedyny przykład wykluczania ludzi ze względu na wiek.
    Co i nas w końcu dotknie, tylko pewnie w o wiele gorszej formie. Jeżeli już teraz nie zaczniemy czegoś z tym robić.

    Dodaj komentarz»
  • Greta
    Greta · 11-06-11 00:02 · do góry^

    Najpierw przymusowe badanie, a potem... NFZ odmawia leczenia.

    Dodaj komentarz»
  • zlotamalinka
    zlotamalinka · 11-06-11 11:04 · do góry^

    Dla mnie wcale to nie jest głupi pomysł tylko forma "zachęty" nie jest dobrze przedstawiona. Jestem jak najbardziej za profilaktyką, która to już powoli powoli zaczyna się w Polsce rozwijać (mamy przykład reklam, które jakiś czas temu były emitowane w telewizji realizowane przez Ministerstwo Zdrowia. Profilaktyka to nie reklama pasty do zębów Signal ani zdrowej żywności firmy "X" a zauważyłam, że dużo osób tak właśnie myśli :o).
    Nie byłabym za tym, że jeśli ktoś nie okaże kartki z wynikiem badań to nie dostanie pracy. Ale można pomysł dopracować i zachęcić w bardziej przyjazny sposób. Rutynowe badania profilaktyczne i kobiet i jestem też za badaniem mężczyzn w kierunku ich schorzeń. Mamy inne badania na których musimy sie stawić, czemu nie podpiąć pod to cytologii i mammografii?

    Kontraktowanie z NFZ oczywiście powinno pójść dalej. Finansują badania to powinni finansować dalsze leczenie po wykryciu raka. Niestety NFZ jest dla mnie kompletnym nieporozumieniem.

    I nie "placówka" tylko "jednostka" :P

    Dodaj komentarz»
  • indigo_rose
    indigo_rose · 11-06-11 16:47 · do góry^

    Maith - cytologie są też bezpłatne OD pewnego wieku. Ja się na cytologię z NFZ jeszcze nie łapię, a podobno po 20-tce powinno się już robić, więc muszę robić płatne. W sumie badanie biustu w tym wieku też się powinno robić, ale też się nie łapię na bezpłatne, a żaden lekarz mi nie chce zbadać palpacyjnie. Może musiałabym sama coś najpierw wyczuć? Ale ja do końca swojemu wyczuwaniu nie ufam.

    Dodaj komentarz»
  • Aine
    Aine · 11-06-11 21:03 · do góry^

    Ja cytologie robie panstwowo od kiedy mam 19lat. Do tego mam ja robiona co rok mimo, ze mam grupe II (niektorzy mowia ze bezplatna przypada co 2lata). Najwyrazniej mam bardzo dobra pania ginekolog, ktorej mam wrazenie czasem bardziej zalezy nic pacjentkom.

    Dodaj komentarz»
  • eteria
    eteria · 12-06-11 14:57 · do góry^

    @ indigo_rose - niestety trafiasz na kiepskich lekarzy, co - jeśli chodzi o palpacyjne badanie piersi - nie jest wcale takie rzadkie :/ Teoretycznie powinien to robić nawet rodzinny, a już ginekolog to obowiązkowo, ale w praktyce faktycznie różnie bywa.

    A co do tego, że nie ufasz swojemu wyczuwaniu - zaufaj:) To w pewnym sensie lepsze niż badanie przez lekarza, o ile robisz to regularnie. Początki są trudne, ale jeśli badasz swoje piersi już enty raz, to znasz je na tyle, że wyczujesz, jeśli będzie coś nie tak. Prędzej zrobisz to Ty, niż lekarz - on bada Twoje piersi po raz pierwszy albo w długich odstępach czasu i mimo umiejętności (które powinien mieć :P), nie zna ich tak dobrze jak Ty.

    Dodaj komentarz»
  • Maith
    Maith · 13-06-11 00:26 · do góry^

    Zlotamalinka - racja - NFZ jest nieporozumieniem, bo jest dziełem przypadku. W żadnym innym kraju nie ma tak niewydarzonego, dodatkowego tworu. Im szybciej się go pozbędą, tym mniejsze będą straty - i w zdrowiu i (coraz bardziej wygląda na to, że też) w pieniądzach.

    Dodaj komentarz»
  • indigo_rose
    indigo_rose · 13-06-11 00:31 · do góry^

    eteria - ja nawet nie bardzo wiem, jak się do tego zabrać; pomacać sobie mogę, bo mam cycki bardzo miękkie, więc bez problemu... ale jak czytam o tym, że to trzeba któregoś tam dnia po miesiączce, to wysiadam - może takie macanie w ogóle o kant zadka roztrzaść, skoro nie mam de facto miesiączek? skoro w którymś dniu cyklu nie da się badać, to może i na hormonach się nie da...

    Dodaj komentarz»
  • indigo_rose
    indigo_rose · 13-06-11 00:35 · do góry^

    Aine - no właśnie moja przychodnia ma zakontraktowane od 25 lat. Nie jest to jakiś straszny dramat, bo to tylko 10 zł kosztuje, ale z drugiej strony skoro głupie tanie badanie nie może być zawsze na NFZ, to co tam dopiero jakieś droższe...

    Dodaj komentarz»
  • missalchemist
    missalchemist · 13-06-11 07:24 · do góry^

    Indigo, ja badam normalnie po krwawieniu z odstawienia. Chodzi przede wszystkim o to, by robić to regularnie - by organizm był mniej więcej w takim samym stanie przy każdym badaniu. A co do cytologii na NFZ - chyba od 18tego roku życia bezproblemowo robię za darmo (przysługuje chyba co dwa lata, ale ostatnio miałam nadprogramową), więc lepiej po prostu zmień lekarza.

    Dodaj komentarz»
  • eteria
    eteria · 13-06-11 18:19 · do góry^

    @ indigo_rose - spokojnie się da na hormonach :) Jak nie bierzesz tabletek, to faktycznie lepiej badać się 2-3 dni po okresie, ale jeśli bierzesz - rób to tak, żeby było łatwo zapamiętać, np. wyznacz konkretny dzień w miesiącu albo badaj się po krwawieniu z odstawienia, jak miss.

    Co do samego badania - stajesz przed lustrem, patrzysz na swoje piersi, zwracasz uwagę np. na zaciągnięcia skóry, asymetrię jeśli nie miałaś jej wcześniej lub miałaś mniejszą, na zmianę koloru lub kształtu brodawki, opuchliznę, słowem wszystko co można zobaczyć. Unieś ręce do góry i znów popatrz.

    Samo badanie - okrężnymi ruchami badasz całą pierś, po okręgach, od zewnątrz do wewnątrz lub odwrotnie + podobnie pod pachą i trochę niżej (węzły chłonne). Pierwszy raz naciskasz słabo, drugi raz mocniej, by wyczuć tkanki położone głębiej. Uciskasz brodawkę i sprawdzasz, czy nic nie wycieka.

    No i ideałem byłoby zrobić takie badanie jeszcze na leżąco :) To tak z podstaw, jakie zapamiętałam z warsztatów, jakby co to korygujcie. :)

    Dodaj komentarz»
  • hipek
    hipek · 14-06-11 12:19 · do góry^

    Eteria, mi właśnie ginekolog powiedziała żeby badać się tak jak opisałaś, ale na leżąco. Rękę od strony piersi kładziemy pod głowę, a przeciwną ręką badamy pierś. Trzeba to robić regularnie, co miesiąc żeby nauczyć się struktury swoich piersi. Jeżeli coś jest inne niż zwykle, to pokazujemy lekarzowi. Filmiki instruktażowe można znaleźć na youtube.
    No i trzeba prosić swojego ginekologa żeby zbadał piersi, to należy do podstawowego badania.
    Czyli macamy się same co miesiąc, ginekolog maca przy każdej wizycie kontrolnej, i raz do roku USG lub mammografia, zależy od wieku.

    Dodaj komentarz»
  • sellenka
    sellenka · 14-06-11 15:24 · do góry^

    eteria i hipek maja racje - lekarz tez mi mowil ze dobrze jest na piersi popatrzec w lustrze, bo wtedy mozna zauwazyc jakies przebarwienia. idealnie robi sie badanie na lezaco, choc moj lekarz powiedzial ze nawet przy prysznicu dobrze jest sie obmacac, bo tez mozna wyczuc zmiany.

    Dodaj komentarz»
  • meartea
    meartea · 15-06-11 03:35 · do góry^

    ludzie w przeważającej większości lubią narzucanie zasad więc czemu nie miałoby to funkcjonować? Burzycie się, a jakby ten przepis wszedłby w życie poszłybyście na badania tak czy siak, więc o czym tu dyskutować? Filozofię każdy ma własną a i tak 99% się dostosuje do reszty

    Dodaj komentarz»
  • zoe_lin
    zoe_lin · 15-06-11 09:46 · do góry^
    Dodaj komentarz»
  • MonikaSz00
    MonikaSz00 · 03-07-12 14:48 · do góry^

    Drogie Panie, obcerwuję w naszym społeczeństwie bardzo niską świadomość kobiet odnośnie ryzyka zachorowania na raka szyjki macicy. Poniewż poziom wiedzy na ten temat jest bardzo niski, konieczne są skuteczne działania systemowe podejmowane na dużą skalę. Moim zdaniem obowiązek mammografii oraz cytologii wpłynął by pozytywnie na świększanie świadomości w społeczeństwie. Oczywiście spotkałóby się to również ze sporym oporem, ale życie ludzkie jest nadrzędnym dobre. Każdej kobiecie polecam serdecznie przeczytać: http://www.medigo.pl/nowotwory-twoje-...

    Dodaj komentarz»
  • nadinas
    nadinas · 18-07-12 23:57 · do góry^

    Czytam te niektóre komentarze i dziwię się, że mamy XXI wiek i tak zacofane społeczeństwo.
    Aż brak mi słów na rzeczy które tu czytam. Słyszałam tak wieeele powodów dlaczego kobiety nie chodzą do ginekologów, ale niestety nie jestem w stanie zrozumieć ani jednego. ANI JEDNEGO!
    Wstyd przed pierwszym razem u ginekologa? Drogie Panie, nikt nie czuję się konfortowo leżąc nago przed obcą osobą, ale przecież robimy to w imię dobra, w imię naszej przyszłosci. Na prawdę te zaledwie 15 minut raz na pół roku może nas uchronic przed śmiercią.
    Strach przed samym lekarzem? Przecież kazda z nas może wypytac o lekarza, poczytac o nim, spotkac się z nim w gabinecie i porozmawiac "co i jak". Ja swoją pierwsza wizytę miałam w wieku 15-lat. Sama wybrałam gabinet, sama wybrałam lekarza i do tej pory jest moim ginekologiem. Idąc do fryzjera każda z nas wybiera sobie najlepszy salon, każda wybiera sobie fryzjerkę. Przecież to samo mamy prawo zrobić z ginekologiem. Ba, nawet musimy.
    A teraz coś co poruszyło mnie najbardziej a między innymi strach, że lekarz nas zarazi, że niedokładnie umyję ręce itp. Cóż ciężko mi to nawet skomentowac, ale podam prosty przykład. Mam nadzieję, że wasi partnerzy tez tak dokładnie myją rączki przed wspólnymi chwilami, bo jak nie to uważajcie mogą was zarazić bo dla organizmu jego bakteria są tak samo obce jak lekarza.

    To takie przykre, że dostajemy takie możliwosci, ale ich nie wykorzystujemy. Profilaktyczne badania sa w stanie uchronić nas przed baaaardzo duuuużą ilościa chorób, tylko trzeba naszego zrozumienia. Ja systematycznie wykonuję badania, za darmo, bez strachu, jestem spokojna bo wiem, że jak co to zrobiłam wszysto co mogłam.

    Dodaj komentarz»
  • nadinas
    nadinas · 19-07-12 00:00 · do góry^

    A i cos jeszcze. Cytologia, usg przez pochwę, wszelkie wymazy z pochwy, z szyjki czy nawet badania krwi u ginekologa z nfz sa zawsze bezpłatne niezaleznie od wieku.

    Dodaj komentarz»
  • bzium_bziumka
    bzium_bziumka · 22-07-12 11:25 · do góry^

    Czytałam trochę komentarzy i szczerze mówiąc jestem załamana. W ogóle z tego co zauważam to mało moich rówieśniczek chodzi do lekarza ginekologa. Żadna z moich koleżanek nie zabezpiecza się inaczej niż mechanicznie, a tampony uważają za zło. Zechciej spróbować z nimi porozmawiać- a gdzie tam! Temat tabu, wstydzą się. Bluzki wstydzą się zmienić przy drugiej kobiecie. A Ty nadinas chcesz żeby poszły do ginekologa?

    Jestem w stanie zrozumieć kobiety, które nie chcą isć do ginekologa-mężczyzny (choć dla mnie to taki sam lekarz jak i kobieta. To jego praca, raczej nie daje mu przyjemności) ale takich, które boją rozebrać się przy kobiecie już zupełnie nie. A propos: Koleżanki nazywają się dla żartów czy pieszczotliwie(!) nieeleganckimi określeniami kobiet upadłych. Osobiście słyszałam. "Ty ku*wo" itp. Nawet powiedziane w żartach zostawia jakiś ślad i to chyba też może powodować niechęć przed wizytą u lekarza ginekologa. Bo jaka porządna dziewczyna obnaża się przed obcym?

    Czy to nie jest aby przypadkiem wina wszechobecnych reklam promujących zdrowy styl życia, kremy antycellulitowe i -rozstępowe? Operacji plastycznych, fotoshopowanych zdjęć modelek, sztucznego wyobrażenia o ciele? Bo która kobieta myśli o sobie w kategoriach organizmu biologicznego podatnego na choroby?Mnóstwo młodych uważa się za niezniszczalnych i myśli "mnie to nie spotka", "jestem za młoda, żeby się badać". Która słysząc "kobieta" ma na myśli ciało po przejściach, z włosami łonowymi z rozstępami z małym niejędrnym biustem, z pryszczami? Wszędzie jest strach przed byciem ocenionym, wyśmianym. Wszyscy muszą być "fajni". Nawet babcie teraz muszą być "fajne"

    Kopacz rozwiązała to chyba całkiem nieźle. Każdy chce pracować, każdy do pracy powinien mieć określone badania. Czemu więc tego nie wykorzystać? Lepiej chyba czasem przemocą niż po dobroci. Ile z takich kobiet, które musiały się przepadać, poszły potem jeszcze raz z własnej woli? Bo zobaczyły że ginekolog nie ma kłów a badanie jest krótkie bezbolesne i nikt ich nie obmacuje? Że nikt ich nie oceniał że nikt się nie śmiał że mogą z lekarzem porozmawiać poszukać pomocy.

    Feministki są przeciw wszystkiemu co jest kobiece, przeciw temu w czym się wychowały. Część nie nosi biustonoszy. A kto potem będzie płakał, że ma obwisły biust? Kto będzie błagał o leki na nowotwór jak taka feministka zachoruje? Nie sądzę, aby powiedziała" To mój nowotwór, odwalcie się od niego!" tak jak bronią siebie zdrowych. Nie żebym była za panowaniem mężczyzn, ale trochę rozsądku by się przydało, buntowników nikt nie słucha, buntownicy są często autodestrukcyjni. Wg mnie tak jest i w tym przypadku. 50% gwarantowanych miejsc w sejmie dla kobiet i tym podobne bzdety to jak dla mnie dopiero jest poniżenie kobiet a nie dbanie o ich zdrowie i piękno.

    Jak coś głupoty gadam to proszę mnie zganić. Ale to są moje obserwacje. Kobiety wstydzą się własnego ciała w czasach gdy to ciało jest najbardziej eksponowane.

    Dodaj komentarz»
  • Pierz
    Pierz · 19-09-12 21:44 · do góry^

    Tak, bzium_bziumka, gadasz głupoty - zanim wypowiesz się na temat feminizmu poznaj definicję tego słowa oraz rzekome postulaty czy zwyczaje, które komentujesz.

    Dodaj komentarz»
  • skarpetta
    skarpetta · 22-09-12 21:39 · do góry^

    "Feministki są przeciw wszystkiemu co jest kobiece"?

    Dodaj komentarz»
  • sznurek
    sznurek · 23-09-12 00:02 · do góry^

    "Feministki są przeciw wszystkiemu co jest kobiece" :O Jestem w ciężkim szoku za kązdym razem, kiedy takie słowa wypowiada/wypisuje kobieta :O

    Dodaj komentarz»
  • Katia
    Katia · 06-10-12 10:47 · do góry^

    Jestem feministką, a przynajmniej mam taką nadzieję. Jestem też babą, która kocha staniki, makijaż, sukienki i szpilki. Sznurek, też jestem w ciężkim szoku.

    Dodaj komentarz»
  • kluskaleniwa
    kluskaleniwa · 09-10-12 14:38 · do góry^

    "Feministki są przeciw wszystkiemu co jest kobiece, przeciw temu w czym się wychowały. Część nie nosi biustonoszy." Co to w ogóle za pomysł?!!! Wybacz bzium bziumka ale takie poglądy świadczą o skrajnej ignorancji. Ja jestem feministką i zachęcam Cię do zgłębienia choć trochę pojęcia "feminizmu" bo z reszty Twojej wypowiedzi wynika, że sama jesteś feministką ;). Tak ,tak! Nie bójmy się tego słowa.

    Dodaj komentarz»
  • bzium_bziumka
    bzium_bziumka · 09-10-12 19:18 · do góry^

    kluskaleniwa i cała reszta... Jakby to powiedzieć. Feminizm i feminizm to jak bycie pedałem i gejem. Czasem coś przybiera formę groteskową. Naoglądałam się i parad równości i nasłuchałam krzyków feministek palących rajstopy czy inne części bielizny... Nie uważam, żeby ani jedno ani drugie było zdrowe. Co innego równe prawa np wyborcze, a co innego robienie z siebie uciskanych ofiar. Co innego baba, która wie czego chce i ma charakter, a co innego kilkunastolatka, która woła, że ktoś każe jej zmywać naczynia czy nosić pończochy i to ją uciska... Dziś dla wielu bycie feministką to właśnie coś w rodzaju "to moja macica, robię co chcę" i "nie obowiązkowym badaniom". Dziś feminizm w mediach przyjął nieco karykaturalną formę zupełnie różną od tej, którą prezentowały niegdyś takie osobistości jak Pawłowska-Jasnorzewska czy Kazimiera Zawistowska... Dziś feministka nie kojarzy się ogółowi z czymś pozytywnym, z silną kobietą, ucieleśnieniem delikatności i silnego charakteru, a raczej z pustą lalą, która chce siedzieć w kopalni, bo nie wie, co to praca, bo siedziała w domu na tyłku. Nie wiem jak to wytłumaczyć.

    Dodaj komentarz»
  • olazdaleka
    olazdaleka · 10-10-12 08:45 · do góry^

    Bzium bziumko, jeszcze bardziej pokrecilas w tym wpisie....

    Dodaj komentarz»
  • lusiana
    lusiana · 11-10-12 08:57 · do góry^

    Nadinas, piszesz, że "Cytologia, usg przez pochwę, wszelkie wymazy z pochwy, z szyjki czy nawet badania krwi u ginekologa z nfz sa zawsze bezpłatne niezaleznie od wieku".
    Nie jest tak jak piszesz, a przynajmniej nie dokładnie tak. Np. cytologia jest refundowana tylko raz na trzy lata, a lekarze zalecają robić ją profilaktycznie raz w roku. Nie jest to może wielki wydatek, coś ok. 20-30 zł, ale dwa razy z rzędu płacę, dopiero ten trzeci raz jest darmowy. I jeszcze trzeba uważać, bo na przykład jeśli ten pierwszy raz byłaś 5 -ego września, a za trzy lata przyjdzesz 4 -ego, to też płacisz, bo komputer wskazuje, że trzy lata mijają dopiero 5-ego. To taka bezpłatna profilaktyka po polsku ;)

    Dodaj komentarz»
  • bzium_bziumka
    bzium_bziumka · 11-10-12 20:11 · do góry^

    bo ja nie umiem tlumaczyc

    Dodaj komentarz»
  • bzium_bziumka
    bzium_bziumka · 11-10-12 20:14 · do góry^

    lusiana bzdet, ja mam robiona cytologie co rok na nfz.

    Dodaj komentarz»
  • lusiana
    lusiana · 12-10-12 14:59 · do góry^

    W takim razie to pewnie zależy od przychodni, każda może mieć inaczej podpisaną umowę z nfz.

    Dodaj komentarz»
  • Jaga
    Jaga · 12-10-12 19:07 · do góry^

    Ja też mam co roku na NFZ. Tu chyba nie chodzi o kontrakt z NFZ-tem tylko o to czy jest to badanie profilaktyczne czy nie. Moja pani dr mi tłumaczyła, że zleca cytologię zawsze gdy jest taka potrzeba, np. kiedy poprzednia cytologia wykazała jakieś nieprawidłowości - to po leczeniu ta kontrolna tez jest w ramach kontraktu - bezpłatna.

    Dodaj komentarz»
  • duszencja
    duszencja · 14-10-12 00:39 · do góry^

    Bardzo ciekawe, a mi lekarz ostatnio z wielka łaską zrobił cytologię i odmówił skierowania na USG piersi, bo skoro rok temu i dwa lata temu wszystko było w porządku, to on nie widzi potrzeby, o USG ginekologicznym nawet nie wspomną. Wydaje mi się, że świadoma i odpowiedzialna kobieta powinna robić takie badania przynajmniej raz w roku, Ministerstwo niby trąbi, a jak chcę zrobić sobie badania to lekarz odsyła mnie z kwitkiem! No kobiety, czy ze mną coś jest nie tak? Jestem przewrażliwioną hipochondryczką? Płacę składki co miesiąc, a w tym roku skorzystałam z naszej państwowej służby zdrowia dwa razy (jakość usług na poziomie żenującym), a pan doktor raz w roku nie chce wypisać mi skierowań na podstawowe dla kobiety badania. Rak czy inne świństwo nie poczeka…

    Dodaj komentarz»
  • Jaga
    Jaga · 14-10-12 18:45 · do góry^

    Duszencja - zmień lekarza. Takie podejście lekarza do badań jest conajmniej dziwne.

    Dodaj komentarz»
  • indigo_rose
    indigo_rose · 15-10-12 10:32 · do góry^

    Ja byłam za każdym razem za młoda, żeby się załapać na darmową, ale lekarz nigdy nie robił mi łaski, tylko cytologię ;)
    Ale fakt, że u nas w przychodni jest napisane, że refundacja przysługuje co 3 lata, a laboratorium wszystkim zaleca za rok. Z drugiej strony, 10 zł to nie majątek.

    Dodaj komentarz»
  • duszencja
    duszencja · 22-10-12 18:19 · do góry^

    indigo_rose tu nie chodzi o 10 zł (wszystkie badania zrobiłam w prywatnej przychodni za dużo więcej niż 10 zł), tylko o podejście lekarza do pacjentki, który np. po "obmacaniu" jajników stwierdza, że wszystko jest w porządku (a okazało się, że nie jest) i nie ma potrzeby robienia USG. Lekarz był chamski i gburowaty, żadnego innego rozwiązania nie podsuwał, po prostu stwierdził, że wszystko jest w porządku i koniec. Nie zdarzyło mi się jeszcze, aby lekarz powiedział, że może wypisać mi skierowanie, ale trzeba będzie za badanie zapłacić 30 - 50zł, bo np. takie badanie przysługuje mi raz na 3 lata, a wiadomo, że to i tak wyszłoby taniej niż prywatna wizyta u specjalisty + badania. Ile jest kobiet, które diagnozę "Nie ma potrzeby" przyjmą za pewnik?

    Dodaj komentarz»
  • indigo_rose
    indigo_rose · 23-10-12 12:30 · do góry^

    Jeśli lekarz jest dla mnie chamski, to więcej do niego nie idę. Może lepiej zmienić przychodnię/lekarza? Prywatnie niestety nie zawsze znaczy lepiej.

    Dodaj komentarz»
  • Weronica
    Weronica · 07-11-12 22:10 · do góry^

    Od jakiego wieku robi się badania?

    Dodaj komentarz»
  • Sunachan
    Sunachan · 10-11-12 01:21 · do góry^

    zależy jakie - ja pierwszą cyto miałam w wieku 21 lat. Mammografia po 35 r.ż., USG piersi pewnie od ok. 20 r.ż., chociaż ja pierwsze miałam mniej więcej w wieku 25-26 lat. Pewnie inaczej to wygląda, jeśli jesteś w grupie ryzyka.

    Dodaj komentarz»
  • bzium_bziumka
    bzium_bziumka · 13-11-12 20:00 · do góry^

    Weronica pierwsze badania typu cytologia możesz wykonać w każdym wieku.Ja pierwszą miałam w wieku 16lat (matko, kiedy to było) i lekarz sam zaproponował. USG robią zwykle przy jakichś problemach typu bóle w okolicach jajników, jak się wyczuje torbiele itd itp. Mammgorafia no rzeczywiście później się robi, ale nie dlatego, że nie można, tylko samo badanie w sobie jest szkodliwe, a zachorowalność w młodym wieku niezwykle rzadka więc się nie wykonuje młodym dziewczętom zwykle. Wyjątkiem są jakieś wyczuwalne bolesne zmiany, to wtedy się leci do lekarza na łeb na szyję, że tak powiem;) Ale jeśli chcesz to prywatnie możesz wszystko. Ogólnie badania warto robić chociaż raz na dwa lata.

    Dodaj komentarz»
  • bad_cat
    bad_cat · 14-11-12 22:07 · do góry^

    Ktoś się orientuje, dlaczego po 35 roku życia robią mammografię a nie USG? Nie wyobrażam sobie miażdżenia cycków tym ichnim ustrojstwem podczas mammografi, brrr... Moja mama jak wracała z tych tortur to ją przez tydzień biust bolał. Poza tym USG jest nieszkodliwe w przeciwieństwie do RTG na którym opiera się mammografia i pozwala wykryć głębiej położone zmiany.

    Dodaj komentarz»
  • Jaga
    Jaga · 15-11-12 13:11 · do góry^

    http://www.poradnikzdrowie.pl/sprawdz...
    "Kiedy USG, kiedy mammografia?

    Kobiety młode mają więcej tkanki gruczołowej, wytwarzającej mleko. W badaniach jej obraz jest jasny. Z wiekiem rozrasta się tkanka tłuszczowa, która na kliszy i na monitorze ma ciemne zabarwienie. Rak w USG jest ciemny, na zdjęciu rtg. jasny. Zatem chcąc, by zmiana odróżniała się od tkanki zdrowej, jasną tkankę gruczołową (młodą) powinno się badać ultrasonografem, a ciemną tłuszczową (starszą) - radiologicznie. Sprawa się komplikuje, gdy stosujemy hormonalną terapię zastępczą. Już po dwóch latach systematycznego brania hormonów przyrasta z powrotem tkanka gruczołowa. Pierś "młodnieje". Mimo że przekroczyłyśmy pewien próg wieku, zmiany będą lepiej widoczne w USG. Ale jedno badanie nie zawsze wystarcza również dlatego, że mammografia nie odróżnia zmian litych, guzków od zmian zawierających płyn, np. torbieli. Natomiast USG te różnice wychwytuje bardzo dobrze. Jeśli więc mamy przewagę tkanki gruczołowej, wytwarzającej pokarm (przyjmuje się, że tak jest do 35-40 roku życia), powinnyśmy robić USG. W razie jakichś wątpliwości lekarz da skierowanie na mammografię. Po czterdziestce bardziej miarodajna jest mammografia, toteż od niej zaczynamy. Ale nie możemy na niej poprzestać, zwłaszcza jeśli bierzemy hormony. Oba badania wykonujemy obowiązkowo przed rozpoczęciem terapii hormonalnej. Do mammografii zawsze powinien kwalifikować lekarz. To bardzo ważne, ponieważ od wywiadu zależy interpretacja wyników."

    Wiedziałam, że jest to związane ze strukturą piersi ale wydawalo mi się, że bardziej chodzi o to, że młode piersi zwykle są jędrne i trudno je tak "zmiażdżyć".
    A okazyje sie że wcale nie ;)

    Dodaj komentarz»
  • bad_cat
    bad_cat · 16-11-12 15:58 · do góry^

    Dzięki za tak wyczerpujące wyjaśnienie :) U mnie zwarty gruczołowy biust jest najwyraźniej cechą rodzinną, osoby wykonujące mammografię mojej mamie zawsze dziwiły się, że mimo wieku ma zwarte piersi i trudno je rozpłaszczyć na tej szybie. Lekarze powinni bardziej indywidualnie podchodzić do pacjentek, a nie wszystkie hurtem wysyłać na jedno badanie.

    Dodaj komentarz»

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.

Zarejestruj się i zaloguj, aby dodawać komentarze.