Recenzujemy staniki, bo wiemy, że dobrze dobrane czynią cuda!

Rozmiarówka ubrań w różnych krajach - zgubiłam się......

  • kasiagrubasia
    kasiagrubasia · 12-12-09 17:11 · do góry^

    Mam 2 spódnice o podobnym kroju, jedna produkcji polskiej, rozmiar na wszywce 40 i jedna produkcji brytyjskiej, rozmiar na wszywce 36. Ostatnio położyłam je na płasko jedna na drugiej dla porównania, zaintrygowana powyższym faktem. No i rzeczywiście - są tej samej wielkości.

    Mam też 1 majty modelujące produkcji polskiej w kolorze białym, pod sukienkę, rozmiar S. Pomyślałam ostatnio, że może przydałyby się cieliste i udałam się do KappAhl. Wzięłam S-kę do przymierzalni (oczywiście po cichu, bo jeszcze by mi powiedzieli, że nie można gaci przymierzać) i co - tragicznie za duże. XS-ek nie robią :(

    No i teraz nie wiem, czy po prostu zagramaniczne firmy szyją większe ubrania żeby połechtać ego klientki, a polskie firmy jeszcze na to nie wpadły (to jest chyba najbardziej popularna wersja jaką słyszałam)?

    Czy może to jest jakaś inna rozmiarówka niż ja myślę, np. polskie 38 a brytjskie 38 to zupełnie co innego? Albo polska S-ka to nie to samo co niemiecka S-ka? Na metce mojej kurtki zimowej widnieją takie znaczki: flaga amerykańska+L, brytyjska+14, francuska+L/42, niemiecka+40 i włoska+L/44. Czy mogę to traktować jak punkt wyjścia do przeliczania rozmiarówek? Jakiś prosty konwerter by się przydał, kupuje się czasem coś na ebayu w końcu...

    Jestem kompletnie skołowana. Niech może się wypowiedzą nasze dyżurne emigrantki. Osobiście podejrzewam, że nie ma reguły, każda firma ma w nosie tabelki i jak im się uszyje, tak jest :( A rozmiary ustalają na oko.

    Słońce nie omija nikogo. Nie ominie i ciebie, chyba żebyś skrył się w cieniu.

    Odpowiedz»
  • ptasia
    ptasia · 12-12-09 17:29 · do góry^

    Po pierwsze - firmy szyją, jak chcą. Po drugie: niemieckie rozmiary są faktycznie inne. Na ubraniach Promod jest taki przelicznik: Francja: 38, Niemcy: 36, Polska: 38, EUR 38, UK: 10. To samo na koszulkach nocnych z Etam (też francuska firma) - FR 38, DE 36. Koszulki z New Look, które dziś rozwieszałam po praniu się z tym zgadzają: UK 8, EUR 36. W praktyce: majtki i spodnie brytyjskie kupuję właściwie zawsze 10, a w H&M np. 38. Góry kupuję zazwyczaj 8/10 lub 36/38.

    Moje coś niecoś http://cosniecos.blox.pl
    Kontakt ptasia3(at)wp.pl

    Odpowiedz»
  • kasiagrubasia
    kasiagrubasia · 12-12-09 17:36 · do góry^

    Dobra, czyli brytyjskie 8 to 36 europejskie. Też mi się tak zdawało. Ale które europejskie: niemieckie, francusko-polskie, czy włoskie? Tzn. co mam rozumieć przez rozmiarówkę EUR? No i czy 8 brytyjskie to S brytyjskie, bo przecież też stosują czasem takie oznaczenia? Czy te rozmiary zmieniają się co tyle samo cm, a może jest taki sam psikus co przy stanikach?

    Słońce nie omija nikogo. Nie ominie i ciebie, chyba żebyś skrył się w cieniu.

    Odpowiedz»
  • kasiagrubasia
    kasiagrubasia · 12-12-09 17:49 · do góry^

    A no dobra, już doczytałam, że EUR to raczej francuska i polska rozmiarówka. Muszę uważniej czytać :|

    Słońce nie omija nikogo. Nie ominie i ciebie, chyba żebyś skrył się w cieniu.

    Odpowiedz»
  • miss_li
    miss_li · 12-12-09 18:26 · do góry^

    Ja mogę się o brytyjskich majtach wypowiedzieć - zwykle (nie wiem czy zawsze, ale w przypadku Freya, Fantasie, Masquerade, Panache z którymi się do tej pory spotkałam) jest to tak: 6-XXS, 8-XS, 10-S, 12-M itd. Z tym, że osoba, która nosi kontynentalne 36 w brytyjskim XS raczej się utopi (ale też nie w każdej firmie).

    Odpowiedz»
  • kasiagrubasia
    kasiagrubasia · 12-12-09 18:49 · do góry^

    o_O Pogubiłam się. To znaczy chyba, że kontynentalne 36 jest w praktyce mniejsze niż XS, chociaż teoretycznie UK XS to UK 8 a UK 8 to EUR 36. Ufff... Na pierwszym roku ekonomii uczyliśmy się, że jeśli teoria nie zgadza się z praktyką, to tym gorzej dla praktyki ;] Coś w tym jednak jest jak widzę.

    Słońce nie omija nikogo. Nie ominie i ciebie, chyba żebyś skrył się w cieniu.

    Odpowiedz»
  • kasiagrubasia
    kasiagrubasia · 12-12-09 18:56 · do góry^

    AHA! Mam już pierwszy odkrywczy wniosek: brytyjskie XS to polskie S (chyba że firma brytyjska jest łechtająca, to wtedy UK XS > EUR S). No bo chyba polskie 36 to polskie S, jak nie to ja już w ogóle jestem niedzisiejsza.

    Słońce nie omija nikogo. Nie ominie i ciebie, chyba żebyś skrył się w cieniu.

    Odpowiedz»
  • miss_li
    miss_li · 12-12-09 20:16 · do góry^

    Oj tak, można się pogubić...O ile pamiętam planowali ujednolicić rozmiarówkę odzieży w UE, ale po pierwsze, chyba tylko na planach się skończyło, po drugie UK i tak pewnie by się z tego wyłamało :]
    A co do tych XS, S itp., to ja powiem tak - na moje 90 cm w biodrach w najszerszym miejscu noszę Maskaradkowe, Panaszowe i Fantazjowe 8 (XS) i jest ok z tendencją to luźności (wiadomo, gatki rozciągają się tak jak i staniki). Lepiej dopasowane są 6-stki (XXS), ale to produkuje chyba tylko Freya (przynajmniej ja tylko u Frei ten rozmiar spotkałam) i trudno go dorwać.
    Natomiast z naszych rodzimych majtów noszę zwykle 36-38.
    Więc z moich osobistych doświadczeń wychodziłoby na to, że 6(XXS)bryt=36 pol., 8(XS)=38 pol., ale głowy nie daję, ze to norma :]

    Odpowiedz»
  • elftherini
    elftherini · 08-02-10 15:43 · do góry^

    Trochę nie na temat ale tylko trochę. Teoretycznie media lansują modę na chudość. To ja mam takie malutkie pytanie: CZEMU NORMALNE (NIEMŁODZIEŻOWE) FIRMY NIE MAJĄ W OFERCIE ROZMIARU XS?!
    Próbowałam wczoraj kupić t-shirty (wymóg: nie odstaje w pasie) no i cóż... co z tego, że akurat mam kasę, że chcę coś kupić skoro S są zwyczajnie za duże. A teoretycznie powinny być chyba za małe. Czyli są zawyżone.
    I teraz takie pytanie: wiecie może, które firmy oprócz Zary mają rozmiar xs? Ewentualnie niezawyżone S? Najlepiej też żeby t-shirt na przecenie kosztował około 20-40 zł a nie 70 ;)

    Co do nietrzymania rozmiarów: jedne S w sklepie są dobre (a nawet lekko za duże w biuście - wrzucę potem bluzkę do katalogu) a inne wieeeeelkie. I jak tu się połapać.
    Jeśli bardzo nie na temat to przepraszam ale byłam wczoraj na zakupach i trochę się sfrustrowałam, że muszę omijać np Promod czy Tatuum - bo wypadam z ich rozmiarówki :(

    Odpowiedz»
  • regula_przekory
    regula_przekory · 08-02-10 15:57 · do góry^

    elftherini - Szukaj w Berschce - tamtejsze rozmiary są bardzo mocno zaniżone, plus często widuję tam rozmiar 32 i 34 odzieżowy.

    Odpowiedz»
  • elftherini
    elftherini · 08-02-10 16:09 · do góry^

    Do Berschki zazwyczaj nie wchodzę bo mi nie odpowiada stylistyka:/ chyba czas dać jej jeszcze jedną szansę i ewentualnie iść na kompromis... Dzięki za odp:)

    Odpowiedz»
  • labellamafia
    labellamafia · 08-02-10 16:51 · do góry^

    może wejdź do Orsaya? Mają niedrogie, dopasowane bluzeczki od XXS, chociaż większość ich sklepów niewiele tego rozmiaru sprowadza. No, w każdym razie Orsay może się pochwalić niewiszącymi w talii kobiecymi t-shirtami, moim zdaniem.

    Odpowiedz»
  • black_lemon
    black_lemon · 08-02-10 16:54 · do góry^

    Z tymi rozmiarówkami to jest cały bałagan 8( W Polsce za starych dobrych czasów kupowałam rozmiary 38 lub 40 w porywach do 42, bo to i biust, i pupa musi się zmieścić. Teraz w UK włażę w rozmiar 10, ale często się zdarza, że muszę szukać 8semki, bo 10tka jest za duża 8/
    Wydaje mi się, że tutejsi producenci, szczególnie popularnych i tanich marek typu Atmosphere czy H&M, właśnie specjalnie zaniżają numerację, tak, aby kobieta się cieszyła, że wchodzi w 10tkę, podczas gdy to typowa 12stka czy 14stka ;)
    Bo jeśli ja wchodzę w 8semkę, to co noszą te dużo szczuplejsze ode mnie dziewczyny? Czwórki???

    Because I read Twilight I have unrealistic expectations in Men 8)

    Odpowiedz»
  • elftherini
    elftherini · 08-02-10 17:01 · do góry^

    labellamafia: byłam w Orsayu i powiem, że nie znalazłam nic. A za każdym razem idę z wielką nadzieją na coś podobnego do tej koszulki co już mam.
    black_lemon: No właśnie ja też nie wiem co noszą- albo wyszukane perełki albo się frustrują albo noszą jak dużo dziewczyn teraz worki (no przykro mi - nie mam lepszego określenia). Mnie ciekawi co noszą dziewczyny mniejsze ode mnie, bo wcale o takie osoby nie tak trudno...

    Odpowiedz»
  • regula_przekory
    regula_przekory · 08-02-10 17:05 · do góry^

    Ja ostatnio wpadłam w pułapkę takiego myślenia - ucieszyłam się kupując koszulę 10tkę ;) Dopasowałam ją sobie w talii, a pod spód będzie t-shirt, bo w biuście już się ledwie dopina. No ale uznałam, że wolę jedną dopasowaną w talii niż resztę moich worków zapinających się w biuście, ale wiszących niżej.

    Odpowiedz»
  • elftherini
    elftherini · 08-02-10 17:14 · do góry^

    Ja też dopasowuję talię a potem myślę nad resztą:) Tylko czasami trudno mi coś dopasować na te 60cm... a niby taki "idealny" wymiar. Inna sprawa, że mi jednak łatwiej kupić coś w czym w biuście się dopnę niż Tobie:)
    Nawet zwykły, prosty t-shirt kupiłam razem z tą i pasuje WSZĘDZIE:) Nawet w biodrach. Ale probiuściasty nie jest, więc go nie wstawiam.

    Zastanawiam się też na wszyciem cieniutkich gumeczek pod biust w koszulki odstające w pasie. Może wtedy z poszerzających worków zrobi się całkiem ładnie podkreślająca biust tunika. Bo mam jedną koszulkę która właśnie się rozciągnęła i szukam alternatywy, ale na razie jeszcze boję się z nią coś robić.

    Odpowiedz»
  • tutusia
    tutusia · 08-02-10 17:16 · do góry^

    Elftherini, ja podejrzewam, ze jestem podbnych rozmiarów do Cibie, lub nawet mniejsza. Mam zaledwie 155cm wzrostu, jestem raczej szczupła - generalnie mała. Ubieram się najczęściej w hm (choć ich xs jest czasem przyduże, ale nie dotyczy to t-shirtów), pull&bear, bershce właśnie, stradivariusie - choć tam już ciężej - ich s-ka nie jest, aż tak zaniżona jak w dwóch poprzednich sklepach. Poza tym przyznaję się, że zaglądam tez do działów dziecięcych - czasem można fajne ciuszki taniej kupić. Choć wydaję mi się, że Ty możesz mieć mimo wszystko większy problem z ubraniami, bo masz wąską talię. ja nie mam szczególnego wcięcia, więc i wymagania trochę niższe. Chociaż pochwalę się, że ostatnio kupiłam świetnie dopasowaną koszulę w C&A. Rozm. 34 jest dobry, a nawet ciut większa mogłaby być, ma body więc nie wychodzi za spodni/spódnicy, jest odcięta pod biustem i o dziwo zmieściłby się tam większy biust od mojego (odcięcie wypada na podobnym poziomie jak w prezentowanej dziś przez Ciebie koszulce), a przymarszczenia na wysokości biustu go uwypuklają. Poza tym ładnie sie układa na plecach. Aż sama byłam zdziwiona.

    Odpowiedz»
  • elftherini
    elftherini · 08-02-10 17:31 · do góry^

    Ja działy dziecięce omijam szerokim łukiem i raczej się to nie zmieni:) Poza tym mam wąską talię i szerokie biodra - raczej tam nic nie znajdę.
    Czyli muszę pomyśleć o zupełnie innych sklepach niż dotychczas:)
    Potencjał widzę jeszcze w Espricie - choć rozmiary przebrane na przecenach a wcześniej jednak trochę zaporowe (160 zł za t-shirt-a już chciałam mierzyć). Ale znalazłam nieźle leżącą, tanią M-kę... Czyli S powinna być w sam raz.

    Odpowiedz»
  • sfora
    sfora · 08-02-10 18:53 · do góry^

    Cóż, przygodę z rozmiarówką i ja nie raz przeżywałam :)

    Kiedyś ważyłam wyraźnie ponad 100kg (hm :/) i rozmiar 38 wydawał mi się taki mikro mikro... ale schudło mi się dużo, nawet bardzo dużo i w tej chwili też wypadam z części sklepowych rozmiarówek.

    Nadal nie potrafię myśleć o sobie jako o jakoś szczególnie szczupłej, widuję dziewczyny zdecydowanie drobniejsze ode mnie, czasami zastanawiam się gdzie ona znajdują ubrania.
    Moje wymiary to w tej chwili jakieś 81(80)/59/86 mam całe 157cm wzrostu.
    I tak - szerokość ubrań nie jest tyle problematyczna, co proporcje. Zdarza mi się znajdować fajnie wyglądające ubrania, stosunkowo wąskie w talii itd., ale cóż z tego skoro talia w takich ubraniach wypada mi gdzieś w okolice podpępkowe, gdzie u mnie właściwie zaczynają się już biodra, męczę się z tym okrutnie. Marzy mi się jakaś fajna koszula, ale raczej mogę o takowej zapomnieć, cóż takie życie

    Odpowiedz»
  • _siarka
    _siarka · 18-02-10 23:55 · do góry^

    miss_li napisała:
    „Oj tak, można się pogubić...O ile pamiętam planowali ujednolicić rozmiarówkę odzieży w UE, ale po pierwsze, chyba tylko na planach się skończyło, po drugie UK i tak pewnie by się z tego wyłamało :]
    A co do tych XS, S itp., to ja powiem tak - na moje 90 cm w biodrach w najszerszym miejscu noszę Maskaradkowe, Panaszowe i Fantazjowe 8 (XS) i jest ok z tendencją to luźności (wiadomo, gatki rozciągają się tak jak i staniki). Lepiej dopasowane są 6-stki (XXS), ale to produkuje chyba tylko Freya (przynajmniej ja tylko u Frei ten rozmiar spotkałam) i trudno go dorwać.
    Natomiast z naszych rodzimych majtów noszę zwykle 36-38.
    Więc z moich osobistych doświadczeń wychodziłoby na to, że 6(XXS)bryt=36 pol., 8(XS)=38 pol., ale głowy nie daję, ze to norma :]”
    oj, tak, ja sama padlam ofiara tego braku ujednolicenia rozmiarowki :/
    otoz na wszystkich majtach Panaszowych i Freyowych stoi jak byk, ze 12 - tka UK to nasze 38. taa, tymczasem gatki, ktore kupowalam w tym duchu (a nosze standardowo rozmiar 38, czasem 36), wypadaly - hmm - "duzo", to delikatne okreslenie^^ dziewczyny sie ze mnie smieja, ze ja chyba na szelkach nosze te majtki "|

    Odpowiedz»