Kliknij, aby zamknąć.

przyzwolenie na zdradę i zdrada w stałych związkach

  • Lapinee
    Lapinee, 11-03-10 20:49

    Sugerowanie osobom, które twierdzą, że są w szczęśliwych związkach, że ich partnerzy je zdradzają, tylko że one nic o tym nie wiedzą nazywasz realnym spojrzeniem?

    Jak już powiedziałam (a swojego zdania zmieniać nie zamierzam) są ludzie dobrzy i źli, są tacy co zdradzają i tacy co tego nie robią.

    The quest for the Holy Fit

    do góry^ Odpowiedz»
  • Sunachan
    Sunachan, 11-03-10 21:06

    missalchemist napisała - "wydaje mi się, że związek w którym nie ma zaufania do drugiej osoby i głębokiego przekonania, że ta osoba nas nie zdradzi, nie ma sensu."

    i ja myślę dokładnie tak samo ;) weszłam w związek z takim założeniem, niektóre osoby mogą mówić, że to naiwne... tak, tylko jak one z góry zakładały, że ich związek może się rozpaść no i się rozpadł, a ja jestem z facetem kilka lat ;) i jeśli już ktoś miałby mieć ciągoty do zdrady, to nie mój facet :P

    pisze się "dekolT" - NIE "dekolD" !!!!!

    do góry^ Odpowiedz»
  • mycha72
    mycha72, 11-03-10 22:24

    Dziewczyny! No przestańcie warczeć na siebie... Wiek tu nie jest argumentem ale niestety balastem doświadczeń. Jedni będą się kochać całe życie nawet pomimo zdrad, inni odejdą bo coś się wypaliło, a jeszcze inni przejdą przez życie spokojnie... Nikt tu nikomu nie sugeruje,że wszyscy są tacy sami i wszystkich spotka to samo. A przykre jest dla mnie czytanie,że przez jakiegoś "dupka" zawaliło się mi życie, bo ten "dupek" kiedyś coś ślubował przed ołtarzem.I nie był żadnym pierwszym lepszym frajerem z łapanki. Facet, którego zna się całe życie nie jest jakąś małostką obok której przechodzi się bez żalu. Szkoda słów, ale to na co się oburzacie, Wasz młody wiek właśnie wyszedł w tym zdaniu. Pełna beztroska!, o wiele łatwiej odejść ze związku wolnego, kiedy jeszcze nie ma dzieci, dopiero później zaczynają się schody. Ja osobiście zazdroszczę tym, które mają 20 na karku, bo ciągle można zaczynać od nowa bez żadnych konsekwencji. I warto o tym pamiętać. Miłość wzajemna jest darem, albo się tego doświadczy albo nie. Pomimo wszystko dane mi było przez jakiś czas żyć tym i tego Wam wszystkim dziewczyny życzę

    do góry^ Odpowiedz»
  • Lapinee
    Lapinee, 11-03-10 23:31

    Czuję się niejako wywołana do tablicy, choć ja niczego personalnie nie pisałam, ani nie bagatelizowałam niczyjej tragedii.
    Wiek może być balastem doświadczeń, ale nie musi - niektóre dwudziestolatki mogą mieć w pewnych kwestiach większe doświadczenie niż niejedna, przykładowo, czterdziestolatka.

    Tak się składa, że akurat jestem mężatką, więc ewentualne rozstanie nie byłoby dla mnie tylko spakowaniem rzeczy i pomachaniem na pożegnanie. Nigdzie nie napisałam również, że nie próbowałabym walczyć o związek pomimo problemów (w zasadzie już musiałam). Uwierzcie, że też przeżyłam już swoje i nie podchodzę do życia beztrosko. Nie rozumiem czemu miałby o tym świadczyć fakt, że nie toleruję zdrady, podobnie jak Truskawkę oburza mnie postępowanie niektórych ludzi (choćby takich którzy piszą podobne blogi) oraz że wierzę, że mój partner mnie w ten sposób nie skrzywdzi.

    To tyle z mojej strony w tym temacie. Każdy żyje tak, jak tego chce i wierzy w co chce. Pozdrawiam i życzę zwykłego, ludzkiego szczęścia.

    P.S. Może jeszcze dodam, że ja z tej górnej granicy balkonetkowego przedziału wieku.

    The quest for the Holy Fit

    do góry^ Odpowiedz»
  • strawberry_field
    strawberry_field, 12-03-10 00:10

    Zarówno jeśli chodzi o przypadek tego taksówkarza, jak i autora bloga 40cztery oraz komentujących jeszcze jedna rzecz daje do myślenia - podejście tych osób do zdrady. Tak jakby zdrada była zwyczajną czynnością, jak wypicie porannej kawy. Do tego dochodzi instrumentalne traktowanie ludzi. Wydaje mi się, że jest to część problemu.
    Nie chcę mówić, że wszyscy mężczyźni zdradzają, bo tak z pewnością nie jest. I nie uważam, że to kwestia tego czy ktoś jest dobry bądź zły. Wydaje mi się, że bardziej jest to kwestia charakteru, postawy życiowej, tego w co dana osoba wierzy, jakie wartości wyznaje i chyba przede wszystkim związku. Podobno gdy dochodzi do zdrady wina leży po obu stronach. Pewnie coś w tym jest, ale nie chciałabym generalizować, bo zdaję sobie sprawę, że w życiu bywa różnie.
    Nie możemy zakładać, że partner/partnerka nas zdradza, bo to chyba mija się z celem. Ideałem byłby jakiś złoty środek, który jak wiadomo nie istnieje. Dwie osoby w związku muszą się równomiernie starać, żeby ryzyko zdrady było minimalne.

    do góry^ Odpowiedz»
  • Sunachan
    Sunachan, 12-03-10 00:45

    hm no i jednak chyba czym innym jest jednorazowa zdrada, do której osoba od razu się przyznała, a czym innym długotrwały ukryty związek na boku.

    pisze się "dekolT" - NIE "dekolD" !!!!!

    do góry^ Odpowiedz»
  • gosha
    gosha, 12-03-10 08:28

    a wracając do pierwszego postu i autora samczego blogu - nie mogę się oprzeć wrażeniu (po lekturze tylko kilku wpisów - szkoda mi było czasu na więcej :P), że to typ erotomana-gawędziarza - z cyklu nie wiele mogę, ale dużo gadam (piszę w tym wypadku)

    nie dyskutuj z idiotą.
    sprowadzi cię do swojego poziomu i pokona doświadczeniem.

    do góry^ Odpowiedz»
  • Lapinee
    Lapinee, 12-03-10 11:29

    Też mi się tak wydaje :)

    The quest for the Holy Fit

    do góry^ Odpowiedz»
  • ametyst89
    ametyst89, 12-03-10 19:50

    Przeczytałam całą dyskusję (swoją drogą - witam ponownie ;)) i tak mnie naszło na refleksje, że gdybym nie miała zaufania do swojego obiektu westchnień to albo wpadłabym w depresję, albo rzuciłabym go mimo swoich uczuć :) A dzieli nas i odległość, i kultura, i religia. Powody do braku zaufania mogłabym wynajdywać codziennie :D Zgadzam się z miss_alchemist, że związek bez zaufania nie ma sensu.

    A co do pana 40cztery, to kojarzy mi się tylko z jednym typem, którego miałam wątpliwą przyjemność poznać. Facet również po 40stce, powiedzmy, że kolega koleżanki z pracy, z solidnym mięśniem piwnym i głosem jak w trakcie mutacji, kiedy się denerwował. Żonaty, po nieudolnych flirtach i próbie pocałowania mnie, dowiedziałam się jeszcze od koleżanki, że ma dwójkę dzieci. Zachowywał się jakby wszystkie były jego - od zawsze zadziwiała mnie pewność siebie takich samców. Podobno po tym jak się na niego wydarłam i wystosowałam wykład o zdradzie (uznał, że pocałunek to nie zdrada) uspokoił się na jakiś czas. Nie wiem skąd jego przekonanie, że poleci na niego młodsza jakieś 20 lat dziewczyna, wiedząc że ma żonę, sama będąca w związku. Współczuję żonie, jaka by nie była. Także żonie autorowi wspomnianego bloga współczuję.

    Ale poza samcami, SĄ jeszcze na świecie mężczyźni i mogę to powiedzieć z pełną odpowiedzialnością, mimo mego młodego wieku.

    www.smallcup.blox.pl - Oaza niewielkich biustów

    do góry^ Odpowiedz»
  • iness
    iness, 13-03-10 17:45

    mi sie wydaje, że jednym z powodów zdrad jest idiotyczne nastawienie ludzi/par, że będzie "fajnie". a jak nie jest fajnie, to skok w bok. nie chcę generalzować tutaj, ale myślę, że to nie o to chodzi, żeby w związku było fajnie, ale zeby była miłość.
    moi rodzice są małżeństwem 25 (albo 24?) lat. nie było zdrady, a były problemy,choroba mamy. nie było fajnie. miłość nie zawsze idealna, ale jest ;)
    życzę Wam, Kochane, abyście były szczęśliwe i z czystymi intencjami w związku. by Oni byli w stanie Was kochac tak jak na to zaslugujecie (i ja też :P) - czyli baaaardzo MOCNO i do końca. I obysmy i My umiały tak do końca. być pierwszymi i ostatnimi dla Tych Wybranych..

    do góry^ Odpowiedz»
  • regula_przekory
    regula_przekory, 13-03-10 19:05

    Ja jestem z tych ekstremalnie nieufnych. Nic na to nie poradzę - tak już mam, staram się nad sobą pracować, ale nie zmienia to faktu, że mam ogromny problem, żeby obdarzać ludzi zaufaniem. Przy okazji swoje już przeszłam, w tym faceta, który nie potrafił nawet porządnie grać na dwa fronty, bo szybko zorientowałam się kim jest ta druga dziewczyna i szybko się wszystko zakończyło.
    Podzielam zdanie salmy - jasne, że jest masa szczęśliwych związków, ale ja uważam, że nigdy i nikogo nie można być w 100% pewnym - nawet siebie. Nie chodzi mi tutaj o to, żeby w kimś zasiewać jakąś niepewność, nieufność, ale zbyt często słyszę o zdradach i mnie samej przyszło to na tyle łatwo, że nigdy nie powiem już, że dam sobie za kogoś rękę uciąć.

    do góry^ Odpowiedz»
  • alladyna
    alladyna, 13-03-10 19:59

    Też myślę tak jak Missalchemist - bez zaufania nie ma związku, tyle.
    Jak ktoś ciągle podejrzewa drugą osobę o różne rzeczy, od drobnych kłamstewek po zdradę, to z takiej relacji nic nie będzie.
    Teraz jestem z facetem, któremu naprawdę mogę zaufać, znamy się od lat, a poza tym on ma taki solidny charakter, że nawet gdybym chciała, to nie mogłabym żywić żadnych podejrzeń. Jasne, że nie można do końca ufać nawet sobie, ale jednak kredyt zaufania musi być, bo inaczej życie bardzo się komplikuje. Moi rodzice są za sobą 25 lat i nigdy nie doszło między nimi d zdrady, ba!, przez te wszystkie lata pokłócili się może ze 3 razy.;) Idealna para.;)
    Mimo że nie mam jeszcze trzydziestki, męża, dzieci itp., to jednak miałam już do czynienia z różnymi facetami:
    - od panów po czterdziestce, którzy w ramionach studentki chcieli szukać ucieczki od nudy ponad 20 lat małżeństwa (cytat: "Bo wiesz, kocham ją, no pewnie, ale pomyśl, 20 lat z tą samą osobą...". Wrrrr;/)
    - przez przyjaciela, który zdradzał swoją dziewczynę "dla jej dobra" (w kółko to powtarzał, imbecyl egoista p...ony!!!! "bo ja się wyszaleję, a ona jest spokojna, jak nic nie wie, no i równowaga zachowana"; tylko że powtarzał to wszystkim w koło, więc pewnie do niej w końcu też dotrze)
    - przez współlokatorkę, która miała dwóch facetów - jednego na parzyste dni tygodnia, drugiego na nieparzyste
    - po mojego eks, który mnie zdradził z nauczycielką ze szkoły, starą i otyłą rozwódką i dwukrotną mężatką z dwójką dzieci w Polsce i kolejną dwójką w Rosji. Dżizas, nie wiem, gdzie on miał oczy... Ale: był strasznym zazdrośnikiem, wręcz despotą, ciągle mnie o coś podejrzewał - w końcu wyszło szydło z worka.

    Niestety, często jest tak, że kto podejrzewa, sam ma na sumieniu jakieś grzeszki. Albo: kto podejrzewa, zaprasza do zdrady - na zasadzie samospełniającej się przepowiedni ("Skoro bez powodów sądzisz, że Cię zdradzam, nie ufasz mi, to proszę bardzo - dostarczę Ci powodów").
    Dlatego moim zdaniem kredyt zaufania jest dużo lepszym rozwiązaniem niż brak takiego kredytu.;) Tylko że taki kredyt to wiara w kogoś, a nie pewność tej osoby. Zaufanie nie zawsze opiera się na pewności, częściej chyba na domniemaniu niewinności;)
    Jak ktoś zawiedzie to zaufanie i zdradzi, to dla mnie rozwiązanie jest tylko jedno: natychmiastowe rozstanie. W tym zakresie jestem radykalna. Nie ma zmiłuj, nie ma dalej żadnego związku. Zanim się z kimś zwiążę, jasno to wyrażam drugiej osobie - więc wie, jakie konsekwencje będzie miał skok w bok.
    Według mnie ktoś, kto zdradza, dowodzi tym dwóch rzeczy - braku szacunku do partnera (i do siebie) oraz słabości charakteru. A nie mogłabym być z osobą, która mnie nie szanuje i nie potrafi nad sobą panować.

    Zapraszam na mojego bloga z kolczykami hand-made: http://alladyna.flog.pl/
    ...i na stanikowe konto Allegro: http://www.allegro.pl/my_page.php?uid...
    ADRES E-MAIL alladyna malpa gmail kropka com

    do góry^ Odpowiedz»
Bardzo mi przykro, ale używasz starej i niebezpiecznej przeglądarki: Internet Explorer 6.0, która błędnie wyświetla strony Balkonetki.

Jeśli chcesz oglądać Balkonetkę, najlepiej pobierz darmową przeglądarkę Firefox.
Albo zamknij ten komunikat i kontynuuj na własne ryzyko.