Recenzujemy staniki, bo wiemy, że dobrze dobrane czynią cuda!

Nie kupuj wody w butelkach!!!!!!!!

  • asia
    asia · 19-07-10 23:13 · do góry^

    Ostatnia fala upałów w Polsce pokazała mi, że ciągle problem jest jak najbardziej aktualny.
    O co chodzi?
    Niech przedstawią (dostępnie) autorzy projektu, który ostatnio mnie zafascynował:
    http://www.youtube.com/watch?v=Se12y9hSOM0&feature=player_embedded
    Co Wy na to?

    Odpowiedz»
  • elftherini
    elftherini · 20-07-10 00:06 · do góry^

    Szczerze mówiąc nie przebrnęłam przez cały filmik ale co mam kupować jak nie wodę w butelkach? Słodzone soki? Napoje w butelkach? Nawet jakbym chciała pić kranówę (fuj) to i tak muszę ją przecież do czegoś nalać!

    Odpowiedz»
  • Sunachan
    Sunachan · 20-07-10 00:18 · do góry^

    może na "Zachodzie" jest lepsza woda w kranach niż w Polsce ;) Sama prawie 10 lat temu piłam kranówę we Francji i we Włoszech i smakowała tak samo jak butelkowana źródlana (?) ;) Ale niemiecka kranówa była tak samo "fuj" jak polska. Obecnie w moim mieście woda rzekomo nadaje się do picia prosto z kranu bez filtra, ale nie znam nikogo, kto by tak pił.
    W filmiku pokazują wodę butelkowaną w plastikowych butelkach, niby lepiej jest kupować w szklanych, ale wiadomo, że lżejsze są "pety", do tego zazwyczaj większa pojemność, większy wybór.
    filmiku też nie obejrzałam do końca, bo oczy mi wysiadają, ale może jutro ;)

    pisze się "dekolT" - NIE "dekolD" !!!!!

    Odpowiedz»
  • zireael00
    zireael00 · 20-07-10 01:07 · do góry^

    Wszystko fajnie, ale w Polsce sprzedawane są głównie wody czerpane z polskich ujęć, które nie przebywają znowu aż tak dramatycznej ilości kilometrów. Jeśli chodzi o problem śmieci, to ludzi trzeba do skutku przekonywać, żeby je segregowali, zamiast bezmyślnie wyrzucać plastikowe butelki do ogólnych śmietników. Kutwa, jak mnie to denerwuje!
    Więcej napiszę jak skończę oglądać, czyli w dzień, bo teraz mózg mi się już lasuje.

    Odpowiedz»
  • Anydalla
    Anydalla · 20-07-10 09:08 · do góry^

    Wiecie co, a ja bez żadnych obaw piję kranówę u siebie w domu, bo jest przepyszna.;) Mineralna leci mi z kranu, bo to z jakiegoś miejscowego ujęcia wody (nie mieszkam w rejonach uzdrowiskowych, żeby nie było).;) Za to w Warszawie kranówka jest gorsza, choć i to zależy od tego, gdzie się mieszka i w jakim stanie są rury. Jak mieszkałam w starym budownictwie (lata 50.) w starej dzielnicy, kranówka była niezbyt smaczna. Teraz mieszkam w nowym w młodej dzielnicy i woda jest dużo lepsza.;) Najgorsza kranówa, jaką w życiu piłam, była w Lublinie tuż przy starówce. Właściwie taki rdzawy bełt z ogromna ilością kamienia, nie woda.;/
    Teraz w Wawie mogłabym spokojnie pić nieprzegotowaną wodę z kranu, ale mój facet nie chce.;p Mamy więc kilka plastikowych baniaków 5-litrowych i przywozimy sobie wodę oligoceńską z pobliskiego ujęcia. Jest bardzo dobra i można sobie brać za darmo.;) Nie wiem, czy takie ujęcia są też w innych miastach. W Wawie jest ich całkiem sporo.

    http://olx.pl/oferty/uzytkownik/agT/
    anydalla małpa gmail kropka com

    Odpowiedz»
  • paprak
    paprak · 20-07-10 11:41 · do góry^

    Rowniez pije kranowke jak nie mam wody zrodlanej wysokozmineralizowanej. NIe pijam kranowy wylacznie u siostry (w lublinie)bo jest tam straszna. Ale nie wyobrazam sobie zeby na szlaku gorskim isc ze szklanka i lapac wode ze strumykow. Odwodnienie murowane. Najwazniejszy jest zdrowy rozsadek i umiar we wszystkim. Jak pije butelkowana wode to butelki oddaje do recyclingu, jak nie mam butelkowanej pije kranowe przefiltorwana badz nie. Swoja droga niech zbadaja ile kosztuje nas wyprodukowanie i utylizacja filtrow do uzdatniania wody. Kampania przeciwko piciu wody z kranu sprawi, ze docelowo rozwinie sie przemysl produkcji i utylizacji filtrow. I znow ludzie beda zuzyte filtry wywalac razem ze zwyklymi smieciami a filtry beda sie stuleciami rozkladac na wysypiskach czy gdzies w indiach bo sa przeciez tez plastikowe. Postawilabym na edukacje najmlodszych jak segregowac smieci a nie uczylabym, ze woda z butelki jest zlem.

    skra(malpa)poczta.onet.eu

    Odpowiedz»
  • roksana_bianka
    roksana_bianka · 20-07-10 11:55 · do góry^

    niestety mam taki internet, że filmiku nie dam rady zobaczyć :/
    co do picia kranówy (podzielam: fuj)- w Toruniu jest tak obrzydliwa, że nawet przy płukaniu zębów ma się odruch wymiotny...

    Odpowiedz»
  • MalgoniaZ
    MalgoniaZ · 20-07-10 20:00 · do góry^

    ja też pijam kranówkę,co więcej podaję ją swoim dzieciakom (11 i 3 lata). Mieszkam na Jurze K-Cz i w miejscowości w której mieszkam jest źródło z którego pociągnięty jest wodociąg do domów (woda tryska z niego pod własnym ciśnieniem na wysokość kilku metrów !), woda jest pyszna, wszyscy którzy do nas przyjeżdżają proszą o szklankę kranówki ;) - jedynie co robię - to ją filtruję

    Aktualne 71/92

    toska2(małpa)op.pl

    Odpowiedz»
  • asia
    asia · 20-07-10 20:00 · do góry^

    Oj dziewczyny, chyba żadna z Was nie obejrzała tego uważnie ;-) Więc ciężko mi tu dyskutować, bo większość wątpliwości, o których piszecie jest wyjaśniona w filmiku, albo ma tam jakieś odniesienie.
    Ale może spróbuje co nieco się odnieść:

    @elfernini: zakładając, że będzie się napełniać butelkę kranówką to i tak będzie to o wiele bardziej ekologiczne niż ciągłe kupowanie nowych butelek, tfu, wody ;-)

    @Sunachan: ciekawe jest to co piszesz o Francji, bo można się dowiedzieć z pokrewnych filmów na ten temat na youtube, że to rzekomo francuscy dostawcy zaczęli zabawę w wodę w butelkach (nie wiem "Perier" czy innej), czyli być może nawet ludziom mającym dostęp do smacznej wody wmówili, że potrzebują butelkowej.

    @zireaeloo: ale zwróć uwagę na to, że np. woda jest czerpana-niech będzie-z górskiego źródła (choć pani z filmiku podaje, że w USA wielu producentów wód butelkowanych napełnia je po prostu z kranu, mimo tego umieszcza potem na opakowaniu zdjęcia bajecznych gór i zwierząt-zupełnie jakby ta woda pochodziła nie wiadomo z jakiego edenu), ale butelkę do niej wyprodukować muszą pewnie gdzieś indziej, więc transport jak najbardziej wchodzi w grę. Potem jeszcze do sieci sklepów. Polska też nie jest taka bardzo mała. No, ale to już jest bardzo względne,co małe a co duże ;-)
    A jeśli chodzi o segregację śmieci to pani też podaje jak mały odsetek butelek jest poddawany recyklingowi. Że Kalifornia po prostu swoje śmieci wywozi do Indii i tam, znowu mały ich odsetek jest nie tyle poddawany recyklingowi, co przecinany by mógł być łatwiej przechowywany. A plany ich rzeczywistego poddania recyklingowi są oddalane w czasie. Mało tego, robi się z tego COŚ, ale nie jest tak, że z butelki jest wyprodukowywana inna butelka (a takie jest optymalne założenie recyclingu), choć oczywiście nawet torba foliowa wyprodukowana z butelek to coś optymistycznego.

    @paprak: oni chyba nie propagują picia ze strumyków a z kranu. Nie wiem jaka jest wtedy różnica w możliwym odwodnieniu (nie znam się na tym). A może źle Cię zrozumiałam. Nie wiem. No i znowu przypominam, że z recyklingiem nawet posegregowanych śmieci jest ciężko. Ta kampania (mowa o tym pod koniec filmiku) głosi m.in. wpływanie na "władze" żeby inwestowałi w wodociągi. Tak, żeby z kranu leciała już dobra woda a nie żeby trzeba było kupować filtry.

    Ja piję wodę z kranu i nie ma różnicy od tej z butelki (a przed remontem pobliskiej hydrofornii smakowała jeszcze dużo lepiej), ale nie mieszkam w mieście. Czyli zapewne zależy to od ujęcia i może stanu rur jak pisała alladyna.

    Osobiście idea kamapanii mi się bardzo podoba, bo to jest na prawdę bzdurne produkowanie wody w butelkach. Jak się temu człowiek bliżej przypatrzy to każda wyprodukowana butelka jest "skazana" na bycie problemem, czyli śmieciem, który się szybko nie rozłoży a wody w nich często tyle, że długo nam nie służą i stają się nikomu nie potrzebnym śmieciem bardzo szybko.

    Gdyby się tak nad tym dłużej zastanowić to chyba lepiej jest jednak nie produkować butelek niż tylko je segregować a potem poddawać recyklingowi. Bo nawet jeśliby wszystkie butelki były potem przetwarzane to i tak recykling nie jest ani za darmo ani bez zużywania energii przecież. Także: to nie jest to samo nie produkować śmieci a poddawać je recyklingowi. Z resztą już teraz jest na świecie tyle śmieci, że gdyby przestać produkować nowe śmieci to ciągle będzie co przetwarzać ze starych śmieci.

    Bardzo mi się podoba ich postulat zakładania "źródełek" w pracy zamiast wód galonowych w plastiku (choć jako uzupełniane nową wodą są bardziej ekologiczne niż np. półlitrowe butelki), ale do ekologii wody z kranu im daleko.

    A wszystko chyba musi się zacząć od ulepszania sieci wodociągów, czy też poprawy jakości wody w kranie.
    A ci co mają wodę zdatną do picia już teraz (myślę, że tak ma sporo osób, ale może o tym nawet nie wiedzieć będąc zrażonym do idei picia wody z kranu w ogóle) mogą już teraz choćby uzupełniać butelki kranówą :-)
    Polecam :-)

    Czekam na opinię tych, które obejrzą cały film. Jest dość długi, ale pani mówi wyraźnie, są napisy, rysunki, forma jest dość przystępna :-)

    Odpowiedz»
  • asia
    asia · 20-07-10 20:01 · do góry^

    Przepraszam za aż tak długi tekst. Nie wiedziałam, że aż tyle napisałam ;-)

    Odpowiedz»
  • Yaga7
    Yaga7 · 20-07-10 20:10 · do góry^

    Jakbym miała kranówę zdatną do picia, to bym piła. Ale nie mam, mieszkam w dużym mieście i akurat moje ujęcie wody jest kiepskie - kiedyś na studiach robiłam nawet badania twardości tej wody i inne jeszcze i jednak nie, dziękuję.

    Ale już u moich znajomych mieszkających w innej dzielnicy woda jest lepsza, bo inne ujęcie, no i piją z kranu.

    Wszystko zależy co z tego kranu leci, ale na pewno gdybym miała dobrą kranówę, to taką bym piła, proste.

    Odpowiedz»
  • elftherini
    elftherini · 20-07-10 20:27 · do góry^

    @Asiabudyn: ja napełniam butelki 1,5l z tych 5 litrowych baniaków. A kranówa u nas jest paskudna i mam opory.
    Co do recyklingu: u mnie odbiór segregacji jest darmowy, nawet specjalne worki dostajemy za darmo (przy okazji rzadziej wywozimy normalne śmieci bo segregacja je znacznie ogranicza). Potem śmieci są przerabiane przez odpowiednie zakłady, które ich używają do produkcji czegoś. A i tak nie wszystkim się chce. Jednak wiem, że w centrum Katowic jest już z tym problem - proponowałam takie rozwiązanie szkole w ramach jakieś proekologicznej akcji - wychodzi za drogo.

    Wydaje mi się, że stwierdzenie "jest na prawdę bzdurne produkowanie wody w butelkach" jest jednak zbyt mocne. Dużo sytuacji jednak ogranicza dostęp do dobrej kranówki - chociażby wszystkie publiczne miejsca, które są tak brudne, że strach myć ręce czasami:P. Poza tym ludzie potrzebują wody - w wyjazdach, podróżach, spacerach itp. Wtedy pozostaje tylko butelka. Nie można w całości wyeliminować butelkowanej wody - konsekwencje wg mnie nie byłyby zbyt miłe. A sprzedawanie samych butelek jest w zasadzie tym samym co sprzedaż butelkowanej wody. A nawet tą kranówę trzeba do czegoś nalać;)

    Jeszcze co do wody z kranu - dla mnie nawet niektóre wody butelkowane mają charakterystyczny smak, który mi przeszkadza (np. Nałęczowianka, fuj). Każda woda z kranu jaką piłam miała dla mnie metaliczny posmak.

    Odpowiedz»
  • Sunachan
    Sunachan · 20-07-10 23:09 · do góry^

    hehe, we Francji czy Włoszech (nie pamiętam już ;) ) nalałam kranówy do butelki, bo nie było czasu zrobić zakupów. Znajomi po spróbowaniu zapytali zdziwieni, gdzie kupiłam mineralną ;)

    pisze się "dekolT" - NIE "dekolD" !!!!!

    Odpowiedz»
  • asia
    asia · 21-07-10 12:19 · do góry^

    No dobrze, widzę, że nic tu z Was nie wyduszę ;-)

    Zastanawia mnie zatem: jak się przekonałyście do tych staników w dobrych rozmiarach, czyli całej idei starań tak na prawdę a wodę nikogo nie rusza. Tylko ograniczacie się do pisania gdzie jest dobra woda a gdzie nie i że to wszystko determinuje. Zupełnietak jakbyście nie wiem, mówiły: "ale ja nie mogę nosić brytyjczyków, bo u mnie w mieście są tylko sklepy Triumpha".

    Odpowiedz»
  • roksana_bianka
    roksana_bianka · 21-07-10 12:45 · do góry^

    asaibudyn11, czy uważasz, że jak mam syfiastą wodę w kranie, bo z Wisły i satre rury, to mam jeździć do Połczyna Zdroju albo innej Szczawnicy z własną szklaną butelką, po to by wypić 1,5l. wody? No nie jestem tak bogata... Po staniki też nie jedżę, bo taniej jest w necie, a wodę w necie tez raczej w plastikach sprzedają...
    Za mojego dzieciństwa była woda grodziska w szklanych butlach, pamiętam jak rozbiłam sobie toto na stopie niosąc do domu... Teraz kupuję 5l. a na mojej "wsi" nie ma segregacji- jak posortuję to wywiozą i tak w jednej przyczepie...

    Odpowiedz»
  • Anydalla
    Anydalla · 21-07-10 12:45 · do góry^

    Asiu, a co innego mamy napisać? Petycję o zakaz produkcji wody w butelkach?;) Stanik w dobrym rozmiarze możemy sobie zamówić przez internet, wody z kranu z drugiego końca Polski nie możemy, zresztą i tak trzeba by ją wsadzić w jakiś plastik, żeby przetransportować do adresata.;p
    Ja nie wiem, o co chodzi dokładnie w tym filmiku, prócz tego, że woda butelkowa jest BE (bo: koszt wyprodukowania, transportu, środowisko cierpi, śmieci rosną itp.). Obejrzałam do końca dwukrotnie, ale równie dobrze mógłby być po duńsku - tyle samo bym zrozumiała, bo nigdy się duńskiego nie uczyłam (angielskiego też;/), ale kojarzę za pośrednictwem niemieckiego (ang. - za pośr. łaciny).;p
    Ale do rzeczy - woda butelkowa jest BE, kranówa smakuje obrzydliwie w wielu miejscach Polski, co więc przeciętny Polak ma zrobić jako jednostka, bez wszczynania inicjatyw społecznych, protestów itp.?
    a) w ogóle nie pić wody na rzecz soków w papierowych kartonach (szybciej się rozkładają)/ice tea/napojów/czegoś w szklanych butelkach - np. piwa (które trzeba potem umyć, zdrapać etykietę, wysuszyć i zawieźć do najbliższego kosza na szkło kolorowe i białe, który jest nie wiadomo gdzie) itp. ---> nie sądzę, żeby taka zamiana była dobra dla zdrowia, wodę trzeba pić
    b) pić obrzydliwą kranówę, jeśli nie ma się szczęścia mieszkać gdzieś, gdzie jest smaczna ---> wersja dla hardcorów
    c) olać kranówę, wzniosłe idee i kupować wodę w butelkach z braku dobrej alternatywy ---> tak pewnie robi większość
    d) zamontować sobie filtr (problem z utylizacją itp.) ---> ja nawet nie wiem, gdzie i jaki filtr trzeba by było kupić; to się zakłada na kran czy do czajnika?
    e) pić kranówę, jeśli jest dobra ---> wersja dla szczęściarzy;D
    f) pić przegotowaną kranówę ---> wersja dla osób, które potrafią się przyzwyczaić do nijakiego smaku przegotowanej wody bez dodatków (ja nie potrafię)
    g) korzystać z oligoceńskiej;)

    http://olx.pl/oferty/uzytkownik/agT/
    anydalla małpa gmail kropka com

    Odpowiedz»
  • tutusia
    tutusia · 21-07-10 12:49 · do góry^

    Trochę chyba przesadzasz. Po wodę nie pojedziesz do sąsiedniego miasta, ani nie zamóisz przez internet, bo to idiotyczne jest. I owszem można ograniczać produkcję wody butelkowanej, ale absolutnie nie można z niej zrezygnować. Po prostu są sytuacje, gdzie musisz wejść do sklepu i kupić coś do picia, a woda jest chyba najlepszym wyborem. Jak jestem w domu to pijam filtrowaną kranówę. I czuję różnicę w smaku między choćby taką Kroplą Beskidu. Mimo to nie kupuję butelkowanej wody do domu. I uważam, że to wystarczy. A taką akcję należy zacząć od lobbowania poprawy sieci wodociągowych, a nie bojkotu, bo bojkot dotknie producentów wody, a nie władze miasta, więc nic nie da. Ot zwykła ekonomia.

    Odpowiedz»
  • Sunachan
    Sunachan · 21-07-10 13:04 · do góry^

    alladyna ----> filtry zakłada się jakoś na kran ;) no niby można pić przegotowaną wodę, u mnie w domu się używa takiej np. do rozcieńczania soku. Ale pita "sama" jest w smaku gorsza niż mineralna, na dnie garnka zostaje "kamień" (nie mamy filtra w czajniku :/). Nie wiem jak kranówa, mogę spróbować ;) Tylko ja nie ufam tej kranowej :(

    pisze się "dekolT" - NIE "dekolD" !!!!!

    Odpowiedz»
  • roksana_bianka
    roksana_bianka · 21-07-10 13:09 · do góry^

    filtry mogą być tez takie "dzbanuszki" osobno stojące... a co do ufności karnówie- już czuję ten chlor i inne paskudztwa... fu!

    Odpowiedz»
  • paprak
    paprak · 21-07-10 14:03 · do góry^

    asiabudyn11 obejrzalam filmik dokladnie. I widocznie sie nie zrozumialysmy bo ja nie przyjmuje argumentu nie kupowania wody w butelkach. Nie wyobrazam sobie jak na szlaku gorskim mam zapobiec odwodnieniu bez wody butelkowanej? Jesli wybieram sie na wakcje gdzie wchodzi w gre podroz samolotem a pozniej jeszcze hiking to mam nalewac w domu wode w butelki po innych plynach i wiezc to ze soba setki kilometrow? Czy rowniez w ten sposob mam pomagac powodzianom czy wysylac wode do krajow afryki, gdzie brakuje czystej wody? Moim zdaniem chodzi o umiar. Jesli masz mozliwosc picia wody z kranu to pij ale jesli wyjezdzasz to jak masz sie napic wody w trasie? Wozac szklanke i pijac w toaletach na stacjach paliw?
    Woda zaraz po otwarciu sie psuje, podobnie jak woda w wiaderku po umyciu podlogi i rozwijaja sie bakterie. Nalezy ja przechowywac w lodowce badz spozyc w ciagu dnia. Nie wyobrazam sobie uzywania butelek po wodzie, ktore juz sa nieswieze, mozna sie nabawic infekcji. Poza tym nie da sie ich szczelnie juz zamknac i zapobiegac rozwojowi bakterii. A czy ich wielokrotne dokladne mycie i tym samym trwonienie wody jest rzeczywiscie lepsze od poprawnego recyclingu butelek? Nie znam badan na ten temat dlatego nie zajmuje jednoznacznego zdania. Uwazam, ze zdrowy rozsadek jest najlepszym doradca :)

    skra(malpa)poczta.onet.eu

    Odpowiedz»
  • motylq85
    motylq85 · 21-07-10 14:27 · do góry^

    filmik opowiada przecież o realiach w USA. tam można pić wodę z kranu chyba wszędzie, z tego co się orientuję, bo, jak to powiedzieli w filmiku, nie odbiega zbytnio jakością od butelkowanej. ale butelkowanej amerykańskiej.
    no dopóki nie zobaczę jakichś polskich badań porównujących polską wodę z kranu i polskie wody butelkowane, to nie dojdzie do mnie sens tej rozmowy. były kiedyś w tv prezentowane wprawdzie badania samych wód butelkowych - o ile dobrze pamiętam to wygrała muszynianka.
    my nie mamy zbytnio alternatyw - amerykanie mają. dlatego jest im tak łatwo mówić o rezygnacji z wód butelkowanych. tym bardziej, że oni nawet w filmiku proponują zakup jednej butelki plastikowej i napełnianie jej kranówą (co też nie jest do końca zdrowe, bo A - tylko jedna osoba powinna z tej butelki pić, i bo B - po kilku takich napełnieniach no niestety, ale zaczynają się tam namnażać różne różniste organizmy).

    Odpowiedz»
  • asia
    asia · 22-07-10 13:28 · do góry^

    @Roksano: oczywiście, że nie o to mi chodziło. Raczej o ogólny brak entuzjazmu

    @alladyno: no to rozumiem Cię, bez obejrzenia go rzeczywiście trudno jest zrozumieć idee. M.in. apelują właśnie o m.in. wszczynanie inicjatyw społecznych (inwestowanie w wodociągi tak, żeby wszyscy mieli dobrą wodę w kranie i nie było potrzeby kupowania jej w butelkach). A petycje nie są śmieszne. Lobby chyba pisało petycję gdzieś tam na temat konstrukcji staników. I to jest ok. Dopasowane staniki są ważne, ale w perspektywie ogólnoludzkiej czy pokoleniowej problem śmieci i zanieczyszczeń ważniejszy przecież. No ale każdy ma prawo mieć swoje priorytety. Tak jak napisałam Roksanie: spodziewałam się entuzjazmu a tu samo wyliczanie kto ma złą wodę. Takie...niekonstruktywne.
    Z ciekawych rzeczy w filmie jest teza jakoby popularność wód w butelkach była wynikiem kampanii reklamowych po tym, jak czołowa firma produkująca napoje gazowane (domyślam się, że chodziło o Coca-Colę albo Pepsi) zobaczyła, że sprzedaż stanęła w miejscu. Uwaga zwrócona jest też na to o czym pisałam, że wielu producentów sprzedaje w butelkach z obrazkami gór i natury w ogóle filtrowaną wodę z kranu (tak robią czołowi producenci Coca-Cola i Pepsi w swoich podmarkach wód) a ta jest-jak podają-2 tyś razy droższa od kranowej (ale to chyba każdy mógł zauważyć w sklepie).
    No nie wiem. Rozumiem Cię alladyno. Ale inicjatywa brzmi na prawdę rozsądnie.

    @tutusia: jak napisałam, oni mówiąc o lobbowaniu spółek wodnych a o nie kupowaniu wody w butelkach przez tych, u których nie ma takiej potrzeby. Ale lobbować też ktoś musi przecież.

    @paprak: to oczywiste, że trudno wozić ze sobą wodę wszędzie i tego nie postuluję. Tam jest mowa np. o źródełkach (wiem np., że w krajach muzułmańskich są zakładane takie źródełka jako dar dla ludności). Takie jest też w pobliskim mieście i widzę, że średnim się cieszy zainteresowaniem. Jednak do mnie nie trafia argument o niemożności umycia butelki i jej ponownego użycia. Jednak w domach je się z tych samych kubków, naczyń itp. Butelkę na pewno trudniej umyć by dotrzeć, ale ja mam podobnie np. z niektórymi kieliszkami czy "flakonami" do wina, ale po umyciu nie brzydzę się z nich pić. Także chyba rozsądek o który apelujesz jest czasem też w braku przesadnej obawy o higienę, tak sądzę.
    Napisałaś pytanie bez ustosunkowywania się do niego:
    "A czy ich wielokrotne dokladne mycie i tym samym trwonienie wody jest rzeczywiscie lepsze od poprawnego recyclingu butelek? "
    Mi jest bardzo łatwo sobie wyobrazić, że zużywanie wody do mycia jest duuuuużo bardziej ekologiczne niż recykling (zwróć uwagę, że w filmie pokazują, że pety z Kaliforni nie są poddawane recyklingowi na miejscu a płyną statkiem do Indii by tam być składowane i kiedyś może przetworzone-już samo zużycie energii na taki transport w porównaniu z wodą na umycie butelki jest chyba nieporównywalne). Poza tym, woda zużywana na umycie: jakoś nikt nie żałuje jej na np. talerze i nie używa w domu plastikowych (a przynajmniej nie jest to powszechne).

    @motylq85: ja to inaczej zrozumiałam. W ten sposób, że dowiedzieli się, ze woda z kranu nie odbiega często jakością i smakiem od tej z butelki po serii testów. Czyli, że nawet gdyby założyć to co napisałaś, że ludzie tam mają dobrą wodę w kranie to i tak oni kupują/kupowali powszechnie butelkowaną, przekonani przez firmy sprzedające wodę w butelkach (podają, że bodajże pierwszą taką szeroką akcją reklamową była kampania wody Fiji). Także wcześniej ludzie nie mieli przekonania, że woda z kranu jest zła. Nawet jeśliby taka była. Przekonały ich reklamy wód ostrzegające przed jakością wód z kranu (bezpodstawnie z resztą). I nie koniecznie wcale musi chodzić o wodę butlekowaną amerykańską, bo pojawia się tam i woda Perier (nie wiem z jakiego kraju) i informacja o kosztach transportu wyprodukowanej wody, więc może piją tam też wodę np. z Europy. Pewnie niektórzy tak.
    Widocznie masz rację, że w Polsce chyba trzeba by zacząć od analiz smaku i jakości wód w różnych miejscach, bo widzę że zaufanie do kranówy jest małe ;-)
    Tylko tak na prawdę amerykanie budują swoje alternatywy, a nie je mają, jak piszesz. Ja z drugiej strony: nie widzę podstaw by zakładać, że woda w USA jest czystsza od europejskiej czy polskiej. Bo niby dlaczego? No i nie popadajmy w paranoję: lansują zakup butelki i potem jej wielokrotne używanie, ale chyba nie uważasz tego za kłopot by każdy miał swoją butelkę, ani oni nie propagują posiadania 1 butelki dla całej rodziny czy czegoś w tym stylu! Co do bakterii: już pisałam, mama szklane "flanony" na wino i jakoś je potrafię umyć (nie jest łatwo ale daję radę). Żeby nie wspomnieć, że wszystkie znane mi osoby, które robią przetwory korzystają ze szklanych butelek po sokach itp. i jakoś je myją. Nie róbmy paranoi i nie zakładajmy, że butelek nie da się umyć!

    Odpowiedz»
  • asia
    asia · 22-07-10 13:29 · do góry^

    Na prawdę sorry, że takie długie posty piszę, ale niektóre "przeciw" jakie podnosicie są nie do końca uzasadnione.

    Odpowiedz»
  • elftherini
    elftherini · 22-07-10 14:21 · do góry^

    Hmm wydaje mi się, że szkło łatwiej umyć i można użyć wody o wyższej temperaturze (lub wsadzić do zmywarki).

    A może zamiast akcji o zmianie wodociągów/poprawieniu jakości (co, wybacz, jest dla mnie nierealne w kontekście całego kraju) iść właśnie w stronę recyklingu? Wątpię żeby Polska wysyłała swoje śmieci co Indii, wiem że w mojej okolicy działają firmy bazujące na surowcach wtórnych. Może to byłoby bardziej możliwe do realizacji? Część wód ma butelki przeznaczone w całości do przetwarzania - nie trzeba nawet zrywać etykietki.

    Odpowiedz»
  • motylq85
    motylq85 · 22-07-10 17:27 · do góry^

    asiabudyn11 to jest niesamowite ;) ale to dobrze, za mało jest osób ekologicznie uświadomionych.
    zacznę od tego, że oczywiście, że amerykanie mają alternatywy! w USA picie wody z kranu jest i to od bardzo dawna tak naturalne jak oddychanie (skoro w restauracjach od zawsze podawali wodę z kranu, to chyba coś w tym musi jednak być). woda w Stanach jest lepsza choćby dlatego, że są tam używane inne metody jej uzdatniania (a przynajmniej tak mi mówili na studiach).
    w filmiku mowa jest o koncernie, który najpierw zaczął reklamować swoją wodę jako lepszą, bo nie pochodzi z USA - ludzie go wyśmiali, zaczęli robić badania (wyszło, że kranówa jest lepsza) i znowu wyśmiali. więc koncern zmówił się z innymi koncernami i zaczęli wspólnie robić ludziom wodę z mózgu (o ironio ;)). zresztą problemem nie jest w USA sama woda, a butelki i problem z ich recyklingiem. jeśli zaś chodzi o zatrzymanie jednego plasticzka i wielokrotne jego używanie to - obejrzałam filmik drugi raz - mowa jest o bidonach. i myślę, że nie bez powodu. plasticzki wydają mi się za mało trwałe i odporne na czyszczenie. plastik to nie szkło (które na dodatek jest od plastiku dużo cięższe).
    u mnie w Płocku wody z kranu pić się nie da. śmierdzi chlorem jak na basenie. nikt mi nie wmówi, że jej picie mi nijak nie zaszkodzi. na dodatek widzę po moich włosach i skórze, jak bardzo ta woda jest szkodliwa (a mieszkam w nowiutkim bloku). w Warszawie z kolei mieszkam w starym budownictwie i stare rury bardzo wpływają na jakość wody z kranu. ech... zakręcone to wszystko jak słoik dżemu... jedyne rozwiązanie jakie u mnie widzę - gotować wodę, napełniać bidoniki i śmigać w miasto. tak też chyba zacznę robić, bo już mnie wyrzuty sumienia zaczynają męczyć (zresztą ile to kasy idzie na te liptony i inne głupoty!) ;) muszę tylko znaleźć jakiś twarzowy bidonik ;)))
    w filmiku mówią jeszcze o przeznaczaniu większych pieniędzy na konserwowanie/remont wodociągów. ta, już to widzę... już prędzej da się coś zrobić z tym nieszczęsnym recyklingiem, na który trafia w USA 20% wszystkich plastików (nie wiem jak jest u nas). mocno się też zdziwiłam, że tak mało butelek z tych 20% jest faktycznie odzyskiwanych, ale cóż... zresztą USA jest prawdopodobnie jednym z największych producentów plastikowych butelek, więc jak oni się za siebie wezmą, to wszyscy mocno to z czasem odczujemy.

    ps. perrier jest z Francji ;)

    Odpowiedz»
  • confused_girl
    confused_girl · 22-07-10 23:15 · do góry^

    Nie wyobrażam sobie wyjścia z domu bez wody mineralnej w torebce. I nic mnei od tego nie odwiedzie;)

    Co do oszukiwania klientów przez sprzedawanie zwykłej kranówki - jakiś czas temu jeden z polskich magazynów konsumenckich zlecił badania wód mineralnych dostępnych na polskim rynku - chodziło głównie o to, czy zawartość minerałów była w nich taka, jak deklarował producent na opakowaniu. Abstrahując od faktu, że niestety nie zawsze to się zgadzało, to nigdzie nie wykryli, żeby zamiast mineralki w butelkach była zwykła kranówa. A do picia kranówy w Polsce nikt mnie nie zmusi.

    Natomiast wg mnie ciekawe rozwiązanie wprowadzili Niemcy - kaucja za plastikowe butelki (i to ok. 4 razy większa niż za szklane, z tego co pamiętam to obecnie to jest 20 eurocentów za butelkę). Przy marketach znajdują się specjalne automaty, do których wrzuca się butelki, a na koniec odbiera wydruk potwierdzający wysokość kwoty - przy zakupach w danym sklepie na podstawie tego kwitu odliczana jest odpowiednia kwota od równowartości zakupów.
    Ostatnio też zauważyłam kartoniki (bez kaucji) z wodą mineralną, pojemność 0.33, więc też nadaje się do noszenia w torebce. Oczywiście posiada też zakrętkę.

    Odpowiedz»
  • Sunachan
    Sunachan · 22-07-10 23:21 · do góry^

    bidonu używałam w podstawówce ;) (woda z sokiem zabierana z domu ;D)
    Może to niegłupi pomysł, ale musiałoby to być coś gabarytów butelki 0,5l

    pisze się "dekolT" - NIE "dekolD" !!!!!

    Odpowiedz»
  • annyonne
    annyonne · 23-07-10 09:17 · do góry^

    Ja piję wodę z kranu, mieszkam pod stolycą więc wodę z pompy mamy bardzo zażelazioną, często żółtawą. Zawsze piłam ją surową. Jak zaczęło mi to przeszkadzać, kupiłam dzbanek z filtrem do wody. Dzbanek z jednym filtrem kosztował ok 50 zł, kolejne filtry na Allegro kupiłam za 16 zł sztuka, starcza na miesiąc-półtora w zależności od stopnia zażelazienia wody w konkretnym czasie.Można też kupić fitry montowane na kranie, jak perlator.
    Ostatjnio były w Warszawie badania wody i wyszło że jak najbardziej nadaje się do picia, a na zażelazienie pomaga właśnie filtr. Woda w okolicy Wawy ma żółtawy kolor, bo taka jest specyfika pokładów wodonośnych tutaj. Nie jest to tak naprawdę szkodliwe dla zdrowia, obniża tylko komfort.

    Na miasto biorę wodę przefiltrowaną, w bidonie - litrowa metalowa butelka turystyczna z Decathlonu. Niedroga, wygodna, trwała, z dobrym korkiem.

    Też uważam, że warto szukać alternatyw do kupowania wody w plastiku i w ogóle do kupowania wody, bo to bardzo nieekologiczne. Dziennie spokojnie wypilibyśmy w domu z 1-2 butelki.

    Nie mam nic do dodania ;)

    Odpowiedz»
  • emcete
    emcete · 26-07-10 10:04 · do góry^

    Zaczęłam pić wodę z kranu, mam dzbanek z filtrem. Kursuję między Krosnem a Wrocławiem, w obu miejscach kranówa jest zdatna do picia, chociaż może niesmaczna. Mój tato zaczął ostatnio o tym myśleć, bo w te upały hektolitry wody i tony butelek wychodziły. Dał mi do spróbowania wodę, która smakowała tak samo jak ta, którą zwykle kupujemy. Kranówa. Więc po co mam wydawać kasę na wodę? Chyba kupię sobie bidonik:D
    O ekologii użytkowo zaczęłam myśleć, jak mieszkałam w Irlandii - tam sporo inwestują w recykling, tu mi tego brakuje. Szlag mnie trafia, jak segreguję te śmieci, a potem widzę, jak je razem wrzucają do jednego kontenera...no ale przynajmniej mam czyste sumienie... O_o
    Wydaje mi się, że jeśli już ktoś kupuje wodę, czy inne pakowane produkty, bardziej ekologicznie będzie, jeśli przynajmniej zwróci uwagę na ich pochodzenie - czyli kupi coś lokalnego, a nie sprowadzanego z drugiego końca Europy (co było zaznaczone w filmiku zresztą). Walczę z tym u siebie, bo do niektórych produktów jestem mocno przywiązana;) Takie samo podejście mam do foliowych woreczków (chodzę na zakupy z torbą z materiału) chociaż często spotykam się z niezrozumieniem sprzedawców, a jeden nawet ma mnie nakrzyczał ^^

    emcete[at]gazeta.pl

    Odpowiedz»
  • roksana_bianka
    roksana_bianka · 26-07-10 12:56 · do góry^

    "Szlag mnie trafia, jak segreguję te śmieci, a potem widzę, jak je razem wrzucają do jednego kontenera..." o, myślałam, ze tylko Zielona Góra przoduje w takiej segregacji... :(

    Odpowiedz»