Recenzujemy staniki, bo wiemy, że dobrze dobrane czynią cuda!

praca dorywcza

  • bzium
    bzium · 10-09-11 22:25 · do góry^

    Nigdy jeszcze nie brałam się za pracę. Jedynie to pomagałam rodzinie przy pracy w ogórkach pomidorach i pracowałam w Niemczech, ale nic z tego nie znalazłam sama :P
    Chciałabym sobie dorobić, nie jakieś wielkie kwoty tylko cokolwiek i zastanawiam się co w ogóle mogę robić. Na tygodniu nie mam czasu na regularną pracę - zajęcia, nauka po zajęciach, szkoła językowa, odpoczynek :P W weekendy zazwyczaj jeżdżę do chłopaka, dlatego nic regularnego nawet 1/4 etatu nie wchodzi w grę.
    Co proponujecie? Jedyne co mi przychodzi do głowy to ulotki.. koleżanka czasem jeździ na jakieś inwentaryzacje (ale to chyba pod koniec roku??),a chłopak każe mi skręcać długopisy ;p Tak więc pomóżcie mi z moją pustką w głowie.
    Zarobić chciałabym tak 1-2tys w ciągu 9 miesięcy, więc chyba nie aż taki straszny majątek, ale jak coś to sprowadźcie mnie na ziemię. Mam z czego żyć nawet mogę z tego coś odłożyć, ale chciałabym mieć też zarobione ;p lepiej to wygląda jak powiem mamie, że jadę do Indii za zarobione a nie odłożone ze stypendium..
    Na RPA w większości zarobiłam sama i teraz chciałabym, żeby było podobnie, tylko nie chce znów tracić całych wakacji na zarabianie. Po studiach nie będzie tyle czasu na szlajanie się :< więc trzeba się wyszlajać póki mogę.

    Odpowiedz»
  • debris
    debris · 10-09-11 22:42 · do góry^

    Jestem dokładnie w takiej samej sytuacji jak Ty - poszukuję pracy dorywczej i nie wiem jak się do tego zabrać. Nie mogę poświęcić każdego weekendu, może co 2 sobotę... Nie zależy mi też na dużych zarobkach - dokładnie tak jak bzium, 1-2tys w 9 miesięcy.
    Macie może jakieś pomysły? Gdzie tego szukać? W internecie znajduję tylko oferty stałego zatrudnienia...

    Odpowiedz»
  • margalit
    margalit · 10-09-11 23:58 · do góry^

    Nie mówię tego jako osoba, której udało się gdziekolwiek wkręcić..ale myślałyście o pracy w formie hostess, na przykład przy degustacjach?

    Odpowiedz»
  • bzium
    bzium · 11-09-11 00:03 · do góry^

    To mi przeszło przez myśl, ale takie ogłoszenia kojarzą mi się z szukaniem... ładnych dziewczyn? Wysokich z dobrą prezencją ;D chyba, że są i inne hostessy. Ja wysoka nie jestem, piękna też nie, a w butach na obcasach nie ustoję 5 minut.. choć może słowo hostessa źle mi się kojarzy :D
    Jeszcze nie zaczęłam szukać, bo na razie nie ma mnie we Wrocławiu no i wyjeżdżam za granicę na 2 tygodnie, dopiero szukam pomysł na co się nastawiać.

    Odpowiedz»
  • choccolatte
    choccolatte · 11-09-11 00:08 · do góry^

    Moja znajoma ze studiów jest ewidentnie gruba, niska (160cm) i nieładna, a hostessą była już kilka razy... więc może wcale nie trzeba być wyjątkowo atrakcyjnym? Już nie mówiąc o tym, że na zdjęciach w szufladzie figurę masz naprawdę ładną :)

    Odpowiedz»
  • em_ilka
    em_ilka · 11-09-11 00:52 · do góry^

    są firmy szukające tzw tajemniczych klientów- zastanawialam się nad tym kiedyś. Jeździ się po sklepach, firmach i testuje się usługi, obsługę, towary, potem zdaje się raport Formy wynagrodzenia są różne, z tego co wiem od 30 do 200 zł za 'akcję', czasami można zachowac zrobione zakupy...

    Odpowiedz»
  • Yarrowia
    Yarrowia · 11-09-11 01:15 · do góry^

    Też tak sobie dumam, w tym roku już na prawdę wypadałoby coś zacząć robić, hostessowanie odpada, bo nie wystoję. Inwentaryzacje fajna sprawa, bo na jeden dzień. Tylko pewnie takie okazje nie trafiają się zbyt często :/
    A tajemniczy klient..chciałam się za to brać kiedyś, ale głupi proces rejestracji/rekrutacji mnie zniechęcił. Trochę poszperałam w necie, później trafiłam przypadkiem na program "Zawody" w tvn, odcinek o tajemniczych klientach. No i się okazało, że trzeba wykonać trochę więcej kombinacji, niż zadać w sklepie trzy pytania i do widzenia, te ankiety/raporty są dość szczegółowe, do tego trzeba trafić na dobrą firmę, bo w wielu zapłatą za mniejsze zlecenia są po prostu te zakupy:/ Akcje za większą kasę zdarzają się rzadko i nie tak łatwo je dostać.

    nicnepowiem gmail com

    Odpowiedz»
  • margalit
    margalit · 11-09-11 01:48 · do góry^

    tak, ale są też firmy szukające hostess w formie np animatorek na festynach dla dzieci. i nie musisz stać :)

    Odpowiedz»
  • Pogoria
    Pogoria · 11-09-11 09:18 · do góry^

    A nie myślałyście o małych tłumaczeniach? Ja na wcześniejszych latach studiów tłumaczyłam jakieś łatwe teksty, np. przepisy kulinarne. A zaznaczam, że nie studiuję filologii.
    Kolejnym pomysłem może być udzielanie korepetycji dzieciom. Część moich koleżanek miała jedną-dwie osoby, raczej dzieci z podstawówki, którym pomagały w odrabianiu lekcji.

    Odpowiedz»
  • sylwus1611
    sylwus1611 · 11-09-11 09:39 · do góry^

    W większych miastach inwentaryzacje trafiają się całkiem często i to jest fajny sposób na dorobienie :)

    mailto: sylwus1611[małpka]wp.pl

    Odpowiedz»
  • debris
    debris · 11-09-11 09:55 · do góry^

    O inwentaryzacji właśnie poważnie myślę.
    O pomocy w lekcjach dzieciom też myślałam, tym bardziej, że widziałam kilka takich ogłoszeń na osiedlu, ale wiem, że średnio się do tego nadaję. Jak trafię na jakieś średnio błyskotliwe dziecko, które nie będzie umiało załapać podstaw to niestety, ale mój głos sam się podniesie :D i szybko się skończy moja kariera.

    Odpowiedz»
  • bzium
    bzium · 11-09-11 10:02 · do góry^

    Dzieci nie znoszę :< więc w moim przypadku to jest niemożliwe. Myślałam o odświeżeniu sobie chemii i może korkach z niej, ale zawsze tłumaczenie komuś mnie dobijało ;p
    tłumaczeń to sama czasem potrzebuję

    Ale dzięki za wszystkie propozycje!

    Widzę, że nie tylko ja mam problem..

    Odpowiedz»
  • mizu
    mizu · 11-09-11 10:57 · do góry^

    Może uda się komuś wkręcić do komisji wyborczej - 160zł za dzień pracy to całkiem dobrze.
    Często widuję w hipermarketach hostessy i wyglądają naprawdę różnie. Najbardziej opłaca się załapać przy promocji alkoholi. W okresie przedświątecznym na pewno też jest znacznie więcej ofert.
    Też nie lubię dzieci i sama się zdziwiłam, że tak dobrze dogadywałam się z bratanicą, jak przyjechali do nas na 2 tygodnie. Więc może z opieką też warto spróbować, może nie będzie aż tak źle.
    Można jeszcze popytać w sklepach (np drogeriach). w okresie świątecznym mają większy ruch i często przyjmują dodatkowych pracowników na kilka godzin, ale chyba na czarno to jest praca.

    Odpowiedz»
  • Neith
    Neith · 11-09-11 11:18 · do góry^

    W liceum i na pierwszych latach studiów też sobie dorabiałam i głównie pracowałam przy roznoszeniu ulotek (ale nie stanie w miejscu i rozdawanie ulotek przechodniom, tylko miałam przydzielony "rewir" i miałam do każdej skrzynki, każdemu mieszkańcowi dać ulotkę), jako hostessa (nie jestem miss piękności, ciałka mam za dużo i złą budowę na modelkę, ale się dało, bo byłam uśmiechnięta :) i obcasów wcale nie musiałam nosić!), ale przede wszystkim łapałam się na inwentaryzacje do carrefourów i tesco. Tam akurat robią je dość często, więc co tydzień-dwa miałam okazję na zarobienie jakichś 100zł :)

    Odpowiedz»
  • Yarrowia
    Yarrowia · 11-09-11 12:19 · do góry^

    Eeech...jak byłam w podstawówce to trochę nie mając wyboru douczałam w wakacje moje kuzynostwo (zaledwie rok i dwa lata młodsze) i od tej pory mi ciśnienie skacze jak mam komuś coś tłumaczyć:D Chociaż myślałam o dawaniu korków z chemii albo angielskiego,maturzystom jakimś, czy coś.. Niestety po dwóch latach studiów sama mam z angielskim problem, hahahaha...
    Pogoria, skąd się bierze takie tłumaczenia? Jakoś nigdy nie spotkałam się z taką możliwością.

    nicnepowiem gmail com

    Odpowiedz»
  • Pogoria
    Pogoria · 11-09-11 12:39 · do góry^

    Wiesz co ja to tłumaczyłam ludziom prace magisterskie i artykuły, więc to dostawałam z uczelni. Znajomi zajmowali się tłumaczeniami łatwiejszych rzeczy, to z tego co wiem znajdowali oferty w necie, np. wydawnictwa zlecają taką pracę studentom, jak jest coś łatwego.

    Odpowiedz»
  • em_ilka
    em_ilka · 11-09-11 19:34 · do góry^

    hmm, zadam głupie pytanie- co właściwie się robi podczas takiej inwentaryzacji? I jak się tam załapać? Bo przyznam szczerze- pierwsze słyszę, a mam niedaleko Tesco i Reala, więc szkoda nie skorzystać.

    Odpowiedz»
  • agugabi
    agugabi · 11-09-11 19:43 · do góry^

    Yarrowia - Ty jesteś z Gliwic?

    www.onlyher.pl
    http://onlyher.blox.pl
    Rozmiar (po karmieniu) chyba się już ustabilizował: 68/73 - 84/87

    Odpowiedz»
  • Yarrowia
    Yarrowia · 11-09-11 19:47 · do góry^

    agugabi, plątam się pomiędzy Zabrzem w wakacje, a Wrocławiem w roku akademickim :)

    nicnepowiem gmail com

    Odpowiedz»
  • martine
    martine · 11-09-11 19:58 · do góry^

    Inwentaryzacja to dobry pomysł ;) No i jest jednodniowa. To takie liczenie towaru itd.
    Kiedy po maturze nie udało mi się znaleźć wakacyjnej pracy marzeń to zgłosiłam się jako 'pracownik pomocniczy' i pracowałam w Tesco przy wykładaniu towarów. Praca była bezproblemowa, raz lub dwa razy na 2-3 tygodnie, 40 zł za jeden dzień/noc, a najczęściej były to dwa dni pod rząd. Praca polegała na układaniu towarów na półkach (najlepszy dział jest z kosmetykami, najgorszy - mrożonki ;P) lub krojeniu serów oraz odcinaniu spleśniałej części i pakowaniu sera na nowo z nową datą ważności :]. Praca niestety najczęściej na nocnej zmianie.

    Dorabiałam też jako hostessa (równolegle) i stawka była podobna - 40zł za 5h promocji, w których to 5h zawierało się przygotowanie i posprzątanie stanowiska. Byłam tylko przy artykułach spożywczych, a ludzie najczęściej omijali mnie szerokim łukiem, więc było to pięć godzin nudy, no ale zawsze coś ;)

    Ogólnie taka praca mi się podobała, bo nie było żadnego przymusu - raz na jakiś czas dzwoniła miła pani z pytaniem, czy chciałabym pracować tego i tego dnia, potem wysyłała umowę-zlecenie mailem i po sprawie.
    Tylko trzeba mieć książeczkę sanepidowską, ale niektóre firmy podobno zwracają koszt książeczki po spełnieniu jakichś warunków.

    Odpowiedz»
  • beata1978
    beata1978 · 11-09-11 20:02 · do góry^

    Nie wiem jak to jest obecnie, ale na gliwickiej giełdzie samochodowej potrzebowali zawsze sprzedawców w barach; pracowałam tak przez 2-3 lata, tyle, że to było wieki temu - praca tylko w niedzielę i to nie każdą, płacili w miarę przyzwoicie, potem mi się znudziło i dawałam korki z matmy, zdecydowanie bardziej opłacalne.

    mój mail: tamlin3@wp.pl

    Odpowiedz»
  • mistle
    mistle · 11-09-11 20:03 · do góry^

    Na inwentaryzacjach (przynajmniej na tych, na których ja byłam) liczy się towar i zapisuje i dokłada się więcej na półki z magazynów. Ja akurat chodziłam do Piotra i Pawła. Bzium, jak szukasz pracy z Wrocławia, to inwentaryzacje w Piotrze i Pawle organizuje np. agencja Obiettivo Lavoro. Ogólnie te inwentaryzacje bardzo przyjemne są (o ile praca potrafi być przyjemna:)), masz prawie godzinę płatnej przerwy i pieką Ci wtedy bułki i smażą kiełbaski...

    Agencje hostess we Wrocławiu to np. Cursor, Agencja A2. Tam myślę, że masz szanse pracować bez doświadczenia, bo niestety wiele jest takich, które jakiegoś doświadczenia wymagają. Ale zawsze możesz sobie coś wymyślić, bycie hostessą to łatwa praca, więc nikt nie zauważy, że jesteś "zielona":)

    Oprócz tego na pewno ulotki, przynajmniej nie musisz się szczerzyć do ludzi i powtarzać w kółko ten sam tekst przez 8h, jak to jest w przypadku hostess.

    Ładnych, wysokich hostess na pewno szukają do jakichś większych (i lepiej płatnych) akcji, np. teraz na otwarcie stadionu. Wtedy chcą zdjęcia sylwetki, wzrost i czasami (co mnie najbardziej śmieszy) miseczkę biustonosza :D A tak to wystarczy, że się uśmiechasz i potrafisz bez skrępowania gadać do obcych ludzi.

    We Wrocławiu da się znaleźć pracę dorywczą. Przez cały poprzedni rok pracowałam właściwie w każdy weekend i często też w tygodniu po zajęciach na tego typu rzeczach. Ale fakt, że o wiele łatwiej jest jak się ma jakiekolwiek doświadczenie.

    Odpowiedz»
  • ewkamarchevka
    ewkamarchevka · 11-09-11 20:10 · do góry^

    Kiedyś się zastanawiałam nad pisaniem artykułów do czasopism i magazynów.Okazuje się,że nie potrzeba mieć do tego skończonych studiów dziennikarskich ;) co o tym myślicie? Czy wpadła któraś z was na podobny pomysł dorabiania?

    Odpowiedz»
  • Donegal
    Donegal · 11-09-11 21:06 · do góry^

    To ja jestem w tej samej sytuacji. Coś by się przydało zarobić, ale jestem w klasie maturalnej, w dobrej szkole, więc po południu na razie nauka na bieżąco, a już niedługo i do matury (a mam duże braki chociażby w lekturach, j. francuskim albo angielskim jeżeli chodzi o rozszerzenie), w wolnych chwilach i w weekendy staram się spotykać z chłopakiem, niedługo jeszcze idę na prawo jazdy.
    Ale mam zamiar wygospodarować trochę czasu i się za coś wziąć.

    Odpowiedz»
  • ewkamarchevka
    ewkamarchevka · 11-09-11 22:00 · do góry^

    To zależy co potem masz zamiar robić, jeśli pójdziesz na studia.Nie ma egzaminów wstępnych i się liczą punkty z samej matury(zdawałam jeszcze przed reformą to się nie orientuję).Jak znajdziesz czas to czemu nie.Nawet jestem zdziwiona ,że w dość stresującym czasie chcesz jeszcze dorobić ja tam umierałam z nerwów przed maturą i egzaminami.

    Odpowiedz»
  • squirrell
    squirrell · 11-09-11 22:12 · do góry^

    Czy ja dobrze zrozumiałam, że bzium chciałaby zarobić 1-2 tysiące polskich złotych w ciągu 9 miesięcy pracując 2 razy w miesiącu po 2 dni? :D

    Odpowiedz»
  • mistle
    mistle · 11-09-11 22:34 · do góry^

    Squirrell - o ile tak samo liczymy, to wychodzi ok 55zł za jeden dzień pracy (liczyłam, że 2 tys). Co w tym dziwnego?

    Odpowiedz»
  • squirrell
    squirrell · 11-09-11 23:33 · do góry^

    No ale przecież inwentaryzacje (wszystkie na których byłam) nie trwają pełnych 8 godzin, tylko czasem 6, czasem 4 i jeśli przyjąć standardową stawkę 6,00 zł netto to wychodzi mniej niż 2 tysiaki. Ale może ja źle liczę ;p
    Moim zdaniem inwentaryzacja to znakomity sposób na dorobienie, a jeszcze lepiej jeśli na następny dzień można poleżeć i poleczyć zakwasy :D Polecam też przejść się po galeriach handlowych i poszukać ogłoszeń, czasem jednorazowo poszukują kogoś do pomocy w rozkładaniu towaru, gdy wchodzi nowa kolekcja itd. A! i zapomniałabym o sprzątaniu klubów - bardzo dobra fucha. Najlepiej przejdź się do agencji pracy tymczasowej i tam Ci coś znajdą :)

    Odpowiedz»
  • XIII
    XIII · 21-09-11 16:56 · do góry^

    Ja kiedyś pracowałam w Tepsie jako konsultantka Neostrady, ale tam trzeba zrobić minimum 1/4 etatu i zanim zacznie się pracę jest miesiąc szkolenia (płatnego, ale później) i egzamin.
    Potem dawałam korki z matmy i angielskiego i to jest zdecydowanie lepiej płatne ale:
    1) trzeba skądś wziąć te dzieciaki, z ogłoszenia się bardzo nie garną, ja zaczęłam od dwóch sąsiadek, które potem reklamowały mnie dalej i tak poszło
    2) zazwyczaj są to tylko popołudnia/wieczory kiedy dzieciaki kończą szkołę. Czasem weekendy, ale rodzice wolą wieczory, więc czasami o jeden termin biło mi się kilkoro uczniów.
    3) ja wolałam starszych uczniów, liceum albo technikum bo z tymi małymi nie szło się dogadać, bali się strasznie zwłaszcza na początku, ale co kto woli

    Odpowiedz»
  • Stylish
    Stylish · 28-01-16 16:04 · do góry^

    Grunt to mieć zapał i chęci ;) ulotki to dobra sprawa tylko ajlepiej jakby się udało pozbierać tak z 10 różnych ulotek i oczywiście za każde masz płacone osobno a roznosisz w tym samym czasie :)

    Odpowiedz»