Recenzujemy staniki, bo wiemy, że dobrze dobrane czynią cuda!

Sprawdzona dieta?

  • theredgirl
    theredgirl · 19-10-09 15:45 · do góry^

    Pamietam jak miałam jakies 14 lat i przeczytałam że bułki białe idą w biodra - od tamtego czasu bułek nie tykam, chleb jem i uwielbiam ciemny albo wase:) Ryz, makaron zawsze al dente:)
    Sól trzeba jeść w niewielkich ilościach ale trzeba. Brak jodu jest niezdrowy...
    Poza tym warzywa uwielbiam, owoce też, jem je codziennie, ale dziś w owocach czy warzywach nie ma tylu witamin, są konserwanty... dlatego więcej dzieci ma alergie pokarmowe dlatego same nie wystarczą... Chyba że masz swoje niepryskane, mało pryskane, niby ekologiczne...
    Jem chipsy(1,2 razy na miesiąc), majonez kocham:) Ale jadam go rzadko, uważam że totalna dieta nie jest dla mnie. Piwa, nie tykam:P okazjonalnie wino.
    Jasne należy się zdrowo odżywiać, to daje odporność, zdrowie, ale nigdy nie zamierzałam i nie zamierzam rezygnować zupełnie z chipsów, smażonego kotleta, choć bardzo lubię gotowane mięso czy rybę na parze dla mnie ma to smak i jest pyszne:)Potrafię zjeść całą czekoladę na raz i nie mam wyrzutów sumienia.
    Jestem głodna o 23 idę i jem bo na głodno nie zasnę. Moja siostra nie je po 19, uważa na to co je i ma straszne problemy z żołądkiem...
    Nie piję gazowanych napojów, od zawsze pije zieloną herbatę.
    Płatki praktycznie wywaliłam z jadłospisu, mleko jem w niewielkich ilościach i cieszę sie wolę zjeść 3 parówki na śniadanie - lepiej się wtedy czuję.Mam gdzieś że są tuczące, przemielone ze wszystkiego, lubię je:)
    Każdy jest inny. Ważne żeby jeść regularnie i dużo się ruszać.

    theredgirl (malpa) wp.pl

    Odpowiedz»
  • india
    india · 19-10-09 15:58 · do góry^

    kasiulka jak dobrze, że napisałaś tego posta! Nie wychylałam się bo czuję się obco spoglądając w swój jadłospis - uwielbiam mięso (smażone), zdarza się że jem chipsy, a kolacje mam najwcześniej o 20. Trzeba poznać swój organizm i wsłuchać się w jego potrzeby. Jeśli domaga się czegoś słodkiego (nie w ilościach hurtowych rzecz jasna) to sobie zafunduję m&m'sy. Warzyw i owoców nie odmawiam. Ale cierpię przez ciągłe nagabywanie babskiej części biura - wszyscy są na diecie poza mną.

    Odpowiedz»
  • miss_li
    miss_li · 19-10-09 16:09 · do góry^

    Z tym piciem przed posiłkiem to trzeba doprecyzować - 30 minut PRZED posiłkiem, NIGDY KRÓCEJ i nigdy w trakcie. Płyny rozrzedzają enzymy trawienne, przez co jedzenie jest wolniej i gorzej trawione. Jaki sens ma gotowanie makaronu/warzyw/ryżu etc. al dente, skoro wszystko to i tak rozciamka się w szklance wody w naszym żołądku?
    Po posiłku równiez powinno się wstrzymać 30 min z piciem czegokolwiek.
    Owoce rano jak najbardziej wskazane, ale najlepiej przed posiłkiem i też min. 30 min. Bo owoc (np. jabłko) trawiony jest szybko, więc wyobraźcie sobie, że jecie np. owsiankę i 5 min później zagryzacie jabłkiem...to tak jakby TGV przejechało Wam po tej owsiance i dalej wio przez jelita ;P Nic przyjemnego i nic zdrowego.

    Chociaż większość zasad autorstwa dasLicht jest jak najbardziej słuszna, brawo za "lekkostrawną" formę prezentacji ;)
    Ale też tak jak pisze kasiulkaasp, każdy jest inny i np. ja w życiu nie przełknę odtłuszczonego mleka, bo wg mnie nie ma smaku, zapachu i generalnie jest be i już wolę zwykłą wodę, bo na to samo wychodzi ;)
    A jeśli chodzi o słodycze, to też nie trzeba być aż tak restrykcyjnym. Jest całe mnóstwo przepisów na pyszne desery z mąki razowej słodzone fruktozą. W razie czego mogę jakieś polecić, bo mam kilkuletnie doswiadczenie z tej materii ;)
    I domowy chlebek, mmm! Maszynkę do pieczenia chleba można kupić już za 150-200 zł, a zapach domowego chleba...bezcenny :]

    Odpowiedz»
  • MarikoGG
    MarikoGG · 19-10-09 18:54 · do góry^

    Daslicht, to było genialne! :D

    Od siebie dodam jeszcze, że bez żadnych ograniczeń można się napychać: kapustą, papryką, pomidorami, selerem, brokułami, kalafiorem, fasolką szparagową, kalarepą, szparagami, cukinią i ogórkami. I pieczarkami i otrębami owsianymi. Zobaczcie, jaki wybór! ;)

    Oczywiście jeśli nie macie problemów z trzustką, która nie przepada za surowizną w dużych ilościach. Ale młode jesteśmy, to możemy sobie pozwolić ;)

    Chlebek tylko razowy i najlepiej tylko rano.

    Owoców nie jemy zaraz po posiłku, bo fermentują na stosie żarcia w żołądku. Lepiej jako drugie śniadanie albo podwieczorek.

    Acha, słodziki jako zamiennik cukru nie są dobre. Sama niezdrowa chemia, u mnie powodowały podrażnienie wątroby po kilku tygodniach używania. Lepiej nie słodzić wcale.

    Odpowiedz»
  • wuzecia
    wuzecia · 19-10-09 19:30 · do góry^

    To ja powiem, że to bzdura z tymi 4 godzinami bez jedzenia przed snem ;)
    Zależy co się je. Owszem, jogurtu albo mięsa nie powinno się jeść, to białko, ono potrzebuje tych 4 godzin na strawienie. Ale bułkę można spokojnie zjeść nawet na godzinę przed snem i zdąży się ją spalić.

    Odpowiedz»
  • miss_li
    miss_li · 19-10-09 19:45 · do góry^

    "Owoców nie jemy zaraz po posiłku, bo fermentują na stosie żarcia w żołądku. Lepiej jako drugie śniadanie albo podwieczorek."

    Racja, ale to (i to co ja wcześniej pisałam nt. "efektu TGV", jak zwał to niegdyś znajomy dietetyk :]) się tyczy tylko tzw. owoców fermentujących (jabłko na przykład). Owoce niefermentujące (jagodowe czyli np. truskawki, porzeczki, maliny, jeżyny, borówki) można jeść bezkarnie przed, w trakcie i zaraz po posiłkach.
    A zamiast sztucznych słodzików można przecież używać fruktozy lub ksylitolu w umiarkowanych ilościach.

    Odpowiedz»
  • simeri
    simeri · 19-10-09 19:49 · do góry^

    Według najnowszych 'wytycznych' ostatni posiłek można jeść pół godziny przed snem, ale musi to być posiłek złożony z łatwo przyswajalnego białka (kazeina) czyli np. twarożek.

    simeri na o2 pl

    Odpowiedz»
  • daslicht
    daslicht · 19-10-09 22:12 · do góry^

    Słodzenie fruktozą? Nooo, wtedy macie tycie z szybkością TGV.

    27. Po co ci cukier?
    27a. Po co ci słodzenie w ogóle? Przy robieniu dżemu, ciastek czy budyniu* owoce puszczą wystarczającą ilość cukru. WYSTARCZY.

    45a. ŻADNE to tamto ani zmiłuj się. Cztery to cztery. Porządek musi być.

    Komentarz do "tłuste rzeczy śmierdzą" - wszystkie te punkty pisała osoba z ultraczułym węchem/smakiem (potwierdzone), za to lekko przyślepawa na jakieś -8 :))))))

    *DL robi swój autorski śniadaniowy V-budyń:
    Do garnka nalewamy pół litra mleka 0,5%. Do kubka wsypujemy budyń i cynamon. Nalewamy wody do kubka, do końca, mieszamy. Jak mleko się zagotuje, wrzucamy do niego płatki i siemię lniane. Potem wlewamy budyń. Wyłączamy kuchenkę. Do garnka dosypujemy otręby, sliwki suszone, pestki, co tam lubicie. ŻADNEGO CUKRU! Mieszamy, zostawiamy na czas, w którym zjemy jabłko. Nietolerancyjni łykają laktazę. Potem zjadamy budyń. Gwarancja producenta: trzyma 5 godzin :)

    Odpowiedz»
  • Sunachan
    Sunachan · 19-10-09 22:16 · do góry^

    budyń bez cukru? bueeeeeeee

    pisze się "dekolT" - NIE "dekolD" !!!!!

    Odpowiedz»
  • miss_li
    miss_li · 19-10-09 22:25 · do góry^

    "Słodzenie fruktozą? Nooo, wtedy macie tycie z szybkością TGV."
    ??? Uzasadnisz??? O_o

    Jakoś słodzę fruktozą od lat (conajmniej 6), mając insulinooporność i skłonność do cukrzycy i nie ważę 200kg. Kurczę, nawet niedowagę posiadam...

    Słodzenie mi po to, że od czasu do czasu lubię zjeść coś słodkiego, więc dlaczego mam sobie odmawiać? Skoro piekę ciasto dla rodziny, dlaczego miałabym nie móc zjeść choć kawałeczka? Skoro zamiast zjeść 2 jabłka mam ochotę zjeść kawałek ciasta słodzonego fruktozą, to dlaczego miałabym nie zjeść?
    Nie rozumiem. To tylko życie, nie mam zamiaru na łożu śmierci żałować, że odmawiałam sobie wszystkiego, na co miałam ochotę :)

    Odpowiedz»
  • daslicht
    daslicht · 19-10-09 22:35 · do góry^

    Bo fruktoza omija w swojej przemianie pewien enzym i dzięki temu łatwiej zmienia się w tłuszcz.
    No ale osobom z cukrzycą nie skacze tak po niej cukier, co ma dla nich spore znaczenie.

    Odpowiedz»
  • bird_girl
    bird_girl · 19-10-09 22:35 · do góry^

    Ja ze swojej strony mogę polecić dietę PROTAL. W ciagu 3,5 miesiąca schudłam 15 kg. Jest to dieta oparta na proteinach wykluczająca cukier i tłuszcz. Znana również jako dieta doktora Dukana. Dla zainteresowanych polecam zaopatrzyć się w książkę "Nie potrafię schudnąć".
    Ja teraz jestem w fazie III czyli stabilizującej i jest super :) a i dodam, że podczas tej diety nie chodzę w ogóle głodna i ogólnie czuję się lepiej.
    A jeśli chodzi o fruktozę to nie ma różnicy czy fruktoza czy zwykły cukier buraczany czy trzcinowy, bo organizm wchłania to tak samo.
    Co do picia wody w czasie posiłków to dr Dukan jak najbardziej zaleca, dlatego że picie też poniekąd zaspokaja głód - czyli pijąc w trakcie posiłków jemy mniej :)

    .

    Odpowiedz»
  • wrrrona
    wrrrona · 19-10-09 22:55 · do góry^

    Mleko 0,5 jest dla mnie nie do zniesienia i jak już wyżej wspomniano wolę pić wodę bezbarwną niż białą. Budyń robię wyłącznie ze skrobi ziemniaczanej (bez chemii i tańsza, a ponadto przyprawiam tylko tym czym chcę - nie mam od razu x "gratisów"). Jakoś mną ten budyń wstrząsnął...
    I jeszcze jedna kwestia: WYGODNE buty i ubranie dostosowane do pory roku - to naprawdę bardzo zwiększa mobilizację do chodzenia pieszo!

    a ku ku

    Odpowiedz»
  • miss_li
    miss_li · 19-10-09 22:59 · do góry^

    Idąc tym tropem, owoce powinny być zakazane w każdej diecie.
    Ja nikomu nie każę jeść fruktozy na śniadanie, obiad i kolację. Fakt jest taki, że fruktozy używasz o 1/2 mniej niż zwykłego cukru, żeby osiągnąć taki sam efekt "słodkości", więc jak już masz zjeśc coś słodkiego, to wybór jest prosty.
    A jak komuś nie pasi fruktoza, to ma ksylitol.
    A jak komuś nie trzeba w ogóle cukru, to go nie je wcale. Proste.
    Ja, mając w perspektywie całe życie na diecie niskowęglowodanowej, wolę zachować rozsądek w eliminowaniu pokarmów. Lubię jeść i nie chcę się dręczyć.
    Co do picia wody, to widzę, że ilu lekarzy, tyle teorii :/ Więc chyba najlepiej jest robić to, co nam najbardziej odpowiada :]

    Odpowiedz»
  • pierwszalitera
    pierwszalitera · 19-10-09 23:06 · do góry^

    bird_girl nie masz racji, co do fruktozy, daslicht to nawet wyjaśniła. Nie wiem co masz na myśli "organizm włachania to tak samo", bo istnieje zasadnicza różnica między fruktozą, a zwykłym cukrem, czyli sacharozą. Fruktoza nie wywołuje tak wysokiej reakcji insulinowej, bo nie wykorzystywana jest jako węglowodan bezpośrednio do produkcji energii, a przetwarzana jest w wątrobiew tłuszcz i przy kalorycznym nadmiarze chętnie magazynowana . Dlatego dobrze poinformowani lekarze nawet odradzają dzisiaj korzystanie ze słodyczy dla diabetyków słodzonych fruktozą. Od fruktozy szybciej się tyje, co przy cukrzycy typ 2 może powodować pogorszenie stanu choroby. Oprócz tego fruktoza w większych ilościach może wywoływać sensacje jelitowe, ale to już drobnostka w porównaniu z niekorzystnym wpływem na tkankę tłuszczową.

    Odpowiedz»
  • miss_li
    miss_li · 19-10-09 23:13 · do góry^

    I prawda objawiona już na nas spłynęła. Przy najbliższej wizycie w szpitalu, jak spotkam mego diabetologa i dietetyczki wygarnę im, że dyplomy to chyba na bazarze Różyckiego robili. Do ojca też zadzwonię, coby jankesów niedouczonych tam trochę opierniczył, że go za ciężką kasę w konia robią.
    Dzięki bogu, że medycyna opiera się na dogmatach.
    :/

    Odpowiedz»
  • pierwszalitera
    pierwszalitera · 19-10-09 23:15 · do góry^

    W pewnym sensie masz rację miss_li pisząc o zakazie owoców w diecie odchudzającej. Od owoców można nawet bardzo łatwo utyć i nie należy stosować ich jako podstawy diety, łudząc się że mają mało kalorii i są zdrowe. Jabłuszka pogryzane pomiędzy posiłkami dosyć mocno stymulują wydzielanie niepotrzebnej insuliny, ze względu jednak na małą ilość kalorii niespecjalnie sycą i raczej wywołują apetyt na więcej. Fizjologicznie i psychologicznie niezbyt komfortowa sytuacja, niesprzyjająca odchudzaniu. Jeżeli ktoś chce faktycznie schudnąć powinien postawić na białko i niskoinsulinowe węglowodany, a owoce traktować jako deser i słodycze.

    Odpowiedz»
  • Sunachan
    Sunachan · 19-10-09 23:17 · do góry^

    przypomniałam sobie, jak w jednej powieści Montgomery chłopiec z nadwagą chciał schudnąć i jadł dużo jabłek i mu to wcale nie pomogło ;)))

    pisze się "dekolT" - NIE "dekolD" !!!!!

    Odpowiedz»
  • miss_li
    miss_li · 19-10-09 23:21 · do góry^

    Sunako, czyżby "Wakacje na starej farmie" ("The Story Girl") ? :>

    Tak, ja wiem, że są niewskazane. Stąd zaobserwowałam pewną nieścisłość zaleceń. Generalnie nabiał też nie jest wskazany - laktoza.
    Ale ile można żyć na samych razowych sucharach? :P Ortodoksyjność wszelaka jest mi obca, dietetyczna też.

    Odpowiedz»
  • pierwszalitera
    pierwszalitera · 19-10-09 23:21 · do góry^

    Nie musisz się uzezłośliwiać miss_li. Zrób najpierw swój dyplom, a potem strasz mnie panem tatusiem i podobnymi autoretytami. A najlepiej odczep się ode mnie skoro nie masz nic merytorycznego do powiedzienia. Cierpienia urażonej osobowości mnie nie obchodzą.

    Odpowiedz»
  • nelyen
    nelyen · 19-10-09 23:24 · do góry^

    heh, świetnie się Was tu czyta, DL - bardzo dobra lista przykazań;)
    ale nie jestem w stanie się zgodzić z tymi czterema godzinami przerwy między ostatnim posiłkiem a snem. nie ważne co jem, czy lekko czy ciężkostrawne to po +/-dwóch godzinach zaczynam odczuwać regularny głód - kładę się głodna, głód się wzmaga i nie mogę zasnąć:/
    dla mnie chyba godzina to optimum

    Odpowiedz»
  • Sunachan
    Sunachan · 19-10-09 23:29 · do góry^

    miss_li ----> tak :> i Feliks nie chciał się do tego przyznać ;)))

    pisze się "dekolT" - NIE "dekolD" !!!!!

    Odpowiedz»
  • miss_li
    miss_li · 19-10-09 23:33 · do góry^

    Moja droga, swój dyplom posiadam już od pewnego czasu, nawet 2 gwoli ścisłości, ale nie uważam ich za miernik mojej wszechwiedzy.
    Pragnę jedynie unaocznić Ci, że w dietetyce jako takiej nie ma jednej jedynej słusznej drogi. Skoro pracujesz w dziedzinie związanej z medycyną, powinnaś doskonale wiedziec, że to co jednego dnia jest epokowym odkryciem i prawdą objawioną, następnego już jest obalone i wdeptane w ciemnogród.
    Prawda jest taka, że wszelakie diety powinien układać dietetyk, kompleksowo i fachowo. Nie da się wyjąć trochę tej, trochę z tamtej, zamieszać i tadam. Bo można sobie zaszkodzić i to poważnie.
    Tak jak napisałaś - fruktoza (->insulina) + nadmiar kalorii = tłuszcz. To prawda i wcale nie przeczę. Dlatego nie piszę nikomu: weź kilo boczku i zagryź fruktozą.
    Czy naprawdę tak trudno jest zrozumieć, że Twoja prawda może i jest najTwojsza, ale niekoniecznie najmojsza i nie najichsza?
    Ja doskonale rozumiem Twoje racje, znam je i dopuszczam ich istnienie. Znam też moje racje, racje wielu lekarzy, ale nie uważam ich za dogmaty i nie prezentuję ich innym w takiej formie.
    Nie mam w zwyczaju obrażać innych, przykro mi. Ale nienawidzę kiedy ktoś kto mnie nie zna, na oczy mnie nie widział, próbuje udowodnić, że nie wiem nic, bo on wie inaczej.

    Odpowiedz»
  • pierwszalitera
    pierwszalitera · 19-10-09 23:35 · do góry^

    nelyen: Głód po godzinie wynika najprawodopodobniej ze zbyt małych posiłków podstawowych. Organizm potrzebuje pewnej ilości energii i nie daje się tak łatwo oszukać. Nikt nie potrzebuje jednak jedzenia co godzinę. Utrzymujesz może w ten sposób stały poziom cukru, ale stymulujesz jednocześnie wysoki poziom insuliny, który nie sprzyja odchudzaniu. Jeżeli reagujesz nawet sensacjami odwykowymi, jak rozdrażnienie, bóle głowy, zawroty, trzęsące się ręce itp, to masz rozregulowane wydzielanie insuliny i warto zmienić styl odżywiania. Normalnie powinno się spokojnie wytrzymać 4-6 godzin. Trzeba pamiętać, że wszystko co niepotrzebnie stymuluje wydzialnie isnuliny robi apetyt na więcej, dlatego ludzie z wrodzoną skłonnością do nadwyżki tego hormonu i z nadwagą autentycznie mogą być ciągle głodni.

    Odpowiedz»
  • miss_li
    miss_li · 19-10-09 23:36 · do góry^

    QSunako ---> Nie chciał się przyznać, bo on chyba robił to, żeby przypodobać się tej ładniejszej z sióstr (nie pamiętam imienia), w której był śmiertelnie zakochany ;)

    Odpowiedz»
  • pierwszalitera
    pierwszalitera · 19-10-09 23:40 · do góry^

    Nie przypominam sobie bym przedstawiała się tu jako prawda objawiona. Wyraziłam tylko zdanie na temat fruktozy i wydaje się że z tym faktem nawet się zgadzamy. Co u mnie u ciebie razi i pięknie mi to w innym wątku udowodniłaś, to twoja skłonność do zapuszczania się na osobiste wycieczki. Nie wiem komu i co chcesz udowodnić, ale pozwól, że uczestniczki tej dysuksji same zadecydują, co mają na mój temat myśleć.

    Odpowiedz»
  • miss_li
    miss_li · 19-10-09 23:47 · do góry^

    Tak, bo Ty swoje osobiste wycieczki skrzętnie woalujesz. A ja nie mam typowo kobiecego (tak, tak, babskiego jak kto woli) charakteru i walę wprost, co mi się nie podoba. Taka różnica.
    Natomiast pomijając już wszystkie personalne zaszłości - chętnie bym się dowiedziała, jeśli oczywiście byłabyś skłonna się tym z nami podzielić, jaka jest twoja opinia na temat spożywania płynów przed/w trakcie/po posiłku? (bo popatrz, ja wcale nie odmawiam Ci wiedzy w tym zakresie, wręcz przeciwnie - chętnie poznaję różne stanowiska, razi mnie tylko przekonanie o "jedynej słusznej racji")

    Odpowiedz»
  • Leiree
    Leiree · 19-10-09 23:55 · do góry^

    Dziewczyny, już w drugim wątku spieracie się o to samo. Czytać się nie chce. Pomailujcie sobie.

    Konkrety: sprawdzona dieta..? I tak po ludzku trzeba, do mnie przynajmniej :)

    Odpowiedz»
  • pierwszalitera
    pierwszalitera · 20-10-09 00:24 · do góry^

    Nie wiem na czym polega "typowo kobiecy charakter". Jako entuzjastka ewolucyjnych teorii, nie przeczę, że istnieją różnice w postrzeganiu i organizowaniu świata przez płcie, jednak jako feministka staram się nie używać dyskryminującego kobiety języka, tym bardziej, że wiele różnic w zachowaniu między kobietami i mężczyznymi to różnice wyuczone w procesie socjalizacji. Nie lubię też wartościowania w tej dziedzinie i już najbardziej drażni mnie coś co nazywa się, przepraszam za wyrażenie, "sranie we własne gniazdo", to znaczy, gdy kobiety nagle szczycą się posiadaniem cech mniej kobiecych, czyli czytaj: bardziej męskich i przez to więcej wartych. I zapewniam cię, potrafię powiedzieć prosto z mostu, co myślę, tylko grzeczność mi czasem nie pozwala i staram się też osobiście nie ulegać pierwszym, często histerycznym impulsom. Znam jednak też histerycznych facetów, więc nie zwalam na kobiecość. ;-)
    A co do wody, to pić należy wtedy kiedy się chce i ile się chce. Nie ma żadnych udowodnionych naukowo zaleceń. Nawet te sławne 2 litry dziennie, to tylko wskazówka i żadna konieczność. Nasze organizmy mają dosyć dobre wyczucie i reagują uczuciem pragnienia, gdy potrzebują więcej wody. Tylko u ludzi starszych uczucie pragnienia może być zaburzone. Pić można więc przed posiłkiem, po posiłku, podczas i pomiędzy. Pomiędzy radziłabym jednak płyny bez węglowodanów, czyli bez wszelkiego cukru. Jedyne co stwierdzono, że spożycie pewnej ilości płynu przed posiłkiem, na przykład talerza czystej zupy, powoduje szybsze uczucie sytości i w rezultacie mniejszy kaloryczny bilans posiłku. To zapobiega może obżarstwu, ale nie funkcjonuje jako koloryczne oszustwo. Przy spożyciu za małej ilości kalorii nasz organizm zareaguje prędzej, czy później głodem. Przy dietach wysokobiałkowych zalecane jest też dbanie o picie, ale to nie oznacza jakiejś nadmiernej ilości płynów. Przy popijaniu też podczas posiłku może być, że "spłuczemy" szybciej i więcej jedzenia, które normalnie by tak łatwo nie przeszło, więc lepiej przy odchudzaniu te czynności od siebie oddzielić.

    Odpowiedz»
  • minimka
    minimka · 21-10-09 14:17 · do góry^

    A zna ktoś jakiś sposób na zrzucenie brzuszka, bez chudnięcia w bioderkach? Może i jestem dziwna, ale bardzo podoba mi się, że moje bioderka dobiły do magicznej setki ;). Natomiast nie podoba mi się, że talia dobiła do 70cm.
    No i w biodrach nie chciałabym za dużo zrzucić (najlepiej wcale, ale tak się chyba nie da :P), a w talii tak z 10cm XD. Za ewentualne schudnięcie łapek i nóżek też się nie obrażę. Tyłek i cyc ma zostać :P.

    kontakt - 3mkm3(maupa)gazeta.pl

    Odpowiedz»