Recenzujemy staniki, bo wiemy, że dobrze dobrane czynią cuda!

Flirtelle Sundae Halter Top Black 28e

Producent
Flirtelle
Model
Sundae Halter Top Black
Rozmiar z metki
28e
Rozciągliwość obwodu
W spoczynku: nie podano
Po naciągnięciu: nie podano
Kolor
czarny
Rodzaj
kostium dwuczęściowy
Noszony przez właścicielkę?
tak
Ogólna ocena
5
Recenzja

Najlepszy strój kąpielowy jaki posiadam :)

Miski: Jest normalnomiskowy. Miski są miękkie i z rozciągliwego materiału. Nic a nic nie widać asymetrii, dlatego tak kocham miękkie bikini. Wbijają się, ale wybaczam mu wszystko, bo efekt robi świetny. Nie mam na myśli tutaj tylko tej krechy, której Deco nawet by nie zrobiło (to zasługa wiązania na szyi), ale również kształt, nie jest okrągły, jest bardziej noskowy/spiczasty- taki retro. Super się komponuje z figami-spódniczką od Curvy Kate. Jedną z większych zalet jest też jego kolor- lubiany przeze mnie. No i do czarnego czarny pasuje. Także w krojach gatek mogę przebierać.

Obwód: na początku był lekko za ścisły, ale teraz jestem nieco lżejsza niż miesiąc temu więc pasuje idealnie. Uszyty z dzianiny i siateczki, zapinany na czarny plastikowy klips.

Mostek/fiszbiny: mostek przylega idealnie. Fiszbiny są bardzo twarde, ale nie dziabią. Jest też dość nisko pod pachami, ale nie uważam tego za wadę.

Już trochę przerobiłam czarnych strojów kąpielowych, jeszcze żadne nie spełnił moich oczekiwań w takim stopniu jak ten :)

Aktualne wymiary: 65/86

PS. Usunęłam z mostka niebieską kokardę (sznureczki?), bez tego prezentuje się lepiej.

Komentarze: 11 / Dodaj komentarz »

  • hochigan_
    hochigan_ · 22-07-17 17:42 · do góry^

    Mam całkiem niestanikowe pytanie: czy mleczny kolor Twojej skóry o tej porze roku jest efektem stosowania filtrów czy unikasz słońca i kostiumy kąpielowe nosisz tylko na basen?

    Dodaj komentarz»
  • Trefl
    Trefl · 22-07-17 18:16 · do góry^

    Dużo czynników się na to przekłada. Ogólnie to wcale się nie opalam. Kremów z filtrem rzadko używam, bo też nieczęsto przebywam w pełnym słońcu (a pogoda ostatnio brzydka). Mam też obniżoną tendencję do łapania opalenizny (ale ręce mam raczej opalone, bo one są prawie zawsze odsłonięte) no i używam mydła i kosmetyków które sprzyjają utrzymaniu bladości :-)

    Dodaj komentarz»
  • Trefl
    Trefl · 22-07-17 18:17 · do góry^

    A w jeziorach i morzu uwielbiam się kąpać, ale nie mam za dużo okazji.

    Dodaj komentarz»
  • WelshCorgiPembroke
    WelshCorgiPembroke · 22-07-17 23:27 · do góry^

    Zaintrygowałaś mnie mydłem i kosmetykami sprzyjającymi utrzymaniu bladości, mogłabyś przybliżyć ten temat?
    Tak przy okazji, nie macie wrażenia, że odbiór bladości zaczął się w masowej świadomości trochę zmieniać? Ja w czasach szkolnych byłam wręcz biała i wiecznie słyszałam zmartwione gdakanie nauczycielek, babci, matki i ojca, że mam anemię, nie jem, jestem chora i nie śpię, więc wyglądam jak trup (prawda, że niektórzy rodzicie potrafią być mili i wesprzeć?). I jak na złość na studiach stało się ze mną coś takiego, że zaczęłam łapać opaleniznę. Przy czym ja z tych, którzy zamieniają się najpierw w różową świnkę, a po kilku dniach robią się lekko żółtawi. Nie mam kompletnie głowy do używania filtrów, noszę zawsze bloker w torebce i wyjmuję go w największe upały, bo przecież ostatnie dwa tygodnie nie użyłam ani razu, a tylko mi się wala. Więc to mydło o magicznych probladościowych właściwościach teraz mi krąży gdzieś w głowie :D Potem z tym dokuczaniem wszystko się urwało i nikt mi nie ględził od ładnych paru lat, jeszcze zanim zrobiłam się trochę bardziej kolorowa. Zawsze swoją bladość lubiłam i komentarzami z lat szkolnych przejmowałam się tylko w ten sposób, że mnie wkurzały. Ale zastanawiam się, czy coś się nie wydarzyło w masowej świadomości, bo nawet moi rodzice przestali, mimo że mama nadal spieka się na raka, a to już jest sygnał, że coś się dzieje.

    Dodaj komentarz»
  • hochigan_
    hochigan_ · 23-07-17 11:59 · do góry^

    WelshCorgiPembroke, troche zaczal sie zmieniac, ale nie az tak bardzo. W moim otoczeniu jestem jedyna blada osoba i jedyna ktora uzywa filtrow i unika przebywania w bezposrednim sloncu. Jest to niestety raczej koniecznosc, bo mam bardzo wrazliwa skore i miejscami dostaje wysypki.
    Mnie sie generalnie i bladosc i opalenizna moze podobac, wszystko zalezy jaka. Na przyklad Trefl ma piekny mleczny odcien skory. Z kolei moja bladosc doprawiona plytkim unaczynieniem skory, pajaczkami (efekt antykoncepcji hormonalnej i ogolnie slabego krazenia) raczej nie wzbudza we mnie zachwytu.
    Opalenizna opaleniznie tez nierowna, jednych lapie na zloto, innych na mniej ladne odcienie.

    Dodaj komentarz»
  • Trefl
    Trefl · 23-07-17 12:19 · do góry^

    Ja mam podobnie z tą opalenizną do WelshCorgiPembroke :) Raczej łapie mnie na żółtawo jak już :P Ogólnie myślę, że nic na siłę. Jak ktoś ma naturalnie jasną skórę, która nie może złapać opalenizny to powinien ją taką zostawić, tak samo jak ktoś ma ciemną karnację to nie powinien ją męczyć wybielaniem itp. Naturalnie jest najzdrowiej :)
    Co do kosmetyków, to używam mydła Chandrika (zielone), balsamu do ciała (głównie na ręce) Lass Naturals Sunscreen, a do twarzy Himalaya Fairness (bo fajnie matuje, a skórę na twarzy mam gładką i tłustą, a że się nic a nic nie maluję to traktuję go jak puder :P). An noc używam kremu Vicco z kurkumą, która też ma niby właściwości wybielające. Ogólnie to używam wyłącznie indyjskich kosmetyków (po za kilkoma wyjątkami), a ludzie z Indii preferują jaśniejszą karnację.
    Czytałam też gdzieś, że witamina C chroni skórę przed słońcem, a ja nałogowo piję mocną herbatę z litrami cytryny.

    Dodaj komentarz»
  • Margarita01
    Margarita01 · 24-07-17 22:23 · do góry^

    Ja też opalam się raczej na kolor żółto-ziemisty. Szczerze mówiąc, bardzo lubię swoją bladość i unikam słońca :-) Cieszę się, że są tutaj też inne bladziochy :-)

    Welsh, ja też zawsze wysłuchiwałam (głównie od koleżanek), że jestem bardzo blada, jak ja mogę taka biała chodzić itd. Z niedowierzaniem patrzyły, jak mówiłam im, że bladość mi nie przeszkadza i dziwiły się, że nie chcę z nimi leżeć plackiem na słońcu :-)
    Ale w domu zawsze miałam spokój - pochodzę z rodziny bladziochów, w której nikt się nie opala i wszyscy raczej unikamy słońca.
    Wydaje mi się, że ostatnimi czasy bardziej promuje się zdrowy tryb życia, a opalanie się raczej zdrowe nie jest.

    Dodaj komentarz»
  • WelshCorgiPembroke
    WelshCorgiPembroke · 25-07-17 03:51 · do góry^

    Trefl - wow, dzięki za tę listę, ale zdradź, gdzie kupujesz balsam Lass Naturals i cokolwiek z tej linii fairness Himalaya? Google mi niczego sensownego nie podpowiedział, a ten krem wygląda mi na coś, co mogłoby się u mnie sprawdzić.

    Margarita01 - widzisz, u mnie koleżanki nie miały nigdy problemu z tym, że w największe upały zawsze chodziłam w długich spodniach i bluzkach, podśmiewały się co prawda, gdy poszłam z nimi na plażę i odmówiłam kategorycznie zdjęcia ubrania, ale to tyle, wiele więcej gorszych rzeczy słyszałam od rodziców właśnie, którzy oboje są wiecznie spieczeni. Ogólnie w moim otoczeniu jestem jedyną dość bladą osobą i czuję się trochę jak odrzutek, ale jakoś daję radę :P

    Dodaj komentarz»
  • Trefl
    Trefl · 25-07-17 16:19 · do góry^

    Kremy kupuję na allegro (od sprzedawcy rani-art, polecam :D), można też kupić na Bombay Bazaarlub na Magiczne Indie :)

    Dodaj komentarz»
  • Margarita01
    Margarita01 · 25-07-17 18:53 · do góry^

    Trefl, dzięki za link :-) Sprawdziłam skład kremu i niestety raczej nie jest to specyfik dla mnie, ale widzę u polecanego przez Ciebie sprzedawcy kilka produktów do włosów, które chętnie nabędę :-)

    Dodaj komentarz»
  • WelshCorgiPembroke
    WelshCorgiPembroke · 25-07-17 22:04 · do góry^

    Ach, no tak, taka allegrowa poszukiwaczka jak ja powinna na to wpaść :P Dzięki, obadałam sobie i nie widzę w nim niczego odstraszającego. Moja cera jest trudna, ale nie kaprysi na kosmetyki, nigdy nie zaszkodził mi żaden kosmetyk pielęgnacyjny, za to brak jakiejkolwiek pielęgnacji już tak. Niestety, krem do twarzy jest u mnie koniecznością, wystarczy, że przez kilka dni zaniedbam to i grzyby sobie na mojej łojotokowej skórze hulają. Nie do końca rozumiem tę zależność, ale nawet najzwyklejszy drogeryjny krem o beznadziejnym składzie powstrzymuje je od inwazji, a zdecydowanie łatwiej jest maźnąć twarz czymkolwiek niż potem pozbywać się ŁZS, wysuszając przy tym skórę. Myślę więc, że wypróbuję, szczególnie że cena nie zwala z nóg, co mnie bardzo cieszy, co prawda ceny mojego kremu pichtowego nie pobije, ale mam nadzieję, że nie będzie tak cuchnąć :D

    Dodaj komentarz»

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.

Zarejestruj się i zaloguj, aby dodawać komentarze.