Recenzujemy staniki, bo wiemy, że dobrze dobrane czynią cuda!

Urkye Esy 36oo/ooo 75g

Producent
Urkye
Model
Esy 36oo/ooo
Rozmiar z metki
75g
Rozciągliwość obwodu
W spoczynku: nie podano
Po naciągnięciu: nie podano
Kolor
czarny
Rodzaj
top z wbudowanym stanikiem
Noszony przez właścicielkę?
tak
Ogólna ocena
5
Recenzja

Wrzucam po raz drugi, widze ze cos skopalam poprzednim razem.

A wiec tak, dawno nic nie pokazywalam bo troche z kasa cienko teraz. Ale w koncu zdecydowalam sie na Esy i na Mala Czarna - pozniej sfoce.
Jak to na mnie wyglada same widzicie - mi sie ten efekt super podoba. Urkyowe sukienki ostatnio leza na mnie chyba lepiej od Biubiowych...

A teraz clue, i to co chcialam was zapytac.
W sobote zalozylam Esy po raz pierwszy poszlam w nich do pracy a tam... Tadam... Dowiedzialam sie ze ta sukienka jest nieodpowiednia... Bo za duzo pokazuje itd...
Zgadnijcie gdzie pracuje...
W szkole, nie.
W biurze/korporacji - tez nie.
W kosciele - tez nie.
Pracuje jako barmanka w pubie...
Pytanie do was. Czy tez uwazacie ze Esy sa nieopowiednie do pracy za barem???

Komentarze: 42 / Dodaj komentarz »

  • Trefl
    Trefl · 15-09-14 16:05 · do góry^

    Dobre, dobre... Dla mnie barmanka tak powinna wyglądać- elegancko, seksownie, ale nie wyuzdanie. Nie rozumiem dlaczego miałaby być nieodpowiednia- jest co prawda dopasowana; nie jest z niej jakaś miniówka, długość w sam raz, biust też z dekoltu nie wylatuje. Hmm, Twoim szefem jest kobieta? :P

    Dodaj komentarz»
  • savanett
    savanett · 15-09-14 16:50 · do góry^

    Mnie tam do pubu pasuje, chyba że pub ma jakieś zasady ubraniowe, typu "personel nosi czarny t-shirt i spódnicę". Kto stwierdził, że nie ok - współpracownik/czka, szef/owa?

    Dodaj komentarz»
  • AleksandraLM
    AleksandraLM · 15-09-14 16:51 · do góry^

    Niestety kobieta :(
    Menadzerka jest druga kobieta, tylko ze z nia to wydaje mi sie ze da sie racjonalnie pogadac - w koncu w barze klient (szczegolnie plci meskiej) ma sie w dekolt zapatrzyc i zamowic kolejnego drinka.

    Dodaj komentarz»
  • Trefl
    Trefl · 15-09-14 16:56 · do góry^

    Może to zazdrość? ;)

    Dodaj komentarz»
  • regula_przekory
    regula_przekory · 15-09-14 17:24 · do góry^

    A ja myślę, że to zależy od specyfiki miejsca. Są bary, w których klient jest niekoniecznie bardzo wyszukany, a są bary, gdzie pracuje się pod krawatem i w białej koszuli.

    Dodaj komentarz»
  • regula_przekory
    regula_przekory · 15-09-14 17:31 · do góry^

    Za wcześnie wysłałam.

    Są też miejsca pośrednie, które mają kompletnie inną koncepcję ubioru pracowników, po prostu. Nie szukałaym od razu zazdrości w menadżerce, w końcu jej pewnie najbardziej zależy na dobrych obrotach i jeśli taki strój ma jej zapewnić dobry utarg to raczej by go pochwaliła. Dekolt jest bardzo duży (ładnych kilka cetymetrów kreski to jest duży albo bardzo duży dekolt), walory kobiece wyeksponowane wyraźnie - widocznie nie taki jest styl miejsca, w którym pracujesz.

    Dodaj komentarz»
  • Trefl
    Trefl · 15-09-14 17:32 · do góry^

    No ale skoro Aleksandra poszła do pracy w tej sukience, a nie w białej koszuli itp. to znaczy, że nie mają wyznaczonego stroju. Ale fakt, może to być specyfika miejsca.

    Dodaj komentarz»
  • morela888
    morela888 · 15-09-14 18:39 · do góry^

    Bardzo ładnie wyglądasz :)

    Dodaj komentarz»
  • tula
    tula · 15-09-14 19:04 · do góry^

    Jak dla mnie - to nie jest kwestia sukienki, a biustu...
    Jestem pewna, że gdyby sukienkę o tym kroju założyła małobiuściasta, nikt nie powiedziałby, że jest "nieodpowiednia". Po prostu nie byłoby na dekolcie kreski. A że ta niektórym kojarzy się z wyuzdaniem... Wynika to chyba z seksistowskiego w gruncie rzeczy, ale niestety dość powszechnego przekonania, że mały biust jest subtelny i "grzeczny", a duży - nieskromny i wyzywający.
    Żeby była jasność: moim zdaniem wyglądasz bardzo ładnie i do głowy by mi nie przyszło, żeby nazwać taką kieckę nieodpowiednią.

    Dodaj komentarz»
  • AleksandraLM
    AleksandraLM · 15-09-14 19:17 · do góry^

    Czekam na dalsze komentarze, ja sie wypowiem co sama na ten temat mysle i odnosnie innych okolicznosci jeszcze tu nie wspomnianych wieczorem...

    Dodaj komentarz»
  • Trefl
    Trefl · 15-09-14 19:32 · do góry^

    Ja raz zostałam skomentowana przez obcą kobietę na ulicy, że mi pół dupy widać, a byłam ubrana w kieskę, a mam 164cm więc mam ją prawie do kolan, także podejście jest różne, tylko co je powoduje.

    Dodaj komentarz»
  • regula_przekory
    regula_przekory · 15-09-14 19:40 · do góry^

    tula - masz rację. Ale wynika to z tego, że mały biust mniej się rzuca w oczy i trudniej w nim o kreskę. Co prawda odsłonięcie połowy mniejszego biustu to nadal odsłonięcie zbyt dużej ilości ciała jak na zawodowe warunki (z nielicznymi wyjątkami), ale kreska to już coś więcej. Kreska nawet dla mnie, biuściastej, to dość odważny element "stylizacji" i poza zastosowaniami nieoficjalnymi i wieczorowymi nie ma prawa bytu. Mogę narzekać na to, że robi mi się łatwo i jestem przez to uciśniona, ale nic nie poradzę. Być może jest tak przez to, że tworzyło się ją na siłę gorsetami, była wabikiem na męskie spojrzenia i budzi silnie erotyczne skojarzenia. Cierpią na tym kobiety, które kreskę mają niejako naturalną, ale wiem po sobie, że pewna korekcja biustu przez wyższe mostki jest możliwa u niektórych i tak jak można piersi przemigrować spod pach tak można je też lekko rozsunąć na mostku. Jeśli ktoś chce oczywiście.

    Znam wiele pubów, klubów, gdzie taka stylizacja byłaby niemile widziana, bo nieco inny jest tam profil klientów (niekoniecznie są oni luksusowi), nieco inny jest zamysł właścicieli na to, jak ma funkcjonować to miejsce, a kiecki probiu z reguły są silnie kobiece, najczęściej mocno przylegające i nie każdy lubi taką dosłowną kobiecość. Chwała z resztą za tę różnorodność.

    Dodaj komentarz»
  • brawurka
    brawurka · 15-09-14 20:10 · do góry^

    Ja osobiście w takiej sukience nie poszłabym do pracy, ma za duży dekolt i zbyt dopasowana. Ale to ja, zresztą mamy określony dress code więc nie mam za dużego pola do popisu. Jednak nie przyszłoby mi do głowy, że jest nieodpowiednia, już szczególnie do baru, często barmanki mają ciuchy jeszcze bardziej wydekoltowane i nikt nie krzyczy... A jak wcześniej się ubierałaś, jak ubierają się współpracownicy?

    Dodaj komentarz»
  • Neith
    Neith · 15-09-14 20:55 · do góry^

    Też zauważyłam, że małobiuściastym więcej "uchodzi na sucho". W sensie, że w podobnych strojach zazwyczaj wyglądają... skromniej?
    Dopasowana bluzka u małobiuściastej? To po prostu dopasowana bluzka. Taka sama bluzka u biuściastej - przesadne podkreślanie biustu. Tak samo dekolt - tak samo głęboki u biuściastej jest uznawany za o wiele bardziej wyzywający.

    A jak już jesteś biuściastą z krągłymi biodrami i wcięciem w talii... oj, to powinnaś chodzić w habicie albo worze pokutnym, bo założysz takiego np. Skunksa i już prowokujesz wyglądem (podczas gdy dziewczyna z małym biustem i wąskimi biodrami - niekoniecznie) ;)

    Dodaj komentarz»
  • inverno
    inverno · 15-09-14 22:17 · do góry^

    W sukience wygladasz ladnie, na impreze na pewno super, natomiast czy sie nadaje do pracy to inna inszosc.

    Tak sobie mysle, ze w tych miejscach, do ktorych ja chodze (a nie sa to zadne luksusowe bary, wrecz przeciwnie raczej, bo albo to miejsca z piciem i troche z wege jedzeniem, albo takie, gdzie sie transmisje sportowe oglada) to raczej nikt tam tak ubrany nie jest z pracownikow. Tylko to jest chyba kwestia koncepcji miejsca, jakiegos zamyslu szefa/menedzera, jaka klientele chce sie przyciagnac. W jednym miejscu bedzie ok, w innym nie. Najlepiej popatrzec na wspolpracownikow i zobaczyc czy oni cos takiego nosza.

    A juz niezaleznie od odpowiedniosci badz nie tej kiecki - wydaje mi sie (choc ze zdjeciami nigdy nie wiadomo, moze to i zludzenie wywolane swiatlem) ze masz taki dosc delikatny typ urody, slowianski, jasniejszy i zastanawiam sie, czy czarne kiecki z kontrastowymi wstawkami cie nie przytlaczaja? Bo czesto widze wsrod swoich rowiesniczek (pokolenie miedzy 30 a 40) blondynek, jak niepotrzebnie dodaja sobie czernia i kontrastami powagi i lat.
    Ciekawa jestem, jak bys wygladala w takich jasniejszych, wiosenno-letnich, spokojniejszych kolorach, bez takich silnych kontrastow? Imho mogloby byc odswiezajaco, dziewczceco i ladnie. Nosisz tez takie kolory czy kochasz tylko czernie?

    Dodaj komentarz»
  • vesela_krava
    vesela_krava · 15-09-14 22:21 · do góry^

    e tam, ja czasem jak widze wyeksponowane malobiusciaste dekolty na ulicy to az mi glupio i glowe odwracam, niektore dziewczyny na prawde sa odwazne.

    w tej kiecce dekolt jest za gleboki na moje standardy, tak juz w oderwaniu od Twojego zawodu. wyglada to nawet na pomylke w szyciu, czy mi sie wydaje czy po bokach wystaje stanik?

    a czy sie do pracy nadaje, to wiesz najlepiej Ty. czasem trzeba tez brac pod uwage kwestie bezpieczenstwa, niestety niektorym facetom mozg odbiera jak widza kawalek biustu a pracujesz w barze a nie w ksiegarni ;) nie mowie, ze kobieta sama sobie winna jezeli ubiera sie "sexy", trzeba po prostu brac poprawke na debili. no chyba ze takowych u Ciebie nie ma, to nie widze problemu w takim ubiorze.

    Dodaj komentarz»
  • franka
    franka · 15-09-14 23:52 · do góry^

    Ja napiszę z trochę innej strony: pracowałam kilka lat jako barmanka, raczej w spokojnych miejscach, ale nigdy nie ubrałabym się do pracy tak prowokująco (bo dla mnie duży dekolt, obcisły krój i długość przed kolano, to jest prowokująco). Ja po prostu nie znoszę jak mi się obcy facet gapi w dekolt (a barmanka obsługująca klienta się w jego stronę nachyla itd). Wolałam dostawać napiwki za uśmiech czy poczucie humoru. W sytuacji klient - sprzedawca eksponowanie swojego ciała zakrawa mi na zarabianie na nim, a to dla mnie za dużo. Jednak ja to ja, Tobie może to zupełnie nie przeszkadzać, jednak nie dziwię się, że przeszkadza szefostwu.
    chciałabym też zaznaczyć, że jestem jak najdalsza od myślenie typu 'sama się prosiła'. W sytuacjach prywatnych każdy ma prawo ubierać się jak chce i powiedzieć nie, jak nie ma na coś ochoty.

    Dodaj komentarz»
  • morela888
    morela888 · 16-09-14 09:01 · do góry^

    To, że na np. biuściastej dany dekolt wygląda na większy niż analogiczny na małobiuściastej jest wg mnie oczywiste i może to wkurzać i ograniczać swobodę ubioru kobiet z większym biustem, ale nie ma sensu wg mnie tego negować i udawać, że tak nie jest, bo jest. I to nie dotyczy tylko biustu, ale też nie wiem: ładnej, krągłej pupy czy bioder, nóg etc. Nie ma co też robić z siebie "męczennic zgrabnej sylwetki", tylko przyjąć fakty do wiadomości i samodzielnie decydować co z tymi fantami zrobimy (kobieta sama decyduje czy chce eksponować sylwetkę czy nie, plus czy w pracy na eksponowanie pozwalają jest ważne).
    Tu dochodzą oczywiście kwestie pokrewne typu: przy danej sylwetce nie eksponowanie jej daje efekt jakbyśmy byli grubsi niż w rzeczywistości-to też trzeba wziąć pod uwagę decydując i to by było na tyle.
    Ta sukienka zdecydowanie eksponuje sylwetkę. I zgadzam się, że również w pubie nie zawsze może być na miejscu,ze względu na koncepcje szefostwa jak pracownicy mają wyglądać, a jak nie.

    Dodaj komentarz»
  • Yaga7
    Yaga7 · 16-09-14 15:33 · do góry^

    Ja jestem przyzwyczajona do krakowskich piwnicznych i ciemnych pubów, w których taka kiecka jak najbardziej może być, natomiast do pubów z dresscodem raczej nie chodzę, więc nie wiem, co tam pasuje ;)
    Z drugiej strony w sumie to nie wiem, czy ta kiecka nie jest za elegancka do tych pubów, w których bywałam, tam raczej barmani byli bardziej na luzie (co nie znaczy, że z mniejszym dekoltem, hehe).

    Natomiast może faktycznie nie pasować do takich knajpek, w których jest i żarcie, i picie, i dużo rodzin z dziećmi.

    Dodaj komentarz»
  • AleksandraLM
    AleksandraLM · 16-09-14 19:09 · do góry^

    Dzieki za wszystkie komentarze, doloze troche wiecej informacji, i postaram sie tez powstrzymac od personalnych wycieczek - chociaz bedzie to trudne, bo naprwde zaczynam czuc sie tam mobbingowana za zbyt atrakcyjny wyglad (dopowiem, przez mniej atrakcyjny wspolpersonel).
    Pub jest w malej miejscowosci, historycznej, z ambiancem. Bardzo ladne miejsce, z pieknym ogrodkiem piwnym tuz na brzegu rzeki - bardzo malowniczo. Niemniej, przez ostatnie lata, pub ow sobie zasluzyl na reputacje turystycznego, otwartego tylko w sezonie, a poza sezonem tylko na jakies muzyczne wydarzenia. I z ta reputacja management ma teraz walczyc i sciagnac ludzi - po poludniu i wieczorami na piwko (dopowiem ze to jest Wielka Brytania, wiec kultura pubowa). Walka ta idzie bardzo powoli - w tygodniu swiecimy pustkami, owszem pare osob moze przyjsc na lunch, czasami pare na kolacje, ale generalnie nawet w soboty keidy inne puby sa pelne to u nas pusto - w sobote zamknelam o 10:15, bo nie bylo nikogo, naotmiast 20 metrow dalej pub byl pelny, po drugiej stronie mostu inny tak samo - full house. I to sa miejsca gdzie nikt barmankom dress codu na narzuca, ubieraja sie jak chca i pokazuja tyle ile tez chca. U nas generalnie na poczatku mi powiedziano ze ma byc na czarno... BTW, to jest przy okazji odpowiedz dla inverno - owszem lubie czarny, ale ostatnio juz mi nosem wychodzi - wiec w dni wolne ubieram sie w inne kolory.
    Teraz o pozostalym personelu - druga barmanka, K, kobieta w okolicy piecdziesiatki, wygladajaca na wiecej, dosc zaniedbana, z niewielka nadwaga i w zle dobranym staniku, palaca i jak to tu okreslaja 'recovering alcoholic'... Do tgo dosc zlosliwa i nie lubiana przez pracownikow kuchni jak i przez krotkotrwalych pracownikow sezonowych.
    Managerka on duty, hmmm... kobieta z gatunku takich co je latwiej przeskoczyc niz obejsc, wiem co mowie, bo jak obie jestesmy za barem to bywa ciasno. Z tym ze wiem ze jej z koleji zalezy na utrzymaniu tej pracy, czyli chce zeby ta knajpa pozostala otwarta, moze sie dac z nia racjonalnie rozmawiac i wylozyc jej moje racje i nie tylko moje. Pozwole sobie zacytowwac tutaj czyjas opinie zbiezna z moja: "Jak świat światem barmanki i kelnerki w rozmaitych karczmach i innych knajpach szczuły dekoltami, żeby zakiziany gość rozanielił się zaglądając w rzeczony dekolt i zamówil następny napitek. " to jest prawda, niezaleznie od tego czy komukolwiek sie to podoba czy nie, to faceci zamawiaja wiecej drinkow (na ktorych jest jednak duzo wieksze przebicie niz na jedzeniu). Jesli pracuje wieczorem to nie nalezy mi tej pracy utrudniac. ;)

    Dodaj komentarz»
  • AleksandraLM
    AleksandraLM · 16-09-14 19:09 · do góry^

    I druga czesc, bo sie nie zmiescila:
    Ja osobiscie nie mam nic przeciwko temu ze facet patrzy mi w dekolt. Lobby mnie mocno wyemancypowalo jesli chodzi o poglad na wlasny i nie tylko wlasny biust - zaden biust nie jest nieprzyzwoity, nieprzyzwoite sa tylko mysli w glowach innych osob. A myslec im przeca nie zabronie... Nie zabronie takowoz patrzec... Niech se patrza ile chca, sama sobie chetnie w dekolt zagladam i podoba mi sie to co widze . Zaznacze, ze na patrzeniu sie konczy, dotknac juz nie wolno, lol. I tak naprawde nie mialam na razie problemow z pijanymi debilami co im odbija jak zobacza kawalek biustu - to odpowiedz do vesela krava. Nawet jak pracowalam w pubie typu low working class, moja mama niemalze nie dostala zawalu jak tamto miejsce zobaczyla (potem wpadla w ciezka histerie polaczona z paranoja), problemow nie bylo. Nawet jak sie jeden czy drugi przystawial, to jak uslyszal 'nie' to sie odczepial i ograniczal sie do sprosnych spojrzen. Tutaj tez generalnie nie ma problemow, adoratorzy sa bardziej zabawni niz irytujacy a zaden jeszcze nie sprawil ze poczulam sie zagrozona.

    Na razie plan jest taki, pogadac z managerka. Jak sie jej nie uda przemowic do rozumu i pokazac jej ze mi tak samo zalezy na utrzymaniu tego pubu otwartego, tylko nieco innymi, bardziej 'tradycyjnymi' metodami to pewnie zaczne szukac innej roboty. Najlepiej w pubie prowadzonym przez faceta, bo babki tutaj wydaja sie zbyt wielkimi czy moralistkami czy tez po prostu sa zazdrosne o czyjas atrakcyjnosc. To co nosze w koncu nie jest strojem z dekoltem do pasa tudziez miniowa ledwo zaslaniajaca tylek. Jak dla mnie normalne ale bardzo kobiece rzeczy dla kogos kto nie boi sie swojego wlasnego wygladu.

    Chwilowo jednakowoz zanabylam kawalek gipiury do przyczepienia sobie do stanika i zakrycia tej kreski co tak razi uczucia zenskeigo persnonelu i mozliwie zenskiej mniej atrakcyjnej klienteli. Bo nie wierze (nigdy nie uwierze) ze jakikolwiek facet narzekal.

    Dodaj komentarz»
  • regula_przekory
    regula_przekory · 16-09-14 19:34 · do góry^

    Zastanawiam się na ile kobiety są zazdrosne o atrakcyjność, a na ile robią Ci na złość, bo drażni je Twoja pewność siebie. Cecha ta generalnie jest bardzo fajna i na ogół pozytywna, ale po przeczytaniu tych postów u Ciebie jest ona dla mnie jednak mocno antypatyczna. Wypowiadasz się o współpracownicach lekceważąco, o sobie piszesz, jak o uniwersalnej piękności - wierzę, że możesz wzbudzać negatywne odczucia, jeśli na innych polach również się w ten sposób prezentujesz. Może w tym tkwi problem? Że po prostu odgryzają się za to, że traktujesz je z góry?

    Dodaj komentarz»
  • yasia
    yasia · 16-09-14 21:04 · do góry^

    a od kiedy to pewność siebie jest negatywną cechą?

    z opisu Aleksandry wydać wyraźnie, że się nie lubią, a w takiej sytuacji o czepialstwo bardzo łatwo. szczególnie jeśli można wykorzystać zależność służbową. nie lubię wytykać kobietom, ale mają coś takiego w sobie, że jak kogoś tak po prostu nie lubią, chemia nie zagra, to zaczynają wymyślać uzasadnienia, doszukują się przyczyn w cechach osoby, której nie lubią i zaczyna się przyczepianie łatek itd itp...

    Dodaj komentarz»
  • AleksandraLM
    AleksandraLM · 16-09-14 21:24 · do góry^

    regulo przekory, czyli mam zalozyc burke, posypac glowe popiolem, a jeszcze lepiej do tego utyc ze 20 kilo i siedziec w kaciku pochlipujac. Zeby przypadkiem ktos nie uznal mnie za zbyt pewna siebie itp itd...
    Ja po prostu widze co sie tam dzieje. Pani K jest nielubiana przez przynajmniej dwoch pracaownikow kuchni, i przez dwoje sezonowcow co byli z nami, jedno w kuchni, drugie w barze, przez jakies dwa tygodnie. Nie znam uczuc odnosnie tej pani dzieciakow tzw mlodziezy szkolnej co przychodzi sobie zarabiac na kieszonkowe w weekendy.
    Managerka tez kiedys pytala o moj biust, a konkretniie o to czy zamiarzam sobie zrobic operacje, nie wiem czy bylo to zamierzeniu zlosliwe... Staralam sie odpowiedziec normalnie, ze jak bylam glupia malolata i nie mialam odpowiedniego stanika to tak, ale teraz to sie wszystko zmienilo.

    Dodaj komentarz»
  • tula
    tula · 16-09-14 21:38 · do góry^

    A ja nie mam wrażenia, że AleksandraLM jest pewna siebie w sposób "antypatyczny". Uważam, że wbrew tzw. poprawności mamy prawo kogoś nie lubić, oceniać - byle nie robić drugiej osobie krzywdy. Poza tym nie nazwałabym tego "pewnością siebie", a raczej świadomością siebie. A to, że ktoś się gapi w dekolt: ja wiem, instynkty, atawizmy i cały ten anturaż... Ale naprawdę, jeśli ktoś na starcie traktuje kobietę jak obiekt seksualny, to jego problem. Oczywiście nie mówię o skrajnościach, za przeproszeniem, pokazywaniem d**y i wulgarnym epatowaniem drugorzędnymi cechami płciowymi, żeby była jasność ;) Kobiety często oceniają kobiety według tego samego klucza - niestety. To znaczy wciąż się porównujemy i często żywimy niechęć jeśli to porównanie wypada na naszą niekorzyść (sama tak mam - jeśli mój facet mówi, że jakaś kobieta jest atrakcyjna, mimowolnie myślę sobie: pewnie głupsza albo coś w tym rodzaju - ale staram się z tym walczyć, bo to dość prymitywne zachowanie ;).
    Wracając do meritum, czyli do kiecki: nie chcę powiedzieć, że każda dziewczyna, która uważa ten strój za w jakiś sposób nieodpowiedni, ma jakieś kompleksy czy coś w tym rodzaju. Po prostu - cieszmy się sobą, modą (stanikami! :P ) i miejmy dystans do tego, jak wyglądamy i jak wyglądają inni. Co nie znaczy, że na wszystko trzeba się zgadzać i przyjmować bezkrytycznie.

    A tak na koniec - fajnie, że są tutaj takie dyskusje i że nie ograniczamy się tylko do gadania na temat staników :)

    Dodaj komentarz»
  • regula_przekory
    regula_przekory · 16-09-14 21:57 · do góry^

    Dlatego napisałam, że taka postawa dla mnie jest antypatyczna i w tym konkretnym przypadku taka pewność siebie mnie zraża, nie przepadam za osobami przekonanymi o swojej absolutnej atrakcyjności, a tak odbieram ciągłe podkreślanie, że jest się atrakcyjniejszą od współpracownic podczas gdy może to nie mieć w sporze żadnego znaczenia. Przy tym wszystkim podkreśliłam, że na ogół jednak pewność siebie to zaleta.
    Gdyby Aleksandra była ponad te fizyczno-atrakcyjnościowe konflikty (co zawiera się dla mnie w świadomości ciała) to by nie wspominała o przymiotach fizycznych współpracownic i nie zakładała, że jej nie lubią z zazdrości o wygląd. Trochę to bowiem zakrawa o odmawianie subiektywnie brzydszym/głupszym czy jakkolwiek gorszym osobom prawa do antypatii czy krytykowania, bo przecież one tylko zazdroszczą i na pewno racji nie mają. Całość tej wypowiedzi tak dla mnie wygląda i umiem sobie wyobrazić, że zdecydowanie nie z powodu zazdrości ktoś może Aleksandrze robić na złość. To by z resztą zgadzało się z tym, co napisała yasia - że przyczyna konfliktu może być zupełnie inna a szpile wbijane są akurat w dość czuły punkt.

    Aleksandro - nie wiem, czemu uznałaś, że masz się ubierać jak pokutnica. Nie o strój bowiem mi chodziło tylko o lekceważący ton, wcale nie lepszy od zachowania współpracownicy, które opisujesz. Jeśli już coś zmieniać to chyba najpierw jednak radziłabym uznać, że być może nie masz racji co do stroju, a czasy karczm i wyzywająco ubranych barmanek/kelnerek zdecydowanie minęły. Równie ważna jak pewność siebie jest też pokora.

    Dodaj komentarz»
  • vesela_krava
    vesela_krava · 16-09-14 22:27 · do góry^

    to prawda, nie nalezy z gory zakladac, ze jezeli ktos jest wobec nas niemily, to pewnikiem dlatego, ze jego wyglad fizyczny jest wg nas w jakims aspekcie gorszy od tego, co nam sie wydaje idealem, gorszy od naszego, ktory uznajemy za atrakcyjny. mysle, ze wiele kobiet z nadwaga czy otyloscia bardzo dobrze czuje sie ze swoim cialem i tu mozna by jeszcze godzinami gadac o ideale piekna i samoakceptacji. pewne jest to, ze zadbany wyglad, porzadnie dobrany stanik, idealna waga, czy chocby dazenie do niej, nie sa obowiazkiem, dla wielu kobiet sa wazniejsze rzeczy na tym swiecie i to bynajmniej nie definiuje ich kobiecosci albo jej braku. mozliwe wiec, ze Twoja kolezanka z pracy jest niemila bo taka jej natura a Ty dopisujesz sobie interpretacje jaka dla Ciebie jest najlogiczniejsza - skoro wg Ciebie ona jest nieatrakcyjna a Ty tak, to pewnie wrogosc wynika z zazdrosci o Twoj atrakcyjny wyglad - a moze tez Ty zle interpretujesz jej intencje.
    natomiast jezeli pracodawca nie zyczy sobie takiego stroju do pracy, to Twoim obowiazkiem jest zastosowanie sie do tego badz... szukanie innej roboty ;)

    Dodaj komentarz»
  • yasia
    yasia · 16-09-14 22:35 · do góry^

    zapomniałam się wypowiedzieć na temat sukienki...

    fajny krój, podobają mi się te zielone wstawki i super kobieco w niej wyglądasz :)

    ostatnio zaczęłam jakoś patrzeć inaczej na ostanikowanie dziewczyn wokół mnie i coraz więcej jest dobrze dobranej bielizny. dziewczyny nie chowają piersi garbiąc się niemiłosiernie, tak jak ja kiedyś i to jest super :)

    Dodaj komentarz»
  • inverno
    inverno · 16-09-14 22:52 · do góry^

    Wiesz co, a ja sie jeszcze raz przyjrzalam tym fotkom i sie zastanawiam, czy ta kiecka nie jest na Ciebie mala troche?

    Bo tak to wyglada, jakby sie ciagnela "w poprzek" - i w okolicy biustu i bioder (a stajesz do zdjec z jedna noga za druga, w tej pozycji sukienki mniej "sie ciagna"), mysle, ze gdybys zrobila fotke stojac prosto (bez "zakladania" nogi) i nieco blizej aparatu to byloby to chyba bardziej widac.

    Bo zazwyczaj w takie dzianinowe kiecki mozna wejsc i w 3 rozmiary uzyskujac zupelnie inny efekt: albo (1) obcisniecia, albo (2) lekkiego dopasowania albo (3) luzu. Wiadomo, ten pierwszy najbardziej eksponuje sylwetke. I to, co na imprezie jest ok, jesli Ci sie oczywiscie podoba (obcisniecie mocne), to w pracy czesto juz nie bardzo.

    Mierzylas 38oo/ooo?
    Bo tak glosno mysle - dekolt mialabys taki sam (bo widze, ze lubisz), a wiecej luzu w biodrach i okolicach biustu moze spowodowalobyby ze kiecka ukladalaby sie tak troszke bardziej "stylowo" (w domysle - bylaby lepsza do pracy).
    Bo tak sobie dalej glosno mysle - jesli cos wywoluje taki efekt, ze cos jest dla kogos lekko wyzywajace/niestosowne/etc. to w pierwszej kolejnosci jest to raczej wcisniecie sie w cos za malego/na granicy za malego niz taki a nie inny dekolt czy dlugosc sukienki.

    Dodaj komentarz»
  • AleksandraLM
    AleksandraLM · 16-09-14 23:31 · do góry^

    Inverno, u mnie wszystkie tego typu sukienki robia ten efekt - te od Biu Biu tez, a tam biore 38. Wiem ze Urkyowe 36 lezy dobrze wiec biore, a teraz niestety tez jestem na budzecie wiec na wymiany i odsylanie wole nie wydawac kasy (jesli nie bylabym zadowolona z efektu w 38). Tu juz metki sa oderwane.

    Regulo, z pania K juz nie raz rozmawialam o roznych rzeczach i tak miedzy wierszami czuc od niej ze jej niechec i dogryzanie jest spodowowane tym ze ja, czy druga kucharka, czy tez dziewczyna co juz wyjechala, sa jednak od niej lepiej wygladajace. Mozesz nazwac to intuicja czy czymkolwiek, ale po prostu widzialam zbyt duzo co tam sie dzialo zeby miec inne zdanie.
    I ciezko jest tez pisac o tych sprawach kompletnie neutralnie - tak zeby przedstawic same gole fakty nie zabarwiajac tego swoimi odczuciami.
    Czasy karczm i wyzywajacej obslugi nie wszedzie minely. ;) A ta sukienka naprawde nie jest wyzywajaca w porownaniu z tym co poniektore barmanki moga na siebie zalozyc... ;)

    Natomiast szukac innej roboty pewnie bede... Nie lubie tego typu atmosfery... Ale poki co pewnie bedzie uzytkowany glownie Sorel i Gomera. Na te nikt nie marudzil ze za duzo odslaniaja mimo ze Sorela sobie kazalam troche skrocic.

    Dodaj komentarz»
  • inverno
    inverno · 17-09-14 00:49 · do góry^

    offtop - Alexandra - weszlam na Twoj profil, zeby zobaczyc, jak Ci sie inne ciuchy ukladaja - przy zdjeciu jednego ze stanikow jestes w groszkowej sukience w kropeczki - imho wygladasz w tym kroju & kolorze & rozmiarze przeslicznie. Nic Ci sie przy okazji tez nie marszczy. Nie wiem, co to, bo wrzutka jest stanika, ale nos czesto :)

    Dodaj komentarz»
  • AleksandraLM
    AleksandraLM · 17-09-14 01:02 · do góry^

    Jak w kropeczki to pewnie Polka Dot od Kingi.
    Owszem mialam na sobie w pubie, managerka powiedziala ze lepiej w niej wygladam niz w Gomerze ;) mimo ze Polka w sumie pokazuje tez sporo skory. I ja sobie ja kazalam tez ciut skrocic. Nie lubie dlugosci do kolana/tuz za kolano na sobie. Czuje sie matronowato.

    Dodaj komentarz»
  • jogurtwaniliowy
    jogurtwaniliowy · 17-09-14 09:07 · do góry^

    AleksandraLM

    No ok. Wszystkie argumentu przyjęte. A czyt tak ciężko się pogodzić z tym, że trzeba się inaczej ubierać do pracy? Jesteś pracownicą, w firmach typu korporacje nikt nie dyskutuje, czy wypada się ubierać czy nie. Wstawiłaś zdjęcia na forum, bo nie do końca zgadzasz się ze zdaniem właścicielki. Ok. Ale czy tak ciężko przyjąć, że ma inny zamysł prowadzenia lokalu niż ty? To jest szef i po prostu trzeba się go słuchać. A nie szukać poparcia u innych na swoją rację... (pytanie postawione w temacie) No i na pewno od razu z zazdrości... litości :P

    Jak Ci nie pasuje ta praca, to zmień na inną lub podporządkuj się bez wymówek, bez szukania pretekstów i ukrytych kontekstów do wytycznych szefowej.

    I uwierz mi brak dekoltów u personelu, to na pewno nie jest powód braku klientów. A jednocześnie nie jedyny sposób, żeby och przyciągnąć.

    Dodaj komentarz»
  • jogurtwaniliowy
    jogurtwaniliowy · 17-09-14 09:20 · do góry^

    Może też warto porozmawiać z szefową o braku klienteli: że martwisz się sytuacją, a zależy Ci na pracy, może by warto pomyśleć o czymś nowym, podpatrzyć, a nawet odwiedzić inne knajpy, czym one przyciągają, a czego brak u was.

    Jeśli to ją tylko rozjuszy - nie zwróci uwagi, to warto jednak pomyśleć o zmianie pracy.

    I faceci wcale tacy super nie są. ;]

    Dodaj komentarz»
  • regula_przekory
    regula_przekory · 17-09-14 11:21 · do góry^

    Ale skoro zarówno 36, jak i 38 się ciągną to może 40 by się nie ciągnęło. Jestem niższa od Ciebie, gdzieś kojarzę, że mam z 10-11cm mniej w talii i nawet ja o 36 nie myślałam nigdy, tabelkowo wypadam w 38o u Urkye, u Biubiu pomiędzy 36 i 38, ale ze względu na 101cm w biodrach brałabym 38 pewnie.

    Dodaj komentarz»
  • regula_przekory
    regula_przekory · 17-09-14 11:27 · do góry^

    I piszę to nie ze złośliwości tylko przychylam się do opinii, że być może to opięcie tworzy efekt tego, że sukienka wygląda wyzywająco, a dekolt jest tak duży.

    Dodaj komentarz»
  • kasienka_b
    kasienka_b · 17-09-14 17:55 · do góry^

    Wg mnie wszystkie Twoje Urkye ciuchy w szufladzie są jednak trochę za małe. Bardzo mocno opinają sylwetkę, tworzą drugą skórę.
    Odnośnie samej sytuacji wszystko chyba zostało powiedziane, ja akurat podzielam zdanie reguły, bynajmniej nie dlatego, że zazdroszczę sylwetki/biustu/czegokolwiek ;)
    Jeśli moje pracownice przyszłyby z takim dekoltem do pracy to tez zwróciłabym im uwagę.

    Dodaj komentarz»
  • franka
    franka · 17-09-14 22:19 · do góry^

    do jogurtu: nie zawsze trzeba się bezwarunkowo podporządkowywać szefostwu, warto też próbować rozmawiać, przedstawiać swoje propozycje zmian.

    zgadzam się z regułą i kasieńką: w końcu to, że marlin monroe wyglądała tak seksownie osiągano wciskając ją w za małe ciuchy...;)

    Dodaj komentarz»
  • jogurtwaniliowy
    jogurtwaniliowy · 17-09-14 22:44 · do góry^

    do jogurta ;) franka - też tak uważam (patrz dalsza część odnośnie klienteli), ale akurat ubiór bym zostawiła w spokoju.

    Dodaj komentarz»
  • Pierz
    Pierz · 17-09-14 23:07 · do góry^

    A czy ta sukienka jest głęboko czarna, czy to taka "osłabiona" czerń?

    Dodaj komentarz»
  • AleksandraLM
    AleksandraLM · 19-09-14 02:12 · do góry^

    Nie jest to gleboka czern, raczej ma nutke pieprzu...
    Ba... Moze bedzie na niej mniej widac kocie futro... <wzdech>

    Jutro wieczorem podrzuce cos do podtrzymania dyskusji. Dzis juz padam na pysk, wrocilam z pracy jakas godzine temu.

    Dodaj komentarz»
  • yo_anka
    yo_anka · 19-09-14 10:30 · do góry^

    Mi się podobasz.
    Jako bardzo biuściasta (70J) powiem, ze mierzyłam Floresy i jest to krój absolutnie kobiecy i seksowny. Bardzo eksponuje krągłości. Zwłaszcza przez te esowe wstawki.
    Ale faktycznie jest jak druga skóra.
    Z drugiej strony ta sukienka chyba musi być lekko obcisła. Taki krój.

    To czy i gdzie się ją nosi zależy tylko od tego jak się w niej czujesz.

    Moim zdaniem do zwykłej nadmorskiej knajpy byłaby w porządku.
    Natomiast jeśli szefostwo uważa, że nie wypada, to zgodnie z odwieczna regułą: nawet jak szef nie ma racji to i tak ma rację ;) Nie ujedziesz. Szkoda marnować czas i psuć sobie krew na zbędne dyskusje, imo.
    Jeśli oni mają inną wizję "dres kodu" w robocie. Inna sprawa, że powinni to jasno określić co należy (poza tylko określeniem koloru), co nie uchodzi i zakomunikować wszystkim. Nawet jeśli powoduje nimi zazdrość, to trzeba zachowywać się profesjonalnie.

    Kiedyś w pracy miałam 3 drobne, szczuplutkie, małobiuściaste koleżanki. I ja wielka baba w okolicach 34J.
    One nosiły bluzeczki z dekoltami, np typu woda, pięknie eksponując dolinkę, u mnie czasem pojawiał się tez dekolt i koledzy przychodząc wgapiali się tylko we mnie. Cóż, ja im poradziłam koszule BiuBiu, ale i tak ich 34BB /36BB wyglądało normalnie i nie rzucało się w oczy, przy moim 44BBB, które mimo braku kreski i tak było bardzo wyeksponowane. Tak lajf. :)

    A tak już na koniec powiem, że wprawdzie nie spotkały mnie osobiście nigdy szykany, ale podobnie jak przedmówczynie odnoszę wrażenie, ze małobiusciastym więcej wolno, bo się po prostu nie rzucają tak w oczy. Kobieta z dużym biustem zawsze zwraca na siebie większą uwagę nawet w golfie, a czy w złym staniku.
    W tej samej sukience drobna i mniej biuściasta wygląda ładnie, a na dużym biuście taka sama kiecka bombarduje już biustem patrzącego nań.

    Dodaj komentarz»

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.

Zarejestruj się i zaloguj, aby dodawać komentarze.