Ale o co chodzi z tym uświadomieniem?
Na blogach i forach skupionych wokół ruchu Stanikowych Emancypantek notorycznie pojawia się pojęcie uświadomienia. "Przed uświadomieniem nosiłam 80D", "komfort mojego życia polepszył się od uświadomienia", "dzięki uświadomieniu czuję się naprawdę atrakcyjna" - piszą Biuściaste. Ale o co w ogóle chodzi z tym uświadomieniem? Brzmi jak jakiś rytuał przejścia dla członkiń tajnej cycatej masonerii... A może jakaś nowa forma inicjacji dla płci pięknej?
Nic z tych rzeczy. Uświadomienie, o którym tak natrętnie gadamy i piszemy, to w gruncie rzeczy moment, w którym dociera do Ciebie, że to nie Twój biust jest przyczyną stanikowo-ubraniowych - że tą przyczyną jest słabo zaopatrzony rynek bielizny i ubrań.
Ale to, co określamy mianem uświadomienia nie dotyczy tylko i wyłącznie spraw stanikowych. Uświadomienie wiąże się z ogólnym podejściem do zakupów. Klientka świadoma swoich potrzeb nie ulegnie manipulacji sprzedawcy i nie da sobie wcisnąć tego, co wcale nie jest dla niej dobre, mimo że sprzedawca niemiłosiernie swój towar zachwala albo twierdzi (co powszechniejsze), że potrzeb klientki po prostu nie da się spełnić. Na przykładzie Lobby Biuściastych widać, że świadome podejście do zakupów, w tym przypadku - zakupu stanika, zwiększa zadowolenie z tego, na co wydajemy pieniądze, a w dalszej perspektywie z tego, jak się czujemy.
No dobrze, ale co to jest to świadome podejście do zakupu stanika?
Przede wszystkim, musisz znać swoje potrzeby - wiedzieć, jaki powinnaś nosić rozmiar, jak powinien wyglądać dobrze dobrany stanik i jak powinnaś się w nim czuć. Być może sądzisz, że znasz swój rozmiar, bo taki wychodzi Ci z tabelek i taki nosiłaś zawsze. Ale jeżeli nie czujesz się najlepiej w stanikach, które posiadasz, być może czas to zweryfikować? Zmierz się ściśle, wydychając powietrze (ważne!) pod biustem, a następnie bardzo luźno w biuście. Zapisz swoje wymiary i skorzystaj z kalkulatora lub zapytaj o swój rozmiar na Lobby Biuściastych. Czy wyszło Ci rzeczywiście tyle, ile pokazują metki biustonoszy w Twojej szufladzie?
Nieświadomy zakup stanika wedle wskazówek niedouczonych sprzedawców albo w ramach dezorientującej samoobsługi w sieciowych sklepach z ciuchami bierze się często stąd, że nie wiemy w ogóle, jak powinien leżeć biustonosz. Czy w przymierzalniach robisz biustonoszom crash-testy? Czy skaczesz w nim, żeby sprawdzić, czy wystarczająco trzyma biust? Czy pochylasz się i prostujesz, by sprawdzić, czy zapięcie nie podjeżdża przy gwałtowniejszych ruchach na wysokość łopatek?
Może się wydawać, że takie wygibasy w przymierzalniach to ostateczny objaw słomy w butach i pełnego buractwa. Tak samo, jak nie pytamy w restauracjach i kawiarniach (ze wstydu?) o skład serwowanych posiłków, a potem zamiast gorącej czekolady amaretto dostajemy budyń z krokantem z fistaszków. Poczucie marnie wydanych pieniędzy odbija nam się czkawką, a w odruchu redukujemy dysonans, wmawiając sobie, że tak miało być. Że gorąca czekolada to budyń, a ładny stanik musi być niewygodny.
Błędne koło nieświadomych zakupów toczy się dalej, a sprzedawcy tylko cieszą się, że mogą z wysoką marżą opchnąć kiepskiej jakości towar. Za kilkadziesiąt złotych serwują nam wypchany watą biustonosz, którego koszt produkcji i dystrybucji nie przekroczył jednego dolara. Do tego twierdzą bezczelnie, że takich staników, które przejdą nasze testy pomyślnie ("ale kto to widział skakać w biustonoszu?"), które nie będą nas gnieść i cisnąć ("proszem panią, stanik musi gnieść, skoro druty przecież ma!"), które do tego będą ładne ("się pani cieszy, że w ogóle coś jest na taaaaki biust!") - słowem, takich idealnych staników, się nie produkuje.
Klientka musi jednak wiedzieć, że produkuje się, a nawet jeśli nie, to że można producentów do tego zmusić. I na tym polega właśnie świadome kupowanie.
Problemy Biuściastych doskonale ilustrują fakt, że rynek nie reaguje na potrzeby klientów, jeżeli nie są one wyraźnie artykułowane. W latach 90-ych w Polsce praktycznie nie dało się kupić stanika w rozmiarze 65J. Od czasów istnienia Lobby pojawiło się kilka sklepów (Intimo, Peachfield), założonych przez same Lobbystki, które oferują bieliznę w pełnej rozmiarówce. Avocado wprowadziło do swojej oferty biustonosze o obwodach pod biustem 60 i 65, zaś Melissie zdarza się szyć na konkretne zamówienie.
Dlatego musimy artykułować nasze potrzeby - w sklepach prosić o nasze rozmiary i zachowywać się tak, aby to sprzedawca czuł się zakłopotany małym asortymentem w swoim sklepie, a nie my rzekomo nietypowym rozmiarem biustu. Ale do tego potrzebne jest jednak owo słynne uświadomienie...
Po czym poznać, że jesteś jeszcze przed uświadomieniem?
- uważasz, że każdy stanik gryzie, drapie i uciska;
- nienawidzisz staników, najlepiej czujesz się bez;
- latem Twój biust poci się, a Ty przeklinasz matkę naturę, za to, że obdarzyła Cię krągłościami;
- unikasz sportu, bo uważasz, że sport = skaczące cycki;
- twierdzisz, że jesteś tak płaska, że żaden stanik Ci niepotrzebny, bo przecież małe biusty nigdy nie przestają być jędrne;
- uważasz, że lepiej przejść się do H&M i kupić to, co leży w miarę-w miarę, niż przeglądać sklepy internetowe w poszukiwaniu idealnego biustonosza;
- sądzisz, że większy biust musi wisieć, bo taka jest jego natura;
- czujesz się grubo, bo Twoją talię zasłaniają nieuniesione piersi.


Komentarze: 9 / Dodaj komentarz »
Podobno w brytyjskich sklepach można płacić katą wydaną przez banki internetowe,mam konto w mbanku gdzie wydanie ekarty kosztuje 25zł rocznie oraz zwykłej karty która jest za darmo:) Czy tą drugą mozna płacić w tym sklepie? Bo czytałam różne opinie...
Tak, można, jak do tej pory w żadnym sklepie "stanikowym" nie miałam problemów z eKartą.
Witaj,Kasiu! jesli chodzi o ekartę to wiem, ze nie ma problemu z płaceniem z zagranicznych sklepach, mnie raczej interesuje czy mozna płacić visa która w mbank kosztuje kilka złotych rocznie w odróznieniu od ekarty - 25zł to sporo kiedy kupuje się sporadycznie w zagranicznych...Pozdrawiam!
juz wszystko wiem!!:))
Jestem bardzo zadowolona - przesyłka doszła ekspresowo, a wszystko było uroczo zapakowane!
Hmm, w wieku 23 lat zorientowałam sie,że noszę zły rozmiar stanika (wszystkie ma do wyrzucenia). Na szybko zmierzyłam się i wyszo mi, że od biustem mam 68 cm (mierzone na ścisku), w biuscie 80 cm (mierzone luźno). Z tabelek wyszukanych w necie powinnam chyba nosić 60 D (noszę 70/75 A/B !). Gdzie w Warszawie mogę osobiście kupić dobre staniki? Przydałaby się też na początek fachowa porada.
Anno, wpisz się do wątku rozmiarowego na Lobby Małobiuściastych:
http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.htm...
tam na pewno dostaniesz fachową poradę :)
Polecam ten sklep. Bardzo miła, fachowa obsługa, a biustonosze są po prostu GENIALNE i wcale nie są drogie.
Muszę przyznać że jestem teraz uświadomiona i jest mi z tym CUDOWNIE:) Spędziłam godziny w desperacji i szaleństwie czytając lobby i balkonetkę i teraz dumnie noszę 65H (i już nie wbijam się w nieśmiertelne 75C i w sumie nie wiem jak to robiłam i dlaczego myślałam że to jest mój rozmiar?!?!?!). Teraz jak kupuję COKOLWIEK to wiem, że to ma być idealne dla mnie i to "coś" ma się dopasować a nie ja do tego "czegoś". Zaczynam być świadomym klientem i nie kupuję tego co usiłuje mi wcisnąć sprzedawca. A zaczęło się od biustonosza:) Po ćwiczeniu pt. "szopka w sklepie", (czyli Ja:dzień dobry! czy są biustonosze z 65 w obwodzie? Sprzedawca: no są zerówki, a Pani jaki potrzebuje? Ja: H... I wtedy różne reakcje: szok/kpina/lekceważenie/zdziwienie w oczach), nie boję się zapytać o to gdzie szyta była torebka, którą chcę kupić, jaki rodzaj kawy jest w tej kawiarni(jestem smakoszem;) )itd. I na wszelką niekompetencję sprzedawcy nie reaguję już postawą "przepraszam, że spytałam", tylko "jestem klientem, który chce wiedziec co kupuje". I to jest piękne uczucie:) DZIĘKUJĘ SERDECZNIE:) Teraz uświadamiam innych:)
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.