Recenzujemy staniki, bo wiemy, że dobrze dobrane czynią cuda!

Asymetria piersi

Naturalna asymetria piersi - czy ta kobieta naprawdę potrzebuje chirurgicznej korekcji?Asymetria rozmiaru piersi nie jest żadną przypadłością, anomalią czy schorzeniem. Jest powszechną cechą ciała kobiecego, tak samo jak na przykład asymetria rysów twarzy. Piersi z natury są nierównej wielkości i nie powoduje to ani problemów z karmieniem, ani nie jest oznaką niskiej płodności - w przeciwieństwie do tego, co podają niektóre portale na temat chirurgii plastycznej.

Źródłem najbardziej doskwierających problemów związanych z asymetrią piersi jest brak bielizny przeznaczonej specjalnie dla asymetrycznych piersi. Oczywiście trudno wymagać od producentów, którzy dopiero co zaczęli trawić fakt istnienia biustów większych niż D, aby szyli biustonosze o miseczkach, z których jedna jest większa od drugiej. Póki co skazane jesteśmy na dostosowaną do naturalnej asymetrii metodę dobierania biustonosza:

  • Rozmiar miseczki dobieramy do większej piersi - tak aby mieściła się w misce cała, nie bułkowała, nie uciekała pod pachy.
  • W miseczce przy mniejszej piersi umieszczamy wkładkę żelową (np. taką) lub materiałową, jak w stanikach typu push-up.
  • Jeżeli różnica wielkości piersi jest bardzo duża a mniejsza pierś zupełnie nie wypełnia miseczki powodując, że wkładka przesuwa się i wypada ze stanika, można ją po prostu przyszyć na stałe.

Lobby chirurgów plastycznych bombarduje Internet informacjami o tym, że najlepszą radą na pozbycie się “problemu asymetrii biustu” jest operacja plastyczna. Zabieg polegać może na zwiększeniu mniejszej piersi lub pomniejszeniu większej - w zależności od tego, czy pacjentka ma “problem małego biustu”, czy też “problem biustu dużego”. Operacja taka wykonywana jest przy znieczuleniu ogólnym.

Oglądając zdjęcia przed-i-po zabiegu korekty asymetrii piersi można odnieść wrażenie, że znaczna większość pacjentek zdecydowała się na ryzykowną operację zupełnie bez potrzeby. Wszak dopiero całkowity niedorozwój jednej piersi może rzeczywiście powodować frustrację i estetyczny dyskomfort. Różnicę wielkości rzędu dwóch czy trzech miseczek można całkowicie zniwelować umiejętnie stuningowanym stanikiem z wkładką. Ale czy w ogóle trzeba ją niwelować?

Właściwie dlaczego kobiety tak bardzo martwią się asymetrią swoich piersi? Dlaczego skłonne są poddać się operacji wyrównania biustu? Psychologia ewolucyjna odpowiada na to pytanie dość prostą - choć kontrowersyjną - teorią. Elementy ciała, które występują w parach pozwalają stwierdzić, jak bardzo symetryczna jest dana osoba. Symetryczna budowa jest zaś oznaką sprawności osobnika - jego geny są na tyle dobre, że potrafił zapewnić sobie takie warunki bytowe, które umożliwiły mu równomierny rozwój ciała. Jego organizm nie musiał oszczędzać swoich mocy wytwórczych inwestując w rozwijanie jednej tylko strony ciała, bo, między innymi, osobnik nie był niedożywiony, miał zawsze dostęp do pełnowartościowych posiłków etc. Samiec gatunku homo sapiens będzie skłonny wybrać taką partnerkę, której fenotyp reklamuje sprawność w wyścigu ewolucyjnym. Dlatego większa jest - statystycznie - szansa, że wybierze tę o bardziej symetrycznej budowie ciała.

John Manning i Randy Thornhill przeprowadzili badania, których rezultaty chętnie podchwyciło lobby chirurgów plastycznych. Ogłosili bowiem, że kobiety o niesymetrycznych piersiach są mniej płodne niż te o biustach symetrycznych. Wynikać miało z tego, że operacja plastyczna wyrównująca piersi przywraca (sic!) pacjentkom płodność! W rzeczywistości badania polegały na ustaleniu stopnia symetryczności biustu na próbie 50 Amerykanek i zbadaniu tego, jak to się koreluje z liczbą posiadanych przez nie dzieci. Nie trzeba dodawać, że badania na próbie tej wielkości nie są w ogóle miarodajne, a niższa dzietność kobiet o mniej symetrycznych piersiach może być efektem zupełnie innych, niż różnica wielkości piersi, czynników.


Fotografia pochodzi z portalu www.we-dwoje.pl.
Korzystałam z książki Geoffreya Millera pt. “Umysł w zalotach”, Rebis 2004.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Komentarze: 130 / Dodaj komentarz »

  • sylwiastka
    sylwiastka · 30-03-08 11:13 · do góry^

    Mauzonka czy masz może wykształcenie biologiczne lub ścisłe..Pytam się bo jestem zachwycona tą notką, trafnymi wnioskami i tym jak przedstawiłaś ten wątpliwy zwiazek asymetrii z płodnością. Niestety wiekszość z nas gdy przeczyta, że naukowcy coś tam odkryli (choćby najwieksza bzdurę) to przyjmują to bezkrytycznie (nie wnikają w metody badań, istotność statystyczną itp). Ja studiuję kierunek biologiczno-ścisły i ostrożnie podchodzę do nowinek. A tak btw nie slyszałam o teorii zwiazanej z symetria ciała.. jest ciekawa bardzo choć z doswiadczeń wiem, że ewolucjonisci na wszystko mają wytłumacznie (choc czesto słuszne) :)

    Dodaj komentarz»
  • amelcia
    amelcia · 30-03-08 12:31 · do góry^

    Mauzonko, świetna notka. Rozumiem, że kobieta może odczuwać dyskomfort z powodu asymetryczności piersi, aczkolwiek to chyba nie jest powód, żeby robić operację plastyczną. A tak z innej beczki - lobby chirurgów plastycznych ma swoich badaczy, którzy publikują "lewe" badania, więc lobby biuściastych też by się tacy przydali:)

    Dodaj komentarz»
  • mauzonka
    mauzonka · 30-03-08 13:06 · do góry^

    Sylwiastka, dzięki:)) Nie studiowałam nigdy biologii ani niczego pokrewnego, kończę filozofię... tam jest sporo metodologii nauk, dlatego też jestem wyczulona na doniesienia w rodzaju "amerykańscy naukowcy udowodnili". O teorii symetrii jako manifestacji dobrego genotypu czytałam właśnie w "Umyśle w zalotach", ale jest też o tym sporo u Jareda Diamonda i Desmonda Morrisa (w "The Naked Woman").

    Dodaj komentarz»
  • besame
    besame · 30-03-08 14:01 · do góry^

    Z takich ciekawostek to jeszcze w okolicach zdaje się 2000 roku w Austrii badano związek między stopniem asymetrii i atrakcyjnością zapachu ciała. Ponoć te bardziej symetryczne ciałą wydzielają zapach bardziej atrakcyjny dla płci przeciwnej. Ale z tego co pamiętam, to był to eksperyment na dosyć niewielkiej liczbie ludzi, więc niewykluczone, że jest tak samo "wiarygodny" jak ten dotyczacy relacji między symetrią ciała kobiety, a jej płodnością :).

    Dodaj komentarz»
  • mariska
    mariska · 30-03-08 14:28 · do góry^

    Tylko po co tak owijać w bawełnę...? Jestem w stanie zrozumieć kobietę, która dla względów estetycznych chce sobie wyrównać piersi. Jest to dla mnie dużo bardziej zrozumiałe, niż na przykład chęć wszczepienia sobie silikonów. Podejrzewam, że sama rozważałabym taką operację, gdyby moje piersi różniły się o więcej niż 4 rozmiary, ze względów estetyczno-samopoczuciowych.

    Nie rozumiem tylko, dlaczego ci pseudonaukowcy za wszelką cenę próbują udowodnić kobietom, z których niektóre i tak mają kompleksy na tym punkcie, że z powodu asymetrii są w ogóle gorsze, mniej płodne i do tego brzydko pachną. A doktor Sz. już czeka na takie z otwartymi ramionami... :)

    Dodaj komentarz»
  • erin
    erin · 01-04-08 11:24 · do góry^

    myślę, że to bardziej media rozdmuchują sprawę, że to niby powiązane jest z płodnością. Raz po raz słychać o kolejnych "przełomowych" doniesieniach naukowców, a potem się okazuje, że wcale nie wygląda to tak, jak opisywano.
    Poza tym, badania "amerykańskich naukowców" trzeba brać z pewną dozą nieufności. I pamiętać na przykład, że większość badań psychologicznych robiona była na studentach amerykańskich uczelni, a jak wiadomo, studenci nie są bardzo reprezentacyjną grupą społeczną.

    Dodaj komentarz»
  • fioolkaa
    fioolkaa · 01-04-08 15:43 · do góry^

    co jak co, ale w pierwszym przypadku tez bym sobie zrobila operacje

    Dodaj komentarz»
  • Magnolia
    Magnolia · 01-04-08 20:51 · do góry^

    Ja mam asymetrię piersi i miałam z tego powodu sporo kompleksów... i wielki problem z dobraniem biustonosza.. ale kiedy zobaczyłam fotki tych babek.. to sobie pomyślałam ze bywają jeszcze gorsze przypadki i już się nie skarżę :)

    Dodaj komentarz»
  • sheilunia
    sheilunia · 04-04-08 21:35 · do góry^

    Bardzo mi się podoba ta notka! W programach amerykańskich przeraża mnie właśnie to, że na każdy problem z biustem (jaki by on nie był) propaguje się operację piersi. To jest chore! Dlatego wielkie brawa za notkę i zwrócenie uwagi na coś takiego, jak lobby chirurgów.

    Dodaj komentarz»
  • Joan_m
    Joan_m · 07-04-08 10:07 · do góry^

    Nareszcie po raz pierwszy znalazlam cos o moim problemie..Boze! Wy kochane czytelniczki-internautki nie wyobrazacie sobie jak mocno w mozgu zakorzenil sie OW kompleks asymetrii! Pol zycia zmagam sie z nim..Jasne ktos moze powiedziec-czy nie ma innych zmartwien...ale naprawde- to na kazdym kroku bylo zauwazalne nie mowiac juz o plazy i lecie-bluzeczkach- a na seksie skonczywszy...Tyle terapii--i czulych slow partnera..nie pozwolily zapomniec-ze nie mam takich idealnie rownych jak np moja mama- tylko o caly rozmiar wieksza prawa od lewej;( ALE DZIEKI ZE KTOS WRESZCIE COS NAPISAL:)

    Dodaj komentarz»
  • Doris1981
    Doris1981 · 07-04-08 14:52 · do góry^

    Muszę przyznać, że w moim przypadku - jak na razie - BRA-FITTER podał bardzo trafnie rozmiar - polskie 70J. Zobaczymy co będzie dalej (tzn. gdy będę miała większe porównanie, bo na razie nie mierzyłam zbyt wielu staników). Nie chciałam za bardzo wierzyć w to 70J (myślałam, że program zawyża rozmiar o 1-2 miseczki) a jednak. Wiadomo: nie zamierzam się ślepo kierować tym 70J, jak 70H będzie dobre to OK, ale dzięki temu kalkulatorowi wiedziałam mniej więcej w jaki rozmiar mierzyć i że to nie jakiś mój wymysł, że mam więcej, niż miseczkę D. Dziękuję, super robota!

    Dodaj komentarz»
  • dariamax
    dariamax · 25-05-08 12:14 · do góry^

    bra fitter 34jj ale zabawnie było w kalkulatorze kris line wpisałam moje dumne 86 na 119 a tu komunikat PROSZĘ PODAć POPRAWNE DANE :)))))

    Dodaj komentarz»
  • maddie
    maddie · 26-08-08 21:34 · do góry^

    http://www.atlastravel.nazwa.pl/mariska/ niby taki sam a liczy o roziar wieksza miseczke ?! why?

    Dodaj komentarz»
  • mariska
    mariska · 26-08-08 22:29 · do góry^

    maddie - bo ten, który podlinkowałaś, to jego nowa, lepsza wersja :) A starą chyba skasuję, żeby zamieszania nie robiła :)

    Dodaj komentarz»
  • Ja21
    Ja21 · 09-09-08 08:02 · do góry^

    Ja mam roznice trzech rozmiarow , miseczka A i D.
    Myslalam o operacji,ale to nie jest tak hop.
    Na dzien dzisiejszy juz nie mysle o operacji, trzeba liczyc sie z ewentualnymi powik?aniami.
    Ludzie maj? 100 razy gorsze problemy.

    Dodaj komentarz»
  • pinupgirl
    pinupgirl · 20-09-08 20:55 · do góry^

    Dzięki za ten wpis, przynajmniej wiem że nie jestem jedyna :). Do tej pory dobierałam rozmiar "pośredni" między prawą a lewą piersią (w rezultacie nosiłam nieśmiertelne 75B, lewa obijała się w staniku, prawa uciekła pod pachę), teraz wspomogę się wkładką i obiecuję, że więcej nie będę deformować biustu kiepskimi stanikami :).

    Dodaj komentarz»
  • atabe_s
    atabe_s · 21-09-08 17:45 · do góry^

    ja też mam sporą asymetrię 2 rozmiary i czasami wkurza mnie to strasznie, ciężko dobrać biustonosz, ale w sumie ludzie tego nie zauważają, dopiero jak powiem to wtedy coś tam widzą, wyrosłam już z myśli o operacji, ale teraz takie czasy nastały niestety że naturę się ulepsza i człowiek jak popatrzy na ideały na zdjęciach to jest mu przykro, że tak nie wygląda

    Dodaj komentarz»
  • pinupgirl
    pinupgirl · 21-09-08 19:50 · do góry^

    U mnie to widać, zauważył to mój lekarz, mama... I chociaż widział każdy z moich byłych chłopaków, nie wydaje mi sie żeby to był jakiś straszny problem w seksie, każdy ma jakieś niedoskonałość.
    Lubię mój biust, nawet krzywy :). Z doborem stanika postaram się o wkładkę, na pewno będe się lepiej czuła. Ps: nie wiem jak u was, ale u mnie trochę ta różnica maleje jak mi się przytyje parę kilo ;)

    Dodaj komentarz»
  • daslicht
    daslicht · 22-09-08 01:22 · do góry^

    O, zobaczyłam właśnie przykład, kiedy operacja plastyczna faktycznie ma jakieś zastosowanie. Dla pani z pierwszego przypadku do góry tak duża asymetria może faktycznie stanowić problem. Natomiast takie asymetrie jednorozmiarowe to bardziej napędzanie sobie kompleksów, bo to nic nadzwyczajnego, co chwila można takie osoby spotkać.
    Zdziwiło mnie rozpłaszczenie tych piersi - w Ameryce naprawdę mają chyba koszmarne zaopatrzenie w sklepach, albo te panie bandażowały sobie klatki z kompleksów O_o
    Zaciekawiła mnie pani z przypadku 11578 (w środku strony) co nosi C zamiast DD. Nawet wiem chyba ile C. 90/95C. Codziennie oglądam takie C w lustrze, nawet układ brzucha podobny. Nie mogliby ci amerykańscy naukowcy pobadać trochę cycki i staniki, coś prawdziwego, zamiast zastanawiac się nad wpływem koloru lodówki na życie seksualne 16 wybranych studentek, z czego 9 to blondynki, ale tylko 4 naturalne?

    Dodaj komentarz»
  • bh
    bh · 24-10-08 15:40 · do góry^

    wczoraj, wiedziona ciekawoscia, weszlam na pokacycki. w czolowce popularnosci znalazlam co najmniej dwa asymetryczne biusty. sama idea strony jest prostacka i seksistowska (czemu nie ma jeszcze strony pokafiutka.pl?), ale ww fakt stanowi chyba interesujacy komentarz do wpedzajacych w kompleksy i nabijajacych kabze chirurgom plastycznym rewelacji "amerykanskich naukowcow".

    Dodaj komentarz»
  • m.
    m. · 14-04-09 15:44 · do góry^

    Hm.. Artykuł ciekawy. Acz łatwo jest pisać o tym, że "Właściwie dlaczego kobiety tak bardzo martwią się asymetrią swoich piersi?" Ano chociażby dlatego, że jak chcą pójść na basen, to najpierw przez kilka dobrych miesięcy szukają kostiumu, który asymetrię ukryje i oczy wszystkich na basenie nie będę wlepione w ich nierówny biust. (Na ten sezon nie udało mi się jeszcze znaleźć takiego kostiumu). Ponadto, czy autorka artykułu pisząc, iż "jeżeli różnica wielkości piersi jest bardzo duża a mniejsza pierś zupełnie nie wypełnia miseczki powodując, że wkładka przesuwa się i wypada ze stanika, można ją po prostu przyszyć na stałe" w ogóle kiedykolwiek zmagała się się z tym problemem? Łatwo się pisze, gdy problemu nie doświadcza się na co dzień. Tule tytułem komentarza. Bo asymetria jest naprawdę sporym problemem dla tych kobiet, które jej doświadczają.

    Dodaj komentarz»
  • pierwszalitera
    pierwszalitera · 14-04-09 17:32 · do góry^

    @m: A znasz lepsze rozwiązanie niż przestać się przejmować? A skoro asymetria dotyczy tak wielu kobiet, nie powinno mówić się o problemie.
    No i jeszcze dla ewolucyjnej sprawiedliwości. Owszem, symetria jest bardzo ważna w naturze, ale o wiele bardziej dotyczy ona mężczyzn. Kobiety preferują z reguły jako seksualnych partnerów bardziej symetrycznych facetów, w drugą stroną nie znaleziono takiej zależności, więc nie ma zupełnie czym się przejmować. Nie zapominajmy, że w szerokiej naturze to płeć męska ma obowiązek być tą piękniejszą. ;-)

    Dodaj komentarz»
  • mauzonka
    mauzonka · 15-04-09 00:49 · do góry^

    @m, pytasz, czy doświadczyłam tego "problemu" sama. Przyznaję bez bicia, że mam asymetrię biustu rzędu jednego-półtora rozmiaru miseczki; uważam, że nie jest to w żaden sposób probelmatyczna asymetria. Domyślam się, że przy głębszej asymetrii, czyli np. jedna pierś mieszcząca się miseczce G, a druga ledwie wypełniająca C, to może być zauważalny efekt wizualny.

    Ale - czy myślisz, że naprawdę, nawet przy takiej asymetrii, wszyscy na basenie wlepiają oczy akurat w Twój biust?:) Nie chcę być wredna, ale podejrzewam, że bywalcy basenów wlepiają oczy we wszystkie obecne tam biusty, a Twój nie jest wyjątkiem. Chcesz bywać na basenach, musisz się do tego przyzwyczaić, tudzież odziać kombinezon piankowy dla nurka:)

    Wciąż wydaje mi się, że maskowanie asymetrii wkładką żelową to najprostsze rozwiązanie. Drugie najprostsze - jak pisze pierwszalitera - przestać się nią przejmować. Jest wszakże wpisana w naszą naturę.

    Dodaj komentarz»
  • felisdomestica
    felisdomestica · 22-04-09 11:43 · do góry^

    tak mauzonko, asymetria jest wpisana w naszą naturę, tak jak pryszcze, czy owłosione nogi...ale mimo to większość kobiet chodzi do kosmetyczki i decyduje się na bolesne zabiegi depilacji :-).
    rady typu: "przestań się przejmować" są nieskuteczne po prostu. Łatwo się nie przejmować, jeśli nie doświadcza się problemu osobiście.
    Obejrzałam te biusty i we wszystkich przypadkach efekt po zabiegu jest bardzo dobry. Dziewczyny wyglądają dużo lepiej. Dlaczego potępiać je za to, że mają odwagę poddać się zabiegowi? Im nie chodzi o to, aby zamaskować problem stanikiem, ale by go rozwiązać raz na zawsze.

    Dodaj komentarz»
  • wahine
    wahine · 23-04-09 16:07 · do góry^

    Nierówne piersi naprawdę dramatycznie podkopują samoocenę, nawet jeśli nikt poza właścicielką biustu nie zwraca na nie uwagi.
    Mam asymetrię rzędu 1,5 miseczki - większość z Was twierdzi, że to żaden problem, że nikt tego nie zauważy, ale przecież zauważam to JA. Zawsze obie wkładki z push-upa wkładam do lewej miseczki i.. zawsze widzę różnicę. Bo problem leży w głowie, dziewczyny, nie w staniku.

    Dodaj komentarz»
  • ekstaza_w_masle
    ekstaza_w_masle · 05-06-09 12:22 · do góry^

    Chyba wpisuję się do przedawnionego wątku, ale widzę, że czasem odżywa. Miałam kompleks gigantycznego biustu (tak tak teraz sie z tego smieje od roku, ale problem był proszę nie ignorować). Ale na wszelkie "ojej ale Pani ma asymetrię piersi!!" reagowałam zdziwieniem. No mam - 1 rozmiar jedna F, druga FF. Ale jak mi Pani w sklepie powiedziała, że MUSZE nosić wkładkę to nic nie powiedziłam. Bo jak tłumaczyć, że ja nie widzę tego problemu. Może i jedna jest większa, ale mi to mówili na biologii, że taka jest cecha ludzkiego organizmu, że jedna komora serca jest większa bo pompouje do góry w związku z tym lewa połowa ciała może być większa u niektórych osobników. Także taka sama norma jak cellulite (cecha obecna u 90% kobiet; rozmiar 34 i 54 - tak jest: nie wszyscy mają M) Nie widzę problemu. Jeszcze z jakiś problemów natury zdrowotnej to bym może te wkładki nosiła, ale takk. Na szczęście podatna jestem na wymyślone tylko przeze mnie kompleksy (tudzież rozmiarówkowe). Ale serio - jak facet się gapi na cycki to nie zwraca uwagi na szczegóły. To żaden argument. Bardziej do mnie już trafia "mam koleżanki męty, które mnie oceniają i się porównują", ale wtedy trzeba zmienić koleżanki. Facet zauważy różnicę jak jedna będzie mu się mieściła do ręki, a druga nie - a jakieś śladowe ilości pominie jako błąd w pomiarach.

    Dodaj komentarz»
  • wolffie
    wolffie · 05-06-09 12:42 · do góry^

    To bardzo ciekawe co piszesz ekstaza o większej lewej połowie ciała. Ja chyba jakieś gorsze lekcje biologii miałam (albo nie przykładałam się ;))
    Ja do tej pory sądziłam, że asymetria może być jakoś związana z 'prawo-lewo -ręcznością' i większym umięśnieniem jednej strony ciała.
    Ciekawe czy rzeczywiście większość ma większą lewą pierś.
    Mauzonko może zrobisz stosowną ankietkę: 'którą pierś masz większą'
    Wolfie jest bardzo zaintrygowana.

    Dodaj komentarz»
  • ametyst89
    ametyst89 · 05-06-09 13:00 · do góry^

    Jestem przedstawicielką tej części kobiet, które mają większą prawą pierś i szczerze mówiąc częściej spotykam kobiety z większą prawą piersią niż lewą ;)

    Dodaj komentarz»
  • mefistofelia
    mefistofelia · 05-06-09 13:07 · do góry^

    Był kiedyś taki wątek na lobby :) Wyszło chyba mniej więcej pół na pół.
    Ja mam prawą pierś większą więc przeczę teorii o sercu.
    Ta o praworęczności też jest średnia, bo w jaki sposób mięśnie mogą wpływać na ilość gruczołów w cycu ?:)

    Dodaj komentarz»
  • wahine
    wahine · 05-06-09 14:28 · do góry^

    Wg statystyki częściej większa jest lewa pierś, ale wiadomo - są kłamstwa, większe kłamstwa i statystyka ;).

    Dodaj komentarz»
  • happyness
    happyness · 05-06-09 15:00 · do góry^

    Ja mam większą lewą pierś (o ok. pół rozmiaru), a jestem leworęczna :D

    Dodaj komentarz»
  • ametyst89
    ametyst89 · 05-06-09 15:21 · do góry^

    Właśnie z tą prawo i leworęcznością najbardziej się sprawdzało w moim kręgu :) Ja jestem praworęczna ;)

    Dodaj komentarz»
  • wolffie
    wolffie · 05-06-09 16:11 · do góry^

    a ja praworęczna i większą mam lewą pierś :)
    no i po teorii ;))

    Dodaj komentarz»
  • ptasia
    ptasia · 05-06-09 16:15 · do góry^

    Ja mam jak Wolffie (poza używaniem nożyczek - nie umiem prawą ręką) i też lewa większa :)

    Dodaj komentarz»
  • elrosa
    elrosa · 05-06-09 16:32 · do góry^

    hm, u mnie też prawa większa ;) i praworęczna jestem, więc się zgadza ;)

    Dodaj komentarz»
  • damawglanach
    damawglanach · 05-06-09 17:52 · do góry^

    a ja jestem mańkutem, z dziada pradziada.
    z prawą piersią o jakieś pół rozmiaru większą. : )
    Toteż argument z prawo-leworęcznością w moim wypadku odchodzi w siną dal.

    Dodaj komentarz»
  • poldzia
    poldzia · 05-06-09 18:15 · do góry^

    heheh:) ja jestem praworeczna, mam wieksza prawa piers i do tego jeszcze lekkie skrzywienie kregoslupa w druga strone - lewa, mniejsza piers, zaczyna mi sie troszke wyzej od prawej... prawie nie widac ale moja mama zauwazyla "bo ona ma tak samo"..

    Dodaj komentarz»
  • damawglanach
    damawglanach · 05-06-09 18:29 · do góry^

    Zauważyłam coś pięknego - kilkanaście pań w ostatnich komentarzach mówi o swoich asymetrycznych biustach. Z uśmiechem, nie uznając tego za jakąś-wielką-swoją-wadę.
    Przyznaję, że takie zjawisko nieźle kopie w tyłek wszelkich chirurgów plastycznych.
    Brawo, dziewczyny! : )

    Dodaj komentarz»
  • daslicht
    daslicht · 05-06-09 19:44 · do góry^

    Właśnie. Chirurgów i "Rozmowy w toku" :)
    A ja jestem dwustronna i piersi mam w miarę równe, może lewa większa o jakieś 1/3 rozmiaru. Praktycznie niewidoczne.

    Wkładki dobra rzecz, gdy już nie migruje, a nie chcemy by nam mniejsza pierś wisiała w staniku :)

    Dodaj komentarz»
  • ida14
    ida14 · 05-06-09 22:00 · do góry^

    ja jestem praworęczna i mam wieksza lewą pierś o dobry rozmiar, skrzywienie tez w lewą stronę, ale to od miednicy to sie chyba nie liczy. I nigdy, nawet w złych stanikach, nie uwazałam tego za jakąś wadę. ot każda kobieta tak ma i tyle-tak myślałam.

    Dodaj komentarz»
  • katrinka
    katrinka · 06-06-09 17:10 · do góry^

    Też jestem praworęczna,wieksza jest prawa pierś napewno o półtorej rozmaru nie bardzo sie tym przejmuje,jak zakładam bluzke z dekoltem to wkladam wkładke żelową do biustonosza i po sprawie.

    Dodaj komentarz»
  • emcete
    emcete · 06-06-09 20:02 · do góry^

    Też tak zawsze myślałam. Moja mama ma, koleżanki mają, mam i ja ;) Jestem leworęczna, prawą pierś mam większą. Kiedyś miałam asymetrię rzędu ponad jednego rozmiaru, i w niektórych stanikach było to widoczne, więc nosiłam wkładkę. Po uświadomieniu wygarniałam tę mniejszą bardziej i teraz już prawie nie widać różnicy. Tak czy inaczej nigdy asymetria nie stanowiła dla mnie problemu.

    Dodaj komentarz»
  • kacha
    kacha · 07-06-09 17:54 · do góry^

    podziwiam was że tak na luzie podchodzicie do tego problemu.ja tak nie potrafie.jak patrzena moj biust mam ochotę sie zabić. nie mam i nie bede miala nigdy chlopaka czy męża bo wstydzę sie przed kimś otworzyć. żadko kiedy wychodzę z domu...zupełnie nie radzę sobie z tym nie radze.. :(

    Dodaj komentarz»
  • ametyst89
    ametyst89 · 07-06-09 18:06 · do góry^

    Żartujesz? Ja mam co prawda bardzo małą asymetrię, ale nie spotkałam się jeszcze z ideaaalnie równymi piersiami. Zresztą widziałaś może galerię PRAWDZIWYCH biustów? Takich, które nie widziały photoshopa? Pooglądaj sobie http://www.007b.com/breast_gallery.php

    Dodaj komentarz»
  • Greta
    Greta · 23-06-09 03:57 · do góry^

    Na drugiej stronie galerii zoperowanych biustów, która podlinkowana jest w tekście, piąty biust od góry - zupełny brak efektu.

    Dodaj komentarz»
  • Marta
    Marta · 28-06-09 20:19 · do góry^

    To ja zapręzentuję siebie.
    Mam lewą pierś większą od prawej o 1 rozmiar. Jestem oburęczna, ale bardziej lewo- niż praworęczna. Mam skoliozę prawostronna lędźwiowo-pięrsiową (dokładnie niem pamiętam). Mam lewą nogę krótszą od prawej o 14 mm, o czym zoirentował się ortopeda kiedy miałam 17 lat (teraz mam 28), ale nigdy nie odczuwałam tego problemu i dobrze biegam. Krótkowzroczność mojego lewego oka jest większa niż prawa. ( lewe- -5.0, a prawe -4.0).

    Dodaj komentarz»
  • Marta
    Marta · 28-06-09 20:21 · do góry^

    Oj, błędy narobiłam.

    Dodaj komentarz»
  • mauzonka
    mauzonka · 29-06-09 01:05 · do góry^

    Marta, rety, to się nazywa mieć cojones - tyle różnych asymetrii i nie zapdasz się z kompleksów pod ziemię?:) Pozdrawiam!

    Dodaj komentarz»
  • Marta
    Marta · 29-06-09 12:04 · do góry^

    Z tą oburęcznością to nawet jest zabawa. Chociaż teraz zdaję mi się, że asymetria piersi nie jest aż tak duża, przede wszystkim jakoś mi nie przeszkadza. Większość ją ma, ale być może niekiedy jest tak mała, że właściwie nie dostrzegalna. Jako ciekawostkę dodam, że moja ciocia ma dwie śledziony (czyli jedną gratis), a przeważne jest jedna.... Kompleksy w zakresie ciała jakoś mnie nie dopadły, bardziej padło na moje ambicje i intelekt. Cóż, trzeba iść do przodu.

    Dodaj komentarz»
  • magda
    magda · 03-08-09 18:30 · do góry^

    hej, ja tez mam nadal asymetryczne piersi, nadal bo w 1998 przeszłam operacje zmniejszenia mojej lewej piersi, niestety efekt nie jest rewelacyjny, nadal asymetria może mniejsza ale jest, co robię, czasami mam dosyć kulenia się a czasami mam to gdzieś, do końca tego nie zaakceptowałam, ale miłość drugiej osoby dowartościowuje drugiego człowieka i tak jest ze mną mój narzeczony od samego początku naszej znajomości a jesteśmy ze sobą 4 lata nie uważał,tego za problem,żaden człowiek nie jest doskonały doskonałe jest tylko uczucie!!

    Dodaj komentarz»
  • kaśka
    kaśka · 03-08-09 20:05 · do góry^

    A propos innych asymetrii - moja ciocia ma 4 nerki ;) i ma sie calkiem dobrze. Lekka innosc nie zawsze jest zla.

    Dodaj komentarz»
  • pannamonroe
    pannamonroe · 03-08-09 20:35 · do góry^

    a ja sie nei dziwie babkom z tej strony, ktore poddaly sie operacji. sporo biustow tam jest po prostu brzydka, nie tylko asymetryczna, ale nieladna i obwisla. dybym miala takie piersi, to, biorac pod uwae moj perfekcjonizm, pewnie tez bym sie zdecydowala na operacje. co inneo malutka asymetria, ktora ma kazda kobieta, a co inneo asymetria rzedu jednej mieseczki. dla mnie to sporo.

    Dodaj komentarz»
  • wahine
    wahine · 03-08-09 20:56 · do góry^

    Ano właśnie.. dla mnie moja asymetria to taki gwóźdź do trumny zbudowanej z niedoskonałości ;).

    Dodaj komentarz»
  • michinko
    michinko · 03-08-09 23:05 · do góry^

    Ja mam, jak mi się wydawało, nieco dużą asymetrię - ok. 1,5 miseczki... Trochę to denerwuje, kiedy chcę dobrać stanik, i niestety nieco to widać przy obcisłych bluzkach, ale postanowiłam się tym nie przejmować. :] Właściwie to próbowałam sobie wkładać do biustonosza wkładkę żelową (przed uświadomieniem - były w gratisie w esotiq ;D), ale ciągle mi się przesuwała i była okropnie denerwująca.. Da się tak zrobić, żeby trzymała się grzecznie w miejscu(pomijając przyszcie^^)?

    Dodaj komentarz»
  • kindafunny
    kindafunny · 04-08-09 10:22 · do góry^

    przykleić ;P

    Dodaj komentarz»
  • polka_w_brukseli
    polka_w_brukseli · 04-08-09 12:16 · do góry^

    Marta, nie jestes sama! Poznaj mnie:
    - prawa piers wieksza (potwierdzam teorie, bo jestem mankutem)
    - lewa noga dluzsza
    - z prawej wiecej zebow ;)

    Znalazloby sie wiecej, ale po co sie dobijac ;) Dodam ze przy tych wszystkich mankamentach uwazam sie za calkiem atrakcyjna osobe =D

    Dodaj komentarz»
  • wahine
    wahine · 04-08-09 15:14 · do góry^

    Michinko, najlepszym wyjściem jest stanik z taką kieszonką na wkładkę - ale to tylko usztywniane mają.. w miękkich pozostaje nam pogodzić się z asymetrią.

    Dodaj komentarz»
  • Agaaa
    Agaaa · 09-08-09 14:50 · do góry^

    Ja tu chyba jestem najbardziej asymetryczna ;D

    - prawe oko mniejsze
    - prawa brew niżej, teraz już są wyregulowane
    - lewej brwi wolniej odrastają włoski
    - prawe oko ma wywinięte rzęsy, lewe proste
    - lewa pierś wieksza, prawa mniejsza o 1 rozmiar
    - nierówne "serduszka" ust

    heh ;) to sie nazywa asymetria. ;D

    Dodaj komentarz»
  • happyness
    happyness · 09-08-09 21:10 · do góry^

    Każdy ma jakieś 'odchyły' ;D
    Ja np.:
    -prawa pierś większa
    -nierówne brwi
    -mniej wyraźna talia po prawej
    -różnica w długości palców lewej i prawej dłoni oraz lewej i prawej stopy:P
    -krzywa przegroda nosowa
    -jedno ucho bardziej odstające
    -więcej zębów z lewej strony

    Można by wymieniać i wymieniać, w końcu nikt nie jest perfekcyjnie wykonany:))

    Dodaj komentarz»
  • Anita
    Anita · 24-08-09 18:48 · do góry^

    ten artykuł jest śmieszny albo jego autorke całkowicie nie obchodzi wygląd... dla mnie róznica nawet polowy miseczki jest potworna, a jesli sięga kilku rozmiarów to coś ochydnego! jak można sie tym nie przejmować!? jak w takim stanie pokazac sie chłopakowi, mężowi?... ludzie... samo 'wypychanie' stanika nic tu nie pomoże

    Dodaj komentarz»
  • blueberry
    blueberry · 24-08-09 18:58 · do góry^

    Anita: Należy od razu założyć włosienicę i iść do klasztoru.

    Dodaj komentarz»
  • mefistofelia
    mefistofelia · 24-08-09 22:36 · do góry^

    Zgadzam się z blueberry... Samo wypychanie stanika może nie pomóc, ale włosiennica wszystko ładnie ukryje.

    Ale abstrahując od wypowiedzi Anity, która najwyraźniej się trochę za bardzo podekscytowała muszę przyznać, że też nie zgadzam się z mauzonką co do tego, że większość przypadków z podanej strony mogłoby się swobodnie obejść bez skalpela.
    Dla mnie jest zupełnie odwrotnie- widzę tylko kilka takich, w których rzeczywiście problem możnaby określić jako wydumany.

    Oczywiście nie twierdzę, że kobiety mające asymetrię podobną do tych ze strony powinny się bezzwłocznie udać do chirurga plastycznego. Uważam tylko, że taka asymetria może komuś przeszkadzać i być przyczyną frustracji, a poprawianie jej u chirurga plastycznego nie jest wcale fanaberią.

    Natura obdarza nas niedoskonałymi ciałami. Można z tym żyć, ale można też co nieco poprawić by lepiej się poczuć ze swoim ciałem.
    Niby dlaczego malujemy się, ubieramy się tak by podkreślić figurę, szlifujemy paznokcie, robimy trwałą?

    Jasne, że operacja plastyczna jest inwazyjna i najlepiej nie kłaść się pod nóż bez powodu. Jednak wątpię żeby kobiety poddające się takim zabiegom nie były tego świadome.

    Podpisano ja- właścicielka asymetrii bardzo podobnej do przypadku 2giego od dołu na pierwszej stronie z zalinkowanego portalu; rozważająca poddanie się kiedyś operacji- żeby fiszbina non stop nie uwierała pod mniejszą piersią i żeby móc kiedykolwiek wyeksponować piersi w dekolcie

    Dodaj komentarz»
  • jestem_wredna
    jestem_wredna · 24-08-09 22:37 · do góry^

    wiem, że może łatwo mi to pisać, ale jak facet kocha, to będzie miał w nosie jakiekolwiek asymetrie.

    sama miałam kiedyś masę kompleksów, ale ze wszystkich wyleczył mnie mój cudowny mąż :)

    głowa do góry dziewczyny - grunt to trafić na tego właściwego chłopa.

    Dodaj komentarz»
  • mefistofelia
    mefistofelia · 24-08-09 22:50 · do góry^

    Ale co ma facet do tego? :)
    A jak przestanie kochać to wszystkie kompleksy mają powrócić? Nie uzależniajmy samooceny od faceta.
    To my mamy się dobrze czuć w naszych ciałach.
    I żeby nie było, ja nie mam jakichś strasznych kompleksów na punkcie swoich niedoskonałości- toleruję je. Co nie zmienia faktu, że gdyby operacja niwelująca asymetrię nie wymagała skalpela, rekonwalescencji i nie kosztowała dużo na pewno bym ją już miała za sobą. No ale cudów nie ma. Poczekam, pomyślę i być może kiedyś zrobię sobie operację żeby być bardziej zadowoloną ze swojego wyglądu.

    Dodaj komentarz»
  • jestem_wredna
    jestem_wredna · 24-08-09 22:54 · do góry^

    Mefistofelia, moja wypowiedź była jedynie odpowiedzią na posta Anity. Tyle że Ty odpowiedziałaś wcześniej i się zaburzyło ;)

    Dodaj komentarz»
  • TC
    TC · 25-08-09 09:21 · do góry^

    Anita, ależ bzdury wypisujesz, serio ..
    PS. ohyda piszemy przez samo 'h' ;] na punkcie braku wiedzy o własnym języku kompleksów to pewnie nie masz, hę ?

    Dodaj komentarz»
  • monia
    monia · 26-08-09 15:50 · do góry^

    witam sama miałam wielką asymetrie piersi, czytałam tyle postów na ten temat godzinami siedzilaam przed komputerem by wiedziec z czego to sie wzieło.. 3 lata temu zrobiłam operacje która szpital mi zrefundował róznica byla wielka bo az o 3 rozmiary strasznie to przezywalam nie chodzilam nad wode zamykałam sie w domu wstydzilam się siebie i swojego ciała i musze przyznac ze po opracji wcale nie było lepiej bo piers ktora była mała wygladała ładnie sterczaco i tak wyglada do dzis a piers ktora byla wieksza o 3 rozmiary oczywiscie tez do niej wsadzono sylikon aby obydwie 'były takie same' wygladała okropnie i wyglada dalej.. lekarz poprostu nie wsadzil mi sylikonu tak jak powinien nie wyciol niezbednej skory spartaczył to.. od operacji mineły juz 3 lata i powoli zaczełam akceptowac siebie bo wiedzialam ze juz nic z tym nie zrobie lecz po jakims czasie poznalam kogos kto mnie zaakceptowal taka jaka jestem a myslalam ze juz zawsze bede sama, i nie wstydze sie swojego ciała swoich piersi wrecz przeciwnie ciagle bym mu je pokazywała :) jestem szczesliwa dowartosciowana 100% kobieta :) i przyszłą szczesliwa mama pozdrawiam wszystkich!

    Dodaj komentarz»
  • kasiulkasp
    kasiulkasp · 16-11-09 10:18 · do góry^

    Dopiero zobaczyłam ten wątek:)
    Też mam asymetrię piersi, po ciąży i karmieniu niestety bardziej wyraźną, ale niedużą. U mnie i mama i 2 młodsze siostry, wszystkie mamy większą lewą pierś:)jesteśmy praworęczne:)
    Myślę, że ważniejsze od tego jak naprawdę wygląda nasze ciało jest fakt jak się w nim czujemy. Często jest tak, że mniej atrakcyjne, asymetryczne panie bardziej podobają się płci przeciwnej bo akceptują siebie. Nikt nie jest w 100% idealny.
    Tak jak pisała monia, operacja to też duże ryzyko, dla większości są bolesne(zwłaszcza jeśli przecina się mięsień), nikt nie gwarantuje że piersi "po" będą idealne, no i trzeba się liczyć z powikłaniami. Gdybym sama miała dużą asymetrię pewnie bym się jednak zdecydowała, ale to powinna być bardzo przemyślana decyzja. Niektórzy nie odczuwają bólu, ale to mniejszość:) Ja mam co prawda nieco inny przykład, bo rodziłam cesarką, ale bolało mnie strasznie i goiło się tak sobie. Od razu przykład, że jestem płodna:)

    Dodaj komentarz»
  • nikitka84
    nikitka84 · 16-11-09 10:48 · do góry^

    Droga Anito!

    Nurtuja mnie dwa pytania:

    - jak kobiete poddadza mastektomia to sie powinna powiesic?

    - i co jesli kobieta ma symetryczne piersi, ale za to krzywe nogi, to tez sie nie powinna facetowi pokazywac?

    Cialo jest tylko cialo. Grunt zeby zdrowe bylo. Do calej reszty nalezy podejsc z dystansem.

    Dodaj komentarz»
  • nikitka84
    nikitka84 · 16-11-09 10:49 · do góry^

    *mastektomii mialo byc:)

    Dodaj komentarz»
  • ptasia
    ptasia · 16-11-09 12:42 · do góry^

    Zabierałam tu już kiedyś głos, ale nie oglądałam wtedy zalinkowanego portalu. Moja asymetria była kiedyś dla mnie źródłem ogromnych kompleksów, zakup stanika przed uświadomieniem = trauma. Najczęściej nosiłam sportowe topy, bez profilowanych miseczek (takie a la Shock Absorber, tylko oczywiście luzaaaki). Dla uproszczenia mówię, że różnica jest ponad 1 rozmiaru, ale prawdopodobnie jest bliżej 2 - w stanikach przymałych na większej p., mniejsza wciąż się marszczy. Wygarnianie nic nie pomogło, mam wrażenie, że nawet może uwydatniło różnicę w kształcie: 1 kropla, 2 stożek. No i co? Gdy pierwszy raz (w necie, tuż przed uświadomieniem) przeczytałam sugestię operacji, byłam w szoku. Drugi przeżyłam, gdy zaproponowała mi to moja mama ;//. Nie krytykuję, jeśli ktoś inny to robi, ale dla mnie to byłaby ostateczność i poddanie się, a problem imho jest bardziej psychologiczny niż fizyczny. Moja samoocena w ostatnich latach znacznie wzrosła, a po uświadomieniu znacząco. Miewam gorsze dni, ale rzadko. Jedynie przykro robi mi się, gdy czytam "nie mogę nosić tego stanika, przecież na mniejszej piersi się marszczy". U mnie zawsze coś będzie się marszczyć lub będą luzy, nie mogę liczyć na nic innego, ale mogę mieć stanik dobrze dobrany na większą p., wkładkę, wyregulowane ramiączka itd. Nie mówiąc o super kolorze, materiale itd.

    Dodaj komentarz»
  • moniach_1
    moniach_1 · 16-11-09 22:38 · do góry^

    anciu: twoje zdjęcia są w katalogu. fakt, masz asymetrię, ale nazywanie tego "prawie nie mam jednej piersi" jest naprawdę przesadą. Nie wiem, jak wygląda twój biust bez stanika, ale w staniku nie wygląda, jakby jednej piersi prawie nie było, naprawdę :)

    Dodaj komentarz»
  • przeszkoda
    przeszkoda · 16-11-09 22:58 · do góry^

    popieram moniacha :)
    Jest dobrze. To, że masz lekką asymetrię nie znaczy, że nie możesz założyć miękkiego stanika. Wg mnie w dżordżach jest fajnie.
    Są dobre strony mniejszego biustu: po zdjęciu stanika nie ląduje z miękkim plaśnięciem na podłodze :D (z góry uprzedzam, że mówię o sobie, wszystkie posiadaczki sporych jędrnych biustów-to nie o Was, bo zaraz mi sie tu burzyć będą) ;)

    Ja osobiście podziwiam dziewczyny, które nie kryją się ze swoimi niedoskonałościami: jestem osobą, która nie wyjdzie bez makijażu z domu, a i efekt w makijażu nie do końca mnie zadowala(fatalna cera), asymetrię mam lekką, lewa pierś większa, jestem praworęczna, nie wiem czy teoria o sercu ma jakiś sens ;)nie chodzę na basen, wstydzę się rozebrać u lekarza, nie biegam(chociaż to raczej do wątku o SA, komentarze typu "nie biegaj bo sobie cyckami zęby wybijesz" nie nastrajają pozytywnie do uprawiania sportu)nie lubię swojej wagi, swoich palców, zębów, stóp, piersi zaczynam lubić bardziej ;)

    Dodaj komentarz»
  • julka
    julka · 16-11-09 23:37 · do góry^

    ancia, aż sobie obejrzałam ponownie Twoje zdjęcia i powtórzę za dziewczynami - przesadzasz! Oglądałam Twoje zdjęcia już przedtem i NIE ZAUWAŻYŁAM, że W OGÓLE masz asymetrię.
    Podoba mi się jednak to, co piszesz o operacji - nie ma sensu krzywdzić swojego ciała.
    Mój biust po zdjęciu stanika ląduje nawet nie na podłodze, a u sąsiada z dołu (kurcze, kiepska przenośnia, mieszkamy na parterze :)))). Asymetrii chyba nie mam, a jeśli nawet, to minimalną. Moja mama za to ma, zawsze miała i zawsze wydawało mi się to całkowicie naturalne. Wręcz się dziwiłam, dlaczego ja mam równe piersi... Człowiek nie jest i nigdy nie będzie idealnie symetryczny :)

    Dodaj komentarz»
  • mefistofelia
    mefistofelia · 16-11-09 23:56 · do góry^

    @ptasia
    Normalnie jakbym o sobie czytała :) Te same problemy i przerażające mamine sugestie.
    Miska też zawsze trochę mi się marszczy i to denerwuje mnie w sklepach (tych uświadomionych przede wszystkim!), że brafitterki krzywią się widząc taką zmarszczkę na jednej misce, nawet jeśli klientce ona niezbyt zdaje się przeszkadzać. Rozumiem chęć dobrania biustonosza perfekcyjnie, ale dla klientki taka sytuacja może być przykra

    Dodaj komentarz»
  • przeszkoda
    przeszkoda · 16-11-09 23:59 · do góry^

    No pewnie :) nie zawsze jest idealnie. Ważne co zadowala Ciebie, nie bra-fitterkę :)

    Kurczę, to dziwne, że ludzie wytykają nam rzeczy, które zupełnie nam nie przeszkadzają, a nie zauważają/bagatelizują to, co nam samym się w nas nie podoba...

    Dodaj komentarz»
  • ZamiraDrakasha
    ZamiraDrakasha · 17-11-09 00:15 · do góry^

    Też mam asymetrię, między większym prawym stożkiem ewoluującym w ucho jamnika, a lewym mniejszym stożkiem (leworęczna), kiedyś miałam kompleks, że małe. Potem kazało się że wcale nie. Raczej miałam kompleks piersi 12 latki, bo rzeczywiście kształt ich jest taki jak u dziewczynek którym biust dopiero rośnie, ale teraz pozbyłam się wszelkich kompleksów - nie opadają, są mega jędrne, reaktywne, czego chcieć więcej, że ciężko je ubrać, trudno tym większa radość ze stanika 100% dobrego. No i okazuje się, że na dokładnie te same piersi można spojrzeć z całkowicie dwóch różnych punktów. Mnie też mama proponowała operację - powiększania, dobrze że się nie dałam ;)

    Dodaj komentarz»
  • Viola
    Viola · 15-12-09 00:52 · do góry^

    Cześć dziewczyny!

    Tez miałam do niedawna problem asymetrii piersi. Obecnie mam tylko asymetrie piersi a problemu brak ;)
    Zabawne jest to, że nigdy mi to specjalnie nie przeszkadzało dopóki ta większa przestała się mieścić w dawnym 80D. Wpadłam w małą depresję bo kiedy chciałam kupić stanik w "normalnym" sklepie na prawa było w miare ok a na lewą no cóż... Mam traumatyczne wspomnienia z poszukiwań kostiumu kapielowego. Kiedy jakieś wychudzone dziewczątko próbowało wepchnąć moje piersi w 75D. Przerażona zaczęła mówić jakie to ja mam niesymetryczne piersi i że na tej większej to pewnie nawet mam F (wtedy to było F jak Fatalnie). Biedna po wyjściu prawie się rozpłakałam a moje piersi zrobiły się dla mnie 10 razy bardziej asymetryczne niż były...

    Jednak nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło... Brak możliwości kupienia ładnego (czasem jakiegokolwiek) stanika i sugestia o rozmiarze F zaoowocowały znalezieniem lobby i waszych blogów. Gdyby nie to dalej nosiłabym 80D i obciążała sobie kręgoslup (oj bolaly plecki...).
    Operacja... brrr nawet mi przez myśl nie przeszło. Trochę rozumiem jednak dziewczyny które mają bardzo dużą asymetrie (rzędu +3 rozmiarów). Nie jestem w takiej sytuacji więc nie mam co się wymadrzać. Wszystko siedzi w psychice niestety.

    Moja asymetria rzędu 1-1,5 rozmiaru przy moim biuscie 70G to nic strasznego :) Swoje piersi bardzo lubię (przed znalezieniem lobby i rozmiaru bywało rożnie), a mój chłopak na ich widok reaguje jak dzieciak który dostał quada spodziewając się resoraka. Po 5 latach hehe
    Jasne że klne czasem na brak możliowści kupienia odpowiedniej bluzki, marszczenie sie jednej miseczki, lekkie niewygody itp Ale wszystko ma swoje wady i zalety. Ja na przyklad jestem fanką dekoltów, więc z mniejszymi piersiami pewnie nie czułabym się zbyt szczęśliwa ;)
    Ja widać na moim przykładzie asymetria też może przynieść coś pozytywnego i da się z nią żyć jeśli tylko się ja zaakceptuje. Tak więc łepki do góry a piersi do przodu :)

    Pozdrawiam

    Dodaj komentarz»
  • Marlena
    Marlena · 31-01-10 18:06 · do góry^

    Czesc,
    mam 16 lat i asymetryczne piersi. Do tej pory myslalam, ze ten problem minie, bo moj organizm caly czas sie rozwija, ale po przeczytaniu kilku artykulow na ten temat dotarlo do mnie, ze ten problem bedzie mi towarzyszyl do konca zycia... a moze jednak moje piersi sie wyrownaja ??

    Dodaj komentarz»
  • ZamiraDrakasha
    ZamiraDrakasha · 31-01-10 19:21 · do góry^

    Różnie może być jednym się wyrównują innym nie. Ale jak spojrzysz do katalogu, to każda dziewczyna pisze że na większej piersi to a na mniejszej tamto, po prostu ciężko jest zbudować obie identyczne. Ja prócz piersi mam niejednakowe oczy z takich bardziej widocznych elementów. Głowa do góry :) to nie jest problem tylko cech którą wszystkie kobiety mają w wiekszym lub mniejszy stopniu. Jesli asymetria jest duża to wkładka do miseczki stanika na mniejszej piersi da radę :)

    Dodaj komentarz»
  • Nona
    Nona · 08-02-10 19:36 · do góry^

    Notka rewelacyjna póki nie dotyczy piszącej."Oj co się przejmujesz,że jedna pierś wisi Ci do pasa a druga kończy się w połowie drogi - kochaj siebie, jaką jesteś !".
    Otóż nie, autorko notki, czasem się nie da. Nie da się, kiedy idziesz na plażę a większość strojów nie jest szyta na biusty asymetryczne i nie do każdego włożysz wkładkę. Niekoniecznie też zmusisz się do noszenia strojów ze sztywnymi stanikami, a ja na przykład takich nie lubię.
    Nie da się, jak każdy zagląda Ci w dekolt i zwraca uwagę, że stanik Ci się przesunął, bo nie ma kreski na środku. Bo część stanika wyłazi a druga część nie.
    I nie da się, kiedy zajdziesz w ciążę i duża pierś nadal rośnie, a mniejsza nie.
    Bardziej przerażające jest to,że nie można zrobić operację powiększenia jednej tylko piersi, bo wygląda to nienaturalnie. Zwłaszcza wtedy, gdy większa zacznie się starzeć a dawna mniejsza pręży się od wkładki.
    Większość zdjęć które dałaś w linku to według mnie spieprzone jak diabli operacje. Te panie nie wyglądają wiele lepiej, niż wyglądały. Widziałam lepsze efekty i to polskich chirurgów. Może oni się jeszcz starają, zamiast walić na taśmę, wsadzić, zaszyć i poprosić następną...

    Sorry że tak agresywnie wyszło,ale ja borykam się z moją asymetrią odkąd zaczęły mi rosnąć piersi i wk..a mnie niepomiernie, jak ktoś lekkim tonem rzuca : "Och wsadź se wkładkę, nie masz większych zmartwień ?". Spróbuj pożyć jako ktoś, kto musi maskować brak tego, co inni mają naturalnie, w darze od matki natury. I napisz, że wedle kogośtam jesteśmy ludźmi gorszej kategorii, mniej dzieci płodzimy i w ogóle jesteśmy do odstrzału. Od razu mi się humor poprawia.
    Bez odbioru.

    Dodaj komentarz»
  • moniach_1
    moniach_1 · 09-02-10 18:13 · do góry^

    Nona: a jakie ujęcie tematu byłoby twoim zdaniem lepsze?

    Dodaj komentarz»
  • Sunako
    Sunako · 09-02-10 22:32 · do góry^

    być może nie należy się dziwić, że dla niektórych to jest problem.

    Dodaj komentarz»
  • moniach_1
    moniach_1 · 10-02-10 14:38 · do góry^

    Sunako: mam wrażenie, że z posta Nony zieje takim jadem na Mauzonkę i w ogóle poruszanie tematu asymetrii, że jak by do tego nie podejść, to napisałaby z grubsza to samo.

    No, może post w stylu Rozmów w toku typu "mam asymetrię i to nie daje mi żyć i nikt mnie nie kocha przez to" byłby w porządku, bo odpowiadałby klimatem jej kompleksom.

    Ja naprawdę jestem pełna szczerej chęci, żeby w różnych forumowych narzekalniach czy innych "upokarzających tekstach" wspierać na duchu i robić co mogę, żeby ludziom jakoś pomóc, bo wiem jak kompleksy potrafią zatruć życie i o ile łatwiej jest bez nich.

    Natomiast jeśli osoba zakompleksiona przelewa swoje kompleksy na plucie jadem na kogoś innego (no bo sorry, ale Mauzonka napisała ten tekst w sposób naprawdę kompetentny i bardzo delikatny. na pewno chodziło jej o to, że asymetria nie jest czymś, z powodu czego trzeba się zadręczać i schować pod burką, bo po prostu NIE JEST. ten tekst to czystka merytoryka brafittingowa plus element zdrowego nawoływania do polubienia swojego ciała jakim by nie było), to mi nerwy puszczają.

    Dodaj komentarz»
  • Sunako
    Sunako · 10-02-10 15:17 · do góry^

    ja nie wiem czy chodziło tylko o tekst mauzonki, czy w ogóle o podejście osób wypowiadających się. być może czego by mauzonka nie napisała, to byłoby "źle" :/
    ja też nie widzę lepszego ujęcia tematu dla osób, które mają z tego powodu spore kompleksy, bo zawsze coś im nie będzie pasować. albo że post jest zbyt optymistyczny albo za bardzo pesymistyczny

    Dodaj komentarz»
  • mefistofelia
    mefistofelia · 10-02-10 19:00 · do góry^

    A ja uważam, że notka Mauzonki jest trochę niezręczna i może być odczytana jako lekceważenie problemu (choćby fragment o tym, co może być postrzegane jako defekt i powodować estetyczny dyskomfort). Reakcja Nony jest może i przesadnie agresywna, ale zrozumiała.
    Po prostu argument "to wcale nie jest problem, czym się przejmujesz?" ma zerową szanse na zadziałanie u osoby, która ma na tym punkcie kompleks. W takich przypadkach należy raczej wykazać zrozumienie dla problemu.

    Nona ma też trochę racji w tym, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Jak nosi się 65J 2-3 miseczki to niewielka różnica. Niestety przy 70D te same 2-3 miski to już różnica bardzo duża.

    Dodaj komentarz»
  • xxxx
    xxxx · 11-02-10 10:15 · do góry^

    słuchajcie mam asymetrie piersi . i mam z tym duzy problem . poznalam niedawno chłopaka i boję sie jak on na to zareaguje . co robi ?? doradźcie

    Dodaj komentarz»
  • ZamiraDrakasha
    ZamiraDrakasha · 11-02-10 10:33 · do góry^

    Xxxx - myślę że chłopak nie zauważy lub się nie przejmie. Za to będzie szczerze zachwycony widząc biust :)

    Dodaj komentarz»
  • felisdomestica
    felisdomestica · 11-02-10 12:05 · do góry^

    Chłopaki zauważają takie rzeczy, nie łudź się. Jeśli jest na poziomie i kocha, albo chociaż lubi, to nie skomentuje, albo skomentuje przyjaźnie.
    XXXX - jesli poznałaś go niedawno, to wstrzymaj się z pokazywaniem mu biustu, dopóki sie nie upewnisz, że reakcja będzie pozytywna :-).
    Albo wystąp z otwartym tekstem, że się krępujesz pokazać mu piersi, bo masz taki kompleks. I już.

    Dodaj komentarz»
  • felisdomestica
    felisdomestica · 11-02-10 12:13 · do góry^

    A tak w ogole to mefistofelia ma rację. Zaprzeczanie, że problem istnieje nie rozwiązuje problemu. Rady typu "wszystkie biusty są piekne", albo " kochaj siebie jaką jesteś" nie pomagają. Dziewczyny które je piszą mają dobre chęci, ale nie wiedzą jak to jest mieć dwie wyraźnie różne piersi, kiedy jeden sutek wisi dwa cm niżej niż drugi. Naprawdę trudno to zaakceptować, jest to wkurzające, krępujące w sytuacjach intymnych, jak pryszcz na tyłku. Tylko pryszcz kiedyś zniknie...

    Dodaj komentarz»
  • tu-tusia
    tu-tusia · 11-02-10 12:30 · do góry^

    @ felidomestica: nie zgodzę się z Twoją wypowiedzią.No to piersi są różnej wielkości.. co z tego się pytam? Facet może zauważy, może nie, nie sądzę, żeby go to obchodziło (w sensie robiło różnicę). I od razu odpowiem: nie, nie mam widocznej asymetrii. Za to mam cycki zrośnięte na mostku. Uwierz mi, że wg mnie to paskudnie wygląda. I w dodatku wcale nie jest powszechne, tak jak asymetria, więc mój chłopak się z tym wcześniej nie spotkał. Ale i tak ma to gdzieś i moje zrośnięte, małe piersi kocha tak samo jak całą resztę. No bo co tu przeżywać. A Ty byś przeżywała krzywy narząd swojego mężczyzny? Nie? To czemu masz przeżywać krzywiznę własnych narządów.
    Takżę Xxxx nie wstydź się pokazać chłopakowi i uwierz, że nie stanowi to problemu.

    Dodaj komentarz»
  • julka
    julka · 11-02-10 13:22 · do góry^

    felisdomestica pisze: "Chłopaki zauważają takie rzeczy, nie łudź się. Jeśli jest na poziomie i kocha, albo chociaż lubi, to nie skomentuje, albo skomentuje przyjaźnie."
    Zauważają i co? Uciekają gdzie pieprz rośnie? No błagam... Zauważają też rozstępy, pryszcze, cellulit, nadmierne owłosienie. I to znaczy, że mamy się wstydzić naturalnych cech własnego ciała? Z wieloma rzeczami nie da się nic zrobić i należy się z tym pogodzić.
    Gdybym rzeczywiście miała problem z jakimś fragmentem ciała, powiedziałabym o tym wcześniej chłopakowi (że mam z tym problem emocjonalny, a nie że JEST to problem).

    Dodaj komentarz»
  • Valentinee
    Valentinee · 11-02-10 15:00 · do góry^

    I na pewno występowanie z otwartym tekstem nie jest dobrym pomysłem. "Poczekaj kochanie, zanim zdejmiesz mi stanik muszę ci powiedzieć, że mam nierówne cycki" :/ Pokaż mu, że dla Ciebie to nie jest problem, nawet jeśli jest. Im Tobie bardziej podoba się własne ciało, tym bardziej podoba się facetom. Jeśli nie wierzysz, że asymetria może nie być problemem zajrzyj to katalogu balkonetki. Większość kobiet ma mniejszą lub większą asymetrię. I owszem, uważam że lepiej byłoby jej nie mieć. Ale jak już się ma, warto zaakceptować siebie, bo nic więcej (operacji nie akceptuję) zrobić się z tym nie da.

    Dodaj komentarz»
  • julka
    julka · 11-02-10 17:26 · do góry^

    "I na pewno występowanie z otwartym tekstem nie jest dobrym pomysłem. "Poczekaj kochanie, zanim zdejmiesz mi stanik muszę ci powiedzieć, że mam nierówne cycki" :/"

    Jeśli idzie się do łóżka z zupełnie obcym facetem to oczywiście trudno z nim najpierw porozmawiać. Ja jednak zakładam, że to choć trochę przemyślana decyzja, że porozmawia się wcześniej o samym fakcie (choćby o antykoncepcji...) i że jest miejsce na wspomnienie o kompleksie.
    Twoim zdnaiem lepiej w ogóle tego stanika nie zdjąć...?

    Dodaj komentarz»
  • mizu
    mizu · 11-02-10 17:58 · do góry^

    ja mojemu byłemu powiedziałam jeszcze zanim zaczęliśmy się spotykać (podobał mi się już wtedy). nie chciałam, żeby się potem, jak przyjdzie co do czego, zdziwił i powiedział coś co sprawiłoby mi przykrość.
    dla mnie asymetria to nadal spory problem, zawsze się tego wstydziłam i nieraz myślałam o operacji. ale w moim przypadku samo wyrównanie piersi nie wystarczyłoby, bo mam różny rozkład żeber z lewej i prawej strony. na moje nieszczęście, z tej strony co mam mniejsza pierś mam również bardziej wpadniętą klatkę. wkładka, czy nawet dwie nie załatwiają sprawy.
    o tym, że jest aż tyle kobiet z takim samym problemem, dowiedziałam się dopiero na balkonetce. podniosło mnie to trochę na duchu (choć wolałabym, żeby żadna z nas nie miała asymetrii), dzięki Wam mam odrobinę wyższą samoocenę i jestem Wam za to wdzięczna

    Dodaj komentarz»
  • Sunako
    Sunako · 11-02-10 17:58 · do góry^

    no nie zauważają może różnicy rzędu pół-jednej miseczki, ale różnica 2-3 rozmiarów chyba już jest widoczna, prawda? jak jedna pierś ma 70B a druga np DD

    Dodaj komentarz»
  • Sunako
    Sunako · 11-02-10 18:52 · do góry^

    no nie zauważają może różnicy rzędu pół-jednej miseczki, ale różnica 2-3 rozmiarów chyba już jest widoczna, prawda? jak jedna pierś ma 70B a druga np DD
    no najgorsze to byłoby pójść do łóżka przypadkowo z jakimś prymitywem, który by skomentował itp.
    czemu od razu "nie zdjąć", wydaje mi się że chodzi o zrozumienie tego, że dziewczyny mogą się obawiać zdjęcia. nikt im niczego przecież nie narzuca.
    ja obecnie mam takie kompleksy, że oczywiście przy stałym partnerze się nie krępuję, ale jakbym miała teraz pójść do łóżka z innym, który mnie nie widział nago albo chociażby w bieliźnie, to chyba pod kołdrą przy zgaszonym świetle :P

    Dodaj komentarz»
  • moniach_1
    moniach_1 · 11-02-10 22:08 · do góry^

    A po co w ogóle z prymitywem do łóżka iść?

    Zresztą nie traktujmy facetów jak jakichś ideałów bez wad, normalni faceci też mają kompleksy (często nawet gorsze i bardziej tłumione, bo "prawdziwemu mężczyźnie" mieć kompleksów nie wypada. A stereotyp "prawdziwego mężczyzny" trzyma się w naszej kulturze dużo lepiej, niż jakiekolwiek stereotypy dotyczące kobiet), więc rozumieją, że to delikatna kwestia i nie wolno pozwalać sobie na jakieś nieprzyjemne teksty. Bo po prostu można więcej dziewczyny nie zobaczyć, a tego żaden by nie chciał. A jak jest prymitywem co tego nie wie, to patrz punkt wyżej.

    Dodaj komentarz»
  • Sunako
    Sunako · 11-02-10 22:55 · do góry^

    moniach ---> czasem można dowiedzieć się już po fakcie ;D zwłaszcza w przypadku spontanicznego seksu z nowo poznanym niezłym wizualnie ;) powinni wypełniać wcześniej ankietę na okoliczność bycia palantem, plotkarzem, gburem.
    oczywiście zupełnie inaczej jest w przypadku, kiedy para się "nawzajem odkrywa" itd w każdym razie mija jakiś czas zanim się rozbiorą i pójdą do łóżka. a przecież z nie każdym tak jest ;) ja teraz wiem, że już bym się nie cackała w trzymanie za rękę przez miesiąc, a z drugiej strony chyba bym się wstydziła właśnie przez kompleksy ;)

    a faceci - owszem, też mają kompleksy :P to już można dowiedzieć się nawet z Bravo xD

    Dodaj komentarz»
  • Valentinee
    Valentinee · 11-02-10 23:32 · do góry^

    julka: "Twoim zdnaiem lepiej w ogóle tego stanika nie zdjąć...?"

    Zupełnie nie o takie podejście mi chodzi ;) Uważam po prostu, że pokazanie facetowi, że same się sobie podobamy takie jakie jesteśmy pozwoli im łatwiej nas zaakceptować. Kiedy dla nas asymetria jest problemem, tym bardziej dajemy im do zrozumienia, że jest to rzecz z powodu której można mieć kompleksy.

    Sunako: "czemu od razu "nie zdjąć", wydaje mi się że chodzi o zrozumienie tego, że dziewczyny mogą się obawiać zdjęcia. nikt im niczego przecież nie narzuca."

    I ja to rozumiem. Niektóre dziewczyny boją się zranienia, są niepewne reakcji chłopaka. Jasne, sama kiedyś tak miałam. Teraz to już tylko kwestia innego podejścia do związku i partnera. Moim zdaniem bardziej "seksi" po prostu jest jak zrzucamy z siebie stanik pewne siebie, że jesteśmy piękne. I co z tego, że nie idealne? Piękno nie musi być symetryczne ;) Też kiedyś miałam kompleksy na punkcie biustu, ale lata stałego i szczęśliwego związku mnie z tego niemal całkowicie wyleczyły.

    Dodaj komentarz»
  • Sunako
    Sunako · 11-02-10 23:52 · do góry^

    no ja kiedyś nie rozumiałam dziewczyn robiących sobie tapetę przez godzinę i nie pokazujących się chłopakowi bez mejkapu. i ok, mój facet może oglądać moje pryszcze, ale przed innymi kolegami to już bym się krępowała chodzić np rano po imprezie z "masakrą na twarzy". odkąd mnie dotknęły różne "defekty" to lepiej potrafię zrozumieć dziewczyny, które się z nimi kryją. np zastanawianie się czy ten wąsik jest tak widoczny jak mnie się wydaje, czy pryszcze za bardzo nie są widoczne spod tapety :/

    Dodaj komentarz»
  • moniach_1
    moniach_1 · 12-02-10 00:06 · do góry^

    Rano po imprezie ludzie mają kaca i to przepełnia ich świadomość. Widzą tylko najbliższą butelkę wody, nic więcej :) Nic nie jest tak widoczne jak nam się wydaje (no, poza mamami, które widzą tyle co my, a nawet jeszcze więcej i potrafią tą wiedzą czasem nieźle dokopać...), a przynajmniej tak tłumaczę swoim pryszczom na czole i krzywym nogom :) (Ostatnio doszłam też do wniosku, że nie umiem się malować tymi różnymi mazidłami udającymi kolor skóry i masakrę na twarzy to ja mam właśnie w makijażu...)

    I to nie jest tak, że ja nie rozumiem. Pewnie że rozumiem. Pamiętam, jak w gimnazjum wstydziłam się założyć nowy, czerwony sweter do szkoły, bo bałam się że ludzie mnie wyśmieją że "gdzie z moim pyskiem ubierać się w ładne, rzucające się w oczy jaskrawe kolory" :/ Dlatego bardzo mnie boli jak czytam że ludzie mają takie problemy i naprawdę strasznie chciałabym pomóc, a wiem, że nie mogę :(

    Dodaj komentarz»
  • felisdomestica
    felisdomestica · 12-02-10 00:35 · do góry^

    julka:
    "Zauważają i co? Uciekają gdzie pieprz rośnie? No błagam... Zauważają też rozstępy, pryszcze, cellulit, nadmierne owłosienie. I to znaczy, że mamy się wstydzić naturalnych cech własnego ciała?"
    Bywa, że uciekają, może nie z krzykiem, ale na "drugi raz" nie mają ochoty. I bywa, że krytykują. I plotkują strasznie.
    Szczególnie dotyczy to nastolatków, wychowanych na plastikowych lalach z Playboya, którzy nie radzą sobie z widokiem prawdziwego kobiecego ciała. Można sobie wmawiac, że nie mają racji, że są głupkami. Ale i tak taka krytyka boli.
    Po prostu trzeba wybierać mądrych facetów :-). I wtedy problemu nie będzie.

    Dodaj komentarz»
  • Sunako
    Sunako · 12-02-10 00:41 · do góry^

    moniach ---> ja akurat miałam ten komfort, że zanim zaczęłam chodzić ze swoim facetem, to byliśmy na wspólnym wyjeździe i spaliśmy w jednym namiocie, a w sumie jakoś się nie krępowałam wtedy mojej twarzy bez makijażu, czy "porannych" włosów ;) (inna sprawa, że miałam wtedy o wieeele ładniejszą cerę ;) ). w każdym razie zaliczyliśmy takie "stejdże", które niektóre pary zaliczają dopiero po kilku miesiącach "omg zobaczył mnie w niemytych włosach/bez podkładu/w t-shircie" :D
    ale teraz rzeczywiście mam kolegów, którzy widzą mnie tylko "zrobioną". po co odkrywać to co dla nas niemiłe przed osobnikami, które czasem nas komplementują i w ogóle. nie muszą wiedzieć o moich niedostatkach xD

    Dodaj komentarz»
  • julka
    julka · 13-02-10 10:36 · do góry^

    "Bywa, że uciekają, może nie z krzykiem, ale na "drugi raz" nie mają ochoty. I bywa, że krytykują. I plotkują strasznie.
    Szczególnie dotyczy to nastolatków, wychowanych na plastikowych lalach z Playboya, którzy nie radzą sobie z widokiem prawdziwego kobiecego ciała."

    I właśnie dlatego raczej trzeba się zastanowić decydując się na sex z - nie wstydźmy się tego powiedzieć - gówniarzem. Sex nie jest dla dzieci. Dojrzałość emocjonalna powinna być moim zdaniem podstawą podjęcia decyzji o współżyciu. Więcej: może trzeba się zastanowić nad tym, czy facet, przed którym chcemy się rozebrać, wzbudza w nas pełne zaufanie. Bo jeśli nie wzbudza, a my dodatkowo mamy kompleksy, to raczej nie będzie zbyt ciekawie...
    I masz rację: trzeba wybierać mądrych facetów.

    Dodaj komentarz»
  • maskaradka
    maskaradka · 13-02-10 17:06 · do góry^

    Ja jestem leworeczna i prawa piers jest nieco pelniejsza, bo nie mozna nazwac tego wieksza. Lewa pewnie jest zgniatana jak spie na lewym boku, teraz juz spie nie tylko na nim. No i prawy sutek zaczyna sie 3mm wyzej niz lewy i przez to w ekstremalnych przypadkach typu malawe miseczki predzej on wyjdzie. W sumie to ja to tylko widze (ach ten pedantyzm) i nieraz sie zloscilam ze prawa ma lepszy profil w staniku pod ubraniem niz lewa, a nikt tego nie widzial. Ale to nie ma nic wspolnego z tym, ze zawsze robie zdjecia prawego profilu, po prostu nie umie zrobic zdjecia z drugiej reki, wykrecam ja, wyginam starajac sie zrobic normalne zdjecie i rezygnuje.

    Dodaj komentarz»
  • Valentinee
    Valentinee · 13-02-10 18:17 · do góry^

    Maskaradka, jeśli chciałaś zdołować wszystkie dziewczyny z prawdziwą asymetrią, to Ci się udało ;P

    Dodaj komentarz»
  • megane
    megane · 13-02-10 18:30 · do góry^

    Ja zdecydowanie popieram podejście do tematu pt. "w czym masz problem". W ogóle nie rozumiem, jak może być inne do jakiegokolwiek niezależnego od nas mankamentu sylwetki? Jeśli byłoby więcej takich haseł wokół nas to w końcu zaczęłybyśmy w nie wierzyć i przestały dawać się wpędzać w kompleksy. Że-o-boże pryszcze, krzywe nogi, małe piersi, duże piersi, krzywe piersi? Kto określił jakie piersi są ZBYT małe albo ZBYT duże? Albo jakiej wielkości "powinno się" mieć tyłek, albo jakie grube powinny być łydki? Każdy ma to, z czym się urodził. Media, reklamy, wszystko to lansuje jakiś CHORY pęd do nie wiadomo jakiego ideału, trzeba sobie zdawać z tego sprawę i otwarcie o tym mówić, to być może uda nam się kogoś wyciągnąć z bezsensownych kompleksów, które potrafią niszczyć życie.
    Jeśli facet miałby jakiś problem po zobaczeniu mnie bez makijażu to obawiam się, że nie dogadalibyśmy też się w wielu innych kwestiach, bo jesteśmy z totalne różnych bajek.

    Dodaj komentarz»
  • elftherini
    elftherini · 13-02-10 18:37 · do góry^

    Valentinee czy wg Ciebie kobiety, które mają symetryczne piersi mają je np zacząć chować, żeby tym z asymetrią nie było przykro? No proszę Cię.
    Ja mam nieco większą lewą pierś i ja to widzę, ale np nie ma już z tym problemu gdy chodzi o dopasowanie staników, bo widać tylko nieco różny stopień zabudowania miseczki.
    Poza tym kompleksy robimy sobie w zasadzie same - zazwyczaj są to "wady", które widzimy tylko my a inni ludzie nawet by nie pomyśleli, że to może być dla nas problem (wiem po sobie).

    Dodaj komentarz»
  • maskaradka
    maskaradka · 13-02-10 18:57 · do góry^

    Ja nie chcialam nikogo zdolowac, wystarczy ze sama sie dolowalam kilka lat przez to ze mam szerokie biodra zamiast waskich, polubilam je wtedy jak zaczelam miec dostep do normalnej dlugosci bluzek, niestety w mojej malej miejscowosci i okolicach byly tylko przykrotkie nawet na mnie, o kiepskiej jakosci materialow i o dziwnej rozmiarowce, takie odpowiedniki niedobranego 75B.
    Niestety nie udalo mi sie pozbyc kompleksu odstajacych uszu, moze je kiedys zoperuje bo teraz mam bardziej pilne wydatki, na razie siedza pod rozpuszczonymi wlosami:)

    Dodaj komentarz»
  • elftherini
    elftherini · 13-02-10 19:05 · do góry^

    Maskaradka ja swoich bioder dalej nie polubiłam, też podobają mi się wąskie bioderka, i do tego najlepiej z 15 cm więcej wzrostu niż ja mam. Na razie polubiłam swój biust co i tak uważam za spory sukces :D
    A uszami się nie przejmuj:)

    Dodaj komentarz»
  • Valentinee
    Valentinee · 13-02-10 20:42 · do góry^

    Sorki, nie chciałam aby zabrzmiało to tak poważnie :) Jeśli chodzi o biodra, to ja zdecydowanie wolę te szerokie i ubolewam, że sama mam wąskie. Tu chyba widać typowo kobiecy syndrom: mam proste włosy, marzę o kręconych. Mam kręcone, marzę o prostych. Ech... :)

    Dodaj komentarz»
  • elftherini
    elftherini · 13-02-10 20:50 · do góry^

    E czy ja wiem. Mi przeszkadzają tylko wzrost i biodra:D A tak to lubię być bladą brunetką itd :D

    Dodaj komentarz»
  • Valentinee
    Valentinee · 13-02-10 21:54 · do góry^

    Ja każdego dnia chciałabym być inna. Raz ruda, raz czarna, a czasem taka jaka jestem teraz :D

    Dodaj komentarz»
  • magdus
    magdus · 11-03-10 14:52 · do góry^

    Ja uważam, że wszystko jest dla ludzi. Jeśli kobieta źle się czuje ze sobą, niech sobie poprawi to i owo, ale na Boga!, niech nie wkłada tam przy okazji silikonów wielkości jej głowy :p Ja odkrycia naukowców zawsze traktuję przez pół :) Co prawda wierzę, że człowiek z natury poszukuje w drugiej osobie symetrii, która jest w jakiś nie do końca zrozumiały przez nas sposób wyznacznikiem piękna - to się jakoś na poziomie podświadomości dzieje, jednak nie uważam, że mogłoby to mieć jakiś wpływ na płodność. To tak jak z biodrami. Niby kobieta z szerszymi ma być bardziej płodna. A niby dlaczego? Dlatego, że może łatwiej jej będzie rodzić? Przecież płodność to nie tylko otoczka zewnętrzna, ale uwarunkowania genetyczne i decyzje, które zapadają w momencie, gdy jesteśmy jeszcze małym jajeczkiem w brzuchu matki :)

    Dodaj komentarz»
  • kleoo88
    kleoo88 · 13-03-10 17:03 · do góry^

    ja niestety też mam nierówne piersi, o jakieś pół rozmiaru, może nawet rozmiar ;/ i co ciekawe, do niedawna w ogóle tego nie zauważałam, bo kiedy widzę się w lustrze, to owszem, da się zauważyć, że jedna pierś jest większa, ale to kompletnie nie razi... natomiast kiedy jakiś czas temu postanowiłam sobie zrobić zdjęcie nago, to... załamałam się ;( na zdjęciu wygląda to tragicznie, głównie dlatego, że większa pierś jest wisząca, a mniejsza za to ładnie sterczy i jest jędrna (wygląda to mw jak na zdjęciu u góry, albo nawet trochę gorzej). Do tej pory nie spałam z żadnym facetem, i od jakiegoś czasu zaczynam się bać seksu coraz bardziej... No bo owszem, może i facet nic mi nie powie, ale wątpię żeby go to nie raziło :( zastanawiam się tylko, czy gdybym robiła ćwiczenia ujędrniające biust, tylko po jednej stronie, to byłaby szansa na zmniejszenie tej asymetrii??

    Dodaj komentarz»
  • rysia_zdzisia
    rysia_zdzisia · 14-03-10 00:38 · do góry^

    Napisałaś, że masz różnice rzędu pół rozmiaru... ta pani na zdjęciu ma różnicę jakichś 2-3 rozmiarów, więc myślę, że to tylko w Twoich oczach tak tragicznie wygląda, a żaden facet (tym bardziej zakochany) nawet tego nie zauważy;) Spójrz na to optymistycznie- jedną pierś masz piękną i jędrną, moje obie wyglądają jak skarpety z piachem ;)

    Dodaj komentarz»
  • mefistofelia
    mefistofelia · 14-03-10 01:17 · do góry^

    Jesteś pewna, że u tej pani ze zdjęcia jest aż tak duża różnica?
    Nie wiem jak to jest z większymi biustami, ale mi się wydaje nieznaczna. Jak pierwszy raz zobaczyłam to zdjęcie nie zwróciłam na nią uwagi i cały czas uważam, że nie jest duża i wcale nie razi (specjalnie pewnie zostało wybrane takie zdjęcie, by lepiej pasowało do przesłania notki, drastyczniejszy przykład nie ilustrowałby go już tak ładnie).

    kleoo- Aparat wyjątkowo okrutnie obchodzi się z asymetrią. Założę się, że jak facet zobaczy cię nago będzie cię widział tak jak ty widzisz siebie w lustrze a nie jak widzi cię klisza. I to w najgorszym przypadku. Bo założę się, że twojej asymetrii w ogóle nie zauważy (tak... naprawdę nie zauważają!)

    Dodaj komentarz»
  • papillon
    papillon · 14-03-10 10:04 · do góry^

    Jeden rozmiar to jakieś 2,5 cm w całym obwodzie, nie wiem, jak to przeliczyć na jedną pierś, ale mnie też się wydaje, że asymetria u pani ze zdjęcia to jakieś dwie miski. Mój biust był asymetryczny o jedną pełną miskę, od noszenia dobrych staników trochę się wyrównał i teraz jest jakieś 3/4 ;-) Wkładki nie noszę, bo nie lubię, w staniku, zwłaszcza usztywnianym w ogóle tego nie widać.

    Dodaj komentarz»
  • jestem_wredna
    jestem_wredna · 14-03-10 15:27 · do góry^

    Przepraszam za dosadność, ale dla faceta liczy się fakt, że "dostaje" cycki, więc nieważny dla niego jest fakt czy jeden jest większy czy mniejszy ;)

    Jak to powiedział mój znajomy: "Cycki to cycki. Nieważne jakie, wszystkie są piękne, bo są cyckami." ;) Ot, męska filozofia.

    Dodaj komentarz»
  • rysia_zdzisia
    rysia_zdzisia · 14-03-10 22:11 · do góry^

    @mefistofelia- jestem pewna, jak się przyjrzeć to różnica jest spora, ale tak jak napisałaś wcale nie razi w oczy, ja gdybym nie wiedziała czego dotyczy artykuł, to bym nawet uwagi nie zwróciła, a wręcz najpierw zobaczyłam, że kobitka ma bardzo ładne piersi i też bym chciała takie mieć bo swoje zniszczyłam ogromnymi skokami wagi :/

    @papillon- chyba sie za bardzo nie da tego przeliczyć, po prostu trzeba dołożyć wkładkę, by były jednakowej wielkości i dobierać do większej

    @jestem_wredna- o to to... cycek to cycek ;)

    Dodaj komentarz»
  • Doraja
    Doraja · 15-03-10 22:02 · do góry^

    Popieram Wredną, w cyckach najważniejsza jest cyckowość, symetria i inne szczegóły schodzą na drugi plan. Ja jestem akurat asymetryczna kształtowo, a nie rozmiarowo (mam jedną bardziej w bok ;), czego facet nie widział przez trzy lata, a zobaczył, jak sama zwróciłam uwagę. Nie wiem, czy jest niewyrobiony estetycznie... czy po prostu normalny :)
    Wiem, że takie argumenty do osoby z głębokimi kompleksami pewnie nie dotrą, ale nic innego nie przychodzi mi do głowy... Dziewczyny, głowy (i biusty) do góry, nie będzie Wam pierwszy lepszy, nawet chirurg plastyczny, mówił, że nie jesteście piękne (:

    Dodaj komentarz»
  • Sarniasta
    Sarniasta · 23-03-10 14:47 · do góry^

    Czytam i czytam i nabrałam ochoty włączyć sie do rozmowy. Problem z asymetria dotyczy także mnie...Nie jestem tym szczególnie zrozpaczona bowiem nie przeszkadza mi to jakoś drastycznie w życiu i nawet w łózko z moim mężczyzna. Problem zaczyna się w momencie dopasowania stanika...zawsze ale to zawsze podobają mi się te staniki, ktore na większej piersi bulkuja...no i kazde zakupy kończą sie tak samo- brakiem dobrze dobranej bielizny:( Wtedy jestem strasznie zrozpaczona ze moje cycki sa niekompatybilne względem siebie...ale taki smutek mija dość szybko:)
    Najgorsze jest jednak to ze mój biust (65FF) jest dosc obwisły a mam dopiero 23lata...no i tutaj zaczyna sie powazny problem który mogłabym nawet nazwać psychogennym:(
    I jeżeli połączyć by te 2 rzeczy...asymetrie piersi z obwisłością piersi myślę, ze operacja plastyczna to jedyne rozwiązanie zeby poczuć sie kobietą- atrakcyjna kobieta. Nie oszukujmy sie...każda z nas dąży do ideału. Ciągle dbanie o linie i o to jak wyglądamy... Gdybym miała juz dzieciątko i byla pewna ze moje piersi nie beda jzu karmić pociechy zrobiłabym porządek z moim biustem za pomoca skalpela...Jednak jak na razie musze sie z tym wstrzymać:)
    A co do mężczyzn... nie mam dużego doświadczenia łóżkowego:) i powiem tak...pierwszy facet z którym spalam nie zauważył tego w ogolę, natomiast moj drugi i zarazem aktualny facet zwrócił na to uwagę kiedy sama o tym wspomniałam. Teraz sam juz to dostrzega i zawsze twierdzi ze moje piersi sa sliczne, ale jezeli mam sie lepiej czuc po operacji i jezeli naprawde to dla mnie taki duzy dyskomfort psychiczny to jets za zabiegiem, ale takze uwaza ze dopiero po wykarmieniu dzieci:)
    Takie jets moje zdanie na ten temat:) chciałam żebyście wiedziały jak traktuje asymetrie:) w polaczeniu z inna przypadłością:) bowiem sama asymetria to nic takiego!

    Pozdrawiam!!!

    Dodaj komentarz»
  • ladyfreakish
    ladyfreakish · 18-04-10 18:00 · do góry^

    O asymetrii ciekawie pisze Nancy Etcoff w swojej książce "Przetrwają najpiękniejsi". Symetria oznaczała kiedyś zdrowie i brak pasożytów.

    Dodaj komentarz»
  • 100krotna
    100krotna · 18-04-10 22:56 · do góry^

    Dziewczyny, czytam was i czytam... i mam wrażenie, że jestem dziwna. Albo nawet nienormalna! :P
    Bo ja LUBIĘ swoją asymetrię około 1 rozmiaru przy 65DD, 70D. I Lubię to, że jedna pierś jest wyżej, jest mała i stercząca, a druga niżej, bardziej okrągła i większa :) Wydawało mi się zawsze, że to jest słodkie, interesujące i podkreśla naturalność. Staram się dobierać staniki tak, żeby w razie dekoltu nie odstawały na mniejszej piersi- ale zwykle widać, że tylko jedna jest zaokrąglona od góry. Jeśli przy dobieraniu stanika ktoś zwróciłby mi uwagę na marszczenie, to pewnie uśmiechnęłabym się i powiedziała, że to nieuniknione. Dekolty noszę i nie wstydzę się. Do tej pory nikt nie zwrócił uwagi - a jakby zwrócił, to bym tylko potwierdziła, że tak, mam różne piersi.

    Mój facet nie zauważył, sama mu powiedziałam. Teraz czasem pyta, która jest ta mniejsza :) i wtedy udaje, że to widzi.
    No ale może moje podejście wynika z tego, że nigdy się nie wstydziłam swojego ciała, a do rozbierania miałam zawsze dosyć entuzjastyczne podejście, mimo niedoskonałości.
    (lata trenowania w klubie sportowym, gdzie w szatni siedzi się nago, pod prysznic chodzi parami, trójkami, albo hurtem jak jest mało czasu, w saunie leży zwykle jakieś 7 całkiem nagich "lasek" a szatnia na część damską i męską jest przedzielona jedynie rzędem szafek, niekoniecznie poustawianych ściśle jedna przy drugiej... polecam, po pierwszych dwóch miesiącach przestajemy się wstydzić rozbierać na całe życie - u lekarza, przy facetach, na plaży, na basenie... tylko teraz instalują na basenie kamery, więc nie wiem, czy można - nagrywać się, jak ubieram gacie jednak nie mam ochoty)

    Co do ewentualnych komentarzy facetów: jeżeli by mi któryś w sytuacji intymnej skrytykował wygląd - to wiedziałabym, że nie ma co dłużej ciągnąć znajomości. I pewnie sytuacja intymna by się nie powtórzyła.
    Ale w zasadzie nie zdarza mi się bywać w łóżku z facetem, którego nie znałam wcześniej - więc tak sobie tylko teoretyzuję :)

    Aa, i jeszcze na koniec: mój TŻ ma jedną brodawkę wyżej niż drugą. O jakieś 1,5 cm. Pewnie ma też lekką asymetrię ;)

    Dodaj komentarz»
  • Sunako
    Sunako · 19-04-10 01:58 · do góry^

    well, a ja nie lubię tego, że mam jedną pierś wyżej, bo nie jest odpowiednio podtrzymana przez stanik, a wkładkami nie umiem się posługiwać (moje staniki nie mają kieszonek) :/ (nie wspominając już jak tragicznie wygląda profil lewej piersi w miękkim staniku bez ubrania ;) ). Marzę o tym, że kiedyś będę miała do czynienia z jakąś brafitterką i dowiem się jak wypełnić stanik od dołu.

    Dodaj komentarz»
  • lena
    lena · 30-06-10 11:42 · do góry^

    Mam 30 lat od kiedy zaczęły mi rosnąc piersi a dokładniej jedna, miałam totalną asymetrię, jedna była rozmiary B-C a druga była totalnie płaska. I to jest faktyczna asymetria. Od 14 roku życia miałam zrobione wszystkie badania zarówno ginekologiczne jak i hormonalne itp. Wszystko zawsze było w totalnym porządku, nie udało się znaleźć medycznej przyczyny mojej przypadłości. Od tego czasu postanowiłam, że w przyszłości zrobię operację. Był to dla mnie totalny problem, bo mimo tego iż byłam dosyć atrakcyjna osobą, przez to nigdy nie miałam chłopaka, a dla nastolatki jest to ogromny problem. Nie mogłam nosić typowego bikini czy jakiegokolwiek dekoltu. W wieku 20 lat zrobiono mi operację w akademii medycznej, w 90% procentach refundowaną przez ówczesny NFZ. To było 10 lat temu i nie żałuję, piersi od tamtej pory wyglądają wzorcowo. Mogę nosić wszystkie staniki, kostiumy kąpielowe oraz w ogóle nosić tylko t-shorty. Jeśli chodzi stronę medyczna nie mam żadnych komplikacji, nie czują żadnej różnicy. 3 tygodnie po operacji byłam na 2 tygodniowym rejsie i nic mi przeszkadzało, a mogłam bawić się i wyglądać jak inne dziewczyny. Wg mnie osoby które tego nie przeszły, osoby z minimalna asymetrią czy beż żadnych wad nigdy nie zrozumieją takich osób, których faktycznie ten problem dotyczy. Polecam takie rozwiązanie dla młodych kobiet, gdyż brak jakichkolwiek kroków, aby temu zaradzić może spowodować długoterminowe konsekwencje w dalszym ich życiu, bark pewności siebie, nieumiejętność nawiązanie kontaktów z innymi ludźmi, a przede wszystkim może powodować znaczne trudności w budowaniu zdrowych związków z mężczyzną itp. Zyski są większe niż ewentualna koszty. Ja mam teraz dziecko, karmię je jeszcze piersią. Biust miałam już klika razy w ciągu tych 10 lat badany przez USG, wszystko jest ok, nic się tam nie dzieje.
    Uważam, że każdy musi sam ocenić, co jest dla niego najlepsze, a to jest jedno ( chyba jedyne) rozwiązanie które w ciągu chwili może rozwiązać ogromny problem dla młodej kobiety. Nie wiem jak by wyglądało moje życie bez tej operacji, na pewno nie było by lepsze, jestem tego pewna.

    Dodaj komentarz»
  • izabellk
    izabellk · 27-03-12 14:44 · do góry^

    Lena, ja właśnie mam podobnie. I swoje 25 lat i już dość, bo upycham staniki skarpetkami, wkładkami, koszmar
    Przez te niedobrane staniki ( bo nosiłam z reguły mniejszy rozmiar żeby za dużo nie upychać- teraz wiem BŁĄD!) zrobiły mi się jeszcze nieestetyczne buły pod pachami
    Teraz to już w ogóle koszmar
    Szkoda, że nie wiedziałam o tej stronie, może było by inaczej jakbym dobrała właściwą bieliznę :<
    Ja od 4 lat myślę o operacji ale samo słowo "operacja" mnie niestety hamuje. Ale teraz bardzo poważnie myślę o zabiegu wstrzyknięcia sobie tłuszczu - w akcie desperacji trafiłam na ciekawy film w necie i to mnie zaintrygowało. Jedna lekarka w Warszawie Monika Grzesiak robi takie zabiegi i wstrzykuje w pierś własny tłuszcz, nosi się do tego jakiś specjalny stanik Brava który rozciąga skórę. Na filmie rewelacyjnie pokazali jak dziewczyny wyglądały przed i po zabiegu no i co dla mnie akurat ważne- to NIE OPERACJA ! praktycznie żadnych chyba powikłań, jedynie nieładne siniaki po zabiegu... w ogóle to metoda rekonstrukcji piersi nawet po mastektomii albo jakiś ubytków i do powiększania o kilka rozmiarów. to wogóle dla mnie szok że tak można! Jestem już umówiona do tej lekarki w kwietniu na konsultacje bo chce sie dowiedzieć wszystkiego dokładnie ... ale liczę że to będzie rozwiązanie moich problemów

    Dodaj komentarz»
  • akselot2
    akselot2 · 13-02-13 12:44 · do góry^

    masz rację to nie sprawa staników ale to też ma znaczenie.Ja mam różnicę 2 rozmiarów i wkładki żadne mi nie pomagają.Chcąc założyć fajny stanik- miękki nie ma szans.Zanim urodziłam dzieci wszystko miało się wyrównać po porodzie i to był tylko kit.
    Jeżeli ktoś mówi,że to nie ważne jakie się ma piersi to się myli

    Dodaj komentarz»
  • bertulla
    bertulla · 23-07-14 16:24 · do góry^

    Ktoś wie cos więcej o tej metodzie powiekszania albo rekonstrukcji piersi tuszczem u pani Grzesiak? ktoś to wykonywał i podzieli się opinią?

    Dodaj komentarz»

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.

Zarejestruj się i zaloguj, aby dodawać komentarze.